Zupa krem z brukwi na jesienną porę

Brukiew to warzywo zapomniane i starszym pokoleniom kojarzące się z biedą i wojną. Wszystko dlatego, że w czasie drugiej wojny światowej, w czasach niedostatku jedzenia była podstawowym pokarmem dla ludzi, a wcześniej służyła jako roślina pastewna.
Dziś brukiew można kupić na straganach z warzywami. Popularna w Rosji i krajach skandynawskich wciąż gości tam na stołach. Moja propozycja to zupa krem z brukwi. Jedno z naszych ulubionych  antidotum na chłodną, jesienną aurę.
 
 
Zupa krem z brukwi
 

 
 
Składniki :
 
1 brukiew o wadze 0,6-0,8 kg
2 szalotki
2 ząbki czosnku
2 średnie marchewki
1/2 bulwy selera
1-2 łyżki masła klarowanego
1-1,5 litra bulionu
6 gałązek tymianku (tylko listki)
oliwa z oliwek
sól, pieprz
 
Brukiew obrać i pokroić w kostkę (ok.1,5-2cm). Im mniejsze kawałki tym krótszy czas pieczenia. Lekko skropić oliwą i posypać solą, wymieszać i wyłożyć na pergaminie. Piec z termoobiegiem w nagrzanym piekarniku około 20 minut, w 200 stopniach.
W czasie gdy pieczemy brukiew przygotować pozostałe składniki. Obrać warzywa i pokroić w kawałki podobnej wielkości. Szalotkę posiekać, podobnie czosnek. W garnku, w którym będziemy gotować zupę rozpuścić masło klarowane. Wrzucić na rozgrzane szalotkę i czosnek, chwilę podsmażyć i dodać pozostałe warzywa oraz listki tymianku (zostawić troszkę do dekoracji). Smażyć do "zwiędnięcia" warzyw, zalać je bulionem i zagotować. Gdy składniki zupy zmiękną, dodać upieczoną brukiew, pogotować 2 minuty i razem zmiksować na krem. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
Jeśli zupa ma postać, to lepiej dodać tylko część bulionu (brukiew "wypije" bulion jeśli postoi dłużej). Następnie przed podaniem rozrzedzić ją pozostałą częścią do pożądanej przez Was gęstości. Przed podaniem skropić oliwą i posypać kilkoma listami tymianku.
 
***
 
Dziś śniło mi się, że wichura zerwała ostatnie liście z drzew. Wirowały w powietrzu kolorowe i otaczały mnie niczym w oku cyklonu. Za oknem coraz bardziej monochromatycznie, więc żeby zatrzymać te ostatnie chwile na dłużej wklejam tu kilka kolorowych kadrów :)
 













Udanego weekendu :)
 


Komentarze

  1. jak zwykle najpierw zachwycam się zdjęciami. Tak cudnej jesieni jak u Was to jeszcze nie widziałam :) Co to jest to różowe ?

    Brukiew znam tylko z opowieści rodziców o czasach wojny. Nigdy nie widziałam jej na oczy i na straganach jest nieosiągalna. Przynajmniej u mnie w okolicach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu-to kapusta :) Szkoda, że brukwi nie możesz kupić , jest pyszna :) pozdrawiamy

      Usuń
  2. Bardzo lubię zupy kremy,więc skorzystam z przepisu.
    Weekend w pracy,ale na spacer się wybiorę.
    Piękna jesień na Waszych zdjęciach.
    Serdecznie pozdrawiam-)
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spacer koniecznie, my już byliśmy dziś w lesie, bezludnie i bezwietrznie, cisza i spokój :) Dziękujemy i pozdrawiamy serdecznie

      Usuń
  3. Uwielbiam brukiem , za smak i kolor tez . A zupy krem z brukwi to jeszcze nie jadłam nigdy
    Ale robicie prześliczne te zdjęcia jesienne , ach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alciu-to co z niej robisz ? Ja kiedyś brukiew gotowałam , ale pieczona dużo lepiej smakuje w zupie. Jest bardziej skoncentrowana, słodka :) Pozdrawiamy

      Usuń
  4. Nie jadałam dotąd brukwi, więc nawet nie wiem, jak może smakować taka zupka (kolor ma przepiękny). Za to jesienne liście, szczególnie miłorzębu - cudo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupa jest lekko słodka, a z warzywami i tymiankiem dobrze się komponuje :) Pozdrawiamy serdecznie

      Usuń
  5. Pyszna zupa!
    Bardzo lubię i nawet mam jedną bulwę w domku na tarasie.
    Mam pytanie,czy przez 20 minut brukiew rzeczywiście się upiekła?,bo gotuje się ją bardzo długo,żeby była miękka.
    Z pieczeniem nie próbowałam.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amber pokroiłam ją na dość niedużą kostkę 1-5 do 2 cm. Była miękka. W czasie pieczenia raz ją przemieszałam na blasze. Spróbuj tak :) jeśli uznasz, że jest zbyt twarda to przedłużysz jej pieczenie. Moja tego nie potrzebowała :) Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  6. Jak zwykle zdjęcia jesieni przepiękne! A brukwi nigdy nie jadłam, jestem ciekawa jak smakuje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czas ją spróbować, teraz jest okazja :) pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaskoczylas mnie tym kremem z brukwi, jako potrawe znam ja tylko z literatury i -jak pewnie wiekszosc - z tej nienajlepszej strony, a tu prosze, z ziolami I innymi dodatkami z pewnoscia powstala uszlachetniona wersja tego dania.
    Jesien u Ciebie piekna, szczegolnie ta kropelkowa i swietlista - cudne fotki:)
    pozdrowienia :)
    Grazyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko- w zupie z brukwi zasmakowałam bardzo dawno temu dzięki Babci. Nie była to zupa krem, ale smak miała podobny. Czasem takie poszukiwanie smaku jest zaspokajaniem tęsknoty za tym co minęło... Dziękuję i pozdrawiam cieplutko :) M.

      Usuń
  9. Nie widziałam brukwi na straganie muszę się lepiej rozejrzeć, spróbuję, choć pamiętam tuz po wojnie jedliśmy brukiew , nie było zbyt dużego wyboru
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadwigo-ja od lat nie mam problemów z kupieniem brukwi, myślę , że warto szukać i z pewnością gdzieś uda Ci się ją kupić. Pozdrawiam serdecznie M.

      Usuń
  10. Jaki przecudny,klimatyczny blog-cieszę się,że tu trafiłam - Elzbieta

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz