Mieszane sałaty z serem kozim, jeżynami i pekanami.

Mieszane sałaty z serem kozim, jeżynami i pekanami.

 


Tradycyjnie wyjeżdżając tu i tam lubimy wejść do księgarni zwłaszcza na lotnisku w oczekiwaniu na wylot, by rzucić okiem na książki kulinarne lub zagłębić się w kulinarnym magazynie, który zainspiruje nas ciekawym pomysłem. Tym razem nasz londyński rekonesans zaskutkował takim oto pomysłem. Oto letnia sałatka idealnie pasująca na kolację w upalne wieczory. Słony smak sera wzbogacony ziołem i słodyczą świetnie współgra ze słodko-kwaśnym owocem, a orzechy dodają dodatkowej tekstury.

Składniki na dwie porcje:

40-50g mieszanych sałat

125g jeżyn

2x100g sera koziego podpuszczkowego

garść orzechów pekan

rozmaryn

pieprz

płynny miód

Na winegret:

oliwa, sok z cytryny, miód, sól i pieprz


Wykonanie:

Przygotowujemy winegret z podanych składników. Smak powinien być zbalansowany, słodko-kwaśny.

Dwa krążki sera koziego pieczemy w piekarniku w 180C przez około 12-15 minut. Jeżyny wkładamy do piekarnika na 3-4 minuty. Orzechy pekan siekamy i opiekamy na patelni.

Sałaty łączymy z winegretem i przekładamy na talerz. Dokładamy kawałki sera koziego, jeżyny i orzechy pekan. Sałatkę posypujemy suszonym lub pokrojonym drobno świeżym rozmarynem i doprawiamy pieprzem. Na koniec kawałki sera koziego polewamy niewielką ilością płynnego miodu.


Republika Południowej Afryki - Rezerwat Przyrody Stony Point.

Republika Południowej Afryki - Rezerwat Przyrody Stony Point.

Stony Point Nature Reserve znajduje się na terenie Betty's Bay, małego, wakacyjnego miasteczka w Zachodniej Prowincji Przylądkowej, ok. 100 km od Kapsztadu. Otoczone jest ono malowniczymi górami Kogelberg.

Odwiedzone przez nas miejsce ma wiele walorów do odkrycia. Oczywiście jednym z najważniejszych jest możliwość obcowania z dzikimi zwierzętami, oglądania ich życia z bliska. Czują się tam na tyle bezpiecznie, że nie uciekają od ludzi. To zasługa zmian jakie zaszły w traktowaniu przyrody w RPA.

Ptaki RPA - cz. 4 - obserwacje nad oceanem w Rezerwacie Przyrody Stony Point.

Ptaki RPA - cz. 4 - obserwacje nad oceanem w Rezerwacie Przyrody Stony Point.

Do kolejnej części wpisów o ptakach RPA wybrałam najpierw ptaki wodne. Potem stwierdziłam, że podzielę je na te związane z wybrzeżem oceanów i ze słodką wodą. Okazało się, że tych morskich też jest dużo. Tak w naturalny sposób powstał wpis o ptakach obserwowanych w kontynentalnej kolonii pingwinów w Stony Point. Relację zaczynam od ptaka, którego nazwałam "moim biletem do domu". Powiedziałam Piotrowi, że jak nie sfotografuję ostrygojada afrykańskiego, to nie wracam ;) Kiedy zjechaliśmy z północnych i środkowych prowincji nad ocean, kierując się od Przylądka Igielnego do Kapsztadu, odwiedziliśmy po raz drugi Stony Point Nature Reserve (byliśmy tam podczas poprzedniej podróży po RPA). To miejsce ze sporą kolonią pingwinów przylądkowych, którą chcieliśmy znów zobaczyć. Wzburzone wody zimnego Prądu Benguelskiego z Atlantyku mieszają się z ciepłym Prądem Mozambickim Oceanu Indyjskiego przynosząc ptakom sporo rybnego pokarmu do złowienia. Tam znalazłam  mój "bilet powrotny".

Ostrygojad afrykański

Chleb jogurtowy na zaczynie.

Chleb jogurtowy na zaczynie.

 W Majowej Piekarni upiekłam chleb zaproponowany przez Amber z przepisu Zorry. Chleb pszenny na drożdżach można by rzec jak wiele innych, ale nie nie. Ten chleb jest wyśmienity, o wspaniałym gąbczastym miękiszu i chrupiącej skórce. Chleb do powtarzania, niezbyt często, bo jest za dobry ;) W smaku zupełnie nie czuć drożdży. Aż żałuję, że to tylko jeden bochenek. Za to całkiem spory, wyrósł w koszyku o długości 32 cm i szerokości 13 cm. Bardzo Wam polecam ten przepis!

zaczyn (przygotować dzień wcześniej)

100 g mąki pszennej typ 550
50 g wody
0,5 g świeżych drożdży

ciasto właściwe

zaczyn
210 g wody
5 g świeżych drożdży
125 g zwykłego jogurtu greckiego
500 g mąki pszennej typ 550
11 g soli

Wymieszaj wszystkie składniki zaczynu poprzedniego wieczoru i pozostaw na noc do wyrośnięcia w niezbyt ciepłym miejscu.

Następnego dnia do miski miksera włóż zaczyn i wodę, świeże drożdże i jogurt i wymieszaj. Dodaj mąkę i ugniataj na najniższym ustawieniu przez 4 minuty. Dodaj sól i wyrabiaj przez kolejne 6 minut na obrotach 1. Konsystencja ciasta jest miękka, ale nie klei się.

Ciasto przykryj i pozostaw do wyrośnięcia przez 90 minut, po 45 minutach rozciągnij i raz złóż. Uformuj bochenek w podłużny kształt i umieść szwem do dołu w koszu do rozrostu i pozostaw do wyrośnięcia na 60 minut.

Rozgrzej piekarnik i blachę do 240°C.

Ostrożnie wyłóż ciasto z kosza i włóż do rozgrzanego piekarnika. Spryskaj ścianki piekarnika wodą. Piecz przez 15 minut, otwierając na krótko drzwiczki piekarnika, aby ulotniła się para. Zmniejsz temperaturę do 210°C i piecz przez 25 minut. Niech chleb ostygnie na kratce.

Moje uwagi:

-mimo ostrożnego przekładania z kosza chleb troszkę mi "przysiadł",
-przed włożeniem chleba do piekarnika nacięłam skórkę zupełnie niepotrzebnie (widać to w przekroju po wgłębieniu).


Chleb jogurtowy na blogach:
Akacjowy Blog
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Moje małe czarowanie
Ogrody Babilonu
Tajemnice smaku
Zacisze kuchenne


Morawy południowe - wiosenne widoki.

Morawy południowe - wiosenne widoki.

 Na Morawy południowe ruszyliśmy na przełomie kwietnia i maja. To rejon chętne odwiedzany ze względu na uroki krajobrazów. Czasem nazywany jest "morawską Toskanią", bo pofałdowany teren, który tam możemy zobaczyć przypomina trochę Crete Senesi. Miejsca odwiedzane przez wielbicieli krajobrazów koncentrują się w dwóch rejonach - na zachód od Kyjova (najciekawiej jest w okolicach miejscowości Strážovice) oraz na północ od Koryčan. Zamieszkaliśmy właśnie dlatego w tej drugiej miejscowości.

 Osoby fotografujące najczęściej wędrują w określone, popularne miejsca, by robić zdjęcia. My też je odwiedziliśmy, ale zdjęcia robiliśmy na wszystkich możliwych, przejechanych trasach w tym rejonie. Aura  niestety nie sprzyjała tzw. "złotej godzinie" -  rano i o zachodzie słońca. Zawsze było pochmurnie, choć zrywaliśmy się przed wschodem mając nadzieję na ciepłe światło, snujące się płasko po wzgórzach. Nic z tego. W ciągu dnia kierowaliśmy się też poszukiwaniem słońca, bo niebo zasnute chmurami nie służy barwom w terenie. Niestety jak się tam nie mieszka, trzeba się cieszyć z tego co się ma, chwytać chwilę. Cieszyć się ciepłem, którym obdarowała nas pogoda i polami z rzepakiem w pełnym kwitnieniu. To, że klimat jest znacznie cieplejszy przekonaliśmy się mieszkając najpierw w Mikulovie, gdzie rosły migdałowce i drzewa figowe. Pobyt na Morawach południowych był bardzo udany. największym zaskoczeniem dla nas były pyszne wina, które przywieźliśmy również do domu Na zdjęciach pojawiają się też winnice. Miłego oglądania :) 

Jeśli będziecie szukać konkretnych informacji gdzie pojechać, polecamy blog "Człowiek Przygoda" klik Pawła Szpali, z którego korzystaliśmy planując podróż.

Winnice

Ptaki na Lanzarote.

Ptaki na Lanzarote.

 O ptakach na kanaryjskiej wyspie Lanzarote powinnam była już dawno napisać. Byliśmy tam kiedyś  w listopadzie. Nie jest to wymarzony okres do obserwacji ptaków, ale najlepszy, żeby uciec od późnojesiennej szarości. Wzięłam teleobiektyw i miałam go w pogotowiu  niemal zawsze. To, że zwlekałam z napisaniem,  wynika z problemu identyfikacji niektórych osobników. Nie lubię tego robić i irytuje mnie szukanie szczegółów u ptaków, które trudno rozpoznać. Zawsze mam z tyłu głowy myśl, że może to jednak nie ten? Szczególnie dotyczy to brodzących, które w tym okresie mają szatę przejściową i znaki szczególne ułatwiające rozpoznanie stają się mało widoczne. Na wyspie było niesłychanie wietrznie, co utrudniało stabilne utrzymanie aparatu. Morska bryza też stanowiła problem związany z robieniem zdjęć. Krople słonej mgiełki niesionej przez wiatr ciągle osiadały na obiektywie. Wystarczyło ją wyczyścić i za chwilę znów była. Mimo różnych perturbacji udało mi się sfotografować kilka gatunków. Pierwszy raz  właśnie  na Lanzarote spotkałam kamusznika, należącego do rodziny bekasowatych.

Tarta truskawkowo-rabarbarowa.

Tarta truskawkowo-rabarbarowa.

 Bardzo lubię tarty w stylu galette, takie jak ta. Pieczona bez foremki z zawiniętym brzegiem wygląda rustykalnie i apetycznie. Ma cienkie ciasto i sporo owoców. Przepis na tę tartę znalazłam u D. Lebovitza, ale wprowadziłam trochę zmian w nadzieniu. 


Składniki na ciasto:

210 g mąki pszennej
1 łyżka cukru
0,5 łyżeczki soli 
115 g  zimnego masła, pokrojonego w kostkę 
6 łyżek (90 ml) lodowatej wody

Wszystkie składniki z wyjątkiem wody wrzucić do melaksera, włączyć miksowanie na krótko dodając stopniowo wodę. Gdy masa zlepi się w grudki zatrzymać urządzenie, masę zlepić w całość, włożyć do woreczka i schłodzić w lodówce przez 30 minut. Można też składniki zagnieść ręcznie, pamiętając, żeby robić to jak najkrócej.

Składniki na nadzienie:

330 g pokrojonego w kostkę rabarbaru 
350 g umytych, osuszonych i poćwiartowanych truskawek (najlepiej drobnych)
80 g cukru pudru
2 łyżki mąki migdałowej/mielonych migdałów*
10 g cukru z wanilią

dodatkowo:
1,5  łyżki stopionego masła
rafinada

* można mielone migdały zastąpić bułką tartą lub pokruszonymi ciastkami amaretti

Pokrój rabarbar i truskawki przygotuj przed wyjęciem ciasta z lodówki (jak najpóźniej). Nie mieszaj owoców.

Rozpuść masło do posmarowania galette.

Nagrzej piekarnik do 200 stopni C.

Ciasto rozwałkuj na papierze do pieczenia na cieniutki placek o średnicy 36 cm. Umieść papier z rozwałkowanym ciastem na blasze do pieczenia. Na środek wyłóż mąkę migdałową, rozmieść ją równą zostawiając ok. 5-6 cm marginesu od brzegu ciasta.

W ostatniej chwili posyp owoce cukrem pudrem, cukrem z wanilią i mąką ziemniaczaną. Wstrząśnij całość, żeby proszek oblepił owoce. Wyłóż je na środek zabezpieczony proszkiem migdałowym przed przesiąkaniem. Rozmieść równo owoce co do wysokości i zawiń brzeg. Nie przejmuj się jeśli jest nierówny. To cały urok tarty. 

Posmaruj zawinięcie roztopionym masłem i posyp rafinadą.

Piecz  35 do 45 minut. Wyjmij z piekarnika i zsuń tartę z blachy do pieczenia na stojak do chłodzenia.

Tartę możesz podać w upalny dzień z lodami. Cieniutkie ciasto, duża ilość owoców o wyrazistym smaku to najlepsze połączenie ;)



Cieszyn - trzy atrakcje.

Cieszyn - trzy atrakcje.

Do Cieszyna wpadliśmy po drodze, jadąc na Morawy. Czujemy niedosyt, bo miasto wydało nam się zachwycające. Byliśmy tam wieki temu, każde osobno i oboje niewiele pamiętamy, bo to odległe czasy. Bez wątpienia warto miastu poświęcić więcej uwagi, ale nam tak się ułożyło. Postanowiliśmy odwiedzić trzy cieszyńskie atrakcje. O szlaku magnoliowym dowiedziałam się kiedyś od Anity. Od tego zaczął się pomysł odwiedzin. Po kontakcie z Kasią, mieszkanką Cieszyna, dostaliśmy namiary na pozostałe atrakcje. Nie zawiodły nas! To mało powiedziane :) Naprawdę  warto było! Podziękowania dla Anity i Kasi :) Zwłaszcza Kasi za fatygę i informacje o stanie kwitnienia magnolii. 

Briami - grecka zapiekanka z ziemniaków i cukinii.

Briami - grecka zapiekanka z ziemniaków i cukinii.

 Bardzo lubimy to danie. Wiele lat temu wypróbowałam je z przepisu Ani-Bajaderki i tak pozostało w rodzinnym menu, choć nieco zmodyfikowane. Dla nas to danie kompletne, ale Grecy podają je dodatkowo z zimną fetą. Nam czasem służy jako dodatek do ryby, ale jemy też jako pełne danie obiadowe. Czas pieczenia może zależeć od piekarnika. Pomidory i ser dodaję zawsze w trakcie pieczenia w przeciwieństwie do oryginału. 

Składniki na 2-4 porcje:

700 g cukinii pokrojonej w półplasterki lub ćwiartki plasterków o grubości ok. 0,5 cm
700 g obranych ziemniaków, pokrojonych jak cukinie
3 -4  ząbki czosnku (lub więcej) pokrojone na cieniutkie plasterki
1 - 2 dojrzałe pomidory średniej wielkości, pokrojone na ćwiartki
80 g  parmezanu, pokrojonego w kostkę 
1/4 szklanki oliwki
2 łyżki wody
1,5 łyżki suszonego oregano
2  łyżki zielonej pietruszki (posiekanej)
sól i pieprz, do smaku

Przygotowanie:
Rozgrzać piekarnik do 200 - 210 ºC z termoobiegiem. Wszystkie warzywa oprócz pomidorów wrzucić do dużego, żaroodpornego płaskiego naczynia. Wlać wodę, oliwę,  posypać ziołami i doprawić solą i pieprzem. Dobrze wszystko razem wymieszać i piec około 1 godziny, mieszając co 20-30 minut, aby wszystkie warzywa przyrumieniły się. Po godzinie dodać pomidory i ser, wymieszać i piec jeszcze 30 minut. Podawać z białym, wytrawnym winem :)

Ważne! Parmezan powinien być pokrojony w kostkę a nie starty, gdyż kostki sera zamienią się w nieregularne, przyrumienione bryłki. Stary ser tylko się roztopi i zmieni całą konsystencję zapiekanki.

Ptaki  na morskim wybrzeżu - luty, marzec 2022r.

Ptaki na morskim wybrzeżu - luty, marzec 2022r.

 W lutym i marcu wybraliśmy się na kilkudniowe wypady nad otwarte morze. Zabraliśmy też ze sobą "ptasi" obiektyw, żeby zrobić trochę zdjęć. W lutym ruszyliśmy na Półwysep Helski. Obserwowaliśmy ptaki w kilku miejscach mierzei, zarówno po stronie otwartego morza, jak i zatoki. Początkowo był bardzo silny wiatr i sporadyczny deszcz, ale pojawiło się też słońce. Część ptaków szukała schronienia w czasie nieprzyjaznych warunków pogodowych w portach (byliśmy na Helu i we Władysławowie). Niektóre radziły sobie doskonale na wodach zatoki, ale trzymały się bardzo daleko. Zdjęcia są zatem różnej jakości, bo warunki atmosferyczne były zmienne. Na Półwyspie Helskim spotkaliśmy ptaki zimujące u nas. Najbardziej zależało mi na zobaczeniu lodówek, które były nie tylko w portach, ale także widywaliśmy je podczas spacerów wzdłuż plaży w Jastarni i Juracie. Piękne kaczki, wpisujące się kolorystycznie w zimową aurę. Późną wiosną odlatują na północ, gdzie tundra Eurazji i Ameryki Północnej jest ich miejscem lęgowym. 

Babka pistacjowa.

Babka pistacjowa.

 To babka typu piaskowego, ma sprężyste i dość wilgotne ciasto. Bardzo aromatyczna i nieco inna niż popularne, ze względu na dodatek pistacji i pasty pistacjowej. Jeśli będziecie chcieli ją upiec, polecam pastę z jednym składnikiem (100% pistacji), bez żadnych dodatków.  Do dekoracji użyłam niesolonych pistacji i jadalne suszone różyczki, które w ustach chrupią jak chipsy. 


Składniki na formę o pojemności - 2-2,5 l
ciasto:
150 g miękkiego masła
150 g pasty pistacjowej* 
220 g drobnego cukru*
280 g mąki pszennej typ 500
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
5 jajek
200 g kwaśnej śmietany lub jogurtu naturalnego
duża szczypta soli

dekoracja:
100 g białej czekolady
1 łyżka pasty pistacjowej 
garść posiekanych, niesolonych pistacji
suszone pączki jadalnych róż*


Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową!

Formę do babki wysmaruj masłem i obsyp mąką. Do oddzielnego naczynia przesiej mąkę przez sito i połącz ją z  proszkiem do pieczenia i sodą. Rozdziel białka od żółtek.

W misie miksera utrzyj masło z cukrem na puszystą masę. Dodaj pastę pistacjową i wymieszaj do połączenia. Dodawaj po jednym żółtku i krótko miksuj za każdym razem. Po nich dodaj w partiach mąkę i śmietanę, powtarzając czynność miksowania za każdym razem. 

Ubić białka z solą  na sztywną pianę.  Dodaj połowę piany  do masy i delikatnie ręcznie wymieszaj, bez miksowania! Dodaj resztę piany i ponownie wymieszaj.  Wlej masę do przygotowanej formy. Piecz babkę w temperaturze 170 stopni C przez ok. 55 minut. Na koniec sprawdź patyczkiem, czy ciasto jest upieczone.  Zostaw babkę w uchylonym piekarniku przez jakieś 5 min. Następnie wyjmij ją z formy na kratkę i  całkowicie ostudź.

Gdy ciasto jest ostudzone przygotuj polewę. Na parze rozpuść białą czekoladę i połącz ja z pastą pistacjową. Gdy oba składniki utworzą gładką masę, wylej polewę na babkę. Od razu obsyp wierzch posiekanymi grubo pistacjami. 


żródło: M. Mądra-Pawlak, J. Pawlak "Lubię"
* kupiłam słoiczek pasty o wadze 200 g, w oryginale jest 260 g cukru, a róże to już mój dodatek.


Życzymy Wam dobrego, wiosennego czasu, udanego wypoczynku i miłych chwil. Alleluja!
Kotlety z pstrąga, nasze ulubione.

Kotlety z pstrąga, nasze ulubione.

Uwielbiam te kotlety. Są autorstwa Piotra i uważam, że najwyższy czas, żeby znalazły się na blogu. Piotr nie chciał wpisywać przepisu, bo twierdzi, że za każdym razem robi je inaczej. Rzeczywiście tak jest, ale inne są dodatki, a główny składnik i wykonanie nie zmieniają się. Po prostu sięga po to co akurat jest w domu. Może Was to też zainspiruje do znalezienia swojego ulubionego smaku. 


Przepis na 2 porcje:

2 całe pstrągi po ok. 300 g
świeży imbir 3-4 plasterki bardzo drobno pokrojone w kostkę
1 duży ząbek czosnku drobno posiekany
1 mała cebula drobno posiekana
1 jajo M
garść posiekanego, świeżego szpinaku lub innej zieleniny (rukola, szczypior,natka)
2 łyżki drobno posiekanych warzyw gotowanych (u nas zwykle pozostają po bulionie, ale można to pominąć lub dodać kapary, suszone pomidory itp.)
garam masala
chilli
curry
sól, pieprz
bułka tarta lub panko

Wykonanie:

Sprawić ryby - odfiletować, powyciągać ości i zdjąć skórę (na patelni nieco ją przypiec i oddzielić od fileta). Tak przygotowane ryby posiekać nożem na desce, żeby ryba nieco zachowała struktury, czyli w kostkę, ale nie na miazgę.
Cebulę, czosnek i imbir podsmażyć na klarowanym maśle. Wrzucić wszystko do miski. Dodać jajo, posiekaną, świeżą zieleninę, warzywa i przyprawy. Bułkę tartą lub panko dodać tylko w takiej ilości, żeby całość masy połączyć w kotlety, bez obtaczania. Uformowane smażyć na maśle klarowanym. Zwykle jemy je z ziemniakami i kiszonymi dodatkami z warzyw.
Chleb pszenny na zakwasie z dodatkiem płatków owsianych, maku i siemienia lnianego. Kwietniowa Piekarnia.

Chleb pszenny na zakwasie z dodatkiem płatków owsianych, maku i siemienia lnianego. Kwietniowa Piekarnia.

W Kwietniowej Piekarni Amber zaproponowała lekki chleb pszenny, na zakwasie z dodatkiem płatków owsianych, maku i siemienia lnianego. Przepis znalazł dla nas Gucio, wykonał chleb z kanału na YT prowadzonym przez Abby z Malezji. Gucio zawsze wyszukuje jakieś niesamowite przepisy. Cieszę się, że jego blog tak pięknie się rozwija i stanowi źródło nieustających dla mnie inspiracji :) Chleb pyszny, bardzo lekki. Zupełnie nie jak zakwasowiec, a przecież zrobiony jest bez drożdży  :)  Przypomina trochę chleb tostowy. Jest pyszny, miękki, puszysty i chętnie będę go powtarzać.


Owsiany chleb śniadaniowy z makiem i siemieniem lnianym


Proporcje na formę  o dł. wew. 25 cm i szer. 9 cm

Starter (przykładowy rozkład pracy - godz. 16)

20 g zakwasu z lodówki (użyłam zakwas żytni)
20 g mąki pszennej chlebowej typ 750
20 g wody

Wymieszać i pozostawić na 4-5 godzin.

Słodki starter (godz. 21)

50 g aktywnego (odświeżonego) startera (100% hydracji)
50 g mąki pszennej chlebowej typ 750
12.5 g wody
12.5 g cukru

Wymieszać i pozostawić na 4-5 godzin (pozostawiłam na noc)

Ciasto (następnego dnia rano)

180 g mąki pszennej chlebowej typ 750
20 g mąki pszennej pełnoziarnistej (użyłam typu 1050)
125 g słodkiego startera
20 g cukru
3 g soli
10 g mleka w proszku
25 g płatków owsianych + 50 g mleka (zagotowałam je razem, chwilę potrzymałam na grzaniu i pod przykryciem odstawiłam do wystygnięcia)
10 g maku (użyłam mielonego)
10 g siemienia lnianego
120-130 g mleka
25 g miękkiego masła

płatki owsiane do posypania bochenków

Wykonanie:

Wymieszać wszystkie składniki oprócz masła i wyrabiać do dosyć dobrego wytworzenia siatki glutenowej przez ok. 5 min (jeszcze słaby test „windowpane”, czyli tzw. test szyby polegający na rozciąganiu ciasta i sprawdzaniu przeźroczystości czyli wytrzymałości siatki glutenowej - można to zobaczyć na filmiku ).

Następnie dodajemy po kawałku masło i wyrabiamy do mocnego wytworzenia siatki glutenowej (mocny test „window”). U mnie trwało to ok. 15 minut.

Dzielimy ciasto na dwie części i formujemy w kule. Przykrywamy pojemnikiem lub folią spożywczą I pozostawiamy na 20 minut. Następnie rozwałkowujemy na podłużne prostokąty i zakładamy do środka dłuższe boki z prawej i lewej strony. Rozwałkowujemy po złożeniu i zwijamy w rulon (na filmiku jest cały proces). Ja z konieczności podzieliłam ciasto na 3 części. Po prostu nie miałam tak krótkiej foremki. 

Zwinięte rulony spryskujemy wodą i obtaczamy w płatkach owsianych. Przekładamy do formy wysmarowanej olejem/masłem, przykrywamy i pozostawiamy do wyrośnięcia – podwojenia objętości (ok. 3-5 godzin). 


U mnie chleb rósł ok. 4 godzin.


Rozgrzewamy piekarnik do 180 C i pieczemy 35-40 minut do lekko brązowego koloru. Po upieczeniu chleb wyjmujemy z formy i odstawiamy na kratce do ostudzenia. 


Chleb na blogach:
Akacjowy Blog
Konwalie w kuchni
Kuchnia Gucia
Kuchennymi Drzwiami
Moje małe czarowanie
Ogrody Babilonu
Polska zupa
Rodzinnie roślinnie
Tajemnice smaku

Sałatka z roszponką, roquefortem, pekanami i gruszką.

Sałatka z roszponką, roquefortem, pekanami i gruszką.

 


Składniki na dwie porcje:

40 g roszponki

1 mała gruszka

50 g roqueforta

2 łyżki  karmelizowanych pekanów b. grubo posiekanych

3 plastry suszonej szynki (dodatek dla mięsożerców)

winegret: oliwa ev, balsamico, miód, posiekany drobno czosnek, sól i pieprz

Najpierw przygotuj winegret z podanych składników. Posiekany czosnek rozgnieć końcem noża i posyp solą. Następnie połącz to z odrobiną miodu, dodaj balsamico i oliwę. Spróbuj, czy smak jest zrównoważony. Na koniec dopraw go świeżo zmielonym pieprzem. Odstaw, niech się przegryzie.

Ser pokrój w kostkę. Gruszkę obierz, pokrój na tarce typu mandolina albo cieniutko obieraczką do warzyw. Podpiecz na suchej patelni. 

Pekany posiekaj na duże kawałki. Możesz je skarmelizować  (cukier rozpuścić i jak zrobi się bursztynowy wrzucić orzechy; gdy się oblepią zdjąć z patelni), kupić skarmelizowane lub dodać zwykłe bez żadnych zabiegów. Nam takie skarmelizowane smakują najbardziej.

Jeśli jesz mięso - porwij szynkę na kawałki takie na raz.

Roszponkę wymieszaj z winegretem, ułóż na talerzach. Na niej rozłóż pozostałe składniki. Jeśli lubisz pieczywo w postaci grzanki, bagietki itp. też będą pasowały, podobnie jak czerwone wino (polecam shiraz). Smacznego :)

Українська паска - ukraińska paska - tradycyjne ciasto na Wielkanoc.

Українська паска - ukraińska paska - tradycyjne ciasto na Wielkanoc.

 Trudno nie myśleć, o tym co się dzieje. Eksterminacja, która nam Polakom jest doskonale znana z historii. Każdy dzień przynosi informacje o zbrodniach na narodzie ukraińskim. Ból i cierpienie, których przyczyny nie mają żadnego racjonalnego  uzasadnienia. Trudno z tym "bagażem" emocji  wejść do kuchni. Jednak życie toczy się własnym rytmem. Postanowiłam przygotować coś z tradycyjnej, ukraińskiej kuchni wielkanocnej. Paska to ciasto drożdżowe, ma być dobrze wyrośnięte, wysokie i ozdobione. Możecie wykorzystać mój przepis, albo jakiś swój ulubiony. Dodać bakalie jakie lubicie lub z nich zrezygnować. Możecie podarować ją jakimś znanym Wam lub nieznanym ludziom, wygnanym z własnego kraju przez wojnę. Możecie zjeść je z bliskimi myśląc o tych, którzy nie mają tyle szczęścia co my. Każde rozwiązanie jest dobre :) Слава Україні!


Українська паска - ukraińska paska


proporcje na formę o średnicy 22-24 cm:

450 g mąki pszennej z dużą zawartością białka
30 g świeżych drożdży
200 ml letniego mleka
90 g drobnego cukru
2 jaja
60 g rozpuszczonego masła i schłodzonego do temperatury pokojowej
szczypta soli
1 laska wanilii (same ziarenka)

dodatkowo użyłam:
70 g suszonej żurawiny
60 g kandyzowanej skórki z pomarańczy

do posmarowania ciasta:
1 żółtko
odrobina mleka

Wykonanie:

Z drożdży, odrobiny mleka oraz łyżki mąki i cukru zrobić rozczyn. Odstawić w ciepłe miejsce, żeby drożdże rozmnożyły się. 
Do dzieży robota wsypać mąkę, dodać jaja, rozczyn i resztę składników (bez masła i bakalii). Wyrabiać, aż ciasto stanie się elastyczne i zwarte. Następnie dolewać po odrobinie masła. Gdy zostanie wchłonięte, czynność powtarzać do zużycia całej porcji. Po dodaniu masła ciasto wyrabiać tak długo aż przestanie przyklejać się do ścianek ( u mnie ok. 10 minut). 
Jeżeli chcecie dodać bakalie i jednocześnie ozdobić ciasto, teraz oddzielcie porcję na ozdoby (wzięłam ok. 250 g). Do pozostałej masy dodajcie bakalie i krótką chwilę wyrabiajcie do połączenia ich z ciastem.
Obie porcje ciasta odstawcie do podwojenia masy, pod przykryciem (30-60 min.). Następnie przygotujcie formę do pieczenia. Wyłóżcie ciasto z bakaliami, które powinno sięgać do ok. połowy wysokości formy. Z masy bez bakalii zróbcie ozdoby np. warkocze, ślimaczki itp. Warkocze często układane są na krzyż. Robiłam tak i z warkoczem tylko dookoła. Polecam zrobić warkocz mniejszy niż obwód ciasta, bo w czasie wyrastania może zsunąć się na bok.


Widać to na zdjęciu poniżej :) Przykryć przygotowane ciasto i odstawić do ponownego wyrośnięcia. Ciasto podwoi objętość, ale podczas pieczenia też jeszcze urośnie.


Przed pieczeniem posmarować wierzch paski rozbełtanym żółtkiem z odrobiną mleka.


 Piec w nagrzanym  piekarniku do 180 stopni C  ok. 45 minut. Gdyby zbyt mocno przypiekało się, trzeba przykryć wierzch folią aluminiową. Po upieczeniu odczekać 10 minut, wyjąć ciasto z formy i ostudzić na kratce.



Drożdżowa babka na bazie białek jaj, w wersji cytrynowej.

Drożdżowa babka na bazie białek jaj, w wersji cytrynowej.

 Po zrobieniu ciasta na pączki i róże karnawałowe zostało mi sporo białek jaj. Dzięki Ali (Kuchnia Alicji) znalazłam smakowity przepis na ich utylizację. Babka  rewelacja, delikatna  i trzyma świeżość! Wpisuje ją na bloga, żeby móc wracać do tego przepisu. Zrobiłam ją bez dodatków, ale na myśl o dodaniu żurawiny i pistacji ślinka leci, powtórzę ją  w tej wersji z pewnością. Przepis bardzo Wam polecam, podobnie jak bloga Ali :)


Drożdżowa babka cytrynowa


Składniki na formę o pojemności ok. 2l:

500 g mąki pszennej (250 g mąki krupczatki i 250 g mąki luksusowej)
120 g jogurtu naturalnego
125 ml soku z cytryny
285 g białek jaj (z 8-10 jaj, w zależności od wielkości)
30 g świeżych drożdży
160 g drobnego cukru 
130 g roztopionego masła
szczypta soli
2 łyżki alkoholu (użyłam limoncello)
starta skórka z jednej cytryny

ew. dodatki- żurawina, pistacje, rodzynki itp.

Wykonanie:

Drożdże rozpuścić w 2 - 3łyżkach wody, dodać po łyżce mąki i cukru, a następnie wymieszać. Odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Do przesianej mąki dodać wyrośnięty rozczyn, starte skórki, 1/3 cukru, alkohol, jogurt i sok z cytryny. Miksując dolewać stopione masło.

Białka ubić na sztywną pianę, dodać szczyptę soli oraz stopniowo resztę cukru. Powoli połączyć z ciastem, delikatnie mieszając, aż powstanie gładkie, niezbyt gęste ciasto. Dodać bakalie, delikatnie wymieszać.

Formę do babki z kominem  wysmarować masłem/margaryną i wysypać mąką. Ciasto przelać do formy, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 40 min.. Piec ok. 40 minut w 180° C. Sprawdzić patyczkiem czy upieczone, po około 5 minutach wyłożyć z formy na talerz, posypać cukrem pudem lub polukrować.

Smacznego!



Roże karnawałowe.

Roże karnawałowe.

Róże to miła odmiana wśród karnawałowych słodkości. Robi się je z ciasta na chruściki i nie wymagają wcale więcej pracy. A efekt? Sami oceńcie. Do dekoracji wykorzystałam wiśnie z domowej konfitury, ale mogą być również nabrane łyżeczką dżemy bez całych owoców. Ten dodatek jest jak przysłowiowa wisienka na torcie. Dodaje smaku i uroku :) 

Robiąc ciasto wykorzystajcie mąkę pszenną o jak najniższym numerze. Najlepiej 400-450, ale jeśli nie macie, może być i 500. Im wyższy numer, tym więcej pracy będzie wymagało ciasto, bo mąka jest coraz gęstsza. Będzie konieczne dłuższe wyrabianie i napowietrzanie. Dobrze jest mąkę przesiać przez sito przed zrobieniem ciasta.

Róże tak jak chruściki smażymy w temperaturze 180 stopni C. Bardzo przydaje się  tu termometr cukierniczy. Kolor ciasta po usmażeniu powinien być jasny,  słomkowy. 

Ilość ciasta zależy od tego ile chcecie otrzymać róż. Swoje robiłam z trzech warstw posługując się obręczami cukierniczymi (można wykorzystać szklanki itp.) o średnicy 8,7 cm, 6,7 cm i 4,7 cm. Z  podanych składników otrzymałam ok. 40 róż.


Róże karnawałowe

300 g mąki pszennej typ 400 - 500
3 duże żółtka
3 łyżki kwaśnej śmietany
szczypta soli
1,5 łyżki spirytusu

dodatkowo:
odrobina białka z jaja
cukier puder do oprószenia 
konfitura
olej do smażenia

Jeśli chcecie zrobić więcej ciasta, pamiętajcie, że na każde 100 g mąki dajemy jedno duże żółtko i jedną łyżkę kwaśnej śmietany. Wszystkie składniki razem wymieszać i gdy się połączą dodać spirytus. Zagnieść gładkie ciasto, zawinąć w folię i odłożyć na ok. 30 minut w ciepłe miejsce, żeby odpoczęło. 

Ciasto wymaga napowietrzenia. Można to zrobić podczas pierwszego etapu rozbijając je wałkiem. Dużo prościej jest ciasto napowietrzyć przepuszczając je trzykrotnie przez maszynkę do mielenia (już po odpoczynku). Można też rozwałkowywać je kilka razy przez maszynkę do makaronu  lub tradycyjnie wałkiem i składać po rozwałkowaniu, powtarzając całą czynność. 

Gdy ciasto jest gotowe, bardzo cienko je rozwałkowujemy, tak żeby było widać podłoże pod ciastem. Robimy to porcjami. Resztę ciasta trzymamy w worku foliowym. Wykrawamy krążki ciasta i nacinamy je nożem na brzegach w kilku miejscach. Białko z jednego jaja, a właściwie jego odrobinę najlepiej jest rozbić widelcem, żeby się nie ciągnęło. Środek dużego i średniego krążka  smarujemy ociupiną białka (tylko małe maźnięcie). Sklejamy róże i wkładamy do rondla z rozgrzanym tłuszczem do 180 stopni C. Najlepiej po 3 sztuki, żeby zbyt nie wychłodzić oleju. Smażyć do osiągnięcia słomkowej barwy. W międzyczasie przewrócić na drugą stronę. Ostrożnie, bo są bardzo kruche. Po usmażeniu wyłożyć przy pomocy łyżki cedzakowej na ręcznik papierowy. Gdy ostygną posypać cukrem pudrem i ozdobić konfiturą. Smacznego!
Skorzystałam z proporcji na ciasto i pomysłu na jego wykonanie z kanału na YT - Silver tv - klik.

Fastenwähe - tradycyjne pieczywo z Bazylei.

Fastenwähe - tradycyjne pieczywo z Bazylei.

W Lutowej Piekarni - Amber zaproponowała do wykonania przepis z bloga "Streusel" prowadzonego przez Judith Erdin, szwajcarską piekarkę i cukierniczkę. Pyszne, chrupiące z wierzchu i miękkie w środku - płaskie pieczywo troszkę przypomina precle. Wypiek jest specjalnością regionu Bazylei i wypiekany jest od drugiego tygodnia stycznia przez okres karnawału. Smak tego pieczywa świetnie uzupełniają sól morska i kminek. Samo jest już genialne w smaku, a do serów czy sałatek będzie stanowiło świetny dodatek. Bardzo Wam je polecam. 
Troszkę przepis uprościłam. To dlatego, że mam od jakiegoś czasu złe doświadczenia ze świeżymi drożdżami, dlatego zawsze robię rozczyn i trzymam się zasad dotyczących wypieków drożdżowych. Jeśli szukacie oryginału, znajdziecie go w linku u góry, prowadzącym do bloga Judith.


Fastenwähe


proporcje na 12 sztuk

ciasto

500 g białej mąki pszennej typu 400
10 g soli
10 g ekstraktu słodowego
18 g świeżych drożdży
300 g tłustego mleka 
170g masła

do posmarowania
15 g żółtka
10 g tłustego mleka

dekoracja
5 g soli morskiej gruboziarnistej
5 g kminku w całości

Wykonanie:
Z drożdży, słodu i odrobiny letniego mleka zrób rozczyn. Do miski robota kuchennego wsyp mąkę i sól, dodaj wyrośnięty rozczyn i resztę mleka. Wyrabiaj składniki, aż połączą się w ciasto. Następnie dodawaj stopniowo miękkie masło i dalej wyrabiaj przez  około 5 minut (robot kuchenny: poziom 1). Zwiększ prędkość o jeden stopień i wyrabiaj ciasto przez kolejne 5 minut, aż ciasto będzie miękkie (robot kuchenny: prędkość 2). Następnie przykryj ciasto i pozostaw je w misce na 1 godzinę w temperaturze pokojowej.

Ciasto podziel na dwanaście kawałków (ok. 80 g każdy), uformuj z nich długie bułeczki o zaostrzonych końcach i ułóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Natnij je w czterech miejscach - dwa nacięcia wzdłuż osi i dwa symetrycznie po bokach i rozciągnij. Bułeczki przykryj ściereczką  i odstaw na 30 minut w temperaturze pokojowej. Jeśli w tym czasie nacięcia nieco się zmniejszą, popraw je rozciągając np. końcówką trzonka łyżki drewnianej.

Rozgrzej piekarnik do 230 stopni – grzanie górne i dolne.

Wymieszaj żółtka i mleko, posmaruj ciasto i posyp gruboziarnistą solą morską i kminkiem. Umieść jedną blachę na najniższej półce piekarnika, drugą na najwyższej i piecz przez około 7 minut. Zamień górną tacę z dolną i piecz bułki przez kolejne 7-10 minut, aby były złociste i lekko chrupiące.

Po upieczeniu pozostaw do ostygnięcia na kratce. 


Red velvet w wersji mini.

Red velvet w wersji mini.

 Red velvet to klasyk cukiernictwa zza oceanu. Różne są teorie dotyczące pochodzenia ciasta. Jedne przypisują pochodzenie Hotelowi Waldorf-Astoria w NY, inne stanowi Meryland, inne sieci kanadyjskich domów towarowych Eaton w Kanadzie. Jaka jest prawda pewnie nigdy się nie dowiemy, ale czy to jest najważniejsze? Nie! Ciasto ma mieć odpowiedni kolor i być warstwowe. Takie jest. Dla nas zrobiłam na Walentynki wersję mini, bo taka nam służy ;D Polecam. Wilgotny biszkopt i niezbyt słodki krem. Pycha!


Składniki na trzy porcje:

na ciasto:
165 g mąki pszennej tortowej
szczypta soli
1 łyżka kakao
130 g cukru
85 g masła
2 małe jaja/1 duże
160 ml maślanki
2/3 łyżeczki sody
ekstrakt z wanilii
barwnik spożywczy(użyłam w proszku)

na krem
 200 g schłodzonej śmietany kremówki
śmietan-fix
cukier puder
100g serka kremowego

owoce do dekoracji

W jednym naczyniu wymieszaj mąkę, sól, kakao, sodę oczyszczoną i wanilię. W innym utrzyj masło i cukier. Dodaj do masy maślanej jajka jedno po drugim, aż się wchłoną. Barwnik połącz z maślanką, całość dobrze wymieszaj. Wymieszaj suche składniki z masą maślano-jajeczną. Dodaj zabarwioną maślankę. Przygotuj formę do tarty o średnicy 32 cm. Wlej miksturę i wygładź. Piecz przez około 20 minut w rozgrzanym do 170 stopni piekarniku. Nie dopuść do przypieczenia i zmiany koloru ciasta. Po upieczeniu ciasto powinno pozostać lekko wilgotne. Odstaw je do całkowitego ostygnięcia.

Śmietanę ubij, dodając śmietan fix, żeby utrzymać strukturę. Dosłodź ją do smaku według uznania. Wymieszaj delikatnie  z kremowym serkiem. Całość włóż do rękawa cukierniczego.

 Z ciasta wykrój obręczą cukierniczą o średnicy 7 cm  dziewięć krążków. Przełóż je kremem wyciskanym z rękawa, udekoruj owocami :)


Clafoutis na wytrawnie.

Clafoutis na wytrawnie.

Clafoutis to klasyka francuskiego deseru. Ciasto  to mieszanina jaj, mleka, śmietanki i mąki. Do tego świeże owoce - każde są pyszne i jest deser. Tym razem zrobiłam clafoutis na wytrawnie. Kupiłam piękne, młodziutkie cukinie z importu. Do tego koper morski/soliród w warzywniaku (ale nie jest konieczny, można dać trochę więcej cukinii i fety i będzie ok.). Wyszło pyszne danie, z białym wytrawnym winem świetne połączenie. Już mam pomysły na kolejne.  Porcję zjedliśmy we dwoje, ale może to być też danie na 4 osoby, gdy jest choć mała przystawka lub po prostu zielona sałata dana dodatkowo z vinegrettem.


Clafoutis z fetą, bazylią, cukinią i solirodem


Składniki (na talerz ceramiczny o średnicy wew. 22,5 - 23 cm):

175 g cukinii pokrojonej w półplasterki lub ćwiartki
1 ząbek czosnku drobno pokrojony
2 jaja
80 g rozkruszonej fety
60 g kopru morskiego/solirodu
140 ml śmietany kremówki
160 ml mleka
55 g mąki pszennej
sól, pieprz
8-10 liści bazylii porwanych na kawałki
2 łyżki oleju

Cukinię podsmażyć na oleju, żeby ciut zmiękła. Jaja roztrzepać, dodać do nich posiekany czosnek, śmietanę i mleko, wymieszać trzepaczką rózgową. Do drugiego naczynia odmierzyć mąkę i dodawać stopniowo mieszaninę z jajami, cały czas mieszając, żeby nie powstały grudki.

Koper wrzucić na sito, przepłukać. Jeśli łodyżki są długie, podzielić na kawałki 2-3 cm.

Naczynie wysmarować masłem. Piekarnik nagrzać do 180 stopni C.

Do masy jajecznej wrzucić cukinie i soliród oraz porwane na kawałki liście bazylii. Wymieszać, wylać do naczynia i na wierzch rozrzucić okruchy fety. wstawić do nagrzanego piekarnika i piec przez 45 minut. Po upieczeniu odstawić na 5 minut, żeby danie odpoczęło.

Smacznego :)
Sernik z pekanami i kajmakiem

Sernik z pekanami i kajmakiem

 Pyszny sernik. Bez pęknięć i opadania. Lekko wypukły wierzch, wspaniały smak. Od czasu do czasu można sobie pozwolić na taki rarytas :)

 Składniki na formę o średnicy 23 cm

na spód

70 g rozpuszczonego masła, ostudzonego

50 g podprażonych na patelni pekanów, zmielonych

80 g mąki pszennej

20 g cukru trzcinowego

szczypta soli

Przygotować tortownicę - wysmarować ją tłuszczem i wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do temperatury 200 stopni C (góra i dół bez termoobiegu). Wszystkie składniki na spód wymieszać dokładnie w misce. Przełożyć do tortownicy, mocno i równomiernie ugnieść (bardzo pomocny jest w tym tłoczek do obręczy cukierniczej). Wstawić do piekarnika i piec ok. 10 minut. Odstawić do ostygnięcia.

Składniki  na masę serową:

1 kg sera "wiaderkowego"

200 g śmietany 36%

300 g mleka skondensowanego, słodzonego

5 jaj

10 g cukru  z wanilią

40 g mąki ziemniaczanej

Nagrzać piekarnik do 160 stopni C z termoobiegiem. Do miski włożyć twaróg, wymieszać go łyżką. Następnie dodać  mleko i śmietanę, wymieszać tylko do połączenia, najlepiej trzepaczką rózgową (żeby nie napowietrzyć masy). Potem dodawać po jednym jaju i mieszać. Dodać resztę składników. Wylać masę na podpieczony i ostudzony spód. Wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec 60 minut. Po tym czasie odczekać z wyłączonym piekarnikiem ok. 20 minut i delikatnie (najmniej jak się da) uchylic piekarnik i zostawić sernik do całkowitego ostudzenia.

Na wierzch sernika:

250-260 g gotowego kajmaku

pekany

Kajmak podgrzać na małej patelni. Użyłam kajmaku z Gostynia z puszki (tzw. masa krówkowa). Gdy jest płynny rozsmarować go na wierzchu sernika. Ułożyć na wierzchu pekany.

Grzybowy Stroganow

Grzybowy Stroganow

Uwielbiam tę potrawę i najlepsza jest na świeżo. Przepis pochodzi z książki M. Dymek "Nowa Jadłonomia". Świetne danie wegetariańskie, sycące i bardzo smaczne.


Na dwie duże porcje dla głodomorów lub cztery mniejsze

I.
250 g boczniaków
2łyżki sosu sojowego
1 łyżeczka cukru trzcinowego
olej do smażenia

II.
4 szalotki
250 g pieczarek
4 łyżki żubrówki
olej do smażenia

III.
3/4 szklanki mleka ( roślinnego, ale ja zawsze daję od krowy)
1 łyżeczka koncentratu pomidorowego
1 łyżeczka musztardy sarepskiej lub dijon
1 ogórek kiszony, obrany i pokrojony w kostkę
sól i pieprz

do podania:
natka pietruszki (u mnie chwilowo szczypior)

w książce dodatkowo-ale ja nigdy nie daję (kostki ogórka kiszonego, posiekana szalotka i czarny pieprz)

I. Boczniaki pokroić w grube paski wzdłuż blaszek. W dużym rondlu rozgrzać olej, dodać grzyby i smażyć przez 3-4 minuty, nie mieszając -mają być złociste i lekko chrupiące. Po tym czasie wlać sos sojowy i wsypać cukier, po czym intensywnie zamieszać i smażyć kolejne 2-3 minuty, do momentu aż cały sos odparuje. Boczniaki wyjąć z rondla i odłożyć na ręcznik papierowy.

II. Szalotki pokroić w półplasterki, pieczarki w ósemki. Do tego samego rondla wlać kilka łyżek oleju, rozgrzać go bardzo mocno i dodać pieczarki. Również nie mieszać, smażyć przez 2-3 minuty, a po tym czasie dodać szalotki. Smażyć kolejne 3-4 minuty, następnie wlać żubrówkę, zwiększyć ogień i czekać, aż alkohol odparuje.

III. Dodać pozostałe składniki. Delikatnie wymieszać i dusić przez 5 minut, na koniec obsypać posiekaną szalotką, natką pietruszki, kostkami ogórka kiszonego oraz czarnym pieprzem. Podawać z ryżem, chlebem lub kaszą gryczaną.





Gruszkowiec George Sand.

Gruszkowiec George Sand.

 George Sand - francuska pisarka okresu romantyzmu, znana była z łamania konwenansów ograniczających życie kobiet. Nam Polakom, najbardziej ze związku z Fryderykiem Chopinem. Dorastała, mieszkała i przyjmowała swoich przyjaciół w swoim domu w Nohant, w centralnej Francji. Pasjonowała się kuchnią i botaniką. Dla swoich przyjaciół organizowała przyjęcia. Byli wśród nich  m.in. Alexandre Dumas (syn),  Alfred Musset,  Gustave Flaubert,  Eugène Delacroix  i oczywiście  jej miłość -  Fryderyk Chopin, którego poznała w roku 1838. W latach 1839 - 1846 Chopin każde lato spędzał w posiadłości George Sand w Nohant, gdzie również komponował. Zamiłowanie George Sand do dobrej kuchni zaowocowało wydaniem w 2013 r. książki kucharskiej "Les Carnets de Cuisine de George Sand" z przepisami zebranymi przez Muriel Lacroix i Pascal Pringarbe. Do powstania jej przyczyniło się  spotkanie autorów w 2011 roku z Christiane Sand, ostatnią spadkobierczynią George Sand.
Możemy sobie wyobrażać, że gruszkowiec jadł również nasz wielki kompozytor :)


Składniki (na talerz ceramiczny o średnicy wew. 22,5 - 23 cm):

na ciasto:
300 g mąki pszennej
50 g drobnego cukru
150 g zimnego masła
szczypta soli
ok. 60 ml zimnej wody

Składniki na ciasto zagnieść ręcznie (jak najkrócej) lub wrzucić do melaksera, zmiksować do otrzymania grubej kruszonki. Zlepić rękoma całość w jednolitą kulę, rozpłaszczyć i włożyć do torebki foliowej. Umieścić w lodówce na około godzinę czasu.

na nadzienie:
1,2-1,3 kg dużych, twardych  i słodkich gruszek (polecam odmianę konferencja)
2 łyżki cukru trzcinowego
3 łyżki crème fraîche (można zrobić samemu)
świeżo zmielony czarny pieprz* 

1 żółtko z odrobiną wody lub mleka do posmarowania ciasta

*Zastąpiłam pieprz mieszaniną przypraw:
1/2 łyżeczki mielonego cynamonu,
2 goździki roztarte w moździerzu,
2 strączki zielonego kardamonu - tylko ziarna roztarte w moździerzu na proszek.

Dodałam też 2 łyżki zmielonych migdałów na spód. To składnik, którego nie było w przepisie.

Ciasto podzielić na dwie części - ok. 2/3 na spód i 1/3 na wierzch. Talerz wyłożyć rozwałkowaną, większą częścią ciasta (mojego talerza nie trzeba smarować). Umyte gruszki obrać, podzielić na ćwiartki, wykroić gniazda nasienne i podzielić wzdłuż na paski o ok. 1 cm grubości. Jeśli gruszki są duże, to pasek dodatkowo  podzielić na ok. 3 części w długości. 
Na spód rozsypać migdały, na to ułożyć pokrojone gruszki. Całość posypać przyprawami. na wierzch ułożyć śmietaną wymieszaną z cukrem. Dobrze zlepić brzegi ciasta z plackiem układanym na wierzch (1/3). Z resztek ciasta można zrobić dekoracje. Zrobić rozcięcie, żeby para mogła uciekać. Posmarować wierzch ciasta rozbełtanym żółtkiem z odrobiną mleka lub wody. Wstawić do nagrzanego  do 180 stopni C piekarnika na 45 minut. Po upieczeniu odstawić na przynajmniej kilkanaście minut przed krojeniem lub zupełnie ostudzić. Smacznego!

źródło: "Francuskie wędrówki Julie", program tv.
Ogród Botaniczny Kirstenbosch w Kapsztadzie - RPA.

Ogród Botaniczny Kirstenbosch w Kapsztadzie - RPA.

 Jeśli miałabym wybrać jedno miejsce, do którego mogłabym wrócić w RPA to zapewne byłby to Ogród Botaniczny Kirstenbosch. Kiedy byliśmy pierwszy raz w Kapsztadzie, wzbudził we mnie ogromny zachwyt. W 2020 roku, w styczniu zdążyliśmy jeszcze odbyć podróż przed pandemią i zamieszkaliśmy w jego sąsiedztwie, żeby mieć blisko. Mam znów niedosyt,  głównie dlatego, że fotograficznie - uganiałam się za ptakami i ciągłe zmienianie obiektywu na uniwersalny nie wchodziło w rachubę. Niemniej trochę widokowych zdjęć jest dzięki Piotrowi i postanowiłam zrobić ten wpis. 

Bułki owerniackie - pszenne, na poolish.

Bułki owerniackie - pszenne, na poolish.

Podziwiam kreatywność Francuzów w kwestii pieczywa. Każdy region ma przynajmniej po kilka reprezentatywnych, tradycyjnych wypieków. Wiele jest małych piekarni i zakup smacznego pieczywa nie sprawia problemu. Dziś wypiek z Owernii - regionu centralnej Francji. Jeśli nazwa tego regionu nie jest Wam zbyt znana, to skojarzcie ją z firmą kosmetyczną o nazwie Vichy czy najsłynniejszym producentem opon - Michelin. Wracając jednak do pieczywa. Dzisiejszy wypiek nawiązuje do tradycyjnego chleba, z charakterystycznym "daszkiem". W  Styczniowej Piekarni jest to wersja w formie bułek. Bardzo smacznych, o chrupiącej skórce i smacznym miękiszu. Przepis pochodzi ze zbioru na BesondersGut. Piekłam już z tej strony le pain brié - normandzki chleb, który Wam też polecam.


Pain Auvergnat


Składniki n 11 bułek 

poolish
125 g wody
0,2 g świeżych drożdży
100 g mąki pszennej typ 1050 

ciasto właściwe
240 g wody
10 g słodu
10 g płynnego miodu
3 g świeżych drożdży
400 g mąki pszennej chlebowej typ 750
10 g soli


Dzień 1. wieczorem: wlej wodę do miski, wymieszaj z drożdżami (0,2 g jest mniej więcej wielkości dwóch ziaren ryżu) za pomocą łyżki. Dodaj mąkę i wszystko dobrze wymieszaj. Przykryj i pozwól fermentować do następnego dnia – przez 12-18 godzin. Zaczyn poolish powinien być pokryty dużą ilością małych pęcherzyków.

Dzień 2: włóż poolish i wszystkie inne składniki w powyższej kolejności do misy miksera i ugniataj przez 10–15 minut na poziomie 1, aby uzyskać gładkie ciasto, które powinno całkowicie odchodzić od krawędzi misy. Ciasto przykryj i odstaw w temp. ok. 22°C. na 90 minut. Złóż ciasto dwukrotnie w ciągu 90 minut – po raz pierwszy po 45 minutach, po raz drugi 30 minut później.

Formowanie:
Wyjmij ciasto za pomocą skrobaczki na lekko posypaną mąką powierzchnię. Odważ 11 kawałków ciasta po 70g i 11 kawałków po 10g każdy. Formuj wszystkie kawałki ciasta w kulki i układaj złączeniem do dołu, przykrywaj kuchenną ścierką. Rozwałkuj małe kulki na dobrze posypanej mąką powierzchni , aby uformować krążki, które mają mniej więcej taką samą średnicę jak duże kulki. Ułóż krążki na dobrze posypanych, większych kulkach ciasta i pozwól bułkom wyrosnąć przez kolejne 10–20 minut – przykryj je miską lub plastikowym pojemnikiem.
Posypanie mąką dużych kulek przed założeniem krążków ciasta zapobiega ich „przyklejaniu się” i ładniej unoszą się podczas pieczenia. Alternatywnie możesz delikatnie pokryć około 3 mm krawędzi nakładki oliwą przed umieszczeniem jej na dużej kuli ciasta.

Pieczenie
Tuż przed pieczeniem wciśnij środek bułki głęboko kciukiem (użyłam do tego celu końcówki łyżki drewnianej, polecam). Piecz w bardzo dobrze nagrzanym piekarniku przez 10 minut w temperaturze 240°C z parą. Następnie otwórz drzwi piekarnika, aby wypuścić parę i piecz przez kolejne 12-15 minut w 220°C (piekłam 25 minut w 220 stopniach C).

W Styczniowej Piekarni udział wzięli:
Akacjowy Blog
Konwalie w kuchni
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Moje małe czarowanie
Ogrody Babilonu
Rodzinnie roślinnie
Tajemnice smaku
Zacisze kuchenne
Naleśniki Suzette (crêpes Suzette).

Naleśniki Suzette (crêpes Suzette).

Crêpes Suzette to danie legenda. Jak to bywa z tego typu potrawami, przepisów są tysiące. Mam wreszcie taki, który jest dla mnie idealny. Naleśniki do tego deseru i w ogóle zawsze robię z przepisu Gordona Ramsay'a. Zwracam Waszą uwagę, że przepis jest na 8 naleśników, a sos na 4. Jeśli chcemy zrobić 2 porcje, trzeba ilość ciasta na naleśniki zredukować o połowę. 


Rozkład pracy:

-najpierw robimy ciasto na naleśniki i odstawiamy je na przynajmniej 30 minut,
-potem przygotowujemy sos,
-smażymy naleśniki i w międzyczasie podgrzewamy sos, jeśli ostygł,
-składamy danie.

Składniki na 8 naleśników smażonych na patelni o średnicy 28 cm:
300 ml mleka
125 g mąki
2 jajka
szczypta soli
30 g oleju roślinnego + do smażenia

Składniki razem wymieszać, żeby nie miało grudek. Odstawić pod przykryciem na minimum 30 minut. Następnie smażymy na patelni, cienko posmarowanej olejem.

Na sos do 4 naleśników (2 porcje) potrzebujemy:
2,5 łyżki cukru pudru
200 ml soku z pomarańczy (2 duże owoce)
skórka otarta z 1 pomarańczy
1 łyżeczka soku z cytryny
40 g masła
1 łyżka likieru pomarańczowego np. Cointreau
 ew. dodatkowo  likier do flambirowania

Najpierw przygotować sok - otrzeć skórkę z 1 pomarańczy, wycisnąć z obu, dodać sok z cytryny. Wyciskanie zrobić nad sitkiem, żeby pestki nie wpadły. Dodać likier. Przygotować porcję masła.

Na suchą patelnię włożyć cukier puder i skarmelizować go, aż będzie brązowy (uważać, żeby nie przypalić, ale jak wiecie im ciemniejszy, tym głębszy ma smak). Gdy karmel jest gotowy, dodać masło. Na rozpuszczone masło wlać przygotowany sok i redukować go aż o połowę.

Usmażyć naleśniki. Każdy naleśnik zaraz po zdjęciu z patelni na talerz posmarować łyżką sosu. Następnie złożyć na cztery. Na talerz, na którym podamy porcję deseru wylać trochę sosu, ułożyć dwa naleśniki i polać sosem. Można też jeśli macie o dyspozycji dużą patelnię, po prostu włożyć na sos naleśniki, polać jeszcze po wierzchu i lekko podgrzać. Dodatkowo flambirować. Smacznego.
Pierogi z zieloną soczewicą i oliwą truflową.

Pierogi z zieloną soczewicą i oliwą truflową.

 Te pierogi to dla nas wielki rarytas. Cieniutkie ciasto i nadzienie  niby ze zwykłych składników - zielonej soczewicy, pieczarek i selera. Jednak smaki pięknie podkreśla dodatek dobrej oliwy truflowej. Piszę dobrej, bo oliwa o nazwie "truflowa" nie zawsze jest trwała i zrobiona w uczciwy sposób. Dobra oliwa nie jest tanim produktem, ale w niedużej ilości stanowi wyrazisty dodatek. Przepis na nadzienie wykorzystałam ze strony Atelier Smaku. Bardzo lubię przepisy Joli Słomy i Mirka Trymbulaka. Ciasto do pierogów zrobiłam według własnego pomysłu, bo nie musimy wystrzegać się glutenu. 


proporcje na ok. 40 pierogów - 4 porcje

na ciasto:
400 g mąki pszennej (typ 500)
250 ml wrzącej wody

na nadzienie:
300 g zielonej soczewicy 
600 ml wody
240 g pieczarek (najlepiej brązowych) 
80 g selera 
60-80 ml oleju 
35 ml oliwy truflowej 
3 łyżeczki soli 
4 łyżeczki pieprzu ziołowego 

do gotowania dodatkowo 1 łyżka oleju i sól

do podania
 roztopione masło (4 łyżki)
1 łyżeczka oliwy truflowej do całej porcji masła

do wykrawania krążków ciasta stosuję obręcz cukierniczą o średnicy 9 cm

Soczewicę opłukać na sicie, zalać zimną wodą. Doprowadzić do wrzenia, a następnie zredukować grzanie i gotować pod przykryciem zgodnie z informacją na opakowaniu (najczęściej ok. 30 minut).  

Przygotować również wcześniej ciasto. Mąkę wsypać do miski, zalać wrzątkiem, wymieszać łyżką i poczekać aż trochę ostygnie. Następnie zagnieść ciasto na blacie, włożyć do foliowego woreczka i odstawić do odpoczynku na ok. 30 minut.

Pieczarki i seler zetrzeć na tarce jarzynowej. Seler podsmażyć na rozgrzanym oleju (na dużej patelni). Następnie dodać pieczarki i czynność powtórzyć. Do podsmażonych składników dodać ugotowaną soczewicę, wszystko razem krótko podsmażyć i na koniec dodać przyprawy i oliwę truflową. Odstawić składniki do ostygnięcia.

Ciasto na pierogi podzielić na dwie porcje. Jedną trzymać w woreczku, a drugą cienko rozwałkować, bardzo delikatnie podsypując mąką. Wykrawać kółka i lepić pierogi. Odkładać pod ściereczkę. Gdyby brzegi nie chciały się kleić posmarować odrobiną wody. Powtórzyć z drugą częścią ciasta. Pierogi porcjami wrzucić na osoloną, gotującą się wodę z dodatkiem oleju. Gotować ok. 2 minut od wypłynięcia. Podać je na podgrzanych talerzach, polane rozpuszczonym masłem z dodatkiem oliwy truflowej. Smacznego!