Tarta z pigwą gruszkową, kremem kajmakowym i marcepanem. Podróżniczo-Verdun.

Taki dzień jak ten jest chyba najlepszym czasem na wspomnienia z Francji, spod Verdun. Jednocześnie zapraszam Was na monochromatyczną tartę w wyglądzie, ale wielowymiarową w smaku :) Jesienna pora to czas pojawiania się na straganach pigw i to one będą występować tu w roli głównej :)


Tarta z pigwą , marcepanem i kremem kajmakowym




Wszystkie części składowe tarty najlepiej jest zrobić wcześniej. Ja przygotowałam syrop z pigwami wieczorem i zostawiłam owoce w nim na noc, ciasto upiekłam również wieczorem, a przygotowany o tej samej porze krem wstawiłam na noc do lodówki. Rano złożyłam tartę w całość. Niech Was nie przerazi długi przepis, w rzeczywistości zrobienie tarty jest bardzo proste :) 


Składniki na syrop :

500 ml wody
100g cukru trzcinowego
4 łyżki miodu
1 kawałek kory cynamonu
2 gwiazdki anyżu
2 strączki zielonego kardamonu
1 laska wanilii
1/2  cytryny
1/2  pomarańczy
 2 pigwy gruszkowe podobnej wielkości, każda o wadze ok.300-320g

Wodę podgrzać z cukrem i miodem do rozpuszczenia składników. Laskę wanilii rozkroić wzdłuż na pół, naciąć wzdłuż  (ale nie do końca) strączki kardamonu, obrać bardzo cieniutko (starajcie się , aby jak najmniej było na wewnętrznej skórce cytrusów-albedo-czyli białego miąższu) połówkę cytryny i pomarańczy. Wszystko dodać do syropu i zagotować. Włożyć do syropu obrane ze skórki pigwy i po ok. 10-15 minutach przewrócić na drugą stronę. Czas podaję orientacyjnie. Moje pigwy były dość dojrzałe i wystarczyło im gotowanie po 10 min z każdej strony. Jeśli są twarde czas odpowiednio trzeba wydłużyć. Będą gotowe gdy czubek noża wchodzi w miąższ bez oporu.


Składniki na ciasto:
składniki na foremkę o wymiarach zewnętrznych 35cm x 11cm

170g mąki krupczatki
70g masła
40g cukru pudru
2 żółtka jaj L
szczypta soli

Ciasto szybko zagnieść, tylko do połączenia składników w gładką masę. Jeśli to konieczne dodajcie 1-2 łyżki zimnej wody. Włożyć zawinięte w folię na godzinę do lodówki. Po odpoczynku rozwałkować i wyłożyć wysmarowaną tłuszczem  formę do tarty. Jeśli nie macie foremki prostokątnej, możecie użyć okrągłej o średnicy ok. 22 cm.  Nakłuć widelcem ciasto, przykryć pergaminem i obciążyć. Piec w nagrzanym piekarniku do 180 stopni przez 25-30 min. Po upieczeniu całkowicie ostudzić przed wypełnieniem kremem.

 
Składniki na krem:

200g kajmaku
250g sera mascarpone

Kajmak możecie zrobić sami, ja jednak użyłam gotowego z puszki. Po odważeniu porcji 200g trzeba go roztrzepać w naczyniu mikserem i stopniowo dodawać po łyżce mascarpone. Krem powinien mieć gładką konsystencję. Zawinąć naczynię folią i wstawić do lodówki.

Składniki na marcepan *:

1 szklanka zmielonych migdałów bez skórki
1,5 szklanki cukru pudru
1 łyżka soku z pomarańczy 
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka mleka
1 jajo L
1 łyżeczka ekstraktu z migdałów

Wszystko razem zagnieść na jednolitą masę. Gdyby nie chciało się dobrze skleić dodajcie 1 żółtko. Włożyć tak jak krem na noc do lodówki. 

*Miałam akurat zrobioną masę marcepanową i postanowiłam ją wykorzystać. Jeśli jednak jest to dla Was problem, możecie zrobić tartę bez marcepana.

Dodatkowo potrzebujemy :

płatki migdałów podprażone na patelni.


 Składamy tartę :


Na przygotowany, zimny spód ciasta wyłożyć masę marcepanową. Potrzebujemy ok. 200 g żeby powstała cienka warstwa na spodzie. W razie problemów z rozsmarowaniem łyżkę zamoczcie co jakiś czas w gorącej wodzie i rozcierajcie masę wypukłą częścią łyżki.
  

Pigwy wyjąć z syropu, osuszyć papierowym ręcznikiem. Pokroić na ósemki.  Wyciąć zdrewniałe części od ogonka po szypułkę i usunąć gniazda nasienne.


Dwie-trzy ósemki pokroić cieniutko na plasterki i wyłożyć na marcepan.


Przykryć wszystko kremem kajmakowym.


Na wierzchu ułożyć kawałki pigw i posypać całość płatkami migdałów.


Voilà, smacznego :)


***


Zapraszam was do poznania naszych wspomnień z tegorocznych wakacji we Francji. Dziś miejsce chyba najbardziej odpowiednie do pokazania w  Zaduszki. Okolice Verdun, najbardziej krwawej bitwy I wojny światowej, która toczyła się od lutego do grudnia 1916 roku.
Żadnej bitwy nie można porównać do tej, bo nie ma sobie równych pod względem długości i nasilenia walk. Armia francuska miała zostać wykrwawiona i zniszczona pod względem strategicznym i psychologicznym. Plan szefa Sztabu Generalnego Niemiec, gen. Ericha von Falkenhayna przewidywał główne uderzenie w twierdzę Verdun, określanej  mianem "serca Francji". W rzeczywistości chodziło o otwarcie drogi na Paryż, a wcześniejsze plany zdobycia Verdun nie zrealizowano przez dwa poprzednie lata.
Trwająca prawie rok bitwa nie przyniosła Niemcom  oczekiwanych sukcesów.


Obie strony poniosły podobne straty, a Verdun pochłonęło około 800 000 ludzkich istnień,  czyli czterdzieści razy więcej niż wynosiła liczba jego mieszkańców.
Teren bitwy był nieustannie ostrzeliwany dniem i nocą. Tu jak w żadnej innej bitwie główną rolę odegrała artyleria. Niemcy użyli ok. 2000 dział. Jak się szacuje w okresie od lutego do czerwca  sami Francuzi wystrzelili 15 mln pocisków.
Okolice bitwy zaminowane, nieustannie wstrząsane eksplozjami stanowiły czasem cmentarzysko dla całych kompanii grzebanych żywcem pod ruinami.
Pociski  ostatecznie zamieniły  okolicę Verdun w księżycowy krajobraz, który był niczym gulasz z odłamków murów, błota i szczątków ciał.


W 1932 roku otwarto w Douaumont Ossuarium, zbudowane ku pamięci poległych żołnierzy.  Pochowano w nich szczątki 130 tysięcy ciał tych, których tożsamości nie udało się ustalić.


Szczątki żołnierzy francuskich i niemieckich złożono we wnętrzu budowli oraz w kryptach.


Budynek ossuarium ma ponad 137 m długości, a wieża monumentu ponad 46 m wysokości. Na jej szczycie znajduje się Dzwonnica Śmierci, której dzwon uruchamiany jest w rocznicę walk.


Oprócz żołnierzy nieznanych złożono tam  ciała tych, za których zapłaciła rodzina, aby ich imiona i nazwiska znalazły się wyryte na ścianach.




Na zewnątrz budynku powstał wielki cmentarz wojskowy, na którym znajduje się ponad 25 tys. grobów żołnierzy francuskich poległych pod Verdun.


Jest to jeden z  największych cmentarzy we Francji oraz największy znajdujący się poza obszarem Paryża.




Sama bitwa pochłonęła nie tylko żołnierzy. Z powierzchni ziemi zniknęły również okoliczne wioski. Takich jak Fleury, było dziesięć.


Dziś stoi tu jedynie kaplica zbudowana na miejscu dawnego kościoła, a w miejscach gdzie były zabudowania stoją słupki z pisemną informacją o mieszkańcach nieistniejących domów.


Dawne ruiny porosła zieleń i tylko pofałdowany teren przypomina, jak dawniej niespokojne to było miejsce.


Dziś wspominamy dziadka Piotra, który przeżył piekło Verdun i który  często wracał do bitwy we wspomnieniach. Po takich przeżyciach nic nigdy nie jest już takie samo...

Komentarze

  1. Taka ilość krzyży w jednym miejscu zawsze robi wrażenie... I zmuszają do myślenia, czy wojna rzeczywiście ma jakiś sens.

    Na osłodę poproszę kawałeczek tej boskiej tarty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta bitwa nie miała sensu...choć trudno pisać o tym w obliczu śmierci tylu ludzi. Pozdrawiamy serdecznie i częstujemy tartą ;D

      Usuń
  2. Tarta zachwycająca , pełna smaku
    A wspomnieniowe zdjęcia bardzo wzruszające

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepis niezwykle smakowity!
    Podobny cmentarz żołnierzy amerykańskich widziałam w północnej Francji.Robił wrażenie.
    Wasze zdjęcia skłaniają do zadumy...
    Pozdrawiam-)
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Irenko :) O wspomnianym przez Ciebie cmentarzu pisaliśmy tu
      http://akacjowyblog.blogspot.com/2014/08/tarta-normandzka-z-jabkami-sladami.html
      Pozdrawiamy serdecznie :)

      Usuń
  4. Refleksyjny wpis z Francji

    Tarta iscie krolewska i pieknie zilustrowany krok po kroku.
    Wasz blog jest nieustajacym zrodlem smakowitych inspiracji :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Grazyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Grażynko :) Mamy nadzieję że tarta znajdzie zwolenników :) pozdrawiamy serdecznie

      Usuń
  5. O, jaka apetyczna ta tarta. Szczególnie kusi mnie masa kajmakowa, zresztą pigwy z syropu też muszą być rewelacyjne. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Syrop jest bardzo aromatyczny i pigwy ugotowane w nim bardzo zyskują na smaku...a masa kajmakowa...ach...trzeba spróbować ;D pozdrawiamy

      Usuń
  6. Tarta prezentuje się wręcz niebiańsko. A Verdun to miejsce rzeczywiście niezwykłe i skłania do zadumy. pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Elu, pozdrawiamy serdecznie :)

      Usuń
  7. Bardzo ładna galeria wyszła. Tarta wyglada naprawdę apetycznie. To już druga dzisiaj o jakiej czytałem. Budynek ossuarium też wygląda ciekawie. Mimo iż związany ze smutnym wydarzeniem to jednak pomysł wyszedł znakomicie, zwłaszcza te podpisy z imionami i nazwiskami żołnierzy na ścianach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie jadłam pigwy, więc takiej tarty spróbowałabym z ogromną rozkoszą :) Bardzo mnie ciekawi, jak smakowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Surowa raczej nie nadaje się do jedzenia. ale ugotowana w syropie z przyprawami jest pyszna i nieco przypomina gruszkę :) pozdrowiena :)

      Usuń
  9. Tarta marzenie!
    Wspaniałe smaki jesieni.
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tarta wygląda obłędnie i jestem pewna że tak też smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Podbijam komentarz Łucji - Tarta wygląda obłędnie i z pewnością smakuje jeszcze lepiej. Cała wycieczka i fotorelacja z Francji jest wprost doskonała. Zdjęcia oglądam z przyjemnością i lekką zazdrością, bo sam chciałbym tam być. Czekam na kolejne, równie ekscytujące wpisy! Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszamy Kamilu, pozdrawiamy serdecznie :)

      Usuń
  12. Pierwsza wojna światowa, tyle ofiar nie wiadomo po co, w imię chorych ludzi a później jeszcze druga, podobne wrażenie na mnie zrobiły groby w Arnheim, ale tamtych było mniej choć i tak dużo.
    Tarta rzeczywiście niezbyt skomplikowana, musi być pyszna ale słodkie dla mnie nie istnieje, raczej tarty na ostro ( z serem gorgonzola ) no i mąką tylko owsiana, jaglana kokosowa, ale i tak kilka przepisów twoich zanotowałam, bo są fajne, pozdrawiam
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadwigo-w spisie potraw są tarty wytrawne. Pewnie trzeba tylko zmienić spód skoro nie jadasz ciasta z mąki pszennej. Dziękuję za odwiedziny :) podzielam Twoje refleksje dotyczące wojny...Pozdrawiam serdecznie

      Usuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...