Dabbawalas - światowy ewenement z Mumbaiu i samosy do dabba.

Czy chcielibyście, żeby codziennie do pracy dostarczano Wam domowy posiłek za  miesięczną opłatę wynosząca około 30 złotych ? Jeśli tak to musicie przenieść się do Mumbaiu, bo tylko tam jest to możliwe. Zanim jednak napiszę o systemie dabbawalas, ewenemencie na skalę światową, zapraszam Was do wykonania hinduskich pierożków, smażonych w głębokim tłuszczu.
 
 
Samosy z mięsnym nadzieniem
 
 
 
 
Składniki na 16 szt.:

Ciasto:
250g mąki pszennej (użyłam typu 00)
40g płynnego masła klarowanego
125 ml letniej wody
1 łyżka soku z cytryny
1/2 łyżeczki soli

Nadzienie:
450g mięsa wieprzowego, mielonego (np. z łopatki)
1 duża czerwona cebula
3-4 ząbki czosnku
1 kawałek kory cynamonu (dł. ok. 8-10 cm)
1 strączek zielonego kardamonu
1 chili
4-5 goździków
1 łyżka garam masala
imbir (kawałek o dł. 2 cm)
1 łyżka mielonej kurkumy
pieprz cayenne do smaku
sól do smaku

1 łyżka płynnego, klarowanego masła

Mąkę wysypać na blat, zrobić w środku dołek, wlać do niego letnie masło klarowane, wymieszać, potem dodać  pozostałe składniki i zagnieść miękkie i elastyczne ciasto. Zawinąć w folię i ułożyć w ciepłym miejscu, żeby odpoczęło przez przynajmniej 30 min.
 
Drobno posiekaną cebulę, czosnek i imbir obsmażyć na maśle klarowanym, dodać przyprawy (oprócz soli i pieprzu cayenne), wymieszać, przesmażyć, wrzucić na to mięso, posolić, wymieszać i smażyć na średnim ogniu. Gdy mięso zmieni kolor, dodać do niego posiekaną chili, pieprz cayenne do uzyskania akceptowalnego stopnia ostrości. Mięso ostudzić do wykonania pierożków.
 
Ciasto uformować w wałek i podzielić na 8 równych kawałków. Stopniowo każdy rozwałkować na koło, przekroić na pół. Wzdłuż przekrojenia delikatnie posmarować brzegi masłem klarowanym. Złożyć w rożek jak na filmie KLIK (od 13 minuty), ułożyć go między kciukiem i palcem wskazującym, napełnić farszem dociskając łyżeczką. Brzegi przed zlepieniem góry też posmarować masłem i zakleić. Odłożyć na omączona powierzchnię i spieszyć się z pozostałymi.
 
Pod koniec lepienia samosów rozgrzać 1-1,5 litra oleju w garnku. Zrobić próbę z kawałkiem ciasta. Gdy wypływa i delikatnie obrumienia się w ciągu 15 s to można smażyć. Wkładać 3 samosy na raz, żeby zbytnio nie schłodzić tłuszczu. Po zrumienieniu wyłożyć na papierowy ręcznik, żeby odsączyć. Podawać ciepłe.

***


 
Podobnie jak z Dhobi Ghat, wielką pralnią w Mumbaiu, wszystko zaczęło się w czasach rządów Brytyjczyków, ponad sto dwadzieścia lat temu. Wieść niesie, że pierwszą osobą, która wymyśliła przesyłanie domowego posiłku przez kuriera był jakiś bankier. Prawda jest jednak taka, że zarówno dawno (kiedy Mumbai był dużo mniejszym) jak i dziś (czasem trzeba pokonać ok. 40 km żeby dojechać w tym samym mieście z domu do pracy) kupowanie codziennych posiłków na mieście może być wyzwaniem dla zdrowia. Poza tym Hindusi cenią sobie domowe jedzenie i są do niego przyzwyczajeni.  Pora lunchu jest za krótka, żeby dojechać na obiad do domu i wrócić do pracy. Tak więc ukształtował się system dostarczania posiłków z domów do pracy przewożonych przed dabbawala (w języku maharastri oznacza to osobę niosącą dabba, czyli "pudełko" na posiłek).
System dabbawala to prawdziwy światowy fenomen. Codziennie, nawet w porze monsunu, dabbawala zabierają z domów posiłki i wożą je do pracy mężczyznom (tak to już jest przeciętnie w Indiach, że role mężczyzn i kobiet są tradycyjnie określone). Po zjedzeniu zabierają puste opakowania i zawożą je z powrotem do domów.
W ten sposób codziennie około 5000 dabbawala wozi 200 000 posiłków. Może nie byłoby to dziwne, gdyby nie fakt, że dabbawala nie korzystają z żadnego systemu rejestracyjnego, tym bardziej informatycznego, są niezwykle punktualni, a pomyłka zdarza się podobno raz na 6 milionów dostarczonych posiłków.




A propos pomyłki. W 2013 roku nakręcono film pod tytułem "The Lunchbox", który w Polsce oglądałam jako "Smak curry" (zdjęcie ze strony klik). Piękna, subtelna historia o miłości, jedzeniu ...i dabbawala z Irrfanem Khanem i piękną Nimrat Kaur w rolach głównych. Bardzo Wam ten film polecam :)



Wracam jednak do dabbawala. Kluczem do systemu jest sposób znakowania lunchboxów. Wielu z roznosicieli dabba jest analfabetami, sposób znakowania to kolorowe kody, które są znakami umownymi gdzie ma dotrzeć posiłek.


Najprościej mówiąc posiłki zebrane z domów trafiają na najbliższą stację kolejową. Tam są sortowane w celu dostarczenia ich do różnych stacji kolejowych w centrum Mumbaiu.


Ponownie są dzielone i roznoszone lub rozwożone do celu. Wracają tą samą drogą.
Co składa się na tak perfekcyjny system? Współpraca grupowa, dyscyplina i etos dabbawala. Są dumni ze swojej pracy i sporo osób interesuje się ich pracą.


Myślę tu nie tylko turystach. W 2010 roku system badała Harvard Business School, a Uniwersytet Berkeley w Kalifornii uczy systemu logistycznego dabbawalas jako studium przypadku. Interesują się nimi media, oglądałam  dwa filmy dokumentalne o rozwożeniu posiłków. Wspomnę tu, że dabbawalas szczycą się iż ich systemem zachwycił księcia Karola podczas jego wizyty w Mumbaiu i zaprosił grupę z nich na swój ślub z C. Parker Bowles.
My ruszyliśmy na stację Churchgate i wiedzieliśmy, że trzeba iść na perony po godz. 11 i wyglądać na wysiadających z pociągów dabbawala.


Potem należało iść za nimi i obserwować pracę. To najprostszy sposób dotarcia, nie da się tego inaczej wytłumaczyć. Potem wszystko toczyło się według tego co napisałam wyżej.


Zbieranie się dabbawala w jednym miejscu i segregacja dabba.


Potem każdy rusza z lunchboxami w swoją stronę, jedni na rowerach




Inni wiozą wózkiem


lub niosą sami.

 

Strojem rozpoznawczym dabbawala są białe furażerki zwane furażerkami Gandhiego, często też białe koszule lub cały strój. Koszt takiej inwestycji to 600 rupii za strój i 20 za nakrycie głowy. Do tego drewniana skrzynka na dabba to ok. 500 Rs, ewentualnie rower za 2000 Rs. Wywodzący się najczęściej z wiosek Rajgurunagar, Akola, Ambegaon, Junnar i Maashi trafiają do tej profesji z polecenia innych dabbbawalas. Przyjmuje się, że jeden dabbawala może obsługiwać ok.30-35 klientów. Zazwyczaj grupa dwudziestu członków ma 675 klientów i zarabia 100 tysięcy rupii miesięcznie, które są podzielone na równi między wszystkich (nawet jeśli jeden dabbawala ma więcej klientów, a inny mniej). Grupy konkurują ze sobą, ale członkowie w ramach grupy nie. Przyjmuje się, że jeden dabbawala zarabia miesięcznie pomiędzy  5000 do 6000 rupii czyli ok. 300 złotych.
 

Komentarze

  1. Widziałam kiedyś film poświęcony temu fenomenowi. Niesamowite to i budzi szacunek.
    Na samosy mam wielką ochotę, choć może niekoniecznie z mięsem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wegetariańskie też są pyszne. Najczęściej nadzienie robione jest z gotowanych ziemniaków, marchewki , groszku itp.:)

      Usuń

  2. System dostarczania posiłków w Indiach badał mój mąż i wtedy dobrze poznałam tamtejsze życie .
    Niesamowite jest to, że dabbawala działa tak niezawodnie.
    Może dlatego, że domowe jedzenie Hindusi cenią najbardziej i nawet w daleką podróż zabierają własne posiłki.
    Samosy bardzo lubię i chętnie spróbowałabym Waszych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich praca budzi podziw :) Takie badania muszą być bardzo ciekawe, samosy polecamy :)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawe to wszystko. Dotąd nie znałam tego zjawiska.
    A samosy bardzo lubię tylko tak rzadko mam okazje je jeść. Dobrze, że podaliście taki fajny przepis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu-bardzo cieszymy się, że poznałaś dabbawalas dzięki nam :) pozdrawiamy

      Usuń
  4. Widziałam dokument i Dabbawalas w Galileo. I byłwam tedy zszokowana tym, jak ciężką prace oni wykonują i jak niskie w porownaniu z tym wisiłkiem jest ich wynagrodzenie. To straszne, że muszą się oni tak namęczyć, żeby zarobić w miesiąc pieniądze, jakie nawet u nas niektórzy zarabiają w kilka dni, a nawet szybciej. No ale cóż, nic się na to nie poradzi...

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałem dokument o Dabbawalas w Galileo. I byłem tedy zszokowana tym, jak ciężką prace oni wykonują i jak niskie w porownaniu z tym wisiłkiem jest ich wynagrodzenie. To straszne, że muszą się oni tak namęczyć, żeby zarobić w miesiąc pieniądze, jakie nawet u nas niektórzy zarabiają w kilka dni, a nawet szybciej. No ale cóż, nic się na to nie poradzi...

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam ja nie widziałem niestety tego dokumentu, ale z przyjemnością bym zobaczył. Zawsze mnie interesowały kraje afrykańskie i ich kultura. Mam nadzieję, że kiedyś będzie mi dane, żeby się tam wybrać i zobaczyć jak mieszkańcy tych regionów żyją tak w praktyce.

    OdpowiedzUsuń
  7. Samych samosów wprawdzie nie miałem okazji próbować, ale muszę powiedzieć, że po przeczytaniu tego wpisu nabrałem, na nie ochoty. Tylko nie wiem, czy w Polsce da się je gdzieś dostać, ale będe szukał bo przecież kto szuka ten znajdzie. Pozdrawiam i gratuluję bloga.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...