Chleb chrupki, bezglutenowy na Światowy Dzień Chleba.

Chleb chrupki, bezglutenowy na Światowy Dzień Chleba.

 Jak co roku 16 października obchodzimy Światowy Dzień Chleba/ World Bread Day. Tym razem zrobiłam chleb popularny w Szwecji. Przepis dostałam od mojej stryjecznej siostry - Basi, która mieszka w Sztokholmie. Chlebek jest bardzo smaczny, polecam go osobom ograniczającym jedzenie pieczywa lub  na diecie bezglutenowej, bo w przepisie jest mąka kukurydziana. Świetny dodatek do sałat. Im cieniej go rozwałkujecie, tym będzie smaczniejszy i bardziej chrupiący. Przepisem tym dołączam jak co roku do akcji Zorry i wspólnego pieczenia z różnymi blogerami na świecie. 


Chleb chrupki


Składniki na ok. 3 blachy z wyposażenia piekarnika:

100 g ziaren sezamu
100 g ziaren słonecznika
100 g siemienia lnianego
100 g pestek dyni (użyłam 50 g pestek i 50 g nasion chia)
50 g oliwy z oliwek
1 łyżeczka soli
200 g mąki kukurydzianej
250-300 g gorącej wody

Wszystkie składniki oprócz wody wymieszać razem, następnie zalać gorącą wodą, wymieszać i odstawić na ok. 10 minut. Po tym czasie włączyć piekarnik na 180 stopni C z termoobiegiem. Masę podzielić na trzy części, rozwałkowywać między warstwami papieru do pieczenia (lub uformować i wygładzić rękoma). Następnie razem z papierem od spodu zsunąć na blachę i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec od 10 do 15 minut. Po wyjęciu jeszcze ciepły pokroić na kawałki. Przestudzić i schować zimny do szczelnego pojemnika - ułożyć w nim, bo kromki mogą się powyginać. Smacznego!


Banner World Bread Day, October 16, 2021
Mini lazania grzybowa

Mini lazania grzybowa

Późnym latem zaczyna się sezon grzybowy. To wtedy właśnie zaczyna się u nas sezon grzybowych tart i makaronów. Tym razem po porannej wizycie w naszym lesie, gdzie Małgosia zebrała sporo prawdziwków i innych grzybów, Z części z nich postanowiłem ponownie stworzyć jedno z naszych ulubionych dań - grzybową lazanię. Jako, że miała nam urozmaicić wieczór, nie mogła być zbyt wielka. Bo wiadomo - grzyby ciężkostrawne są. Powstała więc wersja mini, która gwarantowała, że spłukana czerwonym winem i spacerem po jedzeniu sprawi, że nie będziemy się czuć przejedzeni. Uwielbiamy grzybowe dania, więc polecamy poniższy przepis.


Składniki:

700g leśnych grzybów

mała cebula - drobno posiekana

duży ząbek czosnku - posiekany

kawałek (1cm) białej części pora - drobno posiekany

pól marchewki - ugotowana i drobno pokrojona

czubata łyżka pomidorów z puszki

3 łyżki świeżego tymianku

ser pleśniowy

straty parmezan

chili (opcjonalnie)

sól, pieprz

na sos beszamelowy:

20g masła

30g mąki

400ml ciepłego mleka

sól, biały pieprz, gałka muszkatołowa

2 łyżki startego parmezanu

na ciasto makaronowe:


1 jajko

90g mąki

łyżeczka oleju

sól



Wykonanie:


Grzyby kroimy drobno. Podobnie postępujemy z pozostałymi warzywami. Smażymy całość rozpoczynając od cebuli, pora i czosnku. Po usmażeniu grzybów dodajemy marchewkę, pomidory i tymianek. Przyprawiamy solą, pieprzem i opcjonalnie chili, jeśli chcemy bardziej pikantnej wersji.

Przygotowujemy ciasto makaronowe z podanych składników. Kiedy odpocznie, rozwałkowujemy cienko w maszynce do makaronu. Następnie wycinamy naszymi obręczami 8-10 kawałków, które użyjemy do naszej lazanii, W trakcie gotowania nieco się powiększą. Gotujemy 2 minuty, po czym odstawiamy.

Przygotowujemy sos beszamelowy. Rozpuszczamy na patelni masło, dodajemy mąkę i smażymy, po czym dodajemy gorące mleko intensywnie mieszając, by pobyć się grudek. Dodajemy starty parmezan i gotujemy dalej, by sos zgęstniał.

Składamy lazanię. Dół brytfanny smarujemy masłem. W obręcz wkładamy podcięty na wymiar makaron. Na niego rozsmarowujemy łyżkę sosu beszamelowego. Nakładamy porcję grzybów. Na nie nakładamy połowę sosu, którą nałożyliśmy pod grzybami, kilka kawałków sera pleśniowego i łyżeczkę startego parmezanu. Powtarzamy to, by otrzymać trzy warstwy grzybowe i cztery warstwy makaronu.

Ostatnią warstwę makaronu pokrywamy sosem beszamelowym i dodatkową warstwą tartego parmezanu.

Pieczemy przez 30 minut w temperaturze 180 C. Po upieczeniu pozostawiamy, by lazania odpoczęła przez około 10 minut. Wówczas ściśnie się i idealnie zachowa swe warstwy, tak jak na zdjęciu naszej potrawy.

Ka'ak - libański chleb uliczny.

Ka'ak - libański chleb uliczny.

 W Sierpniowej Piekarni  upiekłam libański chleb uliczny, zwany ka'ak. 


Po Bejrucie krążą sprzedawcy, którzy na specjalnych ramach zamocowanych do rowerów, mają na sznurkach przywiązane chlebki (źródło-twitter). Ka'ak ma kształt nieco przypominający torebkę z uchwytem. Obficie posypany sezamem ma ciekawy smak. Łatwo się rwie i smakuje sam bez dodatków. Nam bardzo smakował do kolacyjnych sałat. Rwany na kawałki świetnie smakował z oliwą. 

Żałuję, że  nie upiekłam od razu z podwójnej porcji.




Ka’ak - libański chleb uliczny


Proporcje na 4-5 szt.

300 g mąki pszennej chlebowej (typ 750)
85 g mąki pszennej pełnoziarnistej (użyłam typu 1050)
19 g świeżych drożdży
15 g cukru
1 łyżeczka soli
190 g letniego mleka
letnia woda – w miarę potrzeb do uzyskania miękkiego ciasta (użyłam ok. 50 ml)
1 łyżka stołowa oliwy

mleko z jajkiem do posmarowania ciasta
ziarna sezamu do posypania

Z połowy mleka, rozkruszonych drożdży, cukru i dwóch łyżek z odmierzonej mąki zrób rozczyn. Gdy urośnie, możesz przystąpić do robienia ciasta.

Do miski miksera wsyp mąkę, sól, wlej oliwę i mieszankę drożdżową. Używając haka do ciasta, zacznij mieszać mąkę, aż wszystko się połączy. Możesz potrzebować trochę więcej ciepłej wody, aby zrobić miękkie ciasto.

Ciasto powinno być dość miękkie, ale nie lepkie. Wyrabiaj ciasto przez około 7 do 8 minut, a następnie włóż je do wysmarowanej tłuszczem miski, aby wyrosło. Przykryj miskę i pozwól, aby ciasto wyrosło, aż podwoi swoją objętość.

Po pierwszym wyrośnięciu wyciągnij ciasto i delikatnie wyrabiaj przez minutę. Uformuj z niego kulkę i włóż ciasto do wysmarowanej tłuszczem miski do drugiego wyrośnięcia. Drugi wzrost zajął mi mniej niż godzinę.

Wyłóż ciasto na posypaną mąką powierzchnię. Podziel go na 4 równe kulki.

Przygotuj 2 blachy do pieczenia wyłożone papierem do pieczenia.

Pracując z jednym kawałkiem ciasta, spłaszcz je i uformuj w kształt łezki. Zachowaj grubość ciasta do około 1,5 cm. Moje ciasto było rozwałkowane na około 15 cm długości.

Za pomocą foremki do ciastek wytnij pierścień z wąskiej części rozwałkowanego ciasta. Lekko pociągnij ciasto, aby wydłużyć kształt i ułóż je na przygotowanej blasze do pieczenia.

Powtórz to samo z resztą ciasta, umieszczając 2 sztuki na blasze ( z wyciętych kółek ulepiłam jeszcze piąty ka'ak).

Przykryj blachy i odczekaj 30 minut, aż uformowany chleb będzie lekko spuchnięty.
W międzyczasie rozgrzej piekarnik do 220 st. C. 

Kiedy chleb jest już wyrośnięty, posmaruj go mieszanką jajka i mleka lub po prostu użyj mleka do posmarowania chleba. Posyp sezamem.

Gdy piekarnik się nagrzeje, piecz po jednej blasze przez około 10 do 12 minut, obracając raz chleb, aby uzyskać równomierne pieczenie. Po upieczeniu chleb powinien mieć złotobrązowy kolor.

Dodam, że jeden ka'ak został nam na kolejny dzień i równie dobrze smakował.

Kaak na blogach:
Akacjowy Blog
Kuchnia Alicji
Kuchennymi drzwiami
Ogrody Babilonu
Tajemnice smaku
Weekendy w domu i ogrodzie

Bułki codzienne.

Bułki codzienne.

 Piekę je od lat, zawsze gdy kończy nam się pieczywo, a zapomniałam odżywić zakwas. Poza tym latem, kiedy  mam świeży miód borówkowy czy lipowy, albo jesienią gdy uda mi się kupić wrzosowy. Czasem gdy latem zrobię konfitury, albo mam ochotę zjeść je w środku zimy - z moreli, agrestu, wiśni czy śliwek. Powodów jest bez liku. Zawsze, o każdej porze roku to nasze codzienne pieczywo. Gdyby spytać Piotra, to mógłby powiedzieć, że i nocne ;) Robi się je szybko, są bezproblemowe, ciasto świetnie współpracuje - dlatego często je powtarzam.

proporcje na 12 sztuk:

500 g mąki pszennej z dużą zawartością białka
300 ml mleka
25 g świeżych drożdży
50 g masła
1 jajko
10 g cukru pudru
1 łyżeczka soli

Mleko podgrzać, żeby było letnie. Wziąć około jedną trzecią, wkruszyć drożdże, dodać  cukier i ok. 50 g mąki. Wymieszać i odstawić w ciepłe miejsce, żeby drożdże zaczęły pracować.

Masło rozpuścić i odstawić do ostygnięcia. 

Mąkę przesiać do dzieży robota (jeśli robimy ciasto ręcznie to po prostu na blat czy stolnicę). Dodać jajko, wyrośnięty rozczyn i sól. Wyrabiać tak długo aż ciasto będzie wyraźnie miękkie i jednolite. Na koniec dodawać cienką stróżką, stopniowo roztopione masło.  Wyrabiać kilka minut aż ciasto nie będzie przyklejać się do ścianek naczynia czy podłoża, na którym będziemy wyrabiać ciasto ręcznie. Gotowe ciasto zostawić w dzieży, przykryć folią i odstawić w ciepłe miejsce, żeby podwoiło swoją objętość (ok. 30 min.).

 Po tym czasie ciasto podzielić na 12 porcji. Uformować z nich gładkie kulki. Ułożyć je na blasze wyłożonej pergaminem, przykryć ściereczką i poczekać aż urosną (ok. 0,5 - 1 godz.). 

Pod koniec czasu wyrastania rozgrzać piekarnik do 220 stopni.  Piec ok. 15 minut, po wyjęciu ostudzić na kratce.

Wełniany chleb z nadzieniem.

Wełniany chleb z nadzieniem.

 To lekkie pieczywo i dobre na letnie śniadanie. Może być nadziewane wedle uznania.  Przypomniałam sobie, że mam w zamrażarce masę marcepanową i postanowiłam ją wykorzystać. Pamiętam, jak bardzo smakowały mi chleby z takim nadzieniem w Holandii ;) Chleb upiekłam w ramach Lipcowej Piekarni. Przepis pochodzi z bloga "Bake to the roots". W oryginale z nadzieniem orzechowym, na które przepis również zamieszczam.


Wełniany chleb z marcepanem



Składniki na ciasto:

80 ml letniego mleka
7-8 g suszonych drożdży/ 5-6 g drożdży instant
325 g mąki pszennej typ 550
1 łyżka cukru
1/2 łyżeczki soli
100 g śmietanki
1 jajko (M)

dodatkowo
300 g masy marcepanowej (jak zrobić marcepan znajdziecie tu - klik)
trochę mleka do posmarowania ciasta przed pieczeniem

nadzienie orzechowe – podaję takie jak w przepisie, ale może być dowolne: słodkie lub wytrawne
2 łyżki mleka
2 łyżki cukru
30g masła
100 g zmielonych orzechów laskowych

Wykonanie:

Masę marcepanową najlepiej przygotuj dzień wcześniej i schłodź w lodówce. Następnie wyjmij kolejnego dnia przed zrobieniem chleba, żeby nie była zimna.

Wymieszaj letnie mleko z suchymi drożdżami i odstaw na około 5 minut. Do dużej miski wsyp mąkę, cukier, sól, śmietanę, jajko i mleko z drożdżami – wyrabiaj wszystko przez około 8 minut, aż powstanie gładkie, lepkie ciasto, które odkleja się od krawędzi miski. Przykryj miskę i pozwól, aby ciasto wyrosło, aż objętość się podwoi (przez 60-120 minut). Czas może się znacznie różnić w zależności od temperatury w kuchni.

Jeśli zdecydujesz się na nadzienie orzechowe to przyszedł moment, żeby je zrobić. Włóż mleko, cukier i masło do rondla i delikatnie podgrzej na kuchence, aż masło się rozpuści. Dodaj zmielone orzechy laskowe i wszystko mieszaj, aż powstanie gęsta mieszanka. Pozwól mu ostygnąć. 

Wyłóż tortownicę o średnicy ok. 20 cm  papierem do pieczenia, lekko posmaruj tłuszczem i odstaw.

Gdy ciasto wyrośnie, wyłóż je na posypaną mąką powierzchnię i podziel na pięć równych porcji, uformuj w kulki i ponownie przykryj na około 10 minut. Następnie rozwałkuj kulki w prostokąty o wymiarach około 10 ×15 cm . Dobrze podsyp mąką każdy kawałek, żeby później nie rozciągał się i nie przyklejał do podłoża, ważne!


Na krótszy bok prostokąta wyłóż około 1/5 nadzienia i po przeciwnej stronie pokrój ciasto – powinno wyglądać jak koniec dywanu z frędzlami.


 Zwiń bok z nadzieniem i powstałą rolkę umieść w przygotowanej formie. Powtórz z pozostałymi kawałkami ciasta i pozostałym nadzieniem. Poszczególne bułki należy ułożyć w formie pierścienia w tortownicy.


 Rozgrzej piekarnik do 180°C. Ostrożnie posmaruj wyrośnięty chleb odrobiną mleka, a następnie piecz przez 18-20 minut – powierzchnia powinna mieć ładny brązowy kolor – ale nadal może być jasna na krawędzi. Wyjmij z piekarnika i ostudź na ruszcie, a następnie wyjmij z formy.


Smacznego :)

Lipcowi Piekarze;
Akacjowy Blog
Konwalie w kuchni
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Moje małe czarowanie
Ogrody Babilonu
Rodzinnie roślinnie
Tajemnice smaku
Zacisze kuchenne
Weggli - szwajcarskie bułki.

Weggli - szwajcarskie bułki.

W Czerwcowej Piekarni Amber zaproponowała pszenne bułeczki rodem ze Szwajcarii. To wypiek w sam raz na letnią porę. W Szwajcarii to pieczywo śniadaniowe można spotkać też z dodatkiem czekolady włożonej w przecięcie środka ciasta. Historia bułeczek sięga XVI wieku, jednak dawniej były one luksusem dla bogatych. Od XX wieku weggli są jednym z najpopularniejszych i najbardziej rozpowszechnionych produktów piekarniczych, przynajmniej w niemieckojęzycznej Szwajcarii. Podstawowymi składnikami są  biała mąka, mleko, masło, drożdże, słód, szczypta cukru i soli. Pojedyncza bułeczka powinna ważyć od 50 do 60 g. Główna zasada przy wyrabianiu ciasta polega na tym, żeby masło dodać na końcu, kiedy mąka połączy się dobrze z pozostałymi składnikami.  Zrobiłam tylko jedno odstępstwo od przepisu podanego przez Amber (z bloga Streusel) - zrobiłam rozczyn z drożdży. Miałam już kilka sytuacji, kiedy świeże drożdże nie chciały się rozmnażać. Od tamtej pory kupuję drożdże tylko w jednym sklepie i zawsze na wszelki wypadek sprawdzam, czy dobrze pracują. 


proporcje na 15sztuk:

500 g mąki pszennej białej (użyłam chlebowej 750)
12 g soli
6 g cukru
6 g ekstraktu słodowego (użyłam słód jęczmienny w syropie)
30 g świeżych drożdży
320 g mleka pełnego (3,5% tłuszczu)
55 g masła

do posmarowania:
15 g żółtka jajka (ok. 1 szt.)
10 g mleka pełnego (3,5% tłuszczu mlecznego) (ok. 1 łyżka stołowa)

Z rozkruszonych drożdży, cukru, słodu, 50 g mąki i odrobimy mleka zrób rozczyn. Gdy drożdże podwoją objętość masy połącz je z resztą składników (oprócz masła i soli). Zmiksuj wszystko razem przez 5 minut na pierwszej prędkości robota kuchennego, aby uformować ciasto. Następnie dodaj zimne masło w kawałkach i wyrabiaj przez kolejne 5 minut na pierwszej prędkości miksera. Dodaj sól, zwiększ obroty miksera do drugiej prędkości i zagniataj wszystko przez kolejne 5 minut, aby powstało elastyczne, miękkie ciasto, które można bardzo cienko wyciągnąć.

Ciasto pozostaw w misce robota kuchennego, przykryj (np. rozciętą plastikową torbą lub ręcznikiem kuchennym) i odstaw na 30 minut w temperaturze pokojowej.

Podziel ciasto na 15 kawałków (ok. 60 g każdy), uformuj z nich okrągłe bułeczki i rozłóż na dwóch blachach wyłożonych papierem do pieczenia. Przykryj i odstaw na kolejne pół godziny.

Użyj drewnianego patyka (Szwajcarzy mają specjalne deseczki do Weggli) zanurzonego w mące, aby dobrze wycisnąć kawałki ciasta na środku, tak aby spód blachy przeświecał przez ciasto w miejscu, w którym jest naciskany, ale ciasto nie jest całkowicie przecięte. Przykryj i odstaw ciasto na 15 minut.

Aby zrobić smarowidło jajeczne, wymieszaj żółtko z mlekiem i posmaruj nim ciasto. Niech ciasto wyrośnie jeszcze przez 30 minut (już bez przykrycia).

Piekarnik nagrzej do 220°C (grzanie górne i dolne).

Ponownie posmaruj Weggli pastą jajeczną i włóż do rozgrzanego piekarnika dwie blachy (jedną na dolnej szynie i jedną na drugiej od góry). Natychmiast obniż temperaturę piekarnika do 200 ° C. Po 2 minutach otwórz na chwilę drzwi piekarnika, spryskaj ścianki piekarnika dużą ilością wody, zamknij drzwiczki piekarnika i piecz Weggli przez kolejne 7 minut.

Następnie zamień górną tacę na dolną, piecz Weggli przez kolejne 8 minut i wyjmij je z piekarnika. Po upieczeniu ostudź Weggli na kratce.


Czerwcowi Piekarze:
Akacjowy Blog
Kuchnia Gucia
Kuchnia Alicji
Kuchennymi drzwiami
Moje małe czarowanie
Ogrody Babilonu
Rodzinnie roślinnie
Sernik delikatnie kokosowy z aromatyczną,  limonkową polewą - z Cafe LaRuina.

Sernik delikatnie kokosowy z aromatyczną, limonkową polewą - z Cafe LaRuina.

To kolejne moje kulinarne odkrycie z książki "Lubię" . Z niej też pochodzi przepis na sernik z mango. Sernik doskonały, bardzo kremowy. Nazwany przez autorów - M. Mądrą-Pawlak i J. Pawlaka -"sernikiem o Indochinach" ze względu na swoje egzotyczne nuty smakowe. W spodzie jest dodatek trawy cytrynowej, którą zastąpiłam skórką startą z jednej limonki. Dla mnie nie jest to wyczuwalne, myślę, że można zupełnie pominąć. 


proporcje na tortownicę o średnicy 26 cm

masa:
1 kg twarogu (użyłam sera "widerkowego")
350 ml słodkiego mleka zagęszczonego
40 g mąki ziemniaczanej
6 jaj
500 ml mleka kokosowego
szczypta soli

spód
130 g mąki
70 g roztopionego masła
60 g cukru
szczypta soli
opcjonalnie szczypta drobno posiekanej trawy cytrynowej (zastąpiłam skórką z limonki)

krem limonkowy
125ml soku z limonki
150 g cukru
100g masła
3 jajka
szczypta soli

dodatkowo: starta skórka z limonki do dekoracji

Wykonanie: (podaję jak w książce)

Rozgrzej piekarnik do 200 stopni C góra - dół bez śmigła.

Roztop masło. Wszystkie składniki spodu włóż do miski i dokładnie połącz, zagniatając je mocno między palcami (nie łączą się w zbitą kulę). Przełóż do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia, równo rozprowadź. Mocno i równomiernie rozgnieć zarówno brzegi jak i całą powierzchnię spodu. Wstaw do piekarnika i piecz ok. 10 min. aż do lekkiego przyrumienienia. Odstaw do ostygnięcia i stwardnienia.

Temperaturę w piekarniku zmniejsz do 160 stopni C (ze śmigłem!).

Do dzieży włóż twaróg i mieszaj przez chwilę, aby go delikatnie spulchnić. Następnie dodawaj po kolei pozostałe składniki, mieszając tylko do ich połączenia w jednolitą masę. Zacznij od mąki, potem zagęszczone mleko i sól. Jeszcze po kolei 6 jaj i na sam koniec wlej mleko kokosowe.

Wstaw do piekarnika na 45 min. Sernik powinien urosnąć, a jego boki lekko zrumienić. Po upieczeniu wyłącz i pozostaw w zamkniętym piekarniku 20-30 minut. Następnie uchyl drzwiczki i pozostaw do wystudzenia. Nie spiesz się, bo sernik opadnie i popęka. Wstaw do lodówki, najlepiej na noc.

Przed podaniem przygotuj krem limonkowy. Sok z limonki, cukier, masło w kawałkach oraz sól włóż do miski umieszczonej na garnku z gotującą wodą. Bardzo ważne jest, aby dno miski nie stykało się z wodą. Mieszaj składniki trzepaczką, aż połączą się w jednolitą masę. W osobnym naczyniu rozbij jajka. Stopniowo, ciągle mieszając, wlewaj ciepłą masę do jajek. Całość przelej z powrotem do miski i mieszaj na parze trzepaczką, nie przerywając, aż krem zacznie gęstnieć. Gotowy krem przykryj od góry folią spożywczą (ma przykleić się do kremu), aby nie utworzyła się skorupa. Odstaw do wystudzenia. Następnie rozsmaruj na serniku i oprósz startą skórką z limonki.

Smacznego!



Chleb pszenno-orkiszowy na pszennym zakwasie.

Chleb pszenno-orkiszowy na pszennym zakwasie.

Ostatnio zakwas pszenny działa bez zarzutu i robię  na nim różne chleby. Ten jest z rodzaju codziennych, które się nie nudzą. Smaczny świeży i starszy, w każdym "wieku" smakuje wybornie. Polecam. Robiłam go też wyłącznie z mąki pszennej typ 750. Równie dobry.


proporcje na foremkę - keksówkę o wymiarach ok. 24 cm x 11 cm 

składniki na zaczyn:
50 g aktywnego zakwasu pszennego, dokarmionego dzień wcześniej
90 g mąki pszennej chlebowej typ 750
90 g letniej wody

Składniki na zaczyn wymieszać wieczorem i zostawić pod przykryciem do rana, w temperaturze pokojowej.  

składniki na chleb:
cały zaczyn
250 g mąki pszennej typ 750
250 g mąki orkiszowej typ 1100
350 g letniej wody
1 czubata łyżeczka soli

Zakwas wymiesza z wodą, dodać sól, a następnie mąki. Wyrabiać mikserem ok. 10 minut, aż ciasto stanie się gładkie  i elastyczne. Po wyrobieniu uformować chleb i włożyć do przygotowanej foremki, wyłożonej papierem do pieczenia. Włożyć całość do dużej torby foliowej i odstawić w ciepłe miejsce do wyrastania na ok. 3-4 godziny. Piec w temperaturze 230 stopni C 35 - 40 minut. Po upieczeniu ostudzić bez foremki na kratce.
Pierogi ruskie.

Pierogi ruskie.

Jakie cechy powinny posiadać wyśmienite pierogi ? Cieniutkie i miękkie ciasto oraz dużo smacznego, dobrze przyprawionego farszu. Podane na ciepłym talerzu, polane aromatycznymi dodatkami stanowią danie kompletne. Pierogi ruskie, niby to nic takiego ;) a jednak dobrze zrobione nie mają konkurencji. Do nadzienia używam mączystych ziemniaków. Gotuję je na świeżo w mundurkach, a potem studzę.  Do tego dobry twaróg - zwarty, suchy i tylko delikatnie kwaśny. Pieprz mielę na świeżo. Dodaję zeszkloną cebulę, która swoją słodyczą równoważy smak twarogu. W ten sposób uzyskuję ciekawą mieszankę smaków. Podana ilość pierogów jest orientacyjna. Wszystko zależy jak cienko uda się rozwałkować ciasto i jak duże wycinamy z niej koła. Im  cieniej tym lepiej.


proporcje na ok. 40 pierogów.

na ciasto:
400 g mąki pszennej poznańskiej (typ 500)
250 ml wrzącej wody

na farsz
600 g ziemniaków równej wielkości, mączystej odmiany
350 g półtłustego twarogu
2 duże cebule
sól, świeżo zmielony pieprz
masło klarowane

do okrasy
zeszklona cebula
wędzone tofu (opcjonalnie)
masło klarowane

do gotowania dodatkowo 1 łyżkę oleju

do wykrawania stosuję obręcz cukierniczą o średnicy 9 cm

Ziemniaki umyć, ugotować w mundurkach i odstawić po odlaniu do ostudzenia. Powinniśmy otrzymać ok. 550 g ugotowanych ziemniaków. Następnie przepuścić je przez praskę, maszynkę lub drobno utłuc. Używam metalowej praski z Ikei, która przypomina dużą wersję wyciskarki do czosnku. Do miski z ziemniakami przecisnąć twaróg. 

W czasie gdy gotują się ziemniaki - drobno pokroić i zeszklić cebulę. Następnie odstawić do przestudzenia. Do masy ziemniaczanej dodać 6 czubatych łyżek zeszklonej cebuli. Resztę zostawić do okraszenia pierogów. Całość doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem. 

Przygotować również wcześniej ciasto. Mąkę wsypać do miski, zalać wrzątkiem, wymieszać łyżką i poczekać aż trochę ostygnie. Następnie zagnieść ciasto na blacie, włożyć do foliowego woreczka i odstawić do odpoczynku na ok. 30 minut.

Gdy mamy gotowy farsz,  a ciasto odpoczęło możemy robić pierogi. Połowę ciasta wyjąć (druga połowa ma być w woreczku), rozwałkować cienko, bardzo delikatnie podsypując mąką. Wykrawać kółka i lepić pierogi. Odkładać pod ściereczkę. Gdyby brzegi nie chciały się kleić posmarować odrobiną wody. Powtórzyć z drugą częścią ciasta. Pierogi wrzucić na osoloną, gotującą się wodę z dodatkiem oleju. Gotować ok. 2 minut od wypłynięcia. Podać je na podgrzanych talerzach,  polane zeszkloną cebulą. Ja dodatkowo przygotowuję skwarki z tofu. Bardzo drobno kroję w kostkę ok. 30 g. Smażę na maśle klarowanym aż się zrumienią.


Tak wyglądają w przekroju.


Smacznego :)
Sernik z mango

Sernik z mango


Ten sernik bardzo wpisuje się w nasze gusta smakowe. Oboje uwielbiamy mango i w domu zwykle stoi przynajmniej jedna puszka z pulpą, z tego owocu. Połączenie jej z ciastem, lodami, deserami jest zawsze kuszące. Korzystamy zwykle z pulpy, bo o dojrzałe w słońcu owoce u nas trudno. Gdy wyjeżdżamy tam, gdzie mango rośnie, zawsze je kupujemy. Mimo tego, że mango z odmiany alphonso uznawane jest za najlepsze, zawsze wspominamy to, które kupiliśmy na targu w Stone Town na Zanzibarze. Owoce były tak duże, że jedno dziennie na dwie osoby wystarczyło. Ale do rzeczy... Ten sernik wygląda i smakuje tak, że już nic nie trzeba w nim zmieniać. Dla nas jest idealny. Przepis pochodzi z książki "Lubię. Atlas z przepisami" M. Mądrej-Pawlak i J. Pawlaka, właścicieli poznańskiej "Cafe La Ruina i Raj" w Poznaniu. Zanim jednak kupiłam książkę zobaczyłam sernik na zdjęciu na fb (dzięki Aliczku za inspirację). Potem "po nitce do kłębka" dotarłam do źródła. Warto było, bo z książki zrobiłam już kolejne przepisy.

proporcje na tortownicę o średnicy 26 cm

składniki na masę:
1 kg mielonego twarogu na sernik
35 g mąki ziemniaczanej 
4  jajka
270 ml słodzonego mleka zagęszczonego 
200 g kwaśnej śmietany 
550 g pulpy mango 
szczypta soli

składniki na spód:

130 g mąki pszennej 
75 g masła
65 g cukru 
20 g kakao 
szczypta soli

składniki na  klajdrę śmietanową:
400 g kwaśnej śmietany
40 g  cukru pudru
2 łyżki pulpy mango

Rozpuścić masło i przestudzić. Przygotować tortownicę (wyłożyć papierem do pieczenia), piekarnik rozgrzać do temperatury 200 stopni C (góra i dół bez termoobiegu).  Wszystkie składniki na spód wymieszać dokładnie w misce. Przełożyć do tortownicy, mocno i  równomiernie ugnieść (bardzo pomocny jest w tym tłoczek do obręczy cukierniczej). Wstawić do piekarnika i piec ok. 10 minut. Odstawić do ostygnięcia. 

Zmniejszyć temperaturę piekarnika do 160 stopni C. 
Do misy robota wrzucić ser i bardzo krótko wymieszać, tylko do wyrównania struktury masy. Dodać mąkę i sól, potem po jednym jajku. Następnie zagęszczone mleko, kwaśną śmietanę i na koniec pulpę mango. Mieszać tylko tyle, żeby połączyć składniki. Ja na etapie łączenia składników używałam trzepaczki rózgowej, a nie miksera, żeby zbyt nie napowietrzać masy. Wstawić do piekarnika na 55-60 minut. Po upieczeniu wyłączyć piekarnik i w zamkniętym pozostawić go na 10 minut. Następnie uchylić drzwiczki i zostawić do ostudzenia.

Zrobić klajdrę. Cukier puder przesiać do śmietany. Wymieszać i wylać na całkowicie wystudzony sernik. Zrobić dowolne ozdoby z pulpy (u mnie to  plamki z pulpy wlanej do rękawa cukierniczego i rozmazane wykałaczką). Wstawić na noc do lodówki. Kolejnego dnia delektować się sernikiem :) Smacznego 


Sernik cytrynowy - najlepszy z najlepszych.

Sernik cytrynowy - najlepszy z najlepszych.

 Ten sernik piekłam kilkukrotnie i za każdym razem zachwyca nas swoim smakiem. Jest wyborny i z polewą, którą można wykorzystać do innych ciast tworzą duet doskonały. Myślę, że najważniejsze to znaleźć balans między smakiem cytryny i cukru. Owoce mają różną słodycz, w zależności czy są bardziej, czy mniej dojrzałe. Trzeba próbować i dostosować smak do swoich wymagań. Przepis znam dzięki Joannie, która przetłumaczyła go z nieistniejącej już rosyjskojęzycznej strony. Pozwiększałam nieco proporcje z pierwotnej receptury, żeby uzyskać wyższe ciasto.


Składniki na tortownicę o średnicy 23 cm:

na spód:
210 g zmielonych ciastek typu digestive
1-2 łyżki cukru trzcinowego
6 łyżek stopionego masła 

na masę sernikową:
185 g drobnego cukru
1000 g sera śmietankowego typu cream cheese w  pokojowej temperaturze
1,5 łyżki otartej skórki otartej (z niewoskowanej cytryny)
1/3 szklanki świeżo wyciśniętego soku cytrynowego 
6 jaj z wolnego wybiegu
10 g cukru z prawdziwą wanilią
1/4 łyżeczki soli
185 ml śmietany 36  % 

na cytrynową glazurę:

0,5 szklanki świeżo wyciśniętego soku z cytryny 
3 jaja + 1 żółtko
185 ml  drobnego cukru
3 łyżki zimnego masła pokrojonego w kosteczki 
1,5 łyżki śmietany 36 %
szczypta soli

do dekoracji
galaretki cytrynowe w cukrze
listki melisy

Do upieczenia sernika potrzebujemy kartki ze zwykłej gazety, takiej codziennej (nie kolorowej!). Cztery kartki składamy wzdłuż na pół i ponownie na pół. Powstałe opaski wkładamy do miski, zlewu, zalewamy wodą i czymś ciężkim przyciskamy żeby nie wypływały.

Wykonanie:
Przygotować foremkę - wysmarować boki i spod masłem, wyłożyć spód papierem do pieczenia, posmarować go.

Składniki spodu wymieszać, powstałą masą wyłożyć dno tortownicy o średnicy 23 cm. Dobrze ugnieść. Piec 15 -18 minut w temperaturze 165 stopni C bez termoobiegu. Wystudzić przez około 30 minut - do uzyskania pokojowej temperatury.

Zmiksować 1/4 szklanki cukru ze skórką cytrynową. Powstały cukier cytrynowy dodać do zwykłego cukru. Ubić lekko serek (ok. 5 sek.), dodać cukier, ubijać do uzyskania gładkiej masy, dodać jajka (po 2 na raz) wymieszać.  Dodać sok z cytryny, cukier z prawdziwą wanilią i sól. Mieszać krótko - ok. 5 sekund. Dodać śmietankę  i znów mieszać około 5 sekund. Uzyskaną masę spróbować, jeśli smak jest dobry wylać na podpieczony i wystudzony spód. Krótkie ubijanie powoduje, że sernik nie jest zbyt napowietrzony. Dzięki temu uzyskujemy kremową konsystencję i równe ciasto.

Wyjąć z wody dwie opaski gazet, owinąć nimi boki sernika i wstawić do nagrzanego piekarnika (bez termoobiegu!) do 250 stopni C na 10 minut. Następnie wyjąć sernik, ostudzić w międzyczasie piekarnik do 160 stopni C, owinąć sernik nowymi dwiema opaskami wyjętymi z wody, wstawić do piekarnika na ok. 50 minut.  Wyłączyć piekarnik, lekko uchylić drzwiczki, zostawić sernik na godzinę. Potem studzić jeszcze 2 godziny już poza piekarnikiem, a w tym czasie zrobić glazurę.

W małym rondelku dobrze rozgrzać sok z cytryny (nie dopuszczając do zagotowania). W misce ubić widelcem jaja z żółtkiem. W czasie ubijania dodawać porcjami cukier, a następnie cienką strużką wlewać gorący sok. Uzyskaną masę przelać do rondelka, postawić na małym ogniu i gotować, cały czas mieszając, dopóki masa nie osiągnie 77 stopni C. Przyda nam się tu termometr cukierniczy, ale jeśli go nie macie to temperaturę poznacie po tym, że masa gęstnieje jak budyń. Zdjąć z ognia, dodać porcjami zimne masło, mieszając, by się roztopiło. Następnie dodać kremówkę i sól. Dokładnie wymieszać. Glazurę przelać przez sitko, przykryć folią i włożyć do lodówki, żeby była zimna. Na ostudzony sernik  wylać zimną glazurę, rozsmarować. Sernik wstawić do lodówki przynajmniej na 5 godzin.

Chleb czekoladowy na zaczynie yudane.

Chleb czekoladowy na zaczynie yudane.

 W Kwietniowej Piekarni  upiekłam chleb zaproponowany przez Amber. Bazą w nim jest japoński zaczyn yudane. Żeby uzyskać zaczyn należy połączyć mąkę z gorącą wodą w temperaturze 90 stopni w stosunku 1 do 1. Powoduje to żelowanie skrobi, a  w konsekwencji pozwala uzyskać miękkie pieczywo o delikatnym miąższu. Poniższy przepis jest na typowo śniadaniowe pieczywo, podane raczej na słodko np. z miodem, twarożkiem czy konfiturami. Polecam :) Przepis pochodzi z bloga Bake with Paws.

proporcje na 2 mini chlebki mieszczące się w jednej foremce keksowej:

ciasto yudane
70 g mąki pszennej o dużej zawartości białka (np. manitoby)
70 g wrzącej wody

Do miski dodaj mąkę chlebową, zalej wrzątkiem i dobrze wymieszaj łopatką lub łyżką. Zawiń folią spożywczą i wstaw do lodówki na co najmniej 4 godziny lub na noc. Wyjmij z lodówki 30 minut przed użyciem, aby ciasto wróciło do temperatury pokojowej.

ciasto właściwe

280 g mąki pszennej o dużej zawartości białka (np. manitoby)
18 g kakao w proszku
1 1/2 łyżeczki drożdży instant
1 łyżka brązowego cukru
1 łyżeczka soli
8 g (1 łyżka) mleka w proszku
26 g masła o temperaturze pokojowej
45 g ubitego jajka – reszta do posmarowania chleba
140 g pełnotłustego mleka – reszta 20 g do dodania później, jeśli ciasto jest zbyt suche

do posmarowania – reszta jajka + łyżka wody

Wykonanie:
Wszystkie składniki (z wyjątkiem masła) i ciasto yudane – rozerwane na kawałki, włóż razem do misy miksera. Mieszaj przez 2 minuty lub do całkowitego połączenia. Dodaj masło i dalej mieszaj jeszcze przez 10 – 13 minut lub do momentu, gdy ciasto stanie się elastyczne i gładkie.

Ciasto odstaw do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na 45 – 60 minut lub do podwojenia objętości  (zostawiłam go w tej samej misce i przykryłam folią). Uderz ciasto, aby wypuścić powietrze. Ciasto przełóż na czystą powierzchnię i podziel je na dwie równe porcje. Uformuj każdą porcję w kulkę. Spłaszcz wałkiem do ciasta. Każdy kawałek rozwałkuj jak szwajcarską bułkę - spłaszcz za pomocą wałka  w nieduży prostokąt. Zwiń wzdłuż dłuższego boku, a następnie jak skorupę ślimaka – patrz na blogu Bake with Paws. Umieść uformowane ciasto w formie wyłożonej papierem do pieczenia.

Pozostaw przykryte folią do wyrośnięcia na kolejne 30 – 45 minut lub do momentu, aż ciasto wyrośnie do brzegu formy. Rozgrzej piekarnik do 190 st. C (grzałka górna i dolna) lub 170 ( termoobieg) 10-15 minut przed pieczeniem. Posmaruj ciasto rozbełtaną resztką jajka z wodą i piecz w rozgrzanym piekarniku przez 25 – 30 minut. Wyjmij chleb z piekarnika i pozwól mu ostygnąć całkowicie na kratce przed pokrojeniem. Smacznego :)


Chleb na blogach:
Akacjowy Blog
Cake&Bread
Kuchnia Alicji
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Moje małe czarowanie
Rodzinnie roślinnie
Tajemnice smaku
Weekendy w domu i ogrodzie

Jabłkowy  flapjack.

Jabłkowy flapjack.

 Szybki do zrobienia i pyszny, na dodatek bez jajek, mąki i cukru. Flapjack to brytyjski batonik owsiany, do którego nawiązuje deser. U nas z jabłkami i żurawiną, ale smak można modyfikować wedle uznania. Mój flapjack jest nieco luźny, bo zrezygnowałam zupełnie z cukru, który karmelizując się  dobrze wszystko skleja. Mi to zupełnie nie przeszkadza, tym bardziej że i tak deser jest słodki. Jeśli jednak chcecie dodać cukier, to przy tych proporcjach powinno być go ok. 100 g.


proporcje na foremkę o wymiarach 20 x 20 cm

120 g masła
130 g golden syropu (można zastąpić miodem)
1 łyżeczka mielonego cynamonu
200 g płatków owsianych
50 g suszonej żurawiny
2 jabłka typu szara reneta - obranych i pokrojonych w kostkę

Foremkę wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik nastawić na 180 stopni C. Użyć rondla, w którym zmieszczą się wszystkie składniki. Masło rozpuścić w nim z dodatkiem golden syropu. Wymieszać jak tylko masło zrobi się płynne i zestawić z grzania. Dodać cynamon i  płatki owsiane. Gdy wszystko razem dobrze się połączy dodać jabłka i żurawinę. Wymieszać całość i wylać na blaszkę. Wygładzić. Piec 30 minut. Po wyjęciu z piekarnika pokroić na kawałki i odstawić na jakieś 15 minut. Smacznego!




Pan de Horiadaki - grecki chleb pszenny na pszennym zakwasie.

Pan de Horiadaki - grecki chleb pszenny na pszennym zakwasie.

 To pyszny, aromatyczny chleb. Piekłam go już kilka razy i za każdym zaskakuje mnie jego lekkość, regularna, koronkowa wręcz struktura. Bardzo go Wam polecam, jeśli nie piekliście. Przepis pochodzi ze strony Małgorzaty Zielińskiej/ Mirabbelki i nie trzeba w nim nic zmieniać, jest doskonały.


proporcje na bochenek pieczony w tortownicy o średnicy 23 cm

Składniki na zaczyn 130g:
20 g aktywnego zakwasu pszennego (można też użyć żytniego)
70g mąki pszennej o dużej zawartości białka
40g wody

Wszystko wymieszać i odstawić na 8-12 godzin w temperaturze pokojowej, aż potroi swoją objętość i opadnie.

Składniki na ciasto chlebowe 900g:
130 g zaczynu
440 g mąki pszennej o dużej zawartości białka
300 g wody
10 g soli
15 g cukru
1 łyżka oliwy

W dniu wypieku wodę wymieszać z mąką i pozostawić na 20 minut.

Zaczyn rozdrobnić i dodać do ciasta. Wyrabiać ok. 10 minut, aż ciasto będzie gładkie i lśniące, powoli dodawać cukier, sól, oliwę i jeszcze chwilę wyrabiać. Ciasto przy wyrabianiu mikserem odrywa się od ścianek miski, ale przykleja się lekko do dna. Jest miękkie, gładkie i elastyczne.

Włożyć do miski wysmarowanej olejem, obrócić. Odstawić do wyrośnięcia na około 3 godziny. W tym czasie można je 1 lub 2 razy (w równych odstępach czasowych) odgazować i krótko zagnieść (rozpłaszczyć i rozciągnąć na lekko wysypanym mąką blacie, a potem założyć brzegi ciasta na siebie). Tak zawiniętą "paczuszkę" wkładać za każdym razem z powrotem do miski. Ciasto powinno przyrosnąć dwukrotnie. U mnie ten okres wyrastania różnie przebiegał i zwykle chleba nie składałam.

Po wyrośnięciu uformować okrągły bochenek i włożyć do wysmarowanej olejem formy tortowej gładką stroną do góry (dodatkowo wykładam formę papierem do pieczenia, bo za pierwszym razem, mimo wysmarowania i nieprzywierającej formy, przykleił się). Formę przykryć szczelnie folią (można włożyć do torby plastikowej) i odstawić na ok. 5 godzin, aż zwiększy swoją objętość nawet trzykrotnie.

Piekarnik nagrzać do temp 200° C, wierzch bochenka posmarować olejem i wsunąć do piekarnika na środkową półką. Piec ok. 35 do 40 minut bez parowania wnętrza piekarnika.


Sałatka z roszponką, "noodlesami" z cukini, pomidorem, pieczoną dynią, serem halloumi i bazyliowym pesto

Sałatka z roszponką, "noodlesami" z cukini, pomidorem, pieczoną dynią, serem halloumi i bazyliowym pesto

Kontynuujemy wątek użycia cypryjskiego sera halloumi. Tym razem wykorzystamy go w sałatce warzywnej, której gwiazdą będzie cukinia przypominająca azjatyckie "noodles" z bazyliowym pesto. Pomidor i dynia świetnie wkomponują się smakiem, a pinie dodadzą smaku i struktury. Dodam, że zwykle pieczemy całą dynię, którą wykorzystujemy do różnych potraw. Tak też się stało tym razem, dzięki czemu wykorzystaliśmy ją na klika obiadów i kolacji. To samo dotyczy bazyliowego pesto, choć czasem korzystamy z "gotowca" dostępnego w sklepach. Sałatka ta ma sporo smaku, jest lekka i świetnie nadaje się na wieczorną ucztę.

Składniki na dwie porcje:

100 g sera halloumi pokrojone na 8 plastrów

2 pomidory pozbawione skórki

cukinia

150 g pieczonej dyni drobno pokrojonej

70 g bazyliowego pesto

35 g roszponki

łyżka orzeszków pinii 

masło klarowane / oliwa / ocet balsamiczny

sól, pieprz

Wykonanie:

Cukinię kroimy obieraczką do warzyw na bardzo cienkie płaty, następnie na cienkie kawałki wielkości zapałki. Obsmażamy na oliwie lub klarowanym maśle. Dodajemy 40 g pesto i mieszamy, by pokryła się nim całkowicie. Przyprawiamy solą i pieprzem.

Roszponkę mieszamy z pozostałą ilością pesto (ewentualnie z niewielkim dodatkiem oliwy i octem balsamicznym), by liście pokryły się aromatycznymi dodatkami.

Pozbawione skórki pomidory kroimy na niewielkie kawałki. Podobnie postępujemy z pieczoną dynią. Warzywa obtaczamy w resztkach pesto po roszponce. Przyprawiamy solą i pieprzem.

Plastry sera halloumi grillujemy na patelni. Kiedy nabiorą "koloru" są gotowe.

Pinie prażymy na patelni.

Składamy sałatkę. Na roszponkę wykładamy pomidory, dynię, cukinię obtoczoną w pesto, plastry sera halloumi, a całość posypujemy orzeszkami pinii.

Świetne smaki sałatki doskonale komponują się z białym winem. Polecamy.

Curry z soczewicy, brązowych pieczarek, pieczonej dyni i jajka.

Curry z soczewicy, brązowych pieczarek, pieczonej dyni i jajka.

Uwielbiamy takie dania będące alternatywą dla mięsnych przysmaków, gdzie mięso zastępują warzywa smakujące jak swego rodzaju gulasz. Do tego wiele smaku zapewniają przyprawy. A jajko na półmiękko uzupełnia wkomponowane w to danie aromaty.


Składniki na 2 porcje:

100 g główek brązowych pieczarek pokrojonych w ćwiartki

cebula

ząbek czosnku

200 g pomidorów z puszki

100 g pieczonej dyni

30 g liści szpinaku

40 g pasty zielonego curry

po łyżeczce kuminu i ziaren kolendry - starte w moździerzu

50 g zielonej soczewicy

100 g ryżu basmati

masło klarowane

sos sojowy

sól, pieprz do smaku

Wykonanie:

Gotujemy zieloną soczewicę - po ok.20 minut będzie gotowa. Odcedzamy i solimy.

Cebulę i czosnek siekamy drobno. Smażymy na maśle klarowanym dodając ćwiartki pieczarek. Kontynuujemy smażenie przez około 3 minuty. Dodajemy pomidory z puszki oraz zielone curry i starte w moździerzu przyprawy. Zmniejszamy ogień, po czym gotujemy chwilę i dodajemy upieczoną dynię, szpinak i ugotowaną soczewicę. Mieszamy, po czym chwilę później dodajemy mleczko kokosowe. Po kilku minutach danie jest gotowe.

Gotujemy jajko przez około 5-6 minut. Ma być nadal lekko miękkie. 

Wykładamy danie na talerz. Na warzywne curry kładziemy przekrojone na pół jajko z ryżem basmati, który doprawiamy sosem sojowym. Możemy posypać posiekaną kolendrą, zieloną pietruszką lub szczypiorkiem. Polecamy na solidny wegetariański obiad. 

Sałatka z grillowanym serem halloumi, pomidorami, kukurydzą, papryką i ziołowym dressingiem.

Sałatka z grillowanym serem halloumi, pomidorami, kukurydzą, papryką i ziołowym dressingiem.

Zwykle ser haloumi pochłaniamy z dojrzałymi pomidorami, oliwą i dużą ilością oregano. Dość grubo go kroimy i grillujemy na patelni. Może jeszcze nieco kaparów, do tego bagietka i voila - mamy doskonałe danie na wieczór. Dziś mamy inny pomysł na wykorzystanie tego cypryjskiego przysmaku.

Składniki na 2 porcje:

30 g rukoli

110 g sera halloumi cienko pokrojonego (8 plasterków)

2 pomidorki (wykorzystałem dojrzałego pomidora śliwkowego i okrągłego czekoladowego)

100 g papryki pokrojonej w paski

2 łyżki kukurydzy z puszki

oliwa

sól, pieprz

na dressing:

3 listki mięty

2 łyżki posiekanej zielonej pietruszki

1 łyżka suszonego oregano

oliwa

ocet winny

sól, pieprz

Wykonanie:

Paprykę spryskaną oliwą smażymy na patelni. Po 2 minutach dodajemy kukurydzę z puszki i smażymy kolejne 2 minuty. Odstawiamy.

Pomidory obieramy ze skóry i kroimy na grube kawałki. Doprawiamy solą i pieprzem.

Przygotowujemy dressing. Siekamy bardzo drobno zioła, dodajemy oliwę i ocet winny, doprawiamy sola i pieprzem. Mieszamy.

Ser halloumi grillujemy na patelni grillowej z obu stron.

Składamy sałatkę. Rukolę łączymy z połową dressingu i wykładamy na talerz. Wkładamy pozostałe składniki i polewamy resztą dressingu.

Ciasto na zakwasie lievito madre z żurawiną i masą cynamonową.

Ciasto na zakwasie lievito madre z żurawiną i masą cynamonową.

W ramach Marcowej Piekarni upiekłam słodki wypiek zaproponowany przez Amber. Przepis pochodzi z bloga Kuchnia Gucia. Lubię zaglądać na oba blogi, bo mnóstwo w nich kulinarnych inspiracji. Propozycja Gucia wydała mi się szczególnie ciekawa, bo nigdy wcześniej nie piekłam nic z lievito madre (zakwas zrobiony z białej, pszennej mąki), pochodzącego z kuchni włoskiej.  Nowe wyzwanie bardzo mnie zaintrygowało. Nie wiem, czy zamierzony efekt osiągnęłam. Ciasto nie wyszło pulchne, ale było bardzo, bardzo smaczne. Szybko zniknęło. Przy okazji moja wiedza się poszerzyła, bo poczytałam sobie o tym typie zakwasu zwanego też pasta madre, lievito naturale, lievito acido, pasta acida lub crescente. Mam już w planach kolejne wypieki. 

Żeby rozpocząć przygotowania, potrzebujemy zakwas pszenny, który stanowi bazę do wyprodukowania lievito madre. Można go zrobić z zakwasu żytniego. Trzeciego dnia od od rozpoczęcia nastawienia lievito madre możemy zrobić ciasto.

Lievito madre


Dzień 1 – wieczór
25 g zakwasu pszennego
25 g mąki
12 g wody
1/8 łyżeczki miodu

Dobrze wymieszać wszystkie składniki, przykryć i odstawić w temperaturze pokojowej (18-22C).

Dzień 2 – rano

25 g ciasta z pierwszego dnia (resztę wyrzucić)
25 g mąki
12 g wody

25 g ciasta dobrze wymieszać z pozostałymi składnikami i odstawić w temperaturze pokojowej (18-22C) do wieczora.

Dzień 2 – wieczór
50 g ciasta z 2 dnia rano (resztę wyrzucić)
50 gramów mąki
25 g wody

50 g ciasta dobrze wymieszaj z pozostałymi składnikami i odstaw w temperaturze pokojowej (18 ° C) do następnego ranka.

Lievito madre można teraz używać do pieczenia  (jeśli potrzebujesz więcej lievito madre, po prostu dostosuj ilości zgodnie z podstawowym przepisem; Jeśli zostało jakieś aktywne lievito madre, można je przechowywać w lodówce jak zakwas, ale ważne jest aby regularnie je karmić co 3-4 dni).


Ciasto z żurawiną i masą cynamonową


Składniki na foremkę o wymiarach 31 cm x 12,5 cm

640 g mąki pszennej (użyłam manitoby)
210 ml  letniego mleka
2/3 szklanki cukru
3 całe jajka M i 1 żółtko
80 g roztopionego i ostudzonego masła
80 ml oleju* 
125 g lievito madre
125 g suszonej żurawiny
szczypta soli
skórka starta z 1-2 pomarańczy

masa cynamonowa:
1 - 2 łyżki miękkiego masła
3-4 łyżki cukru muscovado
2 łyżki cynamonu

Całość połączyć i rozetrzeć na masę.

do posmarowania ciasta:
1 roztrzepane jajko
2 łyżki mleka

Wykonanie ciasta

Lievito madre rozpuszczamy/mieszamy w ciepłym mleku.

Żurawinę zalewamy gorącą wodą.

W misie robota ucieramy jajka z cukrem do białości i całkowitego rozpuszczenia cukru. Dodajemy rozpuszczony zakwas, startą skórkę, mąkę i sól. Wyrabiamy do dobrego połączenia składników i następnie powoli dodajemy rozpuszczone masło (łyżka po łyżce) a następnie olej (w 3-4 porcjach).
Wyrabiamy ok. 5-6 minut na pierwszej prędkości i 5-6 minut na drugiej.

Żurawinę dobrze odcedzamy i oprószamy odrobiną mąki. Dodajemy do ciasta i jeszcze chwilkę wyrabiamy na 1 prędkości i na blacie, aż żurawina rozłożyły się równomiernie w całym cieście. Przekładamy je do miski i przykrywamy folią spożywczą, pozostawiamy do wyrośnięcia, żeby  podwoiło swoją objętość.

Wyrośnięte ciasto wyjmujemy na blat, odgazowujemy i rozciągamy na prostokąt. Smarujemy masą cynamonową i bardzo ściśle zwijamy. Wkładamy do wysmarowanej lub wyłożonej papierem foremki.
Wyrośnięte ciasto smarujemy jajkiem rozmąconym w 2 łyżkach mleka.

Ciasto pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170-175 stopni ok. 40-50 minut – jeżeli za szybko nabiera koloru można je przykryć folią aluminiową.

Upieczone pozostawiamy  na ok. 10 minut i wyjmujemy bardzo delikatnie na kratkę do studzenia.

* Moje uwagi:
- zrezygnowałam z dodatku oleju, w obawie że ciasto będzie zbyt tłuste,
- w pierwszym etapie wyrastania ciasto ledwie drgnęło, po ok. dwóch godzinach mimo, że lievito  madre rosło imponująco,
- w drugim etapie niewiele urosło w czasie kolejnych czterech godzin,
- w czasie pieczenia w piekarniku bardzo urosło (na szczęście 😄).

Marcowi Piekarze:
Akacjowy Blog
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Moje małe czarowanie
Ogrody Babilonu
Tajemnice smaku


Krewetki z makaronem soba, marynatą z mango, miso i octem winnym

Krewetki z makaronem soba, marynatą z mango, miso i octem winnym

Danie to uznałem za ryzykowne. Skąd pomysł. Wprost z Australii z jednej z kulinarnych gazetek. Przygotowując je nie wiedziałem, czy Żona rzuci  talerzem, czy się nim zachwyci. No bo jak to ... makaron z mango? 

Ależ oczywiście. Dodając do tego krewetki i trochę egzotyki otrzymamy przedni posiłek nadający się świetnie na lekki obiad lub sytą kolację. Białe wino jak najbardziej wskazane.


Składniki (na danie dla 2 osób):

mango

płaska łyżka pasty miso

pół łyżki białej słodkiej sherry (lub słodkiego wina)

łyżeczka oleju sezamowego

130 g makaronu soba

350 g surowych obranych krewetek

świeży ogórek 

dymka (cebulka i szczypiorek)

pół posiekanej drobno ostrej papryczki pozbawionej pestek

40 ml octu ryżowego (lub winnego)

Wykonanie:

Obrać mango i pozbyć się pestki. Połowę mango zmiksować z pastą miso, sherry i olejem sezamowym.

Połową powyższej mikstury zamarynować krewetki. Odstawić do lodówki na godzinę.

Ogórek pokroić wzdłuż na cienkie plastry, następnie grubości makaronu tagliatelle. Resztę mango pokroić w kostkę.

Ugotować makaron soba. Odstawić.

Usmażyć krewetki z marynatą i pokrojoną cebulką.

Do drugiej połowy marynaty mango z miso dodać ocet ryżowy i wymieszać. Dodać do makaronu soba.

Na koniec dodać ogórek, ostrą papryczkę, kawałki mango i krewetki. Posypać szczypiorkiem.

Podawać gorące danie z białym winem.

Przyznam, że to dziwne na pierwszy rzut oka połączenie smaków działa doskonale. Polecam. 

Tarta jabłkowa z cydrowym karmelem.

Tarta jabłkowa z cydrowym karmelem.

 To bardzo proste ciasto. Sprawdzony przepis na spód, kwaśne jabłka i niby koniec, ale jest jeszcze ta przysłowiowa "kropka nad i". To karmel cydrowy, bardzo smaczny, aromatyczny i dodający bardzo ciekawego smaku. Polecam! Przepis na karmel znalazłam kiedyś w miesięczniku "Kuchnia". Jabłka ułóżcie możliwie ciasno, bo podczas pieczenia nieco się skurczą. Lekko ciepłe ciasto polane karmelem to rozkosz dla podniebienia.


Tarta jabłkowa z cydrowym karmelem


proporcje na formę o średnicy 23-24 cm
na ciasto
200 g mąki pszennej
100 g zimnego masła
40 g cukru pudru
szczypta soli
1 jajo

Składniki na ciasto razem łączę. Robię to przy pomocy melaksera. Wrzucam do środka i miksuję dużym nożem jak najkrócej, czyli do powstania kruszonki, którą następnie wysypuję na blat i zgniatam rękoma w kulę. Zawijam w folię i wstawiam do lodówki na przynajmniej 30 minut.

Ciasto na tartę rozwałkowuję między dwoma arkuszami papieru do pieczenia. Wykładam do formy wysmarowanej masłem. Piekę z obciążeniem (papier, a na to ceramiczne kulki) w 180 stopniach C przez 10 minut, potem zdejmuję obciążenie i jeszcze wkładam do piekarnika na 5 min.

nadzienie:
3-4 jabłka typu szare renety
1 czubata łyżka mielonych migdałów

Podczas pieczenia ciasta przygotowuję jabłka. Obieram, pokrojone na ósemki pozbawiam gniazd nasiennych. Na podpieczonym spodzie rozsypuję mielone migdały i układam ciasno jabłka. Wkładam do piekarnika na 35 minut. Po upieczeniu odstawiam do ostudzenia i przygotowuje karmel.  

na cydrowy karmel
250 ml cydru
125 ml cukru muscovado

Na niedużą patelnię wysypuję odmierzone muscovado, zalewam cydrem i gotuję na wolnym ogniu do osiągnięcia postaci syropu. W zależności od grzania może to trwać ok. 20 - 30 minut. Następnie pędzlem smaruję jabłka i resztką polewam całość. 

Po prostu pycha ;)

Bułki poznańskie z przedziałkiem.

Bułki poznańskie z przedziałkiem.

To bułki jak za dawnych lat. Pamiętam je z dżemem wiśniowym na słodko lub z wytrawnymi dodatkami takimi jak miękki ementaler i pomidor...ach ;) Zawsze bardzo mi smakowały. Kiedy znalazłam przepis w książce Piotra Kucharskiego "Chleb. Domowa piekarnia" nawet nie zastanawiałam się. Zrobiłam i są takie, jakie być powinny. Wyborne w smaku, puszyste, z chrupiącą skórką. Przywodzą na myśl czasy dzieciństwa...


proporcje na 9 szt.

podmłoda
200 g mąki pszennej chlebowej - typ 750
200 ml wody
2 g świeżych drożdży

Dzień przed pieczeniem - wieczorem nastawić podmłodę. Drożdże rozpuścić w wodzie, wymieszać, dodać mąkę, powtórzyć mieszanie. Odstawić pod przykryciem na 12-16 godzin do fermentacji.

ciasto właściwe
cała podmłoda
10 g świeżych drożdży
200 ml wody
400 g mąki pszennej chlebowej - typ 750
10 g soli (1 łyżeczka)

Podmłodę, drożdże rozpuszczone w wodzie, większość mąki i sól wymieszać razem i zagnieść. W trakcie dodawać resztę mąki. Użyłam do wyrabiania  robot planetarny, ale można to robić ręcznie. Wyrabiać aż ciasto będzie sprężyste i nie będzie kleić się do rąk - 7-10 minut. Przykryć w misie i odstawić do pierwszego wyrastania. Może to trwać do dwóch czy trzech godzin. U mnie trwało godzinę. Ciasto - jak pisze autor - może nawet potroić objętość. Będzie bardziej puszyste. U mnie prawie chciało "wyjść" z dzieży. 
Wyrośniętą masę podzielić, najlepiej przy pomocy wagi, na 9 porcji po ok. 110g. Każdą porcję uformować w kulę.


Następnie zrobić przedziałek. Autor robił to palcami, a ja użyłam trzonka drewnianej łyżki.



Ułożyć je na blasze i odstawić do garowania. U mnie w dużej torbie foliowej, w temperaturze pokojowej. Trwa to od 30 do 40 minut. 


Piekarnik rozgrzać (najlepiej z parą) do temp. 230 stopni C. Bułki posmarować wodą i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec ok. 15 minut. Po upieczeniu ostudzić na kratce. 


Smacznego :)
Jabłkowy paj z cynamonowymi ślimaczkami.

Jabłkowy paj z cynamonowymi ślimaczkami.

Uwielbiamy paje, szczególnie jabłkowe. Przede wszystkim dlatego, że jest tam mnóstwo pieczonych owoców między warstwami cieniutkiego ciasta. Na blogu znajdziecie na nie kilka przepisów. Ten jest nieco inny, bo wierzch składa się z cynamonowych ślimaczków. Doskonale pasuje do jabłek, których masa z dodatkiem skórki cytrynowej jest bardzo "lekka". Przepis przyjechał z nami z Australii. Paj jest pyszny i jeśli nie macie specjalnego, głębokiego talerza do zapiekania tego rodzaju ciast, zróbcie go w formie do tarty. 


Składniki na formę o średnicy 24-26 cm

na nadzienie:
1,7 kg jabłek typu szara reneta
2 łyżki cukru pudru
otarta skórka z 1 cytryny
1 łyżka masła

na ciasto:
450 g mąki pszennej
5 g proszku do pieczenia (1 płaska, niepełna łyżeczka)
60 g budyniu w proszku
2 łyżki cukru pudru
250 g zimnego masła pokrojonego w kostkę
2 duże żółtka
125 ml bardzo zimnej wody

do ślimaczków
80 g miękkiego masła
110 g cukru muscovado
1 łyżka cynamonu

Składniki na ciasto wrzucić do melaksera i zmiksować do momentu utworzenia się grubej kruszonki. Następnie wysypać ją na blat,  zagnieść rękoma na jednolitą masę i włożyć do worka foliowego. Umieścić ciasto w lodówce na 30 minut lub dłużej. 

W tym czasie przygotować jabłka. Obrać je, wykroić gniazda nasienne. Pokrojone ćwiartki przekroić jeszcze na dwie części (jeśli jabłka są duże), a następnie w grube plastry. Na patelni rozpuścić masło, wrzucić na to pokrojone jabłka, cukier, wymieszać i dusić, aż częściowo zaczną się rozpadać. Potrwa to 5-10 minut, w zależności od tego jak są twarde. Następnie wyłożyć je na sito i odstawić, żeby odciekł sok. Masa powinna przestygnąć. Na koniec dodać skórkę cytrynową, wymieszać.

Miękkie masło wymieszać z muscovado i cynamonem.

Ciasto podzielić na dwie części. Jedną rozwałkować między arkuszami papieru do pieczenia i wyłożyć nią formę. Pozostałe podzielić na dwie części. Każdą rozwałkować i wyciąć z kawałka równy prostokąt o wymiarach 20 cm x 30 cm. Posmarować to masą z cynamonem i ciasno zrolować w wałeczek. Otrzymane dwa wałki można schłodzić w lodówce przez ok. 30 minut. Ja tego nie robiłam. 

Wałeczki pokroić na plastry o grubości 0,8-1 cm. Ślimaczki ułożyć centrycznie na papierze do pieczenia, przykryć drugim arkuszem i rozwałkować je na jednolity placek. 

Do formy włożyć na spodni placek masę z jabłek. Następnie zdjąć arkusz z góry ślimaczków i posługując się tym od spodu przykryć paj. Wstawić do nagrzanego piekarnika do 180 stopni C. Piec ok. 45 minut. Ciasto można podawać ciepłe. Zimne też jest pyszne. Smacznego :)
Zupa krem z kalafiora z nutą curry i jogurtem.

Zupa krem z kalafiora z nutą curry i jogurtem.

Zimową porą lubimy rozpieszczać nasze żołądki zupami kremami. Są sycące i rozgrzewające. Dodając im trochę egzotycznych przypraw tworzymy smaki, które przypominają nam, że w okolicy tej zimowej pory odwiedzaliśmy miejsca ich pochodzenia. Wierzymy, że te czasy wrócą, ale na razie delektujemy się wyjątkową zimą - śnieżną i bezwietrzną. Tak, to niezwykłe, że na wybrzeżu o tej porze nie wieje. Dzięki temu spacery są tak przyjemne. A po nich, lekko przemarznięci z przyjemnością wchłaniamy taką oto potrawę.

Składniki (na 4 porcje):

litr  bulionu (u nas warzywny)

kalafior

cebula

czosnek

ok. 4 cm korzenia imbiru

łyżka oleju

łyżka curry

łyżeczka kuminu, startego w moździerzu

łyżeczka nasion kolendry startych w moździerzu

łyżeczka kurkumy

sos chili

liście kolendry

pieprz i sól

kilka listków curry

200 ml gęstego jogurtu

Wykonanie:

Cebulę, czosnek, imbir siekamy drobno. Podsmażamy na oleju ok. 3 minuty aż zmiękną.

Dodajemy kalafior podzielony na małe różyczki, przyprawy oraz pokrojone drobno liście kolendry. Gotujemy przez około 2 minuty, by aromaty połączyły się. Dodajemy bulion i gotujemy na małym ogniu pod przykryciem przez około 15 minut. Odstawiamy, by całość lekko przestygła.

Miksujemy zupę blenderem. Do połowy (100 ml) jogurtu dodajemy trochę zupy, by go zahartować. Całość dodajemy do reszty zupy i ponownie miksujemy, by konsystencje się połączyły. 

Liście curry podsmażamy na oleju.

Zupę wlewamy na talerz, dodajemy kleks jogurtu, kilka listków curry i kolendry.

Podajemy z chlebkiem naan. Przepisy znajdziecie na wielu stronach internetowych. Ja skorzystałem z tego z niezawodnej strony: bbcgoodfood - klik. To pyszny chlebek naan z czarnuszką.

Zupę tą polecam z całego serca, bo warzywny smak kalafiora złamany intensywnymi przyprawami i złagodzony jogurtem nie ma sobie równych.

Tarta z marakują i czekoladowym ganache.

Tarta z marakują i czekoladowym ganache.

Dzisiejszy przepis na deser jest na wyjątkową tartę. Ech, jak złowieszczo brzmi po polsku nazwa tego owocu - marakuja albo męczennica jadalna. O ileż lepiej w języku Szekspira - passion fruit, czyli owoc namiętności. W sam raz na Walentynki, kiedy ją zrobiłem. Oczywiście polecamy ją na każdą możliwą okazję, bo jest pyszna.

Bazą jest kruche ciasto czekoladowe, ale możecie też pominąć kakao pozostawiając jasną podstawę - kwestia gustu. Nadzieniem niech zostanie wariacja na temat wcześniej już prezentowanego tu idealnego przepisu na lemon curd Davida Lebovitza, tym razem z rzeczonym owocem namiętności i sokiem pomarańczowym. Górę przyozdobi luźno rzucony na nadzienie lśniący, czekoladowy ganache.



Składniki na podłużną foremkę o wymiarach 35 cm x 11 cm i 2 okrągłe, małe o średnicy 12 cm:

na czekoladowe kruche ciasto:
150 g mąki tortowej
50 g cukru pudru
20 g kakao
85 g masła
2 małe jajka

na curd z marakui:
250 ml pulpy z marakui (ok. 340g zmiksowanej pulpy z owoców marakui przeciśniętej przez sito)
50 ml świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego
100 g drobnego cukru
150 g masła
4 jaja
3 żółtka

na czekoladowy ganache:
50 g gorzkiej czekolady
50 ml śmietany 30%
15 g cukru brązowego

Wykonanie:

Przygotowuję ciasto mieszając wszystkie składniki w malakserze. "Sklejam" je krótko wyrabiając. Jeśli jest zbyt sypkie dodaję ciut zimnej wody. Odstawiam zawinięte na godzinę do lodóki.

Składniki curdu z marakui (oprócz żółtek i jajek) podgrzewam w garnku mieszając do połączenia się. Jajka z żółtkami ubijam. Ciepłe składniki curdu wlewam do ubitych jajek miksując do dokładnego połączenia. Przygotowaną mieszaninę wlewam do garnka i podgrzewam na małym ogniu cały czas mieszając silikonową szpatułką, aby zredukować i sprawić, że substancja zgęstnieje. Potrwa to ok. 10 minut. Następnie całość przekładam do metalowej misy, którą podgrzewam na parze. Mieszam trzepaczką rózgową przez kolejne 10 minut. Jeśli misa będzie się zbyt mocno nagrzewać zmniejszmy ogień lub zdejmijmy ją na blat, cały czas mieszając, po czym ponownie podgrzewajmy na parze, dalej mieszając. Gotowy curd z marakui przykrywamy folią spożywczą.

Ciasto cienko rozwałkowujemy i wykładamy na wysmarowaną masłem formę do tarty. Nakłuwamy widelcem. Przykrywamy pergaminem i obciążamy. Pieczemy w nagrzanym do 180 C piekarniku przez 20 minut. Po tym czasie wlewamy do wewnątrz curd z marakui i pieczemy kolejne 10 minut. Wykładamy z piekarnika i odstawiamy w zimne miejsce, by schłodzić przez co najmniej godzinę.

Przygotowujemy czekoladowy ganache. Składniki rozpuszczamy w metalowej miseczce na parze mieszając. Gęstość regulujemy śmietaną dolewając ewentualnie łyżeczkę lub dwie. Ganache powinien być lśniący.

Po ostudzeniu tarty podgrzewamy ganache, po czym polewamy nim górę nadzienia "niechlujnie" rozbryzgując płynną czekoladę. Kroimy i podajemy z miłością ukochanej osobie.