Ogród Botaniczny Australii Zachodniej w Perth.



Wybraliśmy się do Australii Zachodniej w maju ubiegłego roku. Z Singapuru polecieliśmy do Perth, a potem odbyliśmy ekscytującą podróż camperwanem aż za Exmouth, na północnym zachodzie. W ten sposób przejechaliśmy po Australii Zachodniej 3400 km, podziwiając głównie przyrodę tego niezwykłego kraju.  Nasza podróż zaczęła się w stolicy stanu,  najbardziej nasłonecznionej metropolii kontynentu. Pierwsze kroki skierowaliśmy do Kings Park'u, zajmującego 500 ha, położonego w centralnej części miasta, nad rzeką Swan. Odwiedza go każdego roku ponad 5 mln osób. Naszym głównym celem był Ogród Botaniczny, do którego prowadzi piękna Aleja Frezera wysadzona eukaliptusami cytrynowymi, o skórzastej korze (powyżej na zdjęciu roślina, która bardzo nam się spodobała - eucaliptus rhodantha/rose mallee).


Ogrody botaniczne odwiedzamy wszędzie, gdzie jeździmy. To dla nas zawsze istotna atrakcja. Jednak w Australii flora była dla nas fascynującym zjawiskiem, gdziekolwiek się pojawiliśmy. Pokażemy Wam to co wydało nam się ciekawe w Perth, jednak to nie koniec o roślinach. W czasie naszej podróży widzieliśmy sporo różnych okazów. 

Gdy oglądaliśmy filmy przyrodnicze o Australii widzieliśmy drzewa, krzewy, kwiaty, niby nic nadzwyczajnego. Nawet jeśli była mowa o konkretnych endemicznych gatunkach, przez ekran telewizora nie zrobiło to takiego wrażenia jak oglądane na żywo. Gdy przyjrzymy się  temu światu z bliska, okazuje się on być zupełnie innym od znanego na co dzień. Czasem trudno uwierzyć, że to ciągle ta sama planeta.

W Australii statystycznie każdego roku odkrywanych jest 15 nowych gatunków roślin. Jest to jedyny kontynent, gdzie głównymi zapylaczami roślin są nie owady, a ptaki. Oglądanie flory tego kontynentu to wielka gratka, zwłaszcza w przygotowanym do tego celu miejscu.

Ogród Botaniczny rozpoczął swoje istnienie w 1965 roku i  dziś zajmuje 17 ha, będąc jednocześnie częścią  Kings Park'u. W przeciwieństwie do wielu innych na świecie, ten jest bezpłatny i otwarty całą dobę. Jeszcze nie raz w Australii Zachodniej mogliśmy się przekonać, że obywatele mają dużo korzyści z oddawanych państwu podatków. 

W 2016 roku artyści Paul Johnson i Gail Mason otrzymali zlecenie stworzenia nowej rzeźby wejściowej „Symbiotica” dla Western Australian Botanic Garden. Projekt „Symbiotica” został zainspirowany relacjami między roślinami i owadami - duże aluminiowe panele można interpretować jako blaszki liściowe lub jako skrzydła owadów.


Maj to w Australii  jesienna pora. Nie jest to najlepszy okres, zwłaszcza do podziwiania kwiatów. Dużo więcej dzieje się wiosną, a nawet pod koniec zimy (sierpień/wrzesień). Dlatego naszą kolejną podróż zaplanujemy właśnie o tej porze roku. Jesień to czas kwitnienia banksji, które nie lubią wiosennej konkurencji. Poniżej odmiana menzies banksia - klejnot Ogrodu Botanicznego, odmiana spotykana na przedmieściach Perth.


Banksja to relikt z superkontynentu Gondwany powstałej 550-500 milionów lat temu, w skład której wchodziły dzisiejsze kontynenty: Ameryka Południowa, Afryka, Australia i Antarktyda oraz dzisiejsze Indie, południowo-wschodnia część Azji, Nowa Zelandia i Madagaskar. Z 76 zarejestrowanych w Australii gatunków, 62 są endemiczne dla Australii Zachodniej. Nic dziwnego, że stanowią lokalny powód do dumy.


Banksje rosną w postaci krzewów lub drzew, a ich nazwa pochodzi od angielskiego botanika Josepha Banksa, który zebrał i opisał te rośliny podczas podróży do Australii z kapitanem Jamesem Cookiem. Spójrzcie na te wzorzyste liście.


Banksje wydają kremowe kwiaty,


 żółte,




 pomarańczowe,


 czerwone, 


zielone, fioletowe lub brązowe.


Niektóre gatunki mają je wielokolorowe. Kwiaty zawierają oba rodzaje narządów rozrodczych. Zapylane są głównie przez ptaki, nietoperze, szczury, oposy, pszczoły i drobne torbacze. 


Jeden kwiatostan może zawierać do 6000 drobnych kwiatów, które mają bardzo długie pręciki i słupki.


Gdy przekwitną, pozostaje coś w rodzaju kolby.


Dojrzała kolba zamienia się w "szyszkę", w mieszkach której pozostają nasiona. U znacznej ilości odmian tej rośliny uwalniane są dopiero przez ogień. Banksja należy do pirofitów, czyli roślin przystosowanych do oddziaływania ognia. Pożary w Australii mają w tym wypadku dla roślin  pozytywne znaczenie. Nasiona uwalniane są dopiero pod wpływem wysokiej temperatury.



"Szyszki" podobnie jak kwiaty mają różny kształt i wygląd. Wszystkie są twarde i nie sposób ich złamać czy otworzyć gdyż są zdrewniałe w środku.


Aborygeni używali kwiatów banksji jako źródła pożywienia (pozyskany nektar z kwiatów służył do przygotowania słodkiego płynu). 20 gatunków jest popularnych w branży kwiatów ciętych. Banksja jest często stosowana  do przygotowania kompozycji kwiatowych.


Inna grupa ciekawych roślin i jeszcze bardziej zróżnicowanych niż banksje to eukaliptusy. Tworzą wspólnotę 600 gatunków drzew i krzewów pochodzących z Australii, Nowej Gwinei i Indonezji południowo-wschodniej.


Eukaliptusy są bardzo różnorodne, co widać w pokroju liści, kolorach łodyg i kwiatów. Zobaczcie poniżej jak ciekawie wyglądają te rośliny.


Piękny wygląd miododajnych kwiatów wynika z ogromnej liczby pręcików (męskich narządów rozrodczych), które tworzą kolorowy pióropusz i pozbawione są płatków.


Pąki schowane są pod  okrywą (nazwa eukaliptus pochodzi od greckich eu i kaluptos, co oznacza dobrze zakryte) . Gdy kwiat może się rozwinąć, okrywa zsuwa się. Widać to na zdjęciu poniżej (po lewej stronie).


Okrywy pąków wyglądają bardzo ciekawie . Zobaczcie co wymyśliła natura :)





Tu są pąki dwukolorowe.


W zapyleniu kwiatów uczestniczą owady, ptaki i małe ssaki (nietoperze). Przyciąga je pyszny nektar produkowany w dużych ilościach. Gdy przekwitną pozostają po nich owoce w postaci "kubków".





Stopniowo zamieniają się w zdrewniałe torebki zawierające nasiona.


W  przypadku niektórych eukaliptusów nasiona wydobywają się z nich dopiero w warunkach wysokich temperatur, czyli podczas pożaru lasu (podobnie jak u banksji). W ten sposób gatunek jest w stanie przetrwać  poprzez wysiew na pogorzelisku.


Eukaliptusy mają jeszcze inną strategię przetrwania pożarów.  Głęboko w drzewie i korzeniach  mają uśpione pędy, które kiełkują tylko pod wpływem hormonów wyzwalanych przez ciepło z ognia.


Liście eukaliptusów są bogate w olejek. Wykorzystuje się go do łagodzenia stanów zapalnych dróg oddechowych oraz do produkcji środków owadobójczych.



Niektóre zwierzęta są ściśle związane z eukaliptusami. Koale zjadają wyłącznie ich liście, które należą do ok. 20 gatunków. Porcja 400 g zawiera tyle glikozydów, że zabiłyby one każde inne zwierzę, ale koale są w stanie je strawić bez szkody. 


95% lasów Australii tworzą właśnie eukaliptusy. Im dalej na północ w suchsze rejony, tym częściej można je spotkać wyłącznie w sąsiedztwie rzek i innych zbiorników wody. Ponieważ pochłaniają ogromne jej ilości,  niekiedy wykorzystywane są do osuszania mokradeł. Mogą też pośrednio przyczyniać się  do zwalczania malarii, niszcząc mokre siedliska, które są niezbędne do rozwoju jaj komarów.
Dziś eukaliptusy można spotkać w różnych rejonach świata, gdzie przywieźli je i zasadzili ludzie. Są roślinami dość mocno eksploatowanymi ze względu na drewno i olej, natomiast wszystkie ich części wykorzystuje się do produkcji barwników.


Inną bardzo ciekawą, lokalnie rosnącą jest grupa roślin grevillea i hakea. Do rodzaju grevillea należy 340 gatunków i ponad 1000 odmian wiecznie zielonych roślin. Z tych 340 aż 220 rośnie w Australii Zachodniej, w tym 190 w Australii południowo-zachodniej.


Liczba ich stale rośnie ze względu na skłonność do swobodnego krzyżowania się.


Wiele z gatunku grevillea są ozdobnymi roślinami ogrodowymi. Ich główną zaletą jest to, że szybko rosną, są odporne na choroby i radzą sobie nawet na bardzo ubogich glebach, jeśli są dobrze osuszone.


Grevillea przyciągają ptaki. Mogą rosnąć jako małe rośliny do 50 cm, krzewy i drzewa.


Cenione przez Aborygenów ze względu na ich słodki nektar, nazywane były "krzaczastymi lizakami".


Nazwa roślin pochodzi od Charlesa Francisa Greville'a (1749-1809) założyciela brytyjskiego Królewskiego Towarzystwa Ogrodniczego, przyjaciela J. Banksa.


Hakea należą do rodziny proteaceae, do której przynależą również grevillea i bansje. Ta poniżej (hakea petiolaris jest endemiczna dla Australii Zachodniej. Podobnie jak grevillea jest lubiana przez ptaki, odporna na mróz i szybko rosnąca.


Roślina, którą bardzo chciałam zobaczyć to drzewo herbaciane/melaleuca alternifolia/ tea tree. Nie należy go mylić z herbatą jaką znamy. Drzewo herbaciane rośnie wyłącznie w Australii, zwykle wzdłuż strumieni i na bagnach.


Jego olejek pozyskiwany z liści, w procesie destylacji, ma właściwości antyseptyczne i przeciwzapalne. Można go stosować tylko zewnętrznie i rozcieńczony, gdyż wewnętrznie jest trujący. Świetnie leczy trądzik i jest częstym dodatkiem do kosmetyków przeznaczonych dla młodzieńczej cery. Rozcierane liście służyły Aborygenom do inhalacji w leczeniu przeziębienia.


Inna ciekawa roślina to crotalaria cunninghamii/ green birdflower. Jest kolonizatorem niestabilnych wydm. Rośnie nawet do 3 m wysokości. Nazwa odwołuje się do profilu pojedynczego kwiatka, który wygląda jak ptak (dziobem przyczepiony do łodygi).


Po przekwitnięciu wytwarza maczugowate strąki. Sok z liści był używany przez Aborygenów do leczenia infekcji oczu.


Drzewa trawiaste w niektórych miejscach Australii Zachodniej są bardzo charakterystycznym elementem naturalnego krajobrazu, co jeszcze pokażemy. To bardzo ciekawe rośliny, rosnące wolno od 1 do 2 cm na rok. Te na zdjęciu mają między kilkadziesiąt, a sto lat.


Kolejna roślina endemiczna w Australii Zachodniej to macrozamia fraseri, rosnąca na piaszczystych glebach.  Istniała na Ziemi już 250 mln lat temu czyli w czasach dinozaurów. Wytworzyła twarde i ostro zakończone łodygi i liście, które miały je zniechęcić do objadania.


Drzewo na zdjęciu poniżej to baobab nazywany Gija Jumulu. Dopóki nie pojechałam do Australii, myślałam, że baobaby rosną wyłącznie w Afryce...a jednak nie. Ten baobab ma bardzo ciekawą historię. Sprowadzono go z północno - zachodniej Australii z rejonu Kimberley. Drzewo ważące 36 ton i mierzące 14 m, mające 8 m rozpiętości gałęzi przejechało 3200 km. Baobab, mający ok. 750 lat,  musiał być wykarczowany w związku z budową autostrady i wtedy narodził się pomysł przetransportowania go do Ogrodu Botanicznego.  Stało się to za zgodą ludu Gija, który jest tradycyjnym właścicielem ziemi. 14 lipca 2008 roku drzewo wyruszyło w drogę. Podróż wymagała  25-metrowej przyczepy ciężarówki, dwóch pasów ruchu i eskorty policyjnej. 20 lipca baobab zasadzono w miejscu, które widzicie na zdjęciu. Odbyło się to w asyście 3000 osób, w tym lokalnej społeczności Nyoongar, która przeprowadziła ceremonię palenia, aby powitać drzewo i uczcić tę specjalną okazję. Gdy Gija Jumulu (Jumulu znaczy baobab w języku ludu Gija) zaaklimatyzował się w nowym miejscu, z zebranych nasion personel ogrodu wyhodował 200 nowych sadzonek, które wysłano do Kimberley.



Kilka zdjęć Ogrodu Botanicznego z nieco dalszej perspektywy. Tu ogród banksji.


Rabaty z kwiatami.


Jeziorko w części "ogrodu wodnego".


Kładka wśród koron drzew.


Zegar, którego "tarcza" wysadzona jest kwiatami ogrodowymi.


Na koniec jeszcze kilka słów o dwóch roślinach. Jedna z nich to akacja. Akacje w Australii stanowią  największą grupę  roślin drzewiastych. Ponad 1200 gatunków występuje w różnych środowiskach, głównie suchych i półsuchych. To największy rodzimy rodzaj roślin w Australii Zachodniej.  W promieniu 100 km, w okolicach Shire of Dalwallinu - na północ od Perth,  występuje 185 gatunków akacji. To mniej więcej tyle co rośnie w całej Afryce lub łącznie w obu Amerykach. Akacje różnią się między sobą liśćmi i kwiatami, podobnie jak inne rodziny roślin.

Poniżej widzicie acacia pycnantha/ golden wattle, która jest oficjalnym godłem kwiatowym Australii od 1988 roku. Jednak już wcześniej była jej nieformalnym emblematem. Symbolizowała Australię na sukni koronacyjnej Elżbiety II.

Na zdjęciu widać, że jesień to nie jej najlepszy czas. W okresie intensywnego kwitnienia obsypana jest kwiatami.


Druga wspomniana roślina to  anigozantoskangurza łapa. Jest to  endemiczna bylina dziko rosnąca w Australii południowo - zachodniej. Nazwę "kangurza łapa" zawdzięcza kształtowi kwiatów.




Szukaliśmy anigozanthos manglesii/ red and green kangaroo paw czyli czerwono-zielonej kangurzej łapy. Niestety nie kwitła. Znaleźliśmy ją tylko na mozaice w ogrodzie.


Dlaczego tak nam zależało ? Od 1960 roku jest ona emblematem kwiatowym Australii Zachodniej (zdjęcia z Wikipedii) oraz znajduje się w herbie stanu (kwiaty umieszczone są po obu stronach korony).

Z Ogrodu Botanicznego rozciąga się też widok na centralną część Perth


oraz rzekę Swan.


My wracamy znów Aleją Frezera, zaglądając jeszcze po drodze do galerii ze sztuką aborygeńską, gdzie nie można było robić zdjęć.


p.s. Za każdym razem, kiedy pisałam Australia Zachodnia wielkimi literami miałam na myśli nazwę stanu, w pozostałych przypadkach rejon kontynentu. Dodam jeszcze, że część czasu (ok. 2 godzin) w Ogrodzie Botanicznym byliśmy bezpłatnie oprowadzani przez przewodniczkę - wolontariuszkę. Przez cały rok, z wyjątkiem Bożego Narodzenia, odbywają się codziennie w Ogrodzie Botanicznym trzy tematyczne spacery. Mieliśmy szczęście, bo byliśmy oprowadzani tylko we dwoje. Widząc nasze zainteresowanie przewodniczka mówiła wielokrotnie: "musicie przylecieć do Australii na wiosnę !" ;)

3 komentarze:

  1. Małgosiu, jestem zachwycona australijskimi roślinami, bardzo ciekawie je przedstawiłaś. Niesamowite to, że pożary pomagają banksji i eukaliptusom w rozmnażaniu. Mam nadzieję, że pokażesz więcej ciekawych wspomnień z Waszej wyprawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marylko będziemy się starać :) Australia jest bardzo egzotyczna i szczególnie można ją polecać miłośnikom natury. Dlatego tak nam się podobała.Tam każdy fragment krajobrazu jest ciekawy. Dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  2. Przepiękny ten ogród. Tyle zachwycających drzew,kwiatów. Można dostać zawrotu głowy. Ja z takich ogrodów nie umiem wyjść. Mogłabym tam spędzić godziny.
    Czekam na dalsze relacje i pozdrawiam.
    Irena

    OdpowiedzUsuń