POLECAMY

Stek z tuńczyka z biszkoptem z pietruszki, sałatką z rukwi wodnej i kolorowymi warzywami.

Stek z tuńczyka z biszkoptem z pietruszki, sałatką z rukwi wodnej i kolorowymi warzywami.

Dziś danie główne z naszej walentynkowej kolacji :) Stek z tuńczyka robi się krótko i prosto. Skorzystałam tu z pomysłu J. Olivera. Tuńczyk w tym wydaniu jest pyszny i wart powtarzania. Jeśli będziecie kupować, to kawałki powinny mieć ok. 2 cm grubości. Przyprawiamy tuż przed smażeniem, właściwie to niemal ostatni element dania, który wkładamy na podgrzany i "ubrany" innymi elementami talerz. 
Dodatki możecie zmieniać. Ważne, żeby było kolorowo, bo sama ryba tego wymaga. U mnie dodatki wynikły z tego, co miałam w domu. Rukiew wodną niestety u nas rzadko można kupić (choć zawsze gdy ją spotkacie warto), z powodzeniem można ją zastąpić roszponką lub rukolą. Co do biszkoptu z pietruszką, potrzebny jest nam syfon. Jeśli go nie macie, zróbcie coś innego, ciekawego. Jednak sam biszkopt ze względu na swoją strukturę, piękny kolor i smak jest ciekawym, nowatorskim dodatkiem. Zatem do dzieła :)



Stek z tuńczyka z biszkoptem z pietruszki, sałatką z rukwi wodnej i kolorowymi warzywami.


porcja dla 2 osób:

na steki:
2 kawałki polędwicy z tuńczyka o grubości 2 cm
nasiona kopru włoskiego
nasiona kolendry
gruboziarnista sól morska
ziarenka pieprzu czarnego
cytryna
oliwa

na biszkopt z pietruszki:
2 jaja M
40 g mąki pszennej tortowej
15 g soku z natki pietruszki (z wyciskarki)
40 g rozpuszczonego i ostudzonego masła
sól
mielony biały pieprz

na sałatkę z rukwi
1 mały ząbek czosnku
1/2 łyżeczki miodu
1 łyżeczka soku z cytryny
2 łyżki oliwy
świeżo zmielony pieprz
rukiew wodna

dodatki
puree z dyni piżmowej
kolorowe ziemniaki
ciecierzyca
kolorowe pomidorki bez skórki

Ważne ! Steki przed przygotowaniem powinny mieć temperaturę pokojową. Jeśli mamy je w lodówce, należy 1-2 godziny wcześniej wyjąć je. Także umyć w zimnej wodzie i osuszyć papierowym ręcznikiem.

Wykonanie biszkoptu z pietruszki
Potrzebujemy syfon kulinarny, dwa  papierowe kubki jednorazowe oraz tłuszcz do wysmarowania ich wewnętrznej powierzchni oraz kuchenkę mikrofalową.
Ubić mikserem całe jajka z solą i pieprzem. Do mocno ubitych dodać mąkę i wymieszać ręcznie, następnie stopniowo masło, wymieszać i na koniec sok z pietruszki. Całość powinna być gładka, bez grudek. Wlać to do syfonu i zgodnie z jego instrukcją napowietrzyć przy pomocy naboju.
Kubek papierowy nakłuć końcem noża od strony zewnętrznej na dnie (3-4 razy). Wlać do natłuszczonego wnętrza nieco masy za pomocą syfonu (ok. połowy kubka). Wstawić na najwyższą moc. Czas pieczenia zależy od mocy kuchenki. Upiec najpierw na próbę na 1 min., ewentualnie przedłużyć do 1,5 min. Wyjąć (ostrożnie-gorące) i odwrócić do góry dnem kubek. Odczekać chwilę. Biszkopt sam powinien wypaść. Czynności powtórzyć.

Sałatka z rukwi
Ząbek czosnku drobno posiekać, posypać solą, rozetrzeć końcem noża. Włożyć do małego naczynka, dodać miód, wymieszać, następnie sok z cytryny, wymieszać, na koniec dodać oliwę i świeżo zmielony pieprz. Przed podaniem umytą i osuszoną rukiew wymieszać z połową winegretu. Pozostałą połową skropić podane obok steku warzywa.

Wykonanie dodatków 
Dynię obraną i pokrojoną pieczemy w 200 stopniach przez 20-30 minut, w zależności od wielkości kawałków. Po ostudzeniu miksujemy i solimy oraz dodajemy do smaku zmielony, biały pieprz. Przed podaniem dania podgrzewamy ją w kuchence mikrofalowej, wkładamy do rękawa cukierniczego i wyciskamy na talerz kleksy.
Fioletowe ziemniaki (na 2 porcje wystarczą dwa) myjemy i gotujemy w skórce, w osolonej wodzie, aż widelec będzie wchodził w miąższ. Trzeba  to sprawdzić po ok. 20 min. Potem możemy obrać je, pokroić na dowolne kawałki. Ja przy pomocy łyżki do melona wykroiłam półkule i przed podaniem podgrzałam w kuchence mikrofalowej. 
Ciecierzycę z puszki opłukać i osuszyć, rozłożyć na talerzu z innymi dodatkami.
Pomidorki delikatnie naciąć, sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórki i pokroić w plasterki na jeden kęs.

Smażenie steku
Rozgrzewamy teflonową patelnię, żeby była bardzo gorąca. Jednocześnie nasiona kolendry, kopru, sól i pieprz ucieramy razem w moździerzu. Smarujemy przyprawami z obu stron steki. Skrapiamy tuńczyka oliwą, rozsmarowujemy ją po całej powierzchni i kładziemy na gorącej patelni. Obserwujemy jak się smaży, bo środek steków powinien zostać różowy. Piotr miał stek smażonego z obu stron po ok. 30 sek. (prawie surowy). Ja swój smażyłam ok. 1,5 min. Nie należy przekroczyć 2 min., bo będą przesmażone. Polędwica jest niezwykle delikatna i soczysta, im dłużej ją smażymy tym szybciej otrzymamy suchą "podeszwę". Po smażeniu wyjąć na deskę, żeby odpoczęły. Polać oliwą i wycisnąć na każdy świeży sok z cytryny. Przekroić na pół i ułożyć na przygotowany talerz. Przybrać przygotowaną sałatką.

Największy problem, to dobre rozplanowanie pracy i zgranie wszystkiego w czasie przed podaniem dania. Smacznego :)




Chrupiąca sałatka z burakiem chioggia i rzepą.

Chrupiąca sałatka z burakiem chioggia i rzepą.

Za nami walentynkowa kolacja. Składała się z trzech dań - przystawki, dania głównego i deseru. Dziś przystawka czyli sałatka, bardzo lekka, kolorowa. Głównym bohaterem jest burak chioggia, który na surowo jest bardzo kolorowy. Pieczony traci swoje wyraziste barwy. Ja pokusiłam się o podanie go w obu postaciach. Lubimy, gdy elementy sałatki mają różne struktury


Chrupiąca sałatka z burakiem chioggia i rzepą


na dwie porcje:

2 średnie rzepy
2 buraki chioggia
80 g kremowego serka koziego
1 arkusz nori
japoński chrzan wasabi
6 żółtych pomidorków
4 ciemne pomidorki
młode listki nasturcji (8 szt.)
liście selera naciowego (6 szt.)
pędy groszku cukrowego(6 szt.)
1 łyżeczka emulsji z naci pietruszki i oliwy*

na winegret:
1 ząbek czosnku
pół łyżeczki miodu
1,5 łyżeczki soku z cytryny
2 listki mięty
8 ziarenek zielonego pieprzu
sól
oliwa ekstra vergine

Ząbek czosnku drobno posiekać, posypać solą i rozetrzeć końcem noża. Włożyć do filiżanki. Dodać miód, wymieszać, sok z cytryny, wymieszać. Na koniec dodać roztarte ziarna zielonego pieprzu i posiekane listki mięty. Do całości dolać oliwę i dobrze wymieszać.  

*Emulsję można pominąć, albo zrobić od razu więcej i trzymać w lodówce, żeby użyć do innych dań. Należy wycisnąć w wyciskarce (sokowirówce) sok z natki pietruszki. Zważyć go i dodać dwa razy więcej oliwki, razem zblendować. Ma piękny, bardzo wyrazisty zielony kolor.

Rzepę i buraki wyszorować. Jedną rzepę i burak zawinąć (każde oddzielnie) w folię aluminiową. Włożyć w żaroodpornym naczyniu do nagrzanego piekarnika (180 stopni C) i piec ok. 45 -60 minut. Wszystko zależy jak duże mamy warzywa, im większe tym czas dłuższy. Upieczone powinny być miękkie (widelec można swobodnie wbić). Po upieczeniu ostudzić. Można je też upiec dzień wcześniej.

Przygotować winegret

Małe pomidorki odrobinę naciąć nożem (tylko skórkę) i zblanszować w gorącej wodzie, zdjąć skórkę z pomidorków. Pokroić w zależności od wielkości na plasterki 3 lub 4. 

Kremowy serek zmieszać z odrobiną wasabi, tak żeby chrzan był delikatnie wyczuwalny, ale nie zdominował smaku. Włożyć serek do rękawa cukierniczego. Rzepę i buraka obrać, pokroić w bardzo cienkie plasterki na "mandolinie". Upieczone w dowolne grube kawałki (typu geometryczne bryły).

Umyć i osuszyć zielone dodatki (listki nasturcji i groszek). Z nori wyciąć paski dowolnej wysokości (u mnie ok. 4 cm ), zlepić brzegi w obręcz  (brzegi zwilżyć delikatnie wodą).

Złożyć sałatkę. Rozłożyć plastry rzepy i buraka oraz pieczonych warzyw. Nori napełnić z rękawa serkiem. Rozłożyć pomidorki. Zrobić plamki z sera na talerzu. Rozłożyć zielone dodatki. Winegretem skropić buraki i rzepę. Pokropić zieloną emulsją. Smacznego :)
Podróż po Etiopii - cz.6 - nad jeziorem Ziway.

Podróż po Etiopii - cz.6 - nad jeziorem Ziway.



Z Ptasiej Wyspy płyniemy na kolejną o nazwie Galia. Wysiadamy na ląd i spotykamy jej nielicznych mieszkańców.


W XVI wieku część obszaru Etiopii była podbita przez muzułmanów. Chrześcijanie skryli się wtedy na wyspach jeziora Ziway. Z czasem zostali odizolowani przez lud Oromo, który dziś stanowi jedną z licznych grup etnicznych Etiopii. Dopiero cesarz Menelik II, żyjący na przełomie XIX i XX wieku uwolnił ich z izolacji. Dziś liczący ok. 15 tyś. lud Zay żyje w okolicach jeziora Ziway zajmując się rybołówstwem i rolnictwem.

Nad brzegiem spotykamy  ptaki widziane wcześniej (pelikany, ibisy, warzęchy, kormorany i wężówki). Z góry okolice obserwują bieliki afrykańskie.


To wymarzony dla nich teren. Niezbyt głębokie jezioro i wysokie drzewa, gdzie można założyć gniazdo i monitorować okolicę.


Ten dostojny i piękny ptak jest symbolem narodowym w Zimbabwe, Zambii, Namibii i Sudanie Południowym. Jego angielska nazwa - african fish eagle sugeruje jako podstawę pokarmu ryby.


Jednak orzeł ten poluje również na wodne ptaki, żółwie, małe krokodyle, jaszczurki, a nawet drobne ssaki, w tym małpy. Bywa też kleptopasożytem (wykrada pokarm zdobyty przez inne zwierzęta).


A to warugi. Ptaki, które zobaczymy jedynie na płyciźnie. "Przyłapane" zostały na czułościach.


Zazwyczaj brodzą przy brzegu w poszukiwaniu drobnych ryb, żab czy kijanek.


Warugi mają swoje dziwactwo i jest ono (dosłownie) duże. Jest nim gniazdo, które zwykle ma szerokość ok. 1,5 m (ptak ten ma ok. 55 cm długości i waży ok. 400 g). Gniazdo na zdjęciu zostało zbudowane tuż przy wejściu do hotelu. Warugi tworzą w takiej stercie materiału wejście, następnie tunel ok. 60 cm prowadzący do komory gniazdowej. Cała budowa trwa do 14 tygodni.


Określane są jako kompulsywni budowniczowie gniazd, gdyż rocznie budują ich od trzech do pięciu, niezależnie czy wysiadują jaja czy nie. Być może jest to forma tworzenia więzi między partnerami. Korzystają z tego dobrodziejstwa inni, np. sowy.

Czapla nadobna, zapewne przegląda się, czy jej do twarzy w żółtych skarpetach ;) Ma dwie strategie polowania, albo chodzi i wypłasza swój przyszły pokarm np. małe rybki i wtedy je wyłapuje, albo stoi w bezruchu i zasadza się na nie znienacka. To piękny i dostojny ptak. 


Niestety jego uroda i piękne pióra w XIX wieku omal nie doprowadziły do zagłady gatunku w Europie. Kiedyś na zachodzie czapla ta była powszechnie spotykana. Z czasem zaczęto na nią polować, ze względu na jej  pióra, służące do ozdabiania garderoby (głównie kapeluszy). Oto przykład skali działań - od stycznia do marca 1885 roku w Londynie sprzedano pióra z 750 tyś czapli nadobnych, dwa lata później tylko jeden dystrybutor sprzedał 2 miliony skór tych ptaków. Z czasem tworzono gospodarstwa hodowlane, gdzie wyrywano im pióra, bez zabijania. Nie wymaga to komentarza.


Wracamy już z naszej przejażdżki łodzią po jeziorze. Chcemy spędzić jeszcze czas nad brzegiem jeziora w pobliżu hotelu.


Liczymy, że spotkamy widziane i nowe ptaki. Nowym jest czapla modronosa (kolor dzioba zmienia jej się na niebieski podczas pory godowej). Zapewne wyszła zapolować na ryby, żaby lub owady.


Poniżej na zdjęciu młody (nie mający jeszcze typowego ubarwienia dla dorosłych ptaków) ślepowron zwyczajny. Spotkaliśmy go wcześnie rano, kiedy wyszedł na polowanie. To rzadki okaz w świecie ptaków, który używa narzędzi. Potrafi wrzucać różne przedmioty do wody, żeby rozpraszać ryby.


Dławigad afrykański należy do rodziny bocianów. Podobnie jak czaple czy warugi brodził przy brzegu.


Obserwowaliśmy go jak zdobywał pożywienie. Najpierw bardzo ostrożnie badał miejsce. Być może wyczuwał też nogami ruchy ryb. Następnie wkładał dziób pod wodę, lekko rozchylony. Trwało to długą chwilę, podczas której nawet nie drgnął. Był bardzo cierpliwy. Gdy rybka wpłynęła mu do dzioba natychmiast go zamykał i wyjmował z wody.


Kolejny ptak brodzący to ibis kasztanowaty.  Jego pióra mienią się różnymi kolorami i chyba nazwa z języka angielskiego jest trafniejsza (ibis lśniący). W płytkich wodach szuka drobnych ryb, mięczaków czy płazów, nie gardzi też owadami.


Czajka szponiasta też porusza się po płytkiej wodzie w poszukiwaniu pokarmu. Ptak ten ma charakterystyczne ostrogi na skrzydłach, którymi może zranić intruza zbliżającego się do jego piskląt. 


Typowym habitatem czajek jest Bliski Wschód i Afryka, ale w 2017 roku stwierdzono obecność czajki szponiastej w Polsce (klik). Wielka to niespodzianka. Ptaki potrafią zaskakiwać :)


Długoszpon afrykański to ptak, który do zdobywania pożywienia (są nim głównie owady) potrzebuje pływających roślin. Duże nogi, a właściwie ich palce zapewniają mu pewność poruszania się.


Szczudłaki mają jeden z najrozleglejszych obszarów występowania na świecie. W Polsce objęte są ścisłą ochroną. Żerują na płyciznach w poszukiwaniu małych ryb, mięczaków, kijanek, skorupiaków itp.


Zdjęcie poniżej sprawiło mi wielką przyjemność, choć może z fotograficznego punktu widzenia nie zachwyca. Ptak na nim uwieczniony to kulon rzeczny. Jeden tylko raz, własnie nad Ziway spotkałam kulona. Oglądałam kiedyś film przyrodniczy o współpracy krokodyli z kulonami, które zakładają gniazda w swoim sąsiedztwie i skutecznie razem współpracują w odstraszaniu chętnych na ich jaja lub potomstwo. Kulon wydaje sygnały ostrzegawcze o zagrożeniu, a krokodyl interweniuje. Kulon w obronie swojego naziemnego gniazda wydaje się być nieprawdopodobnie odważny nawet wobec dużo większych przeciwników.


Batalion to ptak, którego możemy spotkać w Polsce, jednak przylatuje do nas wyłącznie na okres lęgowy. Preferuje chłodny klimat, północną Europę, Syberię, aż po Cieśninę Beringa. Na zimę przylatuje do Afryki. Występuje na większości terytorium kontynentu, poza obszarami pustynnymi. Kto wie, może ten  ptak przyleciał z Polski ? Tego nigdy się nie dowiemy.


Brodziec pławny to też wędrowiec. Na okres lęgowy leci do Europy lub Azji wybierając miejsca w środkowej części kontynentów. Większość jego gatunku zimuje w Afryce, ale potrafi dolecieć też do Australii. W mokrym błocie lub płytkiej wodzie sonduje dziobem teren w poszukiwaniu drobnych organizmów, głównie owadów.


Brodziec piskliwy gniazduje w obszarze od Europy Środkowej aż do Japonii. Zimuje w Afryce, południowej Azji i Australii.
Niezwykłe są wędrówki tych wszystkich drobnych, brodzących ptaków, których waga czasem nie przekracza 100 g. Pokonują imponujące trasy przy pomocy własnych sił.


Poniżej przedstawiam Wam jeszcze mniejszego wędrowca. Pliszka żółta (zachodnia) choć lubi łapać owady, wybiera do tego celu głównie obszary w sąsiedztwie wody.


Jest bardzo szybka, sprytna i ma podobne zachowania do innych pliszek. Być może znów zobaczymy ją w Rezerwacie Beka, który odwiedzany jest przez  ten gatunek każdej wiosny.


Kolejny ptak nie jest już takim wędrowcem jak poprzednie. To wikłacz sawannowy. Sporo natrudziłam się z jego identyfikacją. Problem polegał nie tylko na tym, że należy on do rodziny, w której gatunki są do siebie bardzo podobne. Ten sam gatunek inaczej może wyglądać o różnych porach roku ze względu na cykl rozmnażania. Jedno jest pewne - ma jasną, słomkową  tęczówkę.
Wikłacz sawannowy żyje we wschodniej i południowo-wschodniej Afryce. Choć nazwa wskazuje na główny teren życia sawannę, to jednak lubi on także obszary nad wodą wśród drzew, trzcin i  namorzynów. Szuka wśród liści i kwiatów owadów i gąsienic. W okresie lęgowym samiec plecie kuliste  gniazdo z trawy. Samica jeśli je zaakceptuje, doda w nim elementy wykończeniowe i złoży jaja. Strategia plecenia gniazd na końcach cienkich gałęzi przypomina tę stosowaną u nas przez remiza. Na takiej gałązce jest bezpieczniej, bo drapieżniki nie mają szansy się zawiesić z powodu swojego ciężaru.


Te gniazda są już stare, świeżo uplecione mają zielony kolor. To bardzo częsty widok w Afryce.



Poniżej wikłacz akacjowy (samiec). Znany jest z tego, że bywa pasożytem gniazdowym, nie buduje gniazd, tylko podrzuca jaja innym wikłaczom. Je nasiona, owady, ścina także drobne kwiaty u podstawy, żeby wydobyć zeń nektar. 


Samiczka wikłacza akacjowego.


Chwastówka etiopska to bardzo mały, owadożerny  ptak lubiący siedzieć wśród traw w pobliżu bagien lub wody. Łatwiej go usłyszeć niż zobaczyć. Tym bardziej cieszę się, że mamy jej zdjęcie, bo występuje tylko w rejonie wyżyn Etiopii i Erytrei.


Pokrzewka brązowa to bardzo mały ptak o smukłym dziobie, który aktywnie  szuka wśród liści małych owadów. Trudno go wypatrzeć, bo szybko znika w zacienionych zakamarkach. 


Bilbil ogrodowy to dość popularny ptak, właściwie wszędzie go spotykaliśmy. Żywi się owocami, nasionami i owadami. Tu zjada owoc drzewa pieprzowego.



Wróbel Swainsona występuje głównie na Wyżynie Abisyńskiej i jest to powszechnie spotykany ptak jak "nasz" wróbel domowy.

Na koniec jeszcze synogarlica okularowa, która lubi sąsiedztwo wody.


Żegnamy się z jeziorem Ziway, by następnego dnia ruszyć do kolejnego ptasiego raju, jeziora Langano. Tam będzie dużo innych ptaków. 


Podróż po Etiopii - cz.5 - nad jeziorem Ziway.

Podróż po Etiopii - cz.5 - nad jeziorem Ziway.

Wreszcie dotarliśmy do pierwszego jeziora ryftowego - Ziway. Od Addis Abeby dzieli nas około 200 km. Jechaliśmy drogą alternatywą do głównej, przez Butajira. Co widzieliśmy po drodze, opisałam w poprzednim poście. Spędzamy dwie noce w Hotelu Heile Resorts, położonym nad jeziorem.

Podróż po Etiopii - cz. 4 - jedziemy nad jezioro Ziway.

Podróż po Etiopii - cz. 4 - jedziemy nad jezioro Ziway.

Jedziemy z Addis Abeby na południe. Teraz to będzie nasz główny kierunek przemieszczania się. Ogromnie się cieszę, bo naszym głównym celem będzie pierwsze typowo "ptasie" miejsce, które odwiedzimy. Jednak po kolei...

Zanim dotrzemy nad jezioro Ziway w Dolinie Ryftowej, mamy do zobaczenia dwie  atrakcje.  Dojeżdżamy do wioski Adadi. Mijamy mężczyzn ścinających tef, którego ziarna są podstawowym surowcem na mąkę. To właśnie z tefu robi się najbardziej znane i powszechnie podawane danie w Etiopii - indżerę (napiszę o niej w innym poście)


Tarta z fetą i pieczonymi warzywami.

Tarta z fetą i pieczonymi warzywami.

Kolejna wytrawna tarta, która piekę od ponad dziesięciu lat, a jeszcze nie ma jej na blogu. Śródziemnomorski smak - pieczone warzywa (samo zdrowie) ze słonawą fetą to duet doskonały. Do tego zioła. Ja dodałam suszone, ale w sezonie można dodać świeże. Oregano i tymianek  świetnie się tu spiszą, jednak możecie dodać też rozmaryn, pietruszkę, dziki czosnek, Wedle upodobań :) Zatem do dzieła :)

Tarta z fetą i pieczonymi warzywami


przepis na formę o średnicy 23-24 cm

na ciasto:

160 g mąki pszennej
65 g płatków owsianych
100 g miękkiego masła
1 czubata łyżeczka suszonego oregano
1 czubata łyżeczka suszonego tymianku
3-4 łyżki zimnej wody
duża szczypta soli

Płatki owsiane zmiksować w melakserze, następnie dodać pozostałe składniki (oprócz wody)  i doprowadzić do powstania kruszonki. Zimną wodą regulujemy konsystencję ciasta, dlatego dodajemy ją na końcu. Następnie wyjąć masę z pojemnika melaksera i zagnieść w kulę. Ciasto rozwałkować między arkuszami pergaminu lub folii, wyłożyć nim formę do tarty, nakłuć widelcem, przykryć folią i schłodzić przez ok. godzinę. Po tym czasie wyjąć, odczekać aż nabierze temperatury pokojowej (jeśli macie formę ceramiczną, żeby nie pękła). Nagrzać piekarnik do 200 stopni C. Ciasto przykryć pergaminem i obciążyć ceramicznymi kulkami (fasolą , grochem itp.), piec pod obciążeniem 15 minut, następnie zdjęć papier z kulkami i piec jeszcze 5 min.

na wypełnienie:
4 ząbki czosnku
1 cebula
1 cuknia
1 bakłażan
2 nieduże pomidory
1 czerwona papryka
1 żółta papryka
sól, pieprz
oliwa
suszone oregano

130 g fety
1 papryczka chili

Czosnek pozostawić nieobrany, ściąć tylko dolną końcówkę. Warzywa pokroić w dużą 2-3 cm kostkę. Całość wrzucić do naczynia, w którym będziemy piec. Skropić oliwą, posolić, popieprzyć i posypać oregano. Wstawić na ok. 20 minut do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C. 

Gdy mamy podpieczony spód wyłożyć na niego gotowe warzywa, uważając żeby zrobić to bez soku do pieczenia. Czosnek wycisnąć z koszulek i pokroić na połowę, równomiernie rozrzucić po tarcie. Dodać pokrojone chili (jeśli lubicie). Na całość pokruszyć fetę. Możecie jeszcze dodać oregano. Zapiec całość przez 10 minut w 200 stopniach C. 

Smacznego :)
Dżem cytrynowy z cynamonem, wanilią i rodzynkami.

Dżem cytrynowy z cynamonem, wanilią i rodzynkami.

To jeden z ciekawszych przetworów, który warto zrobić pod jednym kluczowym warunkiem. Musimy mieć niewoskowane cytryny bio (które można teraz kupić w sklepach). Nie polecam zwykłych owoców, bo tu korzystamy z całej cytryny, ze skórką. Smak końcowy, jak dla mnie,  nie ma sobie równych. Są w nim dodatki, z których można całkowicie zrezygnować lub zastąpić je innymi. Receptura powstała po penetracji włoskich stron. Jeśli planujecie zrobić dżem jako dodatek do herbaty, proponuję zrezygnować z rodzynek. Ja je dodałam, bo lubię wśród kwaśnego smaku trafić na coś słodkiego. Kolor przetworu wynika z dodatku cukru trzcinowego, który zazwyczaj stosuję w przetworach, ze względu na jego charakterystyczny smak.

Dżem cytrynowy z cynamonem, wanilią i rodzynkami


proporcje na ok. 6 małych słoiczków

2000 g niewoskowanych cytryn bio
500 g cukru trzcinowego

dodatki, które można pominąć:
1/2 laski wanilii
1 kora cynamonu o długości ok. 6-7 cm
50 g drobnych, ciemnych rodzynek

Cytryny umyć, osuszyć, odkroić piętki, pozostałą część owocu pokroić  w cienkie plasterki. Z każdego plastra od razu usuwać pestki. Pokrojone cytryny zalać zimną wodą w naczyniu (użyłam stalowego garnka) tak, żeby były przykryte. Przykryć z wierzchu pokrywką lub folią spożywczą. Odstawić na 24 godziny w temperaturze pokojowej. Po tym czasie wodę zlać i powtórzyć czynności. Odstawić na kolejną dobę. Robi się to po to, żeby pozbyć się zbytniej kwaśności i goryczki albedo. Nie wypłukuje to jednak smaku. Dżem jest bardzo cytrynowy :)

Po tych łącznie 48 godzinach wodę z cytryn zlać, wlać świeżą w takiej ilości, żeby przykryła plastry. Całość doprowadzić do wrzenia. Wyłączyć grzanie, wodę zlać do jakiegoś naczynia (nie musi być cała, wystarczy nam 300-350 ml). Plastry odcedzić na sicie, durszlaku, następnie wyłożyć je na dużą, teflonową patelnię, dodać cały cukier, cynamon i rozkrojoną wzdłuż połówkę laski wanilii. Podlać odrobiną  zlanej wody i gotować. Płyn uzupełniać w trakcie gotowania. Po jakiś 30 minutach dodać rodzynki i smażyć dżem jeszcze ok. 10 minut. Ilością płynu możemy regulować konsystencję dżemu. Należy pamiętać, że cytryny mają dużo pektyn i po ostygnięciu dżem będzie gęsty. Cytryny będą się rozpadać w trakcie gotowania, pozostanie w całości tylko część skórek. 

W miedzy czasie wstawić słoiki z przykrywkami do zimnego piekarnika. Ustawić temperaturę na 120 stopni. Wyparzać słoiki od nagrzania przez 20 minut. Następnie uzupełnić naczynia przygotowanym dżemem. Zakręcić i wstawić do pasteryzacji na kolejne 20 minut. Po tym czasie odstawić słoiki do ostygnięcia.
Smacznego !
Tarta z łososiem, rukolą i musztardą francuską.

Tarta z łososiem, rukolą i musztardą francuską.

Bardzo lubimy tarty słodkie i słone. Te wytrawne robimy na obiad lub kolację, w zależności od apetytu i pory roku. Lubimy celebrować wspólne chwile, jeść dobry posiłek skomponowanym z wytrawnym winem. Tu oczywiście polecamy wino białe. Poniższą recepturę wykorzystywałam wiele razy. Pochodzi ona z książki "Tarty" wyd. Muza i jest minimalnie zmodyfikowana. Danie może być jako obiad lub kolacja dla dwóch głodomorów, ale i jako przystawka dla czterech. Smacznego :)

Tarta z łososiem, rukolą i musztardą francuską


przepis na formę o średnicy 23-24 cm

na ciasto:
225 g mąki pszennej
100 g miękkiego masła
1 cytryna (tylko otarta skórka)
1 łyżka grubo zmielonego pieprzu
3-4 łyżki zimnej wody
duża szczypta soli

Składniki na ciasto zmiksować szybko w melakserze (lub zagnieść ręcznie) do postaci kruszonki, następnie wyjąć i zagnieść w kulę. Ciasto rozwałkować między arkuszami pergaminu lub folii, wyłożyć nim formę do tarty, nakłuć widelcem,  przykryć folią i schłodzić przez ok. godzinę. Po tym czasie wyjąć, odczekać aż nabierze temperatury pokojowej (jeśli macie formę ceramiczną, żeby nie pękła). Nagrzać piekarnik do 200 stopni C. Ciasto przykryć pergaminem i obciążyć ceramicznymi kulkami (fasolą , grochem itp.), piec pod obciążeniem 15 minut, następnie zdjęć papier z kulkami i piec jeszcze 5 min. 
W czasie tych czynności przygotować farsz.

na farsz:
300 g łososia, bez skóry i ości
250 ml mleka (użyłam koziego)
50 g umytej, osuszonej rukoli, grubo posiekanej
3 roztrzepane jaja L
3 łyżki gruboziarnistej musztardy francuskiej
2 dymki ze szczypiorem
sól i pieprz do smaku

Mleko zagotować, włożyć do niego łososia i gotować 5 minut. Następnie wyjąć go, żeby ostygł, mleko odstawić (nie wylewać !). Na podpieczony spód wysypać rukolę, na niej ułożyć podzielonego na kawałki łososia. Jajka roztrzepać z musztardą, dodać mleko. Posiekać cebulki dymki na drobno, podobnie szczypior. Dodać to do masy jajecznej, doprawić solą i pieprzem, zalać łososia i piec w piekarniku 25-30 minut. Po upieczeniu i wyjęciu z piekarnika odczekać kilka minut i podawać gorącą. 

Smacznego :) 
Podróż po Etiopii - cz.3 - w poszukiwaniu dżelad.

Podróż po Etiopii - cz.3 - w poszukiwaniu dżelad.

Po zwiedzeniu stolicy Etiopii Addis Abeby na jeden dzień wybraliśmy się w kierunku północnym. Była to trasa wynosząca ponad 100 km w jedną stronę, niedługa, ale należy pamiętać, że drogi w Etiopii nie są w najlepszym stanie. Ruszyliśmy wcześnie rano, wiedząc, że będzie to pierwsza i zarazem ostatnia szansa na zobaczenie dżelad. 


Podróż po Etiopii - cz. 2 - Addis Abeba.

Podróż po Etiopii - cz. 2 - Addis Abeba.

Nasza podróż po Etiopii zaczyna i kończy się w stolicy kraju - Addis Abebie. To duże miasto, liczące ponad 3 miliony mieszkańców ma niezbyt długą historię. Zostało założone w 1887 roku przez cesarza Menelika II jako prezent dla jego żony Taitu Betul. Podobno miejsce to wybrała sama cesarzowa, ze względu na obecność w nim źródeł siarkowych. Początkowo było to dokładnie na wzgórzu Entoto na wysokości ok. 3200 m n.p.m., jednak chłodny, górski klimat i brak wody wymusiły przeprowadzkę. Mieszkańcy przenieśli się ok. 800 metrów niżej, a w 1889 roku "Nowy Kwiat" (bo takie jest znaczenie słów Addis Abeba) został stolicą Etiopii.

Dziś to tętniąca życiem, duża metropolia afrykańska. Czasem nazywana jest "polityczną stolicą Afryki", bo jest siedzibą np.  Unii Afrykańskiej oraz Komisji Gospodarczej ONZ dla Afryki. My będąc przez jeden dzień w tym mieście poświęciliśmy czas na zwiedzanie głównych "atrakcji". Gdy wracaliśmy już ostatniego dnia wyprawy, przez okna samochodu zobaczyliśmy miasto z innej perspektywy. Dziś Addis jest jak jeden plac budowy, pełen kontrastów. Powstają głównie budynki wysokie, nowoczesne. Nad wszystkim unosi się spore zanieczyszczenie spalinami. Do tych warunków trzeba dodać wysokość 2400 m n.p.m.