W japońskich ogrodach. Kulinarnie - chleb pytlowy na zakwasie z pestkami dyni.

 
Dziś w październikowej Piekarni Amber moja propozycja chleba. Dziękuję Amber za zaproszenie. Bardzo lubię wspólne pieczenie, bo oprócz dobrej energii, która towarzyszy naszemu przedsięwzięciu, wiele się uczę i próbuję wypieków, o których istnieniu często nie wiedziałam. To bardzo inspirujące zajęcie, które wzbogaca również mój dom w nowe smakowe doświadczenia. Do październikowego pieczenia wybrałam chleb, który bardzo lubię. Prosty i wdzięczny, bo zawsze się udaje pod warunkiem posiadania aktywnego zakwasu. Pierwotny przepis pochodzi z bloga Wisly - Zapach Chleba, ale z czasem ewoluował i u mnie ostatecznie przyjął taką postać jak poniżej. Najczęściej piekę go z pestkami słonecznika, ale sezon dyniowy natchnął mnie do zmiany. Po upieczeniu chleba zapraszam Was do odpoczynku w japońskich ogrodach. Bardzo za nimi tęsknię i marzę, żeby zobaczyć je jesienią :)


 
CHLEB PYTLOWY NA ZAKWASIE Z PESTKAMI DYNI

 

 

Składniki
proporcje na dwie nieduże keksówki o wymiarach ok. 24 cm x 11 cm (mierzone u góry)

zaczyn
115 g aktywnego zakwasu żytniego (dokarmionego 24 h wcześniej)
375 g mąki żytniej 720
300 g wody

Do zakwasu dodać wodę, wymieszać,  następnie mąkę. Wystarczy wymieszać łyżką  i zostawić na 14 - 16 godzin przykryte,  w temperaturze pokojowej.

Ciasto chlebowe:
cały zaczyn
485 g mąki żytniej 720
80 g pestek dyni, namoczonych na 2 h przed wyrabianiem chleba
375 ml wody
2 płaskie łyżeczki soli
 
Do zaczynu dodać wodę i całość dobrze połączyć w jednolitą masę (przydatna jest tu trzepaczka rózgowa). Następnie do powstałej masy przesiać przez sito mąkę, dodać sól i odcedzone pestki dyni. Całość dobrze wymieszać.
Foremki wyłożyć mocno zgniecionym pergaminem, wysmarować cienko olejem papier. Następnie wyłożyć ciasto chlebowe, które na koniec trzeba ugnieść i wygładzić mokrą dłonią. Powinno zająć około pół foremki. Odstawić pod przykryciem (lub w worku foliowym) do wyrośnięcia w ciepłe miejsce (np. pod żarówkę w piekarniku) na ok. 2,5 do 3 godzin. Wyrośnięte ciasto powinno sięgać do brzegów keksówek.  Piec z parą  ok. 20 minut w temperaturze 230 stopni i kolejne 25 minut w temperaturze 210 stopni. Po upieczeniu i wyjęciu z formy ostudzić na kratce. Najlepiej jeść po ok. 12 godzinach.

Dziękuję Wszystkim, którzy wzięli udział w Październikowej Piekarni i upiekli chleb, który zaproponowałam.

Październikowi Piekarze:
  
 
***
 
 
Podczas podróży po Japonii odwiedziliśmy sporo ogrodów. Większość z nich otaczała różne świątynie.  Były to dla nas miejsca wytchnienia, kontemplacji piękna przyrody, relaksu, którego próżno było szukać w miejskim zgiełku. Wystarczyło wysiąść z autobusu, wejść przez bramę do ogrodu i mieliśmy wrażenie, że jesteśmy w innym świecie. Dziś to bardzo miłe wspomnienia. Marzy mi się wyjazd do Japonii w porze Hanami (kwitnienia wiśni), ale jeszcze bardziej w tej jesiennej, kolorowej.  Dlatego coraz częściej wracam wspomnieniami do japońskich wakacji i postanowiłam napisać nie o jakimś konkretnym miejscu, ale o różnych ogrodach, które z Piotrem odwiedziliśmy.
Według zasadniczych założeń japoński ogród ma naśladować przyrodę, powinien być harmonijny. Pierwsze zakładane ogrody były związane z religią shinto i  silnymi wpływami chińskimi, z taoizmem i buddyzmem (ok. VI w.). Jednak z czasem Japończycy wypracowali swoje własne zasady estetyki. Pierwsze prace o ogrodnictwie pojawiły się już w VIII wieku. Dziś ogrody traktowane są niczym dzieła sztuki, inspirowane naturą są jej interpretacją, a nie kopią. Mają być naturalne, ale nie dzikie. Są, mimo wspólnych zasad ich tworzenia, bardzo różne, pełne ukrytej symboliki, o której napisałam poniżej. Niezwykłe w dbałości o detale, eleganckie i proste, budzą zachwyt Japończyków i obcokrajowców. Bez ogrodów wizerunek tego kraju byłby niekompletny.
Ogrody, które widzieliśmy można podzielić na dwa rodzaje. Tsukiyama to ogród z pagórkami, kamieniami, stawami i strumieniami. 
(Kinkaku-ji - Świątynia Złotego Pawilonu - świątynia buddyjska zen, Kioto)
Karesansui to ogród płaski, w którym nie dominuje roślinność ale żwir i piasek, czasem nazywany jest ogrodem kamiennym lub ogrodem Zen.
 
  (Kamienny ogród przy buddyjskiej świątyni zen - Kodai-ji, Kioto)
 
Wszystkie rodzaje ogrodów są asymetryczne, zgodnie z tym, że w naturze symetria nie występuje, a jeśli już to jest dziełem przypadku.  Nie występują w nich również linie proste. Budynki są  starannie wkomponowane i mają współgrać z pionowymi elementami takimi jak drzewa czy kamienie.
(Ogród buddyjskiej świątyni zen Ginkaku - ji, Świątyni Srebrnego Pawilonu w Kioto)
 
Inną cechą jest miniaturyzacja. Japończycy starają się na niewielkim obszarze umieścić  duży  krajobraz. Jak to możliwe? Otóż woda, która przybiera postać strumyków, oczek wodnych, stawów naśladuje morza, jeziora i rzeki. 
 
 (ogród przy  buddyjskiej świątyni zen  Kinkaku-ji, Kioto)
 
Woda symbolizuje i wnosi do ogrodu ruch. Wodospady i rwące potoki symbolizują pierwiastek męski, a spokojne strumyki kobiecy.
 
 (Ogród przy Kencho-ji,  kompleksie  klasztornym szkoły Zen Rinzai w Kamakurze, najstarszym klasztorze Zen w Japonii)
 
Oba rodzaje cieków łączą się w stawach symbolizujących morza.  W zbiornikach wodnych można zobaczyć pływające koie.
 
 
Zasady planowania wody w ogrodach zawarto już w fachowej literaturze w XI wieku. Najkorzystniejszy układ wody jest taki, kiedy płynie ze wschodu na zachód (gdyż porywa zło i przynosi zdrowie i długie życie).  Inny gdy płynie z północy na południe przynosząc tym samym szczęście.  Kaskada wody czy wodospad powinny być skierowane w stronę Księżyca i tak zaprojektowane, żeby uchwycić odbicie Księżyca w wodzie.  Tam gdzie jest woda spotykamy też charakterystyczne mostki.
 
 (Ogród Koko-en w Himeji)
 
Symbolizują one drogę do raju i nieśmiertelności. Wykonane są z drewna lub kamienia, często wygięte są w charakterystyczny łuk, czasem pomalowane są na czerwono, zgodnie z chińską tradycją, częściej jednak pozostają w barwie naturalne.

(Ogród przy Chion-in, głównej świątyni Jōdo-shū - szkoły buddyzmu japońskiego w Kioto)
 
 
 (Ogród przy buddyjskiej świątyni zen - Ginkaku - ji, Świątyni Srebrnego Pawilonu w Kioto)
 
W buddyjskiej symbolice woda i kamień  jest jak yin i yang, dwa przeciwieństwa, które się uzupełniają. Kamienie symbolizują siłę oraz niezmienność i trwałość przyrody.

(Ryōan-ji - Świątynia Uspokojonego Smoka - ogród zen, Kioto)

Stosowane w ogrodach  mają naturalny kolor, formę, fakturę, symbolizują też góry i wzniesienia. W ogrodach Zen umieszczane są w ilości nieparzystej i stanowią "wyspy" na obszarze żwiru. Zwykle układa się je w kompozycjach złożonych z dwóch, trzech, pięciu lub siedmiu. Kompozycje trzech kamieni spotyka się najczęściej, wśród nich najwyższy symbolizuje niebo, najniższy ziemię, a średni ludzkość.

(Tenryu - ji, świątynia buddyjska zen, Kioto) 

Szorstkie skały reprezentują góry, gładkie i okrągłe skały osadowe umieszczane są wokół stawów i oczek, twarde metamorficzne przy wodospadach i strumieniach.
 
 (Ogród przy buddyjskiej świątyni zen Ginkaku - ji, Świątyni Srebrnego Pawilonu w Kioto)
 
Żwir grabiony jest w taki sposób, żeby powierzchnia przypominała falującą wodę.
 
(Kamienny ogród przy Ginkaku - ji, Świątyni Srebrnego Pawilonu w Kioto)

 (Ogród zen przy buddyjskiej świątyni Hase-dera w Kamakurze)
 
Piasek i żwir  w ogrodzie reprezentują wodę i chmury, białe symbolizują czystość, ale można spotkać szare lub  brązowe.

(Ogród przy Ginkaku - ji, Świątyni Srebrnego Pawilonu w Kioto) 
 
(Ogród kamienny przy Chion-in, głównej świątyni Jōdo-shū - szkoły buddyzmu japońskiego w Kioto)
 
Ogrody kamienne wykorzystywane są do dziś jako miejsca do medytacji, mają niezwykle uspokajającą moc.
 
(Kamienny ogród przy buddyjskiej świątyni zen - Kodai-ji, Kioto)) 
 
Rośliny to oczywiście bardzo ważny element ogrodów. Najważniejsze są te zimozielone symbolizujące długowieczność. Rosną w nich z reguły różne sosny,
 
 (Ogród przy Ginkaku - ji, Świątyni Srebrnego Pawilonu w Kioto)
 
azalie, magnolie, cedry, miłorzęby,
 
 
klony i wiśnie. Dla nas szczególnie piękne wydawały się klony, które mają w Japonii drobne liście i których sfotografowałam z kilkadziesiąt ;)  
 




 
Pięknie prezentują się też laski bambusowe.
 
 
(Bambusowy las Sagano - Arashiyama, Kioto) 
 
Każda roślina rosnąca w ogrodzie ma swoje ukryte zadanie estetyczne.  Jedne  sadzone są po to by ukryć niepożądane cechy zabytków, inne by służyć jako tło lub stworzyć malowniczą scenę pejzażu ogrodowego.
 
 (Ogród przy Chion-in, głównej świątyni Jōdo-shū - szkoły buddyzmu japońskiego w Kioto)
 
 (Ogród przy Chion-in, głównej świątyni Jōdo-shū - szkoły buddyzmu japońskiego w Kioto)
 
Czasem drzewa są starannie przycięte by nie zasłaniać widoków na ogród, inne są tak wymodelowane by zapewnić cień lub lepsze odbicie w wodzie. 
 
 
Niektóre przycięte są w kule lub kształty imitujące fale, aby odpowiednio odbijać  światło słoneczne.
 
 (Ogród Suizenji-jojuen w Kumamoto)
 
(przy szintoistycznej świątyni Tosho-gu w Parku Ueno w Tokio)
 
 (przed Pałacem Cesarskim w Tokio)
 
Kwiaty w tradycyjnych ogrodach są rzadkością. Przypisuje im się znaczenie symboliczne i są reprezentantami pór roku. Wiosnę symbolizują azalie i kamelie, lato kosaćce, trzykrotki i liriope, a jesień chryzantemy. Wyglądają jakby wyrosły w jakimś miejscu przypadkiem.  


W ogrodach przy świątyniach buddyjskich spotykaliśmy kwiaty lotosu. Ich korzenie rosnące w mule na dnie wody symbolizują nędzę ludzkiego życia, natomiast kwiaty czystość ducha, którą można osiągnąć dzięki naukom buddyjskim.
 


 
To co nam się bardzo  podobało i stanowiło niezwykłą ciekawostkę, to całe dywany mchu, pieczołowicie pielęgnowanego ze źdźbeł trawy, wyścielające powierzchnie niektórych ogrodów.

 
 
 
 
(Ogród przy Tenryu - ji, świątyni buddyjskiej Zen, Kioto)  

Inne ogrodowe elementy to latarnie wykonane z metalu lub kamienia,
 

 
 
(kamienne latarnie przy Kitano Shrine - szintoistycznej świątyni w Nikko)
 
posągi,
 
(Ryōan-ji - Świątynia Uspokojonego Smoka - ogród Zen, Kioto)
  
(posążki Jizo przy buddyjskiej świątyni Hase-dera w Kamakurze)
(Posąg Buddy w Ogrodzie przy Tokei-ji,  świątyni Zen Rinzai w Kamakurze)

kamienne przejścia na wodzie,
(Ogród Koko-en w Himeji)
 
łańcuchy lub sznury zamiast rynien.
 
 
 
Budowle jeśli nie są świątyniami, mają ciekawy, tradycyjny wygląd i są pięknie wkomponowane  w klimat ogrodu.
 
 
(Dom do ceremonii picia herbaty Iho-an w ogrodzie przy świątyni buddyjskiej Zen Kodai-ji w Kioto)
 W ogrodach można też zobaczyć kamienne zbiorniki z wodą, napełniane przez rury z bambusa z chochelkami. Służą one najczęściej do mycia rąk.

(Ryōan-ji - Świątynia Uspokojonego Smoka - ogród Zen, Kioto)

Pobyty w ogrodach uświadomiły nam, jak wielka praca stoi za tym co widzimy. Ogrodnicy są niczym artyści. Muszą mieć nie tylko zmysł estetyczny, ale i fachową wiedzę, również z zakresu historii i kultury związanej z ogrodami. Odwiedzający podziwiają ich dzieła, choć oni sami pozostają anonimowi.
 
 
Jeśli wybierzecie się kiedyś do Japonii latem, to z całą pewnością wszędzie gdzie będziecie, dopadnie Was towarzystwo cykad. Nigdzie nie spotkaliśmy tak głośnych owadów.
 
 
Są sporych rozmiarów (ok. 8 cm dł.) i wytwarzają hałas, który czasem trudno znieść. Zdarza się, że przelatują koło głowy z głośnym bzyczeniem. Raz byliśmy też świadkami złapania cykady przez ptaka. Ofiara wydawała z siebie dźwięki przypominające lament.
 
  
Japońskie ogrody zwiedzaliśmy przy różnej pogodzie co z pewnością widać na zdjęciach. Lato jest w Japonii porą deszczową i warto o tym pamiętać kupując bilety. Jednak ogrody wyglądają pięknie w każdych warunkach, deszcz stanowi jedynie problem przy robieniu zdjęć, bo trzeba mieć nad głową parasolkę. Wróciliśmy z przekonaniem, że jeszcze do Japonii polecimy i głównym powodem naszego powrotu jest właśnie urok natury tego kraju.
  

Komentarze

  1. Chlebuś jest pyszny :-) piękne zdjęcia - naprawdę piękne miejsca :-) dziękuje za wspólne pieczenie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Małgosiu,
    dziękuję za wspaniały przepis do październikowej Piekarni!
    Pieczenie tego chleba to prawdziwa radość.
    Myślę, że mógłby pojawić się jako ciekawostka kulinarna w japońskich ogrodach...
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastycznie zdjęcia i magiczna podróż!
    i wow! ale piękne dziurki w chlebie! u mnie był bardziej zwarty miąższ.
    Dzięki za wspólne pieczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo pyszny chleb wybrałaś :) Dziękuję za wspólne pieczenie!
    Cudne są japońskie ogrody, taki spokój w nich jest:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne zdjęcia wspaniałych miejsc, trochę zazdroszczę :)

    Dziękuję za wspólne pieczenie. Wasz chlebek wygląda super smacznie, mój trochę nieudany, ale dzięki za podpowiedzi i pocieszenie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam japonskie ogrody.
    Piekna zdjecia jak zwykle.
    Chlebus wyglada przepysznie!
    Pozdrawiam-))
    I.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniała propozycja do wspólnego wypiekania!
    Piękne ogrody!
    Dziękuję za wspólny październikowy czas!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za wybranie przepusu i wspólne blogowe pieczenie chleba. Opis i zdjęcia japonskiego ogrodu są niesamowite. Największe wrazenie zrobiło na mnie fantazyjne zagrabianie żwiru, po prostu kosmos.

    OdpowiedzUsuń
  9. Małgosiu, w piękną podróż nas dzisiaj zabrałaś z pysznym chlebem w ręku :-) Super chlebek, naprawdę mi podpasował:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepiękne zdjęcia, a chlebek prezentuje się wspaniale, bardzo podoba mi się taki pomysł z wspólnym pieczeniem chleba :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ech, u nas się tak nie szanuje zieleni, nawet jak jest park, to wycina się w nim drzewa na potęgę, ludzie rzucają śmieci gdzie popadnie (bo kosz był 3 kroki dalej a nie pod ręką), zrywają i kradną kwiaty... Mało jest tak pięknych miejsc jak na Waszych zdjęciach.
    A chlebek wyszedł jak marzenie, jeszcze tylko odrobina masełka i jesteśmy w raju :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chlebek piękny a zdjęcia z Japonii niezwykle relaksujące :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepiękna sceneria, mnóstwo zieleni. Cudowne zdjęcia!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Małgosiu dziękuje za ten pyszny chleb :-) Smakował i wołali następny bochen :-) Ogrody japońskie mi dotąd nieznane teraz pomyślałam że warto je obejrzeć na żywo :-)Piękne obrazy :-) Do nastepnego upieczenia :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Popatrz, ja zamiast pestek dyni od razu sięgnęłam po słonecznik ;)
    W ogrodach zafascynował mnie las bambusowy - zdjęcie jak z bajki, Małgosiu ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękny chleb, super przepis, a podróż niesamowita, zaczytałam się. Dziękuję, pysznie było w Październikowej Piekarni!

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję za Twoją propozycję do Październikowej Piekarni. Chleb jest przepyszny!
    Zdjęcia ogrodów cudowne.
    Może kiedyś pokażesz nam wszystkie klonowe zdjęcia? Uwielbiam klony. :)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  18. I znów bardzo "smakowity" post. Dobrze, że jestem już po śniadaniu :-) Uwielbiam harmonię japońskich ogrodów... Pięknie to uchwyciliście na zdjeciach

    OdpowiedzUsuń
  19. Chlebek wygląda rewelacyjnie!
    A te ogrody - ależ bym chciała pospacerować po jednym takim z aparatem, Małgosiu od Waszych zje∂ć oderwać się nie można :) Pięknie!
    Udanego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pięknie się Wam się upiekł :)
    Muszę jednak przyznać, że moją uwagę bardziej przykuły zdjęcia z podróży, szczególnie imponujące "lasy" bambusowe. Pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo dziękuję Wszystkim za komentarze :) Cieszę się, że chleb zyskał wielu zwolenników, a ogrody japońskie można podziwiać nie tylko w Japonii, choć teraz mama wrażenie, że tak pięknych nie ma nigdzie indziej. Pozdrawiam serdecznie M

    OdpowiedzUsuń
  22. Niesamowite!
    Ile pracy ludzie wkładają w te ogrody, w projekty i pielęgnację... Aż ciężko to pojąć :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękny chlebek i cudne zdjęcia :), dziękuję za wspólne pieczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Niestety po raz kolejny przegapiłam Piekarnie Amber. Widząc ten chlebek u Ciebie, żałuję jeszcze bardziej :)
    Zdjęcia jak zawsze piękne i tych rzeczy wielkich i tych bardzo malutkich.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...