Francuska wyspa Oceanii z francuskim daniem czyli o Nowej Kaledonii i terrinie

Cieszymy się, że Grace znów przyjęła nasze zaproszenie. Tym razem pokaże nam bardzo odległe terytorium Oceanii. Z takiej wyjątkowej okazji przygotowaliśmy wyjątkowe danie :) Wyjątkowe bo pochodzące z kuchni francuskiej, a miejsce które dziś zobaczycie to zamorskie terytorium Francji na Pacyfiku. Podany przepis pochodzi jednak z tego rejonu świata, bo poznaliśmy go w programie "Masterchef Australia". To wspaniałe, że dziś w dobie "globalnej wioski" możemy czerpać z tego co ciekawe, z różnych kultur kulinarnych naszego świata.


Terrina z golonki



Składniki (na naczynie o pojemności1,2 l):

2 wędzone, surowe golonki wieprzowe

włoszczyzna

2 cebule

5 gałązek tymianku

liść laurowy

150g prosciutto

250g miękkiego masła

1 -2 łyżki francuskiej musztardy

pęczek natki pietruszki

Dwie golonki z kością (łącznie ponad 2 kg) opłukać, zalać wodą ( ok. 4 l) i zagotować. Do tego dodać włoszczyznę, 2 cebule, tymianek, liść laurowy i na wolnym ogniu gotować ok. 2-2,5 godz.  do miękkości czyli do momentu aż mięso będzie swobodnie odchodzić od kości (golonki były dość mocno uwędzone i najpierw zalałam je wodą, którą odlałam i dopiero gotowałam w kolejnej; wody nie soliłam, bo wszystko było dość słone-ale to trzeba sprawdzić, spróbować).


W czasie gotowania golonki przygotować naczynie do terriny - natłuścić je i wyłożyć folią spożywczą. Ułożyć w tym plastry prosciutto tak, żeby zazębiały się i zwisały po bokach tak jak na  zdjęciu.

Listki natki oberwać z łodyżek i dość delikatnie posiekać. Masło zmieszać z musztardą.

Ugotowane mięso przecedzić na sicie. Obrać z kości gdy jest gorące, gdyż jak ostygnie to stężeje. Bulion wykorzystać np. na zupę.

Mięso wymieszać z masłem musztardowym. Dodać natkę pietruszki, wymieszać i ułożyć w naczyniu, dociskając żeby nie było w środku powietrza. Prosciutto zawinąć na zakładkę, a nadmiar obciąć nożyczkami. Zawinąć folią, przykryć ( można czymś obciążyć) i schłodzić co najmniej 2,5 godz. w lodówce...najlepiej jednak zostawić na noc. Po wyjęciu obrócić do góry tą częścią , która była na dnie.
Smacznego :)

 
Zapraszamy teraz na relację Grace z odległego dla nas rejonu Ziemi, który możecie znaleźć na poniższej mapie :) Grace-bardzo Ci  dziękujemy :)


(zdjęcie ze strony klik)

***
Tym razem chciałam Was zaprosić na mało znaną wyspę, ukrytą na Oceanie Spokojnym. Nowa Kaledonia to - z europejskiego punktu widzenia bardzo egzotyczne i ciągle mało popularne wśród turystów - zamorskie terytorium Francji. Wyspa znajduje się około 1400 km na wschód od Australii.

Odkryta przez podróżnika Jamesa Cooka w 1774 r., już w kilka lat później trafiła w ręce Francuzów i Napoleon III mianował ją kolonią karną. Zachęceni możliwością nowego życia, znacznie później napływali tu także wolni, francuscy osadnicy.

Historia nie była łaskawa dla rdzennych mieszkańców Nowej Kaledonii. Jak zazwyczaj w takich przypadkach, interesy białego człowieka i autochtonów rozmijały się zupełnie.

Kanacy żyją w klanach, pielęgnując staroplemienne zwyczaje. Bardzo ważnym elementem ich kultury jest dziedziczenie ziemi, która nie może zostać sprzedana, a przechodzi z rąk ojca na syna. Rozparcelowanie ziemi między uwolnionych francuskich więźniów i kolejnych europejskich osadników zaburzylo odwieczny porządek. Kanacy zostali zamknięci w rezerwatach, odarci ze swojej tożsamości religijnej i kulturowej. Stali się automatycznie podwładnymi francuskimi, mimo, że istnieje tu 28 żywych języków , tubylczych, językiem urzędowym jest tu do dziś francuski.

Sytuacja Melanezyjczyków zaczęła się poprawiać dopiero pod koniec XX wieku. Obecnie ludność europejska skupia się głównie w i wokół stolicy Nowej Kaledonii - Numei. Wewnątrz wyspy Grande Terre i na okolicznych mniejszych wysepkach żyją zgodnie ze swymi zwyczajami Kanacy.

Turystyka nie jest bardzo rozwinięta na Nowej Kaledonii, głównie z powodu słabej infrastruktury, niskiego poziomu usług i bardzo wysokich cen importowanej żywności. Często produkty osiągają tu cenę trzykrotnie wyższą niż w Paryżu.

Ale co dla jednych jest przeszkodą, dla drugich jest właśnie atrakcją i pewnością, że oto odkrywamy  zupełnie nowy, “nieskażony turystycznie” ląd.


Już widok z samolotu na wyspy Oceanu Spokojnego obiecuje, ze trafiliśmy w ciekawy rejon świata.


Nową Kaledonię  otacza olbrzymia laguna i wielka rafa koralowa.

 

Do stolicy Nowej Kaledonii dotarliśmy późnym popołudniem, z okien hotelu roztaczał się widok na miasto. Chmury może wyglądają groźnie, ale w rzeczywistości dodają tylko uroku, przesuwając się szybko nad wyspą.


Podczas swoich podroży staramy się poznać nie tylko nowy ląd, ale również lokalną historię i tradycję. I tak już na samym początku pobytu trafiliśmy do Centrum Kulturalnego im. Jean-Marie Tjibaou  (lider ruchu niepodległościowego Nowej Kaledonii). Siedziba Centrum to nowoczesna interpretacja tradycyjnych chat Kanakow. 250 metrowe dachy, wyglądają na nieukończone, to symbol wciąż żywego, ciągłego procesu tworzenia kultury Kanakow.


Centrum mieści się na terenie dużego parku. Wystawiono tu kilka prawdziwych chat Kanakow. W podobnych do dziś mieszkają w głębi wyspy.


Wokół chat stoją tradycyjne rzeźby i święte drzewa przyozdobione kawałkami tkanin.


Chatki mają nisko usytuowane drzwi, ale nie mają żadnych okien. Zaglądamy z ciekawością do wnętrza.


Drewniane filary tworzące konstrukcję chaty, zamieniono w dzieła sztuki.


Na terenie całego parku wystawiono wiele innych tradycyjnych rzeźb.


Podczas naszego pobytu na Nowej Kaledonii, w Noumei odbywała się pokojowa demonstracja.


Kanacy rozstawili tu swoje chatki i zamieszkali w samym centrum miasta, by przypomnieć o swoich prawach, domagać się - obiecanej wcześniej - pełnej niepodległości.


Wybrali bardzo pokojowy sposób. Swoją obecnością chcieli zaznaczyć, że mają własną tożsamość i kulturę.


Zgromadzone w chatkach dzieci, śpiewały tradycyjne piosenki w języku Kananów.


Na oczach przechodniów powstawały tradycyjne rzeźby.



Ale wróćmy do wakacyjnych nastrojów. Wyspę otaczają czyste wody Oceanu Spokojnego, zachęcające do uprawiania wodnych sportów
  

albo zwyczajnego leniuchowania
  

 Błogi spokój plaż nastraja wakacyjnie.
   

Obecnie połowa mieszkańców wyspy to Francuzi, a druga połowa to Melanezyjczycy i nikły procent nacji z okolicznych wysp Pacyfiku.
  

Dzieciaki jak na całym świecie tak i tu wspólnie kopią piłkę

 

Jak na francuskie terytorium przystało można tu popróbować wykwintnej kuchni w dobrych restauracjach.


Ale można też trafić na market, by skosztować lokalnych przysmaków.

 

Ciasta i opiekane banany cieszyły się dużą popularnością.

  

Można też zajrzeć na stoiska z tutejszymi produktami. Bulwy manioku i słodkich ziemniaków prezentują się malowniczo, nawet, gdy nie ma potrzeby, by je kupić.
  

W tropikach słońce zachodzi nagle, tonie za horyzontem w Pacyfiku.
  

Będąc na Nowej Kaledonii, warto skorzystać z nurkowania. Nowokaledońska Wielka Rafa Koralowa rozciąga się w rejonie Melanezji na 24 tyś m.kw. Nasza podwodna przygoda zaczęła się w jednej z lokalnych marin.
  

Z Numei dopłynęliśmy na maleńką wysepkę koralową, gdzie znajduje się baza wypadowa dla nurków.

Ta mała wysepka koralowa "Le Phare Amédée", swą nazwę zawdzięcza stojącej tu latarni morskiej. Zbudowano ją w 1862 r. w Paryżu i przetransportowano na wyspę, by oświetlała drogę statkom dowożącym skazańców z Europy na Nową Kaledonię.
  

Ale to już historia. Teraz przyszło nam cieszyć się nieskazitelnym spokojem, białym piaskiem i ciepłą wodą oceaniczną.


A wody otaczającej wysepkę laguny są tak przeźroczyste, że gołym okiem można dostrzec pływające tu ryby.


Wśród krzaków można natknąć się na węże laticauda colubrina czyli wiosłogon żmijowaty, bardzo jadowite, ale właściwie to jedyni niebezpieczni mieszkańcy tej wysepki.


Wokoło cisza, przerywana tylko lekkim szumem fal i śpiewem ptaków.

  

Weszliśmy również na górny taras latarni.


Stąd rozciąga się widok na lagunę i Grande Terre, czyli największą wyspę Nowej Kaledonii.


a koralowa wysepka wydaje się być nierealnym lądem, idealnym miejscem do wyłączenia się ze zgiełku codziennego życia. Tu nie ma dostępu codzienny stres. Tylko relaks.

  
Ale oto już wróciliśmy na “stały ląd”. Wypożyczonym samochodem postanowiliśmy wyprawić się w górzyste centrum Nowej Kaledonii.


Pusta droga przecinająca wyspę ciągnie się wśród niepowtarzalnych krajobrazów. Rzadko można tu spotkać drugiego człowieka.
  

Zupełnie jakbyśmy przenieśli się w czasie. Pokonujemy drogę, zatrzymując się często, napawając oczy niesamowitą mieszanką dominujących tu kolorów: zieleni roślin i ochry ziemi.
  

Na Nowej Kaledonii znajdują się bardzo bogate złoża rud niklu i kobaltu. Na potrzeby hutnictwa utworzono wewnątrz wyspy sztuczny zbiornik wody.
  

W ten sposób powstało bardzo malownicze jezioro Yate.
  

Spękana, czerwona ziemia  ilustruje najlepiej jakie panują tu temperatury.


Ale spacerując wzdłuż jeziora, pośród górzystych terenów, można naprawdę poddać się wrażeniu, że oto jesteśmy tylko my i przyroda. Nie istnieje cywilizacja.
  
 Jezioro Yate ciągnie się przez 40 km. Z każdym krokiem malując nieco inne obrazy.
  

Zmieniające się światło wzmacnia jeszcze nasze wrażenia.
  

Przemierzamy wyspę nadal, ciesząc się każdą chwilą na tym pięknym odludziu.
  

Ale wszystko co piękne też się kończy. Pokonując serpentyny dotarliśmy do miejsca, gdzie jezioro zanika.
  

Liczba turystów odwiedzających Nową Kaledonię nadal rocznie nie przekracza 100 tysięcy.


Sama nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Ale cieszę się, ze dane mi było odwiedzić to miejsce, tak odmienne, urzekające swą innością i nieskazitelnym pięknem. Zanim i na tym skrawku Ziemi rozpanoszą się atrybuty współczesnej turystyki.

Komentarze

  1. Terrina to mój konik.
    Pyszna Wasza wersja!
    A zdjęcia przeciekawe.
    Cudnie jest tak w listopadzie w ciepłe rejony powędrować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Amber :) Jeśli lubisz terriny to warto spróbować tej wersji, pochodzi z masterklasy programu, o którym pisaliśmy. Pozdrawiamy serdecznie :)

      Usuń
  2. Lubię terriny. Właściwie bardzo lubię. Wasza wygląda bardzo smakowicie. Aż ślinka cieknie.
    Zaś Nowa Kaleonia - piękna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam też Nowa Kaledonia podoba się niesłychanie...raj na ziemi :) bajeczne widoki...w sam raz na wypoczynek i słodkie leniuchowanie :)

      Usuń
  3. Pysznie wygląda ta terrina :)
    Jak zwykle cudowne zdjęcia, to naprawdę super, że serwujecie nam darmową podróż po tych wszystkich egzotycznych zakątkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie...bez zmiany czasu...dźwigania bagaży i męczącego pokonywania odległości :) ale to też jest fajne ;) pozdrawiamy Cię Kasiu :)))))))))))

      Usuń
  4. Piękne zdjecia i wyśmienity przepis!!
    Pozdrowienia jak zawsze Małgosiu-)
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję I. pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń
  5. Terrina wspaniała! Skąd w 3M bierze sie wędzone, surowe golonki?
    Ide czytać dalej. Nie wykluczone, że zaniemówię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesiu - golonki są do dostania na Placu Górnośląskim w Gdyni :) Jeśli sobie życzysz, mogą być i Na Polanie do odebrania :) Widzimy , że jednak zaniemówiłaś ;D Grace pięknie relacjonuje , więc nie dziwimy się :))))))))))pozdrówka

      Usuń
  6. Terrina... uwielbiam ! Koniecznie muszę zrobić.
    Fotki jak zwykle cudne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gatito -dziękujemy :) zrób koniecznie. Golonki wędzone i surowe nie są do dostania wszędzie...ale można je kupić :) Pozdrawiamy

      Usuń
    2. Małgosiu, podpowiedz mi proszę, jakich wymiarów masz to naczynko do terriny ?

      Usuń
  7. o matko jakie zdjęcia , och

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margot- pozdrawiamy i dziękujemy za odwiedziny :)

      Usuń
  8. Bardzo się cieszę, że Grace Tu gości i taaaaakie cuda opisuje a do tego jeszcze, pokazuje. Z wielką przyjemnością poczytałam i poogladałam.
    A teraz wracam do terriny po tej dalekiej podróży :) Nigdy żadnej nie robiłam. Ale bardzo lubię golonkę. Tylko że wędzona jest jedynie w sferze marzeń. Może by tak zamienić na zwykłą, surową golonkę ? Ja wiem, że nie będzie już pachniała wędzeniem, ale może smak chociaż by był podobny ? Jak sądzicie ?

    OdpowiedzUsuń
  9. Jest nam miło , że Grace przyjęła nasze zaproszenie :) Cieszymy się , że podobała Ci się Nowa Kaledonia :)
    Krysiu-co do terriny-trzeba spróbować :) zamiast prosciutto może wędzony boczek do smaku ?A czemu nie dostaniesz wędzonej.? Może trzeba popytać ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przecież ja mieszkam na zadupiu :) Znam wszystkie sklepy mięsne i wiem co w nich jest. Golonki tylko surowe mięso. Ale i tak zrodził mi się kolejny problem. Nie mam naczynia do terriny i muszę mocno pogłówkować czym mogę zastąpić

      Usuń
    2. Krysiu-zwykła keksowa foremka...tylko wyłóż ją dokładnie folią spożywczą :) Jak zrobisz ze zwykłej golonki to daj znać :) Myślę , że wtedy warto mięso odpowiednio przyprawić :)

      Usuń
  10. Świetne foto.

    Skąd wzieliście wedzone surowe golonki ?

    OdpowiedzUsuń
  11. Amorku...ze sklepu mięsnego...najzwyklejszego ... :) Fakt , że pytałam w dwóch i panie ekspedientki robiły wielkie oczy...ale weszłam do trzeciego i bez problemu...czekałam tylko dwa dni, bo musiałam je zamówić :) Dziękujemy za odwiedziny :) pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pracuje w sklepie i wiem że cieżko coś takiego dostać.

      Ale jak tylko zobacze chętnie skorzystam z przepisu :)

      Pozdrawiam ciepło, Ewelina

      Usuń
  12. Malgosiu:) danie prezentuje sie bardzo wykwintnie:) Jak na francuskie menu przystalo:)
    Przez chwile sadzilam, ze sa tam nawet orzeszki pistacjowe:) A to pietruszka tak ladnie "lamie" kolor miesa.

    Pozdrawiam Waszych Gosci, cieszac sie, ze podroz do zamorskiego terytorium Francji wzbudzila zainteresowanie:)
    Milego dnia zycze:)
    G

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Grace, cieszymy się z ogromnego zainteresowania Twoją wyprawą :) Pozdrawiamy

      Usuń
  13. Grace, to ja bardzo dziękuję, że chcesz podzielić się z nami taki cudnymi zdjęciami okraszonymi do tego świetną opowieścią.

    OdpowiedzUsuń
  14. Całe szczęście, że jednak nie wszystko ginie bezpowrotnie.
    Dziękuję Autorce jak i Gospodyni.
    Nie tylko za tę prezentację.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Ci Disparze. Jesteś tu zawsze bardzo mile widzianym gościem :)

      Usuń
  15. Dobry wieczór :) Bardzo dziękuję, z ogromną przyjemnością odwiedzam miejsce - Wasze miejsce, które z pewnością dostarczy wielu wrażeń podróżniczych, fotograficznych, kulinarnych ... oraz tego ciepła i tej wspaniałej, miłej atmosfery, o którą nieraz tak trudno w wielu miejscach sieci.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Raul, ogromnie nam miło , że wpadłeś :) Czuj się tu zawsze zaproszony, pozdrawiamy serdecznie :)

      Usuń
  16. Moja pierwsza myśl - to gdzie ja teraz kupię te wędzone, surowe golonki ? :):) nie spocznę, będę szukać takiego miejsca aż znajdę :):):)
    W kolejną cudowna podróż nas zabraliście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy nadzieję , że golonki znajdziesz :) W podróż tym razem zabrała nas Grace i mamy nadzieje , że jeszcze nam cos pokaże :) Pozdrawiamy Aniu

      Usuń

Prześlij komentarz