W PODRÓŻY

W KUCHNI

WŚRÓD PTAKÓW

WARTO TU ZAJRZEĆ

Sałatka ze szpinakiem, gruszką, serem halloumi, karmelizowanymi orzechami i gruszkowym winegretem.

Sałatka ze szpinakiem, gruszką, serem halloumi, karmelizowanymi orzechami i gruszkowym winegretem.

Sałatki są naszą ulubioną kolacyjną opcją. Lekki wieczorny posiłek, wino i pogaduchy przy smooth jazzowej muzyce to nasz ideał spędzania wieczornego czasu. Sałatki są jednak powtarzalne, a dni w roku jest przecież wiele. Dlatego też za każdym razem, gdy natkniemy się na coś w naszym przekonaniu niebanalnego staramy się to wypróbować i wprowadzić do naszego menu. A jak znaleźć taką niestandardową propozycję? Internet, tv, książki, czasopisma... Ile można jednak oglądać obrazów, czy kupować książek. Czasem po prostu decyduje przypadek. 

Podczas jednej z ostatnich podróży do RPA, na lotnisku w Kapsztadzie mieliśmy sporo czasu przed odlotem i weszliśmy do jednej z księgarni. Naszą uwagę przykuły książki i czasopisma kulinarne, które chętnie przejrzeliśmy. Części z nich zrobiliśmy zdjęcia telefonem. Dziś po dziewięciu miesiącach odkopaliśmy przepis, który nas zaintrygował. Nie wiem, kto jest jego autorem. Zmodyfikowałem go w niewielkim stopniu i oto moja interpretacja ciekawej sałatki ze szpinakiem.


Składniki (na 2 porcje):

70 g młodych liści szpinaku

200 g sera halloumi


duszone gruszki:

2,5 gruszki

100 g cukru

150 ml białego wina

200 ml wody

skórka z połowy cytryny

sok z połowy cytryny

świeżo mielony pieprz

gwiazdka anyżu


karmelizowane orzechy włoskie:

łyżka masła

łyżka cukru brązowego

50 g orzechów włoskich

płatki chili 


winegret gruszkowy:

pół ugotowanej gruszki

30 ml oliwy

pół łyżki musztardy Dijon

ząbek czosnku

łyżka czerwonego octu winnego

1,5 łyżki wywaru z gotowania gruszek 


Wykonanie:

3 gruszki przekrawamy na pół, obieramy ze skórki i wykrawamy gniazda nasienne. Dusimy je (w zależności od wielkości) od 20-30 minut w wodzie z winem i podanymi w przepisie przyprawami. Odstawiamy do ostudzenia. Następnie kroimy każdą połówkę na 3 części i grillujemy na patelni grillowej. Połówkę gruszki zostawiamy do winegrete.

Na patelni rozgrzewamy cukier. Kiedy zaczyna się karmelizować dodajemy masło i chwilę potem orzechy włoskie pokrojone na drobne kawałki. Dodajemy płatki chili i mieszamy. Kiedy pokryją się karmelem przekładamy z patelni na deskę, by ostygły.

Przygotowujemy winegret z podanych składników miksując w blenderze. 

Plasterki sera haloumi grillujemy na patelni.

Składamy sałatkę układając na talerzu liście szpinaku, które polewamy winegretem gruszkowym. Na nich układamy ser i duszone, grillowane gruszki. Całość posypujemy karmelizowanymi orzechami i polewamy resztą winegrete.

W naszej opinii jest to bardzo ciekawa propozycja połączenia greckiego halloumi z owocem, czego wcześniej nie stosowaliśmy i dopiero teraz doceniliśmy. Ten oryginalny smak proponujemy połączyć z białym winem Verdejo, które idealnie współgra ze słodko-kwaśnymi smakami tej doskonałej sałatki. Świeża bagietka, jako dodatek, dopełni kulinarnej rozkoszy.

Migdałowa tarta ze śliwkami.

Migdałowa tarta ze śliwkami.

 Czas śliwek powoli się kończy i warto wykorzystać ostatnie chwile, żeby upiec coś z tymi owocami. W sobotę świętowaliśmy moje imieniny i postanowiłam upiec tartę z węgierkami. Stwierdziłam, że połączenie śliwek i migdałów, a zwłaszcza pasty migdałowej to dobry pomysł. Tarta bardzo szybko zniknęła - krucha, migdałowo-marcepanowa ze śliwkami okazała się połączeniem idealnym :) Polecam.


Migdałowa tarta ze śliwkami

proporcje na foremkę do tarty o średnicy 27 cm lub prostokątną o wymiarach 29 cm x 21 cm

na spod:
125 g mąki pszennej luksusowej
50 g mielonych migdałów
40 g drobnego cukru
szczypta soli
115 g twardego masła
2 łyżki  śmietanki kremówki
1 żółtko

na kruszonkę:
90 g mąki pszennej luksusowej
150 g pasty migdałowej - klik 
70 g cukru trzcinowego
85 g twardego masła

500 g wypestkowanych i pokrojonych na połówki śliwek
2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej

Pastę migdałową najlepiej zrobić dzień wcześniej i wstawić do lodówki. 

Przygotować spód. Składniki razem zmiksować w postać kruszonki przy pomocy melaksera. Zagnieść całość w jednolitą masę. Wyłożyć ciastem foremkę, nakłuć widelcem, zawinąć w folię i wstawić na przynajmniej godzinę do lodówki.
 Po tym czasie rozgrzać piekarnik do 200 stopni C z termoobiegiem.  Piec 10 minut z obciążeniem i 5 minut bez obciążenia. Po upieczeniu ostudzić.
Przygotować śliwki - umyć je, wypestkować i pokroić na połówki. Zrobić kruszonkę z podanych składników. Połowę równomiernie rozłożyć na ostudzonym spodzie. Śliwki wymieszać z mąką ziemniaczaną. Wyłożyć je na kruszonkę (nie muszą być ułożone), wyrównać i wysypać na wierzch pozostałą część kruszonki. Piec 35 minut w 180 stopniach C.
Źródło - z inspiracji przepisu z cincin.cc.


Pycha :) Polecamy.
Fouace - świętujemy Światowy Dzień Chleba - World Bread Day 2020.

Fouace - świętujemy Światowy Dzień Chleba - World Bread Day 2020.

Od początku istnienia naszego bloga bierzemy udział w World Bread Day. 16 października blogerzy z całego świata włączają się do akcji prowadzonej przez Zorrę, autorkę bloga "Kochtopf". Chleb to ważny wypiek w domu. Jego jakość nie da się porównać z tym, co możemy kupić z masowej produkcji. Zapach  kojarzy się nam z domowym ciepłem, bezpieczeństwem i rodzinnym klimatem. Dziś świętujemy pieczywem pochodzącym z  Francji - fouace. Najbardziej reprezentatywnym regionem dla niego jest Laguiole z departamentu Aveyron.

W czasach Cesarstwa Rzymskiego chleb pieczony w domu nazywano panis focacius, od którego pochodzi nazwa fouace lub fougasse. Początkowo był to zwykły placek, z czasem przybrał dzisiejszą postać. Ozdoby w postaci ślimaków - chignons dodaje się jednak tylko w Laguiole. Tam piecze się fouace w postaci puszystych wieńców. Przejrzałam kilkanaście przepisów, ale w końcu zrobiłam z własnego pomysłu trzymając się techniki i rodzaju składników, które powtarzały się w przepisach . Wieniec wyszedł bardzo smaczny i puszysty. Zatem świętujmy :)


Fouace


składniki na wieniec o średnicy 28 cm:

500 g mąki pszennej o dużej zawartości białka np. manitoby
10-12 g suszonych drożdży/ 7 g drożdży instant
3 jaja
125 ml letniej wody
50 g drobnego cukru
2/3 łyżeczki soli
100 g miękkiego masła
2 łyżki wody z kwiatów pomarańczy

dodatkowo - 1 jajo i 1 łyżka wody do posmarowania

Uwaga - ciasto wyrabiamy wieczorem, a pieczemy kolejnego dnia rano.

400 g mąki wsypać do dzieży robota. Dodać roztrzepane jaja i pozostałe składniki oprócz masła. Wyrabiać robotem na niskich obrotach. gdy ciasto zrobi się dość jednolite, dodawać po kawałku miękkie masło. Wyrabiać około 8 minut (lub dłużej) podsypując pozostałą mąką. Ostatecznie masa musi być gładka i elastyczna. Nie może lepić się do rąk czy misy robota. Tak wyrobione ciasto odstawić pod przykryciem, żeby podwoiło swoją objętość (około 1 godziny). Następnie ciasto odstawić do lodówki ( u mnie spędziło ten czas na balkonie, bo temperatura jest teraz podobna) na całą noc. Rano pozwolić masie osiągnąć temperaturę pokojową (ok. godziny). Następnie je odgazować wkładając dłoń od spodu masy. Zrobić gruby wałek o długości ok. 60 cm, odrywając najpierw 3 kawałki po 10 g na ślimaki. Zlepić końce tworząc wieniec. Ułożyć spiralnie ślimaki na wierzchu. Ułożyć wieniec na blasze z piekarnika wyłożonej papierem do pieczenia. Przykryć folią lub ściereczką, żeby urosło (ok. godziny). Przed pieczeniem wysmarować jajkiem roztrzepanym z 1 łyżką wody. Piec 30 minut w 180 stopniach C z termoobiegiem. Po upieczeniu wystudzić na kratce. Smacznego :) 


World Bread Day, October 16, 2020
Chleb pszenno - orkiszowy z siemieniem lnianym.

Chleb pszenno - orkiszowy z siemieniem lnianym.

W Październikowej Piekarni upiekłam chleb zaproponowany przez Gucia. Gucio umieszcza na swoim blogu ("Kuchnia Gucia") mnóstwo ciekawych przepisów na różne wypieki i ja odnajduję tam dużo inspiracji. Tym razem propozycja wspólnego pieczenia padła na chleb pszenno - orkiszowy na zakwasie. Bardzo się ucieszyłam, bo piekę głównie chleby żytnie i to miła odmiana w naszym jadłospisie. Chleb jest bardzo smaczny. To udany wypiek wart powtarzania. U Gucia jest on z kaszą jaglaną, której akurat nie miałam i wykorzystałam komosę ryżową (quinoa). Przepis cytuję za Guciem z moimi drobnymi zmianami.


Chleb pszenno - orkiszowy z siemieniem lnianym

proporcje na dwie nieduże keksówki o wymiarach ok. 24 cm x 11 cm (mierzone u góry)

ziarna
45 g złotego siemienia lnianego 
45 g kolorowej quinoa
90 g wody

Ziarna zmieszać, zalać wodą i pozostawić pod przykryciem na noc.

zakwas
50 g zakwasu żytniego z lodówki
100 g mąki pszennej typ 650
100 g mąki orkiszowej typ 1100
200 g wody

Wymieszać i pozostawić na noc w temperaturze pokojowej.

ciasto
400 g zakwasu
300 g mąki orkiszowej typ 1100
500 g mąki pszennej typ 650
1,5 łyżki soli morskiej
1 łyżka miodu
350-400 g wody (sprawdzamy konsystencję ciasta - powinno być dosyć luźne ale nie lejące)

Wykonanie:

W misie robota mieszamy wodę i zakwas a następnie dodajemy sól i miód. Mieszamy, dodajemy mąki i wyrabiamy na pierwszej prędkości ok. 5-8 minut a następnie na drugiej prędkości ok. 2 minuty. Po zakończeniu wyrabiania przekładamy ciasto do foremek wysmarowanych olejem. Ciasto smarujemy także olejem i przykrywamy folią spożywczą.

Czas rośnięcia ok. 2-3 godziny - ciasto rośnie stosunkowo wolno i trzeba odczekać do pełnego wyrośnięcia (można także wyrastać krócej w podwyższonej temperaturze np. 30 stopni C).

Chleby wkładamy do zimnego piekarnika (jeżeli mocno podrosną możemy włożyć do nagrzanego) nastawionego na 210 stopni C na 40 minut. Po pierwszych 15-20 minutach chleby spryskujemy wodą - będą miały ładny kolor i błyszczącą skórkę.

Październikowi Piekarze:
Akacjowy Blog
Kuchnia Alicji
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Moje małe czarowanie
Ogrody Babilonu
Weekendy w domu i ogrodzie
Zacisze kuchenne

Carpaccio z prawdziwków.

Carpaccio z prawdziwków.

Do zrobienia tego dania zainspirował mnie kilka lat temu  film, który łączy kilka moich ulubionych tematyk - "Podróż na sto stóp". Czas, żeby to - jak określił Piotr - "fenomenalne" danie pojawiło się na blogu. Wybierzcie do niego borowiki szlachetne, bo jeśli zbieracie grzyby to wiecie, że są różne odmiany borowików. Najlepsze będą młode i niebyt duże, bo są wilgotne i jędrne, dzięki czemu dobrze się kroją i mają zwartą strukturę. Jako narzędzie polecam tarkę zwaną "mandoliną". Żadna wprawna ręka nie pokroi grzybów tak cieniutko i równo. Jednak jeśli nie macie tarki z długim, prostym ostrzem postarajcie się je ładnie pokroić nożem.  Wybierzcie całe, zgrabne grzyby, a z nich plastry ze środkowych części - łebki z ogonkami - a pozostałe przydadzą się na np. poranną jajecznicę z dodatkiem tymianku. To pyszne, sezonowe danie, które można zrobić tylko wtedy, gdy rosną grzyby. Chwilo trwaj!


Carpaccio z prawdziwków


proporcje na 2 dania

3-4 młode borowiki szlachetne  (ilość zależy od wielkości)
1 mały ząbek czosnku
1/2 płaskiej łyżeczki soli
skórka otarta z 1/4 cytryny
3 łyżeczki soku z cytryny
6 łyżeczek oliwy extra vergine
świeżo zmielony pieprz
5-6 listków do posiekania i kilka do dania
4 połówki orzechów włoskich
2 łyżki świeżo startego w płatki parmezanu

Grzyby oczyścić, opłukać delikatnie zimną wodą (nie przemoczyć), wytrzeć ręcznikiem papierowym i odłożyć do obeschnięcia. 

Ząbek czosnku pokroić bardzo cieniutko w plastry na tarce lub nożem. Chodzi o to, żeby delikatnie podkręcić smak, ale czosnek nie może zdominować dania. Dlatego nie siekajcie go drobno. Do naczynia w którym będziemy robić sos dodać czosnek, sól, świeżo zmielony pieprz, sok z cytryny i otartą skórkę. Posiekać bardzo drobno 5-6 listków rukoli i dodać do sosu. Całość wymieszać i połączyć z oliwą. Odstawić do "przegryzienia".

Prawdziwki pokroić na mandolinie. Orzechy posiekać i podprażyć na suchej patelni.  Zetrzeć płatki parmezanu.

Na talerzach rozsmarować cieniutko warstwę sosu. Ułożyć na to plasterki grzybów, listki rukoli, orzechy i płatki parmezanu (jest ich znacznie więcej niż na zdjęciu, po prostu chciałam, żeby lepiej było widać prawdziwki). Następnie całość polać po wierzchu sosem. Przykryć folią i odstawić na 20-30 minut w temperaturze pokojowej. Podać jako lekką kolację lub przystawkę przed daniem głównym. Można dodać chrupiące grzanki. Smacznego :)

Drożdżowy ślimak ze śliwkami i masą makowo-marcepanową.

Drożdżowy ślimak ze śliwkami i masą makowo-marcepanową.

Ciasto drożdżowe ze śliwkami jest obligatoryjnym wypiekiem, gdy pojawiają się węgierki. To piękny czas, kiedy na straganach pojawiają się w obfitości fiolety śliwek różnych odmian. Do tego "ślimaka" wybierzcie jędrne i nie koniecznie bardzo dojrzałe owoce. Osobiście wolę kwaśniejsze, bo stanowią doskonałe uzupełnienie gamy smaków. Wiele lat temu odkryłam przepis na to ciasto  u Bei - klik. Źródłem jest chorwacka strona - klik. Tego typu zwijane wypieki, to specyfika kuchni bałkańskiej. Dla mnie to kompletne dzieło sztuki kulinarnej. Użyłam w przepisie drożdży suszonych, bo w takie udało mi się zaopatrzyć w czasach niedoboru i teraz je zużywam. Jeśli użyjecie drożdży świeżych, koniecznie zróbcie rozczyn. Duża ilość masła powoduje, że drożdże wolniej pracują, trzeba to wziąć pod uwagę. Poza tym wykonanie go i praca z ciastem to czysta przyjemność, bo jest gładkie, sprężyste i nie klei się do podłoża. W zasadzie trzymałam się wersji oryginalnej, z niewielkimi zmianami dotyczącymi głównie zastosowania cukru i masy marcepanowej.


Drożdżowy ślimak ze śliwkami i masą makowo-marcepanową

Składniki na tortownicę o średnicy 28-30 cm

na ciasto drożdżowe:

375 g mąki pszennej do wypieków drożdżowych (użyłam manitoby)
8 g suszonych drożdży
1 jajko
1 żółtko
100 g rozpuszczonego i ostudzonego masła
szczypta soli
60 g cukru
150 ml mleka

na nadzienie:

80 g zmielonego maku
120 ml  mleka
pasta migdałowa (65 g zmielonych migdałów bez skórki, 45 g cukru pudru, 1/2 białka jaja, 1/2 łyżeczki ekstraktu migdałowego - składniki dobrze razem połączyć)

dodatkowo:

750-800 g śliwek węgierek
1 jajo
1 łyżka wody

Wszystkie składniki na ciasto, oprócz masła wrzucić do dzieży robota i wstępnie je połączyć przy pomocy końcówki z hakiem. Następnie wąską stróżką dodawać masło i wyrabiać ok. 10 minut. Ciasto powinno być gładkie, elastyczne i nie powinno lepić się do haka i ścianek dzieży.  Misę przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości. 

Mak zalać wrzącym mlekiem. Wymieszać i odstawić do ostygnięcia. Zrobić pastę migdałową i razem całość połączyć, najlepiej pognieść widelcem. Śliwki umyć, przekroić na połówki, wypestkować. 

Przygotować tortownicę - wyłożyć ją papierem do pieczenia i dodatkowo wysmarować masłem.

Gotowe ciasto po wyrośnięciu rozwałkować na placek o wymiarach 40 cm na 30 cm. Następnie podzielić na 3 paski o wymiarach 40 x 10 cm. Nadzienie rozdzielić na 3 porcje, rozłożyć na placki i zrolować dłuższym bokiem tak , żeby złożenie było na spodzie wałeczków.


Ułożyć rulony w spiralę tak, żeby między wałkami powstała przerwa. Ułożyć w przerwy przygotowane śliwki. Najlepiej pod kątem, żeby jak najwięcej ich weszło.


Odstawić do wyrośnięcia na ok. 30 minut. W tym czasie nagrzać piekarnik do 180 stopni C z termoobiegiem. Przed wstawieniem ciasta do piekarnika rozbełtać 1 jajo z łyżką wody i posmarować  tym samo ciasto (bez śliwek). 

Piec ok. 45 minut. Po 30 minutach sprawdzić czy cisto zbyt nie ciemnieje. Jeśli jest dość rumiane przykryć je folią aluminiową. Po upieczeniu wyjąć z foremki i odstawić na metalowej kratce do ostudzenia.


Po ostudzeniu podzielić się radością konsumpcji w miłym towarzystwie. Smacznego!


Tarta jabłkowa z solonym karmelem.

Tarta jabłkowa z solonym karmelem.

Chodziła za mną już od dawna. Pomyślałam, że to doskonałe połączenie i cierpliwie czekałam, aż  pojawią się antonówki. Kwaśne, twarde, idealne do pieczenia i godne konkurentki solonego karmelu.  To ważne, bo ciasto nie może być słodkie, a w tej tarcie znajdziecie słodycz, kwaśność, posmak morskiej soli i aromaty karmelu, wanilii i cynamonu. A teraz siedzimy z Piotrem, jemy i rozkoszujemy się jej smakiem. Róbcie, nie zwlekajcie ;)


Tarta jabłkowa z solonym karmelem


proporcje na tartę o średnicy ok. 26 cm

na ciasto:
200 g mąki pszennej
100 g pokrojonego na kawałki, zimnego masła
40 g cukru trzcinowego
szczypta soli
2-3 łyżki zimnej wody

na nadzienie:
700 g - 3 duże jabłka do pieczenia (użyłam antonówek)
3 łyżki mielonych migdałów 
1 -2 łyżki trzcinowego cukru ( w zależności od dojrzałości jabłek)
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1 łyżeczka cukru z wanilią

na słony karmel
50 g cukru trzcinowego
25-30 g masła
1/2 łyżeczki soli morskiej
50 g śmietany kremówki

dodatkowo
odrobina mleka do posmarowania brzegów tarty
dżem lub mus z moreli do posmarowania jabłek (można pominąć)


Podane składniki na ciasto bez wody wrzucam do melaksera. Miksując krótko dodaję stopniowo wodę (tylko tyle żeby powstała gruba 'kruszonka"). Melakser wyłączam, a ciasto łączę w kulę i rozgniatam ją na papierze do pieczenia w grube koło. Przykrywam drugim papierem i rozwałkowuję na placek o średnicy 30-32 cm. Brzeg wyrównuję nożem lub po prostu wykrawam obręczą od foremki na tartę, resztki usuwam. Znów przykrywam drugim papierem, tym od wałkowania, gładzę z wierzchu żeby się przykleił, składam razem boki papierów i wkładam na półkę do lodówki na około godzinę.

Po wyjęciu nagrzewam piekarnik do 190 stopni C i przygotowuję jabłka. Myję, obieram, kroję na cztery, usuwam gniazda nasienne i dzielę na połówki każdą ćwiartkę lub jeśli są duże na trzy. Kawałki mają być duże! Wrzucam je do miski. posypuję cynamonem, cukrem z wanilią i cukrem trzcinowym. Wstrząsam miską, żeby oblepiło cząstki jabłek. 

Na wyjęty z lodówki placek rozsypuję zmielone migdały pozostawiając wokół 4 cm czystego "marginesu". Rozkładam je równo na powierzchni. Na to wykładam jabłka. Zawijam brzeg tarty, smaruję mlekiem przy pomocy pędzelka zawinięcie i wstawiam do piekarnika na 35-40 minut. Gdyby jabłka szybko się piekły, przykrywam kawałkiem folii aluminiowej.

Po upieczeniu smaruję jabłka podgrzanym musem z moreli, cieniutko tyle żeby się błyszczały. Ja robię specjalny mus z moreli do glazury jabłek, pakuję w małe słoiczki i używam gdy potrzebuję.  Można też ten etap pominąć. 

Przygotowuję karmel. Cukier wysypuję na małą patelnię, karmelizuję (trzeba wyczuć moment, żeby był przypieczony, ale nie może się przypalić bo zgorzknieje), dodaję masło i sól, mieszam, żeby nie było grudek. Gdy mam gładką masę dodaję śmietanę, mieszam na ogniu i odstawiam. Polewam karmelem tartę. 

Smacznego :)
Alpejski Ogród Kwiatowy w Kitzbühel.

Alpejski Ogród Kwiatowy w Kitzbühel.

Przyroda ma moc regeneracji i zbawienny wpływ na naszą psyche. Gdy patrzymy na przestrzeń z lotu ptaka, nabieramy dystansu do tego co codzienne, przyziemne. Dzisiejsza rzeczywistość nie zachęca do latania, więc wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w góry. Nie...nie w Tatry, które znamy i kochamy. Dalej, gdzie ludu mniej i da się przejść bez ścisku...w Alpy Zillertalskie.