Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryby i owoce morza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryby i owoce morza. Pokaż wszystkie posty
Sałatka z wędzoną makrelą, pomidorem, ogórkiem, oliwkami i fetą.

Sałatka z wędzoną makrelą, pomidorem, ogórkiem, oliwkami i fetą.

Będąc na Morawach zamieszkaliśmy w niewielkim domku, gdzie ciepłe wieczory sprzyjały przesiadywaniu w ogrodzie, raczeniu się morawskim białym winem i odpowiednio skomponowaną sałatką. To taka nasza wariacja na temat "co oferuje lodówka". Te losowo dobrane składniki stworzyły kompozycję na tyle smaczną, że już nie raz ją powtórzyliśmy i chętnie się nią podzielimy.


Składniki na dwie porcje:
40 g mieszanych sałat
150 g wędzonej makreli z przyprawami (ważne!)
2 pomidory
świeży ogórek
oliwki
ser feta (po kilka kostek na osobę)
opcjonalnie cebula lub szalotka
sól, pieprz

Na winegret:
oliwa, cytryna, ząbek czosnku, miód

Zrobić winegret. Gdy się przegryzie, wymieszać z nim liście sałat. Rozłożyć je na talerzach, dodać pokrojone na kawałki warzywa, oliwki oraz podzieloną na kęsy makrelę i ser. Skropić całość resztą sosu do sałatki.
 
Potrawka rybna wg Stanleya Tucci

Potrawka rybna wg Stanleya Tucci


Wysłuchałem ostatnio audiobooka Stanleya Tucci "Smak. Życie i jedzenie." Książka nader optymistyczna i pozytywna w odbiorze opowiada historie o życiu, rodzinie, różnych smakach i uwielbieniu do jedzenia znanego amerykańskiego aktora pochodzenia włoskiego, autora książek z przepisami i programów kulinarnych. Co jakiś czas Tucci przywołuje w niej swoje ulubione przepisy. Te, które uwielbia lub kojarzą mu się z konkretnymi sytuacjami w życiu. I tak postanowiłem spisać jeden z nich, po wysłuchaniu którego moje ślinianki stały się mocno pobudzone. To wariacja na temat czegoś, co Anglicy, czy Amerykanie nazywają "fish stew". Oczywiście przepisów na podobne dania są w internecie setki, ale warto sięgnąć po ten jeden, upubliczniony przez pasjonata. Jak to zwykle bywa przepis dostosowałem do produktów, które akurat miałem pod ręką. Jest więc nieco daleki od oryginalnej potrawki Stanleya, ale sam charakter i sposób wykonania jest analogiczny. Zachęcam do eksperymentowania i użycia różnych rybnych produktów, bo siłą tego dania jest jego różnorodność.



Składniki: (na 4 przystawki lub 2 dania główne)

800 g świeżych omułków

300-400 ml białego wytrawnego wina

600 ml bulionu rybno-krewetkowego

oliwa

2 duże ząbki czosnku - posiekane

1 małą cebula pokrojona w kostkę

300 g pomidorów z puszki

3 listki bazylii - porwane na kawałki

suszona bazylia

ostra papryczka pozbawiona nasion

sól, pieprz

dorsz bałtycki (po odfiletowaniu ok. 300 g ryby)

12 średnich obranych krewetek

ugotowana macka kałamarnicy lub ramię ośmiornicy - ok. 200 g

garstka zielonej pietruszki

grzanki z pszennego chleba

Wykonanie:

Przygotowuję bulion rybno-krewetkowy. Tak naprawdę mam zwykle pewien zapas zamrożony i czekający na użycie. Gotuję go z głowy i kręgosłupa ryby oraz skrzętnie zbieranych głów i skorup surowych krewetek, które mrożę, systematycznie dokładając do worka w zamrażarce. Dodaję marchewkę, kawałek korzenia selera (lub seler naciowy), pietruszkę, liść laurowy, ziele angielskie, sól, pieprz. Wody daję nie więcej niż pół garnka, by wywar był mocno esencjonalny. Po odcedzeniu dodaję szczyptę szafranu.

Połowę omułków gotuję w niewielkiej ilości wina przez około 4 minuty. Wyjmujemy z muszli, odkładamy, muszle wyrzucamy.

Czosnek, cebulę i pokrojoną papryczkę podsmażam do miękkości na oliwie. Wlewamy białe wino i odparowujemy alkohol. Dodajemy pokrojone pomidory z puszki i bazylię. Duszę przez parę minut. Dolewam przygotowany wcześniej bulion z szafranem. Gotuję na małym ogniu około 10 minut, by nieco zredukować płyn. Doprawiam solą i pieprzem.

Teraz dodaję resztę omułków w muszlach. Gotuję pod przykryciem 2 minuty. Dodaję obrane krewetki, dorsza pokrojonego na kawałki wielkości kęsa i wcześniej ugotowaną, pokrojoną w plastry ośmiornicę lub mackę kałamarnicy (jak ugotować ośmiornicę - znajdziecie w innych przepisach tego bloga). Gotuję pod przykryciem kolejne 3-4 minuty. Wyłączam kuchenkę i odstawiam na 5 minut.

Nakładam potrawkę na głębokie talerze, posypuję posiekaną zieloną pietruszką i polewam łyżką oliwy.

Podaję z grzankami z pszennego chleba.
Krewetki (lub przegrzebki) na grzankach z kalafiorowym veloute i maślanym sosem curry.

Krewetki (lub przegrzebki) na grzankach z kalafiorowym veloute i maślanym sosem curry.

Przepis ten wyczarował Marcus Wareing, znany brytyjski szef kuchni. W oryginale wykorzystał przegrzebki, ja użyłem krewetek, które też sprawdzają się doskonale. Danie to na wskroś europejskie nawiązuje do klasyki - pyszny kremowy sos, usmażone na maśle krewetki, chrupkie grzanki o innej teksturze ... i ten niespodziewany twist w postaci smaku curry pojawiający się w tle. Przypomina mi się francuska klasyka, mouclade charentaise - klik, danie z małży również zaprawione odrobiną curry, które cudownie zmienia jego charakter. Ale wróćmy do dzisiejszej potrawy, która smakuje wybornie i prezentuje się wykwintnie.

Składniki (na 2 porcje):

na veloute:

pół szalotki, drobno posiekanej

ząbek czosnku, drobno posiekany

1/3 niedużego kalafiora

oliwa

łyżeczka curry

sól, pieprz

150 mleka

50ml bulionu

50ml śmietany 30%

20g masła

na grzanki:

2 kromki chleba pokrojone na 12 grzanek (ok.1,5x2cm)

oliwa

oregano

dodatkowo:

12 obranych dużych krewetek tygrysich

sok z 1/4 cytryny

masło 

szczypta curry

sól, pieprz

Wykonanie:

Krewetki marynuję kilkanaście minut w soku z cytryny, z solą i pieprzem.

Rozpoczynam od podsmażenia szalotki z czosnkiem na oliwie, po czym chwile duszę pod przykryciem. Kalafiora ścieram na tarce. Wkładam na patelnię i przyprawiam łyżeczką curry, solą i pieprzem. Podsmażam 2 minuty na dużym ogniu. Dodaję bulion i mleko. Duszę od kilku do 10 minut, redukując płyn, po czym miksuję, dodając masło i śmietanę na kremowy sos. Jeśli jest zbyt gęsty dodaję ciut płynu np. mleko. Jeśli zbyt rzadki - wlewam na patelnię i redukuję do odpowiedniej gęstości. Proporcje są orientacyjne. Istotne żeby veloute było gęstsze niż zupa, ale mniej gęste niż zawiesisty sos.

Kawałki chleba obtaczam w oliwie i przyprawiam oregano. Smażę na patelni na grzanki.

Krewetki osuszam na ręczniku papierowym. Smażę na maśle. Podobnie postępuję w przypadku przegrzebków.

Pozostałe po smażeniu owoców morza masło przyprawiam curry i mieszam do wchłonięcia przyprawy.

Składam danie. Na spód talerza wlewam veloute. Układam na nim grzanki, a na nich krewetki. Całość polewam niewielką ilością maślanego curry.

Kotlety z pstrąga, nasze ulubione.

Kotlety z pstrąga, nasze ulubione.

Uwielbiam te kotlety. Są autorstwa Piotra i uważam, że najwyższy czas, żeby znalazły się na blogu. Piotr nie chciał wpisywać przepisu, bo twierdzi, że za każdym razem robi je inaczej. Rzeczywiście tak jest, ale inne są dodatki, a główny składnik i wykonanie nie zmieniają się. Po prostu sięga po to co akurat jest w domu. Może Was to też zainspiruje do znalezienia swojego ulubionego smaku. 


Przepis na 2 porcje:

2 całe pstrągi po ok. 300 g
świeży imbir 3-4 plasterki bardzo drobno pokrojone w kostkę
1 duży ząbek czosnku drobno posiekany
1 mała cebula drobno posiekana
1 jajo M
garść posiekanego, świeżego szpinaku lub innej zieleniny (rukola, szczypior, natka, kolendra)
2 łyżki drobno posiekanych warzyw gotowanych (u nas zwykle pozostają po bulionie, ale można to pominąć lub dodać kapary, suszone pomidory itp.)
garam masala
chilli
curry
sól, pieprz
bułka tarta lub panko

Wykonanie:

Sprawić ryby - odfiletować, powyciągać ości i zdjąć skórę (na patelni nieco ją przypiec i oddzielić od fileta). Tak przygotowane ryby posiekać nożem na desce, żeby ryba nieco zachowała struktury, czyli w kostkę, ale nie na miazgę.
Cebulę, czosnek i imbir podsmażyć na klarowanym maśle. Wrzucić wszystko do miski. Dodać jajo, posiekaną, świeżą zieleninę, warzywa i przyprawy. Bułkę tartą lub panko dodać tylko w takiej ilości, żeby całość masy połączyć w kotlety, bez obtaczania. Uformowane smażyć na maśle klarowanym. Zwykle jemy je z ziemniakami i kiszonymi dodatkami z warzyw. Warto podać je z kwaśną śmietaną zmieszaną z sosem chili.
Krewetki z makaronem soba, marynatą z mango, miso i octem winnym

Krewetki z makaronem soba, marynatą z mango, miso i octem winnym

Danie to uznałem za ryzykowne. Skąd pomysł. Wprost z Australii z jednej z kulinarnych gazetek. Przygotowując je nie wiedziałem, czy Żona rzuci  talerzem, czy się nim zachwyci. No bo jak to ... makaron z mango? 

Ależ oczywiście. Dodając do tego krewetki i trochę egzotyki otrzymamy przedni posiłek nadający się świetnie na lekki obiad lub sytą kolację. Białe wino jak najbardziej wskazane.


Składniki (na danie dla 2 osób):

mango

płaska łyżka pasty miso

pół łyżki białej słodkiej sherry (lub słodkiego wina)

łyżeczka oleju sezamowego

130 g makaronu soba

350 g surowych obranych krewetek

świeży ogórek 

dymka (cebulka i szczypiorek)

pół posiekanej drobno ostrej papryczki pozbawionej pestek

40 ml octu ryżowego (lub winnego)

Wykonanie:

Obrać mango i pozbyć się pestki. Połowę mango zmiksować z pastą miso, sherry i olejem sezamowym.

Połową powyższej mikstury zamarynować krewetki. Odstawić do lodówki na godzinę.

Ogórek pokroić wzdłuż na cienkie plastry, następnie grubości makaronu tagliatelle. Resztę mango pokroić w kostkę.

Ugotować makaron soba. Odstawić.

Usmażyć krewetki z marynatą i pokrojoną cebulką.

Do drugiej połowy marynaty mango z miso dodać ocet ryżowy i wymieszać. Dodać do makaronu soba.

Na koniec dodać ogórek, ostrą papryczkę, kawałki mango i krewetki. Posypać szczypiorkiem.

Podawać gorące danie z białym winem.

Przyznam, że to dziwne na pierwszy rzut oka połączenie smaków działa doskonale. Polecam. 

Krewetki w marynacie mojo podane na fenkule z czosnkiem i owocami cytrusowymi.

Krewetki w marynacie mojo podane na fenkule z czosnkiem i owocami cytrusowymi.

Na zewnątrz siarczysty mróz i snieg. Niech więc dla pokrzepienia ciała i ducha pojawi się tu danie wprost z Kuby jak wulkan goracej.

Składniki (na 2 porcje):

8 bardzo dużych surowych krewetek (około 600g)
dwie łyżki masła klarowanego

na marynatę:
4 ząbki czosnku, drobno posiekane
sok z limetki
sok z pomarańczy
starta skórka z limetki i z połowy pomarańczy
łyżeczka brązowego cukru
sól, pieprz do smaku
50 ml oleju roślinnego

dodatki:
fenkuł
ząbek czosnku
łyżeczka kuminu starta w moździerzu
łyżka masła klarowanego

Wykonanie:

Przygotować marynatę, mieszając ze sobą wszystkie składniki.

Krewetki rozciąć wzdłuż grzbietu tak, aby prawie przeciąć mięso na pół (zobaczcie w internecie: how to butterfly prawns). Wyciągnąć jelito. Natrzeć marynatą (szczególnie czosnkiem od strony mięsa) i marynować przez kilka godzin.

Fenkuł przekroić na pół i każdą z części pokroić na drobne paski. Smażyć na patelni na maśle klarowanym z czosnkiem i kuminem, aż się lekko skarmelizuje (około 5 minut). Doprawić solą i pieprzem. Dodać marynaty z marynowania krewetek i dusić przez chwilę.

Krewetki usmażyć w dwóch partiach po około 3 minuty z każdej strony, zaczynając od strony mięsa. Dobrze przycisnąć je smażąc od strony mięsa.

Krewetki podawać na uduszonym fenkule z bagietką.
Pissaladière - prowansalski płaski chleb z cebulą, anchois i oliwkami.

Pissaladière - prowansalski płaski chleb z cebulą, anchois i oliwkami.

Pissaladière piekę od wielu lat. Uwielbiam tę tradycyjną, prowansalską "pizzę". Z pewnością każdy będzie miał takie skojarzenie, patrząc na jej wygląd. Słodycz skarmelizowanej cebuli dobrze kontrastuje ze słonymi filetami anchois. Kiedyś wykorzystywano specjalną, sfermentowaną pastę rybną, którą smarowano ciasto i na to wrzucano cebulę. Pasta ta zwana pissalat (w dialekcie nicejskim - peis salat - solona ryba) wzorowana była na rzymskim garum. Używano do niej głowy i wnętrzności ryb takich jak sardele i sardynki, które utarte z solą i przyprawami ulegały fermentacji. Intensywny smak dziś czerpiemy z filetów anchois, choć w Prowansji można  zjeść z robioną jak dawniej pastą pissalat. Dodam jeszcze, że rzymskie garum przeżywa dziś swój renesans w sztuce kulinarnej.
Zima to świetny czas na pissaladière. Zwykle robię porcję na dużą blachę z piekarnika. Koniecznie na cieniutkim spodzie. Nie polecam tego dania jeść zbyt późno. Podajcie ją koniecznie z czerwonym winem. Spośród wielu przetestowanych przepisów najbardziej odpowiada mi pochodzący z jednej z moich ulubionych książek kulinarnych (z drobnymi zmianami ;) - "Moja kuchnia w Paryżu" D. Lebovitza. Dodam, że warto zrobić dużą porcję, bo odgrzana też jest pyszna.

Pissaladière

proporcje na dużą blachę z wyposażenia piekarnika:

ciasto:
280 g mąki pszennej
18 g świeżych drożdży
180 ml letniej wody
3 łyżki oliwy
1 płaska łyżeczka soli

Z wody, 70 g mąki wziętych z podanej porcji i świeżych drożdży zrobić rozczyn. Odstawić, aż drożdże rozmnożą się i powstanie napowietrzona masa.
Rozczyn połączyć z pozostałymi składnikami i zagnieść ręcznie lub w misie robota gładkie ciasto (robotem ok. 5 minut na średnich obrotach). Uformowaną kulę pozostawić w misie wysmarowanej odrobiną oliwy, przykryć folią i odstawić w ciepłe miejsce na ok. godzinę lub do podwojenia swojej objętości.
W czasie gdy rośnie ciasto zrobić nadzienie. 

nadzienie:
1250 g cebuli obranej, poszatkowanej w półplasterki
10 gałązek tymianku
4 ząbki  czosnku, obrane i pokrojone w cieniutkie plasterki
1 płaska łyżeczka cukru
świeżo zmielony czarny pieprz
sól
ok. 20-25 czarnych oliwek z pestkami
fileciki anchois (ok. 25 lub więcej)
oliwa/olej

Rozgrzać olej/oliwę na dużej, głębokiej patelni. Wrzucić na rozgrzany tłuszcz poszatkowana cebulę. Dodać cukier, sól (odrobine, bo fileciki są bardzo słone, podobnie z oliwkami), gałązki tymianku, czosnek i mieszamy. Cebuli będzie bardzo dużo, ale stopniowo, podczas smażenia będzie ona zmniejszać swoją objętość. Cały czas mieszamy, a gdy zacznie mięknąć częściej, żeby się nie przypaliła. Po usmażeniu dodać świeżo zmielony pieprz i odstawić do ostygnięcia. Po ostygnięciu wyjąć gałązki tymianku (zostaną patyczki/ gałązki, a listki opadną same).

Blachę z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia. Wyrośnięte ciasto przekładamy na blat delikatnie posypany mąką. Formujemy owal o długości ok. 30 cm i odstawiamy pod ściereczką na ok. 15 min.

Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni C. Ciasto układamy na papierze i rozciągamy palcami na całą powierzchnię. Układamy równomiernie na wierzchu cebulę, a na nią fileciki anchois w kratkę lub nieregularnie oraz oliwki. Pieczemy 20 minut i po upieczeniu wyjmujemy i zsuwamy na kratkę. Brzegi ciasta smarujemy cieniutko oliwą. Kroimy na kawałki i podajemy. Smacznego!
Kebaby z ryby i kaparów z dipem z pieczonego bakłażana i kiszonej cytryny.

Kebaby z ryby i kaparów z dipem z pieczonego bakłażana i kiszonej cytryny.

Jest taka książka Yotama Ottolenghi, izraelskiego szefa kuchni, napisana wspólnie z palestyńskim znawcą smaków, Samim Tamimi. Nazywa się po prostu - "Jerozolima". Po naszym spotkaniu z kuchnią Bliskiego Wschodu w Sopocie, gdzie uczestniczyliśmy w kulinarnym kursie z palestyńską laureatką izraelskiego MasterChefa  i podróży po Izraelu, tamtejsze smaki mocno w nas utkwiły. Na prowincji nie były zbyt urozmaicone, choć bardzo smaczne, kojarzące się z kuchnia domową. Zaś Tel Awiw, Hajfa, czy Jerozolima pokazały jak urozmaicona jest to kuchnia i zdecydowanie skradły nasze kubki smakowe. Od tej pory wracamy regularnie do kuchni żydowskiej, czy też palestyńskiej, bo mimo politycznych różnic są one podobne, równie fascynujące i nawzajem się przenikają i uzupełniają. Gotujemy więc z radością korzystając z doświadczeń obu kultur.

Przechodzimy więc do dzisiejszej potrawy. Ciekawą informacją z książki "Jerozolima" jest fakt, że kapary choć niezbyt popularne w lokalnej kuchni rosną w całej Jerozolimie. Cała Ściana Płaczu jest pokryta małymi, kaparowymi zaroślami. Pączki kaparów należy zebrać  i zamarynować, zanim krzewy zakwitną. Ja oczywiście korzystam z gotowych, zamarynowanych.

Podobnie z cytrynami. Możecie przygotować swoje własne kiszone cytryny. Przepisów w internecie jest sporo. Ja kupuję je w sklepie specjalizującym się w kuchni arabskiej i nie narzekam, bo smak mają obłędny. 

No to do roboty.


Składniki (dla 5-6 osób):

na dip z bakłażana i kiszonej cytryny:
bakłażan
łyżka greckiego jogurtu
ząbek czosnku
łyżka posiekanej natki pietruszki
łyżka oliwy
1/2 kiszonej cytryny
sól i pieprz do smaku

na rybne kebaby:
600g filetów z dorsza, łupacza lub pstrąga bez skóry i ości
75g bułki tartej
małe, roztrzepane jajko
30g posiekanych kaparów
pęczek koperku, drobno posiekany
2-3 dymki, drobno posiekane
1,5 łyżki soku z cytryny
łyżeczka kuminu startego w moździerzu
łyżeczka kurkumy
trochę chili dla pikanterii
sól i pieprz do smaku

olej do smażenia

Wykonanie:

Przygotowujemy dip z bakłażana i kiszonej cytryny. Bakłażana pieczemy w całości w piekarniku w 200C przez ok. 40-50 minut (w zależności od wielkości). Przygotowałem w piekarniku stosując funkcję termoobiegu z grillem. Przekrawamy na pół i wydrążamy miąższ pozbywając się skórki.

Dodajemy pozostałe składniki (stałe siekamy wcześniej drobno) i miksujemy krótko w malakserze, tak by dip miał wyczuwalną strukturę i nie był papkowaty. 

Ryby oprawiamy pozbywając się ości i skóry. Siekamy drobno nożem. Dodajemy pozostałe składniki i mieszamy całość. Odstawiamy na kilka godzin do lodówki, by smaki się połączyły.

Formujemy kebaby wielkości ok.45-50g  (wyjdzie ok.15-20 sztuk). Smażymy na oleju na średnim ogniu przez ok. 6-8 minut przewracając, aż się zrumienią i usmażą w środku.

Podajemy po trzy kebaby na porcję z przygotowanym dipem i bulgurem, ryżem lub kuskusem oraz ze świeżym warzywem np. ogórkiem lub pomidorem. Dla smaku dodajcie jeszcze łyżeczkę siekanej kiszonej cytryny, by wzbogacić smak rybnych kebabów.
Smażona makrela z azjatyckim dressingiem.

Smażona makrela z azjatyckim dressingiem.

Inspiracją do tego dania był przepis Jamie'go Oliver'a. Czyli wiadomo - kuchnia prosta, niewyrafinowana, ale pyszna. Potrawa łatwa w przygotowaniu i pełna smaku.

Makrela jest rybą oleistą potrzebującą mocnych dodatków. Dlatego zwykle robimy ją jako proste azjatyckie danie, często przygotowywane na grillu, czasem po wcześniejszym marynowaniu, innym razem z dobrym lekkim aromatycznym "sosem" po obróbce cieplnej. Zwykle ryby dusimy lub pieczemy. Makrela idealnie nadaje się do smażenia. Szkoda, że gości tak rzadko na naszych stołach (poza wersją wędzoną), bo z naszego punktu widzenia ma same zalety: jest jej dużo i nie wymaga ochrony, jak inne gatunki ryb, jest tania, łatwa w przygotowaniu i zdrowa, bo zawiera dużo kwasów tłuszczowych omega 3.


SMAŻONA MAKRELA Z INSPIROWANYM AZJĄ DRESSINGIEM


Składniki (na 2 osoby):

2 świeże makrele
otarta skórka limonki
1-2 łyżki masła klarowanego
sól, pieprz
świeża kolendra (do dekoracji i podbicia smaku) - w sumie będziecie potrzebować około pół pęczka

na dressing:
mała szalotka, drobno posiekana
ząbek czosnku, drobno posiekany
ok.0,5 cm imbiru, drobno posiekany
1 ostra papryczka, drobno posiekana
sok z 1 limonki
2 łyżki listków kolendry, drobno posiekane
2 łyżki oleju sezamowego
1,5 łyżki sosu sojowego
chili (dla wzmocnienia pikanterii, jeśli papryczka nie jest zbyt ostra)
płynny miód (ilość taka by uzyskać kwaśno-pikantno-słodkawy smak)

Wykonanie:


Najpierw przygotowujemy marynatę, której dobrze zrobi kilkugodzinny odpoczynek. Wszystkie składniki mieszamy ze sobą, tak aby dobrze się rozpuściły i połączyły.

Makrelę filetujemy i pozbawiamy drobnych ości na grzbiecie. Dobrze osuszamy rybę. Rybę przyprawiamy solą, pieprzem i startą skórką z limonki od strony mięsa.

Na patelni rozgrzewamy masło klarowane. Smażymy rybę od strony skóry przez około minutę, dwie, tak by skóra stała się chrupka. Odwracamy rybę i smażymy ją przez kolejne dwie minuty. Gotowe.

Rybę podajemy na ryżu, polewamy ją obficie marynatą i dodajemy łyżkę świeżej kolendry. Doskonałym dodatkiem będzie świeży ogórek z tą samą marynatą.
Sałatka z ziemniakami, łososiem i krewetkami wg Mary Berry

Sałatka z ziemniakami, łososiem i krewetkami wg Mary Berry

Sałatki to często kulinarne ukoronowanie naszego dnia. Są lekkie, pełne smaku i sprzyjają celebracji posiłku przy butelce wina, ulubionej muzyce i treściwej rozmowie w ulubionym towarzystwie. Dziś piszę o czymś co sałatką można nazwać, acz lekkości nieco jej brakuje. Może bardziej pasuje do niej miano letniego, lekkiego obiadu, który z przyjemnością pochłonęlibyśmy w ciepły, słoneczny dzień na tarasie. Jej autorką jest Mary Berry - dziś już 85-letnia kobieta - która od lat edukuje Brytyjczyków w kwestii dobrego jedzenia poprzez książki, telewizyjne programy, czy kursy gotowania.

Na pierwszy rzut oka danie wydaje się mało nowoczesne, nie nazbyt estetyczne, lekko bałaganiarskie. Ale smak bije na głowę wygląd. Spróbujcie a nie pożałujecie.


Składniki (na 2 porcje):

dressing:
2 łyżki oliwy
1,5 łyżki musztardy
1,5 łyżki cytryny
łyżeczka miodu
sól, pieprz

na sałatkę:
4 małe ziemniaki (ok. 200 g)
łodyga selera naciowego
kawałek dymki
2 rzodkiewki
garść zielonej pietruszki bardzo drobno posiekana
łyżka majonezu
garstka rukoli

6 dużych krewetek, masło klarowane, sok z cytryny, sól, pieprz

2 porcje po 100 g łososia bez skóry przyprawionego musztardą, sosem chili, solą i pieprzem

Wykonanie:

Przygotowujemy dressing mieszając ze sobą wszystkie składniki. Dostosowujemy ilość miodu do swych preferencji, by dressing był zrównoważony smakowo.

Ziemniaki gotujemy. Kroimy je na cztery części. Seler naciowy i dymkę kroimy drobno. Rzodkiewki kroimy na plasterki i przekrawamy na pół. Wszystkie warzywa wrzucamy do dressingu i mieszamy. Dodajemy posiekaną zielona pietruszkę i łyżkę majonezu. Ponownie dokładnie mieszamy całość.

Przyprawione wcześniej dwa kawałki łososia lekko podlewamy oliwą i wodą. Pieczemy w  piekarniku w 180 C przez 10 minut.

Krewetki smażymy na maśle klarowanym. Przyprawiamy solą i pieprzem oraz skrapiamy sokiem z cytryny.

Na spód talerza wykładamy wszystkie warzywa z dressingiem. Na nie wykładamy łososia, którego wcześniej lekko rozdrabniamy łyżką. Następnie układamy krewetki, by na koniec całość posypać listkami rukoli. Wygląd może pozostawia nieco do życzenia, ale smak ... niebo w gębie.

Białe wino i dobre towarzystwo - wielce wskazane.
Węgierska zupa rybna

Węgierska zupa rybna

Tradycja robienia zup rybnych w naszym domu jest niezwykle bogata. Gotujemy przeróżne, choć może nie za często. Zwykle są obecne, gdy zgromadzimy większą ilość głów i szkieletów rybnych z filetowania, czy skorup krewetek lub langustynek, albo może po prostu zdecydujemy się na coś ekstrawaganckiego zawierającego różne gatunki ryb i skorupiaków.

W większości miejsc, które odwiedzamy zupa rybna jest jedną z tych, które próbujemy. Są tak różne w zależności od kraju czy kontynentu. Jakże bowiem ocenić, która lepsza: francuska bouillabaisse, czy może malezyjska laksa? A może brazylijska "prawie" zupa - moqueca, czy też klasyczny brytyjski chowder lub polska rybna klasyka z dodatkiem grzybów? Wartością jest różnorodność smaków i to, że pod pojęciem "zupa rybna" znajdujemy tak ogromny wybór.

Tym razem do ugotowania zupy rybnej nakłoniła mnie Małgosia. Jako, że przez kilka ostatnich dni ryby królowały na naszych talerzach, zgromadziłem całkiem pokaźną kolekcję głów i szkieletów oraz resztek z filetowania. Zgodnie z sugestią Małgosi postanowiłem sięgnąć do tradycji węgierskiej. I tak odkurzyłem prawie dwudziestoletnią książkę Roberta Makłowicza "C.k. kuchnia". Wiemy skądinąd, że pan Robert jest wielkim znawcą i entuzjastą kuchni austro-węgierskiej. Mogłem więc polegać na sugestiach Mistrza, choć jak zwykle prosty XIX-wieczny przepis wymagał unowocześnienia. Stąd nieco inne techniki, choć składniki i ich proporcje są dość zbliżone do oryginału.

Powinienem bazować na rybie zwanej fogas'em. To endemit o białym, jędrnym mięsie, należący do rodziny sandaczy, występujący w Balatonie. Rzecz jasna fogas'a na oczy nie widziałem, tym bardziej go nie kosztowałem. Drugą preferowaną rybą jest kolejne endemiczne stworzenie żyjące tylko w Dunaju lub Cisie. Ta ryba zwie się czeczugą lub sterletem (rodzina jesiotrów), a  moje doświadczenia z nią podobne są do spotkań lub raczej ich braku z fogas'em.

No więc do dzieła. Ugotujmy zupę rybną w tradycji węgierskiej ze składników, które pozyskamy u nas.


Składniki na bulion rybny:

1,5 litra wody
głowy i kręgosłupy różnych ryb (ja użyłem 4 głowy dorady, 2 głowy i szkielety pstrąga oraz makreli wraz z resztkami ich mięsa)
kawałek selera, cebuli, 2 marchewki i pietruszka
ziele angielskie
liść laurowy
sól i pieprz

Bulion gotujemy przez około 30 minut. W trakcie gotowania usuwamy szumowiny, by pozostał klarowny. Po ugotowaniu przecedzamy przez sito, mając do dyspozycji bazę do naszej zupy rybnej.


Składniki na zupę:

przygotowany wcześniej bulion rybny
2 odfiletowane pstrągi
2 cebule
pół puszki pomidorów (lub jeden/dwa duże dojrzałe pomidory pozbawione skóry)

2 kolorowe papryki
pół ostrej papryczki
pół puszki pomidorów (lub jeden duży dojrzały pomidor)
łyżeczka wędzonej papryki w proszku
natka pietruszki
sól i pieprz
olej roślinny

Przygotowanie:

Cebulę siekamy drobno. Papryki kroimy w paski długości ok. 2 cm.
Pstrągi filetujemy, pozbawiamy skóry i kroimy każdy na 4 części.

Cebulę szklimy na oleju roślinnym przez kilka minut, dodajemy pomidory i smażymy jeszcze przez kilka minut. Całość dodajemy do bulionu i gotujemy kilkanaście minut. Następnie przelewamy do innego pojemnika przez sito, natomiast cebulę i pomidory przez nie przecieramy. Możemy też alternatywnie całość zmiksować w garnku "żyrafą". Do tak przygotowanej bazy dodajemy pokrojoną w paski paprykę i ostrą papryczkę. Doprawiamy wędzoną papryką i ewentualnie solą i pieprzem. Gotujemy kolejne 10 minut. Dodajemy kawałki pstrąga i gotujemy kolejne 5 minut.

Najlepiej zostawić zupę na noc, by nabrała smaku. Aromatyczny wywar wraz z warzywami podajemy z kawałkami ryby i natką pietruszki oraz grzankami.

Terrina z łososiem, szparagami, kremowym serkiem i szczypiorkiem

Terrina z łososiem, szparagami, kremowym serkiem i szczypiorkiem

Ach, jakże lubimy wszelkiego rodzaju pasztety, terriny, "zawijańce"... Produkty, które w jakiś magiczny sposób przygotowane kroimy w plastry, by uwidocznić ich piękną, kolorową zawartość. Ta jest kwintesencją późnej wiosny i kolejnym naszym szparagowym hitem, do tego w kołderce wędzonego łososia. A kto jest jego twórcą? Niestety nie ja, a Mary Berry, historia brytyjskiej gastronomii. Wiem, że poprawiać "mistrzynię" to arogancja, ale co tam, dodałem swoje trzy grosze, by danie zasmakowało nam jeszcze bardziej.


Składniki (na foremkę ok. 21 x 9 cm):

300 g plastrów wędzonego łososia
7-8 zielonych szparagów długości około 19 cm (po odłamaniu zdrewniałych końców)

na nadzienie:
150 g upieczonego łososia
200 g kremowego serka
70 g masła
łyżeczka musztardy
łyżeczka sosu chili
łyżka soku z cytryny
cienki szczypiorek'
listki z kilku gałązek tymianku
pieprz

Wykonanie:

Foremkę wykładamy folią spożywczą, zostawiając odpowiednią jej ilość, by zawinąć gotową terrinę. Plastry wędzonego łososia układamy w taki sposób, by wypełniły całe brzegi foremki i wystawały poza nią, by móc przykryć terrinę po jej wypełnieniu składnikami. Góra foremki będzie ostatecznie "dołem" terriny po jej wyłożeniu na talerz. Jeśli brakuje nam do przykrycia trochę plastrów wystającego łososia, zawsze możemy przykryć górę resztkami, które nam pozostały.

Szparagi gotujemy w osolonej wodzie (w zależności od grubości - tu sugerowane są raczej cienkie) przez ok. 4 minuty. Odkładamy i osuszamy.

Łososia pieczemy przez 10 minut w piekarniku nastawionym na 180 C. Odstawiamy i studzimy.

Przygotowujemy nadzienie. Wszystkie składniki wkładamy do malaksera i miksujemy na gładką masę.

Na spód foremki (czyli na plastry wędzonego łososia) wykładamy połowę nadzienia. "Postukujemy" formą, by nadzienie się ubiło. Następnie układamy na nim szparagi, raz główką w lewo, raz w prawo. Muszą leżeć ściśle. Lekko je dociskamy. Układamy na nich drugą warstwę nadzienia. Najlepiej użyć do tego silikonowej łopatki. Ponownie "postukujemy" formą. "Zamykamy" terrinę wystającymi poza foremkę plastrami łososia i ewentualnie dokładamy luźne kawałki w miejscach, które wędzony łosoś nie przykrył. Ściśle zamykamy całość folią spożywczą, po czym wkładamy na noc do lodówki.


Gotowe danie wyjmujemy z foremki. Odwracamy, wykładamy na talerz i zdejmujemy folię. Czas na podanie plastrów. Należy kroić bardzo ostrym nożem z "piłką" i serwować na talerzu.
Keks wytrawny - wędzony łosoś, seler naciowy, pistacje i cheddar.

Keks wytrawny - wędzony łosoś, seler naciowy, pistacje i cheddar.

To druga propozycja wytrawnego keksu. Pierwszy był z gruszką roquefortem i orzechami włoskimi - klik. Keks to danie kompletne. Nie wymaga żadnego towarzystwa. Możemy go zjadać jako przekąskę, podać na śniadanie czy przystawkę na obiad lub kolację. Pycha :) Polecamy.


Keks wytrawny z wędzonym łososiem, selerem naciowym, pistacjami i cheddarem.


proporcje na klasyczną keksówkę (ok. 25 cm x 11-12 cm)

I
5 dużych jaj
4,5 łyżki oleju rzepakowego
200 g mleka

II
260 g mąki pszennej
2 łyżeczki proszki do pieczenia
1 łyżeczka soli
pieprz czarny, świeżo zmielony

III
150 g łososia wędzonego na zimno w plastrach, pokrojonego na drobne kawałki
1 łodyga selera naciowego (70-80 g) pokrojonego w drobne plasterki
3 czubate łyżki zielonych pistacji grubo posiekanych
85 g startego sera cheddar (na drobnej tarce)
garść posiekanej natki pietruszki z nacią selera

Jaja ubić i połączyć z pozostałymi składnikami z grupy I. Wymieszać razem składniki z grupy II. Połączyć obie grupy składników w jednolitą masę. Dodać składniki z grupy III. Przygotować foremkę (wykładam ją tylko papierem do pieczenia). Masę wlać do przygotowanej foremki i wstawić do nagrzanego do 180 stopni C piekarnika. Piec 1 godzinę lub do momentu, aż włożony do ciasta  patyczek będzie suchy. Po upieczeniu wyjąć keks na kratkę i ostudzić. 
Sałatka z ziemniaków ze śledziem.

Sałatka z ziemniaków ze śledziem.


To sałatka, która nam niezwykle smakuje. Jest z prostych i dostępnych wszędzie składników. Zrobiłam ją na bazie przepisu pochodzącego ze starej książki wydanej w 1889 roku pt. "Praktyczny kucharz warszawski". Sałatka, podobnie jak inne przepisy, nie zawiera konkretnych proporcji, więc zrobiłam wg własnego uznania. Dostosowałam wielkość składników do ilości śledzi. Pominęłam buraki, które były w przepisie, a dodałam natkę pietruszki. Przygotowałam winegret po swojemu, bo w oryginale była oliwa i ocet.


Sałatka z ziemniaków ze śledziem


300 g ugotowanych w mundurkach ziemniaków
220 g śledzi
150 g ogórków kiszonych
80 g marynowanych grzybów
4 łyżki białej fasoli z puszki
natka pietruszki (wzięłam 4 gałązki)
świeżo zmielony pieprz

na sos:
1 ząbek czosnku drobno posiekany
szczypta soli
sok z cytryny
oliwa

Ziemniaki jako jedyne pokroiłam w dużą kostkę (krawędź kostki ok. 1 cm). Ogórki obrałam ze skórki, pokroiłam w kostkę, podobnie grzyby. Fasolkę odcedziłam na sitku, przepłukałam i osuszyłam w ręczniku. Śledzie również osuszyłam przed pokrojeniem. Dodałam posiekaną drobno natkę. Posiekany ząbek posypałam szczyptą soli, roztarłam czubkiem noża. Dodałam do niego sok z cytryny, potem oliwę, wymieszałam i wylałam do miski na składniki sałatki. Posypałam świeżo zmielonym pieprzem z młynka i dobrze wymieszałam. Sałatkę podałam w temperaturze pokojowej. Pycha !!! 
Sałatka z tuńczykiem i cytryną piritto.

Sałatka z tuńczykiem i cytryną piritto.

Cytryna piritto to owoc o bardzo grubym i słodkim albedo. Na Sycylii, gdzie jest uprawiana, nazywana jest też cytryną sałatową. Można ukroić jej kawałek, posypać solą i potraktować jako przekąskę. U nas wystąpi w roli głównej z tuńczykiem. Pyszna to sałatka i ma bardzo zrównoważony smak. Przy konsumpcji zapominamy, że to trudny dla nas wszystkich czas...wyciągamy do tego wino i cieszymy się chwilą. Carpe diem.


Sałatka z tuńczykiem i cytryną piritto


Składniki na 2 osoby:
- spora garść rukoli
- 1 dojrzałe awokado
- ok. 100 g tuńczyka w sosie własnym (netto)
- kilka suszonych pomidorów
-1/2 cytryny piritto bez skórki

winegret:
-1 ząbek czosnku drobno posiekany
- sól
- 1 łyżka soku z cytryny
- 2/3 łyżeczki miodu
- 4 łyżki oliwy
-świeżo zmielony pieprz



Zrobić winegret - drobno posiekany czosnek posypać solą i rozetrzeć końcem noża, włożyć do naczynia, dodać sok z cytryny i miód, dobrze wymieszać. Na koniec dodać oliwę, wymieszać i odstawić.

Rukolę umyć i osuszyć. Posiekać w paski suszone pomidory, obrać i pokroić w kawałki awokado oraz cytrynę. Tuńczyka odcedzić. Z 2/3 sosu wymieszać rukolę, ułożyć ja na talerzu. Ułożyć resztę składników i całość skropić pozostałą 1/3 winegretu. Smacznego :) 
Cytrynowe risotto z krewetkami i bottargą.

Cytrynowe risotto z krewetkami i bottargą.

Zwykle jedną z przyjemności podróży jest odkrywanie nowych smaków. Takim odkryciem w południowych Włoszech była  bottarga, czyli suszona ikra ryby, zwana kawiorem Morza Śródziemnego. Jedną z popularniejszych jest bottarga di tonno, czyli ikra z tuńczyka. Ma intensywny, skoncentrowany smak i doskonale wzbogaca smak tamtejszych dań z makaronami. Nie odmówiliśmy sobie spróbowania takowego w Katanii. Bottargę kupicie startą w słoiczkach lub w kawałku, którą można bardzo cienko pokroić lub zetrzeć. My nabyliśmy bottargę di tonno w kawałku. Nie jest tania, kosztuje jakieś 300-400 zł /kg, ale mały kawałek nikogo nie zrujnuje, a dodatek zaledwie 30 gramów do dania przynosi piorunujący efekt. Dziś chcemy polecić danie naszym zdaniem kompletne.


CYTRYNOWE RISOTTO Z KREWETKAMI I BOTTARGĄ


Składniki (na 2 porcje):

120 g ryżu arborio
duży ząbek czosnku, drobno posiekany
szalotka, drobno posiekana
pół cytryny
1 cm kawałek imbiru, drobno posiekany
100 g krewetek tygrysich
garść posiekanych liści bazylii
garść posiekanych liści natki pietruszki
oliwa
kieliszek białego wina
bulion krewetkowy
łyżka masła
łyżka startej bottargi (ok.25-30 g)

Wykonanie:

Wykonanie risotta to klasyka i nie ma tu kompromisów. Na dużym ogniu, na oliwie obsmażamy czosnek i szalotkę. Dodajemy ryż i mieszamy, by ziarnka pokryły się tłuszczem. Deglasujemy białym winem, zmniejszamy ogień na mały, po czym dolewamy bulion, tak by lekko przykrył ryż i dusimy. Dodajemy sok z połowy cytryny. Co kilka minut uzupełniamy bulion. I tak przez około 15-20 minut (zgodnie z info na opakowaniu).

Do tej potrawy użyłem bulionu warzywnego, który ugotowałem z dodatkiem skorup krewetek, które dodają mocnego krewetkowego aromatu.

Krewetki kroimy na trzy części, by otrzymać kawałki "na kęs". Smażymy z imbirem na oliwie, przyprawiamy solą i pieprzem kajeńskim. Odkładamy.

Na koniec gotowania risotta wyłączamy ogień, dodajemy zioła (bazylię i natkę), po czym mieszamy by rozprowadzić równomiernie, dodajemy usmażone kawałki krewetek z imbirem prosto z patelni, łyżkę masła i połowę startej bottargi. Mieszamy i przykrywamy. Po dwóch minutach mieszamy ponownie, nakładamy na talerze i posypujemy resztą bottargi.

Uwaga: bottarga sama w sobie jest mocno słona, uważajmy więc by nie przesolić potrawy.
Przegrzebki w kremowo-czosnkowym sosie ze szpinakiem.

Przegrzebki w kremowo-czosnkowym sosie ze szpinakiem.

W ramach naszego wcześniej celebrowanego przegrzebkowego tygodnia chcielibyśmy polecić jeszcze jedną formę podania tego wspaniałego produktu. To jeden z prostszych, a jednocześnie wykwintnych przepisów na przystawkę lub nawet danie główne. My wybraliśmy tą mniejszą wersję dania, ale zachęcamy do spróbowania go z puree ziemniaczanym lub ryżem. Dla nas smak przegrzebków niekoniecznie wymaga dodatków, więc dziś serwujemy je w postaci przystawki.



Składniki:
6 dużych przegrzebków
masło klarowane
duży ząbek czosnku
szalotka
łyżka estragonu
chili
pół szklanki białego wytrawnego wina
szklanka śmietany kremówki
sok z cytryny
miód
garść szpinaku
sól i pieprz do smaku

Wykonanie:
Przegrzebki smażymy na maśle klarowanym po 2 minuty z każdej strony. Solimy je i przyprawiamy pieprzem. Odstawiamy.

Na tej samej patelni podsmażamy posiekany czosnek i szalotkę. Deglasujemy białym winem i dolewamy śmietanę. Dodajemy estragon i chili oraz przyprawiamy solą i pieprzem. Dodajemy sok z cytryny. Mieszamy i redukujemy. Przecedzamy przez sito na małą patelnię. Redukujemy dodając miód, by zbilansować kwaśny smak. Dodajemy liście szpinaku, po minucie będą gotowe. Do sosu dodajemy przegrzebki, by je ogrzać, po czym wykładamy danie na talerz.
Zupa krem z kalafiora z akcentem cytrusów i curry oraz przegrzebkami.

Zupa krem z kalafiora z akcentem cytrusów i curry oraz przegrzebkami.

Kontynuujemy nasz "przegrzebkowy" czas. Nabyłem drogą kupna prawie kilogram morskich przegrzebków. To te większe, smaczniejsze w porównaniu z przegrzebkami zatokowymi. Kolejne danie to smakowita zupa krem na bazie kalafiora z cytrusowymi i azjatyckimi akcentami. Sama w sobie jest pyszna zaś dodatek przegrzebków sprawia, że możecie ją potraktować nawet jako lekkie danie główne. No więc do dzieła.


Składniki na 2 porcje:
mała posiekana biała cebula
ząbek czosnku
1,5 cm posiekanego korzenia imbiru
pół kalafiora
szczypta szafranu
około 750 ml bulionu warzywnego
100 ml świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego
50 ml świeżego soku z cytryny
chili
łyżka stołowa curry
ostra papryczka
liście kolendry
6 dużych przegrzebków
masło klarowane
pieprz, sól do smaku

Wykonanie:
Cebulę, czosnek i imbir smażymy na maśle. Dodajemy kalafior i zalewamy bulionem. Dodajemy szafran, sok z pomarańczy i cytryny. Przyprawiamy solą, pieprzem i chili. Gotujemy do momentu, aż kalafior się ugotuje. Miksujemy, by uzyskać konsystencję zupy kremu, dodając ewentualnie więcej bulionu. Przyprawiamy curry.

Przegrzebki obtaczamy w mące z solą i pieprzem, po czym smażymy najpierw na dużym, potem na średnim ogniu na maśle klarowanym po 2-2,5 minuty z każdej strony (w zależności od wielkości). Pod koniec smażenia polewamy je sokiem z cytryny.  Mają być skarmelizowane z obu stron.

Składamy danie. Na talerz wlewamy zupę krem z kalafiora. Wkładamy po trzy przegrzebki. Dekorujemy pokrojonymi ostrymi papryczkami i listkami kolendry.

Coquilles St. Jacques a la Parisienne, czyli po naszemu przegrzebki na sposób paryski.

Coquilles St. Jacques a la Parisienne, czyli po naszemu przegrzebki na sposób paryski.

Dlaczego po parysku? Nie mam pojęcia. W końcu gdzie przegrzebki, a gdzie Paryż. Ale nie mnie dyskutować na temat klasyki francuskiej kuchni. Niemniej danie zniewala. To taka jesienna wersja lekkiej klasyki, która jest w stanie nas ogrzać i dodać energii dzięki ziemniakom i pieczarkom. A wino i estragon nada daniu lekkości.


Składniki:
5 średniej wielkości przegrzebków (lub trzy duże)
200 g pieczarek
pół białej cebuli
3 duże ziemniaki
masło
śmietana kremówka
masło klarowane
gałka muszkatołowa
pół szklanki białego wytrawnego win
szklanka śmietany kremówki
łyżka estragonu
ser podpuszczkowy twardy a'la gruyere
pieprz cayenne
papryka w proszku
łyżka soku z cytryny

Wykonanie:
Ugotować ziemniaki. Dodać masło, śmietanę i gałkę muszkatołową. Doprawić solą i pieprzem. Zrobić puree.

Usmażyć pieczarki z cebulą. Dodać estragon, sól i pieprz. Podlać winem. Dodać śmietany. Gotować kilka minut. Odcedzić pieczarki i odstawić. Dodać trochę więcej śmietany. Redukować płyn do konsystencji dość gęstego sosu..

Przegrzebki usmażyć na maśle po 2-2,5 minuty z dwóch stron doprawiając solą i pieprzem.

Na talerz wyłożyć pureee, pieczarki, na nich przegrzebki. Posypać je startym gruyerem, polać sosem.

Zapiekać przez 5-6 minut w piekarniku  w temperaturze 180 stopni C.
Placki ziemniaczane z wędzonym łososiem.

Placki ziemniaczane z wędzonym łososiem.

To niby prosta i zwyczajna potrawa, ale zrobić dobre  placki ziemniaczane - smaczne i chrupiące - wcale nie jest łatwo. Jeśli macie ochotę wypróbujcie przepis. Ciasto trzeba przygotować tuż przed smażeniem. Ważne, żeby użyć tu mączystych ziemniaków, które i tak trzeba odcisnąć z soku. Inna ważna rzecz to dobrze rozgrzany olej, oraz niezbyt duże placki o odpowiedniej grubości. Polecam też użyć dodatki w temperaturze pokojowej. Trzeba je więc odpowiednio wcześnie wyjąć z lodówki. Zawsze przed podaniem podgrzewam talerze w piekarniku, żeby nie wystudziły dania. Zatem do dzieła.


Placki ziemniaczane z wędzonym łososiem


proporcje dla 2-4 osób (w zależności od apetytu; my zjadamy je we dwoje;)

1 kg ziemniaków (mączysta odmiana)
2 jaja
1 czubata łyżka mąki pszennej
1 cebula
sól, pieprz

olej do smażenia

100 g łososia wędzonego na zimno, pokrojonego w paski
creme fraiche
koperek

gaza lub lniana ściereczka

Ziemniaki obrać, opłukać i zetrzeć na tarce z dużymi oczkami (tzw. jarzynowej), podobnie postąpić z cebulą. Ja używam do tego celu melaksera, bo idzie to błyskawicznie. Wyrzucić całość startej masy na gazę/ściereczkę i mocno wycisnąć cały sok. Następnie wrzucić warzywa do miski, dodać całe jaja, mąkę, sól i pieprz i dobrze to wymieszać. Na patelnię wlać olej, dobrze go rozgrzać i smażyć  z każdej strony od 2 do 4 minut. Czas zależy od  stopnia grzania i grubości masy. Po usmażeniu przekładać placki na ręcznik papierowy, żeby odsączyć je z tłuszczu. Podawać z kleksem  creme fraiche, paseczkami łososia i gałązkami kopru. Smacznego.