Ptaki nad Morzem Wattowym - cz.2 - krwawodzioby.
Krwawodziób lub inaczej brodziec krwawodzioby to gatunek średniej wielkości ptaka wędrownego z rodziny bekasowatych.
Krwawodziób lub inaczej brodziec krwawodzioby to gatunek średniej wielkości ptaka wędrownego z rodziny bekasowatych.
Pewnie niektórzy z Was zastanawiają się, gdzie leży Morze Wattowe? Otóż obszar ten ciągnie się od Wysp Fryzyjskich u wybrzeży północnych Niderlandów, a dokładnie od wyspy Texel, przez przybrzeżne wody Zatoki Niemieckiej, po zachodnie wybrzeże Danii, kończące się na wyspie Fanø. W rzeczywistości to ogromny obszar równinny, nieustannie zalewany i odkrywany podczas pływów. Dzięki temu sukcesywnie jest zasilany w muł i resztki organiczne, tworzące żyzne tereny zwane wattami.
Słowo watt pochodzi z języka starofryzyjskiego i oznacza płyciznę rozciągającą się między stałym lądem, a wyspami, w postaci brzegowej równiny piaszczystej lub mulistej, na której miejscami pojawia się roślinność bagienna. Watt odsłania się spod wody w czasie jej niskiego stanu, a zalewany jest przy wysokim stanie. W języku niemieckim to watten, w duńskim vade, a w polskim osucha.
W sumie obszar Morza Wattowego ma ok. 450 km długości i od 10 do 30 km szerokości. Do jego powstania przyczyniły się m.in. wyspy wzdłuż wybrzeży, łagodnie nachylone dno morskie i obecność drobnego materiału dennego. Unikalność przyrodnicza tego obszaru spowodowała jego ochronę, ze strony wszystkich w/w państw. W 2009 roku obszar Morza Wattowego został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Ostrygojad afrykański
O ptakach na kanaryjskiej wyspie Lanzarote powinnam była już dawno napisać. Byliśmy tam kiedyś w listopadzie. Nie jest to wymarzony okres do obserwacji ptaków, ale najlepszy, żeby uciec od późnojesiennej szarości. Wzięłam teleobiektyw i miałam go w pogotowiu niemal zawsze. To, że zwlekałam z napisaniem, wynika z problemu identyfikacji niektórych osobników. Nie lubię tego robić i irytuje mnie szukanie szczegółów u ptaków, które trudno rozpoznać. Zawsze mam z tyłu głowy myśl, że może to jednak nie ten? Szczególnie dotyczy to brodzących, które w tym okresie mają szatę przejściową i znaki szczególne ułatwiające rozpoznanie stają się mało widoczne. Na wyspie było niesłychanie wietrznie, co utrudniało stabilne utrzymanie aparatu. Morska bryza też stanowiła problem związany z robieniem zdjęć. Krople słonej mgiełki niesionej przez wiatr ciągle osiadały na obiektywie. Wystarczyło ją wyczyścić i za chwilę znów była. Mimo różnych perturbacji udało mi się sfotografować kilka gatunków. Pierwszy raz właśnie na Lanzarote spotkałam kamusznika, należącego do rodziny bekasowatych.
W lutym i marcu wybraliśmy się na kilkudniowe wypady nad otwarte morze. Zabraliśmy też ze sobą "ptasi" obiektyw, żeby zrobić trochę zdjęć. W lutym ruszyliśmy na Półwysep Helski. Obserwowaliśmy ptaki w kilku miejscach mierzei, zarówno po stronie otwartego morza, jak i zatoki. Początkowo był bardzo silny wiatr i sporadyczny deszcz, ale pojawiło się też słońce. Część ptaków szukała schronienia w czasie nieprzyjaznych warunków pogodowych w portach (byliśmy na Helu i we Władysławowie). Niektóre radziły sobie doskonale na wodach zatoki, ale trzymały się bardzo daleko. Zdjęcia są zatem różnej jakości, bo warunki atmosferyczne były zmienne. Na Półwyspie Helskim spotkaliśmy ptaki zimujące u nas. Najbardziej zależało mi na zobaczeniu lodówek, które były nie tylko w portach, ale także widywaliśmy je podczas spacerów wzdłuż plaży w Jastarni i Juracie. Piękne kaczki, wpisujące się kolorystycznie w zimową aurę. Późną wiosną odlatują na północ, gdzie tundra Eurazji i Ameryki Północnej jest ich miejscem lęgowym.