Różowe odcienie natury - Hutt Lagoon w Australii Zachodniej.

Obecna sytuacja sprawiła, że w kwestii podróży pozostały nam wszystkim ... wspomnienia. Minie pewnie trochę czasu, aż ruszymy znów na szlak. W międzyczasie postanowiliśmy opowiedzieć o niezwykłych miejscach, które odwiedziliśmy, a które z braku czasu nie zdążyliśmy wcześniej opisać. Mamy ich sporo. Może niektóre z nich będą dla Was inspiracją dla przyszłych podróży. 

Oto Hutt Lagoon, zwane inaczej Pink Lake, czyli Różowym Jeziorem.  


Kiedy w spontaniczny sposób zacząłem planować podróż po odludnej Australii Zachodniej Małgosia wspomniała, bym zadbał o minimalny komfort. Noclegi z łazienką i toaletą, wygodne spanie i może czasem jakaś kuchnia miały być częścią "pakietu wygód". Pogodzić te wymagania w tym rejonie, dokładając do tego elastyczność w podróży mogło tylko coś mierzące ponad siedem metrów długości i trzy wysokości.


Wynająłem campervana z prysznicem, toaletą, kuchnią, mikrofalą, lodówką, klimatyzacją, rozrywką w postaci tv z dvd, wygodnym miejscem do spania i biesiadowania. Zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz. Wszystkie wymagania, a nawet więcej, zostały spełnione. Mało tego, często zapewniałem gratisowy widok na ocean. Porusza się to co prawda na kołach, a nie stoi na fundamencie, ale takiego wymagania z ust Małgosi nie usłyszałem.


Jesień w Australii Zachodniej jest całkiem przyjazna. Jest ciepło. Noce bywają chłodne. Jednak czym bardziej na północ, tym robi się coraz bardziej gorąco. W nocy klimatyzacja jest zbędna. W dzień zaś kąpiele w oceanie są doskonałym antidotum na upał, czego żywym dowodem jest Małgosia pławiąca się samotnie w wodach oceanu. 


Po około sześciuset kilometrach jazdy od Perth dotarliśmy do przedziwnego miejsca. Oto Hutt Lagoon, czyli Pink Lake - różowe jezioro.




Laguna znajduje się w niewielkiej odległości od oceanu, a przedziela ją od niego niewielki pas lądu i plaży.




Słona woda jest tu różowa ze względu na obecność alg duneliella salina. Algi zawierające beta karoten są stosowane jako barwniki do żywności oraz surowiec do produkcji kosmetyków.


Najlepiej pojawić się tu w bezchmurny dzień między dziesiątą rano a drugą po południu, gdy słońce jest wysoko na niebie. My byliśmy około południa i mieliśmy szczęście do takiej pogody.


Co prawda wiatr uniemożliwił nam użycie drona po przybyciu, ale na szczęście później nieco się uspokoił sprawiając, że mogliśmy wykonać bez przeszkód zdjęcia z lotu ptaka.

 

Laguna wygląda pięknie z poziomu wody, ze swymi detalami w postaci obumarłych roślin...



...oraz z góry.


Bryły soli dowodzą, że jezioro jest słone.


Mało tego, gdy jezioro wysycha różowy kolor dominuje mimo braku wody.


W zależności od światła słonecznego kolory wody wydają się czerwonawe,


albo skrajnie różowe, o różnej intensywności.


Kiedy znów wzniesiemy się w niebo zobaczymy błękit oceanu, odcienie różu laguny, czerwień jeziora, niebieskie"baseny", białe połacie solnisk i zieleń okolicy.



Trudno do końca przewidzieć jaki będzie kolor wody w poszczególnych porach roku, ponieważ jest to zjawisko uzależnione od kaprysów natury. Kolory uzależnione są bowiem od tego jaka ilość glonów kwitnie w danym czasie, a te rozmnażają się lepiej, gdy woda jest bardziej zasolona i  temperatura wyższa.


Przyznacie, że widoki są nierealne. Zapewniam, że w tym niezwykłym naturalnym zjawisku nie brał najmniejszego udziału Photoshop.




Nazwę Różowego Jeziora nadał podróżnik i administrator kolonii  George Grey, który przebywał tu w roku 1839. To ten sam, który zawiadował Krajem Przylądkowym w RPA i likwidował powstanie Maorysów w Nowej Zelandii. Nie mam dla niego specjalnego szacunku, zaś nazwę mógłby nadać jakikolwiek osobnik.



Pięknie tam, prawda? Jednakże na razie poczytajcie i ... zostańcie w domu. Wspomnijcie sobie piękne miejsca, które udało Wam się odwiedzić. Na kolejne podróże przyjdzie czas, gdy będzie bezpiecznie. 


3 komentarze:

  1. Marsjańskie widoki. Zwłaszcza zdjęcia z góry niesamowiete. Ach , jakiż ten świat jest piękny. Podobne jezioro , o podobnym kolorze ogladałam w Senegalu. Nie było jednak tak rózowe jak to co widzieliście w Australii. Nie wiem jak to będzie dalej z podrózowaniem, więc pozostaje nam ogladanie świata w taki własnie sposób. Pozdrawiam serdecznie i życzę duzo zdrowia. Urszula

    OdpowiedzUsuń
  2. Z przyjemnością obejrzałam.Piękne wspomnienia i piękne zdjęcia. Podróż takim środkiem lokomocji musiała być super przygodą.
    Pozdrawiam serdecznie-)))
    Irena

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia, najbardziej podoba mi się połączenie różu i błękitu nieba. I znowu dowiedziałam się czegoś nowego o pięknym świecie. Domek na kółkach cudny, ja też bym chciała tak kiedyś podróżować.

    OdpowiedzUsuń