Największa na świecie kolonia głuptaków. Oto Bass Rock w Szkocji.

Przyleciały. Co roku pod koniec lutego, czasem na początku marca ogromne ilości głuptaków meldują się u wschodniego wybrzeża Szkocji na wyspie Bass Rock. Jest ich jakieś 150 tysięcy. To największa na świecie kolonia tych pięknych ptaków. Gniazdują na bazaltowej skale o rozmiarach 400 na 300 metrów. Z daleka wygląda ona jak kawał gigantycznego kamienia wyrastającego wprost z morza. Jest czarna, naga, niewzruszona.




O miejscu tym najpierw przeczytałem w internecie, nieco później w doskonałej książce Adama Nicolsona "Krzyk morskich ptaków". Wtedy wiedziałem już, że musimy się tam udać. Na okładce książki pręży się maskonur, z tyłu głuptak lecący jak strzała podczas polowania na ryby. Obu poświęcone są całe rozdziały. Oprócz nich przeczytać można o fulmarach, nurzykach, kormoranach, alkach, mewach srebrzystych, trójpalczastych... , wszystkich tych które udało nam się już wcześniej obserwować. I tych, których widok jeszcze przed nami - burzykach, czy albatrosach.



Pakujemy się i wyruszamy. Cel to nie tylko Bass Rock, ale również Isle of May, którą odwiedziliśmy też w ubiegłym roku. Nasze wrażenia opisaliśmy w części pierwszej (klik) i drugiej (klik)  opowieści o "Majowej Wyspie". Dla niezorientowanych to miejsce, gdzie przebywają m.in. urocze maskonury.


Zanim jednak popłyniemy, nie możemy odmówić sobie przyjemności degustacji lokalnego przysmaku. Dziś nie my gotujemy, a gotują dla nas. Jesteśmy 25 mil na wschód od Edynburga. Niewielkie, urocze miasteczko w zatoce Firth of Forth zwie się North Berwick.



To tu, rzut beretem od miejsca skąd wypływa niewielki katamaran na wyspę Bass Rock znajduje się "Lobster Shack".



Taka nasza smażalnia ryb, tyle że zjecie tu bisque z homara, grillowane homary, kraby i oczywiście klasyczne "fish and chips". Morze lekko faluje, więc dla komfortu zamawiamy po pół homara z sałatką i frytkami, żeby nadmiaru jedzenia podczas rejsu nie oddać Neptunowi. Danie nie zawodzi. Doskonale przyprawiony, upieczony w punkt soczysty odwłok i delikatne mięso ze szczypiec sprawiają nam nie lada satysfakcję.



Czas wsiąść na nasz katamaran. Pogoda jest piękna, pełne słońce, ale morze trochę faluje powodując, że utrzymanie równowagi nie jest łatwe. Zbliżamy się do wyspy i dopiero tu widać ogromną ptasią kolonię. Głuptaki nadają skale i jej okolicy specyficznego widoku. Czarny bazalt skropiony jest tysiącami białych punkcików, jakby śniegowych płatków, czy może wiosennych kwiatów. Ptaki okupują każde, najbardziej dogodne miejsce, by stworzyć nowe życie.


Czym bliżej tym perspektywa staje się coraz bardziej niezwykła i urokliwa. 



Kiedy wyspa nie mieści się już w kadrze teleobiektywu, widać setki ptaków latających ponad nią, a tysiące na niej.





Po co żyć w takim ścisku? To strategia na przetrwanie. Głuptaki z Bass Rock zakładają gniazda obok siebie. Badania wykazały, że młode głuptaki znajdujące się w centrum, wśród innych głuptaków mają większe szanse przeżycia i są silniejsze. Ich rodzice zaciekle bronią swego przyczółka. W końcu o długość dzioba obok jest kolejne gniazdo głuptaka, który swoją agresją próbuje powiększyć teren lub po prostu broni swojego niewielkiego terytorium. 





Kolonie głuptaków nie znajdują się specjalnie blisko źródeł pożywienia. Ptaki często latają setki mil, by wyśledzić ławice ryb i nurkowaniem, niczym kamikadze, upolować zdobycz. Widzieliśmy takie akcje, ale nie udało nam się uwiecznić ich okiem teleobiektywu. Pewnie dlatego, że głuptaki nie miały jeszcze motywacji do nadmiernych łowów ze względu na brak potomstwa. Sporo zaś było patrolujących ptaków, czekających na okazje do ataku.





Mam wrażenie, że niektóre z nich z ciekawości spoglądały na nas, dziwne istoty będące być może potencjalnymi konkurentami w zdobywaniu pożywienia.  





W końcu dopływamy do klifów wyspy (oglądamy ją wyłącznie z bujającego się na falach katamaranu, nie schodząc na brzeg). Teraz możemy przyjrzeć się życiu ptaków. Samica głuptaka składa jedno jajo. Młode, które wychowują oboje rodzice jest gotowe do opuszczenia gniazda po dwóch miesiącach. Mamy w pamięci fakt, że pisklęta jeszcze nie wykluły się. Stąd może mniejsza agresja i mniej motywacji do poszukiwania pożywienia. Bo trzeba wyżywić tylko siebie, nie całą rodzinę.



Można się więc skupić na higienie osobistej,





puszeniu się i pokazywaniu, jakim jest się ważnym,



obserwacji okolicy



lub okazywaniu czułości.


Ten wzruszający, miłosny rytuał wzajemnej "szermierki" to esencja intymności. Głuptaki dotykają się klatkami piersiowymi i wymieniają ciosy dziobami. To potwierdzenie przywiązania do partnera, ale też cecha oddająca charakter tych ptaków, nawiązujący do wiecznej walki i agresji.



Głuptaki to sporej wielkości ptaki. Mają prawie metr długości i rozpiętość skrzydeł około 180 centymetrów. Dzięki pokaźnym rozmiarom i charakterystycznej smukłej sylwetce łatwo je rozpoznać z daleka. Często lecą w szyku po kilka osobników jeden za drugim.



Głuptaki czerpią wiedzę z obserwacji. Są wścibskie i wyrażają głębokie zainteresowanie z tego co robi ich sąsiad. Kolonia jest swego rodzaju centrum informacyjnym, uniwersytetem życia i przetrwania. 



Wiele z nich latając i być może wciąż szukając partnera uczy się czerpiąc z zachowań pobratymców.



Samotni łowcy nie mają szans. Muszą się nawzajem obserwować, bo odpowiedni system komunikacji daje im informacje, gdzie można zdobyć pożywienie. Terytorialność charakteryzuje zatem ich zachowania lądowe, nie morskie. Na lądzie ogranicza się do fragmentu obszaru niezbędnego do ich egzystencji.





Tłum, wieczny wrzask i walka są dla głuptaka czymś naturalnie pięknym. To ptaki stadne. Ich charaktery porównałbym do mieszkańców wielkich miast, którzy nie wyobrażają sobie życia na farmie. Muszą mieć sąsiada, najlepiej niejednego i awanturnego, bo to pobudza je do życia.





Popatrzcie na tego ptaka z bliska. Z jednej strony symbolizuje klasyczne piękno, wspaniałe kształty, delikatne kolory, ale bezlitosne oko i twardy dziób każą się bać.



Warto też przyjrzeć się ich stopom. Na lądzie jak najbardziej przydatne, a jakie kolorowe...



... w locie schowane i niewidoczne.



Te piękne ptaki skradły nasze serca, ale dopiero wtedy, gdy zobaczyliśmy je na żywo.







Wiem jedno. To nie ostatnia wizyta na Bass Rock. Następnym razem zawitamy, gdy dumne ptaki będą wychowywać swe pisklęta...



... a wyspa Bass Rock ponownie powita nas słońcem i krzykiem "ura, ura" dostojnych głuptaków.



10 komentarzy:

  1. Wow, zabrakło mi słów. Zdjęcia perfekt przepiękne i pełni ukazują cud natury

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne ptasie obrazki. Prawdziwy ptasi raj!
    Tylko zbrakło mi przepisu....
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ Wam zazdroszczę takich wycieczek! Na początku nie zauważyłam, że na tej wyspie jest tyle tych ptaków :D Piękni modele!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękna relacja i zdjęcia!
    Pozdrowienia-))))
    I.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiedzialam, ze odwiedziliscie Szkocje! Byliscie tak blisko mnie ;) Ja wlasnie planuje wycieczke na Bass Rock plus pobliskie wysepki Lamb i Craigleith, rowniez slynace z ptasich kolonii. Zdjecia - cudo! Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominko odwiedzamy Szkocję od kilku lat i ją uwielbiamy :) Jeśli planujesz wypad na wysepki, a nie byłas na Isle of May, to z pewnościa warto sie tam wybrac. Dziękujemy za odwiedziny, pozdrawawiamy serdecznie

      Usuń
    2. Wyspę May uwielbiam! Odwiedzamy ją regularnie, średnio co dwa lata 😉 maskonury nigdy się nie nudzą! Za to nasza wyprawa na Bass Rock tylko zaostrzyla mój apetyt na bliższe spotkanie z gluptakami. Marzy mi się wycieczka z wejściem na ląd! Pozdrawiam Was ciepło 😘

      Usuń
  6. Dominiko o wejściu na Bass Rock czytaliśmy w książce "Krzyk morskich ptaków". Zresztą bardzo Ci ją polecamy, bo to świetna książka nie tylko dla tych, którzy obserwują ptaki. Nie pomagają nawet plastikowe ochraniacze na nogi. Dzioby głuptaków są jak brzytwy połączone ze szpikulcem, trzeb być bardzo ostrożnym. Jest tam historia mężczyzny, który ratował rannego głuptaka. Pochylił się i w moment stracił oko trafiony przez niego dziobem. To z pewnością może być niezwykłe doświadczenie, ale trzeba się odpowiednio przygotować :) Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  7. Warto dodać, że North Berwick jest o "rzut beretem" od Edynburga, a to nieduże stołeczne miasto jest przepięknie położone, ma swój klimat i... jest jednocześnie położone nad morzem i przy górach. Do Edynburga mamy osobisty, prywatny sentyment z lat młodości, ale to miasto nie zmienia się przez dziesięciolecia (no, pojawił się ten tramwaj...).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, klimatyczne miejsce i te homary :D Lubimy Edynburg :) Dziękujemy za odwiedziny

      Usuń