Tarta z łososiem, rukolą i musztardą francuską.

Tarta z łososiem, rukolą i musztardą francuską.

Bardzo lubimy tarty słodkie i słone. Te wytrawne robimy na obiad lub kolację, w zależności od apetytu i pory roku. Lubimy celebrować wspólne chwile, jeść dobry posiłek skomponowanym z wytrawnym winem. Tu oczywiście polecamy wino białe. Poniższą recepturę wykorzystywałam wiele razy. Pochodzi ona z książki "Tarty" wyd. Muza i jest minimalnie zmodyfikowana. Danie może być jako obiad lub kolacja dla dwóch głodomorów, ale i jako przystawka dla czterech. Smacznego :)

Tarta z łososiem, rukolą i musztardą francuską


przepis na formę o średnicy 23-24 cm

na ciasto:
225 g mąki pszennej
100 g miękkiego masła
1 cytryna (tylko otarta skórka)
1 łyżka grubo zmielonego pieprzu
3-4 łyżki zimnej wody
duża szczypta soli

Składniki na ciasto zmiksować szybko w melakserze (lub zagnieść ręcznie) do postaci kruszonki, następnie wyjąć i zagnieść w kulę. Ciasto rozwałkować między arkuszami pergaminu lub folii, wyłożyć nim formę do tarty, nakłuć widelcem,  przykryć folią i schłodzić przez ok. godzinę. Po tym czasie wyjąć, odczekać aż nabierze temperatury pokojowej (jeśli macie formę ceramiczną, żeby nie pękła). Nagrzać piekarnik do 200 stopni C. Ciasto przykryć pergaminem i obciążyć ceramicznymi kulkami (fasolą , grochem itp.), piec pod obciążeniem 15 minut, następnie zdjęć papier z kulkami i piec jeszcze 5 min. 
W czasie tych czynności przygotować farsz.

na farsz:
300 g łososia, bez skóry i ości
250 ml mleka (użyłam koziego)
50 g umytej, osuszonej rukoli, grubo posiekanej
3 roztrzepane jaja L
3 łyżki gruboziarnistej musztardy francuskiej
2 dymki ze szczypiorem
sól i pieprz do smaku

Mleko zagotować, włożyć do niego łososia i gotować 5 minut. Następnie wyjąć go, żeby ostygł, mleko odstawić (nie wylewać !). Na podpieczony spód wysypać rukolę, na niej ułożyć podzielonego na kawałki łososia. Jajka roztrzepać z musztardą, dodać mleko. Posiekać cebulki dymki na drobno, podobnie szczypior. Dodać to do masy jajecznej, doprawić solą i pieprzem, zalać łososia i piec w piekarniku 25-30 minut. Po upieczeniu i wyjęciu z piekarnika odczekać kilka minut i podawać gorącą. 

Smacznego :) 
Podróż po Etiopii - cz.3 - w poszukiwaniu dżelad.

Podróż po Etiopii - cz.3 - w poszukiwaniu dżelad.

Po zwiedzeniu stolicy Etiopii Addis Abeby na jeden dzień wybraliśmy się w kierunku północnym. Była to trasa wynosząca ponad 100 km w jedną stronę, niedługa, ale należy pamiętać, że drogi w Etiopii nie są w najlepszym stanie. Ruszyliśmy wcześnie rano, wiedząc, że będzie to pierwsza i zarazem ostatnia szansa na zobaczenie dżelad. 


Podróż po Etiopii - cz. 2 - Addis Abeba.

Podróż po Etiopii - cz. 2 - Addis Abeba.

Nasza podróż po Etiopii zaczyna i kończy się w stolicy kraju - Addis Abebie. To duże miasto, liczące ponad 3 miliony mieszkańców ma niezbyt długą historię. Zostało założone w 1887 roku przez cesarza Menelika II jako prezent dla jego żony Taitu Betul. Podobno miejsce to wybrała sama cesarzowa, ze względu na obecność w nim źródeł siarkowych. Początkowo było to dokładnie na wzgórzu Entoto na wysokości ok. 3200 m n.p.m., jednak chłodny, górski klimat i brak wody wymusiły przeprowadzkę. Mieszkańcy przenieśli się ok. 800 metrów niżej, a w 1889 roku "Nowy Kwiat" (bo takie jest znaczenie słów Addis Abeba) został stolicą Etiopii.

Dziś to tętniąca życiem, duża metropolia afrykańska. Czasem nazywana jest "polityczną stolicą Afryki", bo jest siedzibą np.  Unii Afrykańskiej oraz Komisji Gospodarczej ONZ dla Afryki. My będąc przez jeden dzień w tym mieście poświęciliśmy czas na zwiedzanie głównych "atrakcji". Gdy wracaliśmy już ostatniego dnia wyprawy, przez okna samochodu zobaczyliśmy miasto z innej perspektywy. Dziś Addis jest jak jeden plac budowy, pełen kontrastów. Powstają głównie budynki wysokie, nowoczesne. Nad wszystkim unosi się spore zanieczyszczenie spalinami. Do tych warunków trzeba dodać wysokość 2400 m n.p.m. 


Waniliowa chałka na zakwasie w Styczniowej Piekarni.

Waniliowa chałka na zakwasie w Styczniowej Piekarni.

Cudownie jest wrócić do prowadzenia bloga, co w ostatnim czasie okazało się niewykonalne. Podróże, święta, prozaiczne problemy z życia zupełnie wyeliminowały mi tę sferę. Zatem z przyjemnością znów tu jestem. Ela prowadząca bloga W poszukiwaniu SlowLife zaproponowała  w Piekarni Amber chałkę na zakwasie. Propozycja była dla mnie bardzo atrakcyjna z dwóch powodów - kocham chałki i na zakwasie jeszcze żadnej nie upiekłam. Dodam jeszcze, że jeśli u Amber wypiekamy coś wspólnie na drożdżach, to wiem, że Ela zrobi to na zakwasie. Jest z tą magiczną substancją w jakimś tajemnym układzie i wszystko jej wychodzi. Jeśli zatem poszukujecie dużego wyboru pieczywa zakwasowego, to blog Eli jest prawdziwą "kopalnią", nie wspomnę o serach czy innych domowych wyrobach łącznie z kosmetykami :)
Oczywiście trzymałam się przepisu (którego autorką jest Małgorzata Zielińska), ale "wonne "dodatki są już moje. Żeby zrobić chałkę potrzeba sporo czasu, dlatego przed zaplanowaniem wypieku dobrze przeanalizujcie przepis. Oto on.


Waniliowa chałka na zakwasie


Najpierw robimy zaczyn 2-fazowy:
Etap 1:


50 g aktywnego zakwasu żytniego
100 g mąki pszennej typ 550
50 g letniego mleka


Składniki wymieszać, zostawić na 6-8 godzin w ciepłym miejscu.


Etap 2:

200 g ciasto z etapu 1
100 g mąki pszennej typ 550
50 g letniego mleka

Składniki wymieszać, odstawić na 3-4 godziny. Ważne jest, aby zaczyn nie dojrzewał za długo, gdyż ciasto stanie się zbyt kwaśne. Przed dodaniem do ciasta powinien mniej-więcej podwoić swoją objętość, a powierzchnia powinna być lekko wklęsła.


Gotowe ciasto:

cały zaczyn (350 g)
400 g mąki pszennej typ 550
50 g płynnego ostudzonego masła
2 jajka
2 łyżki cukru
1 łyżeczka soli (dałam tylko szczyptę) 
skórka otarta z 1 pomarańczy
ok. 1/2 ziarna tonki startego na drobnej tarce
wybrane ziarenka z połowy dużej laski wanilii
ew. letnie mleko
1 roztrzepane jajko do posmarowania wyrośniętej chałki

Jajka utrzeć z cukrem, dodać pozostałe składniki i dobrze wyrobić na miękką i elastyczną masę. Gdyby ciasto było zbyt suche, dodać mleko (ja dodałam 4 łyżki). Zostawić na 10 minut, po czym ponownie krótko wyrobić (10-15 sekund). Zostawić na 10 minut i powtórzyć wyrabianie. Odstawić w ciepłe miejsce pod przykryciem na godzinę.

Po godzinie odgazować ciasto uderzając w nie pięścią, zostawić na kolejną godzinę do wyrastania. 

Uformować chałkę. Najlepiej odważyć całą masę ciasta i potem zgodnie z wagą podzielić na trzy równe części. Każdą z nich uformować w wałek. Spleść warkocz, zlepiając początek i koniec, podwijając końcówki pod spód.

Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i zostawić pod przykryciem, w cieple do wyrośnięcia na 1-2 godziny.
Posmarować chałkę roztrzepanym jajkiem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 st. C, lekko naparowanego (np. spryskiwaczem). Piec ok. 30 minut. Po wyjęciu ostudzić na kratce. W przekroju wygląda tak :)


Podróż po Etiopii - cz. 1 - wstęp.

Podróż po Etiopii - cz. 1 - wstęp.

Pomysł na podróż do Etiopii narodził się kiedyś Piotrowi. Uważniej zaczął się jemu przyglądać, gdy wzrosło nasze zainteresowanie ptakami. W końcu doszło do realizacji, choć nie same ptaki nas tam przywiodły. Dziś zaczynamy relację z naszej prawie miesięcznej podróży. Pomysłów było wiele jak "ugryźć" temat na blogu, ale w końcu zdecydowaliśmy, że będzie chronologicznie. Gdy wyjeżdżaliśmy do tego kraju wiedzieliśmy o nim już trochę, jednak podróż  znacznie tę wiedzę ubarwiła i wniosła doświadczenia oraz osobiste obserwacje. Oto kilka podstawowych informacji o Etiopii, które pozwolą lepiej zrozumieć ten kraj, zwłaszcza okiem turysty. Nie oszukujmy się, że można dogłębnie poznać go będąc w nim przez miesiąc. Raczej właściwie zinterpretować to co się widzi. 

Etiopia jest 3,5 raza większa od Polski, posiadając dwa razy tyle ludności. Przekrój etniczny jest bogaty, o czym świadczy ilość języków w użyciu (ok. 70 i 200 dialektów),  oficjalnym, urzędowym jest amharski. Większość społeczeństwa to analfabeci (informacja ze strony MSZ). Statystyczny Etiopczyk żyje za ok. 10 USD miesięcznie. Jednak będąc Etiopii życie toczy się w skrajnych rzeczywistościach i w dużych miastach wygląda ono zupełnie inaczej