Alpejski Ogród Kwiatowy w Kitzbühel.

Przyroda ma moc regeneracji i zbawienny wpływ na naszą psyche. Gdy patrzymy na przestrzeń z lotu ptaka, nabieramy dystansu do tego co codzienne, przyziemne. Dzisiejsza rzeczywistość nie zachęca do latania, więc wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w góry. Nie...nie w Tatry, które znamy i kochamy. Dalej, gdzie ludu mniej i da się przejść bez ścisku...w Alpy Zillertalskie. 



Za towarzystwo w czasie naszych codziennych wędrówek mieliśmy ptaki, krowy i owady. Czasem pojawił się jakiś człowiek. Otaczająca przyroda, w tym mnogość kwiatów były jak balsam dla duszy. To był piękny czas, żal było wracać. Alpy w tym rejonie są jak jedna wielką łąka. Bardzo tam zielono, a zieloność ta z rodzaju wiosennej, soczystej i upstrzonej mnóstwem kwitnących kwiatów. 


Im wyżej tym gatunki kwiatów zaskakują, bo są rzadko spotykane, a rośnie ich tyle jakby się worek z nasionami rozsypał. Storczyk plamisty na dużych wysokościach nie był żadnym zaskoczeniem. 


Na koniec naszej podróży pojechaliśmy do Kitzbühel, żeby zobaczyć założony w latach osiemdziesiątych Alpejski Ogród Kwiatowy. Ernst Walter Reisch oddał pod teren ogrodu 20 tyś. metrów kwadratowych na stoku góry Kitzbüheler. Ogrodem opiekuje się rodzina Hofer oraz  prof. Herbert Reisigel z Instytutu Botanicznego w Innsbrucku. 


Eva i Toni Hofer zgromadzili w ogrodzie 400 gatunków kwiatów. Znaczna część z nich to rodzima flora, ale można też zobaczyć rośliny których naturalnym środowiskiem są np. Pireneje albo góry położone w innych częściach świata - Himalaje, Andy, Kaukaz czy Góry Smocze w  RPA i Lesotho, skąd pochodzi kocanka bellum.


Rodzima flora rośnie naturalnie, jak na łące. Sprowadzone okazy są na wydzielonych rabatach, gdyż w naturalnym środowisku byłyby wyparte przez rdzenne. Przy wielu są oznaczenia gatunkowe, poza tym stoją też tablice informacyjne. Teren nie różni się od naturalnego środowiska roślin.  


Ogród jest otwarty cały czas, wstęp bezpłatny. Warto skorzystać z tej atrakcji, jeśli świat roślin nie jest Wam obojętny.
Początek sierpnia to okres kwitnienia jeszcze wielu kwiatów, ale mogę sobie tylko wyobrazić jak wygląda tam w czerwcu. Różowa lilia złotogłów jeszcze nie zwiędła, ale jej kuzynki w bieli i bordo już nie nadawały się na fotomodelki.


Sztandarowy kwiat tego rejonu - goryczka krótkołodygowa już przeszła w stan spoczynku, za to drugi kwiat reprezentatywny - szarotka alpejska była w pełni formy.


Podobnie inne szarotki pochodzące z Himalajów, Tybetu czy Mongolii. 




Kwiatostany stanowią okrągłe koszyczki. W ich środku są kwiaty męskie, a na obrzeżach żółtawe kwiaty żeńskie. Wokół nich są liście pokryte filcowatym materiałem zwanym kutnerem. Liście te często są mylone z płatkami szarotek. W rzeczywistości ich rolą jest ochrona rośliny przed zimnem czy przegrzaniem.


Mikołajek alpejski to  roślina o wapiennych preferencjach podłoża i stalowoniebieskich kwiatach.


Piękno tych kwiatów i dobry wygląd po zasuszeniu uczyniły z niej roślinę dziś rzadką i objętą ścisłą ochroną we wszystkich alpejskich krajach. Poniżej młode rośliny o jeszcze niewybarwionych w pełni kwiatach.


Maki alpejskie to kwiaty o płatkach białych,


żółtych a czasem pomarańczowych, brzoskwiniowych czy łososiowych.  Dużo niższe niż spotykane na naszych łąkach maki czerwone.


Swoim urokiem ujął nas pochodzący z Azji mak kolczasty o niebieskich kwiatach.


Oto symbolizujący zbliżającą się jesień aster. Tu aster alpejski  w towarzystwie dwóch  biesiadujących czerwończyków dukacików.


Do astrowatych należy też złocieniec alpejski. To prawdziwie wysokogórska roślina, która porasta tereny powyżej górnej granicy lasu.


W rodzinie astrowatych występuje również chaber górski. Lubi glebę gliniastą i wybiera do życia wysokogórskie łąki i lasy.


Dziewięćsił bezłodygowy też należy do astrowatych. Kolczaste liście układają się w rozetę, a w jej centrum pojawia się srebrzystobiały kwiat o płatkach podobnych do kocanki.


Kolejny przedstawiciel tej samej rodziny to modrzyk górski. Kwiat ten spotkamy w różnych górach w Europie. Upodobał sobie taki właśnie klimat. Rośnie wzdłuż ścieżek, dróg lub nad potokami. To dość pospolita roślina, którą znajdziemy w naszym odcinku Karpat i w Sudetach.


Oset bezkwiatowy to też krewny wyżej pokazanych roślinRośnie w całych Alpach i na przedgórzu alpejskim. W nasłonecznionych miejscach dociera nawet do 3000 m n.p.m. 


Do astrowatych należą też jastrzębce. Kwitło ich wtedy mnóstwo, zarówno w ogrodzie jak i na łąkach, na różnych wysokościach. Ten w odmianie żółtej, z rusałką pokrzywnikiem


i pomarańczowej.


Na zboczu góry Kitzbüheler swój najlepszy czas miały ostróżki. Były w pełni kwitnienia, zarówno te rodzime (poniżej ostróżka wyniosła) jak i egzotyczne gatunki.





Do tej samej rodziny co ostróżka - jaskrowatych - należy tojad mocny. To silnie trująca roślina, którą instynktownie omijają krowy czy owce pasące się w górach. Jest zapylana wyłącznie przez trzmiele i jej zasięg obejmuje tereny występowania tego owada.


Między kamieniami, w szczelinach skalnych, w piargach i murawach o wapiennym podłożu, swoje miejsce znajduje drobna, niepozorna roślina o wyrazistym zapachu, przywołującym na myśl egzotyczną przyprawę - goździk alpejski. 




Mieliśmy szczęście nie tylko tam, ale także podczas naszych górskich wędrówek spotkać różanecznik kosmaty. To roślina, której naturalnym środowiskiem są wyłącznie Alpy. Kwitnie intensywnie w czerwcu, ale w wielu miejscach, zwłaszcza ocienionych dane nam było jeszcze zobaczyć  jej kwiaty.


Różanecznik należy do rodziny wrzosowatych. Kwitnące wrzosy z początkiem sierpnia pojawiały się na górskich zboczach.


Popularnym kwiatem tego czasu jest również spotykany niemal wszędzie dzwonek Scheuchzera.


W wysokich partiach ustępował swojemu krewnemu wyposażonemu w delikatne futerko. To dzwonek brodaty, który oprócz Alp wybrał sobie  do życia nasze Sudety i południową Norwegię.


W krajobrazie Alp wyróżniały się żółte kwiaty takie jak kołotocznik wierzbolistny,


czy smotrawa okazała.


Za to goryczka żółtka kompletnie przekwitła. 


Goryczka panońska zaczynała dopiero rozwijać swoje kwiaty. Oprócz ogrodu widzieliśmy ją wysoko w górach. Dawniej jej korzenie używano w medycynie ludowej i do produkcji wódki goryczkowej. Dziś z racji rzadkości i zagrożenia wyginięciem objęta jest w krajach alpejskich ochroną.


Dziewięciornik błotny widziałam wcześniej na Islandii i w Szkocji. Po raz trzeci spotkałam go w Alpach. Okazuje się, że występuje też w Ameryce, Azji i Afryce. To drobna i bardzo urokliwa roślinka. Spójrzcie na jej pręciki  ozdobnie ułożone. 


Na koniec roślina, którą spotkacie też w różnych środowiskach u nas. To świerzbnica, której nasiona roznoszą mrówki. Dzieje się tak dlatego, że roślina wytwarza specjalne ciałko tłuszczowe, które stanowi pokarm mrówek. Owady zanoszą je w pobliże gniazd i umieszczają w podłożu. Część zjadają, a część w naturalny sposób kiełkuje. Podobny sposób na rozmnażanie mają znane z naszych lasów przylaszczki.


Jeszcze tylko jedna trawa i już kończę. To drżączka. Rosła kiedyś w miejscach, gdzie mieszkała moja babcia. Mam do niej sentyment. Ma ciekawe, ozdobne kłoski w kształcie przypominającym serce. Spotkałam ją w ogrodzie.  Wcześniej przez wiele lat nigdzie jej nie widziałam. 


To tylko skromna grupa kwiatów, które oglądaliśmy w ogrodzie. Bardzo lubimy poznawać świat roślin i zawsze, gdziekolwiek jesteśmy odwiedzamy tego typu miejsca. Do ogrodu prowadzi wąska, kręta i płatna droga z Kitzbühel. Potem można zostawić samochód koło Alpenhaus Kitzbuehler Horn, gdzie jest parking i trzeba podejść pod górę. Wejście choć może nie najlżejsze rekompensuje nam wysiłek w postaci wrażeń z ogrodu i pięknych widoków na okolicę. 




13 komentarzy:

  1. Małgosiu, zdjęcia są piękne, oglądam i przestać nie mogę. Tak fantastycznie czuję przestrzeń i przyrodę, że aż mam górskie powietrze w płucach. Uwielbiam takie wyprawy, wąchanie, delektowanie się kolorami ptaków i motyli. Jestem zachwycona, mieliście cudowny pomysł na wypoczynek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marylko dziękuję :) Nam ten wyjazd sprawił dużo frajdy, poprawiliśmy kondycję psychiczną i fizyczną. Alpy wyglądały jak wiosną. Klimat ciepły i wilgotny sprawia, że wszystko kwitnie na potęgę. Mnóstwo owadów, czysto, mili ludzie, bezpiecznie. Cieszę się, że spodobał Ci się wpis.

      Usuń
  2. Widoki jak z bajki.
    Bardzo lubię wszelkie ogrody kwiatowe i kontakt z przyrodą.
    Wiele pięknych, unikalnych roślin.Przepadłabym tam bez wieści :-)))
    Fajnie nacieszyć oczy takimi widokami.
    Dziękuję i pozdrawiam :-)
    Irena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irenko my też tak lubimy. Z pewnością dobrze byś się tam poczuła. Musiałam selekcjonować zdjęcia, żeby post nie był za długi. Spędziliśmy tam sporą część dnia. Pozdrawiamy Cię serdecznie :)

      Usuń
  3. Witajcie po wakacyjnej przerwie. Cudowna relaksujący wpis. To prawda, nic tak, jak przyroda nie czyści naszej zmeczonej głowy. Cudownie, że udało Wam się wyrwać w tych trudnych czasach. Mnogość kwiecia i widoki boskie. Jestem pod wrażeniem wiedzy. My także pobuszowalismy po dzikich łąkach bułgarskich Polonin. Już tęsknię za tą wolnością. A tu szykują się znów zamkniecia. Dobrze, że i Wam i nam udało się wyjechac
    Pozdrawiam Urszula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dopiero jak tam byliśmy to poczuliśmy jak bardzo było to wręcz "oczyszczające" dla naszej głowy. Już wiemy, że nasza kolejna podróż zaplanowana na listopad nie dojdzie do skutku. Co będzie w przyszłym roku, tego nie wie nikt :) Cieszymy się, że i Wam podróż się udała i wzbudziła mnóstwo pozytywnych emocji :) Pozdrowienia

      Usuń
  4. Pięknie. Wiele z tych kwiatów widziałam przy alpejskich ścieżkach, ale fajnie jest zobaczyć je w jednym miejscu. Kontakt z przyrodą jest bezcenny. Mam nadzieję, że odwiedzę pokazane miejsce, gdyż uwielbiam Alpy i ogrody kwiatowe.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajnie napisane. Jestem pod wrażeniem i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie jest ten artykuł. Mam nadzieję, że będzie ich więcej.

    OdpowiedzUsuń