POLECAMY

Śnieguły z rewizytą na cyplu Szperk.

Śnieguły z rewizytą na cyplu Szperk.

Oto Szperk. Długi na niecały kilometr, wąski na kilka do kilkunastu metrów, wcinający się w morze cypel w Rewie. Wszystko zależy od poziomu wody sprawiającego, że jego długość i szerokość zmieniają się. Miejsce znajduje się niedaleko Trójmiasta, jakieś pół godziny jazdy samochodem. Warto pojawić się tu poza sezonem, gdy nie ma ludzi. Prawdziwym powodem wizyty w Rewie był „cynk” (Dziękujemy Małgosiu S. :). Otóż dowiedzieliśmy się, że na cypel przyleciały śnieguły. Było to małe stadko liczące kilkunaście osobników.



Szarlotka biszkoptowa czyli jak zrobić ciastowe ferrari ;)

Szarlotka biszkoptowa czyli jak zrobić ciastowe ferrari ;)

Ostatnio dopada mnie kulinarny sentyment. Chętnie robię potrawy, które znam z lat dzieciństwa czy nawet towarzyszą mi przez całe moje życie. Biszkoptowa szarlotka to "ciastowe ferrari" mojej mamy, w którego wykonaniu często towarzyszyłam jako pomoc. Robi się błyskawicznie :) Do tego minimum składników, które zawsze zapewniały kulinarny sukces. Niestety jak szybko się je robi, tak równie błyskawicznie znika. Kiedy byłam dzieckiem rozdzielałam  upieczone już jabłka i ciasto, zjadając je oddzielnie. Smak tej szarlotki towarzyszy mi od zawsze. Czas by znalazła się na blogu. Dodam, że ten przepis (bez jabłek) wiele razy wykorzystywałyśmy jako biszkopt do tortu. Jest niezawodny :) Moja mama twierdzi, że szarlotka jest dietetyczna, bo robiona bez tłuszczu i z małą ilością mąki :D i tego się trzymam :D


Szarlotka biszkoptowa


proporcje na tortownicę o średnicy 23 cm

I wersja (wagowa)
4 jaja M (o łącznej wadze w skorupkach ok. 230 g)
80 g cukru
80 g mąki krupczatki (= 1 łyżka do wysypania formy)
450 g czyli 2 duże jabłka typu szara reneta 

dodatkowo tłuszcz do wysmarowania formy

II wersja (bez ważenia)
ilość jajek dobieramy do wielkości blachy (np.duża tradycyjna 7-8)
łyżek cukru tyle ile jajek
łyżek czubatych mąki tyle ile jajek

Zanim będziemy robić biszkopt, a w zasadzie kogel-mogel musimy mieć wszystko wcześniej przygotowane (żeby masa nie czekała, bo może nam opaść). Smarujemy foremkę, wysypujemy ją 1 łyżką mąki krupczatki). Jabłka myjemy, obieramy, dzielimy na 8 części i wykrawamy gniazda nasienne. Włączmy piekarnik, żeby się nagrzał na 180 stopni C.

Bierzemy garnek, wlewamy trochę wody i podgrzewamy. Gdy woda paruje, zmniejszamy grzanie i stawiamy na garnek pasującą do jego obwodu metalową miskę, do której wsypaliśmy cukier i wbiliśmy całe jaja. Ubijamy mikserem, kontrolując ciepłotę masy (trzeba pilnować, bo jak za bardzo podgrzejemy lub za długo zrobi nam się jajecznica). Początkowo wykorzystujcie wolne obroty, a potem zwiększajcie prędkość miksowania. Gdy cukier rozpuści się i masa zacznie gęstnieć zestawcie miskę z garnka na blat i ubijajcie, aż będzie jasna i gęsta. Po ubiciu wsypujemy mąkę krupczatkę i delikatnie - łyżką - mieszamy, żeby dobrze ją rozprowadzić. Wlewamy ciasto do formy i układamy jabłka wybrzuszoną stroną do góry. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy ok. 40 min. Warto na koniec sprawdzić patyczkiem, czy ciasto jest upieczone.

Ważne:
-nie zastępujemy  mąki krupczatki żadną inną np. biszkoptową,
-jabłka używamy zawsze kwaśne, żeby przełamać słodycz ciasta, którego podstawą jest   kogel-mogel,
-nie mieszamy masy z mąką mikserem, możemy to ewentualnie zrobić przy pomocy   trzepaczki rózgowej, ale bardzo delikatnie (wszystkie nasze wcześniejsze działania   polegały na tym, żeby napowietrzyć masę i nie możemy tego zmarnować),
-nie zaglądamy do piekarnika w trakcie pieczenia,
-po upieczeniu zdejmujemy bok tortownicy i czekamy aż przestygnie, 
-można posypać ciasto dla dekoracji cukrem pudrem, ale nie jest to konieczne, 

To świetny przepis, jeśli nie mamy czasu lub chęci na długie prace w kuchni. Smacznego :)



Zaduszki. Cmentarz Centralny w Wiedniu.

Zaduszki. Cmentarz Centralny w Wiedniu.

Dziś Święto Zmarłych, Zaduszki, dzień w którym wspominamy Tych, którzy odeszli. Tym razem zapraszamy Was na Cmentarz Centralny w Wiedniu. To największy cmentarz Europy i główna nekropolia stolicy Austrii funkcjonująca od 1874 roku. Piękne miejsce, przypominające park który porasta 15 tyś. drzew. Miejsce do zadumy i odpoczynku od miejskiego zgiełku. 




Do cmentarza, położonego na obrzeżach miasta (dzielnica Simmering), dojechaliśmy tramwajem nr 71. Przy bramie nr 2 można zapoznać się z układem terenu i podziałem go na części przypisane różnym religiom. Spacer główną aleją, na wprost katolickiego Kościoła św. Karola Boromeusza dostarcza wielu wrażeń.




Mijamy neorenesansowe Stare Arkady wybudowane w 1881 roku, mieszczące 36 grobów.




Grobowce w dalszej części wyglądają jak ustawione w parku dzieła sztuki. 




Niektóre jak ten można kupić.


Zmierzamy  do części cmentarza oznaczonej jako "32 a", gdzie pochowani są znani kompozytorzy. Po drodze mijamy ciekawe nagrobki. 

Przyglądamy się niezanym nam nazwiskom. Szukamy o nich informacji. Grobowiec rodziny Thonet. Pochowany tu Michael Thonet (1796-1871) był pionierem przemysłowej produkcji mebli. 


Eduard Herbst (1820-92), profesor Uniwersytetu Lwowskiego, prawnik i polityk, minister sprawiedliwości.


Na pierwszym planie, płaski nagrobek kryje szczątki Friedricha Freiherra von Schmidta (1825-91) - architekta wiedeńskiego ratusza. W głębi, z baldachimem, grobowiec Johanna Nepomuka Prixa (1836-94) - burmistrza Wiednia.


Rudolf von Alt (1812-1905) austriacki malarz, związany głównie z Wiedniem.


Carl Ritter von Ghega – inżynier, budowniczy linii kolejowej Semmering – pierwszej linii normalnotorowej kolei górskiej w Europie, w 1998 roku wpisanej na listę światowego dziedzictwa UNESCO.


Karl von Hasenauer (1833-94) - architekt, zaprojektował wiele budowli przy  Ringstraße w Wiedniu np. Burgtheater.


Franz von Suppé (1819-95) - kompozytor 30 operetek i 180 fars, baletów i innych dzieł scenicznych. Jego utwory chętnie wykorzystywano w późniejszych czasach do animowanych produkcji (np. Króliczek Bunny, Popeye)


Alfred Grünfeld (1852-1924) austriacki kompozytor i pianista. Był pierwszym pianistą, który dokonał komercyjnych nagrań. Najwcześniejsze zostało wykonane w 1889 roku na potrzeby fonografu Edisona.


Dotarliśmy do celu, czyli części "32 a", w której pochowano największych kompozytorów.

Johann Strauss (ojciec). Znany jest przede wszystkim jako twórca walców, wdzięcznych i bardzo popularnych utworów cenionych ze względu na swoją "lekkość". Komponował również polki, kadryle i marsze, spośród których chyba najbardziej znanym jest Marsz Radetzkiego. Strauss skomponował go na bankiet zorganizowany przez habsburski Dom Panujący wydany w sierpniu 1848 roku. Bankiet i marsz dedykowano feldmarszałkowi Josephowi Radetzkiemu, który pokonał wojska Piemontu. Dziś grany jest na imprezach niepodległościowych i zawsze na zakończenie Koncertu Noworocznego z Wiednia, kiedy to tradycyjnie publiczność klaszcze w rytm muzyki.


Johann Strauss ojciec był założycielem niezwykle uzdolnionej muzycznie rodziny. Zmarł mając 45 lat. Jego geniusz przyćmił talent syna, również Johanna - kompozytora, dyrygenta i skrzypka. Autora słynnego "Walca nad pięknym modrym Dunajem". Johann Strauss koncertował z orkiestrą, był dyrektorem balów na wiedeńskim dworze. Znane są jego operetki takie jak "Zemsta nietoperza", "Baron cygański" czy "Noc w Wenecji". Zmarł na zapalenie płuc w wieku 74 lat.


Josef Strauss, brat Johanna miał robić karierę w wojsku. Jednak mając 23 lata zaczął komponować i tak związał się z muzyką. Nazywany zdrobniale Pepi stworzył całkiem sporo utworów (ponad 300 oryginalnych tańców i marszów, a także 500 aranżacji muzyki innych kompozytorów). Johann powiedział o nim "Pepi jest bardziej utalentowany z naszej dwójki; Ja jestem jedynie bardziej popularny...". Razem stworzyli słynną "Polkę Pizzicato". Zmarł mając zaledwie 43 lata. 


Edward Strauss znany jest głównie z komponowania muzyki tanecznej. Kierował Orkiestrą Straussa aż do 1901 roku (dyrygowanie rozpoczął w 1861 roku). Podróżował z orkiestrą po Europie i Ameryce Północnej koncertując w sumie w 840 miastach. W 1901 roku sporządził szczegółowy katalog archiwum Straussów. Jednak zgorzkniały po sześciu latach spalił go, narażając się na odwieczną wrogość miłośnikom muzyki Straussów. Zmarł w wieku 85 lat.


Wolfgang Amadeusz Mozart przeżył prawie 36 lat. Był muzyką... Bo jak inaczej można napisać o kimś kto skomponował ogromną i różnorodną ilość utworów muzycznych ? Podejmowano wiele prób skatalogowania twórczości Mozarta, udało się to dopiero w 1862 Ludwigowi von Köchlow. "Chronologiczno-tematyczny spis wszystkich dzieł muzycznych Wolfganga Amadeusa Mozarta" to dzieło zawierające 551 stron. Od nazwiska Köchla wzięło się również oznaczanie sygnaturą KV (Köchel-Verzeichnis – katalog Köchla) umieszczaną przed kolejnym numerem dzieł Mozarta, w miejsce zwyczajowego „opus” (w literaturze anglojęzycznej stosowana jest sygnatura K). 
Moje wyobrażenie o życiu i śmierci Mozarta ukształtował film Milosza Formana "Amadeusz", który powstał na podstawie sztuki teatralnej Petera Shaffera (może ktoś z Was widział ją na deskach Teatru na Woli, gdzie w główne role wcielili się Roman Polański i Tadeusz Łomnicki). Mimo, że większość treści jest fabularyzowana, ostatnie sceny pokazują jak ciało Mozarta zostaje wrzucone do masowego grobu. Tak rzeczywiście się stało. Dziś nagrobek, który można oglądać na cmentarzu w Wiedniu jest symboliczny. 



Przy Domgasse 5 w Wiedniu, w pobliżu Katedry św. Szczepana, znajduje się muzeum zwane "Domem Mozarta". Mozart nie miał własnego lokum, mieszkania wynajmował, a w tym mieszkał najdłużej - 3 lata. Tu skomponował "Wesele Figara", sześć koncertów smyczkowych, dziesięć koncertów fortepianowych i koncert na waltornię.


W muzeum nie można robić zdjęć. Udało mi się jedynie uwiecznić klatkę schodową


i pośmiertną maskę kompozytora. Za to u Mme Tussaud na Praterze można zobaczyć woskową figurę Mozarta. 



Warto odwiedzić muzeum, jeśli ktoś interesuje się życiem i twórczością Mozarta. Nie należy się spodziewać zbyt wielu pamiątek. Ogromnym plusem jest rzetelna informacja przekazywana w audio przewodnikach w języku polskim. 

Kompozytorowi, w ciągu dziewięciu lat małżeństwa z Konstancją Weber, przyszła na świat szóstka dzieci. Przeżyło tylko dwóch synów, z których żaden nie miał potomka. Ród Mozarta wymarł w połowie XIX wieku. 


W taki dzień jak dziś najchętniej słucham "Lacrimosy".

Gdy Mozart miał 14 lat, urodził się ostatni z klasyków wiedeńskich (obok Haydna i Mozarta) Ludwig van Beethoven. Najbliższy memu sercu kompozytor. 


Od dwudziestego drugiego roku życia mieszkał na stałe w Wiedniu. Szybko zdobył sławę wirtuoza pianisty i wybitnego kompozytora. U szczytu kariery, w wieku 25 lat zaczął tracić słuch. Po kilku latach zmagań z chorobą zrezygnował z występów i poświęcił się pracy kompozytorskiej. "Jak wykazały badania naukowe przeprowadzone na początku XXI wieku, przyczyną głuchoty i wielu innych dolegliwości, a w końcu także śmierci Beethovena było zatrucie ołowiem. Głównym sprawcą zgonu wedle najnowszych hipotez mógł być lekarz Beethovena, Andreas Wawruch, kurujący kompozytora m.in. okładami zawierającymi ołów. Przypuszczenie takie wysunął patolog Christian Reiter: zbadawszy włosy kompozytora stwierdził on, że stężenie ołowiu w jego organizmie gwałtownie rosło po wizytach lekarza. Należy jednak zauważyć, że kompozytor był już wcześniej zatruty ołowiem: stężenie tego metalu w jego organizmie przekraczało normę blisko stukrotnie. Przyczyną ołowicy mogły być naczynia lub wody lecznicze zawierające ołów. Kuracja Wawrucha była więc prawdopodobnie jedynie przyspieszeniem nieuniknionego."(cyt. Wikipedia). W pogrzebie kompozytora uczestniczyło ok. 20 tyś. wiedeńczyków. Pochowano go na Cmentarzu Friedhof St. Marx, a w 1888 roku szczątki przeniesiono do widocznego powyżej grobu na Cmentarzu centralnym. 

Gdybym miała wybrać jeden, jedyny, najpiękniejszy utwór muzyczny jaki znam, byłby to V Koncert fortepianowy Es-dur op. 73, ostatni utwór Beethovena jaki napisał na fortepian i orkiestrę. Dokładnie - jego drugą część -  Adagio un poco mosso.

Heiligenstadt - dziś części Wiednia, a dawniej samodzielnej miejscowości na przedmieściach stolicy Austrii mieszkał Beethoven od kwietnia do października 1802 r. Dziś tętniąca życiem, pełna lokalnych knajpek i winiarni Heiligenstadt przyciągnęła nas  późnym wieczorem. Jednak udało nam się odnaleźć miejsca związane z pobytem tam kompozytora. Poniżej dwa domy, gdzie wynajmował mieszkania i mapa przedstawiająca jego miejsca pobytu. 




W Wiedniu najbardziej znanym miejscem związanym z Beethovenem jest Pasqualatihaus.


Mieszkał w nim w latach 1804-1808 i 1810-1814 roku. Tam m.in. skomponował 4,5,7 i 8 symfonię, operę "Fidelio" i miniaturę fortepianową "Dla Elizy". Dziś funkcjonuje tam skromne muzeum. 

Wracając na cmentarz...

Gdy Beethoven miał 27 lat, urodził się i całe swoje życie związał z Wiedniem Franz Schubert. Jako dwunaste z czternaściorga dzieci w ubogiej rodzinie miał małe szanse na wykształcenie. Jednak w wieku siedmiu lat został oddany pod opiekę organisty, rozpoczynając swoją życiową ścieżkę związaną z muzyką. Do historii przeszły schubertiady - wieczorki muzyczne, które odbywały się w domach przyjaciół lub kawiarniach. W 1820 roku, kiedy miał 23 lata, jego utwory zostały po raz pierwszy zagrane publicznie. Zmarł mając 31 lat. Zaraził się chorobą weneryczną w domu publicznym. Leczenie rtęcią osłabiło organizm, a tyfus brzuszny lub gruźlica dokonały ostatecznego spustoszenia w jego organizmie. Odszedł niedoceniony. Jego twórczość (ok. 900 kompozycji) zyskała sławę dopiero po sześćdziesięciu latach od śmierci kompozytora. Dziś wspominam jego "Serenadę".


Inny kompozytor pochowany w kwaterze "32 a" to Johannes Brahms.


Do niespełna trzydziestu lat swojego życia związany był z Hamburgiem. Wielkie uznanie jako pianista i kompozytor zyskał dopiero gdy przeprowadził się do Wiednia. Tu został dyrektorem Singakademie.  Muzykę symfoniczną zaczął pisać po czterdziestym roku życia. Był pod silnym wpływem twórczości Beethovena (urodził się 6 lat po śmierci tegoż). Mając 64 lata zmarł na raka wątroby. 


Jesień to wymarzona pora na odwiedzenie Cmentarza Centralnego w Wiedniu. Jeśli będziecie o innej porze roku też oczywiście warto się tam wybrać. Może nawet poświęcić więcej czasu na zwiedzanie niż my...



Chlebek turecki na Światowy Dzień Chleba.

Chlebek turecki na Światowy Dzień Chleba.

Jak co roku 16 października świętujemy Światowy Dzień Chleba. Nie ma lepszego chleba nad domowy. Na co dzień piekę głównie chleby żytnie na zakwasie. Jednak z okazji święta postanowiłam upiec chleb, który marzy mi się od dawna. Wiele, wiele lat temu bardzo lubiłam bułki tureckie. Czasem można było też kupić chlebek. To to samo ciasto tylko w innej postaci. Uwielbiałam to pieczywo. Dziś tych smaków na próżno szukać. Nawet renomowana trójmiejska piekarnia wypieka coś, co tylko z nazwy przypomina ten sprzed lat. Mój wypiek jest niezbyt słodki, wystarczy mi słodycz rodzynek ale smak i wygląd chleba odpowiada temu, który znam sprzed lat. Następnym razem upiekę go bez foremki :) 


CHLEBEK TURECKI


proporcje na foremkę o wymiarach 30 x 10 cm

375 g mąki pszennej chlebowej (typ 650)
250 ml mleka
10-12 g świeżych drożdży
1 łyżeczka brązowego cukru
80 g melasy (użyłam z chleba świętojańskiego)
15 g słodu jęczmiennego, palonego 
80 g rodzynek
1/2 łyżeczki soli
35 g roztopionego masła

Rodzynki zalać wrzątkiem i odstawić. Lekko podgrzać mleko. 
Nastawić rozczyn: drożdże rozkruszyć, dodać cukier, ok. 50 g mąki z całości i mleka tyle, żeby całość miało konsystencję gęstej śmietany. Odstawić w ciepłe miejsce i odczekać aż rozczyn urośnie. W tym czasie roztopić i ostudzić masło oraz mleko wymieszać z melasą (ewentualnie razem podgrzać).

Do dzieży robota (lub do misy, czy na blat kuchenny, wszystko zależy czy wyrabiamy ciasto ręcznie czy mechanicznie) wsypać mąkę, dodać sól i słód, razem wymieszać. Do masy dodać mleko z melasą i wyrośnięty rozczyn. Całość wyrabiać do momentu aż dobrze połączy się w całość i nie będzie się lepić (ok. 8 min.). Wtedy stopniowo dodawać roztopione masło, cały czas wyrabiając masę. Na koniec odcedzić, wypłukać i osuszyć rodzynki, dodać je do masy, razem zwinąć w kulę i odstawić pod przykryciem (w ciepłe miejsce) do podwojenia objętości. 

World Bread Day, October 16, 2018
Następnie ciasto włożyć do wysmarowanej tłuszczem formy, znów przykryć i odczekać aż ponownie podwoi objętość. Posmarować bochenek mlekiem i piec w nagrzanym do 180 stopni C piekarniku z termoobiegiem przez 40 minut. Po upieczeniu ostudzić na kratce. Świetny z miodem, twarożkiem lub domowymi konfiturami :)

Chlebek turecki dołączam do domowych piekarzy, którzy jednoczą się  w corocznej akcji Zorry - blogowym World Bread  Day od 2006 roku ( KLIK ! ). 









Zwyczajna tarta z jabłkami.

Zwyczajna tarta z jabłkami.

Bardzo ją lubimy. Ma jedną, wielką zaletę, bardzo cienkie ciasto i grubą warstwę jabłek. Niestety szybko znika z talerza i dlatego zawsze piekę ją w największej formie, jaką mam (średnica formy to 32 cm). To pyszne ciasto świetnie wpisuje się w jesienną scenerię. Na straganach jędrne i duże jabłka "szarej renety" niemal wołają - "upiecz mnie" ;D. Dlaczego nie ? 


Tarta z jabłkami
proporcje na formę o średnicy 32 cm.

I.
200 g mąki pszennej
100 g pokrojonego na kawałki, zimnego masła
40 g cukru trzcinowego
szczypta soli
2-3 łyżki zimnej wody
II.
3 czubate łyżki zmielonych migdałów
30 g roztopionego masła
60 g cukru trzcinowego 
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1-1,2 kg jabłek podobnej wielkości (szarej renety lub innych kwaśnych)
tłuszcz do wysmarowania formy
3 łyżki podgrzanego dżemu morelowego

Składniki z pierwszej grupy zmiksować w melakserze, dodając wodę stopniowo na koniec tylko do momentu, aż wszystko połączy się w całość. Zawinąć w folię i włożyć do lodówki na około godzinę.
Przed pieczeniem przygotować jabłka. Obrać je, pokroić na ćwiartki i wydrążyć gniazda nasienne. Zwykle do tego ciasta wybieram duże jabłka. Tu na kilogram weszły trzy szare renety. Każdą ćwiartkę kroję na tyle kawałków, żeby ich zewnętrzna krawędź miała ok. 1,5 cm. To nie mają być plasterki, tylko solidne kawałki dające efekt rustykalnego ciasta. W małej miseczce mieszam cukier z cynamonem. Cząstki jabłek wkładam do dużej miski, posypuję mieszanką i podrzucam kawałki w misce, żeby dobrze się obtoczyły w cukrze z cynamonem. 
Schłodzone ciasto wyjmuję z lodówki i rozwałkowuję między dwoma arkuszami pergaminu. Wkładam ciasto do wysmarowanej tłuszczem formy. Przycinam równo brzegi. Wierzch ciasta po ułożeniu go w formie (samo dno) posypuję równo migdałami, na nich układam jabłka. Smaruję je rozpuszczonym masłem i wkładam do nagrzanego piekarnika (190 stopni C). Piekę przez ok. 40 minut. Po upieczeniu podgrzewam na małej patelni dżem morelowy i smaruję jeszcze ciepłe jabłka. Smacznego :)

***




Tymczasem w lesie przybywa kolorów. Niestrudzeni, skrzydlaci wędrowcy wyruszyli w długą drogę jesiennej migracji. Na jednej z leśnych polan co roku o tej porze spotykamy wędrowne stado raniuszków. Dziś zrobiły nam niezłego psikusa. Usiadły blisko nas i mogliśmy je podziwiać z bliska. Oczywiście dlatego, że nie mieliśmy aparatów (a jak je mamy to raniuszki nie dają się sfotografować, tak jest od czterech lat ;) To było niezwykłe doświadczenie. Zawsze przeżywany spotkania z tymi ptakami, bo nie należą one do częstych. Czy uda nam się jeszcze je zobaczyć i uwiecznić ? Kto to wie... ? Załączam zatem raniuszka wiosennego. 




Poza tym robi się bardzo kolorowo. 



 



Chleb żytni, razowy zwany radziwiłłowskim na zakwasie. Jesień czas zacząć.

Chleb żytni, razowy zwany radziwiłłowskim na zakwasie. Jesień czas zacząć.

Na dworze chłodno, deszcz, a w domu pachnie świeżo upieczonym chlebem. Lubię jesień, plony, kolorowe liście, prześlizgujące się słońce po wilgotnym powietrzu. To bardzo malownicza pora roku. Do tego cały kalejdoskop smaków, w które chleb zaproponowany do Piekarni Amber przez Olę z bloga "Cztery fajery" wpisuje się doskonale. Dawno nie piekłam razowego chleba żytniego. Zazwyczaj piekę żytni pytlowy. Ten z wrześniowej piekarni jest zatem miłą odmianą. Zgodnie z tym co pisze Ola, chleb wpisany jest przez Ministerstwo Rolnictwa na listę produktów tradycyjnych województwa mazowieckiego. Więcej ciekawych informacji znajdziecie u Oli. 


Chleb żytni, razowy, radziwiłłowski  na zakwasie 

proporcje na jedną keksówkę :

zaczyn
80 g wody
80 g mąki żytniej typ 2000
50 g zakwasu żytniego
Przygotowanie zaczynu: – wszystkie składniki wymieszać ze sobą, zawinąć w folię spożywczą i odstawić na 12 godzin. Można to zrobić od razu w misie, w której będziemy wyrabiać chleb.

składniki
cały zaczyn który przygotowaliśmy (210 g)
200 g wody
210 g mąki żytniej (typ 2000)
15 g melasy (zamiast melasy można dodać 15 g słodu żytniego lub jęczmiennego)
1 łyżeczka soli

przygotowanie
Do zaczynu dodać wszystkie składniki – wodę, mąkę żytnią, melasę (lub słód) i sól. Całość wymieszać, aż wszystkie składniki się połączą. Można to zrobić ręcznie lub mikserem, nie ma potrzeby długiego wyrabiania, wystarczy, że wszystkie składniki się połączą.
Ciasto na chleb przełożyć do keksówki lekko natłuszczonej olejem i wysypanej otrębami lub wyłożonej papierem do pieczenia, przykryć ściereczką i odstawić na 4-5 godzin do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Po tym czasie ciasto chlebowe powinno podwoić swoją objętość.
Piekarnik nagrzać do temperatury 220-230 stopni (grzałka góra – dół, bez termoobiegu). Piec przez około 10-15 minut, po czym zmniejszyć temperaturę do 200 stopni, wyjąć chleb z formy (zdjąć papier do pieczenia jeśli go używaliśmy) i piec jeszcze około 45-55 minut. Po upieczeniu przełożyć na kratkę i pozostawić na kilka godzin do wystygnięcia. Jeśli postukamy w spód bochenka, dobrze wypieczony chleb powinien wydawać głuchy odgłos.

Moje uwagi:
-użyłam melasy z karobu,
-chleb wyrastał ok. 4 godzin i to było trochę za długo, następnym razem spróbuję w 3 godz.(lekko przerósł),
-wypiek ma wspaniały aromat dzięki dodatkowi melasy, następnym razem upiekę go ze słodem, żeby porównać.

Jak dla mnie to pyszny chleb. Będę go powtarzać z wielką przyjemnością, bo chleby żytnie lubię najbardziej.

Wrześniowi Piekarze:

Akacjowy blog
Codziennik kuchenny – klik!

Konwalie w kuchni - klik!
Kuchennymi drzwiami – klik!
Kuchnia Gucia – klik!
Moje małe czarowanie – klik!
Ogrody Babilonu – klik!
Proste potrawy – klik!
Stare Gary – klik!
Weekendy w domu i ogrodzie – klik!
W poszukiwaniu slow life – klik!
Tarta z figami i  frangipane

Tarta z figami i frangipane

Jeśli lubicie kruche ciasto, migdały, a może marcepan, któremu frangipane jest bliskie i figi to to jest ciasto dla Was :) Nie mogę się oprzeć pięknym, dojrzałym, fioletowym owocom o szkarłatnym wnętrzu i słonecznych, drobnych pestkach. Korzystam w pełni z sezonu figowego, zamykam te owoce w słoikach by cieszyć się ich smakiem w zimowe dni, dodaję do dań, piekę ciasta i jem jako przekąskę je same. Zachęcam do upieczenia ciasta. Jeśli nie lubicie fig lub są poza "Waszym zasięgiem" zróbcie tę tartę ze śliwkami, też będzie pyszna :) 

Tarta z figami i frangipane

Do upieczenia tarty wybrałam formę ceramiczną o średnicy 23 cm. 

Na ciasto:
220 g jasnej mąki orkiszowej
110 g zimnego masła
1 czubata łyżka cukru pudru, trzcinowego
1 jajko
szczypta soli
ew. zimna woda

Na krem frangipane:
200 g zmielonych bez skórki migdałów
80 g cukru pudru, trzcinowego
125 g miękkiego masła
2 łyżki miodu
2 jaja
1 łyżka mąki orkiszowej
1/2-3/4 łyżeczki ekstraktu migdałowego

Dodatkowo
6-7 fig
1 łyżka miodu

Wykonanie ciasta: masło pokroić w kostkę, wrzucić do melaksera, dodać pozostałe składniki i zmiksować krótko razem. Jeśli nie połączy się w całość dodać odrobinkę zimnej wody - np. 1 łyżkę. Uformowane w kulę rozwałkować i wyłożyć nim formę do tarty (nie rozciągać ciasta). Zawinąć w folię i wstawić do lodówki na minimum 30 min.

Wykonanie kremu: masło włożyć do naczynia, w którym ubijemy go mikserem. Gdy będzie jasne i kremowe dodajemy cukier i miód. Razem ubijamy i stopniowo dodajemy po jednym jajku. Na koniec mieszamy całość z mąka migdałową (zmielonymi migdałami), łyżka mąki orkiszowej i dodajemy ekstrakt migdałowy. Całość mieszamy aż będzie gładką i jednolitą masą.

Tartę wykładamy papierem do pieczenia, wysypujemy obciążenie (ceramiczne kulki lub groch itp), pieczemy w nagrzanym do 200 stopni C piekarniku przez 15 minut. Następnie zdejmujemy obciążenie i pieczemy kolejne 5-7 minut. Po tym czasie wyjmujemy ciasto z piekarnika, rozprowadzamy na gorącym krem frangipane, wkładamy w krem (dociskając) połówki umytych i pozbawionych ogonków figi i pieczemy 35 minut w 180 stopniach C.

Po upieczeniu rozpuszczamy łyżkę miodu na małej patelni i pędzelkiem smarujemy wierzch ciasta. Smacznego :)