Spacer po ulicach Agry.

Spacer po ulicach Agry.

Agra to miasto w Indiach, które najczęściej najczęściej kojarzy nam się z Tadż Mahal i Czerwonym Fortem, ale o zabytkach Agry napiszę innym razem. Dziś zapraszam na spacer po ulicach Agry. Jak wszędzie w Indiach nie będziemy tam sami. Ba nawet trzeba uważać co dzieje się nad naszymi głowami.


Kaddu - dynia po hindusku na Festiwal Dyni z Beą.

Kaddu - dynia po hindusku na Festiwal Dyni z Beą.

Kiedy sięgam pamięcią do dawnych, dziecinnych lat...dynia kojarzy mi się jedynie z zupą robioną na słodko lub marynowaną w słojach na zimę. Z pewnością mogę napisać, że moja dyniowa edukacja zaczęła się dzięki Bei  :) za co jej serdecznie dziękuję. Dziś doceniam różnorodność tych niezwykłych warzyw, których coraz więcej jest na naszym rynku. Zaglądam wtedy na  strony bloga Bei, żeby zidentyfikować dynię i dowiedzieć się czegoś więcej o jej cechach gatunkowych czy zastosowaniu. Korzystam z jej wspaniałych przepisów i odkrywam najróżniejsze zastosowania dyń w kuchni. Trudności z zakupem dyń można czasem pokonać dzięki wsparciu życzliwych ludzi :) Smak dyni piżmowej poznałam kiedyś dzięki życzliwości Basika z blogu " Mozaika życia" , która przesłała mi dynie pocztą :) I tak....Festiwal Dyni okazuje się nie tylko możliwością podzielenia się przepisami na dania z dyń ... ale i okolicznością do utrzymywania bardzo rozwijających znajomości. W tym roku po raz pierwszy dołączamy do Festiwalu Dyni jako bloggerzy :) Oto nasza
 propozycja :

KADDU...czyli dynia po hindusku
(przepis pochodzi z książki  Madhur Jaffrey  " Wśród mangowych drzew"

Składniki na ok. 4 porcje :
- ok. 900 g  dyni obranej ze skórki, bez pestek, pokrojonej w kostkę o boku 2,5 cm (mniej
  więcej tyle otrzymamy z dyni o wadze ok. 1,3-1,4 kg)
-60 ml oleju roślinnego
-1/2 łyżeczki całych ziaren kuminu
-1/2 łyżeczki całych ziaren gorczycy
-1/4 łyżeczki ziaren czarnuszki
-1/4 łyżeczki całych ziaren kopru
-1/8 łyżeczki całych ziaren kozieradki
-2-3 suszone papryczki chili
-3/4 łyżeczki soli
-1 i 1/2 łyżki brązowego cukru

Olej wlać na dużą patelnię, po rozgrzaniu wrzucić kmin i gorczycę, gdy ziarna zaczną podskakiwać - dodać czarnuszkę, koper, kozieradkę i chili. Wymieszać i na to wrzucić całą dynię. Mieszać przez ok. 2 min, następnie przykryć, zmniejszyć ogień i dusić do miękkości. Czas duszenia zależy od rodzaju dyni, autorka przepisu podaje  40 min, ale moja dynia po 20 min była już gotowa. Co pewien czas trzeba dynię zamieszać i przykryć  znów pokrywką. Na koniec dodać sól i cukier, wymieszać nieco ugniatając dynię, podawać gorące danie.
Tak przygotowana dynia jest pyszna jako danie wegetariańskie, zwłaszcza z jakimś hinduskim chlebem. Może być też bardzo dobrym dodatkiem do mięs czy  naleśników. Nam bardzo smakowała z grzankami z  kozim serkiem :)
Smacznego :)

Dyniowe gnudi

Dyniowe gnudi

Czas na jesienne dania. Gnudi to nasze ulubione kluseczki, do tej pory jedliśmy je jedynie w wersji szpinakowej TU - klik. Okazuje się, że zrobione z miąższem z dyni są równie dobre. Polecamy je :)


DYNIOWE GNUDI


Składniki na dwie duże porcje :

-1 opakowanie ricotty (250 g),
-1 jajko( potrzebujemy TYLKO żółtko),
-mąka pszenna (2 łyżki do masy klusek i trochę do podsypania),
-2-3 czubate łyżki startego parmezanu na drobnej tarce + ok. dwóch łyżek czubatych do
posypania gotowych gnudi),
-330 g pieczonej dyni
-masło do polania(wg uznania),
-listki szałwi (ok. 10),
-sól, gałka muszkatołowa ( ok. 1/2 łyżeczki),
-1 łyżka oleju.

Listki szałwi posiekać w wąskie paseczki. Masło rozpuścić na wolnym ogniu, wrzucić listki i całość powoli smażyć, tak, żeby listki były złotawe i chrupiące, a masło przeszło smakiem szałwii. Odstawić.

Upieczona dynię zmiksować "żyrafą" lub przecisnąć przez praskę. Połączyć masę z ricottą, żółtkiem, parmezanem, 2 łyżkami mąki, gałką i solą. Całość wymieszać do połączenia się składników.

Wstawić w dużym garnku wodę do gotowania gnudi- osoloną z dodatkiem łyżki oleju (jeśli macie możliwość bardzo szybkiego zagotowania wody-zróbcie to pod koniec wykonania gnudi, gdyż muszą być zaraz po zrobieniu ugotowane).

Następnie na podsypanej mąka powierzchni rozwałkować część masy ciasta na wałek o grubości ok. 4 cm i kroić nożem ok. 2 cm gnudi. Delikatnie je w dłoniach wygładzić i odłożyć na omączoną deskę. Powtórzyć czynność z resztą ciasta.

Gnudi wrzucić na gotująca wodę i wyjmować zaraz po wypłynięciu. Przed podaniem polać ciepłym masełkiem szałwiowym i posypać startym serem.

Smacznego :)
Jesienne tarteletki

Jesienne tarteletki


JESIENNE TARTELETKI


Składniki na dwie tarteletki o średnicy foremki 12 cm :

na ciasto :

50 g zmielonych orzechów laskowych
50 g mąki krupczatki
50 g masła
20 g drobnego cukru
1 żółtko

na wypełnienie:

170 g zmiksowanego miąższu upieczonej dyni
4 łyżki śmietany do deserów 36% czyli crème fraîche
2 łyżki świeżego soku z pomarańczy
skórka  starta z jednej niedużej pomarańczy
1 płaska łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki imbiru w proszku
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
roztarte w moździerzu - pół goździka i małe ziarenko ziela angielskiego
50 g gorzkiej czekolady do ozdoby

Pokrojoną na kawałki i posmarowaną oliwą  dynię  upiec na pergaminie w piekarniku przez ok. 20 min w temp. 200 stopni. Ostudzić, a następnie zmiksować potrzebną ilość.
  
Składniki na ciasto  szybko zagnieść, zawinąć w folię spożywczą i włożyć na 30 min do lodówki. Wysmarować foremki tłuszczem. Ciasto podzielić na dwie części, każdą z nich rozwałkować i wypełnić foremkę. Wyrównać brzegi.

Włączyć piekarnik na 170 stopni.

Przygotować wypełnienie. Miąższ dyni wymieszać z przyprawami, Crème fraîche, sokiem i skórką pomarańczy. Wymieszać i wyłożyć na spód tarteletek. Piec ok. 20 min.

Gdy tarteletki ostygną, rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej i dowolnie ozdobić wierzch.

Smacznego :)

Zupa krem z dyni, jabłka i cebuli.

Zupa krem z dyni, jabłka i cebuli.


Składniki: 
2 kg całej dyni hokkaido
2 białe cebule 
3 jabłka
6 ząbków czosnku
100 ml oliwy
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka startej gałki muszkatołowej
bulion warzywny lub drobiowy
chilli, sól, pieprz 
przybranie: listki szałwii, plasterki bekonu i pestki dyni

Dynię pokroić na 3-5 cm kawałki, cebulę w plastry, jabłka na 8 części, zaś czosnek obrać pozostawiając w całości. Wszystko położyć na blasze, posypać cynamonem i gałką, przyprawić solą i pieprzem, po czym połać oliwą. Piec w piekarniku w temperaturze 180C przez 30-40min.

Upieczone warzywa i owoce przełożyć do garnka, dolać bulion i gotować na małym ogniu przez 15 minut. Zmiksować na zupę krem dolewając tyle bulionu, aby osiągnąć pożądaną gęstość. Ewentualnie doprawić (opcjonalnie można dodać chilli dla zaostrzenia smaku).

Pestki dyni uprażyć na suchej patelni. Cienkie plasterki boczku pokroić na szerokość ok. 0,5 cm, po czym podsmażyć. Liście szałwi smażyć na maśle na średnim ogniu, aż będą lekko chrupiące.

Zupę podawać dekorowaną plastrem lub dwoma boczku, kilkoma listkami szałwi oraz pestkami dyni.
Sierociniec słoni  w okolicach Nairobi.

Sierociniec słoni w okolicach Nairobi.


Dziś zebrało mi się na wspomnienia z Kenii. Byliśmy tam w 2011 r. Pisałam już o domu Karen Blixen tu-klik.W okolicach Nairobi znajduje się jeszcze jedno fascynujące i niekomercyjne miejsce. Odkrył je Piotr i wszystko jak zawsze dobrze zorganizował. Było to tym bardziej ważne, że można tam wejść tylko przez godzinę w ciągu dnia . To sierociniec słoni.


Sałatka z gruszką, boczkiem, orzechami i serem pleśniowym.

Sałatka z gruszką, boczkiem, orzechami i serem pleśniowym.

Naszą domową tradycją stały się sałatkowe kolacje w piątkowe wieczory. To wtedy najczęściej, wreszcie możemy być razem po męczącym tygodniu, usiąść przy stole i celebrować wspólne chwile. Do tego czasem bagietka i obowiązkowo wino ;) Świece i fajna muzyka stanowią świetny dodatek :) Uwielbimy sałatki, bo są nie tylko zdrowe ale i dają wiele możliwości w zakresie kreacji dania. Stosujemy jako dodatki sezonowe produkty. Dziś sałatka z gruszką, bo dołączamy do akcji gruszkowej zaproponowanej przez Anię K. "gruszki na wierzbie"


SAŁATKA Z GRUSZKĄ NA PIĄTKOWY WIECZÓR

składniki na dwie porcje:

- 100 g roszponki lub rukoli (ewentualnie sałaty fryzyjskiej jeśli ktoś lubi lekko gorzki
smak, pasuje tu też sałata lollo bianco),
- 80 g sera z błękitną pleśnią,
- 1 duża gruszka - słodka i twarda (odmiana konferencja nie ciemnieje i jest bardzo dobra
do każdej sałatki),
- 100 g wędzonego boczku,
- garść włoskich, łuskanych orzechów,
- 2 czubate łyżki startego parmezanu,
- sos winegret (1 ząbek czosnku, łyżka soku z cytryny, łyżeczka miodu, sól, pieprz i
najlepiej olej z orzechów włoskich),
- sól , pieprz do smaku

sposób przygotowania:

- Zrobić sos winegret. Rozgnieść nożem ząbek czosnku, posiekać, posypać solą. Rozetrzeć w filiżance czosnek z miodem , dodać sok z cytryny, pieprz, na koniec dodać olej).
- Boczek pokroić w kostkę i obsmażyć na patelni. Odcisnąć na papierowym ręczniku, żeby pozbyć się nadmiaru wytopionego tłuszczu.
- Orzechy posiekać i lekko uprażyć na suchej patelni, żeby podbić ich smak.
- Ser pleśniowy pokruszyć lub pokroić w kostkę.
- Gruszkę obrać, pokroić w kostkę.
- Umytą i odwirowaną sałatę polać w misce winegretem, wymieszać i rozłożyć na talerzach.
- Dodać podane wyżej składniki i na końcu posypać startym parmezanem.
- Należy uważać z dodaniem soli, bo często boczek i ser są dość słone :-)

Smacznego !

Barwy australijskiej wiosny i polskiej jesieni.

Barwy australijskiej wiosny i polskiej jesieni.

Dziś na blogu gość specjalny :) Zaprosiłam do nas Grace mieszkającą na południu Australii. Łączą nas pasje-podróżowanie i utrwalanie na fotografii tego co przyciąga naszą uwagę. Grace jest częstym gościem na naszym blogu i bardzo chciałam, żeby pokazała nam to co teraz u niej się dzieje...a dzieje się właśnie wiosna :)
Przyznam, że kiedyś uważałam, że ta ciągła zmiana pór roku jest strasznie męcząca. Trzeba mieć różne ubrania, śledzić pogodę żeby aura nas nie zaskoczyła, zmagać się  z bólem głowy z powodu zmian ciśnienia itp. itd. Kiedy jednak zaczęłam coraz częściej odwiedzać strefę tropikalną gdzie "czasem słońce, czasem deszcz" aczkolwiek zawsze tak samo gorąco, bardzo doceniłam tę zmienność. Teraz uwielbiam rytm pór roku, oczekiwanie na zmianę i cieszenie się każda chwilą, bo wszystko jest wokół ulotne i zmienne. Dziś więc relacja z tej zmienności na antypodach naszego świata. Niezwykłe jest to, że kiedy u nas natura wydaje z siebie ostatnie tchnienie życia u Grace w południowej Australii właśnie w pełni ożywa. Wszystko przez ten ziemski obrót ;) 

Witaj Małgosiu

Dochodzą mnie wieści z kraju, że polska jesień wyciągnęła paletę z zanadrza i macza pędzel w złocie, czerwieniach i brązach. Świat nasz OGROMNY w swym pięknie i różnorodności.

U Ciebie dostojna, złota jesień, u mnie wiosna szaleje, spójrz proszę...

W Południowej Australii kalendarzowa wiosna zaczyna się 1 września i trwa do końca listopada. Ale ta prawdziwa zaczyna się dużo wcześniej, jeszcze zima - w sierpniu ...gwałtownie wybucha i jeszcze szybciej przemija.

Ten magiczny czas trwa krótko, często nie trzy, przypisane kalendarzem miesiące, ale zaledwie kilka tygodni. Przyroda mieni się barwami, wszystko kwitnie na raz, jakby w amoku, jakby spiesząc się przed nieuchronnym żarem lata. Wystarczy kilka gorących dni, gdy wiatr przygna wysoką temperaturę z centrum kontynentu i kalendarzowa wiosna zamienia się w …lato.

Wiem, że zazwyczaj Australia kojarzy się z czerwoną, wypaloną ziemią, upałem i oczywiście kangurami:) I jest to do pewnego stopnia prawda. Centrum kontynentu, daleka subtropikalna Północ  tak, ale w Południowej Australii, można odróżnić pory roku.

Chociaż wiem, że dla przebywającego tu chwilowo wędrowca, może to być trudne zadanie.

Najtrwalej zapadają w nas pierwsze wrażenia. Pamiętam, gdy lata temu, wylądowałam na tym kontynencie - też przywitała mnie wiosna. Wszystko było tak inne. Pełne nieznanych barw, zapachów. Okazałe "szczotki do mycia butelek" zwisały kiściami z buttle brush tree, kwitły - tak odmienne od znanych mi drzew – eukaliptusy. Wrzeszczały, ukryte wśród ich gałęzi, kolorowe papugi. Przyroda kipiała, skrzyła się, szalała. Zaskoczyła mnie zupełnie, nie takiej Australii się spodziewałam. Teraz, po wielu już wiosnach, nauczyłam się dostrzegać oznaki zmieniających się pór roku, cieszyć się ich rożnorodnością.

Wiosna. Wreszcie nasycona zimowymi deszczami ziemia, kilka cieplejszych dni i przyroda budzi się do życia. Pierwsza oznaka to kwitnące jeszcze zimą migdałowce, później przydomowe ogrody mienią się barwami anemonów, irysów, żonkili - roślinami, które znamy z Europy.

Ale wystarczy opuścić stolicę stanu - Adelaide, by doświadczyć tej prawdziwej australijskiej wiosny.

Zapraszam Cię na krótką wycieczkę po Fleurieu Peninsula, byś mogła porównać wrześniowe obrazy północnej i południowej półkuli. Zacznijmy jednak po kolei:)
Kwitnące drzewa migdałowe to niechybna oznaka, że zima już się kończy.



Żytni chleb na zakwasie z suszonymi wiśniami i orzechami włoskimi z okazji Światowego Dnia Chleba.

Żytni chleb na zakwasie z suszonymi wiśniami i orzechami włoskimi z okazji Światowego Dnia Chleba.

16 października jest Światowym Dniem Chleba... Trudno go nie celebrować, skoro od jakiegoś czasu jemy chleb wyłącznie pieczony w domu  :)  W naszej rodzinie to moja domena (...jeszcze, choć nigdy nic nie wiadomo ;) Ciągle jednak  uczę się i nie wymyślam na razie własnych receptur. Chętnie korzystam z przepisów już sprawdzonych. Już po raz kolejny piekę chleb, który całkowicie podbił moje serce. Przepis znalazłam w Kuchni Gucia, zmieniłam tylko składniki dodatków. Bardzo dobrze pasuje do twarogu, delikatnych serków czy powideł. W sam raz na śniadanie :) Dla osób preferujących różne dodatki do pieczywa polecam zmniejszenie ilości suszonych wiśni :)


Chleb żytni na zakwasie z suszonymi wiśniami i orzechami włoskimi

Do wypieku chleba potrzebujemy :

345 g aktywnego, żytniego zakwasu

1,5 łyżki ciemnego, brązowego cukru - muscovado

1,5 łyżeczki soli

50 g melasy

120 g letniej wody

285 g mąki żytniej 720

1,5 szklanki suszonych wiśni

3/4 szklanki orzechów włoskich

W wodzie rozpuścić cukier, sól, dodać melasę i zakwas. Wszystko dobrze wymieszać. Dodać orzechy i wiśnie. Do tej masy wsypać mąkę i wymieszać tylko tyle , żeby wszystko razem dobrze się połączyło. Foremkę do wypieku chleba wyłożyć papierem do pieczenia . Chleb wyłożyć i mokrą dłonią ( lub łyżką) dobrze ugnieść masę, żeby nie było w środku pustych przestrzeni. Jeśli wybierzemy foremkę o wymiarach 30x12 otrzymamy chleb niezbyt wysoki ( ok. 5-6 cm). Jeśli wolicie duże kromki polecam mniejszą foremkę. Ciasto wyrasta ok. 2 godzin w ciepłym miejscu. Piec w temp. 230 stopni przez 15 min. a potem 35 min w temp. 200 stopni. Po upieczeniu ostudzić na kratce.

Chleb dołączam do akcji prowadzonej przez Wislę z blogu Zapach chleba



Księżniczka z Zanzibaru. Historia Emily Ruete.

Księżniczka z Zanzibaru. Historia Emily Ruete.

Oto historia, którą warto (mam nadzieję) przeczytać. Czasem zwykły przypadek sprawia, że poznajemy czyjeś losy. Mogą być one dla nas inspiracją, mogą nam zaimponować, zaskoczyć nas w pozytywnym lub negatywnym sensie, mogą też zmienić nasze życie w większym lub mniejszym stopniu. Czasem taka czyjaś historia na długo zostaje w pamięci … a może na całe życie ? Tak było z zanzibarską księżniczką. O jej niezwykłych losach dowiedziałam się będąc w Stone Town, stolicy wyspy.


Tarta jabłkowa z kremem waniliowym.

Tarta jabłkowa z kremem waniliowym.

Jesień...czas zbiorów. Mnóstwo wspaniałych i smacznych owoców kusi na straganach. Od zawsze mam szczególne upodobanie do ciast z jabłkami. Pomysł na tartę znalazłam na bułgarskim blogu i od pierwszej chwili wiedziałam, że chcę upiec to ciasto. Z drobnymi zmianami podaję przepis, gdyby ktoś chciał zajrzeć do blogu Joli to zapraszam tu : klik


Pszenny chleb oliwkowy na zakwasie.

Pszenny chleb oliwkowy na zakwasie.

W tym roku na wakacjach w Szkocji jedliśmy pyszny chleb oliwkowy. Dodatek oliwek sprawiał, że chleb był wilgotny i długo zachowywał świeżość. Po powrocie miałam zamiar pomyśleć nad przepisem...ale dotarł on do mnie sam :) Wspaniały zbieg okoliczności dzięki dwóm entuzjastkom pieczenia i wspaniałym blogerkom- Amber i Wiśle :) Dostałam zaproszenie do wspólnego pieczenia od Amber i zaproponowany przez Wislę przepis :) Dziękuję Wam za wspólną radość pieczenia chleba :) Oto receptura : 


Pszenny Chleb Oliwkowy
(wg J. Hamelmana)