Korzenna konfitura z kumkwatów.

Korzenna konfitura z kumkwatów.

Sezon cytrusów w pełni. Bardzo lubię robić z nich konfitury, na które znajdziecie  na blogu kilka przepisów. Ubolewam, że wybór  różnych odmian owoców jest u nas dość skromny, a kumkwaty są prawdziwą rzadkością. Ponieważ cena nie zachęca do zakupu dużej ich ilości, ograniczam się do przepisu na dwa słoiczki. Dla mnie to prawdziwy rarytas i bardzo Wam go polecam.


Korzenna konfitura z kumkwatów

Spacer po Lizbonie cz. 1.

Spacer po Lizbonie cz. 1.

Zapraszam Was na wspólny spacer po Lizbonie :)  W stolicy Portugalii najbardziej zauroczył mnie brak wielkomiejskiego zgiełku, spokój, wyluzowane tempo życia i brak tłumów.
Specyficzna architektura dominująca w starszych dzielnicach, azulejos, stare tramwaje stanowią o uroku tego miasta. Wąskie uliczki, zwłaszcza w Alfamie, najstarszej dzielnicy Lizbony, tworzą prawdziwe labirynty, w których warto się zgubić…
Do wizyty w stolicy Portugalii zachęcił nas film Wima Wendersa „Lisbon Story”.   Była też dla nas przystankiem w wyprawie na Maderę. Polecamy Wam taką właśnie trasę lotniczą, bo bilety lokalnymi liniami lotniczymi z Lizbony do Funchal można kupić przy odrobienie szczęścia za bardzo nieduże pieniądze.

 
Klasyka karnawału - pączki z różą.

Klasyka karnawału - pączki z różą.

Zdarzają się Wam takie chwile, że chęć na coś do zjedzenia po prostu Was nie opuszcza? Tak było z  pączkami. Nieczęsto robię takie rarytasy kulinarne, bo oprócz smaku dostarczają organizmowi dodatkowych "wątpliwych uroków". Poza tym czy można zjeść jednego pączka? Nie można! Jednak myśl o usmażeniu pączków mnie nie odpuszczała, aż w końcu zaczęły mi się śnić. Cóż miałam zrobić, nie było wyjścia. Korzystałam już z wielu receptur, ale tę - moim zdaniem najlepszą jaką wypróbowałam, postanowiłam umieścić na blogu. Przepis pochodzi od Ani - Bajaderki, a dokładnie to receptura jej mamy, do której dołączam własne uwagi.
Zanim zaczniemy przygotowywać ciasto na pączki warto pamiętać o tym,  że wszystkie składniki powinny mieć pokojową temperaturę. Mąkę można nawet położyć na kaloryferze, żeby była ciepła.


Pączki z różą


Składniki na ok. 22-24 szt.

600 g mąki pszennej z dużą zawartością białka *
125 g miękkiego masła
1 szklanka ciepłego mleka
60 g drobnego cukru
50-55 g świeżych drożdży
8 żółtek dużych jaj
2  całe jaja
otarta skórka z 1 cytryny
kilka kropel olejku arakowego
330-350 g płatków róży utartych z cukrem**
tłuszcz do smażenia
cukier puder do posypania lub zrobienia lukru z gorąca wodą
opcjonalnie skórka pomarańczowa do polukrowanych pączków
*użyłam manitoby, polecam również mąkę typu "luksusowa"
 **można zastąpić zwartą konfiturą lub marmoladą o ulubionym smaku


Wykonanie:

Do ciepłego mleka rozkruszyć drożdże, dodać łyżeczkę cukru i łyżkę mąki. Odstawić do wyrośnięcia.

Masło utrzeć razem z cukrem na puszystą masę, następnie dodawać po 1 żółtku i ucierać tylko tyle, żeby żółtko połączyło się z masą. Na koniec dodać w ten sam sposób jaja.

Mąkę przesiać, żeby ją napowietrzyć. Dodać do niej wyrośnięte drożdże z mlekiem, utartą masę maślaną i pozostałe składniki. Wyrabiać ciasto aż stanie się miękkie, zwarte i odklejające się od ścianek naczynia (Bajaderka podaje, że powinno to trwać godzinę. Ja wyrabiałam ciasto robotem przez 30 min). Następnie gotowe już ciasto wyjęłam z dzieży i wyrabiałam rękoma na blacie kuchennym. Ciasto wyczuwałam jako jedwabiste i delikatne. Nie wymagało podsypywania mąką, gdyż pod własnym ciężarem świetnie odklejało się od podłoża. Po 10 min włożyłam ciasto do dzieży, przykryłam folią i wstawiłam do piekarnika "pod żarówkę". Wyrosło w ciągu 30 min.) Ciasto musi odpocząć i podwoić swoją objętość w ciepłym miejscu.

Następnie podzielić ciasto na części (zrobiłam to przy pomocy wagi-odmierzając kawałki po 50 g do maksymalnie 53 g). Lnianą, czystą ściereczkę zmoczyć w ciepłej wodzie i przykryć nią kawałki ciasta, żeby nie wysychały. Wyjmować spod ściereczki po jednej porcji, spłaszczyć delikatnie (żeby nie zniszczyć struktury) na kształt placka, wyłożyć na wierzch łyżeczkę utartych płatków róży z cukrem. Skleić dokładnie ciasto w "sakiewkę", uformować w kulę i odłożyć na deskę wyłożoną papierem do pieczenia stroną sklejaną (od niego dobrze wyrośnięty pączek się odklei). Gdy zrobimy ostatniego pączka, pierwsze trzy już powinny być wyrośnięte.

Dobrze wyrobione i wyrośnięte ciasto nie wymaga w czasie robienia pączków podsypywania mąką. Należy również pamiętać, że użyta na tym etapie będzie palić się w tłuszczu podczas smażenia.

Tłuszcz podgrzać w garnku do temperatury 180 stopni (używam  do sprawdzenia termometru cukierniczego). 

Do gotowego tłuszczu wkładać po trzy wyrośnięte pączki (więcej spowoduje spadek temperatury i pączki będą chłonąć tłuszcz) i smażyć z każdej strony po ok. 3 min. 

Jasna obrączka zrobi się na pączkach jeśli będą dobrze wyrośnięte, bo lekkie unoszą się na tłuszczu.  

Usmażone pączki wykładać na papierowy ręcznik w celu odsączenia tłuszczu (przekręcam i zdejmuję pączki przy pomocy patyczka do szaszłyków).

Jeśli chcemy ozdobić pączki lukrem, to można to zrobić na ciepłych pączkach (mieszając cukier puder z gorącą wodą). Na świeżo polany lukrem pączek wyłożyć drobno pokrojoną kandyzowaną skórkę pomarańczową.

Jeśli chcemy oprószyć pączki cukrem pudrem, należy odczekać aż ostygną, bo inaczej cukier nam się na nich rozpuści.


A teraz możemy jeść ;D Mniam ...

Indie - Mumbai - chrześcijańkie enklawy w Bandrze i Khotachiwadi.

Indie - Mumbai - chrześcijańkie enklawy w Bandrze i Khotachiwadi.

Dziś, po roku od podróży  do stanu Maharasztra, znów wracam do  Mumbaiu. W zakładce PODRÓŻE znajdziecie kilka postów pokazujących to największe miasto Indii. Dziś  zapraszam Was w zakamarki, związane z chrześcijańską mniejszością jego mieszkańców. 



W 1534 roku sułtan Gudźaratu podarował to miasto Portugalczykom. Już w 1661 roku Mumbai przeszedł w ręce Brytyjczyków, jako posag Katarzyny Bragança, portugalskiej księżniczki,  następnie żony Karola II, a tym samym królowej Anglii i Szkocji. Mimo, że Mumbai był w rękach Portugalczyków tylko ponad sto lat, to do dziś jest to widoczne w życiu miasta i jego mieszkańców.
Khotachiwadi to  enklawa chrześcijańskiej mniejszości o portugalskich korzeniach. Składa się z drewnianych, dwukondygnacyjnych domów. Nie było łatwo tam trafić. Miejsce położone jakieś 500 m na północny wschód od Girgaum Chowpatty (czyli najbardziej znanej w Mumbaiu plaży, rozciągniętej wzdłuż Marine Drive). Aby znaleźć Khotachiwadi, najprościej jest dojść do do kościoła św. Teresy, na rogu Jagannath Shankarsheth Marg (JSS Marg) i Rajarammohan Roy Marg (RR Rd / Charni Rd), a następnie udać się naprzeciwko kościoła na JSS Marg i w dół drugą lub trzecią uliczką w lewo.


Historia Khotachiwadi sięga  1850r., kiedy to Dadoba Waman Khot, bramin, który posiadał ziemię w Girgaum ("dzielnicy" Mumbaiu) przyczynił się do rozwoju osady, składającej się z lokalnych rybaków, portugalskich imigrantów z Goa, pracujących dla Kompanii Wschodnioindyjskiej.





Domy zbudowano wśród społeczności hinduskich i muzułmańskich. Kręte i wąskie uliczki zapewniają dziś spokój od gwaru ulic Mumbaiu, bez riksz i taksówek.





Z 65 domów pozostało 28. Resztę rozebrano pod budowę nowoczesnych wieżowców.


Wszystkie werandy wykonane są z drewna tekowego sprowadzonego z Birmy, z dziedzińcami i zewnętrzną klatką schodową, która zapewniała wejście do położonych na górze sypialni i była drogą ewakuacyjną w razie pożaru. Ściany wykonano z wapienia i piasku.


Kaplica postawiona jako wotum wdzięczności za zachowanie przy życiu wszystkich mieszkańców Khotchatiwadi podczas epidemii dżumy w 1890 r. Kaplica pomalowana jest w kolorze kwiatów drzew, które dawniej rosły tuż obok. Dziś  obok kaplicy można podziwiać mural o tematyce chrześcijańskiej z charakterystycznymi ozdobami w stylu hinduskim - słoniami i kwiatami lotosu.


Będąc w innej części Mumbaiu - Bandrze, również zajrzeliśmy do chrześcijańskich zaułków dzielnicy. Kierowała nami ciekawość tych jakże odmiennych w hinduskiej rzeczywistości miejsc.


Ku naszej radości natknęliśmy się na karnawałową paradę, której celem nie była tylko zabawa.










Propagowano przede wszystkim hasła związane z zachowaniem czystości i dbaniem o środowisko miasta.










Bardzo podobało nam się to tętniące życiem i pozytywną energią miejsce oraz pomysłowość uczestników parady. Życzymy Wam udanej, karnawałowej zabawy.

Chleb pszenny z burakiem.

Chleb pszenny z burakiem.

Nowy rok w Piekarni Amber zaczynamy od chleba z burakiem. Przepis pochodzi z książki  Emmanuela Hadjiandreou "How to Make Bread". Autor ma własną technikę zagniatania i jeśli to kogoś interesuje, podaję link za Amber  - klik. Ja nieco pozmieniałam w kwestii wykonania, a wszystko przez niedostatek czasu. Chleb wyszedł jednak bardzo smaczny, pięknie wyrósł i z pewnością spróbuję go jeszcze wykonać bez drożdży, na zakwasie - w chwili gdy będę mogła poświęcić mu więcej czasu. W obawie przed porażką dotyczącą kształtu (niepotrzebnie chyba ;) upiekłam go w foremce. Wyszedł bardzo dobrze, ale najwięcej radości sprawiło mi jego wnętrze, takie jak na zdjęciu. Miałam obawy, że chleb wyjdzie różowy, bo podczas łączenia ciasta z burakiem tak właśnie wyglądał. Jednak ostatecznie wyszedł pięknie łaciaty (miejsca gdzie było trochę soku wyszły bardziej żółte). Dodatek buraka moim zdaniem nie wpływa na smak chleba tylko dodaje mu delikatnej wilgoci, co jest ogromną zaletą, zwłaszcza w przypadku chleba na drożdżach. Niestety nie udało mi się sprawdzić jak długo, bo zniknął w ciągu dwóch dni.


Chleb pszenny z burakiem


składniki na foremkę o wymiarach 22,5 cm x 12 cm:

370 g mąki pszennej, chlebowej
8 g soli
160 g startych buraków
200 g ciepłej wody
15 g oliwy
20 g świeżych drożdży
1/2 łyżeczki cukru

Do letniej wody rozkruszyć drożdże, dodać cukier i 1-2 łyżki mąki. Wymieszać i zostawić do wyrośnięcia. Następnie w misce robota wymieszać mąkę i sól, dodać wyrośnięty rozczyn i wyrabiać ciasto ręcznie lub za pomocą robota z hakiem. Podczas wyrabiania dodać oliwę. Gdy ciasto będzie dobrze uformowane, gładkie i zbierze resztki ze ścianek dzieży dodać buraka startego na tarce jarzynowej. Wymieszać, żeby starte kawałki równomiernie rozłożyły się w strukturze. Odstawić w ciepłe miejsce, pod przykryciem, do podwojenia masy (ok. 30 min). Następnie złożyć i powtórzyć czynność wyrastania już w foremce. Po wyrośnięciu piec ok. 35 min w 200 stopniach C z parą. Po upieczeniu postukać w spód, jeśli wydaje głuchy odgłos jest dobry. Ostudzić na kratce.
Jeśli podobają Wam się kolorowe chleby polecam również :

  

Indie - na północ od Udaipuru - Kumbhalgarh i Ranakpur.

Indie - na północ od Udaipuru - Kumbhalgarh i Ranakpur.

Dziś w ramach podróżniczych wspomnień zapraszam Was na jednodniowy wypad poza miasto Udaipur. Przyznam, że podróżując po Radżastanie, zatrzymywaliśmy się głównie w dużych miastach. Przemieszczaliśmy się  koleją, gdyż Radżastan jest większy od naszego kraju, a my dodatkowo byliśmy jeszcze w dwóch innych, sąsiednich stanach. Jednak w Udaipurze postanowiliśmy odbyć jednodniową podróż, wynajęliśmy samochód z kierowcą i ruszyliśmy na północ, żeby zobaczyć architektoniczne atrakcje oddalone od utartych szlaków. 



Bigos staropolski.

Bigos staropolski.

"W kociołkach bigos grzano. W  słowach wydać trudno
 Bigosu smak prawdziwy, kolor i woń cudną,
 Słów tylko brzęk usłyszy i rymów porządek,
 Ale treści ich miejski nie pojmie żołądek.
 Aby cenić litewskie pieśni i potrawy,
 Trzeba mieć zdrowie, na wsi żyć, wracać z obławy.

  Przecież i bez tych przypraw potrawą nie lada
  Jest bigos, bo się z jarzyn dobrych sztucznie składa.
  Bierze się doń siekana, kwaszona kapusta,
  Która, wedle przysłowia, sama idzie w usta;
  Zamknięta w kotle, łonem wilgotnem okrywa
  Wyszukanego cząstki najlepsze mięsiwa;
  I praży się, aż ogień wszystkie z niej wyciśnie
  Soki żywne, aż z brzegów naczynia war pryśnie
  I powietrze dokoła zionie aromatem.
 Bigos już gotów. Strzelcy z trzykrotnym wiwatem,
 Zbrojni łyżkami, biegą i bodą naczynie,
 Miedź grzmi, dym bucha, bigos jak kamfora ginie,
 Zniknął, uleciał; tylko w czeluściach saganów
 Wre para, jak w kraterze zagasłych wulkanów.
"

                                  A. Mickiewicz : "Pan Tadeusz", księga IV

Uwielbiam bigos  i przygotowuję go w okresie zimowym, a atmosfera wokół gotowania i oczekiwanie na efekt najlepiej ujął Mickiewicz. Nie zamierzam z nim nawet stawać w konkury w tym względzie. Dzielę się zatem z Wami przepisem, który króluje w mojej kuchni od piętnastu lat i pochodzi (z drobnymi zmianami) ze specjalnego wydawnictwa "Kuchni" - "Polskie jadło". Jak dla mnie nie ma lepszego. Polecam :)

Bigos staropolski


 Składniki :
2 kg kwaszonej kapusty
0,5 kg białej kapusty cukrowej
1,5 kg surowej łopatki wieprzowej bez kości
2 kacze udka
0,5 kg kiełbasy (podwawelskiej, jałowcowej itp.)
20 dag chudego, wędzonego boczku
10 dag suszonych grzybów
2 duże czerwone cebule
3 łyżki powideł śliwkowych lub tyle samo pokrojonych w paski suszonych śliwek
2 łyżki koncentratu pomidorowego
1 łyżka musztardy sarepskiej
2/3 szklanki porto, madery lub czerwonego wina
6-8 ziaren jałowca
12 ziaren czarnego pieprzu
6 ziaren ziela angielskiego
2-3 liście laurowe
2 goździki
sól
tłuszcz do smażenia
przyprawy do duszenia mięsa

Przygotowanie :

Grzyby zalać wrzątkiem i odstawić na 2-3 godz. Następnie odsączyć i pokroić w paski.  
Cebulę obrać, pokroić w piórka. Udusić na patelni na tłuszczu i włożyć do garnka, w którym będziemy dusić mięso.
Mięso pokroić na kawałki (kroję w grubą kostkę o boku 4-5 cm), obsmażyć na patelni na tłuszczu, podobnie postępuję z nóżkami kaczki. Następnie mięso włożyć do garnka z cebulą, a patelnię zalać wodą (żeby wytworzyć sos do duszenia), dodać przyprawy (zwykle dodaję trochę mielonej papryki i ziół prowansalskich) oraz obowiązkowo sól. Po zagotowaniu zalać sosem mięso i przykryć. Dusić do miękkości na wolnym ogniu.
Świeżą kapustę drobno poszatkować, posolić i z niedużą ilością wody ugotować na półmiękko.
Kwaszona kapustę odcisnąć mocno z soku i  spróbować  ocenić jej kwaśność. Jeśli będzie zbyt kwaśna, sok odstawić, a samą kapustę opłukać wodą. Jeśli będzie akurat, soku nie wylewać, tylko zostawić, bo być może trzeba będzie go później dodać żeby poprawić smak. Kapustę drobno posiekać i ugotować  w małej ilości wody. Wrzucić liście i ziarna przypraw. Po ok. 30 min dodać gotową świeżą kapustę. W razie konieczności dodać wcześniej odpowiednią ilość odciśniętego soku. Wrzucić do kapusty grzyby i wodę w której się moczyły.
Do kapusty dodać uduszone mięso. Najpierw nogi kaczki pozbawiam kości. Mięso dzielę na kawałki i dodają do kapusty. Wlewam też sos.
Kiełbasę obieram z osłonki i kroję na półplasterki, dodaję do kapusty.
Boczek kroję w kostkę i obsmażam na patelni. Następnie dodaję go do bigosu razem z wysmażonym tłuszczem. Jeśli boczek ma skórę (zwykle ma) to odkrojoną na początku wrzucam w całości do kapusty dla smaku. Na końcu usuwam ją.
Gdy bigos nie jest dostatecznie gęsty, należy gotować go bez przykrywki, często mieszając.
Pod koniec gotowania dodać śliwki, koncentrat pomidorowy, musztardę i wino. Gotować jeszcze ok. 20 min.
Bigos musi nabrać smaku. Trzeba go zrobić kilka dni przed konsumpcją. Podgrzewany w międzyczasie lepiej dojrzeje. Jak jest mróz, wystawiam garnek na zewnątrz i to też mu dobrze robi. Czasem tak przygotowany bigos dzielę na porcje i zamrażam. Po rozmrożeniu i odgrzaniu zyskuje na smaku.

Sikory bogatki.

Sikory bogatki.


W pierwszy dzień Nowego Roku pamiętamy o istotach, które przez cały rok przynoszą nam wiele radości. Są tak powszechne, że wszyscy spotykamy je na co dzień, choć nie wszyscy mają świadomość ich zwyczajów i zachowań. To ptaki kolorowe i radosne. Jeśli zdradzę, że piszę o sikorkach pewnie większość będzie zawiedziona, bo to taki pospolity ptak. Oto bogatka.

Średniej wielkości ptak mierzy jakieś 15 cm i waży około 20 gram. Bogatki zasiedlają całą Europę, nawet północne krańce Półwyspu Skandynawskiego oraz północ Rosji. Spotykane są aż po Japonię.