Grzybowe cappuccino.


Mieszkanie przy ścianie lasu traktujemy jak przywilej. Korzystamy z niego zawsze kiedy mamy czas, a weekendy bez względu na porę roku udajemy się na długi spacer. Teraz, kiedy w lasach jest obfitość grzybów i w "naszym", głównie bukowym lesie też można nazbierać małe co nieco, chętnie przygotowujemy grzybowe dania. Mieszanka koźlarzy, prawdziwków i podgrzybków to pyszne połączenie. Dziś zapraszamy na naszą ulubioną grzybową zupę-krem. Pomysł na taką formę zaczerpnęliśmy z warsztatów z Pascalem Brodnickim.

Grzybowe cappuccino


Składniki na 3-4 porcje:

600g grzybów (leśnych- w sezonie lub pieczarek),
300g śmietany kremówki dobrze schłodzonej,
4 suszone grzyby,
2-3 gałązki świeżego tymianku
2 łyżki masła klarowanego,
kilka ziaren czerwonego pieprzu,
sól, pieprz,
szczypta startej gałki muszkatołowej

Trzy suszone grzyby zalać szklanką wrzątku i odstawić, żeby zmiękły i przy okazji powstała "grzybowa" woda, którą później wykorzystamy. Po odcedzeniu grzybów wysuszyć je papierowym ręcznikiem, pokroić na paski i usmażyć w tłuszczu, żeby powstały chrupiące paski grzybowych chipsów. Jeden suszony grzyb zmielić na proszek w młynku do kawy. Czerwony pieprz grubo rozkruszyć.
Świeże grzyby oczyścić, pokroić i usmażyć na maśle. Podczas smażenia dodać oberwane z gałązek listki tymianku. Pod koniec posolić grzyby, dodać gałkę i pieprz. Przełożyć z patelni do garnka, wlać wodę z suszonych grzybów i całość zmiksować "żyrafą". Gdyby zupa była bardzo gęsta, dodać jeszcze trochę wody i razem zagotować
Śmietanę ubić na sztywno. Większość (poza 3-4 łyżkami, które wykorzystamy do dekoracji) połączyć z gorącą zupą za pomocą trzepaczki rózgowej. Spróbować i ewentualnie doprawić.
Rozlać grzybowe cappuccino do szklanek. Na  wierzchu ułożyć łyżkę bitej śmietany, posypać to czerwonym pieprzem, zmielonym proszkiem grzybowym i ułożyć na tym grzybowe chipsy.

***

Z przyjemnością siadamy po spacerze na tarasie, popijamy grzybowe cappuccino i patrzymy na las :) Dziś kilka zdjęć z różnych pór roku. Aparat zabieramy ze sobą dość rzadko, bo gdy go nie mamy, dzieje się w lesie najciekawiej.
W letnim słońcu i upale w lesie odnajdujemy przyjemny chłód i widok soczystej zieleni.


Już jednak w końcu sierpnia liście zaczynają żółknąć, by we wrześniu i październiku dać pokaz ferii barw w odcieniach złota i brązu.


 Wśród gałęzi uwija się wiewiórka, która nagle na chwilę zastyga, jakby złapana na gorącym uczynku ;)



Liście spadają również do strumieni, których tu w lesie jest całkiem sporo. W okolicach gdzie płyną jest najwięcej ptaków.

 
Późną jesienią las robi się przejrzysty i prawie jednobarwny.


Niektóre liście wiszą długo na gałęziach, albo na nich zostają i szeleszczą uschnięte podczas jesiennych, chłodnych wiatrów.


Najsmutniej robi się podczas słotnych, deszczowych dni. Resztki liści przeglądają się w kałużach na leśnej drodze.

 
Zielono, ale już nie na drzewach...


Jednak las żyje, choć nie tętni odgłosami jak wiosną czy latem.


Zimą  w bezlistnym lesie łatwiej jest zauważyć sarny.


Sójka pewnie żałuje, że nie wybrała się do ciepłych krajów ;)


Tu na wybrzeżu wiosna przychodzi najpóźniej i choć  zima ociąga się z odejściem, zdarza się, że przyroda wbrew aurze próbuje się odradzać.


 :D


A gdy już nadchodzi wiosna...koziołek zmienia "ubranie" na letnie.


Robi się zielono i wilgotno.


Ziębę na drzewie


coraz trudniej jest zobaczyć.


Zawilce kwitną dywanami.


W strumieniu odbija się coraz częściej słońce.


Sikorki szukają dobrego miejsca  do składania jajek.


Mrówki zaczynają intensywnie pracować. 
 

Przylatują   ptaki z Afryki, by spędzić u nas kilka miesięcy jak ten gąsiorek, który opuszcza nas we wrześniu.

 

Nieubłaganie jednak znów zjawia się jesień,



 która być może za rok znów uraczy nas obfitością grzybów...

Komentarze

  1. orany! grzybowe capuccino!? Zdjęcia są FANTASTYCZNE! zaczynam Cię śledzić, bo blog robi wrażenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Marcelo, pozdrawiamy i zapraszamy do nas częściej :)

      Usuń
  2. Aaaaaaaaaaaaa jakie widoki , jaka zupa , ja na grzybach się nie znam , nie potrafię zbierać ,ale uwielbiam , szczególnie zupy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie by Ci smakowała :) pozdrawiamy serdecznie

      Usuń
  3. Jestem oczarowana Waszym lasem i bardzo zazdroszczę Wam mieszkania tak blisko tego raju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkamy tu m.in. ze względu na bliskość lasu. Daje nam ukojenie :) pozdrawiamy

      Usuń
  4. Uwielbiam grzyby!
    Przepis niesamowity.
    Wychowałam się właściwie w lesie...
    Foty to moje klimaty....cudnie!
    Serdecznie pozdrawiam)
    I.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Irenko, namawiamy na spróbowanie bo wykonanie jest banalnie proste :) pozdrawiamy

      Usuń
  5. Przecudny wpis! uchwcone motywy wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna podróż przez cztery pory roku:)
    Uwielbiam je i nie potrafiłabym bez nich żyć.
    Mam nadzieję, że już niedługo i ja będę sąsiadką bukowego lasu,
    który będzie dostarczał mi takich atrakcji.
    Częstuję się szklaneczką grzybowego cappuccino:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo-życzymy, żeby to się jak najszybciej spełniło :) częstujemy grzybowym cappuccino :)

      Usuń
  7. Zazdroszczę Wam tej bliskości lasu.
    A grzybową zupkę zjem z rozkoszą!

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi pysznie :) A taką jesień jaką pokazujecie uwielbiam :) tymczasem u nas tylko deszcz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łucjo...kiedyś przestanie padać , dużo słońca życzymy i pozdrawiamy:)

      Usuń
  9. My tez co weekend jestesmy albo w lesie, albo nieopodal... Niesttey ja grzybow nie zbieram, gdyz najzwyczajniej boje sie, ze przyniose do domu cos trujacego :/ Zupelnie sie na grzybach nie znam (procz kurek, muchomorow i... pieczarek ;)).
    Jak zwykle przecudne zdjecia Malgosiu! Za kazdym razem ciesze sie, ze zdecydowalas sie na pisanie bloga :)
    Usciski! I milego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beo jeśli nie znasz grzybów, to lepiej nie eksperymentować. Mnie nauczyli moi rodzice i tak jakoś naturalnie to wyszło. Dziś nie mam z tym problemu, ale nigdy nie odważyłabym się zjeść grzyba, którego nie znam. Pozdrawiam i Tobie również życzę miłego tygodnia i dziękuję za motywację ;)

      Usuń
  10. Cudowna polska jesien:) a poodbna zupe grzybowa jadlam wlasnie niedawno na przyjeciu, bo juz mozemy I tu kupowac suszone grzyby.
    W tutejszych lasach zbierac mozemy tylko rydze, bo oprocz Polakow nikt sie nimi tu nie interesuje.
    Pozdrawiam
    Grazyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to macie tam pyszne grzyby. Rydze są bardzo smaczne :) Dziękujemy za odwiedziny i pozdrawiamy

      Usuń
  11. Zazdroszczę Wam sąsiedztwa lasu! A forma podania zupy bardzo oryginalna i warta zapamiętania:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zuziu-nie ma co zazdrościć ;) po prostu trzeba w podobnym miejscu zamieszkać. Tu w Trójmieście jest sporo takich miejsc :) pozdrawiam serdecznie M.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...