Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnie Dalekiego Wschodu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnie Dalekiego Wschodu. Pokaż wszystkie posty
Sałatka z glonów goma wakame.

Sałatka z glonów goma wakame.

 

składniki na 2 porcje:

300 g rozmrożonych glonów goma wakame
2 łyżeczki czarnego sezamu (uprażone)
2 łyżeczki białego sezamu (uprażone)
ok. 10 cm ogórka szklarniowego pokrojonego w b.cienkie plastry, następnie każdy plaster w ćwiartki

marynata:
3 łyżki oleju sezamowego
1 łyżka sosu sriracha (lub innego z chili)
8 łyżek sosu sojowego
5 łyżek octu ryżowego
5 łyżek mirinu lub 4 łyżki sake + 1 łyżka cukru
5 łyżeczek drobno posiekanego imbiru
2-3 łyżeczki posiekanego czosnku

Przygotować marynatę i odstawić ją na 15 min. Glony odcisnąć z wody, włożyć do miski, dodać ogórek. Wymieszać z marynatą i odstawić na 1 godzinę. Po tym czasie wyłożyć sałatkę na talerze i oprószyć sezamem.
Indonezyjskie curry warzywno-kokosowe

Indonezyjskie curry warzywno-kokosowe

Szukając nowych inspiracji odkurzyłem jedną z książek kucharskich sprzed wieków. Tę, która opisuje azjatyckie potrawy z mojego ulubionego regionu - Azji południowo-wschodniej. Udałem się do Indonezji i skorzystałem z przepisu, który rozwinąłem by uzyskać aromatyczne danie pełne smaku, z dużą ilością warzyw i aromatycznych przypraw, przez wzgląd na moją "wegetariańską" Żonę.

Składniki (na 4 porcje):

olej roślinny
słuszny kawałek posiekanego imbiru
3 ząbki czosnku
czerwona cebula grubo posiekana
ostra papryczka
łyżka sosu ostrygowego
sos sojowy
150ml bulionu warzywnego
250ml mleczka kokosowego
kilka liści curry
sok z połowy limonki
100g wiórków kokosowych
łyżeczka ziaren gorczycy

warzywa:

350g upieczonej dyni hokkaido
1/3 papryki pokrojonej w kwadraty 1x1cm
3-4 ziemniaki pokrojone w kawałki 1,5x1,5cm
2 marchewki pokrojone w plastry
1 średnia cukinia pokrojona w kawałki 1x1cm
250g krojonych pomidorów w puszce
150g świeżego szpinaku

mieszanka curry (po 1 łyżeczce):
kurkuma
pieprz
nasiona kolendry
kumin
cynamon
kardamon
goździki
opcjonalnie: chili

Wykonanie:

Olej rozgrzać na głębokiej patelni. Smażyć na nim cebulę, czosnek, imbir, ostrą papryczkę. Dodać sos ostrygowy. Dodać liście curry, bulion warzywny, sos sojowy i gotować przez ok. 3 minuty.

Dodać ziemniaki, marchewkę i pomidory. Przyprawić solą. Gotować pod przykryciem ok. 10-15 minut mieszając od czasu do czasu. W międzyczasie dodać mieszankę curry (z dodatkową porcją chili, jeśli chcecie zaznać większej pikanterii) i mleczko kokosowe.

Dodać cukinię i paprykę. Gotować przez kolejne 5-7 minut. Po tym czasie sprawdzić czy warzywa są miękkie. Wmieszać szpinak i gotować pod przykryciem kolejne 3 minuty. Wymieszać wszystko, by się połączyło.

Dodać upieczoną dynię, która wymaga tylko podgrzania, bo jest upieczona.

Teraz można dodać ziarna gorczycy, wiórki kokosowe oraz sok z limonki.

Zdjąć przykrywkę patelni i gotować na dużym ogniu, by zredukować płyn.

Przełożyć do miseczek. Można dodatkowo posypać wiórkami kokosowymi.

Można podać same warzywa z sosem lub dodatkowo dodać ryż. 

Smacznego.

Zupa mulligatawny w wersji wege.

Zupa mulligatawny w wersji wege.

 Od kilku dni bezskutecznie wiosna próbuje się zadomowić. W lesie pojawiły się przebiśniegi, ptaki śpiewają, dzięcioły bębnią w konary, a podczas dwóch ostatnich spacerów z Megi (takich na granicy dnia i nocy) słuchamy pierwszych koncertów kosów. Niestety śnieg ciągle leży i mróz nie odpuszcza. Rozgrzewająca, aromatyczna i bardzo energetyczna w kolorze zupa świetnie wpisuje się w tę aurę. 

Mulligatawny to klasyka kuchni ze wschodnich Indii. Jednak tam przygotowywana jest na bardzo esencjonalnym bulionie z kury, jagnięciny lub baraniny. U nas w wersji wege na bulionie warzywnym i z kaszą jaglaną. Jeśli jecie nabiał zwierzęcy, możecie dodać na koniec do zupy trochę gęstego jogurtu, możecie też go zastąpić mleczkiem kokosowym lub zupełnie zrezygnować z dodania tych składników.


1 l esencjonalnego bulionu warzywnego

1 średnia cebula

2 spore marchewki

1/4 dużej bulwy selera 

4 ząbki czosnku drobno posiekane

1 łyżeczka nasion kolendry

1  łyżeczka nasion kuminu

1 łyżeczka curry

1/2 łyżeczki sproszkowanej kurkumy

1  łyżka startego imbiru

olej do smażenia

70 g kaszy jaglanej, opłukanej w zimnej wodzie

sól, pieprz

2-3 łyżki soku z cytryny

ew. dodatki:

nać pietruszki lub kolendry

ugotowana ciecierzyca albo grubo posiekane orzechy nerkowca lub migdały


Cebulę, marchew i seler pokroić w kostkę. Rozgrzać w garnku olej, wrzucić przyprawy, żeby wydobyć ich aromat. Następnie dodać cebulę z czosnkiem, przesmażyć na wolnym ogniu. Dodać marchew i selera. Zamieszać. Smażyć pod przykryciem ok. 5 minut. Sprawdzać od czasu do czasu czy warzywa nie przywierają do dna. Wlać bulion, zagotować całość i na gotująca się zupę wrzucić kaszę jaglaną. Przykryć, zmniejszyć grzanie i gotować ok. 20 min. Po tym czasie zmiksować całość na krem, doprawić solą i pieprzem oraz sokiem z cytryny. Piotr zapewne doda jeszcze sos chili ;) Podać z jogurtem, nacią i wybranymi dodatkami jako elementem chrupiącym :) Smacznego!

Inspirowałam się przepisem z książki "Zaskakująca kasza & ryż", ale wprowadziłam własne zmiany.

Dzisiejsze przebiśniegi :)





Curry z soczewicy, brązowych pieczarek, pieczonej dyni i jajka.

Curry z soczewicy, brązowych pieczarek, pieczonej dyni i jajka.

Uwielbiamy takie dania będące alternatywą dla mięsnych przysmaków, gdzie mięso zastępują warzywa smakujące jak swego rodzaju gulasz. Do tego wiele smaku zapewniają przyprawy. A jajko na półmiękko uzupełnia wkomponowane w to danie aromaty.


Składniki na 2 porcje:

100 g główek brązowych pieczarek pokrojonych w ćwiartki

cebula

ząbek czosnku

200 g pomidorów z puszki

100 g pieczonej dyni

30 g liści szpinaku

40 g pasty zielonego curry

po łyżeczce kuminu i ziaren kolendry - starte w moździerzu

50 g zielonej soczewicy

100 g ryżu basmati

masło klarowane

sos sojowy

sól, pieprz do smaku

Wykonanie:

Gotujemy zieloną soczewicę - po ok.20 minut będzie gotowa. Odcedzamy i solimy.

Cebulę i czosnek siekamy drobno. Smażymy na maśle klarowanym dodając ćwiartki pieczarek. Kontynuujemy smażenie przez około 3 minuty. Dodajemy pomidory z puszki oraz zielone curry i starte w moździerzu przyprawy. Zmniejszamy ogień, po czym gotujemy chwilę i dodajemy upieczoną dynię, szpinak i ugotowaną soczewicę. Mieszamy, po czym chwilę później dodajemy mleczko kokosowe. Po kilku minutach danie jest gotowe.

Gotujemy jajko przez około 5-6 minut. Ma być nadal lekko miękkie. 

Wykładamy danie na talerz. Na warzywne curry kładziemy przekrojone na pół jajko z ryżem basmati, który doprawiamy sosem sojowym. Możemy posypać posiekaną kolendrą, zieloną pietruszką lub szczypiorkiem. Polecamy na solidny wegetariański obiad. 

Krewetki z makaronem soba, marynatą z mango, miso i octem winnym

Krewetki z makaronem soba, marynatą z mango, miso i octem winnym

Danie to uznałem za ryzykowne. Skąd pomysł. Wprost z Australii z jednej z kulinarnych gazetek. Przygotowując je nie wiedziałem, czy Żona rzuci  talerzem, czy się nim zachwyci. No bo jak to ... makaron z mango? 

Ależ oczywiście. Dodając do tego krewetki i trochę egzotyki otrzymamy przedni posiłek nadający się świetnie na lekki obiad lub sytą kolację. Białe wino jak najbardziej wskazane.


Składniki (na danie dla 2 osób):

mango

płaska łyżka pasty miso

pół łyżki białej słodkiej sherry (lub słodkiego wina)

łyżeczka oleju sezamowego

130 g makaronu soba

350 g surowych obranych krewetek

świeży ogórek 

dymka (cebulka i szczypiorek)

pół posiekanej drobno ostrej papryczki pozbawionej pestek

40 ml octu ryżowego (lub winnego)

Wykonanie:

Obrać mango i pozbyć się pestki. Połowę mango zmiksować z pastą miso, sherry i olejem sezamowym.

Połową powyższej mikstury zamarynować krewetki. Odstawić do lodówki na godzinę.

Ogórek pokroić wzdłuż na cienkie plastry, następnie grubości makaronu tagliatelle. Resztę mango pokroić w kostkę.

Ugotować makaron soba. Odstawić.

Usmażyć krewetki z marynatą i pokrojoną cebulką.

Do drugiej połowy marynaty mango z miso dodać ocet ryżowy i wymieszać. Dodać do makaronu soba.

Na koniec dodać ogórek, ostrą papryczkę, kawałki mango i krewetki. Posypać szczypiorkiem.

Podawać gorące danie z białym winem.

Przyznam, że to dziwne na pierwszy rzut oka połączenie smaków działa doskonale. Polecam. 

Zupa krem z kalafiora z nutą curry i jogurtem.

Zupa krem z kalafiora z nutą curry i jogurtem.

Zimową porą lubimy rozpieszczać nasze żołądki zupami kremami. Są sycące i rozgrzewające. Dodając im trochę egzotycznych przypraw tworzymy smaki, które przypominają nam, że w okolicy tej zimowej pory odwiedzaliśmy miejsca ich pochodzenia. Wierzymy, że te czasy wrócą, ale na razie delektujemy się wyjątkową zimą - śnieżną i bezwietrzną. Tak, to niezwykłe, że na wybrzeżu o tej porze nie wieje. Dzięki temu spacery są tak przyjemne. A po nich, lekko przemarznięci z przyjemnością wchłaniamy taką oto potrawę.

Składniki (na 4 porcje):

litr  bulionu (u nas warzywny)

kalafior

cebula

czosnek

ok. 4 cm korzenia imbiru

łyżka oleju

łyżka curry

łyżeczka kuminu, startego w moździerzu

łyżeczka nasion kolendry startych w moździerzu

łyżeczka kurkumy

sos chili

liście kolendry

pieprz i sól

kilka listków curry

200 ml gęstego jogurtu

Wykonanie:

Cebulę, czosnek, imbir siekamy drobno. Podsmażamy na oleju ok. 3 minuty aż zmiękną.

Dodajemy kalafior podzielony na małe różyczki, przyprawy oraz pokrojone drobno liście kolendry. Gotujemy przez około 2 minuty, by aromaty połączyły się. Dodajemy bulion i gotujemy na małym ogniu pod przykryciem przez około 15 minut. Odstawiamy, by całość lekko przestygła.

Miksujemy zupę blenderem. Do połowy (100 ml) jogurtu dodajemy trochę zupy, by go zahartować. Całość dodajemy do reszty zupy i ponownie miksujemy, by konsystencje się połączyły. 

Liście curry podsmażamy na oleju.

Zupę wlewamy na talerz, dodajemy kleks jogurtu, kilka listków curry i kolendry.

Podajemy z chlebkiem naan. Przepisy znajdziecie na wielu stronach internetowych. Ja skorzystałem z tego z niezawodnej strony: bbcgoodfood - klik. To pyszny chlebek naan z czarnuszką.

Zupę tą polecam z całego serca, bo warzywny smak kalafiora złamany intensywnymi przyprawami i złagodzony jogurtem nie ma sobie równych.

Smażona makrela z azjatyckim dressingiem.

Smażona makrela z azjatyckim dressingiem.

Inspiracją do tego dania był przepis Jamie'go Oliver'a. Czyli wiadomo - kuchnia prosta, niewyrafinowana, ale pyszna. Potrawa łatwa w przygotowaniu i pełna smaku.

Makrela jest rybą oleistą potrzebującą mocnych dodatków. Dlatego zwykle robimy ją jako proste azjatyckie danie, często przygotowywane na grillu, czasem po wcześniejszym marynowaniu, innym razem z dobrym lekkim aromatycznym "sosem" po obróbce cieplnej. Zwykle ryby dusimy lub pieczemy. Makrela idealnie nadaje się do smażenia. Szkoda, że gości tak rzadko na naszych stołach (poza wersją wędzoną), bo z naszego punktu widzenia ma same zalety: jest jej dużo i nie wymaga ochrony, jak inne gatunki ryb, jest tania, łatwa w przygotowaniu i zdrowa, bo zawiera dużo kwasów tłuszczowych omega 3.


SMAŻONA MAKRELA Z INSPIROWANYM AZJĄ DRESSINGIEM


Składniki (na 2 osoby):

2 świeże makrele
otarta skórka limonki
1-2 łyżki masła klarowanego
sól, pieprz
świeża kolendra (do dekoracji i podbicia smaku) - w sumie będziecie potrzebować około pół pęczka

na dressing:
mała szalotka, drobno posiekana
ząbek czosnku, drobno posiekany
ok.0,5 cm imbiru, drobno posiekany
1 ostra papryczka, drobno posiekana
sok z 1 limonki
2 łyżki listków kolendry, drobno posiekane
2 łyżki oleju sezamowego
1,5 łyżki sosu sojowego
chili (dla wzmocnienia pikanterii, jeśli papryczka nie jest zbyt ostra)
płynny miód (ilość taka by uzyskać kwaśno-pikantno-słodkawy smak)

Wykonanie:


Najpierw przygotowujemy marynatę, której dobrze zrobi kilkugodzinny odpoczynek. Wszystkie składniki mieszamy ze sobą, tak aby dobrze się rozpuściły i połączyły.

Makrelę filetujemy i pozbawiamy drobnych ości na grzbiecie. Dobrze osuszamy rybę. Rybę przyprawiamy solą, pieprzem i startą skórką z limonki od strony mięsa.

Na patelni rozgrzewamy masło klarowane. Smażymy rybę od strony skóry przez około minutę, dwie, tak by skóra stała się chrupka. Odwracamy rybę i smażymy ją przez kolejne dwie minuty. Gotowe.

Rybę podajemy na ryżu, polewamy ją obficie marynatą i dodajemy łyżkę świeżej kolendry. Doskonałym dodatkiem będzie świeży ogórek z tą samą marynatą.
Curry z pomidorów w mleczku kokosowym

Curry z pomidorów w mleczku kokosowym

Ależ to proste, szybkie i pełne smaku danie. Autor? Jamie Oliver ze swojej wegetariańskiej serii. Tym razem nie jest to inspiracja, a prawie kopia. Oczywiście przystosowana do 2-osobowego składu łasuchów. Warta jest podzielenia się ze wszystkimi, którzy cenią dobry smak i błyskawiczne gotowanie między być może jedną, a drugą telekonferencją w pracy. A może jednym lub drugim żądaniem uwagi nudzącego się dziecka.


Składniki (na 2 porcje):
500 g pomidorów (ja użyłem 6 podłużnych śliwkowych i 6 małych koktajlowych)
ostra papryczka
2 cm kawałek imbiru
2 ząbki czosnku
suszone liście curry
łyżeczka ziaren kuminu
łyżeczka czarnej gorczycy
pół łyżeczki kozieradki startej w moździerzu na proszek
250 ml mleczka kokosowego
sos sojowy
sos chili
sól
olej
opcjonalnie: szafran, płatki migdałów

na chutney z mango:
pół szklanki miąższu dojrzałego mango
1/4 cebuli
1 cm imbiru
2 łyżki octu winnego
łyżka cukru trzcinowego
łyżeczka nasion kolendry
pół łyżeczki sosu chili
olej

jako dodatek:
100 g ryżu
łyżeczka kurkumy
sól

Wykonanie:
Na chutney z mango istnieje wiele przepisów. Tu nie musimy się specjalnie wysilać, by wykorzystać najlepszy z nich. Chodzi bowiem o "doprawienie" naszego dania czymś owocowo-słodko-kwaśno-pikantnym. Chutney z mango możemy przygotować wcześniej i przechować w lodówce. Smażymy na oleju posiekaną cebulę i imbir. Dodajemy miąższ z mango. Nasiona kolendry ścieramy w moździerzu na proszek i dodajemy na patelnię. Następnymi składnikami są cukier trzcinowy, ocet winny i sos chili. Proporcje tych składników sami musicie wyczuć, by uzyskać zbilansowany smak. Jedni bowiem lubią słodszy, inni bardziej pikantny. Kilkuminutowa obróbka cieplna wystarczy. Odkładamy na bok.

Suszone liście curry, kumin, czarną gorczycę oraz kozieradkę podsmażamy na oleju. Dodajemy posiekaną cebulę, imbir, czosnek i ostrą papryczkę, po czym smażymy przez minutę-dwie. Dolewamy mleczko kokosowe. Dodajemy przygotowany wcześniej chutney z mango. Przyprawiamy sosem sojowym, sosem chili i solą. Wkładamy pomidory nacięte na górze i na dole (by łatwiej nam zeszła skórka). Dusimy pod przykryciem 20 minut. Po tym czasie wykładamy pomidory i obieramy je ze skóry. Sos redukujemy na patelni bez przykrycia przez około 5 minut. W tym czasie ładnie nam połączy się z sokiem, który puściły pomidory i zgęstnieje.

W międzyczasie gotujemy ryż z kurkumą (doprawiamy solą). Będzie miał piękny żółty kolor.

Obrane ze skórki pomidory wkładamy z powrotem do zredukowanego sosu w celu podgrzania.

Danie wykładamy na talerze: ryż, pomidory i sos. Feeria smaków, a przy okazji lekkie dla żołądka.

Jeśli chcecie możecie wykorzystać pomidory o różnych kształtach i kolorach, co wzbogaci estetykę dania. Ważne jednak by mieć świadomość, które z nich są bardziej twarde lub miękkie, by odpowiednio dostosować czas ich gotowania i dokładać je do duszenia na patelni w odpowiednim czasie.

Na koniec możecie jeszcze dodać szczyptę szafranu rozpuszczonego we wrzątku, a curry ostatecznie posypać płatkami migdałów. Ja tym razem pominąłem te dodatki.

Pai Bao - bułeczki z Hongkongu w Czerwcowej Piekarni.

Pai Bao - bułeczki z Hongkongu w Czerwcowej Piekarni.


Dokładnie sześć lat temu pojawił się w internecie "Akacjowy Blog". Tak się złożyło, że Amber zaprosiła mnie do Czerwcowej Piekarni nie tylko w roli uczestnika, ale i pomysłodawczyni wypieku. Dobrze się składa, bo udział we wspólnym wypiekaniu bardzo sobie cenię i mogę świętować "urodziny" bloga nie tylko w towarzystwie Piotra, ale i wszystkich pasjonatów domowego pieczywa.  

Pomyślałam, że skoro to ciepła pora, przyda się lekki wypiek. Bułeczki mają swój rodowód w Hongkongu. Są delikatne i puszyste. Ich charakterystyczną cechą jest podłużny kształt. To bułeczki do odrywania o miękkich brzegach. Piekłam je wiele lat temu, ale nie byłam w pełni zadowolona. Przejrzałam w związku z tym trochę przepisów i wybrałam ten z bloga Zoe. Przepis (jak dla mnie) okazał się bardzo dobrym wyborem. Bułeczki się udały, mięciutkie i puszyste szybko zniknęły. Polane przywiezionym z Australii miodem z kwiatów krzewu manuka smakowały idealnie. Przepis do powtarzania, zwłaszcza do letnich śniadań. 
Jestem ciekawa czy czerwcowi Piekarze też będą zadowoleni ?


Pai Bao 


Proporcje podane w przepisie dotyczą foremki o wymiarach łącznych 40 cm, u Zoe to 15 na 25 cm, u mnie 29 cm na 11 cm.

Potrzebujemy do ciasta:

210 g letniej wody, w temperaturze około 37 ° C
35 g mleka skondensowanego
300 g mąki pszennej z dużą zawartością białka (użyłam manitoby)
25 g cukru pudru
15 g mleka w proszku
4 g soli
50 g masła, zmiękczonego, w temperaturze pokojowej
1 łyżeczka suchych drożdży instant

Do posmarowania Pai Bao:

1 żółtko
1 łyżeczka mleka

Z podanych składników wyrobić ręcznie lub przy pomocy robota elastyczne i gładkie ciasto. Następnie odstawić je na 30 do 60 minut w celu podwojenia objętości w ciepłym miejscu pod przykryciem. 

Po tym czasie podzielić masę na 15 równych porcji, każdą uformować w kulę. Każdą porcję rozwałkować trzykrotnie i składać, wg instrukcji filmowej klik. Najpierw rozwałkowujemy i składamy jak papier listowy, krótszym bokiem, a ostatni raz wzdłuż długich boków, których długość powinna być dopasowana do szerokości foremki.

Złożone porcje ciasta ułożyć w formie w poprzek. Jeśli nie mamy powłoki zapobiegającej przywieraniu ciasta, foremkę trzeba wysmarować lub wyłożyć papierem do pieczenia. Wstawić pod żarówkę do piekarnika, żeby podwoiło objętość (od 30 do 60 minut). Po wyrośnięciu posmarować roztrzepanym żółtkiem z mlekiem i wstawić do nagrzanego do 180 stopni C piekarnika na 20 minut lub dłużej, żeby ciasto było wypieczone. Po wyjęciu z foremki ostudzić na kratce.

Bułeczki dobrze się odrywają, nie wymagają użycia noża, maja delikatną strukturę i lekko słodki posmak. Polecam. Smacznego :)


Miso ramen - japońska zupa z dodatkami.

Miso ramen - japońska zupa z dodatkami.

Będąc w Japonii jednym z częstszych posiłków, które zajadaliśmy z nieskrywaną przyjemnością były pyszne, bogate w dodatki zupy, takie jak ramen, soba czy udon. Zobaczcie zresztą sami w naszym archiwalnym poście - klik. Tak naprawdę są to nazwy różnego rodzaju makaronów pływających w bulionach o różnych smakach. Co bar, czy restauracja to inny przepis i dodatki, niemniej bulion zawsze ma bogaty smak, zaś dodatki różne smaki, tekstury i kolory. Dlatego też zwykle dobrze się prezentuje i smakuje.
Dziś wracamy do wegetariańskiej wersji miso ramen - bulionu z dodatkiem pasty miso. Robimy przegląd lodówki i okolic dobierając dostępne sobie składniki.



Wegetariański miso ramen


Składniki (na 4 osoby):

składniki bulionu:.
bulion warzywny (ok.1,5 l)
2 łyżki pasty miso
limonka
kilkanaście plasterków imbiru
2 grzyby suszone
3 łyżki sosu sojowego
2 łyżki sosu rybnego
łyżka sosu ostrygowego
łyżeczka pasty chili lub chili w proszku
łyżeczka oleju sezamowego

dodatki:
makaron ramen
dwie garście szpinaku + czosnek
por
marchew
4 grzyby shitake
garść kiełków fasoli mung
cokolwiek z warzyw jeszcze znajdziemy - resztę marynowanej kukurydzy
2-4 jajka ugotowane na twardo
wędzone tofu

Wykonanie:


Po pierwsze, przygotowujemy bulion warzywny. Nie żałujcie warzyw, by uzyskać głęboki smak. Odcedzamy płyn, po czym gotujemy jeszcze kilka minut dodając pozostałe składniki bulionu oraz grzyby shitake. Pastę  miso dodajemy na koniec i mieszamy cały czas gotując na niewielkim ogniu. Po 10 minutach wykładamy grzyby suszone i shitake oraz imbir. Grzyby shitake kroimy w cienkie paski i wraz z imbirem odstawiamy na bok.

Przygotowujemy pozostałe dodatki.

Pora kroimy w cienkie plasterki. Smażymy krótko.
Marchewkę kroimy w cieniutkie plastry obieraczką do warzyw, po czym kroimy w kilkucentymetrowej długości cieniutkie paski. Blanszujemy.
Posiekany czosnek smażymy krótko wraz ze szpinakiem na patelni.
Również kiełki fasoli mung podsmażamy krótko, ale tak by zachowały chrupkość.
Jajko gotujemy na twardo.
Wędzone tofu kroimy w plastry lub w większą kostkę i podsmażamy na patelni.
Makaron ramen gotujemy wg opisu na opakowaniu (korzystaliśmy z "gotowca").

Składamy danie.


Na spód dajemy makaron, następnie na wierzch wkładamy obok siebie kolejne składniki, nie zapominając o wcześniej przygotowanych grzybach shitake i plasterkach imbiru. Ma być kolorowo i smacznie.

Tajski smażony ryż z krewetkami i orzechami cashew, podany w ananasie.

Tajski smażony ryż z krewetkami i orzechami cashew, podany w ananasie.

To kolorowe danie ma wiele smaku, aromatu i raduje kolorami lata. Tego orientalnego.  Do tego jest wyjątkowo proste w przygotowaniu, choć ilość składników może temu przeczyć. Danie zawiera w sobie również miąższ ananasa oraz jego sok.

Tajski smażony ryż z krewetkami i orzechami cashew podany w ananasie



Składniki na dwie porcje:
ananas
100-125g jaśminowego ryżu
200-250g krewetek
100g orzechów cashew
olej
ząbek czosnku
2 cm korzenia imbiru
szalotka
ostra papryczka
1/2 łyżeczki kuminu
1/2 łyżeczki kurkumy
łyżeczka kolendry
sos sojowy
sos rybny
limonka
sól, pieprz
liscie kolendry do przybrania

Przygotowanie:

Ananasa przekrawamy na pół, wydrążamy miąższ i zachowujemy sok.

Ryż gotujemy na średni twardo (ok. 2 minuty krócej niż sugestia na opakowaniu). Odstawiamy.

Krewetki doprawiamy solą i pieprzem. Smażymy i odstawiamy.

Orzechy cashew przekrawamy na pół i prażymy na patelni. Ziarna kolendry i kuminu prażymy na patelni i ścieramy w  moździerzu.

Na patelnię wlewamy niewielką ilość oleju. Wrzucamy posiekany czosnek, imbir, szalotkę, ostrą papryczkę. Po minucie dodajemy ryż. Przyprawiamy sosem sojowym i sosem rybnym. Dodajemy przyprawy. Dodajemy pół szklanki soku z ananasa, który uzyskaliśmy przy wydrążaniu miąższu i pokrojone na cząstki kawałki ananasa (tylko część, żeby znaleźć balans pomiędzy kwaśnym, ostrym, słodkim i słonym smakiem).

Do ryżu dodajemy krewetki i orzechy cashew i mieszamy, by równomiernie rozprowadzić składniki. Całość przekładamy do połówek wydrążonego ananasa. Posypujemy posiekaną świeżą kolendrą. Smacznego :)
Dorsz a la Nage czyli tajskie oblicze ryby.

Dorsz a la Nage czyli tajskie oblicze ryby.

Chcąc skorzystać ze sporej ilości mleczka kokosowego, które pozostało mi po poprzednim gotowaniu przez przypadek trafiłem na całkiem atrakcyjny przepis z kuchni tajskiej. Doświadczenie podpowiadało, że mleczko kokosowe stanowi raczej dodatek wykańczający danie. Tym razem okazało się być jego bazą. Przepis troszkę zmodyfikowałem i wyszedł pyszny posiłek na każdą okazję - prosty obiad, czy wykwintną kolację, przystawkę lub danie główne. Lubię tak przygotowaną rybę, bo będąc częściowo zanurzoną w płynie zarówno dusi się jak i gotuje w parze. Dzięki temu jest delikatna i lekkostrawna. Sama nazwa (a la Nage) z francuskiego oznacza rybę pływającą. Rzecz jasna w aromatycznej zupie. Może to być bulion, czy jakikolwiek inny płyn, który jest później wraz z rybą podany. Dzisiejsze danie jest szybkie i proste w przygotowaniu, a przy tym kusi bukietem smaków, któremu trudno się oprzeć.


Dorsz a la Nage na sposób tajski


Składniki (na 2 porcje lub 4 przystawki):
ok. 250 g fileta z dorsza pozbawionego skóry
1 łyżeczka nasion kolendry
sól i pieprz do smaku
1 szalotka
2-3 ząbki czosnku
ok. 2,5 cm korzenia imbiru
1 ostra papryczka
olej do smażenia
400 ml mleczka kokosowego
1 szklanka bulionu warzywnego
1 limonka
2-3 łyżki sosu rybnego
1 łyżeczka sosu ostrygowego
sos sojowy do smaku
1/2 łodygi trawy cytrynowej
chili (opcjonalnie)
cukier trzcinowy
2 łyżki liści kolendry
po 1/2 łyżeczki czarnego i białego sezamu

Wykonanie:

Przygotowujemy 2 filety z dorsza. Wykorzystujemy gruby kawałek (czasem zwany "polędwicą"), pozbawiając go skóry. 

Drobno siekamy szalotkę, czosnek, imbir, ostrą papryczkę (pozbawiając ją wcześniej nasion). Warzywa te obsmażamy na oleju przez 2 minuty. Wlewamy mleczko kokosowe, następnie bulion. Dodajemy sos rybny, sos ostrygowy, sos sojowy, wyciśnięty sok z limonki, startą skórkę z limonki oraz zgniecioną łodygę trawy cytrynowej. Gotujemy redukując płyn na małym ogniu. Doprawiamy chili jeśli chcemy uzyskać bardziej pikantny smak. Dodajemy również cukier trzcinowy w ilości pozwalającej na zrównoważenie smaku kwaśnego, słonego i pikantnego (zwykle ok. 1 łyżki). Płyn redukujemy do ok. 2/3 objętości, do konsystencji gęstej zupy - pozostanie nam zatem ok. 400-450 ml płynu. 

Nasiona kolendry ścieramy w moździerzu i nacieramy nimi dorsza. Rybę doprawiamy solą i pieprzem. Wkładamy do "zupy", przykrywamy patelnię i dusimy na małym ogniu ok. 5-8 minut (w zależności od grubości ryby). Na małej patelence prażymy ziarenka sezamu.

Składamy danie. Na głęboki talerz wykładamy ugotowany filet z dorsza. Wlewamy zupę (nie zalewając dorsza) wraz z posiekanymi warzywami. Dekorujemy prażonym sezamem, plasterkiem ostrej papryczki i liśćmi kolendry.

Danie możemy podać z zarówno jako przystawkę jak i z większą porcją ryby, jako danie główne.

Księżycowe ciasteczka na Święto Środka Jesieni.

Księżycowe ciasteczka na Święto Środka Jesieni.

Wracamy wspomnieniami do Kraju Kwitnącej Wiśni. Dziś - 15 września, obchodzone jest Święto Środka Jesieni, które trafiło do Japonii dziesięć wieków temu, by oddać cześć Księżycowi i uczcić jesienne zbiory. Oryginalnie święto zostało zapożyczone z Chin, podobnie jak ciasteczka, które upiekła Małgosia. Z okazji dzisiejszego święta pokażemy miejsce wyjątkowe. To będzie długa opowieść. Mistyczny klimat wyspy Miyajima - klik sprawił, że zakochaliśmy się w niej bez reszty. Najpierw jednak skupmy się na łakociach.


Księżycowe ciasteczka
(geppei) 


Składniki na ok. 20 szt :

Na ciasto:
230 g mąki pszennej luksusowej + do podsypywania
60 g oleju roślinnego
150 g golden syropu
4 g wody alkalicznej (lye water)*

Na masę wypełniającą:
20 szt. suszonych śliwek
300 g fasoli azuki
70 g cukru trzcinowego
1 łyżka masła
2 łyżki likieru wiśniowego
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 żółtko + 1 żółtko do posmarowania piekących się ciastek

Foremki do ciasteczek**


*Do kupienia w orientalnych sklepach internetowych, bardzo popularny dodatek w kuchni japońskiej i chińskiej, zwłaszcza do ciast  z których wykonuje się makarony i pierogi.

**Jak tylko zobaczyłam ciasteczka księżycowe u Wisly na blogu ZAPACH CHLEBA, skorzystałam z Jej rady i kupiłam foremki na Ebayu. Jeśli wpiszecie w wyszukiwarkę moon cake mold, to wyświetlą Wam się oferty na foremki. Moje - plastikowe, kosztowały kilkanaście złotych, do tego była bezpłatna przesyłka. Zgodnie z tradycją ciasteczka księżycowe powinny być okrągłe (znajdziecie foremki kwadratowe, a nawet trójkątne). Teraz jednak uważam, że okrągłe są również najłatwiejsze w wykonaniu. Foremki możecie wykorzystać do zrobienia ciasteczek z własnym, wymyślonym farszem, jak i wytrawnych pasztecików (ja mam już kilka pomysłów na nadzienie).

Wykonanie ciasta
Wszystkie składniki razem zagnieść. Gdyby ciasto było zbyt suche, dodać pół łyżeczki oleju. Następnie zawinąć w folię i odstawić do lodówki na 2-3 godź. Można też zostawić je na noc.

Wykonanie wypełnienia
Fasolę namoczyć na noc (dzięki temu szybciej się ugotuje). Następnie opłukać, wrzucić do garnka, zalać wodą ok. 3 cm powyżej poziomu fasoli i zagotować. Po zagotowaniu zbierać pojawiający się na powierzchni osad (jeśli tego nie zrobimy, masa będzie miała gorzki smak). Następnie fasolę odcedzić, opłukać i zalać gorącą wodę. Gotować jeszcze ok. godziny. Ugotowaną fasolę przetrzeć przez sito (zostaną na nim same łupiny) a następnie usmażyć. Na patelnię wrzucić masło, rozgrzać tłuszcz i dodać przetartą masę z fasoli. Wsypać cukier i razem przesmażyć, cały czas mieszając (kilka minut). Z mojego doświadczenia wynika, że ma tu na celu dodatkowo wysuszyć masę. W ten sposób otrzymamy koshian, czyli słodką pastę z czerwonej fasoli, którą możemy wykorzystać do różnych japońskich deserów. Zwykle w przepisach jest dużo więcej cukru, ja go znacznie zredukowałam.
Do masy koshian dodałam 1 surowe żółtko, likier wiśniowy i ekstrakt wanilii, żeby nabrała bardziej wyrazistego smaku.
Wykonanie ciasteczek
Każdą śliwkę poturlać w dłoniach, żeby nadać jej okrągły kształt. Następnie odmierzyć masę z fasoli po ok. 20 g, obtoczyć nią śliwkę, ukształtować kulę. O podobnej masie ciasto rozwałkować przy pomocy wałka (podsypywać delikatnie mąką) na cienki placek. Następnie kulę z fasoli włożyć w placek ciasta i zlepić. Po uturlaniu włożyć do foremki, docisnąć do dna i brzegów, po czym wysunąć przy pomocy tłoczka gotowe ciastko. Ułożyć je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Pieczenie
Piekarnik nagrzać do 180 stopni C. Piec ciastka 10 min, następnie wyjąć je, posmarować żółtkiem rozmąconym z wodą i wstawić na kolejne 10 minut.
Podawać je po całkowitym ostudzeniu.

Kurczak Yakitori i inne japońskie smaki w ustach gaijina.

Kurczak Yakitori i inne japońskie smaki w ustach gaijina.

Kim jest gaijin? Ogólnie rzecz biorąc to obcy, cudzoziemiec, nazywany tak przez rodowitych Japończyków. Ci z Was, którzy mieli w ręku świetną powieść Marcina Bruczkowskiego "Bezsenność w Tokio" wiedzą o co chodzi. Pozostałym szczerze ją polecamy.

Pierwsze spotkanie na żywo z Japonią to jak lądowanie na obcej planecie. Troszkę obawialiśmy się tej odmiennej dla nas kultury, faktu że przeciętny Japończyk zna angielski jak my chiński, że większość napisów to "krzaczki".


 Ryba w sosie pieprzowym z Kep.

Ryba w sosie pieprzowym z Kep.

Dzisiejszy przepis jest wolną interpretacją tego co spotkało nas w Kambodży. Jako, że byłem świadkiem gotowania dania z kupionych przez nas na targu w Kep świeżych krewetek, skrzętnie odnotowałem składniki i przyjrzałem się procesowi przygotowania oryginału. Jak wyglądał targ możecie zobaczyć TU - klik.


RYBA W SOSIE PIEPRZOWYM Z KEP



Składniki (na dwie porcje):

2 ryby (ja użyłem dorady), odfiletowane i pozbawione skóry (w sumie 4 filety)
olej do smażenia
4 ząbki czosnku
2 cebulki dymki
15g pasty tamaryndowej + 150ml wody
łyżka pomidorów z puszki lub mały pomidor bez skóry
2 łyżki sosu rybnego
2 łyżki sosu ostrygowego
łyżeczka sosu sojowego
łyżka cukru trzcinowego
zielona część dymki, pokrojona na 3cm kawałki
łyżka ziaren suszonego zielonego pieprzu
dodatkowo 1-1,5 łyżeczki ziaren suszonego zielonego pieprzu rozkruszonego w moździerzu
150ml wody lub bulionu dla wzmocnienia smaku
łyżeczka mąki rozpuszczona w 2 łyżkach zimnej wody

Wykonanie:

Z naszej dorady przygotowujemy filety, pozbawiając je ości i skóry.

Rozpuszczamy pastę tamaryndową w 150ml wrzątku. Mieszamy, by rozpuściła się w całości lub przynajmniej w znacznej większości. Przecedzamy przez gęste sito i odstawiamy.

Czosnek i cebulki dymki drobno siekamy. Smażymy na rozgrzanym oleju, aż się zeszklą, po czym wlewamy wodę tamaryndową.

Dodajemy sos rybny, sos ostrygowy, sos sojowy. Pomidora miksujemy, po czym dodajemy go razem z pieprzem rozkruszonym w moździerzu. Dusimy na małym ogniu pod przykryciem przez około 10 minut. Sos się nieco zredukuje. Dodajemy wodę lub bulion oraz cukier - mieszamy. Zwiększamy nieco ogień i bez przykrycia redukujemy sos, co chwilę mieszając. Gdy straci około połowy objętości dodajemy łyżkę ziaren suszonego zielonego pieprzu, pokrojoną na kawałki zieloną dymkę oraz filety ryby, które polewamy sosem. Przykrywamy i dusimy je na niewielkim ogniu w sumie około 6-8 minut (w zależności od grubości), najpierw z jednej potem z drugiej strony. Filety wykładamy na talerz i przykrywamy folią aluminiową, by nie ostygły.

Kończymy przygotowanie sosu. Zwiększamy ogień, by zagotować sos, po czym dodajemy mąkę rozpuszczoną w wodzie, mocno mieszając. Redukujemy ogień i gotujemy sos mieszając przez minutę lub dwie, aż się lekko zagęści. Próbujemy i ewentualnie korygujemy smak dodając troszkę cukru jeśli sos jest za kwaśny.

Rybę podajemy z ryżem oraz sosem pieprzowym. Jako dodatek sugerujemy prostą odświeżającą sałatkę ze świeżego ogórka (winegret zrobiony z oleju, octu winnego, cukru i chili plus ciut soli do smaku).

Czując lekką ociężałość nadmiarem świątecznych atrakcji kulinarnych serwujemy dziś sobie połowę porcji, ale jak najbardziej polecamy  po dwa filety i dużo sosu na porcję. 

Butter chicken.

Butter chicken.

Dziś ugotujemy danie będące w menu niejednej hinduskiej knajpki w Singapurze, które obok chicken tikka masala jest jednym z najpopularniejszych. Na ruszcie (dosłownie) znajdzie się:


BUTTER CHICKEN czyli MAŚLANY KURCZAK

Jest to lekko pikantne curry charakterystyczne dla kuchni północnych Indii, oryginalnie pochodzące z Delhi. Ta klasyka kuchni hinduskiej ma znacznie więcej nut smakowych niż tylko masło. Widzicie te ciemne plamy na kurczaku? To ślady grillowania. Do tego spora ilość przypraw i garść kolendry odświeżającej smak.


Składniki na 2 porcje:

300-350g filetów z udek lub piersi kurczaka
garść liści kolendry

na marynatę:
80ml jogurtu naturalnego
łyżka oleju roślinnego
2 ząbki czosnku
1cm świeżego imbiru
łyżeczka garam masala
pół łyżeczki kurkumy
sól do smaku

na sos:
ząbek czosnku
1cm świeżego imbiru
puszka pomidorów (400g); w sezonie - ok. 1/2 kg świeżych dojrzałych pomidorów
3 łyżki masła klarowanego
mała laska kory cynamonu
5 strąków zielonego kardamonu
najpierw uprażone na suchej patelni, po czym starte w moździerzu:
ziarenka z jednego strąka czarnego kardamonu, łyżeczka nasion kolendry, 3 goździki, 1/2 łyżeczki kozieradki
2 ostre papryczki
łyżeczka garam masala
40g orzeszków nerkowca, zmiksowane w blenderze z łyżką wody
ok.100ml mleka

Sposób przygotowania:

Czosnek i imbir na marynatę zmiksować blenderem z łyżką oleju roślinnego. Połączyć z pozostałymi składnikami. Kurczaka pokroić na duże kawałki około 4x4cm. Połączyć z marynatą i odstawić na noc.

Pomidory bez skórki zmiksować w blenderze z czosnkiem i imbirem. 

Rozpuścić masło na patelni. Podsmażyć na nich przyprawy. Dodać zmiksowane pomidory, posiekane papryczki i garam masala. Dusić przez około 30-40 minut, redukując płyn, aby mieszanina zaczęła się lekko karmelizować. Wówczas należy dodać zmiksowane na pastę nerkowce i chwilę później powoli wmieszać mleko, by uzyskać konsystencję zawiesistego sosu.

W międzyczasie kawałki kurczaka grillujemy na ruszcie lub patelni grillowej z obu stron, w zależności do wielkości kawałków (po ok. 2 minuty na każdą stronę). Kurczak dojdzie po wrzuceniu go do sosu i gotowaniu przez kolejne kilka minut.

Grillowanego kurczaka podajcie w sosie z białym lub żółtym ryżem. Żółty ryż otrzymacie przez ugotowanie go w wodzie z łyżeczką kurkumy. Do tego idealnie pasować będzie sałatka ze świeżego ogórka z zieloną kolendrą i ostrą papryczką (pokrojony ogórek, posiekana kolendra i ostre papryczki zatopione w winegrecie złożonym z oleju, octu winnego i cukru w równych proporcjach plus ciut soli do smaku).
Wolne od wakacji czyli Crab Market w kambodżańskim Kep

Wolne od wakacji czyli Crab Market w kambodżańskim Kep

Codzienne pobudki między czwartą, a szóstą rano (poniekąd wieczorową polską porą) dały nam w kość. Lubimy się tak sponiewierać, bo podróż winna być mieszanką intensywnie męczących estetycznych i duchowych przeżyć. Nowo poznawane miejsca dają zastrzyk adrenaliny pozwalający pokonać zmęczenie. Będąc zaś w tropiku, między południem, a czwartą po południu skwar zwycięża ducha, a piękno dwunastowiecznej architektury czy czarownej natury przegrywa z estetyką plastikowego klimatyzatora. Stąd wczesno poranna pobudka jest najlepszym antidotum na południowe słońce i receptą na garść fantastycznych widoków, przeżyć i późniejszych wspomnień.


Azjatyckie pierożki na dwa sposoby.

Azjatyckie pierożki na dwa sposoby.

Dziś ugotujemy jedno z wielu dań, które w singapurskich foodcourt'ach nas zachwyciło. To azjatyckie pierożki z różnymi nadzieniami podawane w bulionie, albo alternatywnie na talerzu z sosem sojowym i chili. Dziś będą wieprzowe...


Bulion drobiowy z azjatyckimi pierożkami wieprzowymi


Składniki na 3 porcje zupy:

rosół z kurczaka
1 pak choi*
cytryna lub limonka

Składniki na ciasto, na ok. 30 małych pierożków:
130 g mąki pszennej z dużą zawartością białka
85-100 g wrzącej wody

Składniki na nadzienie:
190 g surowego, niezbyt chudego boczku, zmielonego
3/4 łyżki sosu sojowego
1 dymka (tylko szczypior)
1/2 łyżeczki sosu ostrygowego
1/4 łyżeczki cukru
1/2 łyżeczki startego, świeżego imbiru
1/4 łyżeczki mielonego imbiru
1/4 łyżeczki soli
30-35 g wrzątku
chili do smaku

Wykonanie:

Ugotować na wolnym ogniu bulion z kurczaka z wolnego wybiegu z dodatkiem włoszczyzny (przez kilka godzin).

Do naczynia odmierzyć mąkę i wlać wrzącą wodę. Należy najpierw dodać większą część i wymieszać z mąką aż powstaną grudki. Jeśli masa będzie zbyt sucha, wtedy dodać resztę wody (każda mąka wchłania inaczej). Gdy mieszana masa przestanie po chwili być gorąca, wyłożyć ja na blat i ugnieść zwarte i gładkie ciasto, zawinąć je jeszcze ciepłe w folię spożywczą czy woreczek foliowy  i odłożyć żeby odpoczęło na ok. 1 godzinę.  
Szczypior z dymki i starty świeżo imbir zalać w kubeczku wrzącą wodą i odstawić na ok. 10 minut.

Zmielony boczek włożyć do miski, dodać przyprawy i wodę z posiekanym szczypiorem i startym imbirem. Całość razem dokładnie wymieszać i odstawić na kilka minut.

Ciasto, które odpoczęło przez około pół godziny podzielić na dwie części. Jedną trzymać w woreczku, a drugą, podsypując mąką rozwałkować jak najcieniej. Wykrawać krążki (ja robiłam to obręczą o średnicy niecałych 7 cm), nakładać farsz łyżeczką od kawy i zlepiać tak jak na filmie (od 3.30) lub w inny dowolny czy ulubiony sposób. Powtórzyć z pozostałą częścią ciasta. Pierożki odkładać na omączoną deskę.


Liście pak choi umyć (po jednym na każdą porcję zupy). Pokroić w poprzek w paski.
Pierożki ugotować we wrzącej wodzie z dodatkiem soli i łyżki oleju przez 6 minut. Wyjąć do miseczek, w których będziemy podawać bulion. Podgrzać odpowiednią porcje rosołu, na gotujący wrzucić pod koniec na 30 sek. białe części pak choi, a liście na kilka sekund. Zalać pierożki. Do każdej porcji zupy dodać po kilka kropli soku z cytryny lub limonki do smaku. Spowodują, że rosół stanie się lekki i świeży w smaku. Chili dozować wg uznania.
Ważne:
-nie zamieniajcie boczku innym mięsem wieprzowym,  mielonym; boczek ma odpowiednią tłustość i dzięki temu farsz jest soczysty,
-pierożki robione w opisany sposób są bardzo małe, mniej więcej  są tak długie jak połowa kciuka i trochę szersze,
-pak choi* możecie zastąpić szczypiorem z dymki, pokrojoną cukinią, kapustą pekińską, szpinakiem czy innym zielonym warzywem, chodzi o dodanie elementu chrupkiego i zielonego.


Azjatyckie pierożki z domowym sosem chili


Dokładnie te same pierożki po ugotowaniu podajemy na talerzu z sosem chili i ewentualnie polewamy niewielką ilością sosu sojowego.

Domowy sos chili:
2 ostre czerwone papryczki
mały dojrzały pomidor
ząbek czosnku
kilka łyżek octu winnego
cukier palmowy (lub trzcinowy)
sól
łyżka oleju roślinnego
kilka łyżek bulionu

Nie podaję dokładnych ilości, bo smaki należy zrównoważyć. Na oleju podsmażamy czosnek. Dodajemy pokrojone papryczki, pozbawione części nasion ze środka i pokrojonego drobno pomidora bez skórki. Po minucie smażenia dodajemy ocet winny i cukier, w takiej ilości aby zrównoważyć smak słodko-kwaśny. Gotujemy 2-3 minuty, aż płyn zredukuje się. Dodajemy bulion i gotujemy kolejne kilka minut. Solimy do smaku. Studzimy. Następnie miksujemy całość, aby uzyskać sos o dość gęstej strukturze.

Chingri malai kari - kokosowe curry z krewetek

Chingri malai kari - kokosowe curry z krewetek

Dania z ryb i owoców morza należą do naszego ulubionego menu. Przyrządzamy je nierzadko, równie często jemy podczas podróży. Dziś ugotujmy aromatyczne curry z krewetek. Po raz kolejny posiłkujemy się doświadczeniem Ricka Steina, który w serii programów o Indiach poznawał składniki, techniki gotowania i historyczne uwarunkowania związane z przygotowywanym posiłkiem. To proste, choć historycznie dość złożone danie. Pochodzi z północno-zachodnich rejonów Bengalu. Ma w sobie wpływy malajskie. Co więcej, dziś spotyka się je również we wschodnich, nadmorskich rejonach Indii. Trudno, żeby było inaczej, jeśli składa się między innymi z krewetek, mleczka kokosowego i całego mnóstwa aromatycznych warzyw i przypraw.


Chingri malai kari - kokosowe curry z krewetek 


Składniki na 2 porcje:

2cm korzenia imbiru, drobno posiekanego

3 ząbki czosnku, drobno posiekanego
2 duże szalotki (ok. 130-150g), drobno posiekane
olej roślinny

16-18 krewetek królewskich, obranych ze skorup

przyprawy:
2 liście laurowe
łyżeczka ziaren gorczycy 
łyżeczka kuminu, starta w moździerzu
łyżeczka garam masala
łyżka sproszkowanego kashmiri chili
1/2 łyżeczki sproszkowanej słodkiej papryki
sól
papryczka chili, pokrojona w drobniutkie paseczki długości 2 cm

200 ml mleczka kokosowego

czubata łyżka wiórków kokosowych
pół łyżeczki brązowego cukru
sok z połowy limonki
posiekane liście kolendry (opcjonalnie)

Przygotowanie:

Imbir, czosnek, szalotkę zeszklić na oleju roślinnym. Następnie zmiksować na dość gładką masę. Smażyć ją na oleju roślinnym z liśćmi laurowymi przez kilka minut, aż delikatnie zbrązowieje i wydzieli aromat. Dodać ziarna gorczycy oraz kumin. Dolać około 100-150 ml wody. Dodać pozostałe przyprawy - garam masala, chili, słodką paprykę oraz sól do smaku. Gotować na małym ogniu przez kilka minut. Następnie dodać mleczko kokosowe, wiórki kokosowe oraz papryczkę chili.

W międzyczasie usmażyć krewetki na oleju roślinnym (ok. 2 minuty). Dodać je do aromatycznego wywaru, dodać cukier oraz sok z limonki do smaku. Ilość soku z limonki powinna być taka, by smaki pikantne, słodkie i kwaśne były zbalansowane. Sos, w którym duszą się krewetki powinien być dość gęsty. Krewetki wymagają zaledwie kilku minut, by były idealnie ugotowane.

Curry podawać z ryżem.

Jeszcze uwaga dotycząca kashmiri chili. Jest ona lekko pikantna i ma piękny, czerwony kolor. Jeśli nie macie tej przyprawy, użyjcie 3 części papryki słodkiej i 1 część pieprzu kajeńskiego lub chili.


Samosy - hinduskie pierożki.

Samosy - hinduskie pierożki.

Zapraszam Was do zrobienia hinduskich pierożków smażonych w głębokim tłuszczu. Są bardzo popularne nie tylko w Indiach, ale wszędzie gdzie spotykamy hinduska mniejszość, np. w Singapurze czy w RPA. To popularny w kraju curry fast food i jakże zdrowy. 

Samosy z mięsnym nadzieniem


Składniki na 16 szt.:

Ciasto:
250 g mąki pszennej (użyłam typu 00)
40 g płynnego masła klarowanego
125 ml letniej wody
1 łyżka soku z cytryny
1/2 łyżeczki soli

Nadzienie:
450 g mięsa wieprzowego, mielonego (np. z łopatki)
1 duża czerwona cebula
3-4 ząbki czosnku
1 kawałek kory cynamonu (dł. ok. 8-10 cm)
1 strączek zielonego kardamonu
1 chili
4-5 goździków
1 łyżka garam masala
imbir (kawałek o dł. 2 cm)
1 łyżka mielonej kurkumy
pieprz cayenne do smaku
sól do smaku

1 łyżka płynnego, klarowanego masła

Mąkę wysypać na blat, zrobić w środku dołek, wlać do niego letnie masło klarowane, wymieszać, potem dodać  pozostałe składniki i zagnieść miękkie i elastyczne ciasto. Zawinąć w folię i ułożyć w ciepłym miejscu, żeby odpoczęło przez przynajmniej 30 min.
Drobno posiekaną cebulę, czosnek i imbir obsmażyć na maśle klarowanym, dodać przyprawy (oprócz soli i pieprzu cayenne), wymieszać, przesmażyć, wrzucić na to mięso, posolić, wymieszać i smażyć na średnim ogniu. Gdy mięso zmieni kolor, dodać do niego posiekaną chili, pieprz cayenne do uzyskania akceptowalnego stopnia ostrości. Mięso ostudzić do wykonania pierożków.
Ciasto uformować w wałek i podzielić na 8 równych kawałków. Stopniowo każdy rozwałkować na koło, przekroić na pół. Wzdłuż przekrojenia delikatnie posmarować brzegi masłem klarowanym. Złożyć w rożek jak na filmie KLIK (od 13 minuty), ułożyć go między kciukiem i palcem wskazującym, napełnić farszem dociskając łyżeczką. Brzegi przed zlepieniem góry też posmarować masłem i zakleić. Odłożyć na omączona powierzchnię i spieszyć się z pozostałymi.
Pod koniec lepienia samosów rozgrzać 1-1,5 litra oleju w garnku. Zrobić próbę z kawałkiem ciasta. Gdy wypływa i delikatnie obrumienia się w ciągu 15 s to można smażyć. Wkładać 3 samosy na raz, żeby zbytnio nie schłodzić tłuszczu. Po zrumienieniu wyłożyć na papierowy ręcznik, żeby odsączyć. Podawać ciepłe.