Izrael - gotujemy "otwarty Kibbeh".

Izrael - gotujemy "otwarty Kibbeh".

Danie pochodzi z fenomenalnej książki kucharskiej "Jerozolima" napisanej przez Yotama Ottolenghi i Sami Tamimi. Żyda i Araba. Posłużę się wybranymi z niej cytatami.

Jerozolima jest stolicą kibbehu. Tylu odmian dania nie ma nigdzie na świecie. Kłopot w tym, że trudno określić czym właściwie jest kibbeh. Definicje potraw w tym mieście bywają skomplikowane. Kiedy przyjrzysz się kuchni arabskiej i jej odpowiednikowi  - kuchni Żydów sefardyjskich z Lewantu - znajdziesz najbardziej skomplikowane i powikłane mieszanki. A nic nie jest bardziej skomplikowane i powikłane niż kibbeh.

Kibbeh, kubbeh albo kobeba - wszystkie te słowa oznaczają po arabsku "w kształcie kulki". Najbardziej znana na zachodzie i we wschodniej Jerozolimie odmiana kibbeh to syryjska i libańska potrawa narodowa w postaci kulek lub torped z mielonego mięsa i bulguru, nadziewanych mięsem doprawionym słodkimi przyprawami oraz orzeszkami piniowymi. Misterne kształtowanie paczuszek kibbeh, z tak cienką skórką jak to tylko możliwe, było kiedyś wyznacznikiem kobiecej zręczności. Przez całe pokolenia Żydówek i Arabek umiejętność zrobienia porządnego kibbeh stała wysoko na liście koniecznych wymagań gospodarnej kobiety.

Łatwiejsza wersja tego dania to kibbeh b'siniyah, gdzie skorupka i nadzienie są układane w naczyniu warstwami, tworząc rodzaj mięsnej zapiekanki.

Dzisiejsza wariacja na temat kibbeh to warstwowy placek, na który składa się bulgur, mielone mięso, przyprawy i orzeszki piniowe oraz obowiązkowo sos tahini. Zwykle podawany jest do maczania, tutaj polewa się nim potrawę.


OTWARTY KIBBEH




Jerozolima - Góra Oliwna.

Jerozolima - Góra Oliwna.

Już prawie rok mija od naszej podróży do Izraela. Przemierzyliśmy większą jego część przywożąc wspomnienia kultury, ludzi, kraju, który niełatwo zrozumieć. Mimo szczerych chęci - przeczytania kilku o nim książek, obejrzeniu paru programów dokumentalnych, zapoznaniu się ze tradycyjnymi składnikami żydowskiej kuchni, ugotowaniu kilku tamtejszych potraw, uczestnictwie w warsztatach kulinarnych, chłonięciu muzyki klezmerskiej z płyt i koncertu na żywo, czy zanurzeniu się w literaturę piękną, choćby wybitnego pisarza izraelskiego - Amosa Oza. Lubimy poznać kraj przed podróżą na tyle, na ile pozwalają nam nasze możliwości, potem zaś skonfrontować teoretyczne wyobrażenia z konieczności ograniczoną czasowo rzeczywistością.

No dobrze. Po tym przydługim wstępie skupmy się na miejscu, które bez wątpienia jest  wyjątkowe. W Jerozolimie nie potrzeba samochodu. Ba, jest on zbędny. Po dwóch tygodniach podróży oddaliśmy nasz pojazd i zawierzyliśmy komunikacji publicznej oraz własnym nogom. Całkiem słusznie.

Jerozolima. Miasto trzech monoteistycznych religii.

Judaizmu.



Kruche ciasto jabłkowo - pekanowe.

Kruche ciasto jabłkowo - pekanowe.

Uwielbiam ciasta z jabłkami, zwłaszcza takie, gdzie dominują owoce. Krucha "skorupa" ciasta to podstawa i ścianka boczna. Cała reszta to pieczone jabłka z pekanami. Smakowo - połączenie doskonałe. W sklepach można ciągle dostać szare renety czy golden delicius, które bardzo dobrze się tu sprawdzają. W przypadku braku pekanów możecie wykorzystać orzechy włoskie lub laskowe. Przepis z inspiracji Janneke Philippi (z drobnymi zmianami). Polecam :


Kruche ciasto jabłkowo - pekanowe


Składniki na tortownicę o średnicy 23 cm:

na ciasto:
150 g miękkiego masła
300 g mąki pszennej lub orkiszowej*
100 g cukru trzcinowego
1 jajo
szczypta soli

na wypełnienie:
1,5 kg jabłek  (użyłam szarą renetę)
50 g cukru trzcinowego
1 łyżeczka cynamonu
150 g pekanów podprażonych na patelni

dodatkowo
5 łyżek dżemu morelowego

Ciasto szybko zagnieść (lub skorzystać z pomocy melaksera)  z podanych składników, następnie zawinąć w folię i schłodzić w lodówce  przez ok. godzinę.

Przygotować formę - dno formy wyłożyć papierem i przycisnąć obręczą boku. Nadmiar wystającego papieru odciąć. 

Obrać jabłka, wykroić środki i podzielić na kawałki o wielkości 1 - 1,5 cm. Wymieszać w misce z cukrem, cynamonem i uprażonymi pekanami.

Ciasto rozwałkować między dwoma kawałkami folii spożywczej (zawsze po wyjęciu z lodówki daję ciastu czas, żeby wróciło do temperatury pokojowej; wałkowanie miedzy folią pozwala obyć się bez dodatkowego podsypywania mąką, co utwardza masę) na placek o średnicy ok. 32 cm. Wyłożyć dno i boki formy, dobrze docisnąć w linii połączenia dna i boku, wyrównać nożem u góry brzeg. Wyłożyć nadzienie i piec w nagrzanym do 180 stopni C przez 45 minut aż wierzch będzie wyraźnie złoty. 

Po upieczeniu ciasta rozgrzać morelową konfiturę na małej patelni lub w rondelku i posmarować ciasto z wierzchu. Ostudzić szarlotkę w formie i wyjąć dopiero zimną. Można podawać ją samą lub z dodatkami (bitą śmietaną lub lodami waniliowymi). 
*mąka orkiszowa ma lekko orzechowy smak i świetnie się tu nadaje.
Światowy Dzień Wróbla.

Światowy Dzień Wróbla.

Jak to się stało, że na blogu nie ma jeszcze żadnego wpisu o wróblach ? Trudno powiedzieć. Jeszcze w grudniu zaznaczyłam w kalendarzu na nowy rok 20 marca - Światowy Dzień Wróbla (obchodzony jest od 2010 roku), a to zobowiązuje.


Smażone barweny (lub inne małe rybki)

Smażone barweny (lub inne małe rybki)

Pochwała prostoty. Gwiazdą są świeże rybki prosto z rybnego targu z Katanii. Szybka obróbka, dowolna sałata z winegretem i białe wino. Plus dobre towarzystwo.

Smażone barweny



Składniki na dwie porcje:

10 sztuk małych barwen (ok. 700-800 g)
mąka
olej roślinny
sól, pieprz, oregano
cytryna

Wykonanie:

Barweny oprawiamy, po czym zanurzamy w mące z przyprawami. Otrzepujemy nadmiar mąki. Smażymy na rozgrzanym oleju po minucie z każdej strony (czas zależny od wielkości ryby). Przekładamy na ręcznik papierowy by odsączyć z tłuszczu. Skrapiamy sokiem z cytryny. Podajemy z ulubioną sałatą z winegretem.

Co to za przepis, ktoś powie? A co lepszego zrobić ze świeżymi małymi rybkami. Toż to niebo w gębie. Jeżeli nie dostaniecie barwen użyjcie innych niewielkich rybek.
Włochy - Sycylia - targ rybny w Katanii.

Włochy - Sycylia - targ rybny w Katanii.

Jesteśmy w Katanii, drugim największym mieście Sycylii. Co nas tu sprowadziło? Ciekawe historycznie, tradycyjne, odnowione w ostatnim czasie miasto, bliskość portu lotniczego, z którego mieliśmy wracać i jeden z najlepszych targów rybnych we Włoszech. Lubimy takie miejsca. Rozglądamy się, chłoniemy atmosferę, kupujemy...

Centralnym placem Katanii jest niespodzianka ... Piazza del Duomo. Wskażcie duże miasto we Włoszech, gdzie jest inaczej. :-) Katedra Świętej Agaty zajmuje jego honorowe miejsce. Wewnątrz znajdują się szczątki patronki miasta. Nie opiszę jak zginęła, ciekawych odsyłam do internetu.



Ptaki Islandii cz.5.

Ptaki Islandii cz.5.

Dziś ostatnia opowieść o ptakach Islandii. Skupimy się tym razem na kilku gatunkach z okolicznych jezior.



Tajski smażony ryż z krewetkami i orzechami cashew, podany w ananasie.

Tajski smażony ryż z krewetkami i orzechami cashew, podany w ananasie.

To kolorowe danie ma wiele smaku, aromatu i raduje kolorami lata. Tego orientalnego.  Do tego jest wyjątkowo proste w przygotowaniu, choć ilość składników może temu przeczyć. Danie zawiera w sobie również miąższ ananasa oraz jego sok.

Tajski smażony ryż z krewetkami i orzechami cashew podany w ananasie



Składniki na dwie porcje:
ananas
100-125g jaśminowego ryżu
200-250g krewetek
100g orzechów cashew
olej
ząbek czosnku
2 cm korzenia imbiru
szalotka
ostra papryczka
1/2 łyżeczki kuminu
1/2 łyżeczki kurkumy
łyżeczka kolendry
sos sojowy
sos rybny
limonka
sól, pieprz
liscie kolendry do przybrania

Przygotowanie:

Ananasa przekrawamy na pół, wydrążamy miąższ i zachowujemy sok.

Ryż gotujemy na średni twardo (ok. 2 minuty krócej niż sugestia na opakowaniu). Odstawiamy.

Krewetki doprawiamy solą i pieprzem. Smażymy i odstawiamy.

Orzechy cashew przekrawamy na pół i prażymy na patelni. Ziarna kolendry i kuminu prażymy na patelni i ścieramy w  moździerzu.

Na patelnię wlewamy niewielką ilość oleju. Wrzucamy posiekany czosnek, imbir, szalotkę, ostrą papryczkę. Po minucie dodajemy ryż. Przyprawiamy sosem sojowym i sosem rybnym. Dodajemy przyprawy. Dodajemy pół szklanki soku z ananasa, który uzyskaliśmy przy wydrążaniu miąższu i pokrojone na cząstki kawałki ananasa (tylko część, żeby znaleźć balans pomiędzy kwaśnym, ostrym, słodkim i słonym smakiem).

Do ryżu dodajemy krewetki i orzechy cashew i mieszamy, by równomiernie rozprowadzić składniki. Całość przekładamy do połówek wydrążonego ananasa. Posypujemy posiekaną świeżą kolendrą. Smacznego :)
Wiosna w Królewskim Ogrodzie Botanicznym w Edynburgu.

Wiosna w Królewskim Ogrodzie Botanicznym w Edynburgu.

Zapraszam Was do Królewskiego Ogrodu Botanicznego w Edynburgu. Byliśmy z Piotrem tam dwukrotnie i planujemy jeszcze powrócić. Rok temu odwiedziliśmy go wiosną w czasie Wielkanocy, co zobaczcie na zdjęciach. Bardzo lubię zmienność naszych pór roku, ale z nadejściem wiosny mam zawsze problem. Dłuży mi się niesamowicie to oczekiwanie. Wam też ? Dlatego, żeby trochę nacieszyć oczy wracam do wspomnień.

Chleb na zakwasie pszennym od Rodolpha Coustona.

Chleb na zakwasie pszennym od Rodolpha Coustona.

W Marcowej Piekarni  Amber upiekliśmy chleb zaproponowany przez Gucia. Przyznam, że chleb jest bardzo dobry. Ma wspaniały smak, piękny miękisz i świetnie daje się kroić. Zabrakło mi śmiałości, żeby go upiec bez foremki, ale myślę że jeszcze się odważę, bo wart jest powtarzania.


Chleb od Rodolpha Coustona


Przepis na 2 duże chleby

850 g mąki pszennej typ 650
150 g mąki żytniej pełnoziarnistej
680 g letniej wody (temperatura wyliczona poniżej)
18 g soli
5 g świeżych drożdży
300 g aktywnego zakwasu pszennego 100% (użyłam orkiszowego)

Temperatura bazowa ciasta (temperatura otoczenia + temperatura mąki + temperatura wody) = 55 stopni C. Na temperaturę powietrza i mąki nie mamy wpływu i dlatego sterujemy temperaturą wody.

Przykład obliczenia temperatura wody :
55 stopni C - temperatura w kuchni 22 stopnie - temperatura mąki (trzymana w kuchni) 22 stopnie = temp. wody 11 stopni :-)

Wykonanie:
Wszystkie składniki mieszamy 10 min na pierwszej prędkości i 2 minuty na drugiej prędkości. Ciasto przykryć i pozostawić na 30 min. Złożyć, przełożyć do pojemnika, zamknąć lub przykryć folią spożywczą i włożyć do lodówki na ok. 12 godzin – uwaga bo mocno powiększa objętość i chciało wyskoczyć z pojemnika. Wyciągnąć z lodówki, podzielić na porcje, uformować bochenki i przełożyć do koszyczków. Wyrastanie ok. 2-3 godziny. Pieczemy w temperaturze 250 stopni przez 15 min z parą. Obniżamy temp. do 190-210 stopni, wypuszczamy parę i pieczemy ok. 45 min.

Moje uwagi :
-chleb upiekłam w foremkach o wymiarach 11 cm x 25 cm,
-chleb dodatkowo mocno rósł w piekarniku.

Chleb od Rodolpha Coustona na blogach:
am.art kolor i smak – klik!
Akacjowy Blog
Kuchennymi drzwiami – klik!
Kuchnia Gucia - klik!
Moje małe czarowanie – klik!
Ogrody Babilonu – klik!
Para w kuchni – klik!
Weekendy w domu i ogrodzie – klik!
W poszukiwaniu slow life – klik!
Zacisze kuchenne – klik!