Leśne obserwacje ptaków - przełom kwietnia i maja 2020 r. - cz.2.

Prowadzimy ostatnio dość powtarzalny tryb życia. Wstajemy o piątej rano i ruszamy do lasu. Wczesne godziny oznaczają pusty las - od ludzi, ale nie od ptaków, bo te są wtedy najaktywniejsze. Jesteśmy w lesie tak wcześnie, że światło niekoniecznie sprzyja fotografowaniu. Jednak nie zdjęcia są tu najważniejsze (choć nie ukrywam, że ważne), ale ten uroczy hałas, który tworzy mieszanina śpiewów, do tego wilgoć powietrza, zapach ziemi i perlista rosa, która stopniowo znika wraz z rozwojem dnia. To cudowny czas, najpiękniejszy w ciągu roku. Las nigdy już później nie ma w sobie tej świeżości zieleni i wszechobecnego uroku rozwijającego się życia. Co my tam robimy przez zwykle pięć czy sześć godzin dziennie? Podglądamy przyrodę i cieszymy się tym, co mamy dookoła. 

Byłam przekonana, że w lesie już nowe gatunki ptaków mnie nie zaskoczą. Pierwszego maja okazało się, że byłam w błędzie. Poszłam bez aparatu, bo padał deszcz, a momentami nawet lał. W lesie było pusto, spokojnie i bez ludzi. Obserwowałam dzięcioła zielonego, który ostentacyjnie usiadł na słupku szkółki leśnej przy ścieżce, żeby mi po raz enty udowodnić, że on wie, kiedy to ja mu zdjęcia nie zrobię ;D Gdy tak na niego patrzyłam, niczym zmokła kura, wtedy przyleciał inny ptak i usiadł na słupku obok. Był dużo mniejszy, o beżowych odcieniach piór. Przypuszczałam, że to krętogłów, ale dopiero w domu sprawdziłam tu i tam zyskując pewność.  Kolejnego dnia wyruszyłam  z nadzieją w głowie i  aparatem na szyi. Udało się, oto i on.





Ma pięknie ubarwione pióra maskujące go, gdy siada na drzewach. Na jasnym brzuchu delikatne wzorki. Niezbyt duży dziób jak na członka rodziny dzięciołowatych. Dlatego wykorzystuje dziuple już istniejące, a żeruje często na ziemi poszukując mrówek. Wielkością plasuje się między wróblem a szpakiem.


W obecnym okresie wydaje też charakterystyczne zawołania, przypominające głos dzięcioła zielonego, ale o słabszym natężeniu. Kolejna niespodzianka jest taka, że krętogłów nie jest tu sam. Zawołania mają charakter gry miłosnej. Gdy wydaje z siebie charakterystyczną "piosenkę", kręci głową,  pióra na gardle stroszą się, a szyja jest wyciągnięta. Co ciekawe to samica jest w tokach aktywniejsza od samca. Trudno odróżnić to na zdjęciach, bo ptaki wyglądają jednakowo.  W rzeczywistości też, bo oboje wydają miłosne zawołania.


Bardzo nas cieszy, że ten wędrowny ptak przybył właśnie w nasze okolice. Zimuje w Afryce, a do Polski przylatuje na okres od kwietnia do września. To jedyny długodystansowiec w rodzinie dzięciołowatych.


Na leśnej polanie pojawili się też inni przybysze z Afryki. Zawsze ich wypatrujemy w pierwszych dniach maja. To dzierzby gąsiorki (klik).


Samce już śpiewają wydając z siebie charakterystyczne dźwięki przypominające głos gąsiora. Byłam też świadkiem sytuacji, kiedy gąsiorek straszył na świerku krętogłowa. Być może pomylił go z innym samcem, bo ptaki te latają w podobny sposób i są tej samej wielkości. Może nie podobało mu się, że siedzi w miejscu, gdzie on chce śpiewać ? Znaczna część drzew jest w szkółce wycięta i pozostał na scenę śpiewaczą tylko niewielki jej fragment.

Samiczki są dużo spokojniejsze i jak do tej pory widać je bardzo wcześnie rano.


Prawdziwą niespodzianką w tym towarzystwie było pojawienie się pary białorzytek. To również ptaki zimujące w Afryce. Są jednymi z najbardziej długodystansowych migrantów. Potrafią przelecieć 2400 km w 30 godzin bez przerwy. Trudno powiedzieć czy zostaną tu na sezon lęgowy. Będziemy ich wypatrywać. To piękne ptaszki o drobnej posturze. Samiec na zdjęciu poniżej siedział dość blisko, ale samica bardzo daleko. Dodam, że te zdjęcia, które widzicie w poście od góry, robiłam przez otwory w siatce, bo teren szkółki jest ogrodzony i dodatkowo obrośnięty żywopłotem.


Co roku obserwujemy też piegże. Przylatują zawsze w to samo miejsce. Cieszy nas, że wracają. To drobne ptaszki z rodziny pokrzewek. 


Lubią przebywać w zagajniku sosnowym albo skaczą wśród gęstych krzaków jeżyn wydając swoje charakterystyczne dźwięki "cze-cze-cze". Teraz na szczęście można je zobaczyć śpiewające.


Na chwilę pokazał nam się też dzwoniec. To skryte ptaki, które w lesie trudno spotkać.  Od dwóch lat obserwujemy je w tym samym miejscu, ale spotkania są wręcz incydentalne.


Pojawiły się też szpaki


Zapewne przyleciały już dużo wcześniej. Kiedyś widywaliśmy je często przy leśnej drodze, gdzie zajmowały dziuple. Teraz przeniosły się w inne miejsce, ale wracają na leśną polanę, żeby zbierać pokarm dla młodych. Dlaczego tak uważam ? Bo jak tylko coś znajdą to zaraz odlatują w tym samym kierunku i wracają po kolejne robale. Na zdjęciu obok widać jak poszukują pokarmu. Siadają na szczycie młodej sosny i przyglądają się z tego punktu widokowego na trawę. Potem skaczą z góry. Siadają też na ogrodzeniu, albo gałęziach wyższych świerków w szkółce. To stała taktyka.

Niestety otwarte tereny chętnie z góry patrolują ptaki drapieżne. Piszę niestety, bo ofiarami ich stają się m. in. nieduże ptaki lub pisklęta. Wspominałam w poprzednim poście o wronach, które co roku widuję na ścianie lasu o tej porze. Niestety wrony przylatują też na leśne polany. Grasują jak gang przestępców. Latają w grupach, albo nawołują się siadając na drzewach. Mam nadzieję, że niebawem wyniosą się. Natomiast stałymi mieszkańcami są tu myszołowy. Najczęściej widujemy je jak kołują w powietrzu nad lasem. Zdarza się też, jak w ostatnim tygodniu, że przecinają nam drogę, lecąc bezszelestnie między drzewami w środku lasu. Przysiadają wtedy na jakiejś wystającej gałęzi i obserwują okolicę wypatrując ofiary. Pierwszy raz udało mi się sfotografować myszołowa z myszą. Wcześniej to były żaby, padalce i ptaki. 


Ten jasno ubarwiony to też myszołów, ale młody osobnik. U góry starszy ma wyraźnie ciemniejsze pióra.


Z nowych, niespotkanych w poprzednim tygodniu gatunków mam dla Was prawdziwą niespodziankę. Tuż przed "majówką" udało nam się spotkać w lesie trzy jemiołuszki. To zadziwiające, bo spotkaliśmy je u nas po raz pierwszy. Wcześniej widywaliśmy jemiołuszki tylko w mieście. Jak sama nazwa ptaków wskazuje, żerowały na jemiole. Podejrzewamy, że leciały na północ i zatrzymały się na posiłek i odpoczynek, a owoców jemioły jest pod dostatkiem. Ptaki widzieliśmy tylko raz. 


W minionym tygodniu dala mi się sfotografować sikora sosnówka. Lubi lasy iglaste i dlatego nie jest łatwo ją w bukowym lesie spotkać. Jest nieco podobna do bogatki, ale od niej mniejsza, ma bardziej krępą budowę i mniej kolorowe pióra. Gniazduje zwykle w naturalnych dziuplach lub budkach. Niestety budek lęgowych w naszym lesie nie wiesza się. Te małe ptaszki mają małe szanse na zasiedlenie dziupli przy silnej konkurencji innych sikor czy innych ptaków. Często wykorzystują nawet mysie norki. Używają do budowy gniazd trawę, a wyściełają ją mchem, a nawet sierścią. Najwyraźniej ta sosnówka zbiera materiał na wnętrze gniazda. 


W poprzednim poście pojawiła się rzadka pliszka górska, a teraz mieliśmy przyjemność spotkać dużo bardziej popularną jej krewną - pliszkę siwą


Z pewnością znacie i widujecie pliszki siwe w różnych miejscach. Można je spotkać na trawnikach czy wzdłuż dróg. W lesie preferują okolice strumieni. Często tam żerują. Do tej pory widywaliśmy je głównie na brzegach, a teraz udało mi się zaobserwować jak żerują w wodzie. Strumień jest dość płytki i pliszki w nim brodzą, zbierając pokarm pod wodą. Zrobiłam kilka zdjęć utrwalających takie sytuacje. Oto jedno z nich.


Kolejny nowy gatunek zaobserwowany w lesie to piecuszek. Jest podobny do pierwiosnka, ale dużo ładniej śpiewa. To ptak  ruchliwy i trudny w obserwacji, bo łatwiej go usłyszeć niż zobaczyć. Spotkaliśmy go na nasłonecznionej polanie, wśród młodych, gęstych drzew, bo takie środowisko piecuszek preferuje.


Trzeciego maja po raz pierwszy spotkaliśmy świstunkę leśną. To ptak podobny do piecuszka i należący do tej samej rodziny. Jest jednym z ostatnich migrantów, bo ma do pokonania długą drogę, zimuje w Afryce równikowej. Świstunki w przeciwieństwie do piecuszków spotykamy w starszych częściach lasu bukowego.


Muchołówki szare najczęściej spotykamy w naszych skromnych olsach. Ten rodzaj lasu występuje u nas zawsze w sąsiedztwie strumieni. Widocznie takie środowisko odpowiada tym ptakom. Jest tam zawsze wilgotno, na dnie lasu rośnie dużo różnorodnych roślin, w tym kwiatów przyciągających owady. W strumieniach można się kąpać i pić wodę, jednym słowem pełen luksus. Te skromne w swojej szacie ptaki przylatują na lęgowiska z Afryki. Zawsze mnie zastanawia jak takie maleńkie istoty potrafią podołać trudom niezwykle długiej podróży? Jednak potrafią, skoro przylatują tu co roku. Nazwa muchołówki jest związana ze stylem polowania. Ptaki przesiadują w bezruchu, a następnie łowią owady goniąc je w powietrzu lub na ziemi. 


Muchołówka to ostatni nowy, spotkany w ciągu dwóch tygodni gatunek. Nie wszystkie ptaki udało mi się sfotografować lub sfotografować na tyle dobrze, żeby zdjęcie umieścić na blogu. Pokusiłam się o małe podsumowanie  obserwowanych, czy po prostu widzianych ptaków w okresie od 20 kwietnia do 3 maja. Gatunki, których zdjęć nie mam lub nie umieściłam w dwóch wpisach o tym okresie, opatrzyłam gwiazdką. Oto bohaterzy naszych obserwacji:

łabędź krzykliwy (klucz ptaków)*
kaczka krzyżówka
żuraw zwyczajny (klucz ptaków)*
myszołów
mewa srebrzysta*
gołąb grzywacz
puszczyk
krętogłów
dzięciołek*
dzięcioł duży
dzięcioł zielony
dzięcioł czarny*
pliszka górska
pliszka siwa
jemiołuszka
strzyżyk
pokrzywnica
śpiewak
kos
rudzik
pleszka
pokląskwa
białorzytka
piecuszek
pierwiosnek
świstunka leśna
kapturka
piegża
mysikrólik
muchołówka szara
muchołówka żałobna
czarnogłówka
sosnówka
bogatka
modraszka
kowalik
pełzacz leśny
raniuszek
gąsiorek
szpak
sójka
wrona* 
kruk
wróbel*
zięba
jer
dzwoniec
gil
grubodziób
potrzos

50 gatunków ptaków :) Jak na dwa tygodnie i niewielki fragment parku krajobrazowego, w którym przebywa całkiem sporo ludzi i prowadzi się tzw. "gospodarkę leśną" jest dobrze. Mewy srebrzyste pojawiają się od kilku lat u nas na ścianie lasu tylko na okres lęgowy. Wróble od jakiś dwóch lat zaczynają aklimatyzować się na naszym osiedlu, bo rośliny terenów zielonych są spore i stanowią dla nich dobre schronienie. Gatunki opisane w poprzednim poście nadal spotykamy. Dlatego chcę Wam jeszcze pokazać kilka obserwacji.

Oto dziupla. Zastaliśmy sytuację, która jest na pierwszym zdjęciu. Zaglądał do niej dzięcioł duży i myśleliśmy, że może tam gniazduje. Po chwili z impetem wleciała tam zdenerwowana wizytą dzięcioła modraszka. Już z dziupli nie wyszła, kiedy pojawił się zainteresowany miejscem kowalik. Niestety miejsc lęgowych tego typu nie ma bez liku. Kto pierwszy, ten lepszy. Mam nadzieję, że nie niepokoją modraszki większe ptaki, bo mogłaby nie mieć szans w obronieniu miejsca lęgowego.


Gołębie grzywacze zbudowały już gniazdo i samica zaczęła wysiadywać jaja.


Grubodzioby są na etapie znoszenia jaj. Oczywiście na to wskazuje ich zachowanie. Zbudowały gniazdo wysoko na lipie w otoczeniu jemioły. Jest zrobione z drobnych patyczków i wyścielone miękkim materiałem, który stanowią mchy i cieniutkie włókienka.


Trudno je dostrzec i dobrze sfotografować, bo jest za gałęziami. Jednak to i tak lepsze miejsce niż w koronach olch, gdzie zazwyczaj gniazdują. Mamy nadzieję na obserwowanie dalszego rozwoju sytuacji.


Poniżej gniazdo kosa, które odkryliśmy 28 kwietnia. W gnieździe są dwa podloty. 


Podejrzewamy, że rodzice nie są zbyt doświadczeni, bo gniazdo zbudowali na wysokości ok. 1,2 m tuż obok ławki, gdzie chętnie przysiadają ludzie. Przypuszczamy, że gniazdo powstało w okresie, kiedy las był "zamknięty". Każdy kto tam siadał miał okazję podziwiać dzieło pary rodzicielskiej. My odkryliśmy je dość późno. Ptaki miały już solidne pióra. Podejrzewaliśmy, że dzień czy dwa i wylecą z gniazda. Tak też się stało. Opuściły gniazdo 30 kwietnia. Udało mi się jeszcze sfotografować rodziców. Tata kos był bardziej operatywny w dokarmianiu. Szybko znajdował smakowite kąski.


Samica - wykonawczyni gniazda. 


Gniazd w lesie powstaje sporo. Staramy się nie podchodzić i nie niepokoić ptaków. Obserwujemy przez lornetkę z dużej odległości. Widzieliśmy dwa gniazdujące kosy i trzymamy się od nich z daleka. 
To gniazdo jest dla nas prawdziwą zagadką. Zostało zbudowane tuż nad ścieżką. Misternie wplecione jest w cienkie gałęzie. Użyty mech nie wygląda ani na świeży, ani na stary. Dlatego nie mamy pewności czy nie jest z poprzedniego sezonu. Nie wiemy do kogo należy. Może ktoś z naszych czytelników nam podpowie ?


Kąpiący się śpiewak. Często widujemy kąpiące się ptaki, ale nie zawsze da się to utrwalić. To dla nas widok, który przyciąga uwagę.


Jeszcze dzięcioł zielony, którego wytropiłam za siatką drugiej części szkółki.


Strzyżyk, maleńki ptaszek, który jak się porusza przypomina mi myszkę ;) Za to głos ma godny śpiewaka operowego!



Rudzik, którego zdjęć nigdy nie mam dosyć.


Na koniec trochę rosy z lasu o poranku.



Na kwiaty znów zabrakło mi miejsca. Następnym razem ;) Dziękuję za to, że do nas zaglądacie :)

10 komentarzy:

  1. No, przepiękne. Muszę się nauczyć na pamięć tych ptaszków bo nigdy nie wiem który z nich przelatuje koło mnie i nie wiem też który co roku wije sobie gniazdko na moim tarasie. Małgosiu gratuluje. Dla mnie to skarbnica wiedzy i rozkosz dla OCZU.
    BARbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu cieszę się bardzo :) Jestem ciekawa kto tak blisko robi sobie u Ciebie gniazdo ? Pozdrawiam serdecznie M

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dorotko koło Ciebie te ptaki tez zapewne są :) Pozdrawiam serdecznie M

      Usuń
  3. Aż mi wstyd tak ładnie i tak dużo ciekawych informacji o tych małych ptaszkach które w dużej części śpiewają i na moim płocie a ja nawet nie potrafię ich odróżnić🙈a jeszcze te zdjęcia - brawo🤗
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko z pewnością z czasem nauczysz sie rozpoznawać Twoich współmieszkańców :) pozdrawiamy

      Usuń
  4. Wspominam "Lato leśnych ludzi", które czytałam wielokrotnie w dzieciństwie i młodości. Cudowne zdjęcia... Ptaszki jak klejnoty! Jak dobrze, że chcecie i potraficie! Czekam na dalsze odcinki! Krzysia

    OdpowiedzUsuń
  5. Małgosiu, to naprawdę cudowne hobby, uwielbiam się uczyć o ptaszkach od Ciebie. U mnie jest gwarno wcześnie rano i drugi raz wieczorem, kiedy zachodzi słońce i nie jest tak gorąco. Tylko obserwuję i szukam ich imion, ale ciągle postanawiam sobie, że zacznę fotografować. Cudnie spędzacie czas, pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marylko dziękuję. Ogród to znacznie prostsze miejsce do obserwacji niż las. Polecam najpierw zaopatrzeć się w lornetkę, jeśli Cie to interesuje. Poza tym obserwuję na fb tę stronę. Nie mogę się nadziwić jakie są ciekawe ptaki w Am. Płn. Pozdrowienia :)

      https://www.birds.cornell.edu/home

      Usuń