Stek z antrykotu wołowego z pieczonymi ziemniakami i zieloną fasolką szparagową.

Stek z antrykotu wołowego z pieczonymi ziemniakami i zieloną fasolką szparagową.



Składniki dla dwóch osób:

2 steki z antrykotu wołowego, każdy po 250g - ma być bowiem dużo i dobrze
szalotka
ząbek czosnku
plasterek boczku
sól, pieprz
kilka świeżych gałązek tymianku i rozmarynu
chlust czerwonego wina
2 łyżeczki masła
6 małych ziemniaczków
zielona fasolka szparagowa

Wykonanie:

Ziemniaki obrać i ugotować. Następnie smażyć na maśle klarowanym z gałązką tymianku do lekkiego zbrązowienia.
Szalotkę i czosnek drobno posiekać. Smażyć na maśle klarowanym z plasterkiem boczku, gałązkami tymianku i rozmarynu przez kilka minut. Odcedzić masło przez sito wlewając z powrotem na patelnię. Szalotkę i czosnek zachować - dodamy je na koniec do ugotowanej fasolki.
Fasolkę przycinamy równo z obu stron i gotujemy w osolonej wodzie przez około 10 minut. Odcedzamy dodajemy łyżeczkę masła oraz usmażoną wcześniej szalotkę z czosnkiem.
W międzyczasie przyprawiamy steki z antrykotu solą i pieprzem. Smażymy je na maśle ze smażenia szalotki i czosnku po około 2-3 minut z każdej strony (w zależności od preferowanego stopnia wysmażenia), najpierw na dużym ogniu, potem go zmniejszając. Długość smażenia uzależniona jest od grubości mięsa. Zdejmujemy z patelni, by odpoczął. Zwiększamy ogień i deglasujemy patelnie czerwonym winem, po czym dodajemy łyżeczkę masła silnie mieszając. Uzyskamy niewielką ilość aromatycznego sosu.
Podajemy danie - pokrojony w plastry stek polany niewielką ilością sosu, plasterek boczku, ziemniaczki i fasolkę oraz gałązkę tymianku dla ozdoby.
Antrykot ma w sobie wiele smaku. Tłuszcz, który w czasie jedzenia odkładamy nadaje mu w czasie smażenia dodatkowy aromat. To danie dla głodnych mięsożerców.

Wśród Masajów.

Wśród Masajów.


Prawdziwą przygodą podczas wszelkich podróży są dla mnie spotkania z ludźmi. Często właśnie wrażenia z interakcji są potem kwintesencją refleksji i wrażeń z danego kraju, które odbieram jako pozytywne lub z odrobiną dziegciu, różnie to bywa … 

Przestrzeń, którą poznaję nie może być wyobcowana z ich towarzystwa. Lubię sobie czasem przysiąść gdzieś „na boku”, aby popatrzeć na codzienny rytm życia. Podoba mi się obserwowanie osób przeciętnych, które wyróżniają się tylko trochę, aby zwrócić moją uwagę, moją - czyli osoby, która najczęściej przemieszcza się w pośpiechu. Mimo tempa, które sobie narzucam odnoszę wrażenie, że podczas podróży czas się kurczy i czuję się tak jakbym w tydzień przeżyła miesiąc. Hawking, brytyjski astrofizyk i kosmolog (z którym łączy mnie głównie zamiłowanie do trufli czekoladowych i creme brulee ;) napisał w „Krótkiej historii czasu”, że świat ostatecznie skurczy się i zapadnie w sobie. Gdy „mój świat” zapada się w sobie …mam tylko jeden sposób na to, żeby uniknąć katastrofy ;), wsiadam w samolot i lecę w odległe miejsce. Patrzę na życie innych i nabieram dystansu do swojego…z różnymi wnioskami. 

Jest jednak pewien problem, problem-prawidłowość. Od „zawsze” zmagam się z fotografowaniem ludzi i gdy widzę niezadowolenie z „wymierzonego” obiektywu, rezygnuję ze zdjęcia. Często porozumiewawczo „pytam” czy mogę i kończy się to negatywnym efektem. Jednak robię maleńkie postępy w tym względzie. Mam nadzieję, że z czasem będę sobie radzić bardziej skutecznie. Dziś post o ludziach - barwnych, odważnych, ciekawych, żyjących w naturze, w której ryzyko utraty życia w naszych warunkach europejskich nie istnieje. Wracam z utęsknieniem do Afryki.



Wytrawne bułeczki drożdżowe  do odrywania z nadzieniem.

Wytrawne bułeczki drożdżowe do odrywania z nadzieniem.

Dziś zapraszam na bułeczki, które robię od kilku lat. Uwielbiam je i chętnie do nich wracam. Świeże i mięciutkie smakują same i jako dodatek do sałatki. Czasem też je mrożę (wtedy jednak gubią dekorację ;) i po podgrzaniu w kuchence mikrofalowej smakują jak wyjęte z piekarnika. Przepis odkryła przede mną pewna bardzo inspirująca mnie osoba, od której wiele się nauczyłam. To Ania-Bajaderka. Zapraszam na :


BUŁECZKI DROŻDŻOWE DO ODRYWANIA NADZIEWANE SEREM I ZIOŁAMI



Suflet rabarbarowo-truskawkowy z orzechową kruszonką.

Suflet rabarbarowo-truskawkowy z orzechową kruszonką.

Zapraszam dziś do zrobienia sezonowego deseru. W smaku wyrazisty, zrównoważony i lekki jak mgiełka. Właśnie teraz kiedy świeże owoce smakują najlepiej (rabarbar i nasze, polskie truskawki stanowią duet idealny) warto go zrobić. Do tego  kruszonka, która ma nie tylko inną teksturę ale i ciekawie wzbogaca smak dania.


Suflet rabarbarowo-truskawkowy z orzechową kruszonką

proporcje na 3 suflety:
250 g rabarbaru
150 g cukru pudru
75 g truskawek
skórka otarta z połowy cytryny
3-4 łyżki wody
1 łyżeczka mąki kukurydzianej
2 białka
miękkie masło i cukier puder do przygotowania ramekinów
składniki na kruszonkę :
20 g mąki pszennej
10 g miękkiego masła
5 g brązowego cukru
5 g płatków owsianych
1 czubata łyżka posiekanych orzechów laskowych
Ramekiny wysmarować miękkim masłem, wstawić je do lodówki. Gdy masło stwardnieje, powtórzyć czynność, posypać wnętrze naczyń cukrem pudrem i znów wstawić do lodówki, żeby masło stwardniało.
Rabarbar obrać i pokroić na kawałki o długości ok. 1 cm. Dodać połowę cukru pudru, wodę i skórkę z cytryny. Gotować kilka minut do zmięknięcia pod przykryciem. Dodać pokrojone truskawki i gotować kilka minut bez przykrycia, żeby jednocześnie odparowywać masę owocową. Następnie posypać z wierzchu ugotowaną masę mąką kukurydzianą i energiczne zamieszać, pogotować jeszcze ok. 1 min. Odstawić do ostygnięcia i zmiksować "żyrafą" do wygładzenia masy.
Włączyć piekarnik na 180 stopni. Posiekać orzechy i uprażyć je na patelni. Z podanych pozostałych składników (bez orzechów) zagnieść kruszonkę, a na koniec dodać orzechy. Wymieszać i zapiec w foremce/naczyniu żaroodpornym   przez kilka minut na złoto. Po upieczeniu wyjąć kruszonkę, a temperaturę ustawić na 200 stopni.
Ubić białka z drugą połową cukru pudru na sztywną i błyszczącą masę. Delikatnie wymieszać z masą owocową w taki sposób, żeby nie zniszczyć pęcherzyków powietrza w pianie.
Przygotowane ramekiny (u mnie o wymiarach : średnicy ok. 9 cm i wysokości ok. 6,5 cm) napełnić do brzegów masą. Kciukiem zrobić dookoła rowek miedzy masą a ramekinem. Wstawić suflety do piekarnika i piec przez 6-7 min. Następnie posypać każdy suflet łyżką kruszonki i piec kolejne 4 minuty. Spożywać  zaraz po upieczeniu.
Prowansja śladami Paul'a Cezanne'a

Prowansja śladami Paul'a Cezanne'a

Kiedy planowaliśmy podróż po Prowansji, jednym z ważnych dla nas motywów było podążanie śladami malarzy - Picassa, Matisse'a, Chagalla, van Gogha, Renoira. Wielu z nich upodobało sobie południe Francji, zwłaszcza na przełomie XIX i XX wieku. W okresie tym powstawały nowoczesne kierunki malarskie dające początek licznym ich odmianom. Klimat, światło, różnorodność przyrody były dla artystów źródłem inspiracji, a ich dzieła stały się hołdem dla Prowansji, znajdując jednocześnie godne miejsce w historii sztuki i największych muzeach świata.


Risotto z aromatycznymi dodatkami. Gdyńska "Sztuczka" - nasza słodka tajemnica.

Risotto z aromatycznymi dodatkami. Gdyńska "Sztuczka" - nasza słodka tajemnica.

Trójmiejski rynek kulinarny ma swoich zwolenników. Ktoś kto chce zjeść dużo znajdzie sporo miejsc, które zaspokoją żądze głodomora. Są też miejsca, które chętnie nakarmią turystę smażoną rybą, czasem świeżą, często mrożoną, zwykle z frytkami i tak zwanym bukietem surówek. Gdańsk zaoferuje marne i drogie jedzenie na Długim Targu, czy nad Motławą. Turyści będą oczywiście jeść i zachwycać się lub narzekać.

Może jestem niesprawiedliwy, ale według mnie trójmiejska mapa restauracji prezentuje się, optymistycznie oceniając, średnio.

Są jednak wyjątki i to nie te chlubiące się bogatą historią, a istniejące od zaledwie kilku lat. W Gdańsku, Sopocie, Gdyni...

Dziś o "Sztuczce", naszym ulubionym miejscu serwującym fantazyjne menu, które uwielbiamy spożywać wieczorem, nie uciekając jednak również od propozycji lunchowych.

Zwykle korzystamy z regularnego menu lub z dań dnia, bo wśród nich pojawiają się prawdziwe rarytasy jak turbot, czy walijska jagnięca biodrówka. Tym razem  Małgosia skorzystała z sześciodaniowego menu degustacyjnego. Byliśmy ciekawi jak serwis pogodzi je z moim zamówieniem dań z karty. Przyznam, że udało im się to doskonale. Ciekawostką jest fakt, że obecne menu degustacyjne odzwierciedla dania mistrzów kuchni takich jak choćby Heston Blumenthal, Tom Kerridge, czy Ferran Adria.

Szefem kuchni jest Rafał Wałęsa. Człowiek skromny i wielki pasjonat sztuki kulinarnej, który zachwyca nas swoimi daniami, zaskakuje i zadziwia tym co podaje jednocześnie hołdując zasadzie, że potrawa musi mieć w sobie "dużo smaku", a trzy dania powinny spowodować, że klient wychodzi z restauracji najedzony, nie przejedzony, ale co najważniejsze spełniony. Ale zanim zaczniemy naszą ucztę, sam coś ugotuję.

Postanowiłem odtworzyć swoją  przystawkę ze "Sztuczki" w nieco zmodyfikowanej formie. Oto:


RISOTTO Z AROMATYCZNYM CAMEMBERTEM, ORZECHAMI PECAN, RODZYNKAMI, GROSZKIEM I RZODKIEWKĄ

Toskania - Opactwo Sant'Antimo.

Toskania - Opactwo Sant'Antimo.

Dziś zabieram Was do krainy gdzie rośnie rozmaryn :) Wybrałam skromne i ciche miejsce,  gdzie można niemal dotknąć "odległej przeszłości", pokontemplować w ciszy, poczuć kojący chłód wnętrza kamiennej budowli wystawionej na słońce Toskanii  i odpocząć od zatłoczonych miast i miasteczek. To Opactwo Sant'Antimo  położone w sąsiedztwie Castelnuovo dell'Abate, w pobliżu Montalcino (o którym zapewne kiedyś napisze Piotr ze względu na upodobanie do brunello ;).


Chleb z pieczonymi ziemniakami i rozmarynem na zakwasie.

Chleb z pieczonymi ziemniakami i rozmarynem na zakwasie.

Wokół pachną bez i konwalie, a w domu młode pieczone ziemniaki z rozmarynem i chleb...
W majowej piekarni AMBER pieczemy chleb zaproponowany przez MONIKĘ. To pyszny, pszenny chleb na zakwasie. Warto poświęcić trochę czasu i zrobić najpierw pszenny zakwas, a potem sam wypiek. Piszę o zrobieniu zakwasu, bo zwykle korzystam z żytniego, a pszenny robię okazjonalnie  pod konkretny wypiek. Jak zrobić pszenny zakwas z żytniego znajdziecie w WEEKENDOWEJ PIEKARNI.
Przepis na chleb dodaję do comiesięcznej listy Wisly NA ZAKWASIE I NA DROŻDŻACH :)


Chleb z pieczonymi ziemniakami i rozmarynem


Szparagi z miodowym winegretem, wędzoną (lub suszoną) szynką, kaparami i parmezanem

Szparagi z miodowym winegretem, wędzoną (lub suszoną) szynką, kaparami i parmezanem

To przepis na szybką przystawkę lub przekąskę. W sam raz na sezon szparagowy. Świeże warzywa mają mnóstwo smaku, który wzbogaca winegret i dodatki.


Składniki (na 2 porcje):

po 10 sztuk białych i zielonych szparagów
2 plastry cienko krojonej szynki wędzonej lub suszonej szynki
łyżka małych pokrojonych kaparów
oliwa, sok z cytryny, miód, sól i pieprz - do przygotowania winegretu
starty parmezan
2 suszone pomidory
1 czubata łyżka bardzo drobno pokrojonej fety

Wykonanie:

Szparagi, po odłamaniu zdrewniałych części i wyrównaniu gotujemy w osolonej wodzie przez 4-7 minut (w zależności od grubości). Oczywiście wcześniej je obieramy, ale nie jest to konieczne w przypadku zielonych szparagów.

Przygotowujemy miodowe winegret. Nie podaję proporcji, bo należy odpowiednio zrównoważyć smaki. Do winegretu dodajemy pokrojone kapary oraz drobno posiekaną szynkę oraz posiekane suszone pomidory.

Zielone i białe szparagi układamy naprzemiennie na talerzu, nakładamy na nie winegret z szynką, kaparami, suszonymi pomidorami, po czym posypujemy fetą i parmezanem.

Tarta szparagowa.

Tarta szparagowa.


Sezon szparagowy w pełni. Subtelne w smaku, należące do tej samej rodziny warzywo co cebula, czosnek, czy por, znane jest już od ponad 2000 lat. Starożytni Grecy uwielbiali dzikie szparagi, ale to Rzymianie jako pierwsi zaczęli ich uprawę. Obie nacje doceniały ich smak i ponoć lecznicze właściwości. W XVI wieku szparagi zawojowały Francję i Anglię, skąd w erze kolonizacji trafiły do Ameryki. My z utęsknieniem czekamy co roku na sezon, kiedy to pyszne warzywo możemy zamienić w smakowite dania.


Tarta ze szparagami, fetą i jajeczno-chrzanowym kremem


Składniki:
składniki na foremkę o wymiarach zewnętrznych 35cm x 11cm

na kruche ciasto:
170 g mąki krupczatki
90 g masła
1 żółtko
2-3 łyżek zimnej wody
sól do smaku

na jajeczno-chrzanowy krem:
3 żółtka
150 g kwaśnej, gęstej śmietany 18%
75 g śmietany kremówki
1,5 łyżki chrzanu
pół pęczka pokrojonego cienkiego szczypiorku (siedmiolatki)
sól i pieprz

zielone szparagi
ser feta pokrojony w słupki

Wykonanie:
Przygotowujemy kruche ciasto. Wszystkie składniki miksujemy pulsacyjnie w malakserze. Zimną wodę dodajemy w takiej ilości, aby otrzymać odpowiednio zwartą konsystencję. Następnie  ciasto delikatnie rozwałkowujemy i wkładamy do natłuszczonej formy. Chłodzimy przykryte w lodówce przez godzinę. Przed pieczeniem nakłuwamy widelcem. Pieczemy przez 10 minut  w 180 C pod obciążeniem (kulki ceramiczne, fasola...), po czym kolejne 5 minut bez obciążenia.

Wszystkie składniki kremu jajeczno-chrzanowego mieszamy ze sobą. Wlewamy do podpieczonej tarty. Układamy naprzemiennie zielone szparagi i słupki sera feta. Pieczemy przez 10 minut w 200 C i kolejne 20 minut w 180 C (aż nasza tarta będzie złoto-brązowa).

Po upieczeniu odstawiamy na 5 minut, po czym wyjmujemy z formy i podajemy.

Zupa krem z białych i zielonych szparagów

Zupa krem z białych i zielonych szparagów




Składniki (na 2-3 porcje):

duża cebula
ząbek czosnku
łyżeczka suszonego estragonu
masło
700 ml bulionu

190 g zielonych szparagów (po oderwaniu zdrewniałej części)
garść świeżych liści szpinaku

180 g białych szparagów (po oderwaniu zdrewniałej części)
25 g płatków migdałów
gałka muszkatołowa
łyżeczka soku z cytryny

sól, biały pieprz

Wykonanie:

Oderwane zdrewniałe części szparagów wygotowujemy w bulionie, po czym odcedzamy je i wyrzucamy.

Posiekaną cebulę i czosnek smażymy na maśle, dodajemy estragon. Odstawiamy.

Odcinamy 6-9 główek zielonych szparagów (w zależności od ilości porcji, czy dwie duże, czy może trzy średnie). Gotujemy je 3-4 minut w osolonej wodzie i zostawiamy do dekoracji. W otrzymanej połowie płynu gotujemy zielone szparagi, po kilku minutach dodajemy liście szpinaku bez ogonków. Dodajemy dwie trzecie przygotowanej wcześniej cebuli z czosnkiem i gotujemy jeszcze przez chwilę. Przyprawiamy solą i pieprzem. Po ugotowaniu miksujemy.

Białe szparagi obieramy. Gotujemy je w drugim garnku w pozostałej części bulionu. Dodajemy uprażone na patelni płatki migdałów, zostawiając kilkanaście z nich do przybrania dania. Dodajemy również pozostałą cebulę z czosnkiem.Przyprawiamy gałką muszkatołową, solą i pieprzem. Miksujemy, po czym dodajemy do smaku sok z cytryny.

Konsystencja zupy z zielonych szparagów jest kremowa, zaś z białych - kremowo-ziarnista dzięki dodatkowi migdałów. Istotne jest, aby gęstość obu zup kremów była podobna, więc odpowiednio redukujemy lub dodajemy stopniowo bulionu.

Wlewamy obie zupy na talerz z przeciwnych stron w tym samym momencie. Dekorujemy odpowiednio płatkami migdałów i główkami szparagów. Skrapiamy oliwą.

Alzacja - miasteczko Riquewihr.

Alzacja - miasteczko Riquewihr.

Sezon szparagowy w pełni, ale okazuje się że niełatwo jest dobrać do nich odpowiednie wino.  Na pewno służą im świeże, cytrusowe smaki białych win pozbawione nut dębu.


Udaliśmy się do Alzacji, gdzie tamtejszy riesling idealnie podkreśla ich subtelny smak. Słynny alzacki szlak wina leży na południowy-zachód od Strasburga.
  

Przemieszczając się nim mijamy średniowieczne miasteczka i wioski, w których znajdujemy charakterystyczne domy o elewacjach z pruskiego muru.


Uprawia się tu winorośla na ponad piętnastu tysiącach hektarów.


Oprócz rieslinga spotkamy tu również takie odmiany jak pinot gris, gewurztraminer czy alzacki muscat.


Najlepsze wina pochodzą z środkowej części regionu, gdzie Wogezy chronią winnice przed wiatrem znad Atlantyku.


Właśnie w tym regionie postanowiliśmy spróbować kilku białych win. Otoczone murem Riquewihr to urocze miasteczko położone w środku morza winnic.


Do rewolucji należało do hrabiów Wirtenbergii, dziś natomiast wygląda jak skansen, może dlatego że jako z jedno z nielicznych nie ucierpiało podczas wojny.


Idziemy pod górę główną Rue de Gaulle, mijając ukwiecone balkony oraz sklepiki i piwnice zapraszające do degustacji.


Winom towarzyszą też prezentacje lokalnych produktów i charakterystyczne francuskie przysmaki.


W kontemplowaniu historii przeszkadza trochę spora ilość turystów,


ale wystarczy wejść w boczne uliczki, by zagubić się wśród kamiennych domków i brukowanych uliczek.


Urok miasteczka jest bezdyskusyjny,






ale nas jak zawsze ciągnie na wieś, gdzie zapach łąk i kwiatów oraz śpiew ptaków koi nasze dusze i umysły.



Itaparica - odkrywamy uroki brazylijskiej prowincji.

Itaparica - odkrywamy uroki brazylijskiej prowincji.

Pierwszego listopada roku pańskiego 1501 Amerigo Vespucci wpłynął na wody ogromnego akwenu, który nazwał Zatoką Wszystkich Świętych. Dziś jest ona znana pod portugalską nazwą - Baia de Todos os Santos. Niecałe pół wieku później, w 1549 roku Tome de Sousa na rozkaz portugalskiego króla zbudował tu twierdzę i dał początek pierwszej stolicy Brazylii. Salvador de Bahia, bo o nim mowa, jest dziś perełką, którą zdecydowanie należy odwiedzić podczas podróży do tego kraju. To miejsce o wyjątkowej wartości historycznej wyróżniające się afro-brazylijską kulturą "dzięki" importowi afrykańskich niewolników wykorzystywanych na pobliskich plantacjach trzciny cukrowej czy tytoniu. Ich potomkowie definiują kulturę tego niezwykłego miasta, które po raz pierwszy zobaczyliśmy z pokładu samolotu, a w którym później zatopiliśmy się bez reszty.


Moqueca de Peixe - rybny przysmak brazylijskiego stanu Bahia.

Moqueca de Peixe - rybny przysmak brazylijskiego stanu Bahia.

Są potrawy, które kojarzą mi się z konkretnymi miejscami. Kiedy wspominam danie, którym chcemy się dziś z Wami podzielić moim oczom ukazuje się cicha, tropikalna wyspa obmywana falami Atlantyku. MOQUECA to potrawa kuchni brazylijskiej charakterystyczna dla stanu Bahia, którego stolicą jest Salvador. Na Itaparice raczyliśmy się wersją z krewetkami (Moqueca de Camarao), jedliśmy też Moqueca Mista z różnymi owocami morza, dziś zaś ugotujemy wersję rybną.



MOQUECA DE PEIXE


Składniki na 3-4 porcje:

ryba o białym i ścisłym mięsie (ok. 1 kg)
3 ząbki czosnku
1 cebula
papryczki malagueta (można zastapić ostrymi papryczkami chilli; ilość zależy od oczekiwanego stopnia pikantności)
garść świeżych liści kolendry
sok z dwóch limonek
3 posiekane pomidory bez skóry (mogą być z puszki)
mała czerwona papryka – drobno posiekana
mała zielona papryka – drobno posiekana
olej do smażenia
łyżeczka startego w moździerzu kuminu

80-100 ml mleczka kokosowego
opcjonalnie - bulion rybny
3 łyżki oleju dende (można zastąpić go olejem z orzeszków arachidowych)


SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:

1.Ryby odfiletować.

2.Połączyć połowę posiekanego czosnku, drobno posiekane liście kolendry, sok z limonek, kumin, sól, pieprz;
3.Filety ryby  marynować w powyższej marynacie przez minimum godzinę.

4.Posiekać drobno cebulę, paprykę i papryczki malagueta (chili).
5.Zeszklić cebulę i resztę czosnku na oliwie z oliwek, dodać posiekaną paprykę, papryczki malagueta i dusić przez kilka minut, po czym dodać posiekane pomidory i całość jeszcze chwilkę dusić. Można też dodać rybnego bulionu - wówczas danie będzie pływać w sosie, jak to na Itaparice.
6.Podsmażyć filety z ryby po minucie z każdej strony, ułożyć ją w podduszonych warzywach, dodać olej dende i dusić przez dziesięć do kilkunastu minut, w zależności od grubości filetów.
7.Wyłożyć rybę i dodać do warzyw resztę posiekanej kolendry oraz mleczko kokosowe. Wymieszać i gotować przez kolejną minutę.
8.Włożyć rybę z powrotem do sosu , podgrzać i natychmiast podawać.

Przepis może być modyfikowany, a smak może być bardziej pikantny lub czosnkowy w zależności od preferencji. Danie podajemy z ryżem albo puree z manioku, jak w naszym ulubionym tanim barze na Itaparice, gdzie przyznam, papryczek malgueta było całkiem sporo.

Szparagowe ragoût

Szparagowe ragoût

Sezon szparagowy czas zacząć :) Polecamy sałatkę ze szparagów z naszego pierwszego blogowego wpisu KLIK i zapraszamy na  szparagowe danie na ciepło. Dziś z kuchni francuskiej...

Szparagowe ragoût