Suflet serowy z rukwią wodną. O tym co nowego w lesie...

Dziś znów o lesie i o przyjemności bywania w miejscu, które tak kochamy. Zmiany, zwłaszcza w ptasim świecie zachodzą tu bardzo szybko, dlatego dziś o nich. Do tego bogate w smaki danie - suflet serowy. Pomysł zaczerpnęłam od Kasi prowadzącej bloga "Humanistka w kuchni".  Przepis Rachel Khoo, z którego skorzystała Kasia nieco ewoluuje. Proporcje dania dostosowałam do naszych ramekinów i wzbogaciłam smak sufletu rukwią wodną. Niełatwo ją kupić, jeśli więc będziecie chcieli ją czymś zastąpić to polecam ulubione zioła np. tymianek, czosnek niedźwiedzi dostępny o tej porze roku, szczypiorek itp. Można też z tych dodatków zupełnie zrezygnować, suflet też będzie i w takim wydaniu bardzo smaczny.
 
 
 
Suflet serowy z rukwią wodną
 
  

Proporcje na 2 spore suflety (w ramekinach o wymiarach 9,5 cm szerokości i 6,5 cm wysokości)
 
miękkie masło do wysmarowania ramekinów
bułki tarta do obsypania
3 białka jaj M
szczypta soli
kilka kropel soku z cytryny

Baza sosu:


3 żółtka jaj M
1,5 łyżeczki musztardy sarepskiej
200 ml mleka
80 g twardego, startego sera (użyłam parmezanu)
1płaska łyżeczka pieprzu cayenne
1/2 łyżeczki startej gałki muszkatołowej
16 g mąki pszennej (3 czubate łyżeczki)
1/3 płaskiej łyżeczki soli
garść rukwi wodnej

Ramekiny wysmarować dokładnie masłem, wstawić do lodówki żeby stwardniało, następnie czynność powtórzyć i obsypać bułka tartą.
 
Przygotowanie bazy :
Żółtka oddzielić od białek. Białka zachować w oddzielnym naczyniu do ubicia piany. Do naczynia, w którym będziemy ubijać żółtka dodać  musztardę, pieprz cayenne, gałkę muszkatołową oraz sól. Całość ubić aż masa zrobi się jasna i gęsta. Następnie dodać mąkę i wymieszać żeby nie było grudek (najlepiej mikserem). Mleko zagotować i następnie przy włączonym mikserze miksującym masę z żółtek powoli je dodawać. Gotową mieszaninę przelać z powrotem do garnka, w którym gotowało się mleko i mieszając energicznie trzepaczką rózgową zagotować, aż masa zgęstnieje (jak budyń). Dodać starty ser, który powinien podczas mieszania rozpuścić się. Odstawić do ostudzenia co jakiś czas mieszając. Gdy przestygnie, sprawdzić smak i ewentualnie doprawić.
 
Rukiew opłukać, oberwać listki, ewentualnie zostawić dwie gałązki do dekoracji gotowych sufletów. Do przestudzonej bazy dodać ubite na sztywno białka z drobiną soli i kilkoma kroplami soku z cytryny. Następnie dodać rukiew, wymieszać. Wlać masę do ramekinów i wstawić do nagrzanego  na 200 stopni piekarnika. Po wstawieniu zmniejszyć temperaturę do 180 stopni i piec 20 minut. Podawać od razu po wyjęciu z piekarnika.


***
 
 
Chęć obserwacji ptaków powoduje konieczność bardzo wczesnego wstawania. Jestem w tym zaprawiona, bo wstaję do pracy bardzo wcześnie rano. Wysuwam się więc z ciepłego łóżka, w którym pozostawiam błogo śpiącą bratnią duszę. Wypijam ciepłą kawę, zabieram teleobiektyw i ruszam w samotny spacer zobaczyć jak dzień się budzi. Uwielbiam te poranne wyjścia (ku trwodze moich bliskich), bo jestem w tym lesie zupełnie sama. Nie licząc oczywiście jego mieszkańców. To oni są dla mnie najbardziej interesujący. Poranne powietrze, lekko arktyczne ma w sobie zapach świeżości i wilgoci ziemi. Las rozbrzmiewa śpiewem ptaków. Piękno natury jest tu czymś niezastąpionym.
 
Sarny skubią świeżą trawę niedaleko domu.
 
 
a wśród traw przemyka lis ze "złowionym" śniadaniem.
 
 
To już ostatni spotkany jer. Przed weekendem majowym jeszcze bywały w lesie, najwidoczniej już odleciały na północ. Trzeba będzie czekać na nie do zimy, kiedy znów przylecą tu na orzeszki bukowe. Ten jer właśnie skubie taki pokarm, znalazł go między liśćmi, spłoszony przeze mnie usiadł na gałęzi i czeka co zrobię dalej. Odchodzę, żeby mu nie przeszkadzać :)
 
 
Dzwoniec sprawiał wrażenie jakby szukał dobrego miejsca na gniazdo.
 
 
W starym świerku przeglądał teren. W rzeczywistości to jednak samiczki budują gniazda właśnie w iglastych drzewach lub krzewach.
 
 
Czasem zdarza się, że samiec przyniesie nieco budulca, ale w tym okresie to raczej zajmuje się śpiewem i z szeroko rozpostartymi skrzydłami, niczym motyl, przelatuje z drzewa na drzewo śpiewając. Młody samiec jest z reguły poligamiczny i potrafi mieć po kilka partnerek. Podobno rekordziści mieli po 4 a nawet 5. Starsi i stateczniejsi panowie wybierają starsze partnerki. Najwyraźniej dzwońce lubią partnerki w podobnym wieku.
 
 
Pan trznadel zrobił się wyraźnie cytrynowy. Jednak bawił się ze mną w chowanego i nie dał się sfotografować w jakimś bardziej eksponowanym miejscu.
 

Sójki na skraju drogi zbierają we dwie, solidarnie, drobne korzonki. Ten delikatny budulec z pewnością wyścieli gniazdo umieszczone gdzieś wysoko na drzewie. U sójek oboje partnerzy dzielą się wszystkimi obowiązkami związanymi z lęgiem, przy gnieździe zachowują się bezszelestnie.
 
Szpaki prezentują swoje wdzięki w przerwach miedzy posiłkami. Są zrelaksowane i wyglądają bardzo atrakcyjnie,
 

nawet wtedy, gdy ich pióra nie mienią się w słońcu.

 
 
Te, które już połączyły się w pary i mają młode są bardzo "zalatane". Myślą tylko o zdobywaniu pokarmu i dostarczaniu go do dziupli.
 
 
 
U państwa kowalików trwa wysiadywanie. Pan kowalik dostarcza przyszłej mamie pokarm, żeby nie umarła z głodu.  Te trudne zadania wypełniają oboje przez prawie trzy tygodnie.
 
 
Najwidoczniej i pan kos zbiera pokarm nie tylko dla siebie, bo ledwie mu się mieści w dziobie.
 
 
Udało mi się przyuważyć, jak pani kosowa gromadziła budulec na gniazdo. Powstaje ono bardzo wysoko w koronie drzewa. Teraz wypada tylko czekać na maluchy.
 
  
Przy Kaczej Rzece przysiadam na zwalonym pniu. Gdy nie chodzę po okolicy, zaczynam zauważać coraz więcej ptaków wokół. Pojawiają się  płynące kaczki krzyżówki. Z pewnością nazwa rzeczki przypominającej górski potok nie jest bezpodstawna. Kaczki w lesie to jednak nowość.
 
 
 
Jak co roku przemyka nieuchwytna pliszka górska. To rzadki ptak, który tu przebywa tylko w jednym i ciągle tym samym miejscu. Jednak utrzymuje spory dystans, zbyt długi dla teleobiektywu.
 
 
W tych samych okolicach spotkam samiczkę krzyżodzioba. Dla mnie to wielka radość, bo ptak jest rzadkością. Najwyraźniej przyleciała nad strumień, żeby znaleźć cos do jedzenia.

 
Dystans utrzymują też czyże. Spotykam je dość często, ale zawsze z daleka. Niemniej widok tych pięknie ubarwionych ptaków zawsze sprawia mi wielką przyjemność.
 

 
Zamaskowana za drzewem obserwuję jak samiczka muchołówki wyściela dziuplę. Trzyma w dziobie cienkie płaty sosnowej kory.
 
 
Podobne zajęcie mają: strzyżyk


i sikorka sosnówka.


Na szczęście koncertowanie jest stałym elementem uroków lasu. Strzyżyk, choć jest bardzo drobny, ma silny głos, który imponuje przy jego filigranowej, ptasiej posturce. Czasem zastanawiam się, skąd ptaki mają tak wielką siłę głosu.


Nad łąką przy Leśniczówce Witomino krąży myszołów, niosący w szponach żabę.


W porannym, zamglonym powietrzu pokarm w postaci owadów zbierają pleszki. Przysiadają na młodych krzakach sosny. Jednak gdy na to samo żerowisko nadlatują szpaki, od razu je przepędzają.
 
 
Pleszek jest  znacznie więcej niż w poprzednim roku. Jedna z par zbudowała w suchym pniu gniazdo.
 
 
Po raz pierwszy w tych samych okolicach (a jednocześnie pierwszy i  jedyny raz w naszym lesie) udaje mi się spotkać pokląskwę (tu bardzo zdystansowana i płochliwą)
 
 
i piegżę. Jej odgłosy dochodziły z gęstwiny poplątanych dzikich róż, jeżyn i żarnowca. Początkowo myślałam, że to kapturka. Piegża okazała się bardzo aktywna, ale i niedościgniona dla obiektywu.  Mimo, że była bardzo blisko, ciągle ukrywała się wśród zarośli. Tak też została uwieczniona. Dodam, że piegże należące do rodziny pokrzewek, osiedlają się z całej tej ptasiej rodziny najbliżej ludzi. Można je spotkać w żywopłotach osiedlowych. Ja słyszę je co rano koło mojego miejsca pracy, ale nie chodzę tam z aparatem ;)
 
 
Kapturki, krewne piegż kląskają w gałęziach. Choć przylatują do nas z Afryki już w połowie kwietnia, to do lęgów przystępują po około miesiącu. Przede wszystkim czekają z tym, do obfitości owadów.
 
 
Do tej samej rodziny należy też świstunka leśna, której śpiew już rozbrzmiewa po całym lesie. Przyleciała najpóźniej ze wszystkich jak na razie przybyłych migrantów. Leciała ze środkowej Afryki.
 
 
Do pokrzewek należy też pierwiosnek. Przybył przed świstunką, bo zimuje w północnej Afryce lub na południu Europy.
 
 
Śpiewa pięknie i donośnie mimo delikatnej postury.
 
 
Drobne owady zbiera czarnogłówka. Gniazduje w starych drzewach liściastych jak i iglastych młodnikach, korzysta z budek lęgowych jak i istniejących dziupli.
 

Niezwykle do niej podobna jest  sikorka uboga. Ta sikorka lubi stare i wilgotne lasy. Zwykle wykuwa dziuple lęgowe w zmurszałych pniach. Mają bardzo niewielkie otwory i są blisko nad ziemią. To długowieczne ptaki, które na stałe łącza się w pary.

 
Lotem błyskawicy poruszają się modraszki.
 

Zwykle można zobaczyć je na młodych pędach, gdzie zbierają drobne owady, szczególnie liszki.

 
Bogatki też są coraz bardziej zajęte. Trudno o beztroskie śpiewy, które trwały jeszcze w kwietniu.
 
 
W podobnych miejscach co modraszki, choć coraz rzadziej, widuję zniczki.
 
 
Może już zajmują się gniazdem, budową lub nawet wysiadywaniem jaj.

 
Tak jak gołębie, które zbudowały sobie gniazdo na ścianie lasu, gdzie mieszkamy. Już ich niestety nie widać, bo liście skutecznie je zasłaniają.
 
 
Podejrzewamy, że pokrzywnica też już ma rodzicielskie zajęcia, bo to ostatnie, uwiecznione na zdjęciu,  spotkanie ze śpiewającym ptakiem.
 
 
Monogamia u pokrzywnic jest rzadkością. Zwykle w jednym gnieździe znajduje się potomstwo kilku ojców. Powstaje ono w młodych świerkach lub jałowcach. Nic dziwnego, że pokrzywnica wybrała sobie na siedlisko szkółkę świerkową.
 
Zięby ciągle śpiewają w lesie.
 
 
Spotykamy je często chodzące po leśnych ścieżkach. Tu pan zięba wyskubuje nasiona z szyszki sosnowej.
 

Podobnie jest z rudzikami, których śpiew słychać wszędzie.

 
Pliszka siwa jak zawsze jest obecna na polanie Krylulec,


Tuż obok gdzie łapie muchy, wysoko na sośnie pożywia się mama wiewiórka. Pozostawiła w dziupli trzy maluchy.


Robią wrażenie, jakby to był ich pierwszy spacer. Niepewnie poruszają się po drzewie i szybko wracają do swojego domu.


Ponieważ spacer kończymy już we dwoje, bo Piotr dotarł do mnie w lesie, najwyraźniej nasza rozmowa wzbudza wśród młodych, liczących około miesiąca wiewiórek spore zainteresowanie. Nie mogą spokojnie wysiedzieć w dziupli i wyglądają co chwilę.

 
Sprawdzamy jeszcze co zmieniło się u dzięcioła czarnego. Najwyraźniej maluchy nie tylko już są, ale sporo podrosły. Bardzo nas to cieszy, że w lesie, który tak kochamy będzie więcej czarnych dzięciołów.


 Spacery po lesie uczą nas radości życia i cieszenia się każdą chwilą, która przemija...zbyt szybko :)

Komentarze

  1. Podziwiam umiejętność rozpoznawania ptaków, niestety ja jestem w tej dziedzinie analfabetą. Jedyne co potrafię stwierdzić, to to, ze w moim ogrodzie ptaki dotąd zwane przeze mnie wróblami nie są wyłącznie nimi. Sikorki też zauważyłam, że są różne. Pewnie i bogatki i ubogie bytują w moim sąsiedztwie. Ale największą frajdę zrobiłaś mi Małgosiu wiewiórkami - kocham te malutkie, niezwykle radosne i zwinne zwierzątka. Niestety od dwóch lat nie ma ich w moim ogrodzie, nad czym bardzo boleję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, wszystkiego można się nauczyć :) Cieszę się, że sprawiłam Ci frajdę, wiewiórki były rozczulające i tylko raz na nie trafiliśmy. Podejrzewamy, że szybko opuściły dziuplę :)

      Usuń
  2. Ten wpis to prawdziwy atlas ptaków! Cudne zdjęcia i fajne opisy, można się poduczyć :)) No a suflet... Ojej, nawet nie wyobrażam sobie jego smaku, wygląda bosko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu-taki mamy czas i taki mamy las, mnóstwo w nim ptaków, trzeba się tylko uważnie przyglądać. Najlepiej bardzo rano :) pozdrawiamy

      Usuń
  3. Niezmiennie podziwiam wszystko co z ptasią pasją związane. I wiedzę, i cierpliwość, i wytrwałość, i krzepę żeby tak z tym długim słojem po lesie ganiać z głową zadartą ku niebu. Piękne Małgosiu to Twoje polowanie.
    U mnie pleszki znowu gniazdo w rynnie garażu uwiły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym słojem to nie jest łatwo ....Jak Ty mnie rozumiesz :D Dziękuję i wyobrażam sobie, że takie pleszki czy inne ptaki w pobliżu to coś wspaniałego :)

      Usuń
  4. Suflet wygląda smakowicie!
    Zazdroszczę Wam tego lasu.Z okien macie widok przecudny.
    Piękne zdjęcia,piękna ptasia kolekcja,urocze wiewiórki,sarenki...
    Małgosiu,Twoje poranne wstawanie nie idzie na marne.
    Pozdrawiam serdecznie-)))
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Irenko, bardzo lubię las wcześnie rano, potem już żadna pora dnia tej nie dorównuje :)Suflet polecam :) Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. Ptaszyny wszelakiej maści i wiewióry cudne, ale ja dziś podziwiam suflet . Małgosiu pieczesz takie suflety ,ze nie można oka od nich oderwać

    OdpowiedzUsuń
  6. Małgosiu, masz ogromny wpływ na edukację młodego pokolenia:-), moje dziewczyny chłoną wiedzę podaną w tak przystępny i arcyciekawy sposób. Nie wiedziały, że tyle ptaków jest wokół! (ja też zresztą nie). A najbardziej poza ptakami podobały nam się małe wiewiórki:-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu-bardzo się cieszę i mam nadzieję, że jeszcze nie raz będzie tu co oglądać i czytać :), małe wiewiórki i my spotkaliśmy po raz pierwszy, były urocze. Ptaki też ciągle odkrywamy. Pozdrawiam Was

      Usuń
  7. Suflet wygląda fenomenalnie! Podziwiam :)
    A te ramekiny przepiękne :) Nie mogę się na nie napatrzeć :)
    Podziwiam Waszą ogromną wiedzę na temat ptaków; zawsze czuję się doedukowana po przeczytaniu posta :)
    Ptaki są zachwycające, ale te rozkoszne wiewiórki mnie oczarowały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to wszystko :D Gin, a suflet to proste danie, robiłaś ?

      Usuń
  8. Suflet wspaniały! Ja ciągle się jeszcze nie odważyłam. Ostatnio często widuję szpaki są piękne. U Ciebie i one i inne ptaki uchwycone jak zawsze niesamowicie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko-nie ma co się odważać, bo to jedno z prostszych dań :) zasada jest jedna, musi być od razu podane :) Dziękujemy za odwiedziny

      Usuń
  9. Smakowity suflet!
    Bardzo lubię rukiew wodną i często ją jadamy.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zatem ten przepis :) Pozdrawiam Aniu :)

      Usuń
  10. Pieknie uchwycona natura, a juz na te modraszki to moglabym patrzec godzinami, choc ptaki to wcale nie moje ulubione zwierzeta.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie Małgosiu już czuję tę świeżość i te odgłosy ptaków, śpiewają, a ja na ptakach nie za bardzo się znam choć przylatują i do nas
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Jadwigo :) Ptaki to niesamowite istoty

      Usuń
  12. Jakie cudne sarenki!
    Suflety też się pięknie prezentują. Rukwia wodna to dla mnie składnik nieosiągalny - tyle o niej czytałam, ale nie było mi dane spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuziu, jeszcze niedawno i dla nas była nieosiągalna. Jedlismy ją i kupowaliśmy w Hiszpanii i Portugalii. Jednak i u nas coś się zmieniło, rzadko ale udaje nam się kupić w warzywniaku :)

      Usuń

Prześlij komentarz