Comber sarni w aromatycznym sosie z warzywami korzennymi i grzybami. Podróżniczo - Szkocja - Wester Ross.


Jesień skłania do nostalgii jak żadna inna pora roku. Czasem i mnie dopada. Najczęściej wracam wtedy pamięcią do miejsc, które ... trzeba tu się otwarcie przyznać ... pokochałam. Szkocja to najprawdziwsza miłość od pierwszego wejrzenia, niespodziewana i pełna porywających emocji, działająca na mnie jak żaden inny kraj na Ziemi. Nie umiem do końca zrozumieć tego fenomenu, ale czy uczucia da się  racjonalnie wytłumaczyć ? Z pewnością wiem co tak bardzo w niej pokochałam - naturalną przestrzeń i barwy. Dziś więc wracam tam znów, tym razem do Wester Ross, gdzie byliśmy z Piotrem dwukrotnie. A skoro dziś o Szkocji to musi być dziczyzna...



Comber z sarniny z  aromatycznym sosem, puree z selera, marchewkami i grzybami


 
  
Składniki:
 
comber z sarny (porcje po ok. 150 g na osobę)
1-2 łyżki świeżo utłuczonego w moździerzu czarnego pieprzu
oliwa do smażenia
 
Na marynatę:
 
12 jagód jałowca
2 strąki zielonego kardamonu/rozgniecione
4-5 gałązek tymianku
1-2 gałązki rozmarynu
3 łyżki sherry medium sweet
3/4 łyżki sosu sojowego
1 łyżeczka od kawy musztardy Dijon
6 łyżek oliwy
 
Mięso umyć, osuszyć, do woreczka strunowego wlać przygotowaną z powyższych składników marynatę, wymieszać razem, zamknąć woreczek i włożyć na noc do lodówki.
 
Sos:
 
250 ml bulionu
250 ml wytrawnego, czerwonego wina
150 ml porto
listek laurowy
2 ziarenka ziela angielskiego
2 -3 gałązki tymianku
1 szalotka, pokrojona
1 czubata łyżka galaretki z czerwonej porzeczki
15 g gorzkiej czekolady 70 %
świeżo zmielony czarny pieprz
sól
1 łyżeczka masła
 
Szalotkę zeszklić na maśle, podlać bulionem, dodać wino i porto, następnie tymianek, liść, ziele i całość zagotować. Następnie płyn redukować na małym ogniu przez ok. 20 -30 min do uzyskania gęstego sosu. Na koniec dodać galaretkę, czekoladę i doprawić pieprzem i solą.
 
Puree z selera:
 
po ok. 1/2 selera (średniego) na porcję
mleko
sól
biały pieprz
gałka muszkatołowa
śmietana 18 %
 
Selery obrać i pokroić na plastry. Zagotować mleko lub mleko wymieszane z wodą, posolone. Wrzucić na wrzące plastry selera i gotować na małym ogniu do miękkości. Następnie seler odcedzić na sicie, zmiksować, dodać śmietaną do pożądanej konsystencji, doprawić do smaku pieprzem, solą i zmieloną gałką.
 
Młode marchewki:
 
po ok. 3 marchewki na porcję
1 łyżka masła
sól
 
Młode marchewki opłukać, wrzucić na osolony wrzątek i obgotować na pół twardo. Następnie wyjąć z wody, wytrzeć ręcznikiem papierowym i obsmażyć na rozgrzanym maśle przez ok. 2 min tuż przed podaniem.
 
Smażone grzyby
 
grzyby leśne (najlepiej prawdziwki) po ok. 2-3 średnie na porcję
1 łyżka masła
sól, pieprz
 
Grzyby oczyścić, przekroić wzdłuż na połówki i obsmażyć na maśle tuz przed podaniem, posolić i posypać świeżo zmielonym pieprzem na koniec.
 
Przygotowanie mięsa:
 
Rozgrzać piekarnik do 200 stopni.
 
Przygotować taką patelnię do smażenia, która będziemy mogli włożyć do rozgrzanego piekarnika. Mięso wytrzeć do sucha, po wyjęciu z marynaty. Jeśli jest w całości trzeba ją podzielić na porcje po ok. 150 g na osobę. Obtoczyć w utłuczonym pieprzu i usmażyć na rozgrzanej oliwie z każdej strony. Trwa to bardzo krótko, chodzi o to, żeby zamknąć pory mięsa, więc jest to kilka sekund z każdej strony. Następnie patelnię wstawić do piekarnika na 5 minut. Po 5 minutach wyjąć patelnię, kawałki combra przełożyć na deskę, dać im odpocząć 3-4 minuty. Następnie pokroić go na kawałki.
 
Złożenie dania:
 
Na podgrzane talerze wyłożyć puree z selera, na to ułożyć kawałki combra i polać je sosem. Obok ułożyć przygotowane marchewki i grzyby.
 
 
 
 ***
 
 
 
 
Wester Ross to nadmorska, zachodnia część starego hrabstwa Ross. Słynie z typowych, szkockich krajobrazów. Szkoci traktują ten rejon jako miejsce weekendowych wypadów, ale tak jak wszędzie nie ma tam tłumów. My objechaliśmy Wester Ross już dwukrotnie, zawsze w ciągu jednego dnia. Podczas ostatniego pobytu zaczęliśmy od pieszej trasy u stóp masywu górskiego Beinn Eighe. Jak zawsze w tego typu miejscach był parking, tablice informacyjne z mapkami do wzięcia. Szkocja to bardzo przyjazny kraj do pieszych wędrówek.
 
 
Nasza trasa wiodła po pierwszym w Wielkiej Brytanii Narodowym Rezerwacie Przyrody, założonym w 1950 r. Zaczynamy od brzegu Loch Maree z widokiem na górę Slioch, jedną z bardziej znanych i często fotografowanych gór Szkocji.
 
 
 
Piękny, dziki krajobraz stanowią pozostałości sosnowych lasów kaledońskich. Trasa rozciąga się po zboczach gór, a u stóp można podziwiać malowniczy Loch Maree.
 
 
 
To czwarte co do wielkości jezioro Wielkiej Brytanii, liczy ok. 20 km długości.
 
 
Ciekawie przedstawia się świat roślin, pełno tu kwitnących wrzosów i kolorowych mchów.
 
 
Okolice Loch Maree uznawane są za jedne z najlepszych do tropienia jeleni.
 
 
 
Nam udaje się jedynie wytropić drobne ptaki, takie jak rudziki, zięby i sikorki.
 
 
Przy szlaku podziwiamy piękne sosny.
 

 
Udało nam się zobaczyć endemicznego krzyżodzioba szkockiego, który  przypomina krzyżodzioba świerkowego. Ponieważ widzieliśmy go jedynie przez krótką chwilę, zdjęcie nie wyszło.



Po odwiedzeniu rezerwatu ruszyliśmy w dalszą drogę. Po drodze zatrzymaliśmy się nad Loch Bad jeden Sgalaig.
 

Puste i pełne uroku miejsce, w którym naszą uwagę przyciągnął  dom, stojący w tym odludnym miejscu.
 
 
Kolejnym przystankiem była miejscowość Gairloch, dawna osada rolnicza, pięknie położona nad zatoką o tej samej nazwie.
 

Usiedliśmy sobie na ławce w punkcie, z którego mogliśmy obserwować okolice i zjedliśmy drugie śniadanie w towarzystwie drozda.


 
Ruszając dalej w drodze mijamy okolice Loch Tollaidh, szczególnie cenionego przez wędkarzy, którzy łowią tam głównie dzikiego pstrąga potokowego.
 

Mnie zachwycają szczególnie nenufary,  rosnące w wodzie przy drodze.


Dojeżdżamy do malowniczej Zatoki Gruinard.
 
 
Poruszając się wzdłuż wybrzeża docieramy do miejsca, gdzie wcina się ona najgłębiej w ląd.
 

 
Na wyspie w  zatoce, w okresie drugiej wojny światowej, robiono eksperymenty z bronią biologiczną. Ze względu na obecność zarazków wąglika, które mogą przetrwać w glebie nawet tysiąc lat, był tam zakaz wstępu.
 
 
Dopiero pod presją opinii publicznej przeprowadzono odkażanie i od 1990 roku uznano ją za bezpieczną.
 

 
Kolejnym przystankiem jest Ullapool. Małe miasteczko, liczące ok. 1300 mieszkańców jest największą osadą w  północno - zachodniej Szkocji.
 

Leżące na wschodnim wybrzeżu Zatoki Broom powstało w XVIII wieku jako port dla poławiaczy śledzi, wciąż jest ważnym portem rybackim. 


Mimo szczytu sezonu letniego robi wrażenie opustoszałego :) Turyści przyjeżdżają tam m. in. ze względu na połączenia promowe na wyspy.

 
W okolicach Dundonnell zatrzymujemy się przy rozlewiskach, które napełniają się wodą morską, choć, bezpośredniego połączenia z morzem nie mają.
 

 
Ostatnim przystankiem podróży po Wester Ross jest brzeg Loch Glascarnoch.
 
 
Kiedyś znów tam pojedziemy - żeby popatrzeć na naturalne przestrzenie, niezwykłe krajobrazy, pochodzić ścieżkami i pobyć w tym cudzie natury :)
 
 

Komentarze

  1. Pachnie ta sarnina przez pol swiata-).
    Szkocja,bajkowa kraina ,o ktorej tez marze.
    Pozdrawiam serdecznie-))
    I.

    OdpowiedzUsuń
  2. Małgosiu, piękna podróż. Też pewnie zakochałabym się w Szkocji - przepiękne dzikie krajobrazy, mało ludzi, czego chcieć więcej? I do tego taka doskonała potrawa... Jak zwykle, zaczytałam się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne widoki, cudowne miejsca Gosiu :-) Sarninka super :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo chciałabym pozwiedzać Szkocję, poznać ją tak naprawdę... Może kiedyś będzie mi to dane, nie tracę nadziei :)
    A sarnina wygląda cudownie, wstyd się przyznać, ale jeszcze jej nie jadłam...

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne widoki, aż chce się tam być choćby jutro

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo elegancki obiad :)
    A widoki zapierają dech w piersiach! Uwielbiam takie miejsca; myślę, że też zakochałabym się w Szkocji :)
    I chyba dlatego też pokochałam Danię, za te puste krajobrazy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam dziczyznę i wciąż ubolewam, że to szlachetne mięso jest tak mało popularne w naszym kraju słynącym niegdyś z kuchni myśliwskiej.
    A szkockie widoki bardzo przyjemnie oglądać przy porannej kawie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Byliśmy w Szkocji kilka razy może nawet kilkanaście w latach 1981-2005. Zawsze byłam zachwycona, podziwiałam przestrzeń. Uwielbiam krajobraz gdzie wzrok biegnie daleko i może oprzeć się na jeziorze lub górze pod warunkiem że jest przestrzeń. Lubię kolory lubię żarnowiec, którego tam pełno. Kochamy Szkocję!

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękne widoki! Sanie wygląda idealnie zaskakuje prostotą wyglądu, chociaż wiem, ze nie tak łatwo jebędzie odwzorować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sarnina wygląda fantastycznie, pięknie podana! A jeszcze to puree z selera mnie ciekawi :)
    Powtórzę po innych, ale Małgosiu i Piotrze to są niesamowite widoki! Górski krajobraz bardzo polubiłam, szczególnie w tym roku :)
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Wróciliśmy na Waszego bloga, a tu marchewki, które planowaliśmy zrobić w sobotę :) Dzięki!
    Góry piękne, prawie jak Mourne Mountains w Irlandii.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bajeczne krajobrazy :) Patrząc na krzyżodzioba buzia nam się śmieje, bo przypominają się wszystkie tego typu dylematy: napatrzeć się czy jednak skupić się na robieniu zdjęcia :) fajnie że wrzuciliście to zdjęcie :) pozdrawiamy cieplutko!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...