Lody bazyliowe z truskawkami. Życie rodzinne dzięcioła dużego i piąte urodziny bloga.

To już pięć lat odkąd pojawił się Akacjowy Blog. Ostatnimi czasy niezbyt często piszemy, bo zwyczajnie brak nam na to czasu. Wolne chwile poświęcamy naszemu życiu rodzinnemu i obserwacji ptaków. Wspomnienia z podróży i nowe potrawy czekają w kolejce do wpisu. Lody domowe to nasz ulubiony deser w upalne dni, dlatego dziś proponujemy Wam ciekawy przepis. Żadne kupowane lody nie zastąpią tych domowych. Na dodatek sezonowe owoce jakimi są truskawki świetnie tu pasują. Bazylia z nimi to doskonałe połączenie smaków.


Lody bazyliowe z truskawkami i syropem cytrynowym


Składniki na lody:

szklanka liści bazylii (ok. 25 g)
90 g cukru
400 ml śmietany kremówki
200 ml mleka
4 żółtka
skórka starta z cytryny

Dodatkowo:
truskawki
na syrop: 250 ml wody, 50 g cukru, 1 cytryna


Wykonanie:

Miksujemy za pomocą blendera liście bazylii z 200 ml śmietany (tak drobno jak to możliwe).
Ubijamy żółtka. Podgrzewamy 200 ml śmietany, 200 ml mleka i 90 g cukru. Odstawiamy płyn do lekkiego przestygnięcia. Wlewamy do żółtek, po czym ponownie całość wędruje do garnka. Dodajemy wcześniej przygotowana miksturę bazylii z mlekiem. Robimy custard, podgrzewając płyn na małym ogniu i mieszając cały czas silikonową łopatką, aż do zgęstnienia. Zajmie to około 20 minut. Dodajemy startą skórkę z cytryny. Masę lodową po ostygnięciu wkładamy do lodówki na kilka godzin, po czym ukręcamy lody w maszynie do lodów.

Lody bazyliowe doskonale smakują ze świeżymi truskawkami w syropie cytrynowym. Aby zrobić syrop cytrynowy zagotowujemy 250 ml wody z 50 g cukru i skórką z cytryny. Możemy dodać też trochę soku z cytryny. Całość gotujemy bez przykrywki przez około 10 minut, by zredukować płyn do połowy. Następnie schładzamy i zimnym syropem polewamy całe lub pokrojone truskawki.

Przepis (z pewnymi modyfikacjami) pochodzi z naszej "lodowej biblii" The Perfect Scoop Davida Lebovitza.

***

Całą wiosnę poświęcamy obserwacji ptaków. Dziś będzie o dość pospolitym dzięciole dużym, którego możemy spotkać w każdym lesie. W przeciwieństwie do swej nazwy jest to średniej wielkości dzięcioł o biało-czarnym ubarwieniu z czerwonymi plamami w okolicy ogona i głowy. Pisaliśmy już o nim tu - klik. Gdy samce czują wiosnę zaczynają wystukiwać w gałęzie drzew. Efekt świetnie roznosi się po lesie przypominając coś pomiędzy dźwiękiem werbla i młota pneumatycznego. Można zauważyć różnice w sile dźwięku. Wybrane gałęzie na których "grają" dzięcioły są zwykle wysoko na drzewach, dzięki czemu efekt dalej się roznosi. Niełatwo zrobić tam zdjęcie, raz nam się udało. 



Rekordzista w tym roku grał już w styczniu. Gra jest informacją, że terytorium jest zajęte i oczywiście ma przyciągnąć partnerkę. Po jakimś czasie obserwujemy goniące się po drzewach samce z samicami. Są bardzo zajęte sobą, jednak łatwiej to zobaczyć niż uwiecznić. Są wtedy jeszcze głośne. Czasem samce pogrywają na gałęziach. Wybierają te, które są odłamane. W miastach, gdy brakuje drzew potrafią bębnić w blaszane dachy, metalowe pokrywy latarń lub anteny satelitarne. Ważne, by dźwięk był donośny i roznosił się daleko.



Gdy para dobierze się (u góry samiec z czerwoną pręga na głowie, której brakuje samicy na zdjęciu dolnym), wtedy ptaki zakładają gniazdo w dziupli.



Korzystają już z wykutych lub drążą świeżą. Zwykle robią to w drzewach zdrowych, ale już obserwowaliśmy dwa razy dzięciole dziuple w spróchniałych pniach. Zdarza się też, że korzystają z tego samego miejsca latami.



Ptaki przy dziupli są bardzo skryte. Trudno je zobaczyć, chyba że tak jak my zna się już ich stałe miejsca lub będzie to zwykły przypadek. Gniazdo zwykle wyścielone jest odłamkami drewna. Relacja w kwestii wysiadywania itp. spraw jest u dzięciołów bardzo partnerska. Gdy samica zniesie jaja , oboje na zmianę siedzą na nich przez dwa tygodnie.



Zawsze zachowują się przy dziupli bardzo cicho i sprawdzają czy nie ma w okolicy zagrożenia.

Za to gdy po dwóch tygodniach wyklują się młode, dzięciołowi rodzice muszą zapomnieć o ciszy i spokoju. Dzieci zaczynają wołać najpierw cicho, bo są małe a potem tak głośno, że nie sposób ominąć ich dziuplę, bo słychać je bez przerwy od rana do wieczora z krótką przerwą na załadowanie dzioba pokarmem.




Gdy maluchy podrastają zaczynają wychylać głowy z dziupli, wypatrując rodziców. Nadal głośno bez przerwy wydają swoje nawoływania. Młodego dzięcioła zawsze rozpoznamy po czerwonej "grzywce" na czubku głowy, która u dorosłych nie występuje.



Oboje rodzice są bardzo troskliwi. Łowią wtedy niezliczone ilości owadów dla swoich pociech, które są ważnym źródłem białka, żeby zdrowo rozwijały się i rosły.



Te "smoki" nienasycone tylko wszystko połykają, jakby w ich trzewiach była jakaś przepastna otchłań.



I wołają o więcej...




Po trzech tygodniach jest szansa, że maluchy opuszczą swój dom. Robią to jednak z oporami, bo trudno im opuścić bezpieczną przestrzeń. Zachęcani przez rodziców, a czasem zmuszani przez nich w końcu opuszczają dziuplę.


Oprócz wspomnianej grzywki łatwo je rozpoznać, bo kurczowo trzymają się drzewa i dość niezgrabnie poruszają się. Poza tym wołają rodziców, którzy ciągle je odnajdują i dokarmiają.



Duże pazury pozwalają im utrzymać się na drzewach.

Obserwowaliśmy malucha, który coraz śmielej sam się przemieszczał i był coraz mniej "rozmowny". Mimo wszystko rodzice odnajdywali go w lesie bardzo szybko, żeby nakarmić.



Gdy nastanie późna jesień liczymy, że znów odwiedzą nasz karmnik jak robią to co sezon.




10 komentarzy:

  1. Wspaniałych podróży,smacznych przepisów,cudownych zdjęć i kolejnych lat na blogu!!!
    Oby Wam nigdy nie zabrakło przepisów,a ptaki zawsze śpiewały za oknem!
    Dziękujemy,że jesteście!
    Bazyliowymi lodami chętnie się poczęstujemy.
    Serdecznie Was pozdrawiamy-))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irenko i Marku - dziękujemy za piękne życzenia, niech się spełnią :) Również Was pozdrawiamy serdecznie :)

      Usuń
  2. Jeszcze raz gratulacje, a Wasze opowieści o ptakach zawsze mnie rozczulają, są niesamowite :-) Daej działajcie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie Dorotko, bardzo nas to cieszy i motywuje co napisałaś :)

      Usuń
  3. Sto lat , sto lat , najpiękniejszy blog kulinarny z najpiękniejszymi zdjęciami ptaków :)
    No lody też niczego sobie ,żeby nie było :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Alciu, ogromnie nam miło :) pozdrówka

      Usuń
  4. Wspaniała rocznica! Dużo inspiracji na dalsze lata.
    A na lody to jestem w stanie wpaść o każdej porze...
    W maju mój blog obchodził chyba 9-te urodziny... ale ja je ciągle przegapiam...
    To świętujemy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amber - życzymy Ci dalszego, wspaniałego blogowania. Dziękujemy za życzenia :) Świętujmy :)

      Usuń
  5. Kochani, wszystkiego kolorowego i wspaniałego z okazji rocznicy:)
    Widzę, ze nasze blogi są równolatkami.
    A uchwycone aparatem ptaki - bezcenne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy pięknie :) Odwzajemniamy zatem życzenia :)

      Usuń