O świątecznych ciasteczkach i lesie w "mchu i paproci".

W naszym domu świąteczne przygotowania niezmiennie łączą się z wypiekiem ciasteczek. Jest ich zawsze kilka rodzajów. Mamy swoje ulubione od wielu lat. Trzy przepisy pojawiły się już na blogu i znajdziecie je TU - muchomorki, orzechowe i maślane łosie. Dziś kolej na podzielenie się z Wami naszym innym, stałym ciasteczkowym  "repertuarem". Lebkuchen piekę od wielu lat korzystając z przepisu zamieszczonego  na Good Food. Receptura  doskonale  się sprawdziła, choć dokonałam w niej drobnych zmian. Ciasteczka wystarczy, że postoją dwa dni i mają ten odpowiedni smak. Nie wymagają więc specjalnego leżakowania, ale można je równie dobrze zrobić dużo wcześniej i zamknąć w szczelnym pojemniku, żeby nie wysychały.
 
Drugi  przepis jest na  ciasteczka pekanowe. Korzystam z  udostępnionego przez Bajaderkę, z tej strony. W nim również nieco pozmieniałam. Jednym ze składników  jest oczywiście cukier. Wykorzystałam tu jasne muscovado. To jeden z moich ulubionych rodzajów cukru do wypieków. Ma delikatną barwę (nie zmienia więc koloru wypieków jak ciemny), a jednocześnie zachowuje swój aromatyczny posmak melasy, który niezwykle cenię. Bardzo Wam go polecam do świątecznych wypieków (i nie tylko).
 
 
Pierniczki zwane lebkuchen
 
 

 
 
Składniki:
 
500 g maki pszennej
170 g zmielonych migdałów
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
400 g płynnego miodu
170 g masła
skórka otarta z 1 pomarańczy i 1 cytryny
4 płaskie łyżeczki  imbiru
2 płaskie łyżeczki  cynamonu
2 strączki zielonego kardamonu (tylko ziarenka)
2 goździki
2 ziela angielskie
1/2 gwiazdki anyżu
1/2 łyżeczki startej gałki muszkatołowej
1 starte ziarno tonki (niekoniecznie)
 
Dodatkowo do lukru:
trzcinowy cukier puder
rum/ w wersji dla dzieci sok z cytryny
cukrowe konfetti
 
 
Masło i miód włożyć do garnka i delikatnie podgrzewać  tylko do rozpuszczenia się masła. Zamieszać, odstawić do przestygnięcia. Goździki, ziele, kardamon i anyż utrzeć w moździerzu na proszek. Wszystkie sypkie składniki wraz z przyprawami i skórką z cytrusów wymieszać w dużym naczyniu. Dodać następnie miód z masłem. Zagnieść w jednolitą masę. Ciasto odrywać po kawałku i od razu rozwałkowywać między dwoma kawałkami folii spożywczej na grubość ok. 3-4 mm. Wycinać dowolne, nieduże kształty. Układać na blasze wyłożonej pergaminem, pamiętając, że ciasteczka troszkę urosną. Piec w temperaturze 180 stopni przez 10-14 min (czas musimy dostosować indywidualnie do naszego piekarnika). Pierwszą partię zwykle piekę ok. 14 min, a później czas skracam. Po wyjęciu z piekarnika odczekać chwilę, następnie wyjąć ciasteczka na drucianą kratkę, przestudzić i polukrować. W tym celu trzcinowy cukier puder (używam takiego, bo jest mniej słodki niż biały) wymieszać w miseczce z rumem. Konsystencja powinna przypominać śmietanę (jednak nie powinna być za rzadka i zbyt gęsta, trzeba to wyczuć). Moczyć odwrócone wierzchem do dołu ciasteczka  i odkładać na kratkę, żeby lukier stwardniał. Jeśli chcemy dodać do ozdoby cukrowe konfetti to trzeba to nałożyć właśnie teraz. Lebkuchen  schować do słojów, puszek, najlepiej gdzieś głęboko, żeby doczekały do świąt.
Nie podaję ilości ciastek. Wszystko zależy od tego jakich używamy foremek i jak grubo rozwałkowujemy ciasto.
 
 
 
Ciasteczka z pekanami


 
 
Składniki:
 
400 g miękkiego masła
440 g mąki pszennej krupczatki
150 g jasnego muscovado
3 żółtka jaj L
3 łyżki golden syropu
1 łyżka melasy
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
330 g posiekanych grubo pekanów
 
Masło ubić mikserem na puszystą masę, dodając stopniowo pod koniec ubijania cukier (ubijać aż składniki połączą się dobrze). W oddzielnym, małym naczyniu rozbełtać żółtka, syrop, melasę i ekstrakt z wanilii. Dodać stopniowo do masy cały czas mieszając. Podobnie postąpić z mąką wymieszaną z posiekanymi pekanami. Gdy ciasto będzie już jednolite podzielić je na dwie części. Zawinąć w folię i schłodzić w lodówce przez dwie godziny.
Przed wałkowaniem wyjąć ciasto na ok. 10 minut żeby się nieco ociepliło. Wałkować podobnie jak lebkuchen między kawałkami folii spożywczej (żeby uniknąć podsypywania mąką co utwardza ciasteczka) na grubość 4 mm. Układać na blasze wyłożonej pergaminem. Piec w nagrzanym piekarniku do 170 stopni przez ok. 15 min (aż ciasteczka się zezłocą). Następnie przestudzić na metalowej kratce i schować do puszek. Proporcje na ok. 80 sztuk, jeśli wykorzystacie  metalową, okrągłą foremkę do wycinania o średnicy ok. 4- 4,5 cm.
Pekany mają jedną wielką zaletę - są znacznie bardziej miękkie niż inne orzechy. Wykrawanie ciasteczek przy ich grubo posiekanej strukturze nie zmienia kształtu wypieków. Nie warto stosować tu zamienników tych orzechów.


***


Podczas naszych różnych podróży odwiedzamy większość tego, co jest charakterystyczne dla ludzi i miejsc. Jednak zawsze najbardziej cenimy sobie kontakt z naturą. Tak jest też w domu, a las - każdy - to dla nas ważne miejsce. Pobyt w nim to odpoczynek, niezwykły kontakt z naturą, siłą dostojnych, żyjących nieruchomo drzew. Każdy stres, każdy problem można w lesie odreagować, dzięki niezwykłej energii, w którą czujemy się zaopatrzeni po każdym spacerze. Może właśnie dlatego  pokochaliśmy Szkocję. Tak nietrudno jest tam być samemu z ogromną naturalną przestrzenią, bez ludzi i bez odgłosów cywilizacji.
W okolicach Moniack, na zachód od Inverness gdzie mieszkaliśmy przez tydzień odbyliśmy sporo spacerów po okolicznych terenach. Jedno miejsce okazało się wyjątkowo urokliwe. Tajemniczy, spowity w wilgoci, omszały fragment lasu nazywa się  Reelig Glen.


Ruszyliśmy na spacer o poranku. Słońce dopiero tu zaglądało, powoli ogrzewając wilgotny po nocy las. Światło wydawało się jeszcze dość jaskrawe przy znikającym mroku nocy.


Reelig Glen to wąski i stromy wąwóz wyrzeźbiony przez pędzące wody.
 
 
Może to właśnie dzięki nim jest tam tyle wilgoci, że mchy i porosty są tu niemal wszędzie.
 
 
Pokrywają drzewa wyglądając jak zimowe ubranie.
 
 
Włochate mchy dzielą  miejsce z okazałymi porostami.
 
 
Te miały wielkość dębowych liści.
 
 
Nasiąknięte wodą jak gąbka sprawiają drzewom spory ciężar.
 
 
Pokrywają stare
 
 
 i młode gałęzie bez wyjątku.
 
 
Dzięki nim las wygląda mrocznie, tajemniczo ...
 
 
ale i niezwykle przytulnie.
 
 
Mchy wyścielają również podłoże,
 
 
 dzieląc je z innymi, lubiącymi takie warunki roślinami.
 
 
Są tu pełzające bluszcze,
 
 
 trawy i paprocie ...
 
 
 
Gdy słońce coraz śmielej zagląda do lasu, zaczynamy dostrzegać coraz wyraźniej mieszaninę drzew, które rosną dookoła.
 
 
Ścieżka prowadzi nas wśród  stuletnich daglezji, które mają ponad 50 m wysokości. Trudno dojrzeć jest smukłość i wielkość tych drzew, skoro sięga się ledwie do początku pnia od ziemi. Jednak w początku XX wieku doceniano już na tyle rosnące tu drzewa, że wykonano z nich maszty dla Discovery, ostatniego drewnianego trójmasztowca wybudowanego na Wyspach Brytyjskich. Wodowany w 1901 r. popłynął na pokładzie z Robertem Falconem Scottem na Antarktydę.
 
 
Choina zachodnia została sprowadzona tu w 1851 r. z Ameryki Północnej, gdzie rośnie naturalnie od Alaski po Kalifornię.
 

Cis - wiecznie zielony, chętnie sadzony w Wielkiej Brytanii na dziedzińcach kościelnych. Jest bardzo długowieczną, wolno rosnącą rośliną. Czy wiecie, że najstarsze polskie drzewo to właśnie cis ? Jest starszy od naszego państwa,  rośnie w Henrykowie Lubańskim.
 
 
Świerk ajański sprowadzono do Reelig Glen w 1861 r. To drzewo naturalnie rosnące w Japonii, Korei i na Syberii  tu akurat wymarło. Ponownie dokonano  udanej introdukcji w 1879 roku.
 
 
Jodłę olbrzymią zaczęto sprowadzać do Wielkiej Brytanii w 1832 roku. To drzewo pochodzące z północno-zachodniej Ameryki i Kanady. Szybko rośnie i osiąga wysokość ponad 100 m.
 
 
Jodłę szlachetną ceni się jako urokliwe, bożonarodzeniowe drzewko. Sprowadzono ją tu w 1830 r. Rośnie naturalnie tylko w USA w stanie Washington i Oregon. Tu osiąga ok. 50 m wysokości, choć w Ameryce dorasta do 80 m.
 
 
Lipa holenderska to ciekawa hybryda, powstała ze skrzyżowania lipy drobnolistnej z szerokolistną. Jej wysokość przekracza 40 m. Latem obsiadają ją chętnie mszyce, które produkują spadź. Miodna rosa spada na wszystko pod drzewem.
 
 
Jodła pospolita nie rośnie naturalnie w Wielkiej Brytanii. Zaczęto ją sprowadzać z kontynentalnej Europy już w 1603 r.
 

Duże okazy potrafią być nie tylko rosłe, ale  i masywne o pniach do 2 m średnicy.


Kończy się nasz urokliwy spacer po Reelig Glen.


Miejsce to jest uważane za skupisko najwyższych drzew w Wielkiej Brytanii. Wśród nich jest rekordzista - nazwany Dughall Mor,  mający 62 metry.


Dla nas jednak zostanie ono w pamięci jako niezwykły, urokliwy las.


Kiedy dzień trwał już na dobre, zniknęła parująca  o poranku wilgoć z drzew i gra silnego światła słońca i cienia, które tak trudno jest fotografować.


Niemniej urok omszałego lasu pozostał...


i zobaczyliśmy w tym świetle jeszcze więcej kolorów...


 
Na koniec gałąź ostrokrzewu kolczastego, rośliny  rosnącej w tym lesie i chętnie używanej na wyspach jako ozdobnej w czasie nadchodzących świąt Bożego Narodzenia.
 
 
 

Komentarze

  1. O jejku, jaką mam radosną niedzielę! Byłam w lesie, czułam wszystkie zapachy i trzeszczące gałęzie pod stopami, miękkość mchu. Widziałam czmychającego zajączka, słuchałam bajki z mchu i paproci.
    Dziękuję Wam kochani za tę pięknie i sugestywnie pokazaną Waszym obiektywem.
    A pierniczki i ciasteczka z pekanami , to wspaniale uwieńczenie smaków , zapachu zarówno czasu przedświątecznego jak i spaceru po leśnych ostępach .Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Bożenko :)pozdrawiamy Cię również serdecznie :)

      Usuń
  2. Ciasteczka w grudniu to jest to co tygryski lubią najbardziej , u mnie tłukę praktycznie same pierniczki , bo mi paczek prezentowych z piernikami narosło niemiłosiernie , ale jak jakimś cudem trochę czasu zostanie napiekę tez ciasteczek , bo lubię piec i jeść. I te pierniczki i ciasteczka sobie zapisuje bo przepisy i prezentacja pierwszy sort. Pienne widoki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak :) Tygryski to lubią ;D Dzięki Alciu :)

      Usuń
  3. Mmm, te ciasteczka z pekanami bardzo mi się spodobał :) Jak zdążę, to włożę takie do świątecznych puszek :)
    U nas park przechodzi w las :) W lasek w sumie raczej... ;) Bardzo lubimy tam spacerować :)
    Latem od dwóch lat wybieramy się na spływ kajakowy; ostatni fragment to szeroki strumień w tunelu z drzew. Seledynowe światło i gra cieni jest tam tak piękna, że za każdym razem nie mogę wyjść z podziwu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Gin, cieszy nas że las również lubisz :) ciasteczka polecamy :)

      Usuń
  4. Pyszne te ciasteczka, szczególnie zaciekawiły mnie te pekanowe :) A zdjęcia mchów jak z jakiegoś tajemniczego ogrodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuziu- bo to był taki tajemniczy las :) ciasteczka są pyszne, kruche :)

      Usuń
  5. Super, lubię patrzeć na ciasteczka są takie piękne i ciepłe
    ,
    pozdrawiam
    j

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja mama przyrządza prawie takie same pierniczki :) Są cudowne, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam takie ciasteczka! A najbardziej to chyba przygotowywać, jakoś mnie takie zajęcia odprężają :)
    Świetny klimat zdjęć lasu! Aż chciałoby się na spacer wybrać z aparatem :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas również wypiekamy co roku mnóstwo ciastek różnej maści. Zawsze robiła to moja mama, ale niestety w tym roku bardzo zachorowała i ja musiałam przejąć ten obowiązek. I do tej pory udało mi się upiec tylko amoniaczki. Jeszcze będą kruche ciastka ze skwarek i florentynki. I to będzie pewnie tyle, choć Twoje bardzo kuszą...I jedne i drugie cudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenko-ciastka ze skwarek piecze wciąż moja mama i bardzo je lubię :) kiedyś piekłam florentynki przez kilka lat. Papierowy przepis w czasie przeprowadzki gdzieś przepadł razem z innymi :) szkoda... Trzymam kciuki, żeby wszystkie kulinarne Twoje plany udały się :) pozdrawiam

      Usuń
  9. U mnie też ciasteczka w święta muszą być! A jak wiadomo przepisów na ciasteczka nigdy nie za wiele. Zdjęcia jak zawsze zapierają dech w piersiach, są piękne. Pozdrawiam świątecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Małgosiu,
    Twoje ciasteczkowe propozycje bardzo mi się podobają!
    I o ile z orzechami nie mogę jeść, to Lebkuchen też wypiekam.
    Drzewa w mchach są cudne!
    Uwielbiam na nie patrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Urokliwe miejsce, ale mieszkać tam bym nie chciała, nie lubię aż takiej wilgoci, brrr... ;)
    Natomiast wycieczka po takim lesie z pysznymi ciasteczkami w plecaku brzmi kusząco.:)
    Bardzo podobają mi się Wasze ciasteczkowe propozycje, szczególnie ta z pekanami.
    Pozdrawiam Was przedświątecznie!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Leśne" zdjęcia niesamowite !
    Życzę Wam Kochani spokojnych i błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...