Rolada biszkoptowa z malinami i bitą śmietaną. Podrożniczo - Canoa Quebrada, raj przypadkowy :)

 
 
Dziś obchodzimy trzecie "urodziny" bloga. Dziękujemy, że jesteście z nami :) Z powodu rocznicy zapraszamy Was na roladę z malinami. Biszkopt jest niezawodny i ma ciekawą, lekką i gąbczastą strukturę. Przepis na niego zaczerpnęłam z bloga Bei, która dostała go od swojej brazylijskiej uczennicy. Wypełnienie wymyśliłam sama. Do brazylijskiego biszkoptu przygotowałam wspomnienia z Brazylii, z miejsca, gdzie odpoczywaliśmy po dwóch tygodniach nieustającej wędrówki. To niezapomniane do dziś chwile.
 

Rolada biszkoptowa z malinami i bitą śmietaną


 
 
Składniki :

na ciasto :
5 jaj L
85 g drobnego cukru
85 g skrobi z manioku lub maizeny
szczypta soli

cukier puder do posypania ściereczki

na nadzienie:
400 ml śmietany 30 %
45 g żelatyny fix do deserów
25 g cukru pudru trzcinowego
400 g malin

Żółtka oddzielić od białek. Ubić je z cukrem na gęstą, jasną masę. W oddzielnym naczyniu ubić białka na pianę ze szczyptą soli. Mąkę przesiać do masy  z żółtek, dodać pianę i delikatnie (najlepiej za pomocą trzepaczki rózgowej) wymieszać, żeby całość połączyła się i nie było grudek. Nagrzać piekarnik do temperatury 180 stopni C.  Blachę (taką z wyposażenia piekarnika) wyłożyć pergaminem, wylać na środek masę na ciasto. Wyrównać kształt, żeby wyszedł prostokąt. Piec 10-12 minut. Następnie wyjąc ciasto na ściereczkę oprószoną cukrem pudrem, zdjąć ostrożnie pergamin i ciepłe ciasto zrolować w ściereczce, zostawiając je na ok. 15 minut.
 
37 ml zimnej wody połączyć z 75 ml wrzątku. Dodać 45 g proszku żelatyny i całość zmiksować. Ubić śmietanę na sztywno z dodatkiem przesianego cukru pudru. Następnie wmiksować żelatynę. Odstawić do lodówki. Gdy ciasto już odpocznie, rozwinąć je i wyłożyć na folię spożywczą rozłożoną wcześniej na blacie (najlepiej w dwóch kawałkach na zakładkę (w szerokości). Wyłożyć bitą śmietanę na ciasto zostawiając ok 7-8 cm bez masy od strony zakończenia zwijania rolady. Na wyrównaną warstwę śmietany wyłożyć równomiernie maliny. Zwijać krótszym bokiem. Następnie całość zawinąć szczelnie w folię i odstawić do lodówki.
 
Przed podaniem można ciasto posypać cukrem pudrem.

Czasem na ciasto rozkładam dwa rodzaje owoców i mam roladę dwuowocową. Krojona z różnych boków sprawia, że mamy wrażenie iż jemy dwa różne ciasta. Poniżej wersja poziomkowo-malinowa :)

 
 
 ***

Pasja poznawcza zaprowadziła nas tym razem do małej, rybackiej miejscowości. Po dwóch tygodniach nieustającej podróży i pokonaniu ponad 6000 km po Brazylii ruszyliśmy na wypoczynek do Canoa Quebrada, położonej ok. 2,5 godziny jazdy z Fortalezy. Zanim jednak tam dotarliśmy, musieliśmy przebyć dość długą drogę z samego południa kraju, przesiąść się na lotnisku w Sao Paulo z kilkunastogodzinną przerwą i dotrzeć samolotem na północ. Ta droga uzmysłowiła nam, jak jest to ogromny kraj.
Z Fortalezy do Canoa Quebrada jechaliśmy trasowym autobusem. Lubimy podróżować lokalnymi środkami transportu, bo stanowi to doskonałe uzupełnienie poznania kraju. Podróż zamiast 2,5 godz. przeciągnęła się do 4. No cóż, tam staje się w różnych miejscach, a nie tylko na wyznaczonych przystankach, zabiera się podróżnych stojących przy drodze. Wszystko trwa dłużej niż można zaplanować, ale to w Brazylii normalne. Nawet w Rio de Janeiro autobus miejski nie raz zatrzymał nam się na machnięcie ręką. To zupełnie inne oblicze transportu , niż to do czego przyzwyczaiła nas Polska czy (oby to nie było nadużycie) europejska mentalność.
W końcu dotarliśmy, musieliśmy jeszcze przejść przez miasteczko do pensjonatu położonego tuż przy plaży. Zapytany o drogę pierwszy przechodzień, zamiast ją wskazać, doprowadził nas do celu. To normalne w Brazylii, tu tego typu uprzejmość i troskliwość zdarzały nam się nagminnie w różnych skupiskach ludzkich, oddzielonych od siebie nawet o tysiące kilometrów.
Choć miał to być „tylko” wypoczynek, to był  w tym pobycie pierwiastek nowości, który nas intrygował. Okazało się, że zgodnie z tym co „podglądaliśmy” w internecie przyroda obdarzyła to miejsce wielkim urokiem, choć może to brzmi banalnie. Piękna plaża, ocean bogaty w to, co nasze podniebienie lubi najbardziej ;) i przyjaźni ludzie. Pogoda niezmienna, poza chmurami i zachodami słońca, które ciągle czarowały nas swoim urokiem. Najważniejsze jednak zalety tego miejsca to brak hoteli sieciowych i tłumów
turystów ;)

 

Canoa Quebrada położona jest na wydmach, nad Oceanem Atlantyckim :)

 
To nieduża miejscowość rybacka, swego czasu ciesząca się zainteresowaniem brazylijskich hipisów. Coś z tej atmosfery pozostało do dziś.
 

Codziennie rano, przed śniadaniem, które w pensjonacie można było zjeść do 16 ;D udawaliśmy się na spacery, żeby zobaczyć efekty pracy rybaków. Chętnie pokazywali to co złowili, zazwyczaj jednak nie były to jakieś wielkie okazy.
 


;)


 Raz tylko byliśmy świadkami złowienia „grubej ryby” ...
 


Wywołało to wielkie emocje wśród mieszkańców, jedni zabierali łuski, z których można zrobić żyrandole, inni kupili części ryby, a sami autorzy sukcesu połowów byli  bardzo dumni :) 

 
Codzienne spacery po plaży wyznaczał w jakimś sensie rytm przypływów i odpływów. Przed południem woda cofała się, a plaża stawała się ruchliwą drogą m.in. dla buggy, które z wielkim natężeniem jeździły w weekendy, bo wtedy pojawiało się więcej przyjezdnych.
 
 
W środku dnia na plaży robiło się coraz bardziej pusto i można było rozkoszować się pogodną harmonią tego miejsca.
 
 
Podziwiać różnorodne wybrzeża, które miejscami przypominały skały Kapadocji.


Potem zmieniały się w czerwone, niby od żaru słońca skały.
 
 
Stawały się w końcu wielobarwne i "złagodzone" wydmami.
 
 
Czasem nawet piasek i woda zmieniały swój kolor na bardziej „krwisty”. To miejsce szczególnie upatrzyły sobie ślimaki z dużymi białymi muszlami, które opuszczone przez właścicieli chętnie tam zbierałam.
 
 
Poławiacz homarów przygotowywał pułapki na nowy wypływ.
 
 
Małe statki wyglądały bardzo charakterystycznie, często też widać było zgromadzone na pokładzie klatki, które później zanurzano w oceanie. 
 
 
Chętnie korzystaliśmy z wszelkich owoców tych połowów, wiedząc że już niedługo będziemy mogli tylko to wspominać.
 
 
Przygotowane w prosty sposób i jedzone nad brzegiem smakowały wybornie. Przyznam, że nigdy w życiu nie zjadłam takiej ilości homarców.
 
Wraz z przypływem pojawiały się na brzegu duże ilości różnych owadów, które zbyt ochoczo wylatywały nad ocean.
 

Codziennie je oglądaliśmy...

 
Ożywiały się też kraby, które wychodziły ze swoich kryjówek.
 
 
Wszystko wzbudzało  naszą ciekawość.
 
 
Kiedy zbliżało się późne popołudnie wracaliśmy z długich spacerów. Łódki o tej porze stały już bezużyteczne.
 
 
Na plażę przybywało amatorów różnych wrażeń.
 

 
Tu w przypadku połowów plastikowa butelka ze sznurkiem i haczykiem okazała się skuteczniejsza od wędki.

 
Ożywały też plażowe knajpki i życie towarzyskie.
 
 
Trudno nie zauważyć zamiłowania Brazylijczyków do stadnego stylu.
 
 
 Tymczasem kończył się dzień.
 
 
 Ci, którzy nie mieli wakacji, wracali z pracy.
 

Jednak w jakże malowniczych okolicznościach.


Przy plaży, poza osadą znalazło się miejsce „ostatecznej podróży”, z pięknym widokiem na ocean.
 

O tej porze Canoa Quebrada czarowała urokami ciepłych barw, nawet z tej perspektywy.
 

 
Kraby w refleksach świetlnych wyglądały bardziej czarująco.
 

 
Czerwony klif stawał się bardziej ceglasty.
 
 
 Zatrzymywały się na nim zmęczone całym dniem owady.


 
Ocean stawał się pastelowy, a kąpiel bardziej nastrojowa.
 
 
Powoli zapadał zmierzch, ale to nie koniec atrakcji.
 


 

Ta pora należała do słońca, to ono było głównym aktorem zakończenia dnia.
 

 
Chętni na to przedstawienie zatrzymywali się na klifie.


Wieczorem zmierzaliśmy na kolację, korzystając również z obwoźnych barów.


Wieczór był równie malowniczy.
 

Z przykrością opuściliśmy ten odkryty przypadkiem raj. Rytm życia bardzo nam tu odpowiadał. Niestety należało po tygodniu spakować się i ruszyć do Aracati. Stamtąd nocnym, sypialnym  autobusem do Recife i na lotnisko. Żegnaj Brazylio :) 

Komentarze

  1. Piękne zdjęcia i wycieczka!!!
    Homary wyglądają smakowicie,robactwo mniej...;-)
    Rolada biszkoptowa to kulinarne cudo,tylko nie jadam ciast,ale może bym się dała skusić.
    Z okazji trzeciej rocznicy prowadzenia bloga, życzę Wam wielu cudownych wycieczek w piękne miejsca!Aby nie zabrakło Wam kulinarnych pomysłów!Dziękuję,że się tym wszystkim dzielicie,pozdrawiam serdecznie-))))
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irenko-piękne życzenia :) Na razie inspiracji, pomysłów i podróży mamy do opisania dużo, to czego nam brakuje to jedynie czas :) Dziękujemy, że jesteś z nami przez te trzy lata :)rolada to taki deser nic...puszysty i lekki z posmakiem malin, można jeść bezkońca ;D pozdrawiamy

      Usuń
  2. I pomyśleć, ze w RIO 2016 Igrzyska Olimpijskie, moja przyjaciółka mieszka w RIO, zamieniła Rzym na RIO< jeszcze nie wiem czy będzie szczęśliwa tutaj ale wydaje mi się, że przy takim wyborze jedzenia i miejsc powinna być!
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadwigo, nam się Rio jaki jako jedno z najpiękniejszych miast świata :) Ma swoje niebezpieczne miejsca, ale trzeba ich po prostu unikać. Mamy nadzieję, że Twoja przyjaciółka będzie tam szczęśliwa. Jeśli nie, to chętnie się zamienimy :D

      Usuń
  3. Malgosiu,
    rolada z malinami to moja ulubiona ze wszystkich rolad!
    Dziękuję za fotki. Byłam w tych samych miejscach i widziałam takie same obrazki.
    Nie wiem, czy byłaś też w Jericoracoara? To raj z dala od ludnych plaż. Cudowne zachody słońca, a plaża szerokości oceanu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu-nasza też :) Nie byliśmy w Jericoracoara, ale uwielbiamy miejsca, o których piszesz :) Skoro byłaś tam i widziałaś to zapewne rozumiesz nasz zachwyt i tęsknotę za tym miejscem :) pozdrawiamy

      Usuń
  4. Serdeczne gratulacje! Trzy latka to piękny wiek :))
    Odpoczęłam sobie przy Waszych zdjęciach, tak tam ciepło i słonecznie, a u nas znów zimno, choć to czerwiec...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy nas to, dziękujemy :) a pogoda tam jest niezmienna, bo to strefa równikowa :) my lubimy naszą zmienność pogody, ale czasem rzeczywiście brakuje ciepła :)

      Usuń
  5. Prawdziwe piękno na tych zdjęciach , można oglądać i oglądać , raj
    Rolada to pychotka w takim wydaniu
    A i Sto lat , sto lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Alciu :) Pozdrawiamy Cię serdecznie

      Usuń
  6. Małgosiu i Piotrze Wasz blog jest prezentem przede wszystkim dla ludzi, którzy nigdy nie pojadą w te piękne miejsca. Piszecie bardzo ciekawie, ilustrujecie pięknymi zdjęciami. Na prawdę zwiedzamy z Wami te zakątki. Wasza pasja do podróży i kulinariów sprawia, że niezwykle obrazowo opisujecie. Czuć tu zapachy i smaki Waszej kuchni ale też sloneczną aurę oceanicznych plaż, radość chińskiego karnawalu, aromat szkockiej whisky i południowoafrykańskich win, cudne zachody słońca. Wasze Indie, Kambodża, Malezja i Singapur ale też Toskania, Szkocja Prowansja, Normandia, Hiszpania i Portugalia to wiele moich emocji, które towarzyszyły mi gdy czytalam i oglądałam Wasz blog. Bardzo za wsystko dziękuję i czekam na więcej. To także dzięku Wam, a przede wszystkim dzięki Tobie Małgosiu czuję, że życie ma smak, że można się nim cieszyć, zabiegać o to, aby było wartościowe i ciekawe.
    Tysiąca inspiracji życzę na dalsze blogowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wisełko, miło nam to wszystko czytać, tym bardziej od Ciebie, naszej inspiratorki blogowej. Cieszy nas to co tu przeczytaliśmy i dziękujemy Ci za to, że jesteś z nami od początku i za życzenia :) uściski

      Usuń
  7. Wszystkiego najlepszego z okazji 3 urodzinek :)Okazuje się, że prowadzicie bloga dokładnie miesiąc krócej ode mnie :)))
    Rolada prezentuje się przepysznie! Z pewnością jest to wypiek godny imprezy urodzinowej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zachwycające zdjęcia :)
    Chociaż te owady... Brrr!
    Szwagierka C. jest Brazylijką i doskonałym przykładem na to, że oni kochają stadny styl życia. Mnie to okrutnie męczy i po jednym dniu mam dość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gin-ale Brazylijczycy to nasza absolutnie ulubiona nacja :) Pozdrów szwagierkę :) dzięki

      Usuń
  9. Gratuluję kolejnej rocznicy :) Rolada zachwycająca i chętnie sięgnęłabym po kawałeczek! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze z ciekawością zaglądam do Was, no i nie zawiodłam się :)
    Piękne zdjęcia i wiele ciekawostek, jak zawsze.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz