Pożegnanie z sikorkami i ciasteczka owsiane.

Zawsze pod koniec lata zaczynają się ptasie migracje. Wszyscy słyszymy o bocianach, jaskółkach, żurawiach itp. Od kilku lat obserwujemy też w "naszym" lesie moment, kiedy spora część ptaków odlatuje. Robi się bardzo pusto i cicho. Na pocieszenie dziś ciastka owsiane, dla nas pyszne, niezbyt słodkie z ciekawą nutą smakową. Każde ciacho jest spore bo ma średnicę ok. 8-9 cm. Jeśli lubicie słodkie wypieki zwiększcie nieco ilość cukru. 



Ciasteczka owsiane



Składniki na 24 szt.

250 g mąki pszennej
szczypta soli
1 płaska, niepełna łyżeczka sody oczyszczonej
1 płaska, niepełna łyżeczka proszku do pieczenia
220 g miękkiego masła
150 g cukru muscovado
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii 
2 jaja
265 g płatków owsianych
70 g rodzynek
60 g pekanów
80 g suszonych moreli *


Rodzynki zalać wrzątkiem i odstawić do namoczenia. pekany grubo posiekać, podobnie suszone morele. Mąkę, sól, sodę i proszek wymieszać i odstawić.
Masło utrzeć na jednolitą masę, dodać cukier i kontynuować ucieranie dodając po jednym jajku. Następnie dodać do utartej masy maślanej suche składniki, płatki i bakalie i wszystko razem wymieszać. 
Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia wykładałam masę przy pomocy gałkownicy do lodów.  Każdą porcję rozpłaszczałam przy pomocy wypukłej strony łyżki. Na blasze układałam po 8 porcji, zachowując między nimi odległości, które zmniejszają się podczas pieczenia. Piekłam każda porcję ok. 12 min w 180 stopniach C. Ciastka po upieczeniu ( powinny być lekko miękkie po wyjęciu)  studziłam na kratce. Ciastka po upieczeniu miały średnicę 8-9 cm.
* najlepsze w smaku suszone morele to ciemnobrązowe, bez konserwantów



***


Dziś jest niedziela, a od piątku karmnik opustoszał. Oboje wiemy co to znaczy, odkąd prowadzimy "ptasią stołówkę" przez cały rok. Przychodzi taki moment, kiedy sikory bogatki odlatują. 



Choć niektórym może się wydawać, że są z nami przez cały rok, to tylko pozornie jest to prawda. Sikory to ptaki migrujące. Te, które przyleciały wiosną właśnie nas opuszczają, grupami, w różnym czasie. "Nasza" grupka, regularnie korzystająca z karmnika właśnie wybrała się w podróż. 



Gdzie lecą, jak długo i jak sobie z tym radzą pozostaje tajemnicą. Jedno co zwracało naszą uwagę, od dwóch tygodni zjadały nieprawdopodobne ilości słonecznika i orzechów. 

Były z nami od wiosny. Szczególnie intensywnie przylatywały w okresie wysiadywania. 



Potem kiedy ich potomstwo podrosło, przylatywały z młodymi. One jeszcze nie wiedziały jak korzystać z karmnika. Często domagały się karmienia i rodzice to robili. Wzruszające to były dla nas obserwacje. 



Potem przylatywały już i samodzielnie jadły. Zdarzało się sporadycznie, że któraś wleciała do domu. Te ostrożniejsze i bardziej ciekawskie patrzyły przez szybę. Na wyciągniętych nóżkach zaglądały do kuchni przez okno, albo siadały przy oknie balkonowym. 



Oprócz  stadka, które przylatywało w grupce ok. 8-9 sztuk odwiedzała nas pojedyncza sikorka. Czasem siedziała na balkonowych meblach, zwłaszcza podczas złej pogody i patrzyła na las. Czasem siadała przodem do okna i wpatrywała się w nasze mieszkanie. Ona ciągle tu jest i nie odleciała. Czy zostanie na zimę ? Trudno odpowiedzieć. 



Losy sikorek są mało znane. Dużym ptakom przyczepia się nadajniki GPS, ale w stosunku do małych ptaków byłoby to zbyt duże obciążenie. 



Zaobrączkowane ptaki dostarczają czasem zaskakujących informacji. Podobno zdarza się, że nawet z jednego gniazda niektóre sikorki odlecą o ok. 1000 km, a niektóre przelecą znacznie mniej. 



Mnóstwo pytań i hipotez snuje się po naszych głowach. Młode, które poleciały nie były jeszcze ostatecznie ubarwione. Ciekawe, czy wiedzą jaka przed nimi podróż ? 



Teraz czekamy na kolejne sikory, z północy (jak nam się zdaje). Sezon orzeszków bukowych właśnie się zaczyna i sikorki bardzo je lubią. Za oknem obserwujemy gałęzie obwieszone owocami. Ciekawe kiedy dotrą do nas zimowi migranci i czy samotna sikorka (co wydaje nam się ewenementem u sikor) pozostanie z nami przez cały rok. 



9 komentarzy:

  1. piękne zdjęcia!
    Cudowne ciasteczka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ciasteczka owsiane są pyszne i trochę zdrowsze....chyba, a te sikorki cudne

    OdpowiedzUsuń
  3. i jeszcze z suszonymi owocami i orzeszkami... no idealne!
    a zdjęcia piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne są sikorki u mnie też szczególnie oblegają kasztanowiec, pełno tam larw pożywiają się, słonecznik już czeka na ptasie towarzystwo, tymczasem wiewiórki żerują orzeszki maja powodzenie pozdrawiam
    j

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciasteczka wyglądają apetycznie-)
    Sikorki cudne,ptasi raj.
    Serdeczności:-)
    I.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sikory jak żywe !
    A ciasteczka zdrowe i na pewno smaczne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Urocze ciasteczka!
    U mnie sikorki zostają na zimę...Albo przynajmniej ich część...Chyba dobrze im w naszym ogrodzie. Niestety ostatnio zadomowiły się sroki, przed którymi sikorki uciekają...

    OdpowiedzUsuń
  8. Sikorki przepiękne! Uwielbiam czytać o Waszych ptasich modelach, do tego od zdjęć ciężko jest się oderwać :)
    A ciasteczka idealne na jesienną chandrę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ one śliczne!
    A ciasteczka z pewnością przepyszne :)

    OdpowiedzUsuń