Mouclade i Cherbourg - klasyka w kuchni, podróżach i filmie.

Dziś klasyka kuchni francuskiej. Danie dla tych, którzy lubią małże. W takiej formie bardzo dobre na chłodne dni, zwłaszcza z dodatkiem bagietki, która pomoże nam wyjeść sos. 
Wracam też pamięcią do tegorocznych wakacji  na północnym wybrzeżu Francji, bogatym w ryby i owoce morza.


Mouclade charentaise
(wg. Culinaria. Kuchnie Europy)


Składniki na 3-4 porcje:

2000g  omułków jadalnych*
3 szalotki drobno posiekane
50g masła
200 ml wytrawnego, białego wina
3 ząbki czosnku drobno posiekane
1 łyżka mąki
1 żółtko
125 g kwaśnej śmietany
1 łyżeczka curry
2 łyżki drobno posiekanej natki pietruszki
sól, pieprz

* taka ilość dotyczy omułków świeżych, razem z muszlami; można też użyć mrożonych, które kupuje się w paczkach (ok. 500g) bez muszli (trzeba je wcześniej rozmrozić).

Wykonanie:

Małże dokładnie umyć, usunąć bisiory (zwisające z muszli nici). W dużym garnku  poddusić szalotki na 20g masła. Podlać winem i zagotować. Włożyć omułki, przykryć i co jakiś czas poruszyć naczyniem. Gdy małże się otworzą (mniej więcej po 7 minutach) przecedzić wywar przez gęste sito lub gazę. Usunąć skorupki i trzymać małże w cieple. Jeśli użyjemy małży bez muszli nie ma potrzeby przecedzenia wywaru.
W reszcie masła poddusić czosnek, oprószyć mąką (nie brązowić) i stopniowo dodawać przecedzony wywar. Zdjąć naczynie z ognia.
Połączyć żółtko ze śmietaną, curry i kilkoma łyżkami gorącego sosu (w celu zahartowania). Dodać całość do sosu i wymieszać. Przyprawić solą i pieprzem, ostrożnie podgrzać, cały czas mieszając. Omułki wyłożyć do naczyń, polać sosem i posypać posiekaną natką. Najlepiej podawać z bagietką i białym winem. :)


***




Cherbourg traktowaliśmy głównie jako bazę wypadową. Miasto to, zanim do niego dotarliśmy, kojarzyło mi się głównie z muzycznym filmem "Parasolki z Cherbourga".

Właściwa nazwa  to Cherbourg-Octeville. Położone jest w regionie Normandii,  na północnym wybrzeżu półwyspu Cotentin.
Rozwój miasta nastąpił w drugiej połowie XIX wieku, kiedy  stało się ono bazą morską i portem dla transatlantyków.
Kariera transatlantyków zaczęła się pod koniec I połowy XIX wieku i trwała prawie sto trzydzieści lat, czyli do lat sześćdziesiątych XX wieku, kiedy na dobre wprowadzono połączenia lotnicze między Europą i Ameryką.
Dziś przypomina te czasy terminal portowy, który jest największym francuskim pomnikiem Art Deco.



Oddany do użytku w 1933 roku został wysadzony przez hitlerowców w czerwcu 1944 roku, kilka  dni przed zdobyciem miasta przez aliantów.  Cherbourg choć zniszczony przez Niemców, miał więcej szczęścia niż Hawr, który praktycznie po wojnie został w całości zbudowany na nowo.


Wracam jednak do ery transatlantyków. Pierwsi pasażerowie odpłynęli  z Cherbourga do New York City w 1847 roku. Było ich 150.


Na początku XX wieku w porcie rezydowało jedenaście kompanii obsługujących linie transatlantyckie.  Wśród nich była Cunard Line, założona przez kanadyjskiego magnata morskiego Samuela Cunarda. To właśnie ta firma jako pierwsza wprowadziła połączenia pasażerskie między Europą i USA.


Inną znaną kompanią była White Star Line. Większość jej statków nosiła nazwy kończące się na -ic (w przeciwieństwie do Cunard Line, która nadawała swoim statkom nazwy kończące się na -ia).


Teraz już domyślacie się do kogo należał Titanic.




Podczas swojego dziewiczego rejsu- 10 kwietnia 1912 roku- zawinął on do Cherbourga, żeby zabrać na pokład 281 pasażerów.


Po katastrofie Titanica ponad 700 rozbitków uratował transatlantyk Carpathia, należący do linii Cunarda.
W 2012 roku, w 100 lat po zatonięciu transatlantyku, w części bagażowej terminalu portowego w Cherbourgu otwarto stałą wystawę poświęconą Titanicowi.


Inna-w sercu terminala, pokazuje sprzęt używany do odkryć podwodnych. Otwarto ją w 2011 roku.


Wśród nich zobaczyliśmy Deepsea Challenger. Ten jednoosobowy batyskaf został zaprojektowany specjalnie do osiągnięcia dna Rowu Mariańskiego, największej głębokości na Ziemi.
26 marca 2012 roku, reżyser, scenarzysta i współproducent filmu "Titanic"- James Cameron- zszedł  nim na głębokość 10 989 metrów.


Był pierwszym człowiekiem, który dokonał tego wyczynu w pojedynkę.
Cameron, oddany pasji badania morskich głębin i oceanologii, podczas kręcenia filmu "Titanic" schodził do wraku statku (położonego na głębokości ponad 3800 m) kilkadziesiąt razy.


Dziś port w Cherbourgu obsługuje promy z Anglii i Irlandii.


oraz liniowce transatlantyckie, czy wycieczkowce.


W porcie można też zobaczyć mnóstwo małych jednostek pływających.

 

Komentarze

  1. Dla mnie te małże Małgosiu...
    Lubię bardzo,zwłaszcza w takim klasycznym wydaniu.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiamy :) klasyka raczej nigdy się nie nudzi :)

      Usuń
  2. Małże jadłam tylko raz i chętnie bym spróbowała tych w Waszym wykonaniu!
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pyszne i zdrowe jedzenie, polecamy Łucjo :) pozdrawiamy

      Usuń
  3. Coś dla mnie,bo bardzo lubię małże.
    Przy okazji odwiedziłam z Wami Normandię.
    Serdecznie pozdrawiam-:)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj, ja za owocami morza to nie za bardzo .
    Do tej pory to tylko z filmem kojarzyła się nazwa tego miasta. Nigdy do głowy mi nie przyszło poszperać co jeszcze się za tym kryje. Ale teraz już wiem :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy wpis, szczególnie część o transatlantykach :)
    Natomiast małży dotąd nie jadłam i jakoś tak... no nie bardzo chcę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu-może kiedyś spróbujesz :) warto :) a o transatlantykach...rzeczywiście to bardzo ciekawy temat, nie rozpisywałam się zbytnio, ale to mnie najbardziej wciągnęło tam na miejscu :) pozdrowienia

      Usuń
  6. Uwielbiam to danie!
    U mnie zawsze w wersji z muszlami, mam wtedy wrażenie, że zjadłam więcej.;)
    Statki i porty to moja codzienność, a filmu nie oglądałam. Warto?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo- my tez często jemy z muszlami. Samo biesiadowanie ma wtedy inny charakter :) Czy pytasz o Titanica ? Warto :) pozdrowienia

      Usuń
  7. Czasem żałuję, że era transatlantyków minęła, bardzo bym chciała przenieść się w tamte czasy i np Stefanem Batorym wybrać się w podróż. Małże , no cóż, nie dla mnie, ale W. chętni zjadłby solidną porcje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiku-wiele z tych transatlantyków utopiło swoich pasażerów. było mnóstwo katastrof. Co do Batorego to oczywiście ani on, ani jego następca Stefan Batory nie. Natomiast nadal pływają wycieczkowce, ceny są kosmiczne . Może jednak kiedyś się skusisz ? pozdrowienia

      Usuń
  8. Wpis bardzo ciekawy i kulinarnie i poznawczo . Dwa miesiace temu ogladalam. film, "Deepsea challenger" pokazujacy prowadzana w tajemnicy budowe batyskafa w Sydney, ktorym 26 marca 2012 r. kanadyjski reżyser James Cameron ok. godz. 22:00 zszedł na głębokość 10 989 metrów. Film wciska czlowieka w fotel - polecam:)
    Pozdrawiam
    Grazyna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko-też widzieliśmy ten film....niesamowity :) Dziękujemy za odwiedziny, pozdrawiamy serdecznie

      Usuń
  9. Dziękuję za wycieczkę po porcie :) Ten James Cameron to nieźle zakręcony jest ;) Małże z pewnością zasmakowałyby mojemu Mężowi, który kocha owoce morza i śmietanę. Ja się niestety do owoców morza nie mogę przekonać. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak....prawdziwy pasjonat i odkrywca. Cieszy nas, że Ci się podobało :) pozdrawiamy serdecznie

      Usuń
  10. Takie pyszne dania opisujesz nam, na blogu, że muszę przyznać, że ślinka sama leci. Mnie kilka przepisów bardzo zainteresowało w tym ten, który tu nam przedstawiasz. Fajnie, że jeździsz i ciągle się rozwijasz kulinarnie to naprawdę bardzo ważne. Życzę ciągle kroków do przodu i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...