Keukenhof - największy, wiosenny ogród Europy.
21 marca, pierwszego dnia kalendarzowej wiosny, otwierany jest co roku wyjątkowy ogród. Rośnie w nim ponad 7 milionów posadzonych cebul, z których wyrastają i zakwitają m.in. tulipany,
21 marca, pierwszego dnia kalendarzowej wiosny, otwierany jest co roku wyjątkowy ogród. Rośnie w nim ponad 7 milionów posadzonych cebul, z których wyrastają i zakwitają m.in. tulipany,
Dziś chcemy opowiedzieć o wyjątkowej wystawie. Po raz pierwszy w historii w jednym miejscu zgromadzono 28 z 36 istniejących obrazów flamandzkiego malarza Johannesa Vermeera. Właśnie mija ostatni dzień wystawy dzieł autora "Dziewczyny z perłą", po którym obrazy wrócą na swe dawne miejsca, do muzeów na całym świecie.
Podróżując po Francji odwiedziliśmy miasto Dijon, które większości kojarzy się słusznie z musztardą. Jednak to również ważny ośrodek produkcji pierników. Reims i Dijon to dwa najważniejsze miasta kojarzące się z korzennymi wypiekami. Początków pierników można szukać już w starożytnym Egipcie, potem Grecji (gdzie robiono „melitounta”) i Cesarstwie Rzymskim („panis mellitus”). Były to raczej słodkości wypiekane z miodem. W najbardziej zbliżonej do współczesnych wypieków wersji piernik pochodzi z Chin. "Mi-Kong" po chińsku oznacza chleb miodowy i był pierwszym aromatycznym chlebem. Doceniony ze względu na wysokie wartości energetyczne, był używany w szczególności jako racje wojenne dla chińskich jeźdźców. Dzięki armii Czyngis - chana dotarł do Turków i Arabów na Bliski Wschód, a za ich pośrednictwem w czasie wypraw krzyżowych do Europejczyków, głównie do dzisiejszej Francji i Niemiec, wraz z orientalnymi przyprawami. W 1296 roku po raz pierwszy pojawiło się w Niemczech określenie „piernik”. Przepis szybko się rozpowszechnił i trafił na stoły klasztorów germańskich i alzackich. Piernik z czasem stał się tradycyjnym ciastem miast hanzeatyckich, będąc symbolem ich powodzenia oraz szerokich kontaktów ze światem. Był wielkim luksusem, ze względu na koszty importu przypraw korzennych i bakalii. Jako towar eksportowy, został tak pomyślany, aby przetrwać długie podróże lądowe. Tradycja wypieku przetrwała m.in. w Bremie, Monachium, Norymberdze, Amsterdamie, Liège, Ostendzie i Kłajpedzie, a z polskich miastach w Szczecinie, Gdańsku i Toruniu. Wynalezienie proszku do pieczenia pod koniec XIX wieku doprowadziło do powstania najróżniejszych wariantów piernika.
Wracamy jednak do Dijon, a dokładnie do przedsiębiorstwa "Mulot&Petitjean", które od ponad dwustu dwudziestu lat zajmuje się produkcją pierników.
Czy można powrócić do przeszłości? Nasze czerwcowe doświadczenie mówi, że tak. Przynajmniej na chwilę.
Stony Point Nature Reserve znajduje się na terenie Betty's Bay, małego, wakacyjnego miasteczka w Zachodniej Prowincji Przylądkowej, ok. 100 km od Kapsztadu. Otoczone jest ono malowniczymi górami Kogelberg.
Odwiedzone przez nas miejsce ma wiele walorów do odkrycia. Oczywiście jednym z najważniejszych jest możliwość obcowania z dzikimi zwierzętami, oglądania ich życia z bliska. Czują się tam na tyle bezpiecznie, że nie uciekają od ludzi. To zasługa zmian jakie zaszły w traktowaniu przyrody w RPA.
Na Morawy południowe ruszyliśmy na przełomie kwietnia i maja. To rejon chętne odwiedzany ze względu na uroki krajobrazów. Czasem nazywany jest "morawską Toskanią", bo pofałdowany teren, który tam możemy zobaczyć przypomina trochę Crete Senesi. Miejsca odwiedzane przez wielbicieli krajobrazów koncentrują się w dwóch rejonach - na zachód od Kyjova (najciekawiej jest w okolicach miejscowości Strážovice) oraz na północ od Koryčan. Zamieszkaliśmy właśnie dlatego w tej drugiej miejscowości.
Osoby fotografujące najczęściej wędrują w określone, popularne miejsca, by robić zdjęcia. My też je odwiedziliśmy, ale zdjęcia robiliśmy na wszystkich możliwych, przejechanych trasach w tym rejonie. Aura niestety nie sprzyjała tzw. "złotej godzinie" - rano i o zachodzie słońca. Zawsze było pochmurnie, choć zrywaliśmy się przed wschodem mając nadzieję na ciepłe światło, snujące się płasko po wzgórzach. Nic z tego. W ciągu dnia kierowaliśmy się też poszukiwaniem słońca, bo niebo zasnute chmurami nie służy barwom w terenie. Niestety jak się tam nie mieszka, trzeba się cieszyć z tego co się ma, chwytać chwilę. Cieszyć się ciepłem, którym obdarowała nas pogoda i polami z rzepakiem w pełnym kwitnieniu. To, że klimat jest znacznie cieplejszy przekonaliśmy się mieszkając najpierw w Mikulovie, gdzie rosły migdałowce i drzewa figowe. Pobyt na Morawach południowych był bardzo udany. największym zaskoczeniem dla nas były pyszne wina, które przywieźliśmy również do domu Na zdjęciach pojawiają się też winnice. Miłego oglądania :)
Jeśli będziecie szukać konkretnych informacji gdzie pojechać, polecamy blog "Człowiek Przygoda" klik Pawła Szpali, z którego korzystaliśmy planując podróż.
Winnice
Do Cieszyna wpadliśmy po drodze, jadąc na Morawy. Czujemy niedosyt, bo miasto wydało nam się zachwycające. Byliśmy tam wieki temu, każde osobno i oboje niewiele pamiętamy, bo to odległe czasy. Bez wątpienia warto miastu poświęcić więcej uwagi, ale nam tak się ułożyło. Postanowiliśmy odwiedzić trzy cieszyńskie atrakcje. O szlaku magnoliowym dowiedziałam się kiedyś od Anity. Od tego zaczął się pomysł odwiedzin. Po kontakcie z Kasią, mieszkanką Cieszyna, dostaliśmy namiary na pozostałe atrakcje. Nie zawiodły nas! To mało powiedziane :) Naprawdę warto było! Podziękowania dla Anity i Kasi :) Zwłaszcza Kasi za fatygę i informacje o stanie kwitnienia magnolii.
Jeśli miałabym wybrać jedno miejsce, do którego mogłabym wrócić w RPA to zapewne byłby to Ogród Botaniczny Kirstenbosch. Kiedy byliśmy pierwszy raz w Kapsztadzie, wzbudził we mnie ogromny zachwyt. W 2020 roku, w styczniu zdążyliśmy jeszcze odbyć podróż przed pandemią i zamieszkaliśmy w jego sąsiedztwie, żeby mieć blisko. Mam znów niedosyt, głównie dlatego, że fotograficznie - uganiałam się za ptakami i ciągłe zmienianie obiektywu na uniwersalny nie wchodziło w rachubę. Niemniej trochę widokowych zdjęć jest dzięki Piotrowi i postanowiłam zrobić ten wpis.