Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
Zupa z dyni, z pomidorami i imbirem (wegetariańska).

Zupa z dyni, z pomidorami i imbirem (wegetariańska).


składniki na ok. 4 porcje

dynia piżmowa o wadze ok. 1,2 kg
300 g pomidorów w puszce
700 ml bulionu warzywnego
1 średnia cebula drobno posiekana
3 ząbki czosnku drobno posiekane
ok. 2 cm kawałka imbiru - drobno posiekany
3-4 łyżeczek curry
2-3 łyżeczek garam masala
1 łyżeczka sosu Sriracha lub innego sosu chilli
1 łyżka sosu rybnego
1 łyżeczka sosu ostrygowego
sos sojowy do smaku
sól, pieprz
200 ml mleczka kokosowego
olej
dodatki: makaron ryżowy i szczypior


Dynię piżmową obrać, pokroić w kostkę, skropić olejem i doprawić solą i pieprzem. Upiec w 200 stopniach C przez 20 min.

Czosnek, cebulę i imbir podsmażyć na oleju. Dodać na patelnię pomidory, sól, pieprz i gotować kilka minut, żeby zredukować płyn.

Upieczoną dynię włożyć do garnka z bulionem i zagotować. Dodać zawartość patelni, wszystkie przyprawy, wymieszać i zmiksować na zupę krem. Na koniec dodać mleczko kokosowe i doprawić sosem sojowym.

Można tę zupę podawać z makaronem ryżowym i szczypiorkiem.
Żurek wegetariański.

Żurek wegetariański.

 Od dziecka byłam wielką fanką żurku. Gdziekolwiek jedliśmy poza domem, a w karcie był żurek, zawsze go zamawiałam. Kiedyś żartowałam, że mogłabym sporządzić żurkową mapę Polski. Oczywiście w domu sama go gotowałam i doprowadziłam, w moim odczuciu, do smaku idealnego. Kiedy podjęłam decyzję o niejedzeniu mięsa, pomyślałam z żalem o dwóch daniach - bigosie i żurku. Ten żal dotyczył oczywiście smaku, bo wybór był dla mnie oczywisty. Teraz nie mam już problemu, bo i bigos i żurek w wersji wege są dla mnie pyszne.


Żurek wegetariański


składniki na 4 porcje

50 g suszonych prawdziwków*
500 ml wody
600 ml esencjonalnego wywaru z warzyw
480 ml żuru na żytnim zakwasie
2 ząbki czosnku drobno posiekane
12-15 ziaren ziela angielskiego
4 duże liście laurowe
2 łyżki suszonego majeranku
4 jaja ugotowane na twardo
7-8 niedużych ziemniaków
słodka śmietana
sól
ew. natka pietruszki drobno posiekana

Suszone prawdziwki zalać 500 ml wody i odstawić np. na noc, a przynajmniej na ok. 3 godz. Po tym czasie zagotować przez kilka minut.

*Dlaczego prawdziwki? Przede wszystkim dlatego, że mają lekko słodki smak i stanowią przeciwwagę dla kwaśności zupy. Poza tym nie dają jakiegoś mocno grzybowego smaku, a tu chodzi o to, żeby zrobić żurek, a nie grzybową . Jeśli nie macie prawdziwków, dajcie suszonych grzybów ok. 30g.

Zagotować ziemniaki i dobrze je utłuc po odlaniu.

Do wywaru z warzyw dodać czosnek, ziele angielskie i liście laurowe, wlać wywar z grzybami. Następnie na gotującą zupę wlać dobrze wymieszany żur. Zagotować aż zupa zgęstnieje (mieszać w trakcie). Na koniec doprawić solą, majerankiem i śmietaną.

Podać z jajem, porcją ziemniaków i ew. przybrać posiekaną natką pietruszki.

Chłodnik litewski. To już 10 lat blogowania :)

Chłodnik litewski. To już 10 lat blogowania :)

10 czerwca 2013 roku ukazał się w sieci nasz "Akacjowy Blog". Trudno uwierzyć, że minęło już 10 lat. Nie jesteśmy zbyt gorliwymi blogerami. Robimy to w wolnym czasie i nigdy dla jakiegokolwiek materialnego zysku. Nie zabiegamy o reklamę, lajki czy komentarze, choć rozumiemy, że dla innych blog może być źródłem utrzymania lub jakiejś gratyfikacji za swoją działalność i to normalne. Nasz  po prostu istnieje, a to co pokazujemy stanowi jedynie ułamek naszego życia. Lubimy tu sami zaglądać, bo cześć kulinarna stanowi  dla nas podręczny zbiór przepisów. Opisane podróże i spotkania z ptakami nie ulegają łatwo zatarciu w pamięci, ale to jedynie niewielka część tego co przeżyliśmy realnie. Nie da się przecież wszystkiego pokazać i opisać. Dziękujemy za Waszą obecność w naszym zakątku sieciowym. Dziękujemy, że ciekawi Was to o czym piszemy, że zaglądacie i w różny sposób zostawiacie po sobie jakiś ślad. Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy na nasze łamy. Dziś "częstujemy" przepisem na chłodnik litewski. W sam raz na tę porę :)

 

 składniki na 4 porcje:

350 g botwinki
250 g ogórków gruntowych startych na tarce jarzynowej
125 g rzodkiewek startych na tarce jarzynowej
1/4 cytryny
1 pieczony burak pokrojony w drobną kostkę
1 ząbek czosnku drobno posiekany
1/2 pęczka koperku posiekanego
1/2 pęczka szczypiorku posiekanego
500 g jogurtu greckiego
500 g mleka zsiadłego
sól

Botwinkę umyć i drobno posiekać. Szklankę wody zagotować w garnku i wrzucić na wrzątek botwinkę. Gotować jakieś 6-7 minut. Nie przejmować się, że wody jest mało. Wystarczy, żeby botwinka odpowiednio zmiękła. Na koniec wycisnąć sok z cytryny, odstawić do ostygnięcia. Jogurt i mleko zsiadłe wymieszać na gładką masę, dodać łyżeczkę płaską soli. Do garnka z ostudzoną botwinką dodać wszystkie składniki i wymieszać. Podawać z jajkiem ugotowanym na twardo (połówką lub całym, pokrojonym na ćwiartki). To wersja raczej na gęsto, jeśli lubicie rzadsze zupy proponuję zwiększyć ilość zsiadłego mleka. Wyczytałam, że na Litwie podaje się chłodnik zawsze z talerzem gorących ziemniaków. Smacznego :)
Zupa mulligatawny w wersji wege.

Zupa mulligatawny w wersji wege.

 Od kilku dni bezskutecznie wiosna próbuje się zadomowić. W lesie pojawiły się przebiśniegi, ptaki śpiewają, dzięcioły bębnią w konary, a podczas dwóch ostatnich spacerów z Megi (takich na granicy dnia i nocy) słuchamy pierwszych koncertów kosów. Niestety śnieg ciągle leży i mróz nie odpuszcza. Rozgrzewająca, aromatyczna i bardzo energetyczna w kolorze zupa świetnie wpisuje się w tę aurę. 

Mulligatawny to klasyka kuchni ze wschodnich Indii. Jednak tam przygotowywana jest na bardzo esencjonalnym bulionie z kury, jagnięciny lub baraniny. U nas w wersji wege na bulionie warzywnym i z kaszą jaglaną. Jeśli jecie nabiał zwierzęcy, możecie dodać na koniec do zupy trochę gęstego jogurtu, możecie też go zastąpić mleczkiem kokosowym lub zupełnie zrezygnować z dodania tych składników.


1 l esencjonalnego bulionu warzywnego

1 średnia cebula

2 spore marchewki

1/4 dużej bulwy selera 

4 ząbki czosnku drobno posiekane

1 łyżeczka nasion kolendry

1  łyżeczka nasion kuminu

1 łyżeczka curry

1/2 łyżeczki sproszkowanej kurkumy

1  łyżka startego imbiru

olej do smażenia

70 g kaszy jaglanej, opłukanej w zimnej wodzie

sól, pieprz

2-3 łyżki soku z cytryny

ew. dodatki:

nać pietruszki lub kolendry

ugotowana ciecierzyca albo grubo posiekane orzechy nerkowca lub migdały


Cebulę, marchew i seler pokroić w kostkę. Rozgrzać w garnku olej, wrzucić przyprawy, żeby wydobyć ich aromat. Następnie dodać cebulę z czosnkiem, przesmażyć na wolnym ogniu. Dodać marchew i selera. Zamieszać. Smażyć pod przykryciem ok. 5 minut. Sprawdzać od czasu do czasu czy warzywa nie przywierają do dna. Wlać bulion, zagotować całość i na gotująca się zupę wrzucić kaszę jaglaną. Przykryć, zmniejszyć grzanie i gotować ok. 20 min. Po tym czasie zmiksować całość na krem, doprawić solą i pieprzem oraz sokiem z cytryny. Piotr zapewne doda jeszcze sos chili ;) Podać z jogurtem, nacią i wybranymi dodatkami jako elementem chrupiącym :) Smacznego!

Inspirowałam się przepisem z książki "Zaskakująca kasza & ryż", ale wprowadziłam własne zmiany.

Dzisiejsze przebiśniegi :)





Nasza prosta, kremowa zupa grzybowa.

Nasza prosta, kremowa zupa grzybowa.

Sezon grzybowy w pełni. Ostatnimi czasy Małgosia uwielbiająca grzybobranie traktuje spacer z psem jako wymówkę dla poszukiwania prawdziwków. 

Oczywiście nasza Megi korzysta, bo zapachy leśne, możliwość kopania w ziemi, czy biegania wśród drzew, sprawia jej podobną przyjemność jak Małgosi wypatrywanie smakowitych składników naszych ulubionych dań. Efektem jej poszukiwań może być ostatecznie grzybowa tarta z serem pleśniowym i tymiankiem, tagliatele z grzybowym sosem i parmezanem, carpaccio z prawdziwków z rukolą, serem bursztyn i pekanami, grzybowa potrawka w śmietanie z ziemniakami, risotto grzybowe, zapiekanki z grzybami i serem, czy śniadaniowy omlet z grzybami, ziołami i szczypiorkiem, że wymienię tylko część naszych ulubionych dań. Dziś dodam do tego naszą prostą i szybką kremową zupę grzybową.

Składniki na 2-3 porcje:

600ml bulionu warzywnego (ugotowanego na bazie włoszczyzny i suszonych grzybów)

2 ząbki czosnku

mała cebula

niewielki kawałek selera

oliwa lub masło

300-400g usmażonych na maśle mieszanych grzybów (w związku z wysypem prawdziwków użyliśmy tylko je) 

łyżeczka suszonego tymianku lub łyżka świeżego; możemy też użyć suszone oregano

100 ml śmietany 30%

100 ml śmietany 18%

sól i pieprz

mały prawdziwek pokrojony bardzo drobno na tarce

kromka chleba, z której robimy grzanki

oliwa truflowa

Wykonanie:

Przygotowujemy bulion, który gotujemy z suszonymi grzybami (3 sztuki). Grzyby kroimy i podsmażamy na maśle przyprawiając solą i pieprzem. W garnku na oliwie lub maśle podsmażamy posiekane drobno czosnek, cebulę seler. Dodajemy bulion wraz z suszonymi grzybami oraz podsmażone wcześniej grzyby zostawiając sobie ok.100g, które dodamy później do  naszej zupy krem. Gotujemy na małym ogniu 10-15 minut. Po lekkim wystudzeniu i przyprawieniu tymiankiem, solą i pieprzem, miksujemy całość na zupę krem. Po zmiksowaniu dodajemy resztę grzybów. 

Teraz prawie gotową zupę możemy odstawić na dobę do lodówki, by smaki się przegryzły, albo kontynuować jej przygotowanie, by zjeść tego samego dnia. Do zupy dodajemy śmietankę 30%. Do śmietany 18% dodajemy trochę zupy, żeby ją zahartować, po czym dodajemy ją do zupy. Całość mieszamy i zupa jest gotowa.

Jako dodatek w celu wykończenia dania opcjonalnie dodajemy:

- startego bardzo cienko na tarce prawdziwka, którego smażymy na patelni lub dodajemy surowego,

- drobne grzanki podsmażone na oliwie,

- skrapiamy łyżeczką oliwy truflowej.

Ta prosta grzybowa zupa eksploduje smakiem grzybów. Proporcje są dowolne i w zależności od ilości poszczególnych produktów uzyskamy różną koncentrację smaków. Mało tego, możemy wzbogacić ją dowolnymi ziołami. Proporcje możemy modyfikować i cieszyć się różnymi wersjami tego dania.

Eksperymentujmy i odkrywajmy różne wersje tejże zupy. Nie ograniczajmy się do podanych ilości składników. Możemy dodać ziemniaka, czy inne warzywo. Nasza wersja jest bardzo skoncentrowana i bazuje na mocnej, grzybowej nucie. Wasza wersja może być zmodyfikowana, bazując na produktach, które macie pod ręką. Powodzenia w eksperymentach!

Francuska zupa cebulowa.

Francuska zupa cebulowa.

To jedna z naszych ulubionych zup na jesienno - zimową porę.  Syci i dobrze rozgrzewa. Składniki na dwie duże porcje.


1 l esencjonalnego bulionu z warzyw
600 g żółtej cebuli pokrojonej w cienkie półplasterki
1 ząbek czosnku drobno posiekany
1płaska łyżeczka cukru
2 łyżki masła
90 ml białego wina lub sherry
1 łyżeczka octu balsamicznego lub octu ze sherry
sól i pieprz do smaku
gałązki świeżego tymianku

4 grube kromki z bagietki
1/ 2 ząbka czosnku w całości do wysmarowania grzanek
12-130 g startego sera gruyère
1 gałązka tymianku-same listki

Rozgrzać masło na patelni, wrzucić cebulę i cukier, wymieszać i smażyć na wolnym ogniu aż zmięknie i zeszkli się. Następnie dorzucamy czosnek, gałązki tymianku, sól i pieprz. Przykrywamy i dusimy co jakiś czas mieszając, aż będzie miała karmelowy kolor. Gdy cebula jest dostatecznie uduszona, wyciągamy patyczki z gałązek tymianku. podlewamy winem, mieszamy, dodajemy bulion i zagotowujemy. Znów dusimy ją na wolnym ogniu ok. 30 minut. Na koniec doprawiamy octem, ewentualnie solą i pieprzem.

Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni C z grillem. Tak przygotowaną zupę rozlewamy do żaroodpornych naczynek, w których ją podamy. Grzanki smarujemy z obu stron czosnkiem, z wierzchu posypujemy serem i listkami tymianku, wstawiamy na górną półkę pod grill. Nie podaję czasu, bo piekarniki różnie grzeją. Ser powinien się roztopić i zrumienić. Podajemy po podpieczeniu na stół. Smacznego :)

Zupa krem z kalafiora z nutą curry i jogurtem.

Zupa krem z kalafiora z nutą curry i jogurtem.

Zimową porą lubimy rozpieszczać nasze żołądki zupami kremami. Są sycące i rozgrzewające. Dodając im trochę egzotycznych przypraw tworzymy smaki, które przypominają nam, że w okolicy tej zimowej pory odwiedzaliśmy miejsca ich pochodzenia. Wierzymy, że te czasy wrócą, ale na razie delektujemy się wyjątkową zimą - śnieżną i bezwietrzną. Tak, to niezwykłe, że na wybrzeżu o tej porze nie wieje. Dzięki temu spacery są tak przyjemne. A po nich, lekko przemarznięci z przyjemnością wchłaniamy taką oto potrawę.

Składniki (na 4 porcje):

litr  bulionu (u nas warzywny)

kalafior

cebula

czosnek

ok. 4 cm korzenia imbiru

łyżka oleju

łyżka curry

łyżeczka kuminu, startego w moździerzu

łyżeczka nasion kolendry startych w moździerzu

łyżeczka kurkumy

sos chili

liście kolendry

pieprz i sól

kilka listków curry

200 ml gęstego jogurtu

Wykonanie:

Cebulę, czosnek, imbir siekamy drobno. Podsmażamy na oleju ok. 3 minuty aż zmiękną.

Dodajemy kalafior podzielony na małe różyczki, przyprawy oraz pokrojone drobno liście kolendry. Gotujemy przez około 2 minuty, by aromaty połączyły się. Dodajemy bulion i gotujemy na małym ogniu pod przykryciem przez około 15 minut. Odstawiamy, by całość lekko przestygła.

Miksujemy zupę blenderem. Do połowy (100 ml) jogurtu dodajemy trochę zupy, by go zahartować. Całość dodajemy do reszty zupy i ponownie miksujemy, by konsystencje się połączyły. 

Liście curry podsmażamy na oleju.

Zupę wlewamy na talerz, dodajemy kleks jogurtu, kilka listków curry i kolendry.

Podajemy z chlebkiem naan. Przepisy znajdziecie na wielu stronach internetowych. Ja skorzystałem z tego z niezawodnej strony: bbcgoodfood - klik. To pyszny chlebek naan z czarnuszką.

Zupę tą polecam z całego serca, bo warzywny smak kalafiora złamany intensywnymi przyprawami i złagodzony jogurtem nie ma sobie równych.

Węgierska zupa rybna

Węgierska zupa rybna

Tradycja robienia zup rybnych w naszym domu jest niezwykle bogata. Gotujemy przeróżne, choć może nie za często. Zwykle są obecne, gdy zgromadzimy większą ilość głów i szkieletów rybnych z filetowania, czy skorup krewetek lub langustynek, albo może po prostu zdecydujemy się na coś ekstrawaganckiego zawierającego różne gatunki ryb i skorupiaków.

W większości miejsc, które odwiedzamy zupa rybna jest jedną z tych, które próbujemy. Są tak różne w zależności od kraju czy kontynentu. Jakże bowiem ocenić, która lepsza: francuska bouillabaisse, czy może malezyjska laksa? A może brazylijska "prawie" zupa - moqueca, czy też klasyczny brytyjski chowder lub polska rybna klasyka z dodatkiem grzybów? Wartością jest różnorodność smaków i to, że pod pojęciem "zupa rybna" znajdujemy tak ogromny wybór.

Tym razem do ugotowania zupy rybnej nakłoniła mnie Małgosia. Jako, że przez kilka ostatnich dni ryby królowały na naszych talerzach, zgromadziłem całkiem pokaźną kolekcję głów i szkieletów oraz resztek z filetowania. Zgodnie z sugestią Małgosi postanowiłem sięgnąć do tradycji węgierskiej. I tak odkurzyłem prawie dwudziestoletnią książkę Roberta Makłowicza "C.k. kuchnia". Wiemy skądinąd, że pan Robert jest wielkim znawcą i entuzjastą kuchni austro-węgierskiej. Mogłem więc polegać na sugestiach Mistrza, choć jak zwykle prosty XIX-wieczny przepis wymagał unowocześnienia. Stąd nieco inne techniki, choć składniki i ich proporcje są dość zbliżone do oryginału.

Powinienem bazować na rybie zwanej fogas'em. To endemit o białym, jędrnym mięsie, należący do rodziny sandaczy, występujący w Balatonie. Rzecz jasna fogas'a na oczy nie widziałem, tym bardziej go nie kosztowałem. Drugą preferowaną rybą jest kolejne endemiczne stworzenie żyjące tylko w Dunaju lub Cisie. Ta ryba zwie się czeczugą lub sterletem (rodzina jesiotrów), a  moje doświadczenia z nią podobne są do spotkań lub raczej ich braku z fogas'em.

No więc do dzieła. Ugotujmy zupę rybną w tradycji węgierskiej ze składników, które pozyskamy u nas.


Składniki na bulion rybny:

1,5 litra wody
głowy i kręgosłupy różnych ryb (ja użyłem 4 głowy dorady, 2 głowy i szkielety pstrąga oraz makreli wraz z resztkami ich mięsa)
kawałek selera, cebuli, 2 marchewki i pietruszka
ziele angielskie
liść laurowy
sól i pieprz

Bulion gotujemy przez około 30 minut. W trakcie gotowania usuwamy szumowiny, by pozostał klarowny. Po ugotowaniu przecedzamy przez sito, mając do dyspozycji bazę do naszej zupy rybnej.


Składniki na zupę:

przygotowany wcześniej bulion rybny
2 odfiletowane pstrągi
2 cebule
pół puszki pomidorów (lub jeden/dwa duże dojrzałe pomidory pozbawione skóry)

2 kolorowe papryki
pół ostrej papryczki
pół puszki pomidorów (lub jeden duży dojrzały pomidor)
łyżeczka wędzonej papryki w proszku
natka pietruszki
sól i pieprz
olej roślinny

Przygotowanie:

Cebulę siekamy drobno. Papryki kroimy w paski długości ok. 2 cm.
Pstrągi filetujemy, pozbawiamy skóry i kroimy każdy na 4 części.

Cebulę szklimy na oleju roślinnym przez kilka minut, dodajemy pomidory i smażymy jeszcze przez kilka minut. Całość dodajemy do bulionu i gotujemy kilkanaście minut. Następnie przelewamy do innego pojemnika przez sito, natomiast cebulę i pomidory przez nie przecieramy. Możemy też alternatywnie całość zmiksować w garnku "żyrafą". Do tak przygotowanej bazy dodajemy pokrojoną w paski paprykę i ostrą papryczkę. Doprawiamy wędzoną papryką i ewentualnie solą i pieprzem. Gotujemy kolejne 10 minut. Dodajemy kawałki pstrąga i gotujemy kolejne 5 minut.

Najlepiej zostawić zupę na noc, by nabrała smaku. Aromatyczny wywar wraz z warzywami podajemy z kawałkami ryby i natką pietruszki oraz grzankami.

Zupa krem z kalafiora z akcentem cytrusów i curry oraz przegrzebkami.

Zupa krem z kalafiora z akcentem cytrusów i curry oraz przegrzebkami.

Kontynuujemy nasz "przegrzebkowy" czas. Nabyłem drogą kupna prawie kilogram morskich przegrzebków. To te większe, smaczniejsze w porównaniu z przegrzebkami zatokowymi. Kolejne danie to smakowita zupa krem na bazie kalafiora z cytrusowymi i azjatyckimi akcentami. Sama w sobie jest pyszna zaś dodatek przegrzebków sprawia, że możecie ją potraktować nawet jako lekkie danie główne. No więc do dzieła.


Składniki na 2 porcje:
mała posiekana biała cebula
ząbek czosnku
1,5 cm posiekanego korzenia imbiru
pół kalafiora
szczypta szafranu
około 750 ml bulionu warzywnego
100 ml świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego
50 ml świeżego soku z cytryny
chili
łyżka stołowa curry
ostra papryczka
liście kolendry
6 dużych przegrzebków
masło klarowane
pieprz, sól do smaku

Wykonanie:
Cebulę, czosnek i imbir smażymy na maśle. Dodajemy kalafior i zalewamy bulionem. Dodajemy szafran, sok z pomarańczy i cytryny. Przyprawiamy solą, pieprzem i chili. Gotujemy do momentu, aż kalafior się ugotuje. Miksujemy, by uzyskać konsystencję zupy kremu, dodając ewentualnie więcej bulionu. Przyprawiamy curry.

Przegrzebki obtaczamy w mące z solą i pieprzem, po czym smażymy najpierw na dużym, potem na średnim ogniu na maśle klarowanym po 2-2,5 minuty z każdej strony (w zależności od wielkości). Pod koniec smażenia polewamy je sokiem z cytryny.  Mają być skarmelizowane z obu stron.

Składamy danie. Na talerz wlewamy zupę krem z kalafiora. Wkładamy po trzy przegrzebki. Dekorujemy pokrojonymi ostrymi papryczkami i listkami kolendry.

Prowansalska zupa z pastą z bazylii i czosnku, czyli soupe au pistou

Prowansalska zupa z pastą z bazylii i czosnku, czyli soupe au pistou

Na dworze chłodno, mokro i wietrznie. Zaczyna się sezon na zupy. Uwielbiam zapach gotującego się wywaru z warzyw. Rozpływające się z kuchni ciepło wypełnia chłodne zakamarki domu. Siadam nad parującym talerzem zupy i mam w nim wszystko co teraz najlepsze. Zupa z pistou to zupa wywodząca się z kuchni prowansalskiej. Jak każda zupa warzywna może być różna, w zależności kto ją gotuje. Niezbędnym dodatkiem jest pasta z bazylii i czosnku (pistou), której ja nie żałuję, bo ma ostry, wyrazisty smak i wspaniale uzupełnia smak warzyw. We Francji podaje się tę zupę z makaronem. Ja jednak z niego zrezygnowałam. Podałam zupę z grzankami domowego pieczywa podpieczonymi z parmezanem. Jak dla mnie, lepiej być nie może :)


Prowansalska zupa z pastą z bazylii i czosnku


wywar warzywny
pęczek włoszczyzny (marchew, pietruszka, por, seler)
2-3 łodygi selera naciowego
2 liście laurowe
5-6 ziaren ziela angielskiego
sól
woda

zupa (4 porcje)
cały wywar
120 g białej fasoli
1 średnia zielona cukinia
1 łodyga selera naciowego
1 duży, mięsisty pomidor
1 cebula
2 garście zielonej fasoli szparagowej

na pistou (4 porcje)
2 garście liści bazylii
4 ząbki czosnku
6 łyżek drobno startego parmezanu
6 łyżek oliwy

dodatkowo
grzanki z chleba posypane parmezanem i podpieczone

Fasolę opłukać i namoczyć w zimnej wodzie na noc. Z włoszczyzny, selera naciowego i przypraw ugotować wywar. Obrane warzywa  ułożyć na dnie garnka, zalać zimną wodą tylko ponad włoszczyznę i ugotować esencjonalny bulion. Następnie warzywa wyjąć (odłożyć 2 marchewki), bulion ewentualnie przecedzić.

Fasolę namoczoną opłukać i wrzucić do gotującego się wywaru. Gotować 30 minut, następnie dodać pokrojoną w kostkę cebulę. Gotować ok. 10 minut, dodać pokrojoną w plasterki łodygę selera naciowego. Po 5 minutach dołożyć pokrojoną na kawałki ok. 2 cm fasolkę szparagową, a po kolejnych 5 minutach pokrojoną w nieduże kawałki cukinię (u mnie w ćwiartki i plasterki). Mięsisty, duży pomidor obrać ze skóry (wcześniej zblanszować w gorącej wodzie), pokroić w kostkę. Jeśli jest po przekrojeniu wodnisty, usunąć nasiona. Ja użyłam odmiany "coeur de boeuf". Wrzucić do zupy i wyłączyć gotowanie. Łączny czas gotowania to 60 minut. Na koniec wkroić ugotowane 2 marchewki średniej wielkości z włoszczyzny.

W czasie gdy zupa się gotuje przygotować pistou. Liście bazylii i ząbki czosnku wrzucić do blendera i razem zmiksować. Następnie dodać oliwę i parmezan, czynność powtórzyć. 

Zupę wlać na talerze, następnie na środek wyłożyć 1 łyżkę pasty pistou. Podać z przygotowanymi grzankami z parmezanem. Smacznego.
Miso ramen - japońska zupa z dodatkami.

Miso ramen - japońska zupa z dodatkami.

Będąc w Japonii jednym z częstszych posiłków, które zajadaliśmy z nieskrywaną przyjemnością były pyszne, bogate w dodatki zupy, takie jak ramen, soba czy udon. Zobaczcie zresztą sami w naszym archiwalnym poście - klik. Tak naprawdę są to nazwy różnego rodzaju makaronów pływających w bulionach o różnych smakach. Co bar, czy restauracja to inny przepis i dodatki, niemniej bulion zawsze ma bogaty smak, zaś dodatki różne smaki, tekstury i kolory. Dlatego też zwykle dobrze się prezentuje i smakuje.
Dziś wracamy do wegetariańskiej wersji miso ramen - bulionu z dodatkiem pasty miso. Robimy przegląd lodówki i okolic dobierając dostępne sobie składniki.



Wegetariański miso ramen


Składniki (na 4 osoby):

składniki bulionu:.
bulion warzywny (ok.1,5 l)
2 łyżki pasty miso
limonka
kilkanaście plasterków imbiru
2 grzyby suszone
3 łyżki sosu sojowego
2 łyżki sosu rybnego
łyżka sosu ostrygowego
łyżeczka pasty chili lub chili w proszku
łyżeczka oleju sezamowego

dodatki:
makaron ramen
dwie garście szpinaku + czosnek
por
marchew
4 grzyby shitake
garść kiełków fasoli mung
cokolwiek z warzyw jeszcze znajdziemy - resztę marynowanej kukurydzy
2-4 jajka ugotowane na twardo
wędzone tofu

Wykonanie:


Po pierwsze, przygotowujemy bulion warzywny. Nie żałujcie warzyw, by uzyskać głęboki smak. Odcedzamy płyn, po czym gotujemy jeszcze kilka minut dodając pozostałe składniki bulionu oraz grzyby shitake. Pastę  miso dodajemy na koniec i mieszamy cały czas gotując na niewielkim ogniu. Po 10 minutach wykładamy grzyby suszone i shitake oraz imbir. Grzyby shitake kroimy w cienkie paski i wraz z imbirem odstawiamy na bok.

Przygotowujemy pozostałe dodatki.

Pora kroimy w cienkie plasterki. Smażymy krótko.
Marchewkę kroimy w cieniutkie plastry obieraczką do warzyw, po czym kroimy w kilkucentymetrowej długości cieniutkie paski. Blanszujemy.
Posiekany czosnek smażymy krótko wraz ze szpinakiem na patelni.
Również kiełki fasoli mung podsmażamy krótko, ale tak by zachowały chrupkość.
Jajko gotujemy na twardo.
Wędzone tofu kroimy w plastry lub w większą kostkę i podsmażamy na patelni.
Makaron ramen gotujemy wg opisu na opakowaniu (korzystaliśmy z "gotowca").

Składamy danie.


Na spód dajemy makaron, następnie na wierzch wkładamy obok siebie kolejne składniki, nie zapominając o wcześniej przygotowanych grzybach shitake i plasterkach imbiru. Ma być kolorowo i smacznie.

Azjatyckie pierożki na dwa sposoby.

Azjatyckie pierożki na dwa sposoby.

Dziś ugotujemy jedno z wielu dań, które w singapurskich foodcourt'ach nas zachwyciło. To azjatyckie pierożki z różnymi nadzieniami podawane w bulionie, albo alternatywnie na talerzu z sosem sojowym i chili. Dziś będą wieprzowe...


Bulion drobiowy z azjatyckimi pierożkami wieprzowymi


Składniki na 3 porcje zupy:

rosół z kurczaka
1 pak choi*
cytryna lub limonka

Składniki na ciasto, na ok. 30 małych pierożków:
130 g mąki pszennej z dużą zawartością białka
85-100 g wrzącej wody

Składniki na nadzienie:
190 g surowego, niezbyt chudego boczku, zmielonego
3/4 łyżki sosu sojowego
1 dymka (tylko szczypior)
1/2 łyżeczki sosu ostrygowego
1/4 łyżeczki cukru
1/2 łyżeczki startego, świeżego imbiru
1/4 łyżeczki mielonego imbiru
1/4 łyżeczki soli
30-35 g wrzątku
chili do smaku

Wykonanie:

Ugotować na wolnym ogniu bulion z kurczaka z wolnego wybiegu z dodatkiem włoszczyzny (przez kilka godzin).

Do naczynia odmierzyć mąkę i wlać wrzącą wodę. Należy najpierw dodać większą część i wymieszać z mąką aż powstaną grudki. Jeśli masa będzie zbyt sucha, wtedy dodać resztę wody (każda mąka wchłania inaczej). Gdy mieszana masa przestanie po chwili być gorąca, wyłożyć ja na blat i ugnieść zwarte i gładkie ciasto, zawinąć je jeszcze ciepłe w folię spożywczą czy woreczek foliowy  i odłożyć żeby odpoczęło na ok. 1 godzinę.  
Szczypior z dymki i starty świeżo imbir zalać w kubeczku wrzącą wodą i odstawić na ok. 10 minut.

Zmielony boczek włożyć do miski, dodać przyprawy i wodę z posiekanym szczypiorem i startym imbirem. Całość razem dokładnie wymieszać i odstawić na kilka minut.

Ciasto, które odpoczęło przez około pół godziny podzielić na dwie części. Jedną trzymać w woreczku, a drugą, podsypując mąką rozwałkować jak najcieniej. Wykrawać krążki (ja robiłam to obręczą o średnicy niecałych 7 cm), nakładać farsz łyżeczką od kawy i zlepiać tak jak na filmie (od 3.30) lub w inny dowolny czy ulubiony sposób. Powtórzyć z pozostałą częścią ciasta. Pierożki odkładać na omączoną deskę.


Liście pak choi umyć (po jednym na każdą porcję zupy). Pokroić w poprzek w paski.
Pierożki ugotować we wrzącej wodzie z dodatkiem soli i łyżki oleju przez 6 minut. Wyjąć do miseczek, w których będziemy podawać bulion. Podgrzać odpowiednią porcje rosołu, na gotujący wrzucić pod koniec na 30 sek. białe części pak choi, a liście na kilka sekund. Zalać pierożki. Do każdej porcji zupy dodać po kilka kropli soku z cytryny lub limonki do smaku. Spowodują, że rosół stanie się lekki i świeży w smaku. Chili dozować wg uznania.
Ważne:
-nie zamieniajcie boczku innym mięsem wieprzowym,  mielonym; boczek ma odpowiednią tłustość i dzięki temu farsz jest soczysty,
-pierożki robione w opisany sposób są bardzo małe, mniej więcej  są tak długie jak połowa kciuka i trochę szersze,
-pak choi* możecie zastąpić szczypiorem z dymki, pokrojoną cukinią, kapustą pekińską, szpinakiem czy innym zielonym warzywem, chodzi o dodanie elementu chrupkiego i zielonego.


Azjatyckie pierożki z domowym sosem chili


Dokładnie te same pierożki po ugotowaniu podajemy na talerzu z sosem chili i ewentualnie polewamy niewielką ilością sosu sojowego.

Domowy sos chili:
2 ostre czerwone papryczki
mały dojrzały pomidor
ząbek czosnku
kilka łyżek octu winnego
cukier palmowy (lub trzcinowy)
sól
łyżka oleju roślinnego
kilka łyżek bulionu

Nie podaję dokładnych ilości, bo smaki należy zrównoważyć. Na oleju podsmażamy czosnek. Dodajemy pokrojone papryczki, pozbawione części nasion ze środka i pokrojonego drobno pomidora bez skórki. Po minucie smażenia dodajemy ocet winny i cukier, w takiej ilości aby zrównoważyć smak słodko-kwaśny. Gotujemy 2-3 minuty, aż płyn zredukuje się. Dodajemy bulion i gotujemy kolejne kilka minut. Solimy do smaku. Studzimy. Następnie miksujemy całość, aby uzyskać sos o dość gęstej strukturze.

Pikantna zupa z czerwonej soczewicy i pomidorów.

Pikantna zupa z czerwonej soczewicy i pomidorów.

Zupy kremy lubimy najbardziej. Rozgrzewające i treściwe szybko zaspokoją głód. Połączenie soczewicy i pomidorów w tej jest bardzo udane. Polecamy :)


Pikantna zupa z czerwonej soczewicy i pomidorów


Składniki (na ok. 4 porcje):

100 g czerwonej soczewicy
1 cebula
1 łyżka posiekanego świeżego imbiru
1 średnia marchew
2 średnie ziemniaki
1 puszka pomidorów (400 g)
0,7 l bulionu drobiowego lub warzywnego/wody
1 łyżeczka zmielonego kuminu
1/2 łyżeczki zmielonej kurkumy
2 łyżeczki zmielonej kolendry
2 łyżki wiórków kokosowych
1 mała suszona papryczka chili
1 łyżka masła klarowanego
sól

kolendra

Wykonanie:
Cebulę, marchew i ziemniaki pokroić w kostkę. W garnku, w którym będziemy robić zupę rozgrzać masło klarowane i podsmażyć na nim cebulę z imbirem. Następnie dodać ziemniaki i marchew, obsmażyć, dodać kumin, kurkumę, pokruszoną papryczkę, kolendrę i wiórki kokosowe - smażyć to 2-3 minuty. Następnie dodać pomidory wraz z sosem, opłukaną soczewicę i bulion. Całość zagotować i posolić do smaku. Gotować, aż warzywa zmiękną (ok. 15 min). Zupę zmiksować na krem. Na wierzch dodać trochę kolendry.
Zupa krem z brukwi na jesienną porę

Zupa krem z brukwi na jesienną porę

Brukiew to warzywo zapomniane i starszym pokoleniom kojarzące się z biedą i wojną. Wszystko dlatego, że w czasie drugiej wojny światowej, w czasach niedostatku jedzenia była podstawowym pokarmem dla ludzi, a wcześniej służyła jako roślina pastewna. Dziś brukiew można kupić na straganach z warzywami. Popularna w Rosji i krajach skandynawskich wciąż gości tam na stołach. Moja propozycja to zupa krem z brukwi. Jedno z naszych ulubionych  antidotum na chłodną, jesienną aurę.


Zupa krem z brukwi


Grzybowe cappuccino.

Grzybowe cappuccino.


Mieszkanie przy ścianie lasu traktujemy jak przywilej. Korzystamy z niego zawsze kiedy mamy czas, a weekendy bez względu na porę roku udajemy się na długi spacer. Teraz, kiedy w lasach jest obfitość grzybów i w "naszym", głównie bukowym lesie też można nazbierać małe co nieco, chętnie przygotowujemy grzybowe dania. Mieszanka koźlarzy, prawdziwków i podgrzybków to pyszne połączenie. Dziś zapraszamy na naszą ulubioną grzybową zupę-krem. Pomysł na taką formę zaczerpnęliśmy z warsztatów z Pascalem Brodnickim.


Grzybowe cappuccino


Zupa krem z białych i zielonych szparagów

Zupa krem z białych i zielonych szparagów




Składniki (na 2-3 porcje):

duża cebula
ząbek czosnku
łyżeczka suszonego estragonu
masło
700 ml bulionu

190 g zielonych szparagów (po oderwaniu zdrewniałej części)
garść świeżych liści szpinaku

180 g białych szparagów (po oderwaniu zdrewniałej części)
25 g płatków migdałów
gałka muszkatołowa
łyżeczka soku z cytryny

sól, biały pieprz

Wykonanie:

Oderwane zdrewniałe części szparagów wygotowujemy w bulionie, po czym odcedzamy je i wyrzucamy.

Posiekaną cebulę i czosnek smażymy na maśle, dodajemy estragon. Odstawiamy.

Odcinamy 6-9 główek zielonych szparagów (w zależności od ilości porcji, czy dwie duże, czy może trzy średnie). Gotujemy je 3-4 minut w osolonej wodzie i zostawiamy do dekoracji. W otrzymanej połowie płynu gotujemy zielone szparagi, po kilku minutach dodajemy liście szpinaku bez ogonków. Dodajemy dwie trzecie przygotowanej wcześniej cebuli z czosnkiem i gotujemy jeszcze przez chwilę. Przyprawiamy solą i pieprzem. Po ugotowaniu miksujemy.

Białe szparagi obieramy. Gotujemy je w drugim garnku w pozostałej części bulionu. Dodajemy uprażone na patelni płatki migdałów, zostawiając kilkanaście z nich do przybrania dania. Dodajemy również pozostałą cebulę z czosnkiem. Przyprawiamy gałką muszkatołową, solą i pieprzem. Miksujemy, po czym dodajemy do smaku sok z cytryny.

Konsystencja zupy z zielonych szparagów jest kremowa, zaś z białych - kremowo-ziarnista dzięki dodatkowi migdałów. Istotne jest, aby gęstość obu zup kremów była podobna, więc odpowiednio redukujemy lub dodajemy stopniowo bulionu.

Wlewamy obie zupy na talerz z przeciwnych stron w tym samym momencie. Dekorujemy odpowiednio płatkami migdałów i główkami szparagów. Skrapiamy oliwą.

Topinambur w głównej roli. Zupa krem z chipsami.

Topinambur w głównej roli. Zupa krem z chipsami.

Nie mam pojęcia dlaczego topinambur, zwany inaczej słonecznikiem bulwiastym, zniknął z polskiego menu. Nie wiem również dlaczego w krajach anglosaskich zwie się go „jerusalem artichoke”, czyli karczochem jerozolimskim. Spróbuję zgłębić te tajemnice.

Zacznę od drugiej. To nie karczoch i nie pochodzi z Jerozolimy. Jedna z teorii mówi, że Jerusalem jest zniekształceniem pochodzącym z włoskiego „girasola”, oznaczającego zwracanie się ku słońcu, czyli coś leżącego w charakterze słonecznika. Słowo karczoch czyli „artichoke” pochodzi od arabskiego al-khurshuf oznaczającego oset. Roślinę tą przypominają zielone połacie upraw topinamburu. Inna nazwa „sunchoke” nawiązuje zarówno do karczocha, jaki i słonecznika, bo w okresie kwitnienia kwiaty rośliny są żółte, choć znacznie mniejsze.

Topinambur trafił do Europy z Ameryki na początku siedemnastego wieku. Nazywany początkowo kanadyjskim lub francuskim ziemniakiem rozprzestrzenił się dość szybko po Europie. W siedemnastowiecznej Polsce był bardziej popularny niż ziemniak. Później znienawidzony, kojarzony z pożywieniem biedaków w czasie pierwszej wojny światowej zniknął z menu. Zaczął być traktowany jako roślina pastewna. Dziś wraca do łask, choć nadal niełatwo go kupić.

Powyższe historie są bardzo powierzchowne. Zgłębienie „prawdy prawdziwej” wymaga znacznie szerszej analizy historycznej. W internecie znajduje się sporo ciekawych historii – zachęcam do ich poznania. Nam nie jest to jednak niezbędne na potrzeby dzisiejszej opowieści.

Topinambur po raz pierwszy spróbowaliśmy w restauracji „Sztuczka” w Gdyni, gdzie podano nam go w formie puree do jagnięciny. To ciekawe warzywo. Ma konsystencję ziemniaka, mocno orzechowy posmak i strukturę, która daje możliwość przygotowania różnego rodzaju dań.

Fakt pierwszy: Małgosia nabyła topinambur dla Piotra. Wiem, w „normalnych” rodzinach żona kupuje mężowi na przykład ... koszulę, a mąż żonie przykładowo … krem na dzień. U nas eksplozja radości ma miejsce po nabyciu dla drugiej połowy profesjonalnego sita do przecierania warzyw, syfonu do espumy, zestawu do sushi, jagnięcego udźca, świeżych przegrzebków czy … topinamburu.

Fakt drugi: Piotr wyzwanie potraktował poważnie i zgłębił historię warzywa, poznał jego wartości odżywcze, sposoby uprawy, kulinarne sugestie szefów kuchni. W końcu zapoznał się z przepisami, które uwznioślą smaki z niego wydobyte.

Powstał pomysł na ugotowanie kilku dań, które z topinamburu stworzą całą paletę różnych aromatów. Mistrzami ceremonii w poszczególnych odsłonach będą dziś Stanisław Czerniecki, kuchmistrz Lubomirskich i autor pierwszej polskiej książki kucharskiej, w kolejnych wpisach Michel Roux Jr, właściciel słynnej londyńskiej restauracji Le Gavroche oraz Yotam Ottolenghi, izraelski Chef, który zdobył niejedną gwiazdkę Michelin.

Odsłona pierwsza:

 WARZYWNO OWOCOWA ZUPA KREM Z CHIPSAMI Z TOPINAMBURU

Szukając pomysłów na dzisiejsze gotowanie trafiłem na arcyciekawy blog „Tasty Colours”, prowadzony przez Magdalenę. Zaproponowała ona danie z kuchni staropolskiej, gdy topinambur był warzywem znacznie popularniejszym od ziemniaka. Oryginalna receptura pochodzi z prawdopodobnie pierwszej polskiej książki kucharskiej napisanej w 1682 roku przez Stanisława Czernieckiego. Magdalena odświeżyła jego przepis na zupę krem, której głównym składnikiem jest topinambur, wzbogacając go imbirem, limetką i kremówką. Niezwykłym jest fakt, że w siedemnastowiecznej polskiej kuchni wyższych sfer istniały takie produkty jak cynamon, imbir, gałka muszkatołowa, szafran, limetka czy rodzynki. Później niestety zniknęły.
Skorzystałem z przepisu Magdaleny nieco go modyfikując. Powstała zupa o ciekawym, złożonym smaku z lekko egzotycznymi nutami. Chipsy z topinamburu dodają jej innej tekstury, która urozmaica danie.

Składniki na 2 porcje:

Na zupę krem:

180 g obranych bulw topinamburu (po obraniu włożyć do wody z cytryną, by nie ściemniał)
pół niedużej cebuli, posiekać
1 ząbek czosnku, posiekać
1 cm korzenia imbiru, posiekać
twarde warzywa: pół pietruszki, pół marchewki, 70g selera, wszystkie drobno pokrojone
pół jabłka, obrać i pokroić
łyżka namoczonych rodzynek
ok. 150 ml bulionu
100 ml mleka
50 ml śmietany kremówki
Szczypta gałki muszkatołowej
łyżka tłuszczu (masło, tłuszcz gęsi lub kaczy)
szafran
sól, pieprz
połowa limetki (lub ciut więcej), dodana pod koniec do smaku

Na chipsy z topinamburu:

2 obrane, kształtne bulwy topinamburu
masło klarowane

Wykonanie:

Szczyptę szafranu zalać 50ml wrzątku. Odstawić.
Na patelnię wrzucić tłuszcz. Na średnim ogniu karmelizować cebulę, czosnek i imbir cały czas mieszając.  Dodać twarde warzywa i gotować około 5 minut uważając, by nie przypalić. Następnie dodać topinambur, jabłko, rodzynki, bulion, po czym gotować pod przykryciem, aż topinambur zmięknie (około 7 minut w zależności od wielkości bulw, uważać by nie rozgotować).
Zdjąć patelnię z ognia, przełożyć całość do blendera i zmiksować. Przecedzić przez drobne sito. Jest to konieczne, choć czasochłonne. Nagrodą będzie jedwabista konsystencja zupy. Przetarty produkt włożyć do czystego garnka. Dodać mleko, śmietanę, wodę z szafranem, pozostałe przyprawy. Mocno podgrzać, mieszając. Dodać sok z limetki do smaku i ewentualnie bulion, by osiągnąć pożądaną konsystencję.
By przygotować chipsy z topinamburu należy wyciąć obieraczką do warzyw cieniutkie plasterki, grubości chipsa. Rozgrzać masło klarowane na patelni i na średnim ogniu smażyć chipsy, aż staną się złotawe i chrupkie (trwa to kilka minut). Uważać, by nie ściemniały, bo będą gorzkie. Wyłożyć na ręcznik papierowy.
Zupę krem podajemy z chipsami z topinamburu. Warto przygotować ją dzień wcześniej, by smaki się przegryzły.



Mam nadzieję, że dzisiejszy przepis i kolejne ukazujące się na naszym blogu choć trochę spopularyzują warzywo, które historycznie przegrało w starciu z ziemniakiem. Szczerze – nie mam pojęcia dlaczego (choć starałem się to opisać), bo jego smak jest niewątpliwie ciekawszy i bardziej złożony. Postarajmy się zatem wspólnym wysiłkiem przywrócić je na nasze stoły. 
Buraczane gazpacho z espumą z koziego sera. Prowansalski stół Sebastiana.

Buraczane gazpacho z espumą z koziego sera. Prowansalski stół Sebastiana.

Gazpacho to wspomnienie hiszpańskiego lata. Kiedy słońce rozpala nasze ciała szukamy czegoś chłodnego, lekkiego, ale pożywnego. Chcemy dziś przełamać stereotypy i udowodnić, że gazpacho to nie tylko smak hiszpańskiego pomidora, papryki, czy ogórka, ale pewna koncepcja dania bazująca na innych warzywach. 

Jakiś czas temu spędziliśmy kilka dni w Istres we Francji. Nie ma tam właściwie nic co mogłoby przyciągnąć przeciętnego turystę. Okolica jednak zapiera dech w piesiach - Arles, Avignon, Camargue, czy Marsylia znajdują się o rzut beretem od tego niewielkiego miasteczka. Istres miało być dla nas jedynie miejscem noclegu, a okazało się miejscem kulinarnych rozkoszy.

Kiedy coś zasmakuje nam w restauracji, staramy się odtworzyć to w domu. Zwykle udaje się dość dokładnie powtórzyć smaki. No może poza daniami z Indii, czy Dalekiego Wschodu, gdzie gama świeżych warzyw i przypraw jest dla nas niedostępna, ograniczona lub wręcz nieznana. Dziś będzie znacznie łatwiej, bo jesteśmy w Europie i nie gotujemy, a przygotujemy:


BURACZANE GAZPACHO Z ESPUMĄ Z KOZIEGO SERA


Cullen skink

Cullen skink

To gęsta zupa wywodząca się ze Szkocji. Jej główne składniki to wędzona ryba, ziemniaki i cebula. Podaje się ją jako przystawkę na oficjalnych kolacjach, ale i jako codzienny posiłek. Oczywiście przepisy są różne, my zamieszczamy nasz sprawdzony, który robimy pod warunkiem dostania odpowiedniej ryby.


Składniki:

200 g wędzonego łupacza
250 ml mleka
150 ml bulionu rybnego
duży ziemniak
cebula
łyżka soku z cytryny
sól, pieprz
zielona pietruszka

Wykonanie:

Wędzonego łupacza gotować w mleku przez 10 minut dodając sól i pieprz. Wyjąć rybę z mleka i podzielić na kawałki (flakes).

Do mleka dodać bulion rybny, ugotowanego ziemniaka i pokrojoną cebulę. Gotować warzywa przez 10 minut redukując jednocześnie płyn. Dodać soku z cytryny. Zmiksować zupę na krem. Kawałki łupacza włożyć do zupy kremu i pogrzać.

Zupę podawać udekorowaną posiekaną zieloną pietruszką i opcjonalnie łodyżkami szczypiorku oraz posiekaną papryczką chilli.
Zupa krem z dyni, jabłka i cebuli.

Zupa krem z dyni, jabłka i cebuli.


Składniki: 
2 kg całej dyni hokkaido
2 białe cebule 
3 jabłka
6 ząbków czosnku
100 ml oliwy
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka startej gałki muszkatołowej
bulion warzywny lub drobiowy
chilli, sól, pieprz 
przybranie: listki szałwii, plasterki bekonu i pestki dyni

Dynię pokroić na 3-5 cm kawałki, cebulę w plastry, jabłka na 8 części, zaś czosnek obrać pozostawiając w całości. Wszystko położyć na blasze, posypać cynamonem i gałką, przyprawić solą i pieprzem, po czym połać oliwą. Piec w piekarniku w temperaturze 180C przez 30-40min.

Upieczone warzywa i owoce przełożyć do garnka, dolać bulion i gotować na małym ogniu przez 15 minut. Zmiksować na zupę krem dolewając tyle bulionu, aby osiągnąć pożądaną gęstość. Ewentualnie doprawić (opcjonalnie można dodać chilli dla zaostrzenia smaku).

Pestki dyni uprażyć na suchej patelni. Cienkie plasterki boczku pokroić na szerokość ok. 0,5 cm, po czym podsmażyć. Liście szałwi smażyć na maśle na średnim ogniu, aż będą lekko chrupiące.

Zupę podawać dekorowaną plastrem lub dwoma boczku, kilkoma listkami szałwi oraz pestkami dyni.