Szkocja - Wyspa May cz. 1 - maskonury.

Tak się składa, że niedawno byliśmy w Szkocji i choć na chwilę, to naszym głównym celem była Wyspa May. Piękny zbieg okoliczności. To była spontaniczna decyzja. Postanowiliśmy polecieć na trzy dni w trakcie minionych świąt Wielkanocy. Cały czas spędziliśmy na łonie natury, co dało nam potężny zastrzyk energii. O tym przeczytacie poniżej. Nasz główny punkt wyjazdu - Isle of May, położona jest w wejściu do Zatoki Firth of Forth. Ta mała wyspa o długości ok. 1,5 km i szerokości 0,5 km wiosną staje się ważnym lęgowiskiem dla ptaków z północy kontynentu.



Dziś to jeden ze szkockich parków narodowych, do którego wejście i pobyt są ściśle limitowane. Można tam dotrzeć pontonem motorowym lub małym statkiem w około godzinę z miejscowości Anstruther. Na wyspę dostaje się niespełna setka ludzi, wliczając w to obsługę środków transportu. W ciągu trzech godzin można nacieszyć się podglądaniem życia ptaków, choć są tam i inne zwierzęta. Nas najbardziej przyciągnęły tam maskonury. Marzyliśmy o zobaczeniu tych ptaków na żywo i udało się. O pozostałych mieszkańcach Wyspy May (i szczegółach jak się tam dostać) napiszę w innym poście.



Mieliśmy szczęście, bo pogoda nam dopisała, było prawie bezwietrznie. Dzień wcześniej maskonury wyleciały w morze. Dzieje się to w sytuacjach silnego wiatru.




Uciekają na fale by móc nurkować za jedzeniem (jedzą głównie drobne rybki pływające ławicami takie jak ammodytesy czyli dobijaki niebieskie czy stynki).





Gdy mocno wieje loty z wysokich klifów są dla nich niebezpieczne.


Ptaki te przebywają głównie na powierzchni wyspy, a nie jak inne na jej ścianach. Wszystko dlatego, że przylatują tu by składać jaja w podziemnych norach, gdzie je wysiadują. Lecąc więc muszą pokonać całą wysokość lądu.


Maskonury żyją wyłącznie na półkuli północnej i to w rejonach chłodnych.


Większość swojego życia spędzają na morzu. Potrafią wspaniale nurkować nawet na kilkadziesiąt metrów.


Widziałam z łodzi nurkujące maskonury. Poruszają się niczym pocisk płynąc pod wodą zygzakiem jakby latały, a skrzydła w tym czasie wykorzystują w roli wioseł.


Na lądzie poruszają nieco niezgrabnie, pokracznie stawiają swoje pomarańczowoczerwone nóżki, choć czasem potrafią wykazać się zgrabnością baletnicy :)


Może z tego powodu nazywane są morskimi klaunami ?


Kolorowe dzioby i nogi nieco bledną po sezonie lęgowym. Wiosną maskonury są najbardziej kolorowe.


Zwykle wracają w miejsca, gdzie same się wylęgły. Przebywają w grupach, co z pewnością daje im większe bezpieczeństwo. 



Zdecydowana większość tych ptaków łączy się w pary na całe życie.




Od pracowników parku wiemy, że przylatują zwykle tłumnie i zaczynają najpierw czyścic norki.




Jest ich na wyspie bardzo dużo (około 20 tysięcy par) i każda potrzebuje miejsce do lęgu.




Ilość norek zwiększają również żyjące tam dziko króliki.




Przeciętne norka ma długość ludzkiego ramienia. Usuwają stary materiał, a następnie wyścielają norę suchą trawą i znalezionymi piórkami. Bardziej pracowite drążą świeże nory. Gleba na wyspie May - miękka, torfowa poddaje się ich silnym dziobom. W związku z tym po wyspie można poruszać się wyłącznie wytyczonymi ścieżkami, żeby nie zniszczyć ptakom przygotowanych miejsc lęgowych.


Pozornie może nam się wydawać, że nic pod nogami nie ma, a jednocześnie można zniszczyć to co ptaki pracowicie wybudowały.


W maju samiczka znosi jedno jajo.


Następnie na zmianę jest ono okrywane skrzydłami przez oboje przyszłych rodziców.


Młody puffin (z j. angielskiego) wykluwa się po ok. 6 tygodniach.


Może kiedyś uda nam się dotrzeć tam w czasie, gdy wyklują się młode.


Te piękne, rozczulające ptaki podbiły nasze serca. Marzymy o kolejnym z nimi spotkaniu.


Na koniec trochę danych statystycznych: długość ciała ok. 32 cm



rozpiętość skrzydeł ok. 50 cm, waga 300 - 380 g




Czyż nie są wyjątkowe ? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz