Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty
Ciasto korzenne z nadzieniem marcepanowo-jabłkowym.

Ciasto korzenne z nadzieniem marcepanowo-jabłkowym.

 To ciasto szczególnie polecam miłośnikom marcepanu. Jest ono dobrze zrównoważone kwaśnością dodanych jabłek, zamknięte w aromatycznym, korzennym cieście. Na dole wpisu znajdziecie przepis na masę marcepanową, którą warto zrobić dzień wcześniej i schłodzić przez noc w lodówce.

proporcje na foremkę o wymiarach 20 cm x 28 cm

ciasto
250 g mąki pszennej
6 g proszku do pieczenia
150 g masła w temperaturze pokojowej
125 g ciemnego cukru muscovado
10 g przyprawy do piernika
50 ml mleka

Przy pomocy melaksera zmiksować wszystko razem na jednolitą masę (jak najkrócej). Zawinąć w folię i odłożyć do lodówki na ok. 1 godz.

na nadzienie
2 kwaśne jabłka (użyłam szarą renetę)
masa marcepanowa (przepis na samym dole strony)

dodatkowo
kilkanaście migdałów bez skórki
1 jajko roztrzepane
masło do wysmarowania formy

Formę do pieczenia (użyłam do pieczenia tarty z wyjmowanym dnem) wysmarować masłem. Schłodzone ciasto podzielić na dwie części. 2/3 rozwałkować i wyłożyć spód z bokami. Na to wyłożyć masę marcepanową. Obrać jabłka, podzielić na ćwiartki, wydrążyć gniazda nasienne i pokroić w ok. 2mm plastry. Wyłożyć je jak dachówkę na masę marcepanową. 

Przykryć 1/3 rozwałkowanego ciasta. Posmarować roztrzepanym jajkiem. Ułożyć na wierzchu migdały i piec ok. 50 min w 180 stopniach C.

Podawać całkowicie ostudzone.

Pomysł na ciasto zaczerpnęłam z książki Janneke Philippi "Szarlotki. 70 wyjątkowych przepisów" jednak wprowadziłam swoje zmiany. 

Masa marcepanowa

1,5 cup zmielonych migdałów bez skórki (mąki migdałowej)
1,5 cup cukru pudru
1 łyżka soku z pomarańczy
1-2 łyżki soku z cytryny (trzeba smemu spróbować)
1 łyżka mleka
1 jajo 
1,5 łyżeczki ekstraktu z migdałów

Wszystko razem zagnieść na jednolitą masę. Gdyby nie chciało się dobrze skleić dodać żółtko lub ciut mleka. Włożyć w szczelnym pojemniku do lodówki, najlepiej na noc.
Limburskie vlaai z jabłkami.

Limburskie vlaai z jabłkami.

Limburgia to cześć Niderlandów położona najdalej na południe, wręcz wciśnięta między Belgię i Niemcy. Stolicą Limburgii jest Maastricht. Nazwa pochodzi od miasta Limbourga, ale jest ono już po stronie belgijskiej tej historycznej krainy.

Vlaai to tradycyjny placek przypominający trochę tartę, pochodzący z tego rejonu Niderlandów. Różni się od tarty tym, że jest robiony z ciasta drożdżowego, a nie kruchego, z dodatkiem mleka i jajek, co daje miękką, chlebową bazę. Popularne nadzienia robi się z jabłek, wiśni lub śliwek.

Przepis pochodzi z książki Janneke Philippi "Szarlotki. 70 wyjątkowych przepisów", z moimi bardzo drobnymi zmianami. Jestem pod wrażeniem, bo jest wyborne! Dziadek autorki był limburskim cukiernikiem specjalizującym się we vlaai. Placek ma cieniusieńką warstwę drożdżowego ciasta, które dobrze się upiekło z każdej strony na złoto. Korzystałam z formy do tarty o średnicy 30-31 cm.


Na ciasto:
250 g mąki pszennej
4 g drożdży instant 
50 g miękkiego masła
2 jaja M z wolnego wybiegu
1 łyżka cukru
100 ml letniego mleka

Z podanych składników zagnieść elastyczne i nie klejące się do rąk ciasto, uformować kulę i zostawić w cieple pod przykryciem do wyrośnięcia (ok. 1 godz. w temp. pokojowej).

Na nadzienie:
1,3 jabłek (użyłam szarej renety)
3 łyżki cukru
1,5 łyżeczki cynamonu
sok z 1 cytryny

Do posmarowania ciasta przed pieczeniem
1 roztrzepane jajko
1 łyżka drobnego cukru

Dodatkowo:
3 łyżki mąki migdałowej, którą posypałam placek przed ułożeniem nadzienia

Umyte jabłka obrać, pokroić na ćwiartki i każdą z nich w poprzek na grubsze plastry. Skropić sokiem z cytryny, posypać cukrem z cynamonem, wymieszać.

Nagrzać piekarnik do 200 stopni C.

2/3 ciasta rozwałkować na placek tak duży, żeby przykryć nim dno i boczną ściankę. Nie obkrawać jeszcze. Posypać dno zmielonymi migdałami, ułożyć ścisło nadzienie, wygładzić. Brzeg posmarować wodą, żeby placek z dołu zlepił się lepiej z "przykrywką".

1/3 ciasta rozwałkować na "przykrywkę". Obkroić dookoła i zlepić brzegi. Posmarować roztrzepanym jajkiem i posypać drobnym cukrem. Naciąć dziurki ostrym nożem lub żyletką.


Piec 25 - 30 min, aż ciasto będzie złotobrązowe. Ostudzić, chłodne kroić i podawać.
Cozonac - tradycyjne ciasto drożdżowe z Europy Południowo - Wschodniej.

Cozonac - tradycyjne ciasto drożdżowe z Europy Południowo - Wschodniej.

W Kwietniowej Piekarni Amber zaproponowała drożdżowy wypiek - Cozonac, którego receptura pochodzi z bloga Bake Cook Repeat. To tradycyjne drożdżowe ciasto z Europy Południowo-Wschodniej. Głównie wypieka się go w okresie Wielkanocy w Rumunii, Bułgarii, Macedonii, Serbii i  Mołdawii. Bywa nadziewane rodzynkami, makiem lub orzechami. Cozonac w ramach organizowanej przez Austrię "Cafe Europe" reprezentował Rumunię. Sama akcja, bardzo ciekawa, polegała m.in. na wyborze typowych słodyczy lub ciast dla każdego państwa członkowskiego UE.  Oczywiste wybory to tiramisu z Włoch, gofry z Belgii, magdalenki z Francji czy Tort Dobosza z Węgier. Jestem ciekawa czy wiecie jaki wypiek uznano za słodką wizytówkę naszego kraju?
Mnie Cozonac zachwycił. Początkowo wahałam się, czy nie upiec z połowy porcji. Ostatecznie jednak i na szczęście przeszedł mi ten pomysł, bo ciasto okazało się pyszne z bardzo ciekawym nadzieniem. W przepisie zastosowałam bardzo drobne zmiany, m.in. świeże drożdże.

Cozonac


2 foremki keksówki (25 cm x 11 cm)

ciasto
880 g  mąki pszennej z dużą zawartością białka
375 ml ciepłego mleka
100 g  cukru
5 żółtek – białka zachowaj
95 g zmiękczonego masła, niesolonego
skórka otarta z 1 dużej pomarańczy
skórka otarta z 1 małej cytryny
20 g świeżych drożdży 
1/2 łyżeczki soli morskiej

1 żółtko rozbełtane z odrobiną mleka do posmarowania wierzchu

nadzienie

400 g orzechów (u mnie 200 g pekanów i 200 g orzechów włoskich) uprażonych i drobno zmielonych
80 g  cukru
5 białek jaj
2 łyżki kakao w proszku
2 łyżki mleka
1 łyżka rumu 
1 łyżka likieru pomarańczowego
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

Z drożdży, łyżeczki cukru, łyżki mąki (z podanej wyżej ilości) oraz mleka (tyle, żeby masa miała gęstość śmietany)  zrób rozczyn i odczekaj, aż urośnie.

Do misy miksera wsyp mąkę, cukier, dodaj skórkę pomarańczową i cytrynową, rozczyn z drożdży i sól morską. Używając końcówki do wyrabiania ciasta, włącz mikser i powoli dodawaj żółtka, mleko i zmiękczone masło. Ugniataj na średnio-niskiej prędkości przez 10-12 minut, aż ciasto będzie miękkie, gładkie i elastyczne. Ciasto jest początkowo lepkie – to normalne i to sprawia, że ​​będzie to świetny Cozonac. Nasmaruj palce olejem, aby ułatwić sobie pracę.

Uformuj ciasto w kulkę rękami i przełóż do dużej miski. Lekko posmaruj miskę i ciasto olejem, przykryj folią spożywczą i ściereczką. Pozostaw do wyrośnięcia na 1 ½ do 2 godzin, aż podwoi swoją objętość. Nie kieruj się tylko zegarem, obserwuj ciasto i jego wzrost.

W oddzielnej dużej misce ubij białka mikserem ręcznym, aż będą białe z delikatnymi szczytami.
Następnie dodaj drobno zmielone orzechy, kakao w proszku, cukier, mleko, alkohole i ekstrakt waniliowy. Użyj gumowej szpatułki lub łyżki, aby wymieszać składniki razem, aż połączą się w bogatą, czekoladową konsystencję nadającą się do smarowania.
Uwaga: Jeśli przygotujesz nadzienie zbyt wcześnie, orzechy włoskie z czasem wchłoną otaczający płyn, powodując jego zgęstnienie. Jeśli nadzienie jest za gęste do smarowania, możesz dodać niewielkie ilości mleka i mieszać, aż do uzyskania pożądanej smarowalnej konsystencji, ale nie rzadkiej.

Posmaruj masłem wewnętrzne krawędzie i dna dwóch foremek lub wyłóż je papierem do pieczenia. Uderz ciasto pięścią i połóż na suchej, czystej powierzchni. Lekko oprósz mąką, jeśli to konieczne. Podziel ciasto na cztery równe porcje. Uformuj porcję ciasta w mały prostokąt. Użyj wałka do ciasta, aby wzmocnić kształt. Używaj wałka i delikatnie ciągnij, aby uformować ciasto w prostokąt. Ciasto jest bardzo miękkie i rozciągliwe. Zrób prostokąt tak szeroki, jak twoja foremka i tak długi, jak dwie foremki obok siebie.

Uwaga: Musisz rozwałkować ciasto znacznie cieńsze, niż jesteś przyzwyczajony, aby uzyskać te kultowe warstwy nadzienia, ale nie za cienkie, ponieważ ryzykujesz nadmierne pęknięcia podczas pieczenia. Lekko oprósz mąką, jeśli to konieczne.

Podziel nadzienie na cztery równe porcje. Za pomocą płaskiej szpatułki rozprowadź cienko jedną porcję nadzienia na rozwałkowanym cieście, pozostawiając niewielką obwódkę na brzegach. Zaczynając od krótszego boku, ciasno zwiń w rulon, zaciśnij brzegi. Po zaciśnięciu odłóż wałek pod ściereczkę złożeniem do spodu (zobacz zdjęcie na blogu - klik).

Powtórz jeszcze 3 razy, aby uzyskać łącznie 4 rulony. Umieść dwa kawałki ciasta równolegle do siebie. Weź dolną część jednego rulonu ciasta i przekręć nad drugim, tworząc pierwszy warkocz. Zrób to samo z górną częścią, aby utworzyć trzy skręty. Naciśnij dwa końce nowo zaplecionego bochenka dłońmi. Umieść zapleciony bochenek w przygotowanej formie do pieczenia chleba. Powtórz to z pozostałymi rulonami ciasta.

Przykryj folią spożywczą i pozwól ciastu wyrosnąć, aż będzie puszyste – może to zająć od 45 do 60 minut, w zależności od ciepła w Twojej kuchni. Nie spiesz się z tym krokiem.

Podczas gdy bochenki rosną, rozgrzej piekarnik do 180°C. Gdy bochenki będą gotowe do pieczenia, posmaruj ich wierzch dokładnie roztrzepanym żółtkiem z mlekiem aby uzyskać złoty kolor.
Piecz przez 48-50 minut, aż do uzyskania głębokiego brązu. Normalne jest, że boki bochenka popękają podczas pieczenia. Pozostaw w formie na 15 minut, a następnie wyjmij i odstaw do ostygnięcia na kratce.


Upieczone ciasto ma ok. 16 cm wysokości  :D



Cozonac na blogach:

Akacjowy Blog
Konwalie w kuchni
Kuchennymi drzwiami
Kuchnia Gucia
Ogrody Babilonu



Śliwkowa galette.

Śliwkowa galette.

 Bardzo lubię galettes, bo to proste i szybkie w wykonaniu wypieki. Dziś jeszcze ciepła z węgierkami :)


Na ciasto:
200 g mąki pszennej
100 g pokrojonego na kawałki, zimnego masła
40 g drobnego cukru
szczypta soli
2-3 łyżki zimnej wody

Wszystkie składniki z wyjątkiem wody wrzucić do melaksera, włączyć miksowanie na krótko dodając stopniowo wodę. Gdy masa zlepi się w grudki zatrzymać urządzenie, masę zlepić w całość, włożyć do woreczka i schłodzić w lodówce przez 30 minut. Można też składniki zagnieść ręcznie, pamiętając, żeby robić to jak najkrócej.

Na nadzienie:
500 g śliwek węgierek pokrojonych wzdłuż na połówki i wypestkowanych
2/3 łyżeczki mielonego cynamonu
2/3 łyżeczki mielonego imbiru
2 lub 3 czubate łyżki mielonych migdałów

Dodatkowo:
1 jajko dobrze rozbite
rafinada
jasny dżem lub miód 

Przygotować śliwki (podana ich ilość jest już po wypestkowaniu), włożyć połówki do miski. Imbir i cynamon wymieszać razem. Obsypać  śliwki przyprawami. Jeśli nie są dla Was zbyt słodkie, możecie je oprószyć cukrem pudrem. Ja do wypieków wybieram śliwki dojrzałe, ale i jędrne. Nie słodzę ich.

Włączyć piekarnik na 200 stopni C. Schłodzone ciasto wyjąć z lodówki. Podsypać odrobiną mąki i rozwałkować na papierze do pieczenia koło o średnicy ok. 35 cm, przełożyć z papierem na blachę z piekarnika. Wysypać na środek zmielone migdały i i rozsmarować je na cieście zostawiając 4-5 cm czystego marginesu. Ułożyć śliwki skórką do dołu. Można to zrobić fantazyjnie, jak u mnie lub na dachówkę. Pod zawinięcie ciasta pojedynczo, a resztę w dwóch warstwach, żeby nie było widać spodu. Następnie zawinąć brzegi ciasta, posmarować wierzch zawinięcia rozbełtanym jajem i odrobiną rafinady. Wstawić blachę z ciastem do nagrzanego piekarnika i piec ok. 35 minut. Po wyjęciu podgrzać na małej patelni łyżkę jasnego dżemu (użyłam pomarańczowego)  lub miodu i pędzelkiem posmarować śliwki. Można jeść galette jeszcze ciepłą. Jest wyśmienita :) 

Szarlotka na kruchym cieście.

Szarlotka na kruchym cieście.

 Bardzo lubię szarlotki, zwłaszcza klasyczne. Wykorzystuję obecne dostępne jabłka jakimi są antonówki, bo niebawem ich nie będzie. Cóż, czas szybko mija, dlatego nie warto rezygnować z drobnych przyjemności jakimi są ciasta sezonowe. Do tego przepisu wykorzystałam ciasto kruche Wiesi - klik. Zrobiłam spód, na boki  użyłam tylko wykrojone z ciasta liście, podobnie na górę. Dziś zaczynamy jesień i tak świętujemy jej początek.


proporcje na tortownicę o średnicy 26 cm

na ciasto
200 g masła
350 g mąki krupczatki (ew. tortowej)
2 żółtka
80 g cukru pudru
1 łyżeczka esencji waniliowej

na masę jabłkową
2000 g jabłek do pieczenia (antonówki, szara reneta, boikeny)
65 g daktyli pokrojonych w drobną kostkę
1 czubata łyżeczka mielonego cynamonu
sok z cytryny
cukier puder do smaku ( zależny od kwaśności jabłek) 
1 łyżka masła

dodatkowo
1 białko jaj
cukier puder do posypania ciasta

Składniki ciasta wrzucić do melaksera i razem wymieszać, aż połączą się w masę. Ugnieść ręcznie w kulę, włożyć w folii na około godzinę do lodówki. Jeśli nie macie melaksera i zagniatacie ciasto ręcznie, róbcie to jak najkrócej.

Jabłka umyć, obrać, pokroić w ćwiartki, wyciąć gniazda nasienne. Ćwiartki pokroić wzdłuż na dwie lub trzy części, a następnie te kawałki w dużą kostkę. Wrzucić do miski i skropić sokiem z cytryny, żeby nie ściemniały. 
Połowę pokrojonych jabłek wrzucić na patelnię na rozgrzane masło. Przesmażyć aż się rozpadną. Następnie dodać resztę jabłek, pokrojone daktyle, cynamon, cukier do smaku i wymieszać. Odstawić do ostudzenia.

Nagrzać piekarnik do 200 stopni C.  Przygotować tortownicę. Następnie rozwałkować 1/3 ciasta na spód. Nakłuć widelcem, przykryć pergaminem, obciążyć i piec 10 min. Po tym czasie zdjąć pergamin z obciążeniem i piec jeszcze 5 minut.

Wyjąć podpieczony spód ciasta z piekarnika. Posmarować od razu gorący białkiem. Szybko się zetnie i zabezpieczy spód przed przemiękaniem :)

Rozwałkować resztę ciasta między dwoma pergaminami na grubość ok. 0,5 cm. Wyciąć liście. Wyłożyć boki tortownicy wyciętymi z ciasta wzorami. Wyłożyć masę jabłkową i ozdobić wierzch wyciętymi kawałkami ciasta. Wstawić do piekarnika na ok. 35 minut.  

Po upieczeniu odczekać, aż szarlotka przestygnie. Wyjąć ją z formy na paterę lub duży talerz i oprószyć cukrem pudrem za pomocą sitka. Smacznego !



Ciasto drożdżowe mojej Mamy.

Ciasto drożdżowe mojej Mamy.

 Pewnie każdy, kto lubi ciasto drożdżowe  ma swój ulubiony rodzaj. Dla mnie ciasto, które piecze moja Mama jest tym najulubieńszym. Ma swój niezapomniany smak, który kojarzy mi się z latami dzieciństwa oraz ciepłem domu, który pachniał tym wypiekiem. Niby zwykłe ciasto, ale dla mnie to magia :) Koniecznym elementem jest gładka i błyszcząca skórka. Tak...wiem, pewnie większość z Was lubi ciasto z kruszonką. Ja jednak wolę takie, kruszonka nie jest tu konieczna, ale rodzynki tak. Uwielbiam je. Pamiętajcie, że robiąc ciasto drożdżowe z jakiegokolwiek przepisu, wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową.


Składniki na 2 keksówki

500 g mąki pszennej do wypieków drożdżowych
50 g świeżych drożdży
125 g rodzynek
3 duże jaja
1 duże jajo do wysmarowania ciasta
125 masła
200 ml letniego mleka
120 g cukru
cukier waniliowy
szczypta soli

Z 1 łyżki mąki i cukru oraz 2 łyżek mleka zrobić rozczyn z rozkruszonymi drożdżami. Odstawić aż wyrośnie. 
Rodzynki zalać wrzątkiem i odstawić. Przed użyciem kilka razy wypłukać w czystej wodzie.
Masło rozpuścić i odstawić do ostudzenia. 
Jaja utrzeć z resztą cukru i cukrem waniliowym na puszystą, jasną masę. Dodać rozczyn, pozostałe mleko, sól i stopniowo przesianą mąkę. Dolać przestudzone masło i wyrabiać aż masa stanie się gładka, elastyczna i będzie odchodzić od ścianek naczynia. Na koniec dodać rodzynki, osuszone na papierowym ręczniku. Ciasto odstawić pod przykryciem, aż podwoi swoją objętość. 
Przygotować foremki - natłuścić je i wysypać bułką tartą. Wyrośnięte ciasto odgazować, podzielić na dwie części. Zwinąć je i ułożyć w foremkach. Masa powinna sięgać do połowy form. Odstawić pod ściereczką do wyrośnięcia. Gdy wyrośnie ostrożnie posmarować powierzchnię roztrzepanym jajkiem. Piec ok. 45-50 min w temperaturze 190 stopni C. Po upieczeniu wyjąć z foremek i ostudzić na kratce. Smacznego :)
Sernik z marakują.

Sernik z marakują.

 Uwielbiamy marakuje, dlatego postanowiłam na Wielkanoc, na nasze rodzinne spotkanie, zrobić sernik z tymi owocami. Wyszedł pyszny, wszyscy się zajadali. Zrobiłam ze świeżego miąższu owoców, razem z pestkami, bo z nimi owoc wydaje nam się kompletny w smaku. Jeśli jednak macie z nimi problem, wystarczy kupić więcej sztuk i przecedzić pulpę przez sito. Z pestkami polewa nie wygląda gładko, ale smakuje wybornie. Z małym poślizgiem wpisuję przepis, bo to sernik na każdą porę roku. Dekoracja w postaci pralinowych jaj jest świątecznym akcentem.


proporcje na tortownicę o średnicy 26 cm

na spód:

130 g mąki pszennej
70 g rozpuszczonego i ostudzonego masła
60 g drobnego cukru
1 pomarańcza - tylko otarta skórka
szczypta soli

Rozgrzewam piekarnik góra - dół  do 200 stopni C. Tortownicę wykładam papierem do pieczenia i dodatkowo smaruję masłem. Dobrze, gdy brzeg papieru nieco wystaje ponad formę. Jeśli macie blachę, z której sernik wyjdzie bez problemów, zrezygnujcie z tej czynności (poza smarowaniem). Składniki łączę ugniatając palcami, wykładam do tortownicy i równomiernie rozprowadzam i ubijam, pomagając sobie tłoczkiem cukierniczym (może być też wypukła strona łyżki). Piekę 10-15 minut do lekkiego zrumienienia. Odstawiam spód do ostudzenia. 

na masę serową

1 kg sera wiaderkowego
210 g drobnego cukru
3 duże jaja
40 g mąki tortowej
150 g kwaśnej, gęstej śmietany
80 ml likieru Cointreau
szczypta soli

Do piekarnika wstawiam żaroodporne, nieduże naczynie z gorącą wodą i zwiększam temperaturę do 220 stopni C. 
Do misy, która pomieści całą masę wrzucam ser. Rozluźniam go przy pomocy łopatki silikonowej.  Dodaję sypkie składniki - sól, cukier i mąkę i mieszam, żeby masa się połączyła. Następnie dodaję kwaśną śmietanę i po jednym jajku. Po wmieszaniu jednego jaja, dodaję kolejne. Bardzo dobrze robi się to trzepaczką rózgową. Na koniec wlewam likier Cointreau. Cały czas mieszam ręcznie i tylko do połączenia składników, żeby nie napowietrzać masy. Przelewam ją do formy, wyrównuję wierzch i wstawiam do nagrzanego piekarnika. Po 10 minutach zmniejszam temperaturę do 150 stopni C i piekę ok. 30-35 minut. Po upieczeniu wyciągam sernik z piekarnika i odstawiam do ostudzenia. Robię to razem z formą i papierem. Gdy przygotuję polewę, będzie ona tylko na wierzchu, jak na zdjęciu. Jeżeli zależy Wam, żeby polewa spłynęła po bokach to musicie wyjąć sernik z formy (radzę po ostudzeniu) i użyć zimnej polewy, której trzeba zrobić ciut więcej.

polewa z marakują

200 ml miąższu z  owoców marakui
3 jaja + 1 żółtko
drobny cukier*
60 g zimnego masła pokrojonego w kosteczki

*Nie podaję ilości cukru, bo to zależy od słodkości owoców i preferencji smakowych. Ja tym razem dałam 30 g.

  W małym rondelku dobrze rozgrzać sok z marakui z cukrem (nie dopuszczając do zagotowania). W misce ubić widelcem jaja z żółtkiem. Następnie cienką strużką wlewać gorący sok cały czas mieszając. Uzyskaną masę przelać do rondelka, postawić na małym ogniu i gotować, cały czas mieszając, dopóki masa nie osiągnie 77 stopni C. Przyda nam się tu termometr cukierniczy, ale jeśli go nie macie to temperaturę poznacie po tym, że masa gęstnieje jak budyń. Zdjąć z ognia, dodać porcjami zimne masło, mieszając, by się roztopiło. Nieco ostudzić. Na ostudzony sernik wylać ciepłą (nie gorącą) glazurę, rozsmarować. Sernik wstawić do lodówki przynajmniej na 5 godzin. Najlepiej na noc. Ciasto podajemy w temperaturze pokojowej. 
Sernik z kawową nutą.

Sernik z kawową nutą.

Kolejny, bardzo udany sernik na blogu. To trzeci jaki zrobiłam z książki "Lubię. Atlas z przepisami" Moniki Mądrej-Pawlak i Jana Pawlaka po serniku z mango i serniku kokosowo-limonkowym. Tym razem to sernik o kubańskich klimatach smakowych, z dodatkiem  rumu Havana Club i  kawy. Wilgotny, delikatny, o kremowej konsystencji z karmelem o głębokim smaku. Do tego wyszedł równiutki i błyszczący, bardzo apetyczny. Każdy z tych wymienionych serników jest po prostu doskonały. Przepis podaję z bardzo drobnymi zmianami.

Jeśli zaplanujesz upiec ten sernik, zrób to dzień wcześniej przed podaniem. Szczegóły znajdziesz w wykonaniu, poniżej.

proporcje na tortownicę o średnicy 26 cm

spód
100 g mąki (użyłam krupczatki)
60 g roztopionego i ostudzonego masła
55 g  cukru muscovado
20 g świeżo zmielonej kawy
15 g kakao
szczypta soli

Rozgrzej piekarnik do temperatury 200 stopni C (góra i dół bez termoobiegu). Przygotuj tortownicę, wyłóż ją papierem do pieczenia. Wszystkie składniki krótko razem zagnieć w misce. Gdyby nie chciały się połączyć, dodaj 1 łyżkę kwaśnej śmietany. Ciasto równo rozprowadź na dnie tortownicy, dobrze je ugnieć, będzie wtedy bardziej chrupiące. Piecz 10 minut, aż do lekkiego przyrumienienia. Odstaw do ostygnięcia i stwardnienia.

masa
1 kg twarogu sernikowego (wiaderkowego)
200 g cukru (użyłam trzcinowego)
40 g mąki pszennej tortowej
3 duże jaja z wolnego wybiegu
130 g kwaśnej śmietany 18%
75 ml Havana Club
szczypta soli

Zwiększ temperaturę do 220 stopni C. Wstaw na spód piekarnika naczynie wypełnione do połowy gorąca wodą. Do misy wyłóż cały twaróg. Zamieszaj trzepaczką rózgową, żeby go delikatnie spulchnić. Dodaj mąkę i zamieszaj. Następnie cukier i sól, powtórz mieszanie. Następnie po jednym jaju. Za każdym razem używaj trzepaczki rózgowej tylko do połączenia składników, żeby masy zbytnio nie napowietrzać. Po jajach dodaj śmietanę i na koniec rum. Kolejność jest ważna. Gotową masę przelej do tortownicy.
Formę wstaw do piekarnika na 10 minut, następnie zmniejsz temperaturę na 150 stopni C i piecz do momentu aż sernik na brzegach będzie ścięty, a środek delikatnie trzęsący. W moim piekarniku trwało to 45 minut, ale autorzy podają czas o 10 minut krótszy. Po tym czasie sernik wyjmij od razu z piekarnika i odstaw do ostygnięcia (od razu informuję, sernik jest równy i nie opadł po wyjęciu). Po ostudzeniu zabezpiecz go folia i wstaw na noc do lodówki. Kolejnego dnia przygotuj polewę - karmel cafecito.

karmel cafecito
80 g cukru trzcinowego
30 g masła
25 ml śmietany kremówki
1 espresso ristretto
szczypta soli
świeżo zmielona kawa do posypania 

Przygotuj sobie wszystkie składniki na polewę. To najbardziej chimeryczna część całości. Musisz być uważna/uważny. 
Wsyp cukier i sól na patelnię. Podgrzewaj na średnim ogniu aż cukier osiągnie głęboki złotobrązowy kolor. Nie mieszaj karmelu i nie przypal go, bo będzie gorzki. Możesz najwyżej przechylać patelnię ;) Następnie dodaj masło i zamieszaj do rozpuszczenia. Potem wlej espresso i śmietanę. Połącz składniki. Gdyby polewa była zbyt rzadka, podgrzewaj ja do osiągnięcia odpowiedniej, kremowej gęstości cały czas mieszając. Wylej karmel na sernik (staraj się to zrobić równomiernie, bo trudno go rozsmarować) i oprósz zmieloną kawą. Koniec pracy, czas na rozkosz ;D
Francuski piernik, jak z Dijon, z przepisu Christophe Michalaka.

Francuski piernik, jak z Dijon, z przepisu Christophe Michalaka.

Po powrocie z Francji rozpoczęłam poszukiwanie przepisu na piernik, który przypominałby ciasto jedzone w Dijon, w fabryce Mulot & Petitjean. Po próbach i testach ostateczny wybór padł na przepis utytułowanego cukiernika francuskiego o znajomo brzmiącym nazwisku. Christophe Michalak to mistrz cukiernictwa znany również z telewizji, jako autor programów, gość i juror konkursów kulinarnych. W 2005 r. został Mistrza Świata w Cukiernictwie, a w 2013 r. Cukiernikiem Roku. Wtedy założył w Paryżu szkołę cukierniczą „Michalak's Master Class”. Pracował m.in. w Hotelu Negresco w Nicei, u Pierra Hermé w Nowym Yorku, w paryskim Ladurée, w Plaza Athénée w stolicy Francji razem z Alainem Ducassem. Jest również autorem pięciu książek z przepisami na różnego rodzaju desery i ciasta. Poniższy przepis pochodzi z książki "Les desserts qui me font craquer". Ciasto pieczone jest w półkolistych formach i składane w postaci mini kul. U mnie z konieczności w prostokątnej wersji, z podwójnej porcji. To rodzaj bardzo aromatycznego, korzennego ciasta o dość puszystej strukturze. Do wypieku użyłam dużej formy (22 x 34 cm), żeby otrzymać płaskie ciasto. Można wykorzystać formę typu keksówka i ciasto będzie wtedy wysokie.


Składniki:
300 g wody
60 g drobnego cukru (w oryginale x2), użyłam muscovado
300 g miodu kwiatowego
6 g mieszanki 4 przypraw*
skórka z 2 cytryn
skórka z 4 limonek
skórka z 2 pomarańczy**
8 g anyżu gwiazdkowatego
szczypta drobnej soli
300 g mąki T55 (dałam pszenną typ 750)
10 g proszku do pieczenia
190 g masła
1/2 płaskiej łyżeczki sody oczyszczonej

300 g marmolady z gorzkiej pomarańczy do przełożenia***

*Mieszanka 4 przypraw składa się z czarnego pieprzu - 3 g (to całkiem sporo, ale w końcu pierny, oznacza w języku staropolskim pieprzny), 1 g goździków, 1 g mielonego cynamonu i 1 g startej gałki muszkatołowej). Pieprz i goździki wrzuciłam do młynka do kawy i zmiksowałam na proszek.
**Skórkę z cytrusów obierałam ostrą obieraczką, tylko z wierzchu, bez albedo.
***Po wypróbowaniu myślę, że pysznie będzie też z marmoladą z moreli. Tę z gorzkich pomarańczy można kupić np. w Eurospar czy Auchan.

Wykonanie:
W rondelku podgrzej wodę, cukier, sól i miód. Następnie dodaj mieszankę 4 przypraw, anyż, skórkę z cytryny, pomarańczy i limonki.  Dodaj masło i pozwól mu się roztopić. Przykryj naczynie i odstaw na 20 minut. 

Przygotuj foremkę. Najlepiej delikatnie ją wysmaruj masłem i wyłóż papierem do pieczenia.

Przesiej mąkę, proszek do pieczenia i sodę do miski. Przelej przestudzoną miksturę przez durszlak, żeby zatrzymać tylko skórki i anyż gwiazdkowy. Stopniowo wlewaj ją na mąkę mieszając trzepaczką do uzyskania jednolitej masy. Uwaga - masa będzie rzadka, ale tak ma być.

Nagrzej piekarnik do 180 stopni C góra i dół, lub 170 stopni C z termoobiegiem. Ciasto wlej do przygotowanej foremki i piecz 30-40 minut. W płaskiej formie krócej, w wysokiej i długiej dłużej.

Po upieczeniu odczekaj ok. 10 minut, delikatnie wyjmij ciasto z formy i ostudź na kratce. Gdy całkiem ostygnie, przełóż piernik konfiturami. 
Chlebek dyniowy ze świeżą żurawiną i pekanami - jesienny comfort food. Do tego kawa wg Kuchni Pięciu Przemian.

Chlebek dyniowy ze świeżą żurawiną i pekanami - jesienny comfort food. Do tego kawa wg Kuchni Pięciu Przemian.

 Za oknem od kilku dni nie widać słońca, a jedynie szarą powłokę chmur, która siedzi nad ziemią. Wstajemy w szarości, a dzień kończy się o wczesnych godzinach popołudniowych. Megi więcej leży i posypia, jednak gdy kręcę się w kuchni, kładzie się blisko na podłodze śledząc każdy mój ruch. Czym odczarować tę szarość? Tym co energetyczne, kolorowe i pełne smaku. Dom zaczyna pachnieć przyprawami i pieczonym ciastem. Pomarańcz musu dyni tryska energią, piękny kolor i kwaśny smak żurawiny przełamuje słodycz ciasta, pekany które najbardziej lubię ze wszystkich orzechów jakie jadłam i korzenne przyprawy stanowią doskonałe uzupełnienie całości smaku. Do tego zaparzam kawę wg Kuchni Pięciu Przemian, której mogę wypić trochę więcej niż o innych porach roku. Chwilo trwaj!

 

Chlebek dyniowy ze świeżą żurawiną i pekanami


Składniki:
I
90 g rozpuszczonego i ostudzonego masła
300 g puree z pieczonej dyni (użyłam hokkaido)
2 jaja

II
200 g mąki pszennej, tortowej
10 g przypraw do piernika
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
130 g cukru trzcinowego
szczypta soli
III
200 g  świeżej , umytej żurawiny wielkoowocowej
100 g grubo posiekanych pekanów

Przygotować foremkę o wymiarach 25 cm x 11 cm - wyłożyć ją papierem do pieczenia. Włączyć piekarnik na 180 stopni C z termoobiegiem.
Wymieszać składniki  z I grupy w misce na tyle dużej, żeby można było dodać pozostałe. Wymieszać trzepaczką składniki z II grupy, wrzucić je do suchych  i razem połączyć. Dodać żurawinę i pekany, wymieszać i włożyć do foremki. Piec 45-50 minut. Po upieczeniu i wyjęciu z foremki ostudzić na kratce.


Kawa wg Kuchni Pięciu Przemian


0,5 l wody

2 czubate łyżeczki świeżo zmielonej kawy
1 łyżeczka kakao

1/2 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki imbiru
2 goździki
2 strączki zielonego kardamonu rozgniecione

sól

3 - 4 krople soku z cytryny

Ważna jest tu kolejność, stąd taki zapis składników! Wodę zagotować np. w rondelku, wrzucić do niej świeżo zmieloną kawę i kakao. Chwilę pogotować i dodać przyprawy, następnie sól i sok z cytryny. Gotować dwie minuty. Po wyłączeniu fusy opadną na dno i będzie można kawę zlać. Można też ją dosłodzić jak ktoś lubi, w kubeczku, a nie podczas gotowania. Przyprawy można modyfikować, kakao nie jest konieczne, ja dodaję bo lubię.


Szybkie ciasto ucierane, na śmietance z wiśniami.

Szybkie ciasto ucierane, na śmietance z wiśniami.

 To bardzo szybkie do zrobienia ciasto, świetnie nadające się pod różne owoce. Mogą być świeże, ale poza sezonem można też wykorzystać mrożone. Proporcje są na dość dużą foremkę o wymiarach 24 cm na 35 cm. Masa po wyrośnięciu nie jest zbyt wysoka, bo ma średnio ok. 3,5 cm. Osobiście wolę  wypieki, gdzie masa ciasta nie przeważa zbytnio nad ilością owoców, jak w tym wypadku. Za przepis dziękuję Basi, prowadzącej bloga "Mozaika życia". Publikuję go za jej zgodą.


1 kg wiśni

5 jaj

250 ml cukru

200 g roztopionego i ostudzonego masła

2 łyżeczki proszku do pieczenia

500 g mąki pszennej tortowej

250 ml gęstej śmietany (nie jest ważny procent, tylko gęstość)

1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub migdałowego


Wiśnie umyć, wydrylować i zostawić na sicie, żeby pozbyć się nadmiaru soku. Przygotować foremkę do pieczenia. Piekarnik nagrzać do 170 stopni z termoobiegiem.

Jajka całe ubić na puch z cukrem, do białości, żeby masa była gęsta. Dalej ubijając dodać wąską stróżką stopione masło. Następnie do masy dodawać stopniowo wymieszaną mąkę z proszkiem do pieczenia, na zmianę ze śmietaną, cały czas ubijając. Napowietrzone ciasto wylać na przygotowaną foremkę. Na wierzch wyłożyć owoce. Piec ok. 50 min (sprawdzić patyczkiem, czy ciasto jest upieczone). 
Ostudzić je na kratce, a przed podaniem można nieco oprószyć cukrem pudrem.


Tarta truskawkowo-rabarbarowa.

Tarta truskawkowo-rabarbarowa.

 Bardzo lubię tarty w stylu galette, takie jak ta. Pieczona bez foremki z zawiniętym brzegiem wygląda rustykalnie i apetycznie. Ma cienkie ciasto i sporo owoców. Przepis na tę tartę znalazłam u D. Lebovitza, ale wprowadziłam trochę zmian w nadzieniu. 


Składniki na ciasto:

210 g mąki pszennej
1 łyżka cukru
0,5 łyżeczki soli 
115 g  zimnego masła, pokrojonego w kostkę 
6 łyżek (90 ml) lodowatej wody

Wszystkie składniki z wyjątkiem wody wrzucić do melaksera, włączyć miksowanie na krótko dodając stopniowo wodę. Gdy masa zlepi się w grudki zatrzymać urządzenie, masę zlepić w całość, włożyć do woreczka i schłodzić w lodówce przez 30 minut. Można też składniki zagnieść ręcznie, pamiętając, żeby robić to jak najkrócej.

Składniki na nadzienie:

330 g pokrojonego w kostkę rabarbaru 
350 g umytych, osuszonych i poćwiartowanych truskawek (najlepiej drobnych)
80 g cukru pudru
2 łyżki mąki migdałowej/mielonych migdałów*
10 g cukru z wanilią
1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej

dodatkowo:
1,5  łyżki stopionego masła
rafinada

* można mielone migdały zastąpić bułką tartą lub pokruszonymi ciastkami amaretti

Pokrój rabarbar i truskawki. Przygotuj je przed wyjęciem ciasta z lodówki, jak najpóźniej. Nie mieszaj owoców.

Rozpuść masło do posmarowania galette.

Nagrzej piekarnik do 200 stopni C.

Ciasto rozwałkuj na papierze do pieczenia na cieniutki placek o średnicy 36 cm. Umieść papier z rozwałkowanym ciastem na blasze do pieczenia. Na środek wyłóż mąkę migdałową, rozmieść ją równo, zostawiając ok. 5-6 cm marginesu od brzegu ciasta.

W ostatniej chwili posyp owoce cukrem pudrem, cukrem z wanilią i mąką ziemniaczaną. Wstrząśnij całość, żeby proszek oblepił owoce. Wyłóż je na środek zabezpieczony proszkiem migdałowym przed przesiąkaniem. Rozmieść równo owoce co do wysokości i zawiń brzeg. Nie przejmuj się jeśli jest nierówny. To cały urok tarty. 

Posmaruj zawinięcie roztopionym masłem i posyp rafinadą.

Piecz  35 do 45 minut. Wyjmij z piekarnika i zsuń tartę z blachy do pieczenia na stojak do chłodzenia.

Tartę możesz podać w upalny dzień z lodami. Cieniutkie ciasto, duża ilość owoców o wyrazistym smaku to najlepsze połączenie ;)



Babka pistacjowa.

Babka pistacjowa.

 To babka typu piaskowego, ma sprężyste i dość wilgotne ciasto. Bardzo aromatyczna i nieco inna niż popularne, ze względu na dodatek pistacji i pasty pistacjowej. Jeśli będziecie chcieli ją upiec, polecam pastę z jednym składnikiem (100% pistacji), bez żadnych dodatków.  Do dekoracji użyłam niesolonych pistacji i jadalne suszone różyczki, które w ustach chrupią jak chipsy. 


Składniki na formę o pojemności - 2-2,5 l
ciasto:
150 g miękkiego masła
150 g pasty pistacjowej* 
220 g drobnego cukru*
280 g mąki pszennej typ 500
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
5 jajek
200 g kwaśnej śmietany lub jogurtu naturalnego
duża szczypta soli

dekoracja:
100 g białej czekolady
1 łyżka pasty pistacjowej 
garść posiekanych, niesolonych pistacji
suszone pączki jadalnych róż*


Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową!

Formę do babki wysmaruj masłem i obsyp mąką. Do oddzielnego naczynia przesiej mąkę przez sito i połącz ją z  proszkiem do pieczenia i sodą. Rozdziel białka od żółtek.

W misie miksera utrzyj masło z cukrem na puszystą masę. Dodaj pastę pistacjową i wymieszaj do połączenia. Dodawaj po jednym żółtku i krótko miksuj za każdym razem. Po nich dodaj w partiach mąkę i śmietanę, powtarzając czynność miksowania za każdym razem. 

Ubić białka z solą  na sztywną pianę.  Dodaj połowę piany  do masy i delikatnie ręcznie wymieszaj, bez miksowania! Dodaj resztę piany i ponownie wymieszaj.  Wlej masę do przygotowanej formy. Piecz babkę w temperaturze 170 stopni C przez ok. 55 minut. Na koniec sprawdź patyczkiem, czy ciasto jest upieczone.  Zostaw babkę w uchylonym piekarniku przez jakieś 5 min. Następnie wyjmij ją z formy na kratkę i  całkowicie ostudź.

Gdy ciasto jest ostudzone przygotuj polewę. Na parze rozpuść białą czekoladę i połącz ja z pastą pistacjową. Gdy oba składniki utworzą gładką masę, wylej polewę na babkę. Od razu obsyp wierzch posiekanymi grubo pistacjami. 


żródło: M. Mądra-Pawlak, J. Pawlak "Lubię"
* kupiłam słoiczek pasty o wadze 200 g, w oryginale jest 260 g cukru, a róże to już mój dodatek.


Życzymy Wam dobrego, wiosennego czasu, udanego wypoczynku i miłych chwil. Alleluja!
Українська паска - ukraińska paska - tradycyjne ciasto na Wielkanoc.

Українська паска - ukraińska paska - tradycyjne ciasto na Wielkanoc.

 Trudno nie myśleć, o tym co się dzieje. Eksterminacja, która nam Polakom jest doskonale znana z historii. Każdy dzień przynosi informacje o zbrodniach na narodzie ukraińskim. Ból i cierpienie, których przyczyny nie mają żadnego racjonalnego  uzasadnienia. Trudno z tym "bagażem" emocji  wejść do kuchni. Jednak życie toczy się własnym rytmem. Postanowiłam przygotować coś z tradycyjnej, ukraińskiej kuchni wielkanocnej. Paska to ciasto drożdżowe, ma być dobrze wyrośnięte, wysokie i ozdobione. Możecie wykorzystać mój przepis, albo jakiś swój ulubiony. Dodać bakalie jakie lubicie lub z nich zrezygnować. Możecie podarować ją jakimś znanym Wam lub nieznanym ludziom, wygnanym z własnego kraju przez wojnę. Możecie zjeść je z bliskimi myśląc o tych, którzy nie mają tyle szczęścia co my. Każde rozwiązanie jest dobre :) Слава Україні!


Українська паска - ukraińska paska


proporcje na formę o średnicy 22-24 cm:

450 g mąki pszennej z dużą zawartością białka
30 g świeżych drożdży
200 ml letniego mleka
90 g drobnego cukru
2 jaja
60 g rozpuszczonego masła i schłodzonego do temperatury pokojowej
szczypta soli
1 laska wanilii (same ziarenka)

dodatkowo użyłam:
70 g suszonej żurawiny
60 g kandyzowanej skórki z pomarańczy

do posmarowania ciasta:
1 żółtko
odrobina mleka

Wykonanie:

Z drożdży, odrobiny mleka oraz łyżki mąki i cukru zrobić rozczyn. Odstawić w ciepłe miejsce, żeby drożdże rozmnożyły się. 
Do dzieży robota wsypać mąkę, dodać jaja, rozczyn i resztę składników (bez masła i bakalii). Wyrabiać, aż ciasto stanie się elastyczne i zwarte. Następnie dolewać po odrobinie masła. Gdy zostanie wchłonięte, czynność powtarzać do zużycia całej porcji. Po dodaniu masła ciasto wyrabiać tak długo aż przestanie przyklejać się do ścianek ( u mnie ok. 10 minut). 
Jeżeli chcecie dodać bakalie i jednocześnie ozdobić ciasto, teraz oddzielcie porcję na ozdoby (wzięłam ok. 250 g). Do pozostałej masy dodajcie bakalie i krótką chwilę wyrabiajcie do połączenia ich z ciastem.
Obie porcje ciasta odstawcie do podwojenia masy, pod przykryciem (30-60 min.). Następnie przygotujcie formę do pieczenia. Wyłóżcie ciasto z bakaliami, które powinno sięgać do ok. połowy wysokości formy. Z masy bez bakalii zróbcie ozdoby np. warkocze, ślimaczki itp. Warkocze często układane są na krzyż. Robiłam tak i z warkoczem tylko dookoła. Polecam zrobić warkocz mniejszy niż obwód ciasta, bo w czasie wyrastania może zsunąć się na bok.


Widać to na zdjęciu poniżej :) Przykryć przygotowane ciasto i odstawić do ponownego wyrośnięcia. Ciasto podwoi objętość, ale podczas pieczenia też jeszcze urośnie.


Przed pieczeniem posmarować wierzch paski rozbełtanym żółtkiem z odrobiną mleka.


 Piec w nagrzanym  piekarniku do 180 stopni C  ok. 45 minut. Gdyby zbyt mocno przypiekało się, trzeba przykryć wierzch folią aluminiową. Po upieczeniu odczekać 10 minut, wyjąć ciasto z formy i ostudzić na kratce.



Drożdżowa babka na bazie białek jaj, w wersji cytrynowej.

Drożdżowa babka na bazie białek jaj, w wersji cytrynowej.

 Po zrobieniu ciasta na pączki i róże karnawałowe zostało mi sporo białek jaj. Dzięki Ali (Kuchnia Alicji) znalazłam smakowity przepis na ich utylizację. Babka  rewelacja, delikatna  i trzyma świeżość! Wpisuje ją na bloga, żeby móc wracać do tego przepisu. Zrobiłam ją bez dodatków, ale na myśl o dodaniu żurawiny i pistacji ślinka leci, powtórzę ją  w tej wersji z pewnością. Przepis bardzo Wam polecam, podobnie jak bloga Ali :)


Drożdżowa babka cytrynowa


Składniki na formę o pojemności ok. 2l:

500 g mąki pszennej (250 g mąki krupczatki i 250 g mąki luksusowej)
120 g jogurtu naturalnego
125 ml soku z cytryny
285 g białek jaj (z 8-10 jaj, w zależności od wielkości)
30 g świeżych drożdży
160 g drobnego cukru 
130 g roztopionego masła
szczypta soli
2 łyżki alkoholu (użyłam limoncello)
starta skórka z jednej cytryny

ew. dodatki- żurawina, pistacje, rodzynki itp.

Wykonanie:

Drożdże rozpuścić w 2 - 3łyżkach wody, dodać po łyżce mąki i cukru, a następnie wymieszać. Odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Do przesianej mąki dodać wyrośnięty rozczyn, starte skórki, 1/3 cukru, alkohol, jogurt i sok z cytryny. Miksując dolewać stopione masło.

Białka ubić na sztywną pianę, dodać szczyptę soli oraz stopniowo resztę cukru. Powoli połączyć z ciastem, delikatnie mieszając, aż powstanie gładkie, niezbyt gęste ciasto. Dodać bakalie, delikatnie wymieszać.

Formę do babki z kominem  wysmarować masłem/margaryną i wysypać mąką. Ciasto przelać do formy, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 40 min.. Piec ok. 40 minut w 180° C. Sprawdzić patyczkiem czy upieczone, po około 5 minutach wyłożyć z formy na talerz, posypać cukrem pudem lub polukrować.

Smacznego!



Red velvet w wersji mini.

Red velvet w wersji mini.

 Red velvet to klasyk cukiernictwa zza oceanu. Różne są teorie dotyczące pochodzenia ciasta. Jedne przypisują pochodzenie Hotelowi Waldorf-Astoria w NY, inne stanowi Meryland, inne sieci kanadyjskich domów towarowych Eaton w Kanadzie. Jaka jest prawda pewnie nigdy się nie dowiemy, ale czy to jest najważniejsze? Nie! Ciasto ma mieć odpowiedni kolor i być warstwowe. Takie jest. Dla nas zrobiłam na Walentynki wersję mini, bo taka nam służy ;D Polecam. Wilgotny biszkopt i niezbyt słodki krem. Pycha!


Składniki na trzy porcje:

na ciasto:
165 g mąki pszennej tortowej
szczypta soli
1 łyżka kakao
130 g cukru
85 g masła
2 małe jaja/1 duże
160 ml maślanki
2/3 łyżeczki sody
ekstrakt z wanilii
barwnik spożywczy(użyłam w proszku)

na krem
 200 g schłodzonej śmietany kremówki
śmietan-fix
cukier puder
100g serka kremowego

owoce do dekoracji

W jednym naczyniu wymieszaj mąkę, sól, kakao, sodę oczyszczoną i wanilię. W innym utrzyj masło i cukier. Dodaj do masy maślanej jajka jedno po drugim, aż się wchłoną. Barwnik połącz z maślanką, całość dobrze wymieszaj. Wymieszaj suche składniki z masą maślano-jajeczną. Dodaj zabarwioną maślankę. Przygotuj formę do tarty o średnicy 32 cm. Wlej miksturę i wygładź. Piecz przez około 20 minut w rozgrzanym do 170 stopni piekarniku. Nie dopuść do przypieczenia i zmiany koloru ciasta. Po upieczeniu ciasto powinno pozostać lekko wilgotne. Odstaw je do całkowitego ostygnięcia.

Śmietanę ubij, dodając śmietan fix, żeby utrzymać strukturę. Dosłodź ją do smaku według uznania. Wymieszaj delikatnie  z kremowym serkiem. Całość włóż do rękawa cukierniczego.

 Z ciasta wykrój obręczą cukierniczą o średnicy 7 cm  dziewięć krążków. Przełóż je kremem wyciskanym z rękawa, udekoruj owocami :)


Sernik z pekanami i kajmakiem

Sernik z pekanami i kajmakiem

 Pyszny sernik. Bez pęknięć i opadania. Lekko wypukły wierzch, wspaniały smak. Od czasu do czasu można sobie pozwolić na taki rarytas :)

 Składniki na formę o średnicy 23 cm

na spód

70 g rozpuszczonego masła, ostudzonego

50 g podprażonych na patelni pekanów, zmielonych

80 g mąki pszennej

20 g cukru trzcinowego

szczypta soli

Przygotować tortownicę - wysmarować ją tłuszczem i wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do temperatury 200 stopni C (góra i dół bez termoobiegu). Wszystkie składniki na spód wymieszać dokładnie w misce. Przełożyć do tortownicy, mocno i równomiernie ugnieść (bardzo pomocny jest w tym tłoczek do obręczy cukierniczej). Wstawić do piekarnika i piec ok. 10 minut. Odstawić do ostygnięcia.

Składniki  na masę serową:

1 kg sera "wiaderkowego"

200 g śmietany 36%

300 g mleka skondensowanego, słodzonego

5 jaj

10 g cukru  z wanilią

40 g mąki ziemniaczanej

Nagrzać piekarnik do 160 stopni C z termoobiegiem. Do miski włożyć twaróg, wymieszać go łyżką. Następnie dodać  mleko i śmietanę, wymieszać tylko do połączenia, najlepiej trzepaczką rózgową (żeby nie napowietrzyć masy). Potem dodawać po jednym jaju i mieszać. Dodać resztę składników. Wylać masę na podpieczony i ostudzony spód. Wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec 60 minut. Po tym czasie odczekać z wyłączonym piekarnikiem ok. 20 minut i delikatnie (najmniej jak się da) uchylic piekarnik i zostawić sernik do całkowitego ostudzenia.

Na wierzch sernika:

250-260 g gotowego kajmaku

pekany

Kajmak podgrzać na małej patelni. Użyłam kajmaku z Gostynia z puszki (tzw. masa krówkowa). Gdy jest płynny rozsmarować go na wierzchu sernika. Ułożyć na wierzchu pekany.

Gruszkowiec George Sand.

Gruszkowiec George Sand.

 George Sand - francuska pisarka okresu romantyzmu, znana była z łamania konwenansów ograniczających życie kobiet. Nam Polakom, najbardziej ze związku z Fryderykiem Chopinem. Dorastała, mieszkała i przyjmowała swoich przyjaciół w swoim domu w Nohant, w centralnej Francji. Pasjonowała się kuchnią i botaniką. Dla swoich przyjaciół organizowała przyjęcia. Byli wśród nich  m.in. Alexandre Dumas (syn),  Alfred Musset,  Gustave Flaubert,  Eugène Delacroix  i oczywiście  jej miłość -  Fryderyk Chopin, którego poznała w roku 1838. W latach 1839 - 1846 Chopin każde lato spędzał w posiadłości George Sand w Nohant, gdzie również komponował. Zamiłowanie George Sand do dobrej kuchni zaowocowało wydaniem w 2013 r. książki kucharskiej "Les Carnets de Cuisine de George Sand" z przepisami zebranymi przez Muriel Lacroix i Pascal Pringarbe. Do powstania jej przyczyniło się  spotkanie autorów w 2011 roku z Christiane Sand, ostatnią spadkobierczynią George Sand.
Możemy sobie wyobrażać, że gruszkowiec jadł również nasz wielki kompozytor :)


Składniki (na talerz ceramiczny o średnicy wew. 22,5 - 23 cm):

na ciasto:
300 g mąki pszennej
50 g drobnego cukru
150 g zimnego masła
szczypta soli
ok. 60 ml zimnej wody

Składniki na ciasto zagnieść ręcznie (jak najkrócej) lub wrzucić do melaksera, zmiksować do otrzymania grubej kruszonki. Zlepić rękoma całość w jednolitą kulę, rozpłaszczyć i włożyć do torebki foliowej. Umieścić w lodówce na około godzinę czasu.

na nadzienie:
1,2-1,3 kg dużych, twardych  i słodkich gruszek (polecam odmianę konferencja)
2 łyżki cukru trzcinowego
3 łyżki crème fraîche (można zrobić samemu)
świeżo zmielony czarny pieprz* 

1 żółtko z odrobiną wody lub mleka do posmarowania ciasta

*Zastąpiłam pieprz mieszaniną przypraw:
1/2 łyżeczki mielonego cynamonu,
2 goździki roztarte w moździerzu,
2 strączki zielonego kardamonu - tylko ziarna roztarte w moździerzu na proszek.

Dodałam też 2 łyżki zmielonych migdałów na spód. To składnik, którego nie było w przepisie.

Ciasto podzielić na dwie części - ok. 2/3 na spód i 1/3 na wierzch. Talerz wyłożyć rozwałkowaną, większą częścią ciasta (mojego talerza nie trzeba smarować). Umyte gruszki obrać, podzielić na ćwiartki, wykroić gniazda nasienne i podzielić wzdłuż na paski o ok. 1 cm grubości. Jeśli gruszki są duże, to pasek dodatkowo  podzielić na ok. 3 części w długości. 
Na spód rozsypać migdały, na to ułożyć pokrojone gruszki. Całość posypać przyprawami. na wierzch ułożyć śmietaną wymieszaną z cukrem. Dobrze zlepić brzegi ciasta z plackiem układanym na wierzch (1/3). Z resztek ciasta można zrobić dekoracje. Zrobić rozcięcie, żeby para mogła uciekać. Posmarować wierzch ciasta rozbełtanym żółtkiem z odrobiną mleka lub wody. Wstawić do nagrzanego  do 180 stopni C piekarnika na 45 minut. Po upieczeniu odstawić na przynajmniej kilkanaście minut przed krojeniem lub zupełnie ostudzić. Smacznego!

źródło: "Francuskie wędrówki Julie", program tv.
Marlenka.

Marlenka.

To jedno z moich ulubionych ciast. Kiedyś poleciła mi je Klara, prowadząca bloga "Kulinarki". Poszukiwałam przepisu na ciasto, które może być zrobione wcześniej niż w dniu podania, czyli nieco leżakować. Marlence to bardzo służy, ba jest wręcz obowiązkowe, żeby ciasto nabrało właściwej wilgotności i smaku. Ma wspaniały miodowo-karmelowy smak i bardzo smaczny, budyniowy krem. To ormiański wypiek, który zrobił prawdziwa karierę w Czechach. W 1994 r. do miejscowości Frydek-Mistek przeprowadził się z Armenii Gevorg Avetisyan. Musiał utrzymać rodzinę. Wraz z siostrą wpadli na pomysł wypiekania staroormiańskiego ciasta z rodzinnego przepisu. Pierwsze ciasta sprzedawano znajomym i lokalnym kawiarniom. Szybko zyskały uznanie i popularność. Nazwano je Marlenką od imienia matki i córki Ormiańczyka. W 2003 roku założyli własną firmę produkującą Marlenkę. Dziś produkują 100 tysięcy ciast miesięcznie, zatrudniają prawie 200 osób, a Gevorg Avetisyan jest dziś poważnym biznesmenem. Od tego roku można odwiedzić nowe specjalne Centrum dla zwiedzających. Tu jest strona firmy - klik
Tyle o historii ciasta, a teraz przejdźmy do działania. Przepis pochodzący z bloga "Sweetlive recepty", zaadaptowany przez Aleksandrę  prowadzącą bloga "Przepisy Aleksandry" podaję ze zmianami Klary i swoimi.


Marlenka


proporcje na foremkę o wymiarach ok. 25 x 34 cm

Składniki na ciasto:
600 gramów mąki pszennej
120 gramów masła
150 gramów cukru 
3 łyżki miodu
1 płaska łyżka sody
1 łyżeczka octu
2 duże jajka

Składniki na krem:
1 puszka masy kajmakowej (najlepsza jest z Gostynia), w temperaturze pokojowej
1 budyń waniliowy 
250 gramów masła 82%, w temperaturze pokojowej
500 ml pełnego mleka
1 łyżka cukru

Wykonanie:

Najpierw zrób krem.

Ugotuj budyń z mleka, cukru i budyniu zgodnie z  instrukcją na opakowaniu. Odstaw, by schłodził się do temperatury pokojowej.
 
Utrzyj masło z masą kajmakową. Następnie miksuj ma małych obrotach i dodawaj do maślanej masy po jednej łyżce budyniu.  Gotowa masa będzie dość płynna - nadmiar wilgoci wchłonie ciasto. Przykryj naczynie z masą  i odstaw w chłodne miejsce.

Teraz ciasto.  

Do garnka przełóż masło i miód, kiedy się rozpuszczą dodaj cukier i gotuj na średnim ogniu - mieszaj, aż rozpuszczą się wszystkie składniki.

W osobnej miseczce wymieszaj sodę z octem, od razu zacznie się pienić, więc natychmiast dodaj ją do masy.

Zmniejsz ogień na najmniejszy i cały czas mieszaj miksturę. Po paru minutach zmieni się kolor na pomarańczowo-brązowy. Zacznie pięknie pachnieć w kuchni - Martina, autorka przepisu napisała, że zacznie pachnieć "Marlenką" .


Zdejmij miksturę z ognia i schładzaj co jakiś czas mieszając. Jak mikstura będzie ciepła ale nie gorąca (tak żeby rąk nie poparzyć) dodaj jajka i mieszaj bardzo energicznie (za pomocą trzepaczki), aby jajka połączyły się z całością, ale nie ścięły.

Stopniowo dodawaj do masy mąkę. Ważne, żeby z ciastem na Marlenkę pracować póki jest ciepłe, więc należy od tego etapu wszystko robić szybko.

Kiedy ciasto będzie już gęste i będzie się go trudno łączyło z mąką za pomocą łyżki, wysyp na stolnicę pozostałą mąkę i przelej ciasto. Zagniataj wszystko razem do dobrego połączenia się składników.

Podziel ciasto na 6 równych części. Każdą rozwałkuj bardzo cienko i równo. Świetnie robi się to między arkuszami papieru do pieczenia (mniej więcej na rozmiar dużej blachy, w której będziemy składać ciasto).  Gdyby masa ostygła i stawiało opór podczas rozwałkowywania, podgrzej ją przez chwilę w mikrofali. Dobrze też robi kawałkom ciasta zawiniętym w folię odłożenie ich na ciepły kaloryfer :) 

Blaty piecz na blasze z wyposażenia piekarnika, wyłożonej papierem  w temperaturze  180-190 stopni C,  do uzyskania przez nie koloru złotawo-brązowego (kilka minut). Blaty można upiec na parę dni przed złożeniem Marlenki.

Złóż ciasto.

Formę na Marlenkę wyłóż papierem do pieczenia. Wykrój z blatów równe kawałki wielkości dna formy. 

Skrawki ciasta możesz  rozdrobnić na  małe kawałeczki i posypać nimi wierzch wypieku (u mnie dodatkowo z wiórkami gorzkiej czekolady).

Włóż pierwszy blat na dno formy i posmaruj go 1/6 masy kremu. Powtórz to z kolejnymi blatami  ciasta. Zawiń szczelnie całość w folię i odłóż przynajmniej na noc do lodówki. Ciasto po dwóch dniach jest moim zdaniem najsmaczniejsze. 
Francuska tarta z jabłkami.

Francuska tarta z jabłkami.



proporcje na foremkę o średnicy 23 - 24 cm

200 g mąki pszennej
100 g zimnego masła
70 g + 60 g drobnego cukru
5 g/ 1 czubata łyżeczka cukru z wanilią
125 ml/ok. 100 g gęstej, kwaśnej śmietany (użyłam 18%)
1+2 jaja
2 duże jabłka do pieczenia (szara reneta, golden delicius)
szczypta soli

Masło, mąkę, 1 jajo i 80 g cukru ze szczyptą soli zagnieść szybko w jednolite ciasto (lub użyć do tego melaksera). Utworzyć kulę, zawinąć w folię i schłodzić ok. 30 minut w lodówce.

Po tym czasie rozwałkować ciasto między dwoma arkuszami papieru do pieczenia, wyłożyć nim wysmarowaną tłuszczem foremkę. Przykryć jednym z arkuszy, wysypać na to kulki obciążające i piec 20 minut w 200 stopniach C i kolejne 10 minut bez obciążenia w 180 stopniach C. Upieczone w ten sposób ciasto powinno mieć lekko brązowy kolor.

W czasie, gdy ciasto piecze się w piekarniku przygotowujemy nadzienie. Śmietanę, 2 jaja, cukier z wanilią, 60 g cukru ubić trzepaczką na gładką masę. Obrać jabłka, wykroić gniazda nasienne i podzielić - jeśli są duże - na 8 części. Wylać nadzienie na dno upieczonego spodu, włożyć w masę kawałki jabłek i piec ok. 30 minut w 180 stopniach C. Masa powinna się ściąć i lekko zrumienić. Zostawić do ostygnięcia w foremce. Smacznego :)

Przepis pochodzi z mojej ukochanej książki "Szarlotki" J. Philippi z drobnymi modyfikacjami.