Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Vanillekipferl - austriackie, kruche ciasteczka.

Vanillekipferl - austriackie, kruche ciasteczka.

Te austriackie ciasteczka nazywane są też rogalikami wiedeńskimi, choć z rogalikami (mam na myśli technikę ich zwijania) nie mają nic wspólnego. Zwykle robione są z dodatkiem mielonych orzechów lub migdałów. Ja wybrałam mąkę migdałową, bo jej dodatek  powoduje, że kruche ciasto robi się bardziej delikatne. Konieczny jest dodatek wanilii, bo to ciasteczka waniliowe :) Według legendy wypiekane były przez cukierników w czasie bitwy pod Wiedniem, w 1683 r., a kształt półksiężyca („kipferl”) nawiązuje do symbolu muzułmańskiej religii. Wszak o obronę wiary chrześcijańskiej też wtedy chodziło. Kształt ten w cukiernictwie znany był jednak wcześniej i stosowany już od VIII wieku. Dorabianie historii do różnych dań to często stosowana praktyka. Tego typu opowieści o bitwie pod Wiedniem mają też związek z pączkami i piciem kawy :)

W internecie znajdziecie mnóstwo przepisów na waniliowe półksiężyce. Większość z nich ma w składnikach jajka lub same żółtka. Tradycyjne przepisy ich nie zawierają. Dzięki temu ciasto jest bardzo kruche.


proporcje na ok. 45 szt.

235 g mąki pszennej
235 g masła w temperaturze pokojowej
120 g  mąki migdałowej
80 g drobnego cukru
12 g cukru z wanilią 

ew. cukier puder do oprószenia

Wszystkie składniki dość szybko zagnieść lub wrzucić do melaksera i miksować do postaci grubej kruszonki. Następnie zlepić całość w kulę, włożyć do foliowego woreczka i umieścić w lodówce do schłodzenia, przynajmniej przez godzinę. U mnie ciasto leżało w lodówce przez noc.

Włączyć piekarnik na 185 stopni C z termoobiegiem. Po wyjęciu ciasta z lodówki uformować je w gruby na kilka centymetrów wałek i pociąć w plasterki (ok.13-15 g). Każdy kawałek ciasta zrolować w równy wałek o długości ok. 11-12 cm. Na blachę z piekarnika wyłożyć papier do pieczenia. Ułożyć 1/3 wałeczków w kształt półksiężycy i piec 10-12 min. Ja lubię ciastka lekko zarumienione, więc piekłam je 12 minut. Po upieczeniu zdejmować je na kratkę bardzo ostrożnie, bo są niesamowicie kruche. Powtórzyć czynność pieczenia z pozostałymi ciastkami. Można jeszcze ciepłe oprószyć cukrem pudrem. Smacznego! 
Bigos wegetariański.

Bigos wegetariański.

 Jeśli są jakieś dania wegetariańskie, którymi można oszukać mięsożercę, to jest to z pewnością ten bigos. Wierzcie mi, już nie jedna osoba myślała, że je bigos tradycyjny. Jest pyszny i wszedł na stałe do naszego domowego menu już po pierwszym razie. Teraz gotuję go częściej, bo cała rodzinka się nim zajada. Na święta też będzie. Przepis pochodzi ze strony "Atelier Smaku", a ja dokonałam w nim tylko kilku zmian. Dlatego wpisuję go na blog, żeby był tu już bez ciągłego szukania ;)


2 kg kapusty kiszonej
20 g suszonych borowików (lub innych grzybów)
500 g pieczarek
150 g kotletów sojowych
150 ml powideł śliwkowych
100 g śliwek wędzonych
8 liści laurowych
8 owoców ziela angielskiego
6 owoców jałowca
2 łyżki koncentratu pomidorowego (mały słoiczek ok. 80 g)
1 i 1/2 łyżki majeranku
1 łyżka pieprzu ziołowego
1 łyżka cząbru
1 łyżeczka soli
3/4 łyżeczki czarnego pieprzu
olej do smażenia
125 ml porto, madery lub wytrawnego, czerwonego wina

Suszone grzyby zalewamy szklanką wrzątku i odstawiamy, żeby zmiękły.

Kotlety sojowe gotujemy około10–15 minut w osolonej wodzie z dodatkiem pieprzu. Odcedzamy i rozkładamy na talerzu, aby przestygły.

Dość drobno kroimy pieczarki i przesmażamy na rozgrzanym oleju. Po wrzuceniu na patelnię staramy się je możliwie jak najdłużej smażyć be przewracania. Solimy pod koniec obróbki.

Na dnie garnka do bigosu rozgrzewamy olej. Wrzucamy przygotowane przyprawy, chwilę smażymy, następnie dodajemy posiekaną kapustę kiszoną oraz grzyby z wodą i dusimy, podlewając dodatkowo wodą, jeśli jest potrzebna lub sokiem z kapusty, jeżeli jest mało kwaśna.

Smażymy na oleju kotlety pokrojone w kostkę, aż się nieco zrumienią. 

Śliwki wędzone  kroimy  dość drobno.

Gdy kapusta lekko zmięknie (ok. 30 minut do godziny, w zależności od twardości kapusty), dodajemy powidła, śliwki, pieczarki i kotlety. Dusimy ok. 30 minut, aby smaki się ze sobą połączyły.

Na koniec doprawiamy koncentratem i winem.

Jak każdy bigos po odstaniu i odgrzewaniu smakuje najlepiej.


Stir-up Sunday. U nas po raz 10 z rzędu.

Stir-up Sunday. U nas po raz 10 z rzędu.

Tradycję "Stir-up Sunday" kultywujemy od 10 lat. W tym roku dzień ten przypada na 26 listopada. Christmas pudding, czyli bogate w bakalie ciasto wrosło w nasze wigilijne menu i nie wyobrażamy sobie zakończenia świątecznego posiłku innym przysmakiem. 

Dla przypomnienia - tradycja głosi, że w ostatnią niedzielę przed Adwentem gospodynie domowe "ukręcają" ciasto na pudding bożonarodzeniowy. Zwyczaj pochodzi z czasów wiktoriańskich i stał się jednym z popularniejszych brytyjskich ceremoniałów kulinarnych związanych z Bożym Narodzeniem. Tego dnia spotykały się całe rodziny, by wymieszać ciasto i odstawić je na długie cztery do pięciu tygodni by dojrzewało, po czym tuż przed Świętami ugotować je na parze. Alternatywnie - ugotować je w dniu "ukręcenia" po czym odstawić w chłodne miejsce, by nabrało głębokiego aromatu i odgrzać je przed podaniem. My zwykle stosujemy metodę pierwszą, by gotowe ciasto nie skusiło nas i nie pozbawiło reszty rodziny oczekiwanej degustacji.

Dziś podam przepis, który jest wynikiem moich 10-letnich doświadczeń, zmieniał się z czasem i dostosowywał się do składników, które akurat mamy w domu (dotyczy to zwłaszcza różnorodności bakalii). Dodam, że poprzednie przepisy dają równie smaczny wynik, ale jako że zmiany są częścią naszego życia, nasz pudding też ewoluuje.

Na blogu znajdziecie przepis na puddingi przygotowane w niewielkich kokilkach, dziś zaś wersja w dużej misie o pojemności około 2 litrów (z czego ciasto wypełni ją w 90%, by zostawić trochę miejsca na wyrośnięcie puddingu w trakcie gotowania.

Składniki:

alkohol i sok:

200ml koniaku lub brandy

70 ml likieru pomarańczowego

sok z 1 pomarańczy

bakalie (ok.500-600g, wszystkie pokrojone na wielkość rodzynek):

150g rodzynek

30g żurawiny

100g suszonych wiśni

70 g suszonych fig lub daktyli

50g suszonej moreli

50g blanszowanych migdałów

50g orzechów włoskich

50g orzechów nerkowca

pozostałe składniki do mieszanki bakalii:

kilkucentymetrowy kawałek imbiru, starty

duża marchew lub 2 mniejsze, starte na drobnych oczkach

skórka starta z 2 pomarańczy

składniki "suche" do ciasta:

140g mąki pszennej

100g tartej bułki

200g cukru muscovado

łyżeczka proszku do pieczenia

4-5 łyżeczek startych w moździerzu przypraw (cynamon, goździki, pieprz syczuański, gałka muszkatołowa)

składniki "mokre" do ciasta:

3 duże jajka, ubite

140g schłodzonego masła

dodatkowo:

masło do wysmarowania misy

20ml koniaku lub brandy do polania wierzchu gotowego ciasta

Sposób wykonania:

1. Bakalie i pozostałe składniki do mieszanki bakalii namoczyć na noc lub co najmniej na kilka godzin w podanym na początku w przepisie mieszaninie alkoholu i soku.


2. Suche składniki wymieszać w misie. Dodać składniki :mokre" pokrojone w kostki masło oraz ubite jajka. 


Dokładnie wymieszać (ja zrobiłem to mikserem na niewielkich obrotach). 


Dodać moczone w płynach bakalie i dodatki - powinny one wchłonąć większość z płynów, w których się macerowały. Ponownie dokładnie wymieszać, najlepiej ręką, by wszystkie składniki się połączyły.

3. Ceramiczną lub szklaną misę wysmarować masłem. Przełożyć do niej przygotowane ciasto i wyrównać szpatułką. Górę podlać koniakiem lub brandy. Szczelnie zamknąć folią spożywczą i odłożyć do lodówki lub chłodnego pomieszczenia na długie 4-5 tygodni.

4. Dzień przed Wigilią zdejmujemy folię, zakrywamy ciasto pergaminem (z zakładką, by pudding mógł lekko urosnąć bez przeszkód) i obwiązujemy sznurkiem. Pudding gotujemy w misie na parze. Moja technika jest następująca: na spód dużego garnka wkładam kilkucentymetrowy metalowy krążek, wlewam wodę do wysokości krążka, stawiam misę na nim i zagotowuję wodę. Kiedy zaczyna parować zmniejszam ogień i gotuję przez 5-6 godzin na parze pod przykryciem. Uważam, by nie zabrakło wody, systematycznie ją dolewając. To ważne, bo nie chcecie, by wasz garnek się spalił.

5. Po tym czasie wykładam misę z gotowym puddingiem i odstawiam do wystygnięcia.

6. Przed podaniem kolejnego dnia pudding można odgrzać na parze (wystarczy kilkanaście minut). Można też podać w temperaturze pokojowej. Najlepiej podawać z custardem aromatyzowanym skórką pomarańczową (którego sposób wykonania znajdziecie tutaj - klik).

Śledzie wigilijne.

Śledzie wigilijne.



Składniki :
1 kg płatów śledziowych matiasów lub a'la matias
ocet spirytusowy 10%
2 duże cebule
musztarda sarepska
olej rzepakowy

dodatkowo-dwa duże słoiki

Płaty śledzi opłukać w zimnej wodzie. Włożyć do naczynia i zalać wodą z octem w proporcji 1:1. Muszą być przykryte płynem. Odstawić na ok. 1 godz. Po godzinie spróbować, czy mają lekko kwaśny smak, moje były ok. Cebulę drobno pokroić. Odlać płyn ze śledzi, płaty wytrzeć ręcznikiem papierowym. Każdy posmarować cienko musztardą. Tak ok. 1 płaską łyżeczkę na płat. Pokroić płaty w kawałki do 2 cm. Układać na przemian z cebulą w słoju. Na koniec zalać olejem, zamknąć i wstawić do lodówki. Najlepsze po ok. 2 dniach.

Śledzie są dobrym źródłem witaminy D, warto je jeść w okresie kiedy mamy niedostatek słońca. 

Wszystkim naszym czytelnikom składamy życzenia 

PIĘKNYCH, RODZINNYCH, SPĘDZONYCH W MIŁEJ ATMOSFERZE ŚWIĄT 💖


Francuski piernik, jak z Dijon, z przepisu Christophe Michalaka.

Francuski piernik, jak z Dijon, z przepisu Christophe Michalaka.

Po powrocie z Francji rozpoczęłam poszukiwanie przepisu na piernik, który przypominałby ciasto jedzone w Dijon, w fabryce Mulot & Petitjean. Po próbach i testach ostateczny wybór padł na przepis utytułowanego cukiernika francuskiego o znajomo brzmiącym nazwisku. Christophe Michalak to mistrz cukiernictwa znany również z telewizji, jako autor programów, gość i juror konkursów kulinarnych. W 2005 r. został Mistrza Świata w Cukiernictwie, a w 2013 r. Cukiernikiem Roku. Wtedy założył w Paryżu szkołę cukierniczą „Michalak's Master Class”. Pracował m.in. w Hotelu Negresco w Nicei, u Pierra Hermé w Nowym Yorku, w paryskim Ladurée, w Plaza Athénée w stolicy Francji razem z Alainem Ducassem. Jest również autorem pięciu książek z przepisami na różnego rodzaju desery i ciasta. Poniższy przepis pochodzi z książki "Les desserts qui me font craquer". Ciasto pieczone jest w półkolistych formach i składane w postaci mini kul. U mnie z konieczności w prostokątnej wersji, z podwójnej porcji. To rodzaj bardzo aromatycznego, korzennego ciasta o dość puszystej strukturze. Do wypieku użyłam dużej formy (22 x 34 cm), żeby otrzymać płaskie ciasto. Można wykorzystać formę typu keksówka i ciasto będzie wtedy wysokie.


Składniki:
300 g wody
60 g drobnego cukru (w oryginale x2), użyłam muscovado
300 g miodu kwiatowego
6 g mieszanki 4 przypraw*
skórka z 2 cytryn
skórka z 4 limonek
skórka z 2 pomarańczy**
8 g anyżu gwiazdkowatego
szczypta drobnej soli
300 g mąki T55 (dałam pszenną typ 750)
10 g proszku do pieczenia
190 g masła
1/2 płaskiej łyżeczki sody oczyszczonej

300 g marmolady z gorzkiej pomarańczy do przełożenia***

*Mieszanka 4 przypraw składa się z czarnego pieprzu - 3 g (to całkiem sporo, ale w końcu pierny, oznacza w języku staropolskim pieprzny), 1 g goździków, 1 g mielonego cynamonu i 1 g startej gałki muszkatołowej). Pieprz i goździki wrzuciłam do młynka do kawy i zmiksowałam na proszek.
**Skórkę z cytrusów obierałam ostrą obieraczką, tylko z wierzchu, bez albedo.
***Po wypróbowaniu myślę, że pysznie będzie też z marmoladą z moreli. Tę z gorzkich pomarańczy można kupić np. w Eurospar czy Auchan.

Wykonanie:
W rondelku podgrzej wodę, cukier, sól i miód. Następnie dodaj mieszankę 4 przypraw, anyż, skórkę z cytryny, pomarańczy i limonki.  Dodaj masło i pozwól mu się roztopić. Przykryj naczynie i odstaw na 20 minut. 

Przygotuj foremkę. Najlepiej delikatnie ją wysmaruj masłem i wyłóż papierem do pieczenia.

Przesiej mąkę, proszek do pieczenia i sodę do miski. Przelej przestudzoną miksturę przez durszlak, żeby zatrzymać tylko skórki i anyż gwiazdkowy. Stopniowo wlewaj ją na mąkę mieszając trzepaczką do uzyskania jednolitej masy. Uwaga - masa będzie rzadka, ale tak ma być.

Nagrzej piekarnik do 180 stopni C góra i dół, lub 170 stopni C z termoobiegiem. Ciasto wlej do przygotowanej foremki i piecz 30-40 minut. W płaskiej formie krócej, w wysokiej i długiej dłużej.

Po upieczeniu odczekaj ok. 10 minut, delikatnie wyjmij ciasto z formy i ostudź na kratce. Gdy całkiem ostygnie, przełóż piernik konfiturami. 
Pierniczki - cienkie i chrupiące.

Pierniczki - cienkie i chrupiące.

 Choć to nie jest szwedzki przepis, to pierniczki bardzo przypominają pepparkakor. Postanowiłam je upiec, gdy robiłam Marlenkę - klik. Skorzystałam z przepisu na blaty, dodałam tylko korzenne przyprawy piernikowe i są bardzo smaczne - cieniutkie i chrupiące pierniczki. Polecam wszystkim, którzy starają się zjeść mniej ;) Poza tym można je również dekorować, jeśli tylko macie na to ochotę. Można je upiec na ostatnią chwilę. 


Składniki na  ok. 3 blachy pierniczków z wyposażenia piekarnika

300 gramów mąki pszennej
60 gramów masła
70 gramów cukru
1,5 łyżki miodu
1 łyżeczka sody
1/2 łyżeczki octu
1 duże jajo
2 łyżeczki przyprawy do pierników

Do garnka przełóż masło i miód, kiedy się rozpuszczą dodaj cukier i przyprawy, gotuj na średnim ogniu - mieszaj, aż rozpuszczą się wszystkie składniki.

W osobnej miseczce wymieszaj sodę z octem, od razu zacznie się pienić, więc natychmiast dodaj ją do masy.

Zmniejsz ogień na najmniejszy i cały czas mieszaj miksturę. Po paru minutach zmieni się kolor na pomarańczowo-brązowy. 

Zdejmij miksturę z ognia i schładzaj co jakiś czas mieszając. Jak mikstura będzie ciepła ale nie gorąca (tak żeby rąk nie poparzyć) dodaj jajka i mieszaj bardzo energicznie (za pomocą trzepaczki), aby jajka połączyły się z całością, ale nie ścięły.

Stopniowo dodawaj do masy mąkę. Ważne, żeby z ciastem  pracować póki jest ciepłe, więc należy od tego etapu wszystko robić szybko.

Kiedy ciasto będzie już gęste i będzie się go trudno łączyło z mąką za pomocą łyżki, wysyp na stolnicę pozostałą mąkę i przelej ciasto. Zagniataj wszystko razem do dobrego połączenia się składników.

Podziel ciasto na 3 równych części. Każdą rozwałkuj bardzo cienko i równo. Świetnie robi się to między arkuszami papieru do pieczenia (mniej więcej na rozmiar dużej blachy, w której będziemy składać ciasto). Gdyby masa ostygła i stawiało opór podczas rozwałkowywania, podgrzej ją przez chwilę w mikrofali. Dobrze też robi kawałkom ciasta zawiniętym w folię odłożenie ich na ciepły kaloryfer :)

Wycinaj ciastka dowolnymi foremkami, a jeśli ich nie masz, możesz wyciąć okrągłe koła np. szklanką lub pokroić nożem na kwadraty.

Piecz na blasze z wyposażenia piekarnika, wyłożonej papierem w temperaturze 180-190 stopni C, do uzyskania przez nie koloru złotawo-brązowego (kilka minut). Po ostudzeniu zapakuj do szczelnego pojemnika lub puszki. Smacznego :)



Bożonarodzeniowy dżem.

Bożonarodzeniowy dżem.

Lubicie kulinarne podarunki ? Ja bardzo - zarówno lubię dostawać jak i obdarowywać nimi. Okres  zimowy - mikołajki, święta i przełom roku to czas spotkań. W związku z tym przygotowałam kilka słoiczków dżemu na takie okazje. Ma w sobie mnóstwo aromatu, głęboki smak i świetnie wpisuje się w klimat kulinariów okresu Bożego Narodzenia. Niech Was nie zniechęci długa lista składników. Robi się go naprawdę łatwo. Sięgnęłam po przepis do książki "Mes confitures. The jams and jellies" mojej guru Christine Ferber. W nawiasach dodałam moje drobne zmiany. 


proporcje na ok. 2,5 l gotowego dżemu

1,7 kg pigwy gruszkowej
1,7 l wody
1 kg cukru (użyłam tylko 200 g cukru trzcinowego)
200 g suszonych gruszek *
200 g suszonych fig
100 g daktyli
100 g suszonych śliwek
200 g suszonych moreli
100 g drobnych rodzynek
50 g kandyzowanej skórki z pomarańczy
50 g kandyzowanej skórki z cytryny (użyłam z cytronu)
50 g arcydzięgla (kupiłam suszony korzeń i użyłam 1 łyżkę, ale można pominąć)
1 pomarańcza - otarta skórka i sok
1 cytryna - otarta skórka i sok (użyłam dwóch)
150 g orzechów włoskich posiekanych
150 g zblanszowanych i obranych migdałów, posiekanych
1/8 łyżeczki cynamonu
1/8 łyżeczki kardamonu
1/8 łyżeczki startych na proszek nasion anyżu gwiazdkowego (użyłam 5 g całych gwiazdek)
1 łyżka nasion anyżu (pominęłam)

Pigwy umyć, bez obierania podzielić na ćwiartki, wykroić gniazda nasienne i szypułki. Tak przygotowane owoce zalać podaną ilością wody, doprowadzić do wrzenia i gotować na małym ogniu przez godzinę, mieszając od czasu do czasu. Powinno z 1,7 l pozostać ok. 1,3 l płynu. Trzeba sok odcedzić po gotowaniu. Następnie dodać pokrojone suszone gruszki i odstawić na noc.

* Niestety gruszki suszone to był jeden wielki problem. Najpierw nie mogłam ich kupić. Jak już znalazłam w jednym miejscu, to nawet im się nie przyjrzałam, tylko kupiłam szczęśliwa, że je mam. W domu okazało się, że są z twardą skórą, pokrojone na ćwiartki, z ogonkami, szypułkami i gniazdami nasiennymi (dobrze, że kupiłam trochę więcej). Najpierw każdą ćwiartkę okrawałam z niepotrzebnych rzeczy. Potem okazało się, że każdy kawałek trzeba dobrze umyć, bo poprzyklejały się jakieś paprochy. Pokroiłam na kawałki i namoczyłam. Po nocy okazało się, że smak jest w płynie, ale kawałki mają tak grubą skórę, że nie nadaje się do jedzenia. Przecedziłam więc płyn i każdy mały kawałek obkroiłam ze skórki. Zabawa była, nie polecam. Albo uda Wam się kupić dobre suszone gruszki, albo je pomińcie.

Następnego dnia figi, śliwki suszone i morele oraz daktyle (pozbawione pestek) pokroić w julienne o grubości ok. 4 mm. Do płynu z gruszkami dodać cukier, figi, daktyle, śliwki, morele, rodzynki (sparzyłam je wcześniej), skórkę otartą z cytrusów i sok z nich, przyprawy i arcydzięgiel (włożyłam go w gazę, zawiązałam w węzełek i na koniec gotowania wyjęłam).

Zagotować cały czas mieszając, odszumować. Następnie gotować na dużym ogniu kolejne 5-10 minut. Ponownie odszumować, jeśli będzie taka potrzeba. Dodać posiekane grubo orzechy włoskie i migdały (trzeba je tak posiekać, żeby nie stanowiły podczas jedzenia dżemu dużych kawałków). Gotować na sporym ogniu kolejne 5 minut, redukując płyn. Jeśli zgęstniało, włożyć do słoiczków i zakręcić. Dodatkowo dżem pasteryzowałam. Najpierw wstawiłam słoiki z nakrętkami do zimnego piekarnika, nastawiłam temperaturę na 120 stopni C i wyparzałam je przez 20 minut. Potem wstawiłam napełnione dżemem słoiki do gorącego piekarnika i kolejne 20 minut pasteryzowałam. 

Uwaga! Pigwy po gotowaniu zostają. Oddzieliłam miąższ od skórki, zmiksowałam, posłodziłam i dodałam przyprawy, zapasteryzowałam jako mus np. do naleśników.

Smacznego :)
Pasztet z zieloną soczewicą i grzybami - nasz pasztet numer jeden!

Pasztet z zieloną soczewicą i grzybami - nasz pasztet numer jeden!

Od kilku lat robię wyłącznie pasztety wegetariańskie. Odkąd zrobiłam pasztet z Atelier Smaku już nie szukam nowych inspiracji. Ten pasztet ma smak i konsystencję, którymi można "oszukać" mięsożercę. Jest świetnym kompromisem  między pasztetami, które robiłam z mięsa a moimi obecnymi preferencjami. Przepis jest dopracowany, choć dodałam do niego jaja, których w wegańskiej, bezglutenowej kuchni Joli Słomy i Mirka Trymbulaka nie ma. Piekłam ten pasztet wiele razy i w końcu zmobilizowałam się, żeby wpisać przepis na bloga i mieć go pod ręką. Polecam Wam.


Pasztet z zieloną soczewicą i grzybami 


Proporcje na foremkę o wymiarach wewnętrznych 12,5 na 31 cm

400 g zielonej soczewicy
20 g suszonych borowików
10 ziaren jałowca
10 ziaren ziela angielskiego 
1 łyżka oleju

200 g selera
2 marchewki
2 pietruszki
150 ml oleju 
250 g pieczarek

1 łyżeczka cząbru
1 łyżka pieprzu ziołowego
1 łyżeczka czarnego pieprzu 
listki świeżego tymianku
2 łyżki sosu sojowego
2 łyżki mąki kukurydzianej
2 jaja
2 łyżki zmielonego siemienia lnianego
2 łyżeczki soli 

mąka kukurydziana do wysypania formy

Wstawić w garnku do zagotowania 800 ml wody. Dodać 1 łyżkę oleju, suszone grzyby oraz ziarenka jałowca i ziele angielskie. Soczewicę opłukać na sicie i dodać do gotującej wody, przykryć, zmniejszyć grzanie i gotować ok. 35 minut. Gdyby woda się wygotowała, należy trochę dolać. Soczewica nie może być ugotowana al dente tak jak do sałatek. Musi się lekko rozpadać, dlatego czas jest tu wydłużony. Odstawić do ostudzenia. 

Seler, marchewkę i pietruszkę pokroić w kostkę, posolić i usmażyć na oleju przez ok. 15 min. Pod koniec smażenia dodać przyprawy.

Pieczarki pokroić na kawałki. Rozgrzać olej i wrzucić na gorący pokrojone grzyby. Smażyć bez przewracania ok. 4 minuty, aż się zrumienią.

Wrzucić do melaksera soczewicę z przyprawami i grzybami, usmażone warzywa i pieczarki  (jeśli nie mamy, można skorzystać z maszynki do mielenia). Całość zmiksować na gładką masę. Następnie wyjąc do głębokiego naczynia, dodać pozostałe przyprawy, siemię, jaja i mąkę i razem zagnieść. 

Foremkę wysmarować tłuszczem i wysypać mąką kukurydzianą. Włożyć masę, dobrze ją ugnieść, żeby nie było pustych przestrzeni, wygładzić wierzch i wstawić do nagrzanego piekarnika do 180 stopni C, piec przez 45-50 minut. Po wyjęciu z piekarnika ostudzić całkowicie przed krojeniem. Smacznego :)

Edit. z grudnia 2022 r. Do pasztetu dodałam garść grubo posiekanych pekanów, podprażonych na patelni. Bardzo dobrze wkomponowały się w smak. Polecam!
Strucla z makiem i świąteczne życzenia :)

Strucla z makiem i świąteczne życzenia :)

Makowiec jest ciastem tradycyjnym okresu Świąt Bożego Narodzenia. Co zrobić, żeby był to makowiec udany - smaczny i piękny, który uświetni nam ten czas? Trzeba skorzystać z poniższego przepisu ;D To przepis wyjątkowy, bo makowiec zawiera niewiele ciasta, wilgotną i aromatyczną masę makową i dzięki kilku małym sztuczkom technicznym wychodzi równiutki i zgrabny. Niestety przepis nie jest moim dziełem. Pochodzi on z forum kulinarnego cincin, gdzie znalazł się dzięki Joannie, która wypróbowała przepis z "Twojego Stylu". Autorką jest już nieżyjąca, znana polska fotografka Zofia Nasierowska.  Ja zrobiłam dwie strucle z połowy porcji, dokonałam w przepisie niewielu zmian m. in. zredukowałam ilość cukru i dodałam bakalie według własnego uznania. Wierzcie mi, to strucla nad struclami...


Strucla makowa


proporcje na dwie strucle o wymiarach (po upieczeniu) ok. 42 cm na 7-8 cm 

Składniki na ciasto:
250 g mąki pszennej do wypieków drożdżowych
25 g świeżych drożdży
70 g cukru pudru
50 g gęstej, kwaśnej śmietany
100 g masła w temperaturze pokojowej
1 jajko + 1 żółtko jaj L
otarta skórka z cytryny
1/2 utłuczonej laski wanilii (zastąpiłam startym jednym nasionem tonki)
szczypta soli

Masa makowa:
270 g mielonego maku
330 ml mleka
50 g masła
70 g płynnego miodu
80 g cukru pudru
2 jaja L (oddzielnie żółtka i białka)
30 ml  alkoholu (dałam Limoncello)
80 g drobnych rodzynek
50 g skórki kandyzowanej z pomarańczy
1/2 utłuczonej laski wanilii (zastąpiłam startym jednym nasionem tonki)
1 czubata łyżka budyniu waniliowego (proszku)
1 pomarańcza - tylko sok
kilka kropel ekstraktu z migdałów (można pominąć)

Dodatkowo na lukier:
50 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
cukier puder
brandy (można zastąpić sokiem z cytryny)

Wykonanie:
Rodzynki najlepiej przygotować kilka godzin wcześniej. Zalać je wrzątkiem, po kilku minutach odcedzić, opłukać kilka razy i zalać świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy. Zostawić w słoiczku np. na noc.

Najpierw przygotować masę makową. Zmielony mak zalać wrzącym mlekiem i odczekać chwilę, aż go wchłonie. Na patelni rozpuścić masło, dodać miód, włożyć do masy mak i bakalie (rodzynki i skórkę pomarańczową), wymieszać i smażyć około 10 minut. Przestudzić. Żółtka utrzeć z połową cukru pudru na gęsty, jasny kogel-mogel. Białka ubić na pianę, pod koniec dodawać stopniowo drugą połowę cukru pudru. Do masy makowej dodać kogel-mogel, wymieszać, następnie dodać 1 łyżkę czubatą budyniu i alkohol. Na koniec wmieszać ubitą pianę. Odstawić. 

Z drożdży zrobić rozczyn (do śmietany wkruszyć świeże drożdże, dodać łyżeczkę cukru pudru, wymieszać razem i zostawić, aż drożdże zaczną pracować). Gotowy rozczyn połączyć z mąką, masłem, cukrem, roztrzepanymi jajami i resztą składników. Zagnieść ciasto. Podzielić go na dwie równe części.  

Przygotowaną porcję ciasta na jedną struclę podsypać odrobiną mąki i ułożyć na arkuszu papieru (42 cm na 38 cm) do pieczenia. Rozwałkować na prostokąt o wymiarach ok. 32 cm na 22 cm. Wyłożyć na ciasto połowę masy makowej. Rozsmarować ją równomiernie, pozostawiając z boków i na dole margines ok. 2 cm, a od góry 4 cm. Ciasto dokładnie i równo zrolować. Następnie podwinąć boki ciasta pod spód strucli. Ciasto powinno po zrolowaniu znaleźć się w górnej części arkusza. Zawinąć je w takim razie od góry w pergamin tak, jak zawija się butelkę w papier. Zakończyć tak, żeby zawinięcie ciasta leżało od spodu strucli. Wystający kawałek pergaminu złożyć i zawinąć pod spód. Ważne! Boki arkusza powinny zostać niezawinięte i powinno być ok. 10 cm wolnej przestrzeni razem z obu boków. Ułożyć przygotowaną struclę w papierze na blachę. Powtórzyć czynności z drugim ciastem. Następnie wstawić blachę do nagrzanego do 120 stopni C piekarnika. Nie zamykać drzwiczek, tylko zostawić uchylone na ok. 30 min. Ciasto w tym czasie podrośnie, wypełni przy tym pustą przestrzeń pergaminu. Zawinięcie w papier do pieczenia powoduje, że ciasto ma jednakową grubość i równą powierzchnię. Następnie piec w 180 stopniach C przez 30 minut. Mimo papieru zarumieni się.
p.s. Jeśli nie jesteście pewni jakości papieru do pieczenia, posmarujcie go przed użyciem masłem.

Po upieczeniu odwinąć strucle i ułożyć na drucianej kratce, żeby przestudzić. Ja je po odwinięciu pokroiłam od razu na połówki.  Zrobić lukier (jeśli ciasto będą jeść dzieci, proponuję brandy zastąpić sokiem z cytryny), wymieszać go ze skórkami pomarańczowymi i wylać na ciepłe strucle. Cukier z brandy powinny po wymieszaniu mieć konsystencję gęstej śmietany. Po ostygnięciu i stwardnieniu lukru zawinąć w folię aluminiową i schować w bezpieczne miejsce ;D


Tarta piernikowa.

Tarta piernikowa.

Nasze świąteczne ciasteczka popakowane w puszki powędrowały lub zaraz powędrują w swoją ostatnią drogę do konsumpcji. W domu pozostało tylko skromne grono przedstawicieli. W związku z tym trzeba było coś upiec. Postanowiłam  zrobić tartę piernikową na bazie przepisu na krajankę. Pamiętajcie o tym, żeby pracę zacząć od pasty migdałowej, która powinna chociaż przez noc poleżeć w lodówce. Przepis polecam szczególnie amatorom dość słodkich wypieków. Jeśli obawiacie się dużej dawki słodyczy, zmniejszcie ilość marcepanu i zwiększcie jego kosztem ilość powideł śliwkowych. 


Tarta piernikowa


Składniki na  foremkę o średnicy ok. 25 cm

na ciasto
225 g mąki
75 g miodu
45 g cukru muscovado
65 g masła
1 jajo
40 g orzechów włoskich
50 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki kardamonu
1/2 łyżeczki imbiru
po 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej i mielonych goździków
po 1/4 łyżeczki pieprzu i zmielonego ziela angielskiego

na marcepan:
225 g pasty migdałowej*
20 g cukru pudru
45 g mąki pszennej
2 żółtka jaj M
1 łyżka mleka
1 łyżka soku z pomarańczy
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżeczka ekstraktu migdałowego

*pasta migdałowa
135 g migdałów
90 g cukru pudru
1 białko jaja M
1 łyżeczka ekstraktu migdałowego

dodatkowo:
350 g powideł śliwkowych (gładkich jak mus)
cukier puder 

*Pastę migdałową trzeba zrobić nieco wcześniej (można ją zrobić nawet dzień czy dwa wcześniej i przechować w szczelnym naczyniu w lodówce). Migdały w skórce zalać wrzącą wodą i odstawić. Po namoczeniu obrać ze skórek i zmiksować jak najdrobniej w melakserze. Połączyć z cukrem pudrem i białkiem. Dodać ekstrakt migdałowy, który uwypukli smak migdałów. Schłodzić przynajmniej dwie godziny przed użyciem (masa musi być zimna przed kolejną obróbką). Można oczywiście kupić też mielone bez skórki migdały, co skróci czas pracy.

Wykonanie:

Wrzucić do blendera orzechy i zmielić je na drobne kawałki. Podobnie postąpić z kandyzowaną skórką, którą po wrzuceniu do blendera warto oprószyć mąką. 

Miód, cukier i masło podgrzać (nie zagotować) w garnku, dodać przyprawy korzenne i wymieszać do rozpuszczenia wszystkich składników. Mąkę przesiać, dodać proszek i sodę oraz skórkę i orzechy, wymieszać. Do naczynia z miodem dodawać stopniowo mąkę i mieszać aż całość zacznie odchodzić od ścianek. Lekko ostudzić.

Przygotować marcepan - pastę migdałową utrzeć z cukrem pudrem i dodać pozostałe składniki. Dobrze wymieszać, odstawić. 

Do ciepłej masy z mąką i miodem dodać jajo i wymieszać. Przełożyć ciasto na blat i ugnieść na gładką masę. W razie konieczności delikatnie podsypać mąką. Ciasto powinno mieć jednolitą strukturę i być błyszczące. Włożyć do woreczka foliowego i schłodzić ok. 30 minut w lodówce.

Foremkę do tarty wysmarować tłuszczem. Ciasto podzielić na dwie części. Jedną większą (ok. 2/3) i mniejszą (1/3). Większą rozwałkować na spód tarty. Wyrównać brzeg. Wyłożyć na spód marcepan. Wierzch wygładzić wypukłą częścią łyżki, którą można od czasu do czasu zanurzyć w gorącej wodzie. Na marcepan wyłożyć powidła. Jeśli nie mamy gładkich proponuję je zmiksować żyrafą. Najlepiej, żeby do wyłożenia miały pokojową temperaturę. Chodzi o to, żeby nie były zimne, bo ciepłe lepiej się rozsmarowują. Wygładzić wierzch łyżką, podobnie jak marcepan. Z pozostałego ciasta zrobić dekoracje. 


Piec w temperaturze 180 stopni C przez 30 minut. Po ostudzeniu można posypać cukrem pudrem, ale nie jest to konieczne. Odstawić zawinięte na dobę. 
Migdałowe sowy.

Migdałowe sowy.

Żadne święta nie pachną tak jak Boże Narodzenie. Zapach przypraw korzennych, cytrusów, igliwia, suszonych grzybów, kiszonej kapusty, słodkich wypieków... Ach są potrawy, które smakują szczególnie w tym właśnie okresie. Uwielbiam przedświąteczne przygotowania, zwłaszcza wypiekanie ciasteczek. Dziś w całym domu pachnie migdałami, a wszystko za sprawą sów ;) Wykorzystałam do ich zrobienia migdały mielone, które dodałam do ciasta, płatki migdałowe, które posłużyły mi za "pióra" i całe migdały w skórce, z których zrobiłam dzioby i uszy. Z podanej ilości ciasta w Waszym domu może zamieszkać blisko 70 sów z rodzaju asio amygdalus - uszatka migdałowa ;D. Niestety trzeba je zapuszkować ;D


Migdałowe sowy


składniki na ciasto

-400 g mąki pszennej plus do podsypywania
-400 g masła
-2 jaja
-200 g zmielonych migdałów
-100 g drobnego cukru

do dekoracji potrzebujemy:

-płatki migdałowe
-migdały w skórce
-pastylki z białej czekolady
-polewa deserowa
-białko jaja

przybory konieczne:

-owalna foremka o wymiarach wewnętrznych 6 cm na 4,5 cm
-wąski pędzelek (taki jak do malowania akwarelami)


Wyrobić szybko ciasto ze wszystkich składników (robię to w melakserze), zawinąć w folię i włożyć na godzinę do lodówki (można je zostawić również na noc). Następnie rozwałkować ciasto na posypanej mąką stolnicy na grubość ok. 1/3 cm lub zrobić to między kawałkami folii spożywczej (wolę ten drugi sposób). 

Przygotować płatki migdałowe (niestety kupowane płatki są w znacznej mierze połamane i trzeba wybrać z nich te całe). Podzielić wzdłuż migdały na połówki (na dzioby) oraz te połówki na ćwiartki (na uszy).

Wycinać ciasteczka i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Następnie posmarować przy pomocy pędzelka dolną część białkiem. Ułożyć na tym płatki migdałowe od dołu. Następnie te dolne też posmarować białkiem, w miejscach gdzie będą płatki na siebie zachodzić. Uszy i dzioby posmarować białkiem, wcisnąć w ciasteczko. Piec w temperaturze 175 ok. 14 minut z termoobiegiem. Po wyjęciu z piekarnika zdjąć ciastka na drucianą kratkę i ostudzić. Na koniec przykleić przy pomocy kleksów z polewy deserowej oczy (pastylki z białej czekolady) i zrobić źrenice. Ja zwykle wlewam rozpuszczoną polewę do jednorazowego rękawa cukierniczego, ścinam końcówkę i ozdabiam.

 Smacznego :)

Lebkuchen II - z czekoladową polewą i nadziewane.

Lebkuchen II - z czekoladową polewą i nadziewane.

Lebkuchen to jedne z moich ulubionych, bożonarodzeniowych wypieków. Pachnie w całym domu. Korzystam z przepisu zamieszczonego już na blogu TU - KLIK i nic w nim nie zmieniam. Ciasto jest bardzo wdzięczne w obróbce i ma wspaniały smak i aromat. Jednak od jakiegoś czasu chodził mi po głowie pomysł, żeby zrobić pierniczki w polewie czekoladowej i nadziewane. Zrobiłam więc dwie partie. Poniżej zwykłe w czekoladowych dekoracjach. 


Większość lebkuchen ozdobiłam polewą, na którą przepis zamieszczam poniżej. Autorką jest Ania-Bajaderka. To polewa, która jest lśniąca, dobrze zastyga i można ją wykorzystać nie tylko do pierniczków, ale i innych ciastek. Ma bardzo dobry, czekoladowy smak i jest dość ciemna. Podane ilości składników wystarczą do ozdoby pierniczków z masy ciasta na lebkuchen. Dodatkowo korzystałam z gotowych polew w torebkach - białej i o barwie mlecznej czekolady (każda o masie 100 g) do rozpuszczenia w ciepłej wodzie (w opakowaniu). Wykonałam z nich  ozdobne "kreski". Z tego co zostało pomalowałam trochę pierniczków na biało i jasnobrązowo.

Składniki na polewę:
28 g gorzkiej czekolady
325 g cukru pudru
2,5 łyżki gorzkiego kakao
2 łyżeczki golden syropu (można zastąpić syropem kukurydzianym, miodem lub melasą)
80 ml wody
1 łyżeczka ekstraktu wanilii

Czekoladę pokruszyć na kawałki, rozpuścić w małym rondelku mieszając lub w kąpieli wodnej. Cukier puder przesiać z kakao do naczynia, w którym będziemy robić polewę. Syrop z wodą doprowadzić do wrzenia. Wlać do cukru, dodać rozpuszczoną czekoladę i całość dobrze wymieszać, najlepiej za pomocą miksera. Dodać też ekstrakt. Mieszać aż polewa będzie gładka i lśniąca. Gdyby konsystencja byłą zbyt gęsta dodać kilka kropel gorącej wody.
Polewa dość szybko gęstnieje, dlatego warto trzymać ją w naczyniu wstawionym do ciepłej wody i co jakiś czas mieszać.

Lebkuchen nadziewane zrobiłam z tego samego przepisu bazowego. Odważałam ciasto na porcje ok. 35 g, kształtując kulkę.  Następnie porcję dzieliłam na dwie części - większą, w kulce której robiłam dziurkę, wypełniając ją gładkimi jak mus powidłami śliwkowymi. W środek tego wkładałam kulkę pasty migdałowej wielkości orzecha laskowego. Na to kładłam rozgnieciony w placek drugi kawałek ciasta i razem sklejałam. Kształtowałam w rękach kulkę, kładłam ją na papierze do pieczenia i spłaszczałam w gładki krążek. Można to zrobić ręką, ja sobie pomagałam tłoczkiem do obręczy cukierniczej. W ten sposób zrobiłam ok. 38 pierniczków.


Do nadziewania potrzebujemy:
- ok. 160-180 g powideł w postaci gładkiej masy
- pastę migdałową (65 g zmielonych migdałów bez skórki, 45 g cukru pudru, 1/2 białka jaja, 1/2 łyżeczki ekstraktu migdałowego - składniki dobrze razem połączyć, najlepiej dzień wcześniej i wstawić w folii do lodówki).
Do ozdoby:
- polewę z połowy składników podanych wyżej
- polewę z białej czekolady (użyłam gotową).

Pierniczki ozdabiamy gdy ostygną. Powinny dobrze wyschnąć przed schowaniem ich w pojemniki/puszki.

Pasztet wegetariański - lekka alternatywa dla mięsnych smaków.

Pasztet wegetariański - lekka alternatywa dla mięsnych smaków.


Trafiłem niedawno na jednym z portali na różnego rodzaju przepisy z użyciem cukinii. Jeden z nich przykuł moja uwagę i choć był w moim mniemaniu niedoskonały, to po znacznej modyfikacji dał możliwość stworzenia pysznego i aromatycznego dania, doskonałego na pożywne śniadanie lub lekką kolację. Już pierwsza próba wyszła świetnie, pozwalając na delektowanie się delikatnym, puszystym produktem o wspaniałym aromacie. Oto on, wegetariański pasztet, którego bazowym składnikiem jest cukinia.

Składniki:

3 duże cukinie (około 1 kg)
3 duże marchewki
2 cebule
3 ząbki czosnku
200-250g bułki tartej
6 jaj
60 ml oliwy
zielona pietruszka
dużo listków świeżego tymianku
chili
opcjonalnie nasiona kolendry
sól, pieprz

Wykonanie:

Cukinie przekrawamy wzdłuż na pół i wybieramy łyżeczką gniazda nasienne, które odrzucamy.

Następnie wraz z marchewkami i cebulą ścieramy je na dużych "oczkach" tarki jarzynowej. Odciskamy z nadmiaru wody. Musimy zrobić to dokładnie, najlepiej kilka razy, by warzywa nie pozostały wodniste. Im mniej w nich wody tym lepiej dla późniejszego gotowego produktu.

Czosnek obieramy i kroimy na dwa-trzy kawałki, po czym dodajemy do masy.

Zieloną pietruszkę siekamy bardzo drobno. Dodajemy też listki tymianku, warto nie szczędzić ich, bo dodają sporo smaku. Przyprawiamy solą i sporą dawką pieprzu i chili. Można dodać starte w moździerzu nasiona kolendry.

Do całości masy warzywnej dodajemy oliwę i żółtka. Mieszamy całość ręką.

Ubijamy białka na sztywną pianę. Dodajemy stopniowo do masy warzywnej, nie mieszając zbyt intensywnie, by białko pozwoliło "rosnąć" pasztetowi w trakcie pieczenia. Sam dodałem około 80% ubitego białka, ale proporcje można zmieniać doświadczalnie, biorąc pod uwagę ilość białka, którą masa jest w stanie wchłonąć bez konieczności nadmiernego mieszania.

Teraz całość masy przekładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w piekarniku w kąpieli wodnej przez około 80 minut w temperaturze 190C z termoobiegiem. Wystawiamy foremkę do ostudzenia w temperaturze pokojowej, po czym gotowy wegetariański pasztet wykładamy na drewnianą deskę. Doskonale smakuje z chlebem na zakwasie, z dodatkiem żurawiny lub owocowym chutneyem. 

U nas najlepiej sprawdził się jako produkt położony na chleb własnego wypieku, doprawiony pieprzem lub sosem chili,

Keks mojej mamy na świąteczny czas...

Keks mojej mamy na świąteczny czas...


Smak tego keksu to smak mojego dzieciństwa. Mama wypiekała jego hurtowe ilości, ale to było u nas normalne. Zaletą ciasta jest prostota i szybkość wykonania oraz niezawodność. Trzeba je upiec przynajmniej dwa dni przed konsumpcją, bo wtedy osiąga swój właściwy smak i strukturę. To jest też niewątpliwa zaleta w czasie przedświątecznej krzątaniny. Bakalie możecie skomponować według Waszych upodobań.  Polecam, bo to najlepszy keks na świecie ;)


Keks mojej mamy


Bułeczki krucho - drożdżowe - wersja wytrawna z kapustą i grzybami.

Bułeczki krucho - drożdżowe - wersja wytrawna z kapustą i grzybami.

To przepis, który w moim rodzinnym domu jest od zawsze. Moja mama, mimo swojego wieku, ciągle  wypieka te bułeczki i obdarowuje nimi naszą najbliższą rodzinę. Świetnie się przechowują, zamrożone wystarczy włożyć do kuchenki mikrofalowej, prosto z zamrażalnika lub po prostu odświeżyć niezamrożone - smakują jak świeżo wyjęte z piekarnika. Z podanych proporcji wychodzi ok. 34 - 36 szt. o średnicy ok. 8 cm. To doborowe towarzystwo dla barszczu  lub same jako przekąska. U nas mają krótki żywot. W domu moich rodziców goszczą zawsze też na Wigilię.


Bułeczki krucho - drożdżowe z farszem z kiszonej kapusty i suszonych grzybów


na ciasto :
550 g mąki do wypieków drożdżowych
250 g miękkiego masła
250 ml  kwaśnej śmietany (ok. 220 g)
50 g świeżych drożdży
sól

na farsz:
1 kg kiszonej kapusty
60 g suszonych grzybów
sól, pieprz
2 łyżki oleju
2-3 liście laurowe
kilka ziaren ziela angielskiego

dodatkowo
1-2 jajka do posmarowania bułeczek

Kapustę z przyprawami (liście i ziele) ugotować do miękkości. Podobnie oddzielnie grzyby. Po ostudzeniu zmielić przez maszynkę, doprawić solą i  pieprzem, przesmażyć na oleju, odstawić do ostygnięcia.

Zanim zrobimy ciasto pamiętajmy, żeby wszystkie składniki miały pokojową temperaturę.  W porze kiedy grzeją kaloryfery, mąkę podgrzewam na grzejniku. Drożdże rozkruszyć do śmietany i odczekać, aż zaczną się rozmnażać. Połączyć wszystkie składniki  i wyrobić ręcznie lub za pomocą robota elastyczne ciasto. Odstawić pod przykryciem, aż podwoi swoją objętość. Następnie wyjąć ciasto na blat, podzielić na dwie równe części, rozwałkować każdą na prostokąt o wymiarach ok. 35 cm na 25 cm. Rozłożyć farsz równomiernie na powierzchni placka, pozostawiając dookoła margines ok. 2 cm. Zrolować dokładnie wzdłuż dłuższego boku. Pokroić ostrym nożem na 2 cm kawałki. Ułożyć na blasze wyłożonej pergaminem (można odczekać ok. 30 minut aż podrosną, ale nie jest to konieczne, bułeczki rosną w piekarniku) i posmarować roztrzepanym jajkiem.  Z połowy porcji ciasta wyjdą nam bułeczki na jedną blachę. Piec w 180 stopniach ok. 35-40 minut. Po upieczeniu studzić na kratce.

Dodatkowe uwagi
-farsz można przygotować dzień wcześniej,
-gdy bułeczki robię rano, składniki wyjmuję wieczorem i zostawiam na blacie kuchennym,
-ciasto bardzo szybko daje się kształtować, jednak warto je kilka minut wyrabiać, nawet jak jest gładkie,
-ze względu na dużą ilość masła jest jedwabiste w dotyku i nie klei się do podłoża, nie trzeba podsypywać mąką podczas wałkowania i zwijania w roladę,
-jajkiem można posmarować bułeczki przed pieczeniem, ale bardzo dobry efekt daje smarowanie już pod koniec pieczenia; gdy bułeczki są już prawie upieczone, wystawiam na chwilę blachę (zamykam piekarnik), smaruję i wkładam tylko na tyle, żeby jajko na wierzchu się upiekło, sa wtedy dużo bardziej błyszczące.

Smacznego :)

Krajanka piernikowa z marcepanem i powidłami śliwkowymi.

Krajanka piernikowa z marcepanem i powidłami śliwkowymi.

Kulinarnie nasze święta to mozaika wspomnień, które ukształtowały nas przez wszystkie lata. Chętnie wracamy do potraw z czasów dzieciństwa i do tego co wnosi kulinarnie nasza rodzina. Są też potrawy, które z racji tego jak bardzo zasmakowały zajmują poczesne miejsce na świątecznym stole. Tak jest właśnie z krajanką, na którą przepis przedstawiam poniżej. Piekę ją od ponad dziesięciu lat i choć mogłabym ją zrobić w dowolnym okresie w roku, to ciągle uważam, że to ciasto świąteczne i na nie po prostu się czeka. Przepis na krajankę znam dzięki Bajaderce, o której czasem tu wspominam. To jeden z najlepszych słodkich smaków Bożego Narodzenia. 

Krajanka piernikowa z marcepanem i powidłami śliwkowymi



Składniki na ciasto:
430-450 g mąki
150 g miodu
90 g cukru muscovado
125 g masła
1 jajo
75 g orzechów włoskich
100 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka cynamonu
1 łyżeczka kardamonu
1 łyżeczka imbiru
po 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej i mielonych goździków
po 1/4 łyżeczki pieprzu i zmielonego ziela angielskiego

Składniki na marcepan:
450 g pasty migdałowej*
60-65 g cukru pudru
90 g mąki pszennej
3 żółtka
2-3 łyżki mleka
2 łyżki soku z pomarańczy
2 łyżki soku z cytryny
1 łyżeczka ekstraktu migdałowego

*pasta migdałowa
270 g migdałów
180 g cukru pudru
1-2 białka
1,5 łyżeczki ekstraktu migdałowego

dodatkowo:

370-380 g powideł śliwkowych
cukier puder i brandy do zrobienia lukru

*Pastę migdałową trzeba zrobić nieco wcześniej (można ją zrobić nawet dzień czy dwa wcześniej i przechować w szczelnym naczyniu w lodówce). Migdały w skórce zalać wrzącą wodą i odstawić. Po namoczeniu obrać ze skórek i zmiksować jak najdrobniej w melakserze. Połączyć z cukrem pudrem i białkiem. Dodać ekstrakt migdałowy, który uwypukli smak migdałów. Schłodzić przynajmniej dwie godziny przed użyciem (masa musi być zimna przed kolejną obróbką).

Wykonanie:


Wrzucić do blendera orzechy i zmielić je na drobne kawałki. Podobnie postąpić z kandyzowaną skórką, którą po wrzuceniu do blendera warto oprószyć mąką. 

Miód, cukier i masło podgrzać (nie zagotować) w garnku, dodać przyprawy korzenne i wymieszać do rozpuszczenia wszystkich składników. Mąkę przesiać, dodać proszek i sodę oraz skórkę i orzechy, wymieszać. Do naczynia z miodem dodawać stopniowo mąkę i mieszać aż całość zacznie odchodzić od ścianek. Lekko ostudzić.

Przygotować marcepan - pastę migdałową utrzeć z cukrem pudrem i dodać pozostałe składniki. Dobrze wymieszać, odstawić. 

Do ciepłej masy z mąką i miodem dodać jajo i wymieszać. Przełożyć ciasto na blat i ugnieść na gładka masę. W razie konieczności delikatnie podsypać mąką. Ciasto powinno mieć jednolitą strukturę i być błyszczące. 

Podzielić je na dwie części. Każdą rozwałkować na prostokąt. Ten na spód o wymiarach ok. 35 na 25 cm. Ten na wierzch nieco większy (ja robię to między dwoma arkuszami pergaminu). Ułożyć arkusz z plackiem ciasta na spód na blachę. Na ciasto wyłożyć masę marcepanową zostawiając ok. 1 cm marginesu ciasta, wygładzić ją. Na marcepanie rozprowadzić równą warstwą powidła. To jest dużo trudniejsze bo mamy miękki spód (używam powideł zblendowanych na mus, żeby były gładkie, zwykle kładę kilka dużych kleksów i delikatnie rozsmarowuję). Na to wyłożyć drugi placek ciasta (ponieważ rozwałkowuję go między arkuszami pergaminu, biorę placek z arkuszem, delikatnie odwracam i przykrywam całość). Przed wstawieniem ciasta do nagrzanego piekarnika dobrze zlepić brzegi, żeby wnętrze nie wypłynęło w trakcie pieczenia. 

Piec w temperaturze 180 stopni C przez 25-30 minut. Po upieczeniu lekko przestudzić i jeszcze ciepłe polukrować. Zostawić odkryte na noc, a rano pokroić na kawałki i przechowywać w szczelnej puszce w warstwach przełożonych pergaminem. Bajaderka sugeruje, żeby krajankę upiec kilka tygodni przed świętami, bo wtedy nabierze odpowiedniego smaku. Ja robię ją na około dwa tygodnie, zawijam puszkę z ciastem szczelnie w folię spożywczą. Nie ma takiej mocy, żeby przetrwała kilka tygodni w moim domu ;)
Pierniczki - dwa rodzaje - tradycyjne i imbirowe.

Pierniczki - dwa rodzaje - tradycyjne i imbirowe.

Telefon od syna zobligował mnie do wpisu receptury na pierniczki. Kiedyś piekliśmy je wspólnie, ozdabialiśmy i wkładaliśmy do puszek, żeby zmiękły na święta :) Teraz szukał On przepisu na blogu, żeby kupić składniki a tu nie ma nic. Czas zatem na nadrobienie zaległości. Przepis jest bardzo stary i pochodzi z kuchni rosyjskiej. Pierniczki są pyszne i smakują tradycyjnie. 
Od kilku lat, gdy dopada mnie coraz częściej brak czasu korzystam z przepisu Bajaderki na pierniczki imbirowe. Nie muszą leżakować, bo natychmiast nadają się do jedzenia. Można je oczywiście zrobić trochę wcześniej i poświęcić czas na ozdabianie. Zatem jest w czym wybrać :) 


Tradycyjne pierniczki 


Składniki :

250 g miodu
75 g cukru
25 g masła
450 g mąki
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
1 jajo L
1 płaska łyżeczka cynamonu
1 płaska łyżeczka kardamonu
1 płaska łyżeczka zmielonych goździków
1 płaska łyżeczka gałki muszkatołowej
1 płaska łyżeczka zmielonego imbiru

Podgrzać miód, cukier i masło. Dodać do tego przyprawy, zamieszać, żeby powstała jednolita masa i przestudzić. Mąkę i proszek przesiać do miski, dodać ostudzoną masę z miodem, jajo i całość zagnieść. Przygotowaną masę wstawić do lodówki, najlepiej na całą noc.
Powierzchnię do wałkowania ciasta oprószyć mąką, rozwałkować (grubość ok. 4 mm) i wykrawać dowolne kształty. Piec na pergaminie w temperaturze 175 stopni C przez ok. 15 min. Po wyjęciu ostudzić na kratce. Pierniczki po upieczeniu będą miękkie, podczas stygnięcia stopniowo stwardnieją. Najważniejsze, żeby nie spiekły się w piekarniku.

Do dekoracji używam cukru pudru (100 g na 1 białko) i białka kurzego, ewentualnie barwników. Po włożeniu do puszki wkładam tam kawałek jabłka, żeby szybciej zmiękły. Trzeba jednak sprawdzać, czy jabłko nie pleśnieje.



Pierniczki imbirowe


Składniki:

125 g masła
80 g brązowego cukru
25 g cukru pudru trzcinowego
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1 płaska łyżeczka zmielonego imbiru
1 płaska łyżeczka cynamonu
1/4 łyżeczki zmielonego ziela angielskiego
szczypta soli
1 jajo M
1 łyżka melasy
350 g mąki pszennej
20 g mąki ziemniaczanej

Masło utrzeć z cukrem, szczyptą soli i przyprawami na lekką, puszystą masę. Dodać jajo, melasę i dobrze to razem ukręcić. Wsypać połowę mąki wymieszanej z mąką ziemniaczaną i proszkiem do pieczenia. Powtórzyć czynność z resztą  mąki. Zwarte i gładkie ciasto zawinąć w folię i schłodzić w lodówce przynajmniej przez godzinę. 
Na lekko podsypanej mąka powierzchni rozwałkować ciasto (im cieńsze, tym delikatniejsze i bardziej kruche ciasteczka). Układać na wyłożonej pergaminem blasze. Piec w nagrzanym piekarniku w temperaturze 180 stopni przez 10-12 min. Ostudzić na kratce i ozdobić wg uznania. 

W powyższych przepisach nie podaję ilości pierniczków, bo wszystko zależy od wielkości foremek. Zwykle proporcje podwajam :) 

Ciasteczka Linzertorte ze świątecznymi życzeniami.

Ciasteczka Linzertorte ze świątecznymi życzeniami.

Grudzień zjawił się zbyt szybko, a przecież to czas na pieczenie ciasteczek. Bez względu na okoliczności muszą one być, bo są nieodłącznym smakołykiem tego okresu. Tym razem podajmy przepis na takie, które najlepiej jest upiec nie szybciej, jak około tygodnia przed świętami. Receptura, z której korzystamy od wielu lat jest autorstwa Ani-Bajaderki. Do wykonania ciasteczek najlepiej mieć bliźniacze wykrawacze, z których jeden ma środek do wycięcia okienka. Można wykrawacze do tych ciastek kupić bez problemu w specjalistycznych sklepach, a potem również wykorzystać je do wykrawania innych ciastek. Do przekładania używamy domowej konfitury z malin, która robiona jest latem właśnie z myślą o tym wypieku (niezbyt słodka, pięknie kontrastuje z przysypanymi pudrem wierzchem). 

Ciasteczka Linzertorte


Składniki:
500 g mąki pszennej
300 g miękkiego masła
80 g cukru
150 g orzechów laskowych bez skórki (lekko przyrumienionych)
1 jajko i 1 żółtko
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
szczypta soli
konfitura malinowa do przełożenia (najlepiej bez pestek)
cukier puder do posypania

W melakserze zmielić orzechy razem z cukrem. Masło ubić mikserem aż będzie puszyste. Dodać do niego zmielone orzechy z cukrem i znów ubić. Następnie dodać jajko, żółtko, ekstrakt i powtórzyć czynności. Na koniec dodać wymieszaną mąkę z solą i proszkiem, całość wymieszać na jednolitą masę. Podzielić masę na 4 części, każdą z nich spłaszczyć, zawinąć w folię i schłodzić w lodówce przez 2 godziny (można też zostawić na całą noc). Po tym czasie wyjmować pojedyncze porcje, wałkować na grubość ok. 3 mm i wykrawać foremkami. Wykrojone ciastka muszą być w takiej samej ilości całe i te z okienkiem. Ułożyć je od razu na blasze wyłożonej pergaminem. Piec w temperaturze 165 stopni C przez ok. 10 min (aż się lekko zrumienią). Powtórzyć czynności do wykorzystania całego ciasta. Gdy ciastka wystygną, te z dziurką posypać cukrem pudrem za pomocą sitka. Na całe będące spodem wykładać konfiturę za pomocą łyżeczki do kawy, całość razem złożyć. Jeśli układamy ciasteczka w pudełku/puszce, należy każdą warstwę przełożyć pergaminem. Smacznego :) 


Ruiskuorinen olutlimppu czyli  fiński chleb świąteczny.

Ruiskuorinen olutlimppu czyli fiński chleb świąteczny.


Święta zbliżają się do nas tak szybko. Czy ktoś podkręca nam kalendarz i zegar ? Jeśli tak i wiecie kto, to dajcie mi znać, potrzebna mi z "nim" poważna rozmowa ;) Tymczasem w  grudniowej Piekarni Amber pieczemy chleb zaproponowany przez Gucia, prowadzącego bloga Kuchnia Gucia. Chleb pachnący świątecznie, wyborny, niezwykły. Taki mi się wydawał po przeczytaniu przepisu i upieczeniu go. Guciu - dziękuję za ten pomysł :) Chleb upiekę również na Święta i z przyjemnością będę go powtarzać.
  
Ruiskuorinen olutlimppu - fiński chleb świąteczny

Bigos staropolski.

Bigos staropolski.

"W kociołkach bigos grzano. W  słowach wydać trudno
 Bigosu smak prawdziwy, kolor i woń cudną,
 Słów tylko brzęk usłyszy i rymów porządek,
 Ale treści ich miejski nie pojmie żołądek.
 Aby cenić litewskie pieśni i potrawy,
 Trzeba mieć zdrowie, na wsi żyć, wracać z obławy.

  Przecież i bez tych przypraw potrawą nie lada
  Jest bigos, bo się z jarzyn dobrych sztucznie składa.
  Bierze się doń siekana, kwaszona kapusta,
  Która, wedle przysłowia, sama idzie w usta;
  Zamknięta w kotle, łonem wilgotnem okrywa
  Wyszukanego cząstki najlepsze mięsiwa;
  I praży się, aż ogień wszystkie z niej wyciśnie
  Soki żywne, aż z brzegów naczynia war pryśnie
  I powietrze dokoła zionie aromatem.
 Bigos już gotów. Strzelcy z trzykrotnym wiwatem,
 Zbrojni łyżkami, biegą i bodą naczynie,
 Miedź grzmi, dym bucha, bigos jak kamfora ginie,
 Zniknął, uleciał; tylko w czeluściach saganów
 Wre para, jak w kraterze zagasłych wulkanów.
"

                                  A. Mickiewicz : "Pan Tadeusz", księga IV

Uwielbiam bigos  i przygotowuję go w okresie zimowym, a atmosfera wokół gotowania i oczekiwanie na efekt najlepiej ujął Mickiewicz. Nie zamierzam z nim nawet stawać w konkury w tym względzie. Dzielę się zatem z Wami przepisem, który króluje w mojej kuchni od piętnastu lat i pochodzi (z drobnymi zmianami) ze specjalnego wydawnictwa "Kuchni" - "Polskie jadło". Jak dla mnie nie ma lepszego. Polecam :)


Bigos staropolski


 Składniki :
2 kg kwaszonej kapusty
0,5 kg białej kapusty cukrowej
1,5 kg surowej łopatki wieprzowej bez kości
2 kacze udka
0,5 kg kiełbasy (podwawelskiej, jałowcowej itp.)
20 dag chudego, wędzonego boczku
10 dag suszonych grzybów
2 duże czerwone cebule
3 łyżki powideł śliwkowych lub tyle samo pokrojonych w paski suszonych śliwek
2 łyżki koncentratu pomidorowego
1 łyżka musztardy sarepskiej
2/3 szklanki porto, madery lub czerwonego wina
6-8 ziaren jałowca
12 ziaren czarnego pieprzu
6 ziaren ziela angielskiego
2-3 liście laurowe
2 goździki
sól
tłuszcz do smażenia
przyprawy do duszenia mięsa

Przygotowanie :

Grzyby zalać wrzątkiem i odstawić na 2-3 godz. Następnie odsączyć i pokroić w paski.  
Cebulę obrać, pokroić w piórka. Udusić na patelni na tłuszczu i włożyć do garnka, w którym będziemy dusić mięso.
Mięso pokroić na kawałki (kroję w grubą kostkę o boku 4-5 cm), obsmażyć na patelni na tłuszczu, podobnie postępuję z nóżkami kaczki. Następnie mięso włożyć do garnka z cebulą, a patelnię zalać wodą (żeby wytworzyć sos do duszenia), dodać przyprawy (zwykle dodaję trochę mielonej papryki i ziół prowansalskich) oraz obowiązkowo sól. Po zagotowaniu zalać sosem mięso i przykryć. Dusić do miękkości na wolnym ogniu.
Świeżą kapustę drobno poszatkować, posolić i z niedużą ilością wody ugotować na półmiękko.
Kwaszona kapustę odcisnąć mocno z soku i  spróbować  ocenić jej kwaśność. Jeśli będzie zbyt kwaśna, sok odstawić, a samą kapustę opłukać wodą. Jeśli będzie akurat, soku nie wylewać, tylko zostawić, bo być może trzeba będzie go później dodać żeby poprawić smak. Kapustę drobno posiekać i ugotować  w małej ilości wody. Wrzucić liście i ziarna przypraw. Po ok. 30 min dodać gotową świeżą kapustę. W razie konieczności dodać wcześniej odpowiednią ilość odciśniętego soku. Wrzucić do kapusty grzyby i wodę w której się moczyły.
Do kapusty dodać uduszone mięso. Najpierw nogi kaczki pozbawiam kości. Mięso dzielę na kawałki i dodają do kapusty. Wlewam też sos.
Kiełbasę obieram z osłonki i kroję na półplasterki, dodaję do kapusty.
Boczek kroję w kostkę i obsmażam na patelni. Następnie dodaję go do bigosu razem z wysmażonym tłuszczem. Jeśli boczek ma skórę (zwykle ma) to odkrojoną na początku wrzucam w całości do kapusty dla smaku. Na końcu usuwam ją.
Gdy bigos nie jest dostatecznie gęsty, należy gotować go bez przykrywki, często mieszając.
Pod koniec gotowania dodać śliwki, koncentrat pomidorowy, musztardę i wino. Gotować jeszcze ok. 20 min.
Bigos musi nabrać smaku. Trzeba go zrobić kilka dni przed konsumpcją. Podgrzewany w międzyczasie lepiej dojrzeje. Jak jest mróz, wystawiam garnek na zewnątrz i to też mu dobrze robi. Czasem tak przygotowany bigos dzielę na porcje i zamrażam. Po rozmrożeniu i odgrzaniu zyskuje na smaku.