czerwca 11, 2016
/
0
Brazylia - Canoa Quebrada - raj przypadkowy :)
Pasja poznawcza zaprowadziła nas tym razem do małej, rybackiej miejscowości. Po dwóch tygodniach nieustającej podróży i pokonaniu ponad 6000 km po Brazylii ruszyliśmy na wypoczynek do Canoa Quebrada, położonej ok. 2,5 godziny jazdy z Fortalezy. Zanim jednak tam dotarliśmy, musieliśmy przebyć dość długą drogę z samego południa kraju, przesiąść się na lotnisku w Sao Paulo z kilkunastogodzinną przerwą i dotrzeć samolotem na północ. Ta droga uzmysłowiła nam, jak jest to ogromny kraj.
Z Fortalezy do Canoa Quebrada jechaliśmy trasowym autobusem. Lubimy podróżować lokalnymi środkami transportu, bo stanowi to doskonałe uzupełnienie poznania kraju. Podróż zamiast 2,5 godz. przeciągnęła się do 4. No cóż, tam staje się w różnych miejscach, a nie tylko na wyznaczonych przystankach, zabiera się podróżnych stojących przy drodze. Wszystko trwa dłużej niż można zaplanować, ale to w Brazylii normalne. Nawet w Rio de Janeiro autobus miejski nie raz zatrzymał nam się na machnięcie ręką. To zupełnie inne oblicze transportu , niż to do czego przyzwyczaiła nas Polska czy (oby to nie było nadużycie) europejska mentalność.
W końcu dotarliśmy, musieliśmy jeszcze przejść przez miasteczko do pensjonatu położonego tuż przy plaży. Zapytany o drogę pierwszy przechodzień, zamiast ją wskazać, doprowadził nas do celu. To normalne w Brazylii, tu tego typu uprzejmość i troskliwość zdarzały nam się nagminnie w różnych skupiskach ludzkich, oddzielonych od siebie nawet o tysiące kilometrów.
