Rugelach - dwie wersje wypieku - różana i morelowa.

Gdy byliśmy w Izraelu, jednym z najciekawszych doświadczeń kulinarnych było zajadanie się maleńkimi rogalikami czy bułeczkami takimi na jeden czy dwa kęsy. W piekarniach, szczególnie w Jerozolimie, były one nadziewane twarogiem, masą z orzechami, rodzynkami itp. Kupowałam je po kilka i od razu zjadałam. Zakochałam się w tych wypiekach. Po powrocie długo szukałam odpowiedniej książki. W końcu trafiam na "The Jewish Baker's Pastry Secrets" rodziny Greensteinów. Przepis pochodzi właśnie z tej książki, którą przygotowały dzieci zmarłego już Georga Greensteina, prowadzącego piekarnię w Nowym Jorku. Dokonałam bardzo drobnych zmian (np. mąki są dwa rodzaje - uniwersalna i do ciasta, dałam jeden rodzaj, jest też ekstrakt waniliowy, który zastąpiłam cukrem z prawdziwą wanilią i bułka tarta , którą zastąpiłam mielonymi migdałami). Rugelach to wypieki Żydów ze społeczności pochodzących z Polski. Polecam :)

na ciasto :
340 g sera śmietankowego w temperaturze pokojowej (użyłam twarogu sernikowego w wiaderku)

470 g mąki pszennej (poznańskiej)

340 gramów masła w temperaturze pokojowej, pokrojonego w kostkę

55 g cukru

1⁄4 łyżeczki proszku do pieczenia

1⁄4 łyżeczki soli

2 jajka

10 g cukru z prawdziwą wanilią


dodatkowo - wersja "różana" :

170 g płatków róży utartych z cukrem




dodatkowo - wersja "morelowa":

160 g dżemu morelowego domowej produkcji zmiksowanego na gładko

100 g drobnych rodzynek

100 g posiekanych grubo pekanów (w melakserze)

60 g mielonych migdałów




do obu wersji

60 g roztopionego masła

cukier puder z cynamonem



Składniki na ciasto wymieszałam i zagniotłam na gładką masę. Zrobiłam to przy pomocy robota, następnie ciasto wyjęłam na blat i uformowałam na gładką masę. Podzieliłam od razu na dwie porcje, zapakowałam do woreczków foliowych i włożyłam do lodówki na noc. 


Rano wyłożyłam ciasto na jedną wersję smakową (druga część czekała w lodówce). Poczekałam aż ciasto odpocznie i będzie odpowiednio miękkie (opuszki palców wciśnięte w ciasto pozostawią wgniecenie).


Masę podzieliłam na 2 części. Każdą rozwałkowałam na prostokąt o wymiarach 15 cm na 55 cm. Przy pomocy noża/radełka do faworków wycinałam trójkąty o podstawie ok. 5 cm. Na podstawę wyłożyłam małą łyżeczkę (od kawy)  różanej masy i od podstawy zwijałam rogaliki. Na koniec posmarowałam roztopionym masłem. Piekłam 25-28 minut w temperaturze 180 stopni C. Ostudziłam na metalowej kratce, a następnie posypałam cukrem pudrem z cynamonem. Wyszło mi  35 rogalików.


Żebyście zobaczyli jak są malutkie zrobiłam zdjęcie z widelczykiem do ciasta.


Tu w przekroju (nadzienia jest mało, bo płatki róży utarte z cukrem są bardzo aromatyczne.


Na morelowy rugelach ciasto rozwałkowałam w dwa prostokąty o wymiarach 60 cm na 20 cm. Na każdy prostokąt wyłożyłam połowę masy morelowej, na to mąką migdałową. Całość posypałam wymoczonymi we wrzątku i wysuszonymi (w ręczniku papierowym) rodzynkami oraz posiekanymi grubo pekanami. Nadzienie wcisnęłam dłońmi w ciasto. Kroiłam wzdłuż krótszego boku radełkiem do faworków paski o szer. ok. 2,5 cm - 3 cm. Zwijałam proste roladki, które posmarowałam roztopionym masłem. Piekłam jak wyżej. Obie partie układałam na papierze do pieczenia. Po ostudzeniu obsypałam delikatnie cukrem pudrem z cynamonem. Wyszło 36 szt. 

Każda partia smakowa mieści się w całości na 1 blasze. Po posmarowaniu masłem można rugelach zamrozić, można też wstawić do lodówki i piec następnego dnia. Mrożony rugelach można piec bezpośrednio z zamrażarki bez rozmrażania. Można też bułeczki upieczone zamrozić, a potem w takiej postaci włożyć do kuchenki mikrofalowej na 1,5 minuty. Podgrzane na pełnej mocy są dobre od razu do zjedzenia.

3 komentarze:

  1. Wyglądają przepięknie to raz , dwa rogaliki to wiadomo ,ze tygryski kochają i te smaki , te nadzienia , Małgosiu chętnie bym się wprosiła na podwieczorek

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobne rogaliczki zdarzało mi się widywać.
    Zamawiam tonę tych z różą-)))
    W Twoim wykonaniu to pewnie uczta dla ciała i duszy.
    Ja piec nie umiem,więc teraz popatrzę i się podelektuję.
    Pozdrawiam!
    Irena-Hooltaye w podróży

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie słodkości, a już w wersji różanej tym bardziej :)

    OdpowiedzUsuń