Chleb pszenny z rozmarynem i cytryną.

Chleb pszenny z rozmarynem i cytryną.

 W Majowej Piekarni upiekłam chleb z przepisu Zorry, prowadzącej co roku akcję z okazji "Światowego Dnia Chleba".  Amber miała świetny pomysł, wybierając dla nas tę recepturę. Chleb ma subtelny aromat rozmarynu i cytryny. Ma piękny, "koronkowy" miękisz, daje się cieniutko kroić i choć jest bardzo smaczny, sprawdził się też jako podpiekany w tosterze.


przepis na jeden bochenek o wymiarach ok. 35cm x 18cm

ciasto wstępne
70 g mąki pszennej typ 550 (luksusowej)
40 g wody
1 g świeżych drożdży

zaparka
20 g semoliny z pszenicy durum
100 g wody

Zrób wstępne ciasto i zaparkę w wieczór poprzedzający dzień pieczenia chleba. Na ciasto wstępne dobrze zagnieć wszystkie składniki i pozostaw do wyrośnięcia w temperaturze pokojowej na 2-3 godziny, a następnie przykryte folią wstaw do lodówki, do rana następnego dnia.
Aby przygotować zaparkę, umieść semolinę z pszenicy durum i wodę w małym rondlu i zagotuj, ciągle mieszając. Mieszaj, aż powstanie ciasto, takie jak ciasto parzone. Pozostaw do ostygnięcia i zabezpieczone przed wysychaniem, przechowuj w lodówce do użycia następnego dnia.

ciasto właściwe
ciasto wstępne i zaparka
480 g mąki pszennej typ 550
270 g wody

ciasto końcowe
4 g świeżych drożdży
12 g soli
1 łyżka drobno posiekanego rozmarynu
1 łyżka skórki z cytryny, drobno startej


Następnego dnia do miski robota kuchennego włóż oba zaczyny z lodówki, mąkę pszenną, wodę i zagniataj na najniższych obrotach przez 4 minuty. Przykryj i odstaw na 15 minut. Dodaj pozostałe składniki na końcowe ciasto i zagniataj ciasto na poziomie 1 przez 8 do 10 minut.  Pozostaw ciasto w temperaturze pokojowej na 90 minut, rozciągając i składając dwukrotnie po każdych 30 minutach.

Ostrożnie uformuj z ciasta podłużny kształt. Umieść kawałek ciasta końcem złożenia do góry w podłużnym koszyku do wyrastania i pozostaw do wyrośnięcia na 60 do 75 minut (mój wyrastał 30 minut), w zależności od temperatury pokojowej. Rozgrzej piekarnik z blachą do pieczenia na dolnej półce do 250°C.

Ostrożnie przechyl ciasto z koszyka bezpośrednio na gorącą blachę. Spryskaj wodą ścianki piekarnika. Po 10 minutach otwórz na chwilę drzwi piekarnika, aby para mogła się wydostać i zmniejsz temperaturę do 220°C. Po kolejnych 10 minutach zmniejsz temperaturę do 200°C i ponownie zmniejsz po 10 minutach do 180° i piecz przez 20 minut. Całkowity czas pieczenia to 50 minut. Po upieczeniu pozwól chlebowi ostygnąć na metalowej kratce.

Majowi Piekarze:
Akacjowy Blog
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Ogrody Babilonu
Rogale chlebowe z ziemniakami.

Rogale chlebowe z ziemniakami.

 W Kwietniowej Piekarni wraz z innymi upiekłam te rogale. Są fantastyczne w smaku, mają doskonały miękisz. Po prostu idealne. Po upieczeniu skórka była chrupiąca i strzelała pod nożem. Kolejnego dnia rogale były świeże i równie pyszne. Pomysł na nasz kwietniowy wypiek pochodzi z bloga "Kuchnia Gucia", a jak napisała u siebie Amber "jego piekarskiemu gustowi można zaufać w ciemno". Oryginalny przepis jest z bloga Brooot.de. Upiekłam rogale na świeżych drożdżach, u Gucia znajdziecie też wersję na zakwasie. 

proporcje na ok.12 rogalików

suma składników potrzebnych do wykonania rogali:

700 g mąki pszennej do wypieków drożdżowych (typ 550)
150 g ugotowanych i ostudzonych ziemniaków w postaci puree
380-405 g letniej wody (w zależności od ilości wody w ziemniakach)
50 g mleka 3,5%
20 g masła lekko miękkiego
6 g świeżych drożdży 
16 g soli
przyprawy i sól gruboziarnista do posypania

ciasto wstępne
250 g mąki pszennej typ 550
165 g wody
1 g świeżych drożdży 

W wodzie rozpuścić drożdże, dodać mąkę i zagnieść ciasto (mokre ręce sobie poradzą). Przykryć i pozostawić na noc do dojrzewania w temperaturze ok. 21°.

ciasto główne

całe ciasto wstępne
5 g świeżych drożdży 
450 g mąki pszennej typ 550 
150 g puree ziemniaczanego
215 g wody (korygujemy konsystencję ciasta w trakcie mieszania)
50 g mleka
20 g masła (do zagniatania pod koniec wyrabiania)
16 g soli (do zagniatania pod koniec wyrabiania)

dodatkowo do posypania rogali
sól morska
czarnuszka
kminek

Mieszamy razem drożdże i ciasto wstępne, a następnie dodajemy wszystkie pozostałe składniki oprócz soli i masła. Wyrabiamy 7 minut na pierwszym poziomie i 2 minuty na drugim – ciasto przestanie się kleić do miski i będzie miało wyraźnie rozwiniętą siatkę glutenową (można już zrobić „test okna”). 

Następnie dodajemy sól, potem masło i wyrabiamy jeszcze 3 minuty. Jeśli ciasto jest nadal zbyt twarde, możemy na końcu dodać niewielką ilości wody. Temperatura ciasta powinna wynosić ok. 25°.

Przekładamy ciasto do wysmarowanego olejem pojemnika i zostawiamy do wyrośnięcia na 3-4 godziny w temp. pokojowej (ciasto przyrośnie ponad dwukrotnie). Rozciągamy ciasto po pierwszych 30 minutach i następnie po pierwszej godzinie (2×30 min).

Po wyrośnięciu przekładamy ciasto na omączony blat i dzielimy na porcje ciasta o wadze ok. 100 g. Każdą porcję formujemy w kulkę i pozostawiamy na 30 minut pod ściereczką.

Następnie kawałki ciasta spłaszczamy i wałkujemy owalne podłużne (około 15-20 cm) placki o grubości ok. 2 mm, które zwijamy w rogale. Układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i pozostawiamy do wyrośnięcia na ok. 45 min.

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 230° góra/dół.

Po 45 minutach spryskujemy rogale wodą i posypujemy solą morska oraz przyprawami.  Pieczemy z parą przez ok. 25 minut. Po 10 minutach możemy na krótko wypuścić parę.

Wyciągamy jak uzyskały ładny rumiany kolor. Pozostawiamy do ostygnięcia na ruszcie na 30-60 minut.

Tak rogal prezentuje się w przekroju :)


Kwietniowi Piekarze:
Akacjowy Blog
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Ogrody Babilonu
Zacisze kuchenne


Sernik z marakują.

Sernik z marakują.

 Uwielbiamy marakuje, dlatego postanowiłam na Wielkanoc, na nasze rodzinne spotkanie, zrobić sernik z tymi owocami. Wyszedł pyszny, wszyscy się zajadali. Zrobiłam ze świeżego miąższu owoców, razem z pestkami, bo z nimi owoc wydaje nam się kompletny w smaku. Jeśli jednak macie z nimi problem, wystarczy kupić więcej sztuk i przecedzić pulpę przez sito. Z pestkami polewa nie wygląda gładko, ale smakuje wybornie. Z małym poślizgiem wpisuję przepis, bo to sernik na każdą porę roku. Dekoracja w postaci pralinowych jaj jest świątecznym akcentem.


proporcje na tortownicę o średnicy 26 cm

na spód:

130 g mąki pszennej
70 g rozpuszczonego i ostudzonego masła
60 g drobnego cukru
1 pomarańcza - tylko otarta skórka
szczypta soli

Rozgrzewam piekarnik góra - dół  do 200 stopni C. Tortownicę wykładam papierem do pieczenia i dodatkowo smaruję masłem. Dobrze, gdy brzeg papieru nieco wystaje ponad formę. Jeśli macie blachę, z której sernik wyjdzie bez problemów, zrezygnujcie z tej czynności (poza smarowaniem). Składniki łączę ugniatając palcami, wykładam do tortownicy i równomiernie rozprowadzam i ubijam, pomagając sobie tłoczkiem cukierniczym (może być też wypukła strona łyżki). Piekę 10-15 minut do lekkiego zrumienienia. Odstawiam spód do ostudzenia. 

na masę serową

1 kg sera wiaderkowego
210 g drobnego cukru
3 duże jaja
40 g mąki tortowej
150 g kwaśnej, gęstej śmietany
80 ml likieru Cointreau
szczypta soli

Do piekarnika wstawiam żaroodporne, nieduże naczynie z gorącą wodą i zwiększam temperaturę do 220 stopni C. 
Do misy, która pomieści całą masę wrzucam ser. Rozluźniam go przy pomocy łopatki silikonowej.  Dodaję sypkie składniki - sól, cukier i mąkę i mieszam, żeby masa się połączyła. Następnie dodaję kwaśną śmietanę i po jednym jajku. Po wmieszaniu jednego jaja, dodaję kolejne. Bardzo dobrze robi się to trzepaczką rózgową. Na koniec wlewam likier Cointreau. Cały czas mieszam ręcznie i tylko do połączenia składników, żeby nie napowietrzać masy. Przelewam ją do formy, wyrównuję wierzch i wstawiam do nagrzanego piekarnika. Po 10 minutach zmniejszam temperaturę do 150 stopni C i piekę ok. 30-35 minut. Po upieczeniu wyciągam sernik z piekarnika i odstawiam do ostudzenia. Robię to razem z formą i papierem. Gdy przygotuję polewę, będzie ona tylko na wierzchu, jak na zdjęciu. Jeżeli zależy Wam, żeby polewa spłynęła po bokach to musicie wyjąć sernik z formy (radzę po ostudzeniu) i użyć zimnej polewy, której trzeba zrobić ciut więcej.

polewa z marakują

200 ml miąższu z  owoców marakui
3 jaja + 1 żółtko
drobny cukier*
60 g zimnego masła pokrojonego w kosteczki

*Nie podaję ilości cukru, bo to zależy od słodkości owoców i preferencji smakowych. Ja tym razem dałam 30 g.

  W małym rondelku dobrze rozgrzać sok z marakui z cukrem (nie dopuszczając do zagotowania). W misce ubić widelcem jaja z żółtkiem. Następnie cienką strużką wlewać gorący sok cały czas mieszając. Uzyskaną masę przelać do rondelka, postawić na małym ogniu i gotować, cały czas mieszając, dopóki masa nie osiągnie 77 stopni C. Przyda nam się tu termometr cukierniczy, ale jeśli go nie macie to temperaturę poznacie po tym, że masa gęstnieje jak budyń. Zdjąć z ognia, dodać porcjami zimne masło, mieszając, by się roztopiło. Nieco ostudzić. Na ostudzony sernik wylać ciepłą (nie gorącą) glazurę, rozsmarować. Sernik wstawić do lodówki przynajmniej na 5 godzin. Najlepiej na noc. Ciasto podajemy w temperaturze pokojowej. 
Pasztet z grochu z żurawiną.

Pasztet z grochu z żurawiną.

 To danie raczej niefotogeniczne, ale pyszne. Przepis zaczerpnęłam od naszych gdyńskich mistrzów kulinarnych - Joli Słomy i Mirka Trymbulaka, których bardzo cenię. Wszystko co wymyślą  w ramach wegańskiej i bezglutenowej kuchni jest pyszne. Korzystam z ich przepisów, nieco je modyfikując. Dodaję m.in. jajka, których ze zrozumiałych względów w przepisach nie ma. Dlatego receptura jest nieco zmieniona, a wersja autorów jest tu - klik

Nie obawiajcie się, że pasztet zrobiony na bazie grochu będzie wzdymający. Jeśli zastosujecie glon kombu, nie ma z tym problemu.


Składniki na ok. 2 litry masy ( u mnie na 4 foremki 0,5 l):

500 g łuskanego grochu 
330 g marchwi 
250 g brukselki (użyłam rozmrożonej)
250 g selera 
125 g suszonej żurawiny 
100 g ziaren słonecznika
2 duże jaja 
0,25 szklanki zmielonego siemienia lnianego
1,5 łyżki pieprzu ziołowego
1 łyżka lekko czubata mielonego kminku
1 łyżeczka startej gałki muszkatołowej
1 łyżeczka świeżo zmielonego czarnego pieprzu
sól
sos sojowy
olej do smażenia
bułka tarta do wysypania foremek
kilka kawałków suszonych glonów kombu (1 - 1,5 łyżki)

Wykonanie:

W odrobinie wody, w której będziemy gotować groch namoczyć na ok. 30 min glon kombu.

Groch opłukać na sicie i zalać wodą w ilości 2 razy większej niż jego objętość. Dodać  namoczony glon kombu. Doprowadzić do wrzenia i gotować na małym ogniu ( u mnie ok. 40 minut), aż wchłonie wodę i stanie się miękki. Należy obserwować groch, bo jeśli damy za mało wody groch może się przypalić, a jeśli za dużo wyjdzie nam zupa, a nie o to chodzi ;) Groch może wymagać różnej ilości wody w zależności od tego czy jest świeży czy już trochę leży, dlatego trzeba mieć to na uwadze.

Warzywa pokroić na drobne kawałki i  dusić na oleju, aż zmiękną. Jeśli się nieco skarmelizują to jeszcze doda im smaku. Na koniec dodać przyprawy i sos sojowy, odstawić na bok. 

Ugotowany groch zmiksować partiami z duszonymi warzywami i jajami w melakserze. Wyłożyć do miski, dodać sól i sos sojowy, spróbować i ewentualnie doprawić. Dodać siemię lniane i całość dokładnie wymieszać. Na koniec dodać do masy podprażony słonecznik oraz suszoną żurawinę. 

Masę przełożyć do  foremek wysmarowanych olejem i wysypanych bułką tartą. Piec ok. 50 minut w temperaturze 180 stopni C. Podawać, gdy pasztet całkowicie wystygnie i ściśnie się, najlepiej kolejnego dnia. 

Focaccia barese/pugliese.

Focaccia barese/pugliese.

To wybitny wypiek, niesamowicie smaczny. Trudno powstrzymać się  przed zjedzeniem go od razu w całości. Na usprawiedliwienie mam to, że upiekłam focaccię z połowy proponowanej porcji. Miękkie ciasto z dodatkiem ugotowanych ziemniaków i semoliny zamieniło się w aromatyczny, puszysty placek zwieńczony słodkimi pomidorkami z oregano i oliwkami. Upiekłam go w ramach Marcowej Piekarni prowadzonej przez Amber. Przepis znaleziony u Jacka  na blogu "Przepisy na domowy ser i chleb"  pochodzi ze strony Tavolartegusto.it. Podaję go ze swoimi zmianami.


Ilość składników na jedną okrągłą focaccię o średnicy 30 cm.

Na ciasto:

150 g mąki pszennej chlebowej typu  650
100 g semoliny
150 g wody
75 g ugotowanych ziemniaków, przeciśniętych przez praskę
7 g soli
1 łyżka oliwy EV
3 - 4  g drożdży instant

Dodatki na focaccię:
125 g pomidorków koktajlowych
zielone oliwki
oliwa ev
sól
suszone oregano

Wykonanie:
W dużej misce wymieszaj ze sobą mąki. Dodaj wodę, zimne puree ziemniaczane i drożdże. Wyrabiaj około 10 minut ręcznie lub za pomocą miksera planetarnego. Ciasto jest luźne, miękkie i takie właśnie powinno być. Mieszaj, aż płyny całkowicie się wchłoną, a ciasto nabierze kształtu. Kiedy stanie się gładkie i przestanie kleić się do misy, dodaj stopniowo oliwę, a na końcu sól. Ciasto będzie dość miękkie, ale nie martw się! Podczas składania nabierze ono wystarczającej siły. Nie może być zbyt twarde ani zwarte.

Kiedy będzie gotowe, wyłóż je na posypany mąką blat. Złóż je na 3 w obie strony, a następnie obracając i lekko napinając uformuj kulę. Przełóż do wysmarowanej oliwą miski, przykryj folią i zostaw do wyrośnięcia w temperaturze około 26-28°C, aż potroi swoją objętość (trwa to około 2 godziny).

Wyrośniętą masę wyłóż delikatnie na wyłożoną papierem do pieczenia blachę i uformuj wstępnie koło o średnicy ok. 30 cm, naciskając ją lekko palcami. 

Uwaga! Pracując z ciastem, dłonie nasmaruj dokładnie oliwą, aby nie przyklejały się do ciasta! 

Teraz pozwól ciastu podrosnąć przez 30 minut w temperaturze 26°C.

W międzyczasie pomidorki koktajlowe przekrój wzdłuż na pół, przełóż do miseczki i dopraw solą, oliwą i oregano.

Na troszkę podrośniętym cieście poukładaj pomidorki na przemian z oliwkami. Lekko je dociśnij. Sos z pomidorków pozostały w miseczce rozprowadź również na powierzchni focaccii.


Całość skrop oliwą, posyp szczyptą oregano i soli. Pozostaw do wyrośnięcia, aż focaccia podwoi swoją objętość. U mnie trwało to kolejne 30 minut.

Piekarnik nagrzej do temperatury 200 stopni C. Piecz 20 - 23 minuty, grzanie góra-dół. Wyjmij focaccię z piekarnika i pozwól jej ostygnąć przez 5 minut! Jest pyszna, zarówno na ciepło, jak i na zimno!


Jeśli chcesz przechowywać focaccię dłużej, to po około godzinie od upieczenia, zapakuj ją w folię. Dzięki temu pozostanie miękka.

Marcowi Piekarze:
Akacjowy Blog
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Ogrody Babilonu
Smarowidło wegańskie z fasoli, ze "skwarkami" czyli "smalczyk" idealny.

Smarowidło wegańskie z fasoli, ze "skwarkami" czyli "smalczyk" idealny.

 Na naszym blogu nie ma zbyt dużo przepisów na potrawy z roślin strączkowych. Wszystko dlatego, że mimo nocnego namaczania, trawienie ich nie należy do najłatwiejszych.  Odkąd jednak gotuję warzywa strączkowe z glonem kombu wszystko się zmieniło. Przetestowałam to już na różnych potrawach - sałatkach, hummusie czy daniach głównych i sprawdza się! Kombu należące do największych i najdłuższych alg brązowych zmiękcza ziarna, skraca czas gotowania i ułatwia ich trawienie. Poza tą  szczególną zaletą ma działanie moczopędne, przeciwzakrzepowe i reguluje gospodarkę hormonalną. Przynosi ulgę w astmie, pomaga w odchudzaniu oraz zwiększa wartość odżywczą pokarmów, do których jest dodawane.  

Co do smalczyku, nie jest on moim pomysłem. Przepis pochodzi z "Jadłonomii". Jednak robiąc go nieco zmieniałam pod swoje wymagania.  W końcu postanowiłam wpisać przepis na blog, żeby ułatwić sobie życie.   Na dworze od 24 h pada śnieg. Zima w pełni, choć tęsknota za wiosną wielka. Smalczyk i ogórki kiszone świetnie wpisują się w zimowy klimat. 


200 g fasoli "biały Jaś"

Fasolę opłukać, zalać wodą i odstawić do namoczenia na całą noc. Rano odcedzić, opłukać ją na sicie. Zalać świeżą wodą, dodać glony kombu (1 łyżkę) i zagotować. Następnie zmniejszyć grzanie i gotować na wolnym ogniu ok. 1 godzinę. Nie solić. Po ugotowaniu opłukać fasolę na sicie. Otrzymamy ok. 625 ml objętości fasoli. 

Podczas gotowania fasoli przygotować kaszę gryczaną na skwarki. 

40 g niepalonej kaszy gryczanej (1/4 cup/60 ml)
120 ml wody
1 łyżeczka oleju
sól

1,5 łyżeczki wędzonej papryki w proszku

Kaszę opłukać zimną wodą na sicie. Zagotować 120 ml wody z dodatkiem oleju i soli. Wrzucić kaszę, zmniejszyć grzanie i gotować wg czasu podanego na opakowaniu. U mnie było to 7 minut. Odstawić pod przykryciem, żeby kasza wchłonęła resztę wilgoci. Następnie rozgrzać piekarnik do 200 stopni C.  Kaszę posypać wędzoną papryką. Rozłożyć na papierze do pieczenia i wstawić do piekarnika na ok. 15 minut, żeby zrobiła się chrupiąca.

2 duże szalotki (ok. 120-150 g) drobno posiekane
1 kwaśne jabłko obrane i drobno posiekane
4 liście laurowe
4 ziarna jałowca
4 ziarna ziela angielskiego
1 płaska łyżeczka cukru trzcinowego
1 łyżka suszonego majeranku
1 łyżka suszonego tymianku
2-3 łyżki sosu sojowego
60 ml wody
olej

Rozgrzać olej. Następnie wrzucić na patelnię liście laurowe, ziarna jałowca i ziele. Chwilę podsmażyć, żeby poskwierczały. Wrzucić na to drobno pokrojone jabłko i szalotki. Posypać to cukrem trzcinowym i smażyć na wolnym ogniu, żeby jabłko zmiękło, a szalotka ładnie się  zezłociła. 

Fasolę zmiksować w melakserze z dodatkiem suszonych ziół, wody i sosu sojowego. Gdy masa jest gładka wyjąć ją do miski, dodać cebulę z jabłkiem (bez liści i ziaren) i razem dobrze wymieszać. Dodać skwarki, które są aromatyczne i chrupiące, jednak po jakimś czasie miękną. Pozostawiają po sobie wędzony smak, dlatego można je podzielić na dwie części. Jedną dodać do środka, a drugą posypać gotowy smalczyk. W razie potrzeby doprawić solą i pieprzem. Schłodzić w lodówce, podawać z ogórkiem kiszonym. Smacznego!

Chleb Alaska - żytni z ziarnami na zakwasie.

Chleb Alaska - żytni z ziarnami na zakwasie.

 Chleb ten wypatrzyłam u Gucia - klik. Wpisuję go na blog, żeby mieć przepis "pod ręką". Wypiek jest bardzo smaczny, na zakwasie i w stu procentach żytni, czyli taki jak lubię. Do tego prosty w wykonaniu. Przepis pochodzi od Sergeya Kirillova. Proporcje są na jedną foremkę. Wybrałam dość dużą, o wymiarach 31 cm x 12 cm. Ciasto wypełniło ją do połowy wysokości, a  wyrosło odrobinę ponad krawędź. 


320 g aktywnego zakwasu żytniego (100% hydracji), dokarmionego dzień wcześniej
115 g mąki żytniej razowej typ 2000
275 g maki żytniej jasnej typ 960
430 g wody
11 g soli
15 g cukru
200 g ziaren (użyłam pół na pół nasion słonecznika i dyni styryjskiej*)

Do zakwasu dodałam wodę, wymieszałam. Następnie połączyłam wszystkie składniki z wyjątkiem ziaren. Dobrze wymieszałam łopatką. Dodałam na koniec ziarna. 
Foremkę wyłożyłam papierem do pieczenia. Masę chlebową przełożyłam, ugniotłam w foremce i wygładziłam umoczoną w wodzie dłonią, wyrównałam wierzch. Wstawiłam do piekarnika po żarówkę w temperaturę 30-32 stopnie C. Przykryłam folią i zostawiłam do wyrastania na 2-2,5 h. Piekłam przez 60 min. w temperaturze 230 stopni C z termoobiegiem.

*Chodzi po prostu o pestki dyni, łuskane i jeśli są bardzo twarde, namoczcie je na godzinę przed użyciem. Ja kupuję prażone i tego nie robię. Bardzo dobrze dają się kroić w chlebie.

Zupa mulligatawny w wersji wege.

Zupa mulligatawny w wersji wege.

 Od kilku dni bezskutecznie wiosna próbuje się zadomowić. W lesie pojawiły się przebiśniegi, ptaki śpiewają, dzięcioły bębnią w konary, a podczas dwóch ostatnich spacerów z Megi (takich na granicy dnia i nocy) słuchamy pierwszych koncertów kosów. Niestety śnieg ciągle leży i mróz nie odpuszcza. Rozgrzewająca, aromatyczna i bardzo energetyczna w kolorze zupa świetnie wpisuje się w tę aurę. 

Mulligatawny to klasyka kuchni ze wschodnich Indii. Jednak tam przygotowywana jest na bardzo esencjonalnym bulionie z kury, jagnięciny lub baraniny. U nas w wersji wege na bulionie warzywnym i z kaszą jaglaną. Jeśli jecie nabiał zwierzęcy, możecie dodać na koniec do zupy trochę gęstego jogurtu, możecie też go zastąpić mleczkiem kokosowym lub zupełnie zrezygnować z dodania tych składników.


1 l esencjonalnego bulionu warzywnego

1 średnia cebula

2 spore marchewki

1/4 dużej bulwy selera 

4 ząbki czosnku drobno posiekane

1 łyżeczka nasion kolendry

1  łyżeczka nasion kuminu

1 łyżeczka curry

1/2 łyżeczki sproszkowanej kurkumy

1  łyżka startego imbiru

olej do smażenia

70 g kaszy jaglanej, opłukanej w zimnej wodzie

sól, pieprz

2-3 łyżki soku z cytryny

ew. dodatki:

nać pietruszki lub kolendry

ugotowana ciecierzyca albo grubo posiekane orzechy nerkowca lub migdały


Cebulę, marchew i seler pokroić w kostkę. Rozgrzać w garnku olej, wrzucić przyprawy, żeby wydobyć ich aromat. Następnie dodać cebulę z czosnkiem, przesmażyć na wolnym ogniu. Dodać marchew i selera. Zamieszać. Smażyć pod przykryciem ok. 5 minut. Sprawdzać od czasu do czasu czy warzywa nie przywierają do dna. Wlać bulion, zagotować całość i na gotująca się zupę wrzucić kaszę jaglaną. Przykryć, zmniejszyć grzanie i gotować ok. 20 min. Po tym czasie zmiksować całość na krem, doprawić solą i pieprzem oraz sokiem z cytryny. Piotr zapewne doda jeszcze sos chili ;) Podać z jogurtem, nacią i wybranymi dodatkami jako elementem chrupiącym :) Smacznego!

Inspirowałam się przepisem z książki "Zaskakująca kasza & ryż", ale wprowadziłam własne zmiany.

Dzisiejsze przebiśniegi :)