Maskonury z Wyspy May i Majowa Piekarnia.

Majowa Piekarnia Amber pachnie szkockim chlebem. Wszystko za sprawą propozycji Marcina prowadzącego bloga "Grahamka, weka i kajzerka...". Przy okazji dodam, że blog Marcina jest pełen wspaniałych pomysłów na domowe pieczywo :) 
Tak się składa, że niedawno byliśmy w Szkocji i choć na chwilę, to naszym głównym celem była Wyspa May. Piękny zbieg okoliczności. To była spontaniczna decyzja. Postanowiliśmy polecieć na trzy dni w trakcie minionych świąt Wielkanocy. Cały czas spędziliśmy na łonie natury, co dało nam potężny zastrzyk energii. O tym jednak przeczytacie poniżej.
Wracając do chleba - to tradycyjny wypiek pochodzący z zachodniej Szkocji. Ci, którzy chcieliby zrobić wersję na zakwasie, niech zajrzą na stronę Marcina. 


Struan

drożdżowy chleb  z cynamonem i rodzynkami




Składniki na dwie foremki o dł. 23 cm

680 g mąki pszennej chlebowej
45 g polenty
30 g płatków owsianych
15 g otrębów pszennych
70 g ugotowanego brązowego ryżu
75 g cukru trzcinowego
17 g soli
60 g miodu
270 g letniej wody
35 g świeżych drożdży
130 g kefiru lub maślanki
300 g rodzynek


– roztopione masło (ok. 50 g)
– dwie czubate łyżki cukru wymieszane z płaską łyżeczką cynamonu
– tłuszcz do posmarowania foremek



W dużej misce wymieszaj dokładnie wszystkie mokre składniki: wodę z rozpuszczonymi w niej drożdżami, maślankę (lub kefir) i miód.

Dodaj kolejne składniki: polentę, płatki owsiane, otręby pszenne, ryż, cukier i sól oraz mąkę. Wyrabiaj robotem na najwolniejszych obrotach przez około 10 minut.

Wyłóż ciasto na oprószony mąką blat, rozciągnij i obsyp rodzynkami. Złóż ciasto i wyrabiaj ręcznie 2 – 3 minuty, do równomiernego rozłożenia się rodzynek w cieście. Nie używaj robota, gdyż może on rodzynki rozetrzeć na miazgę. Przełóż ciasto do natłuszczonej miski, i odstaw po przykryciem w temperaturze pokojowej, na 2 – 3 godziny, do podwojenia się jego objętości.

Oprósz blat roboczy mąką i wyłóż na niego ciasto. Podziel je na dwie równe części (po około 860 g każda). Każdą z nich rozwałkuj na prostokąt, którego krótszy bok będzie równy długości foremki. Przy użyciu pędzelka kuchennego posmaruj całą powierzchnię ciasta roztopionym wcześniej masłem, a następnie obsyp cukrem wymieszanym z cynamonem. Zroluj ciasto wzdłuż dłuższego boku, i włóż do wysmarowanej smalcem foremki, złączeniem ciasta do spodu. Przykryj ciasto i odstaw do ostatniego wyrastania dopóty, dopóki ciasto nie osiągnie górnych rantów foremki – około 2 godzin. Oczywiście długość wyrastania zależy od temperatury otoczenia. 

Nastaw piekarnik na temperaturę 180 °C. Wstaw foremki z chlebem do piekarnika i piecz około 45 – 50 minut. Pod koniec pieczenia kontroluj, czy chleb nie zaczyna się zbyt mocno przypiekać, przykryj go wtedy folią aluminiową. Na czas ostatnich 4 – 5 minut pieczenia przełącz piekarnik na dolną grzałkę, aby spody bochenków ładnie się przypiekły.

Po upieczeniu się chleba wyjmij go z foremek, górę posmaruj odrobiną masła, i obsyp resztką cukru z cynamonem, jeśli Ci coś zostało. Odstaw bochenki na kratce do całkowitego ostygnięcia.

Drobne uwagi:
– w razie braku polenty, można użyć kaszy kukurydzianej
– zamiast rodzynek można dać suszoną żurawinę (albo mieszankę rodzynek z żurawiną).

***


Nasz główny punkt wyjazdu - Isle of May, położona jest w wejściu do Zatoki Firth of Forth. Ta mała wyspa o długości ok. 1,5 km i szerokości 0,5 km wiosną staje się ważnym lęgowiskiem dla ptaków z północy kontynentu. 


Dziś to jeden ze szkockich parków narodowych, do którego wejście i pobyt są ściśle limitowane. Można tam dotrzeć pontonem motorowym lub małym statkiem w około godzinę z miejscowości Anstruther. Na wyspę dostaje się niespełna setka ludzi, wliczając w to obsługę środków transportu. W ciągu trzech godzin można nacieszyć się podglądaniem życia ptaków, choć są tam i inne zwierzęta. Nas najbardziej przyciągnęły tam maskonury. Marzyliśmy o zobaczeniu tych ptaków na żywo i udało się. O pozostałych mieszkańcach Wyspy May (i szczegółach jak się tam dostać) napiszę w innym poście.



Mieliśmy szczęście, bo pogoda nam dopisała, było prawie bezwietrznie. Dzień wcześniej maskonury wyleciały w morze. Dzieje się to w sytuacjach silnego wiatru.


Uciekają na fale by móc nurkować za jedzeniem (jedzą głównie drobne rybki pływające ławicami takie jak ammodytesy czyli dobijaki niebieskie czy stynki).



Gdy mocno wieje loty z wysokich klifów są dla nich niebezpieczne.


Ptaki te przebywają głównie na powierzchni wyspy, a nie jak inne na jej ścianach. Wszystko dlatego, że przylatują tu by składać jaja w podziemnych norach, gdzie je wysiadują. Lecąc więc muszą pokonać całą wysokość lądu.



Maskonury żyją wyłącznie na półkuli północnej i to w rejonach chłodnych. 


Większość swojego życia spędzają na morzu. Potrafią wspaniale nurkować nawet na kilkadziesiąt metrów.



Widziałam z łodzi nurkujące maskonury. Poruszają się niczym pocisk płynąc pod wodą zygzakiem jakby latały, a skrzydła w tym czasie wykorzystują w roli wioseł.



Na lądzie poruszają nieco niezgrabnie, pokracznie stawiają swoje pomarańczowoczerwone nóżki, choć czasem potrafią wykazać się zgrabnością baletnicy :)



Może z tego powodu nazywane są morskimi klaunami ? 



Kolorowe dzioby i nogi nieco bledną po sezonie lęgowym. Wiosną maskonury są najbardziej kolorowe.



Zwykle wracają w miejsca, gdzie same się wylęgły. Przebywają w grupach, co z pewnością daje im większe bezpieczeństwo. 



Zdecydowana większość tych ptaków łączy się w pary na całe życie.



Od pracowników parku wiemy, że przylatują zwykle tłumnie i zaczynają najpierw czyścic norki.



Jest ich na wyspie bardzo dużo (około 20 tysięcy par) i każda potrzebuje miejsce do lęgu.



Ilość norek zwiększają również żyjące tam dziko króliki.



Przeciętne norka ma długość ludzkiego ramienia. Usuwają stary materiał, a następnie wyścielają norę suchą trawą i znalezionymi piórkami. Bardziej pracowite drążą świeże nory. Gleba na wyspie May - miękka, torfowa poddaje się ich silnym dziobom. W związku z tym po wyspie można poruszać się wyłącznie wytyczonymi ścieżkami, żeby nie zniszczyć ptakom przygotowanych miejsc lęgowych. 



Pozornie może nam się wydawać, że nic pod nogami nie ma, a jednocześnie można zniszczyć to co ptaki pracowicie wybudowały. 



W maju samiczka znosi jedno jajo. 


Następnie na zmianę jest ono okrywane skrzydłami przez oboje przyszłych rodziców. 



Młody puffin (z j. angielskiego) wykluwa się po ok. 6 tygodniach. 


Może kiedyś uda nam się dotrzeć tam w czasie, gdy wyklują się młode. 



Te piękne, rozczulające ptaki podbiły nasze serca. Marzymy o kolejnym z nimi spotkaniu. 



Na koniec trochę danych statystycznych:

długość ciała ok. 32 cm



rozpiętość skrzydeł ok. 50 cm

waga 300 - 380 g



Czyż nie są wyjątkowe ? :)

Komentarze

  1. Małgosiu,
    to niezwykły zbieg okoliczności!
    Co za wspaniała wyprawa i ten chleb, który pięknie się upiekł.
    Wyspa May musi być magiczna!
    Dziękuję za majowe pieczenie i te szkockie widoki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie wyrośnięty i upieczony. Zdjęcia z podróży jak zwykle fantastyczne.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę piękne zmiany na blogu:-) Tym razem nie było mnie, żeby z Wami piec, ale wygląda tak wspaniale, że na pewno go upiekę:-) Pozdrawiam cieplutko:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chlebek wyglada rewelacyjnie!
    Cudowna wyspa i piekne maskonury.
    Zdjecia jak zwykle piekne,udany pomysl na podroz!
    Serdecznie pozdrawiam:-))))
    I.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne zmiany. :)
    Struan baaaardzo apetyczny, a ptasie zdjęcia CUDNE!
    Niezwykłe ptaki. To musiało być dla Was wyjątkowe przeżycie. :)
    Pozdrawiam Was ciepło. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Struan wyjątkowy, a z podróżą w tle wydaje się jeszcze bardziej magiczny. Maskonury są niezwykłe i urocze, wspaniała podróż... Pozdrawiam, Małgosiu

    OdpowiedzUsuń
  7. Zarówno wypiek jak i wspomnienia z podróży warte częstego oglądania. Dziękuję za wspólne chwile i do kolejnego wspólnego wypieku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały chleb i cudowne zdjęcia z wyprawy!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak Wam tu nie zazdrościć takich wypraw? :) Fantastyczne ptaki i dzięki temu wpisowi wiem jak wyglądają maskonury, przepiękne mają dzioby!

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście niesamowity zbieg okoliczności :)
    Zdjęcia jak zwykle przepiękne :)
    Dziękuję za wspólne wypiekanie i do następnego razu!

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepis zapisuję, na pewno mi się przyda. Zdjęcia cudne, ptaszyska wdzięcznie pozują ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cynamon i rodzynki...? Mmm, musiał być obłędnie aromatyczny :)
    A maskonury są rozkoszne! Cudownie kolorowe dzioby nadają im niesamowitego uroku :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...