W PODRÓŻY

W KUCHNI

WŚRÓD PTAKÓW

WARTO TU ZAJRZEĆ

Gruszkowiec George Sand.

Gruszkowiec George Sand.

 George Sand - francuska pisarka okresu romantyzmu, znana była z łamania konwenansów ograniczających życie kobiet. Nam Polakom, najbardziej ze związku z Fryderykiem Chopinem. Dorastała, mieszkała i przyjmowała swoich przyjaciół w swoim domu w Nohant, w centralnej Francji. Pasjonowała się kuchnią i botaniką. Dla swoich przyjaciół organizowała przyjęcia. Byli wśród nich  m.in. Alexandre Dumas (syn),  Alfred Musset,  Gustave Flaubert,  Eugène Delacroix  i oczywiście  jej miłość -  Fryderyk Chopin, którego poznała w roku 1838. W latach 1839 - 1846 Chopin każde lato spędzał w posiadłości George Sand w Nohant, gdzie również komponował. Zamiłowanie George Sand do dobrej kuchni zaowocowało wydaniem w 2013 r. książki kucharskiej "Les Carnets de Cuisine de George Sand" z przepisami zebranymi przez Muriel Lacroix i Pascal Pringarbe. Do powstania jej przyczyniło się  spotkanie autorów w 2011 roku z Christiane Sand, ostatnią spadkobierczynią George Sand.
Możemy sobie wyobrażać, że gruszkowiec jadł również nasz wielki kompozytor :)


Składniki (na talerz ceramiczny o średnicy wew. 22,5 - 23 cm):

na ciasto:
300 g mąki pszennej
50 g drobnego cukru
150 g zimnego masła
szczypta soli
ok. 60 ml zimnej wody

Składniki na ciasto zagnieść ręcznie (jak najkrócej) lub wrzucić do melaksera, zmiksować do otrzymania grubej kruszonki. Zlepić rękoma całość w jednolitą kulę, rozpłaszczyć i włożyć do torebki foliowej. Umieścić w lodówce na około godzinę czasu.

na nadzienie:
1,2-1,3 kg dużych, twardych  i słodkich gruszek (polecam odmianę konferencja)
2 łyżki cukru trzcinowego
3 łyżki crème fraîche (można zrobić samemu)
świeżo zmielony czarny pieprz* 

1 żółtko z odrobiną wody lub mleka do posmarowania ciasta

*Zastąpiłam pieprz mieszaniną przypraw:
1/2 łyżeczki mielonego cynamonu,
2 goździki roztarte w moździerzu,
2 strączki zielonego kardamonu - tylko ziarna roztarte w moździerzu na proszek.

Dodałam też 2 łyżki zmielonych migdałów na spód. To składnik, którego nie było w przepisie.

Ciasto podzielić na dwie części - ok. 2/3 na spód i 1/3 na wierzch. Talerz wyłożyć rozwałkowaną, większą częścią ciasta (mojego talerza nie trzeba smarować). Umyte gruszki obrać, podzielić na ćwiartki, wykroić gniazda nasienne i podzielić wzdłuż na paski o ok. 1 cm grubości. Jeśli gruszki są duże, to pasek dodatkowo  podzielić na ok. 3 części w długości. 
Na spód rozsypać migdały, na to ułożyć pokrojone gruszki. Całość posypać przyprawami. na wierzch ułożyć śmietaną wymieszaną z cukrem. Dobrze zlepić brzegi ciasta z plackiem układanym na wierzch (1/3). Z resztek ciasta można zrobić dekoracje. Zrobić rozcięcie, żeby para mogła uciekać. Posmarować wierzch ciasta rozbełtanym żółtkiem z odrobiną mleka lub wody. Wstawić do nagrzanego  do 180 stopni C piekarnika na 45 minut. Po upieczeniu odstawić na przynajmniej kilkanaście minut przed krojeniem lub zupełnie ostudzić. Smacznego!

źródło: "Francuskie wędrówki Julie", program tv.
Ogród Botaniczny Kirstenbosch w Kapsztadzie - RPA.

Ogród Botaniczny Kirstenbosch w Kapsztadzie - RPA.

 Jeśli miałabym wybrać jedno miejsce, do którego mogłabym wrócić w RPA to zapewne byłby to Ogród Botaniczny Kirstenbosch. Kiedy byliśmy pierwszy raz w Kapsztadzie, wzbudził we mnie ogromny zachwyt. W 2020 roku, w styczniu zdążyliśmy jeszcze odbyć podróż przed pandemią i zamieszkaliśmy w jego sąsiedztwie, żeby mieć blisko. Mam znów niedosyt,  głównie dlatego, że fotograficznie - uganiałam się za ptakami i ciągłe zmienianie obiektywu na uniwersalny nie wchodziło w rachubę. Niemniej trochę widokowych zdjęć jest dzięki Piotrowi i postanowiłam zrobić ten wpis. 

Bułki owerniackie - pszenne, na poolish.

Bułki owerniackie - pszenne, na poolish.

Podziwiam kreatywność Francuzów w kwestii pieczywa. Każdy region ma przynajmniej po kilka reprezentatywnych, tradycyjnych wypieków. Wiele jest małych piekarni i zakup smacznego pieczywa nie sprawia problemu. Dziś wypiek z Owernii - regionu centralnej Francji. Jeśli nazwa tego regionu nie jest Wam zbyt znana, to skojarzcie ją z firmą kosmetyczną o nazwie Vichy czy najsłynniejszym producentem opon - Michelin. Wracając jednak do pieczywa. Dzisiejszy wypiek nawiązuje do tradycyjnego chleba, z charakterystycznym "daszkiem". W  Styczniowej Piekarni jest to wersja w formie bułek. Bardzo smacznych, o chrupiącej skórce i smacznym miękiszu. Przepis pochodzi ze zbioru na BesondersGut. Piekłam już z tej strony le pain brié - normandzki chleb, który Wam też polecam.


Pain Auvergnat


Składniki n 11 bułek 

poolish
125 g wody
0,2 g świeżych drożdży
100 g mąki pszennej typ 1050 

ciasto właściwe
240 g wody
10 g słodu
10 g płynnego miodu
3 g świeżych drożdży
400 g mąki pszennej chlebowej typ 750
10 g soli


Dzień 1. wieczorem: wlej wodę do miski, wymieszaj z drożdżami (0,2 g jest mniej więcej wielkości dwóch ziaren ryżu) za pomocą łyżki. Dodaj mąkę i wszystko dobrze wymieszaj. Przykryj i pozwól fermentować do następnego dnia – przez 12-18 godzin. Zaczyn poolish powinien być pokryty dużą ilością małych pęcherzyków.

Dzień 2: włóż poolish i wszystkie inne składniki w powyższej kolejności do misy miksera i ugniataj przez 10–15 minut na poziomie 1, aby uzyskać gładkie ciasto, które powinno całkowicie odchodzić od krawędzi misy. Ciasto przykryj i odstaw w temp. ok. 22°C. na 90 minut. Złóż ciasto dwukrotnie w ciągu 90 minut – po raz pierwszy po 45 minutach, po raz drugi 30 minut później.

Formowanie:
Wyjmij ciasto za pomocą skrobaczki na lekko posypaną mąką powierzchnię. Odważ 11 kawałków ciasta po 70g i 11 kawałków po 10g każdy. Formuj wszystkie kawałki ciasta w kulki i układaj złączeniem do dołu, przykrywaj kuchenną ścierką. Rozwałkuj małe kulki na dobrze posypanej mąką powierzchni , aby uformować krążki, które mają mniej więcej taką samą średnicę jak duże kulki. Ułóż krążki na dobrze posypanych, większych kulkach ciasta i pozwól bułkom wyrosnąć przez kolejne 10–20 minut – przykryj je miską lub plastikowym pojemnikiem.
Posypanie mąką dużych kulek przed założeniem krążków ciasta zapobiega ich „przyklejaniu się” i ładniej unoszą się podczas pieczenia. Alternatywnie możesz delikatnie pokryć około 3 mm krawędzi nakładki oliwą przed umieszczeniem jej na dużej kuli ciasta.

Pieczenie
Tuż przed pieczeniem wciśnij środek bułki głęboko kciukiem (użyłam do tego celu końcówki łyżki drewnianej, polecam). Piecz w bardzo dobrze nagrzanym piekarniku przez 10 minut w temperaturze 240°C z parą. Następnie otwórz drzwi piekarnika, aby wypuścić parę i piecz przez kolejne 12-15 minut w 220°C (piekłam 25 minut w 220 stopniach C).

W Styczniowej Piekarni udział wzięli:
Akacjowy Blog
Konwalie w kuchni
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Moje małe czarowanie
Ogrody Babilonu
Rodzinnie roślinnie
Tajemnice smaku
Zacisze kuchenne
Naleśniki Suzette (crêpes Suzette).

Naleśniki Suzette (crêpes Suzette).

Crêpes Suzette to danie legenda. Jak to bywa z tego typu potrawami, przepisów są tysiące. Mam wreszcie taki, który jest dla mnie idealny. Naleśniki do tego deseru i w ogóle zawsze robię z przepisu Gordona Ramsay'a. Zwracam Waszą uwagę, że przepis jest na 8 naleśników, a sos na 4. Jeśli chcemy zrobić 2 porcje, trzeba ilość ciasta na naleśniki zredukować o połowę. 


Rozkład pracy:

-najpierw robimy ciasto na naleśniki i odstawiamy je na przynajmniej 30 minut,
-potem przygotowujemy sos,
-smażymy naleśniki i w międzyczasie podgrzewamy sos, jeśli ostygł,
-składamy danie.

Składniki na 8 naleśników smażonych na patelni o średnicy 28 cm:
300 ml mleka
125 g mąki
2 jajka
szczypta soli
30 g oleju roślinnego + do smażenia

Składniki razem wymieszać, żeby nie miało grudek. Odstawić pod przykryciem na minimum 30 minut. Następnie smażymy na patelni, cienko posmarowanej olejem.

Na sos do 4 naleśników (2 porcje) potrzebujemy:
2,5 łyżki cukru pudru
200 ml soku z pomarańczy (2 duże owoce)
skórka otarta z 1 pomarańczy
1 łyżeczka soku z cytryny
40 g masła
1 łyżka likieru pomarańczowego np. Cointreau
 ew. dodatkowo  likier do flambirowania

Najpierw przygotować sok - otrzeć skórkę z 1 pomarańczy, wycisnąć z obu, dodać sok z cytryny. Wyciskanie zrobić nad sitkiem, żeby pestki nie wpadły. Dodać likier. Przygotować porcję masła.

Na suchą patelnię włożyć cukier puder i skarmelizować go, aż będzie brązowy (uważać, żeby nie przypalić, ale jak wiecie im ciemniejszy, tym głębszy ma smak). Gdy karmel jest gotowy, dodać masło. Na rozpuszczone masło wlać przygotowany sok i redukować go aż o połowę.

Usmażyć naleśniki. Każdy naleśnik zaraz po zdjęciu z patelni na talerz posmarować łyżką sosu. Następnie złożyć na cztery. Na talerz, na którym podamy porcję deseru wylać trochę sosu, ułożyć dwa naleśniki i polać sosem. Można też jeśli macie o dyspozycji dużą patelnię, po prostu włożyć na sos naleśniki, polać jeszcze po wierzchu i lekko podgrzać. Dodatkowo flambirować. Smacznego.
Pierogi z zieloną soczewicą i oliwą truflową.

Pierogi z zieloną soczewicą i oliwą truflową.

 Te pierogi to dla nas wielki rarytas. Cieniutkie ciasto i nadzienie  niby ze zwykłych składników - zielonej soczewicy, pieczarek i selera. Jednak smaki pięknie podkreśla dodatek dobrej oliwy truflowej. Piszę dobrej, bo oliwa o nazwie "truflowa" nie zawsze jest trwała i zrobiona w uczciwy sposób. Dobra oliwa nie jest tanim produktem, ale w niedużej ilości stanowi wyrazisty dodatek. Przepis na nadzienie wykorzystałam ze strony Atelier Smaku. Bardzo lubię przepisy Joli Słomy i Mirka Trymbulaka. Ciasto do pierogów zrobiłam według własnego pomysłu, bo nie musimy wystrzegać się glutenu. 


proporcje na ok. 40 pierogów - 4 porcje

na ciasto:
400 g mąki pszennej (typ 500)
250 ml wrzącej wody

na nadzienie:
300 g zielonej soczewicy 
600 ml wody
240 g pieczarek (najlepiej brązowych) 
80 g selera 
60-80 ml oleju 
35 ml oliwy truflowej 
3 łyżeczki soli 
4 łyżeczki pieprzu ziołowego 

do gotowania dodatkowo 1 łyżka oleju i sól

do podania
 roztopione masło (4 łyżki)
1 łyżeczka oliwy truflowej do całej porcji masła

do wykrawania krążków ciasta stosuję obręcz cukierniczą o średnicy 9 cm

Soczewicę opłukać na sicie, zalać zimną wodą. Doprowadzić do wrzenia, a następnie zredukować grzanie i gotować pod przykryciem zgodnie z informacją na opakowaniu (najczęściej ok. 30 minut).  

Przygotować również wcześniej ciasto. Mąkę wsypać do miski, zalać wrzątkiem, wymieszać łyżką i poczekać aż trochę ostygnie. Następnie zagnieść ciasto na blacie, włożyć do foliowego woreczka i odstawić do odpoczynku na ok. 30 minut.

Pieczarki i seler zetrzeć na tarce jarzynowej. Seler podsmażyć na rozgrzanym oleju (na dużej patelni). Następnie dodać pieczarki i czynność powtórzyć. Do podsmażonych składników dodać ugotowaną soczewicę, wszystko razem krótko podsmażyć i na koniec dodać przyprawy i oliwę truflową. Odstawić składniki do ostygnięcia.

Ciasto na pierogi podzielić na dwie porcje. Jedną trzymać w woreczku, a drugą cienko rozwałkować, bardzo delikatnie podsypując mąką. Wykrawać kółka i lepić pierogi. Odkładać pod ściereczkę. Gdyby brzegi nie chciały się kleić posmarować odrobiną wody. Powtórzyć z drugą częścią ciasta. Pierogi porcjami wrzucić na osoloną, gotującą się wodę z dodatkiem oleju. Gotować ok. 2 minut od wypłynięcia. Podać je na podgrzanych talerzach, polane rozpuszczonym masłem z dodatkiem oliwy truflowej. Smacznego!


Pierniczki - cienkie i chrupiące.

Pierniczki - cienkie i chrupiące.

 Choć to nie jest szwedzki przepis, to pierniczki bardzo przypominają pepparkakor. Postanowiłam je upiec, gdy robiłam Marlenkę - klik. Skorzystałam z przepisu na blaty, dodałam tylko korzenne przyprawy piernikowe i są bardzo smaczne - cieniutkie i chrupiące pierniczki. Polecam wszystkim, którzy starają się zjeść mniej ;) Poza tym można je również dekorować, jeśli tylko macie na to ochotę. Można je upiec na ostatnią chwilę. 


Składniki na  ok. 3 blachy pierniczków z wyposażenia piekarnika

300 gramów mąki pszennej
60 gramów masła
70 gramów cukru
1,5 łyżki miodu
1 łyżeczka sody
1/2 łyżeczki octu
1 duże jajo
2 łyżeczki przyprawy do pierników

Do garnka przełóż masło i miód, kiedy się rozpuszczą dodaj cukier i przyprawy, gotuj na średnim ogniu - mieszaj, aż rozpuszczą się wszystkie składniki.

W osobnej miseczce wymieszaj sodę z octem, od razu zacznie się pienić, więc natychmiast dodaj ją do masy.

Zmniejsz ogień na najmniejszy i cały czas mieszaj miksturę. Po paru minutach zmieni się kolor na pomarańczowo-brązowy. 

Zdejmij miksturę z ognia i schładzaj co jakiś czas mieszając. Jak mikstura będzie ciepła ale nie gorąca (tak żeby rąk nie poparzyć) dodaj jajka i mieszaj bardzo energicznie (za pomocą trzepaczki), aby jajka połączyły się z całością, ale nie ścięły.

Stopniowo dodawaj do masy mąkę. Ważne, żeby z ciastem  pracować póki jest ciepłe, więc należy od tego etapu wszystko robić szybko.

Kiedy ciasto będzie już gęste i będzie się go trudno łączyło z mąką za pomocą łyżki, wysyp na stolnicę pozostałą mąkę i przelej ciasto. Zagniataj wszystko razem do dobrego połączenia się składników.

Podziel ciasto na 3 równych części. Każdą rozwałkuj bardzo cienko i równo. Świetnie robi się to między arkuszami papieru do pieczenia (mniej więcej na rozmiar dużej blachy, w której będziemy składać ciasto). Gdyby masa ostygła i stawiało opór podczas rozwałkowywania, podgrzej ją przez chwilę w mikrofali. Dobrze też robi kawałkom ciasta zawiniętym w folię odłożenie ich na ciepły kaloryfer :)

Wycinaj ciastka dowolnymi foremkami, a jeśli ich nie masz, możesz wyciąć okrągłe koła np. szklanką lub pokroić nożem na kwadraty.

Piecz na blasze z wyposażenia piekarnika, wyłożonej papierem w temperaturze 180-190 stopni C, do uzyskania przez nie koloru złotawo-brązowego (kilka minut). Po ostudzeniu zapakuj do szczelnego pojemnika lub puszki. Smacznego :)



Marlenka.

Marlenka.

To jedno z moich ulubionych ciast. Kiedyś poleciła mi je Klara, prowadząca bloga "Kulinarki". Poszukiwałam przepisu na ciasto, które może być zrobione wcześniej niż w dniu podania, czyli nieco leżakować. Marlence to bardzo służy, ba jest wręcz obowiązkowe, żeby ciasto nabrało właściwej wilgotności i smaku. Ma wspaniały miodowo-karmelowy smak i bardzo smaczny, budyniowy krem. To ormiański wypiek, który zrobił prawdziwa karierę w Czechach. W 1994 r. do miejscowości Frydek-Mistek przeprowadził się z Armenii Gevorg Avetisyan. Musiał utrzymać rodzinę. Wraz z siostrą wpadli na pomysł wypiekania staroormiańskiego ciasta z rodzinnego przepisu. Pierwsze ciasta sprzedawano znajomym i lokalnym kawiarniom. Szybko zyskały uznanie i popularność. Nazwano je Marlenką od imienia matki i córki Ormiańczyka. W 2003 roku założyli własną firmę produkującą Marlenkę. Dziś produkują 100 tysięcy ciast miesięcznie, zatrudniają prawie 200 osób, a Gevorg Avetisyan jest dziś poważnym biznesmenem. Od tego roku można odwiedzić nowe specjalne Centrum dla zwiedzających. Tu jest strona firmy - klik
Tyle o historii ciasta, a teraz przejdźmy do działania. Przepis pochodzący z bloga "Sweetlive recepty", zaadaptowany przez Aleksandrę  prowadzącą bloga "Przepisy Aleksandry" podaję ze zmianami Klary i swoimi.


Marlenka


proporcje na foremkę o wymiarach ok. 25 x 34 cm

Składniki na ciasto:
600 gramów mąki pszennej
120 gramów masła
150 gramów cukru 
3 łyżki miodu
1 płaska łyżka sody
1 łyżeczka octu
2 duże jajka

Składniki na krem:
1 puszka masy kajmakowej (najlepsza jest z Gostynia), w temperaturze pokojowej
1 budyń waniliowy 
250 gramów masła 82%, w temperaturze pokojowej
500 ml pełnego mleka
1 łyżka cukru

Wykonanie:

Najpierw zrób krem.

Ugotuj budyń z mleka, cukru i budyniu zgodnie z  instrukcją na opakowaniu. Odstaw, by schłodził się do temperatury pokojowej.
 
Utrzyj masło z masą kajmakową. Następnie miksuj ma małych obrotach i dodawaj do maślanej masy po jednej łyżce budyniu.  Gotowa masa będzie dość płynna - nadmiar wilgoci wchłonie ciasto. Przykryj naczynie z masą  i odstaw w chłodne miejsce.

Teraz ciasto.  

Do garnka przełóż masło i miód, kiedy się rozpuszczą dodaj cukier i gotuj na średnim ogniu - mieszaj, aż rozpuszczą się wszystkie składniki.

W osobnej miseczce wymieszaj sodę z octem, od razu zacznie się pienić, więc natychmiast dodaj ją do masy.

Zmniejsz ogień na najmniejszy i cały czas mieszaj miksturę. Po paru minutach zmieni się kolor na pomarańczowo-brązowy. Zacznie pięknie pachnieć w kuchni - Martina, autorka przepisu napisała, że zacznie pachnieć "Marlenką" .


Zdejmij miksturę z ognia i schładzaj co jakiś czas mieszając. Jak mikstura będzie ciepła ale nie gorąca (tak żeby rąk nie poparzyć) dodaj jajka i mieszaj bardzo energicznie (za pomocą trzepaczki), aby jajka połączyły się z całością, ale nie ścięły.

Stopniowo dodawaj do masy mąkę. Ważne, żeby z ciastem na Marlenkę pracować póki jest ciepłe, więc należy od tego etapu wszystko robić szybko.

Kiedy ciasto będzie już gęste i będzie się go trudno łączyło z mąką za pomocą łyżki, wysyp na stolnicę pozostałą mąkę i przelej ciasto. Zagniataj wszystko razem do dobrego połączenia się składników.

Podziel ciasto na 6 równych części. Każdą rozwałkuj bardzo cienko i równo. Świetnie robi się to między arkuszami papieru do pieczenia (mniej więcej na rozmiar dużej blachy, w której będziemy składać ciasto).  Gdyby masa ostygła i stawiało opór podczas rozwałkowywania, podgrzej ją przez chwilę w mikrofali. Dobrze też robi kawałkom ciasta zawiniętym w folię odłożenie ich na ciepły kaloryfer :) 

Blaty piecz na blasze z wyposażenia piekarnika, wyłożonej papierem  w temperaturze  180-190 stopni C,  do uzyskania przez nie koloru złotawo-brązowego (kilka minut). Blaty można upiec na parę dni przed złożeniem Marlenki.

Złóż ciasto.

Formę na Marlenkę wyłóż papierem do pieczenia. Wykrój z blatów równe kawałki wielkości dna formy. 

Skrawki ciasta możesz  rozdrobnić na  małe kawałeczki i posypać nimi wierzch wypieku (u mnie dodatkowo z wiórkami gorzkiej czekolady).

Włóż pierwszy blat na dno formy i posmaruj go 1/6 masy kremu. Powtórz to z kolejnymi blatami  ciasta. Zawiń szczelnie całość w folię i odłóż przynajmniej na noc do lodówki. Ciasto po dwóch dniach jest moim zdaniem najsmaczniejsze. 
Dyniowe bułki pszenne z czarnuszką, na  żytnim zakwasie.

Dyniowe bułki pszenne z czarnuszką, na żytnim zakwasie.

Przyznam, że obiecywałam sobie, że nie upiekę na razie żadnych bułek. Kiedy jednak Amber zaproponowała bułki na zakwasie, zmieniłam zdanie. Bardzo cieszę się z tego wypieku, bo bułeczki są bardzo udane - mięciutkie, puchate i najważniejsze - są pyszne! Pozmieniałam nieco procedurę związaną z wyrastaniem. Skróciłam czas, bo nie lubię gdy wypiek ma wyczuwalny posmak zakwaszonego ciasta. Bułki są bardzo uniwersalne, mogą być spożywane na słodko i wytrawnie. Praca z ciastem była prawdziwą przyjemnością. Bardzo polecam Wam ten wypiek. Dziękuję Amber  za wspólne wypiekanie w 2021 r. 

Dyniowe bułki na zakwasie


foremka o średnicy 25,5 cm i wysokości 8 cm  na 16 bułeczek po 70 g

Składniki ciasta:

597 g mąki pszennej wysokobiałkowej (użyłam manitoby)
119 g puree z dyni
113 g masła
90 g mleka
42 g miodu
179 g wody
12 g soli morskiej
48 g aktywnego dojrzałego zakwasu (użyłam żytniego, dokarmionego dzień wcześniej)

do posmarowania bułek: 1 jajko i 1 łyżka pełnego mleka
do posypania czarnuszka (ale może być też sól morska, sezam, mak czy suszone zioła)

Przykładowy plan pracy:

godz.  8.00 - przygotowanie zaczynu
48 g mąki
48 g wody
48 g zakwasu

Wymieszaj w pojemniku te trzy składniki, przykryj i trzymaj w temperaturze 23 – 24 st. C przez 3,5 -4 godziny.

godz. 11.30 - przygotowanie ciasta właściwego
549 g mąki
119 g puree z dyni
113 g masła
90 g mleka
42 g miodu
131 g wody
12 g soli
144 g zaczynu 

Masło pokrój na kawałki i zostaw na talerzu, aby się ogrzało. Do miski miksera włóż zaczyn, wlej wodę - wymieszaj, następnie dodaj mleko, mąkę, miód, puree z dyni i sól . Mieszaj hakiem do ciasta z prędkością 1 ( KitchenAid) przez 1 do 2 minut, aż składniki się połączą i nie pozostaną suche kawałki. Następnie miksuj na średnich obrotach (2 na KitchenAid) przez 4-5 minut, aż ciasto zacznie twardnieć i zbijać się wokół haka. W tym momencie ciasto zlepi się na haku i całkowicie wyczyści boki miski. Pozostaw ciasto w misce na 10 minut.

Włącz mikser na prędkość 1 i dodawaj masło po jednym kawałku, czekając z dodawaniem każdego kawałka, aż poprzedni całkowicie się wchłonie. Dodanie całego masła może zająć ok. 8 - 10 minut.

Ostatecznie ciasto  będzie bardzo miękkie i plastyczne. Będziemy je dodatkowo wzmacniać  podczas fermentacji. Przenieś ciasto do pojemnika i przykryj. Zostaw w temperaturze 23-24 st. C. Nie potrzebuje podsypywania mąką.

Fermentacja ciasta od 12.00 do 16.30 ew. 17.00

W czasie fermentacji rozciągnij i złóż ciasto dwa razy w 30-minutowych odstępach. Pierwsze złożenie rozpoczyna się po 30 minutach od rozpoczęcia fermentacji. Przy rozciąganiu chwyć jedną stronę ciasta i rozciągnij w górę i nad ciastem na drugą stronę. Obróć miskę o 180° i wykonaj kolejne rozciągnięcie i złożenie (utworzy to w misce długi prostokąt). Następnie obróć miskę o 90° i ponownie rozciągnij i złóż. Na koniec obróć miskę o 180° i jeszcze raz rozciągnij i złóż. Ciasto powinno być starannie złożone w misce. Powtórz to po kolejnych 30 minutach.
Po drugim rozciąganiu i składaniu odstaw ciasto pod przykryciem na  kolejne 30 minut. W międzyczasie przygotuj foremkę do  bułek. Wyłóż ją papierem i wysmaruj masłem. Po tym czasie uformuj 16 bułeczek po 70 g. Ułóż je w formie zostawiając nieco przestrzeni między nimi do wyrośnięcia. Włóż formę do dużej torby foliowej i postaw w ciepłym miejscu (u mnie pod żarówką w piekarniku). Pozostaw do wyrośnięcia na 2,5 - 3 godziny. Uwaga - bułki rosną jeszcze podczas pieczenia. U mnie wyrosły do krawędzi foremki.

W małej misce wymieszaj całe jajko i około 1 łyżkę stołową pełnego mleka .

Po rozgrzaniu piekarnika równomiernie posmaruj bułki jajkiem z mlekiem, posyp czarnuszką i wsuń formę do piekarnika. Piecz w 220°C przez 10 minut. Po tym czasie obróć formę o 180° w piekarniku i zmniejsz temperaturę do 175°C. Piecz przez dodatkowe 20-25 minut, aż wierzch bułek będzie złoty. Po upieczeniu wyjmij formę z piekarnika i odstaw na 10 minut. Następnie wyjmij bułki na kratkę i ostudź je co najmniej przez 30 minut przed jedzeniem. Odrywane z miękkimi bokami i błyszczącą, aromatyczną skórką smakują niesamowicie :)

Smacznego!


Oryginalny przepis i wykonanie na stronie The Perfect Loaf.

Grudniowi Piekarze:
Akacjowy Blog
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Ogrody Babilonu
Tajemnice smaku