Kruche ciasteczka i lemon curd.



Dziś zapraszam  na słodkie co nieco do kawy...

To bardzo kruche i kuszące ciasteczka. Dzięki temu, że masło jest ucierane podczas wykonania masy, ulega ona napowietrzeniu i struktura ciastek nie jest zwarta jak w tradycyjnych kruchych wypiekach, ale lekka i delikatna, wypełniona mini - komorami powietrznymi. Jak już je robię to z potrójnej porcji, którą dzielę na trzy części robiąc trzy rodzaje smaków :)



Kruche ciasteczka na trzy sposoby



składniki na jedną porcję (ok. 20 szt)

I wersja/podstawowa

130 g masła
180 g mąki krupczatki
40 g drobnego cukru
1 łyżeczka ekstraktu wanilii


II wersja/ciasteczka lawendowe

trzy pierwsze składniki + 1 łyżka suszonych kwiatów lawendy



III wersja/cytrynowa

trzy pierwsze składniki + skórka otarta z 2 cytryn i 1/2 płaskiej łyżeczki nasion anyżu zmiażdżonych w moździerzu


Włączyć piekarnik na 200 stopni. Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Potem dosypać mąkę i dodać pozostałe składniki w zależności od rodzaju ciasteczek. Masę rozwałkować na grubość ok. 3mm (ja robię to między dwoma kawałkami folii spożywczej) i wycinać dowolne formy lub pokroić nożem na równe kawałki. Ciasteczka rozlewają się nieco podczas pieczenia, więc branie do nich jakiś precyzyjnych form nie ma sensu. Układać na blasze z rezerwą odległości od siebie. Piec ok. 10 min/aż się zezłocą na blasze wyłożonej pergaminem. Przechowywać w szczelnej puszce, żeby nie chłonęły wilgoci i zachowały kruchość.


Bardzo dobrym dodatkiem do ciasteczek może być lemon curd. Przepis powstał na bazie pomysłu M. Roux z drobnymi zmianami.

Lemon curd
6 cytryn
225g cukru
75g mąki kukurydzianej
100g masła
6 żółtek
70ml wody

Zetrzeć skórkę z 4 cytryn, wycisnąć sok ze wszystkich owoców. Ja robię to bezpośrednio do garnka, w którym będę przyrządzać lemon curd (jednak sok wyciskam nad sitem, żeby nie wpadały pestki i cząsteczki miąższu). Dodać wodę i odlać z tego wszystkiego trochę  płynu do naczynia, w którym rozpuścimy mąkę ( jak na budyń). Do pozostałej masy w garnku dodać cukier i masło, całość doprowadzić do wrzenia.
Mąkę kukurydzianą wymieszać z odlanym płynem i gdy już masa się gotuje, zestawić garnek z płyty/palnika, wlać mieszaninę z mąką i cały czas mieszać (najlepiej trzepaczką rózgową) stawiając garnek znów do zagotowania.  Gotować ok.2 min, zdjęć z "ognia". Dodawać do masy po jednym żółtku bez przerwy mocno mieszając masę, żeby żółtko nie ścięło się. Gotowe :)


Uwaga :
- mąka kukurydziana gęstnieje dopiero kiedy osiągnie tzw. punkt wrzenia; jeśli będziemy masę tylko podgrzewać to będzie ona płynna, a jeśli ją będziemy gotować zbyt długo straci gładką strukturę i będzie grudkowata (można spróbować uratować ten stan przecierając krem przez sito lub zmiksować i ujednolicić),
-warto posypać otrzymany lemon curd na wierzchu cukrem pudrem, wtedy nie powstanie gruby "kożuch".

Polecam Wam również pyszny lemon curd D.Lebovitza bez dodatku mąki.


22 komentarze:

  1. "Pożegnanie z Afryką" to mój najbardziej magiczny film, który za każdym razem oglądania odbieram inaczej, ale za każdym razem z zapartym tchem.

    Ciasteczka bardzo smakowite :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiku- mam takie same odczucia :) pozdrawiam serdecznie M.

      Usuń
  2. Uwielbiam ten film!
    Ale Twoje ciasteczka z lemon curdem też.

    OdpowiedzUsuń
  3. Poczulam,ze chodze po tym domu z Toba,
    poczulam zapach Afryki,
    zaczytalam sie "o znanym", a na nowo opisanym...

    Z tego wszystkiego nie posmakowalam nawet ciasteczek;)
    Bede musiala tu wrocic:)
    Grazyna
    ps.lubie dodac do mieszanek herbaty suszone platki lawendy
    Pozdrawiam Malgosiu, zabralas w mnie w zaczarowana podroz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko-miło , że zajrzałaś :) na ciasteczka zapraszam serdecznie.Możesz przyjść z własną herbatą z lawendą ;D Dziękuję za odwiedziny, pozdrawiam :)))))

      Usuń
  4. Z cała pewnością 'Pożegnanie z Afryką" to film, który lubię najbardziej i oglądałam go nie jeden i nie dwa razy. Uwielbiam atmosferę tego filmu, scenerię. Filim za każdym razem pochłania mnie równie mocno. Nigdy nie marzyłam jednak, aby pojechać tam, gdzie toczy się akcja filmu, nigdy nie pomyślałam, aby odetchnąć gorącym kenijskim powietrzem i pójść na wzgórze, na którym spotykały się lwy. Nawet nie marzyłam... a przecież musi być to fascynująca wyprawa, dostarczająca wielu doznań i wzruszeń. Twój post bardzo przybliżył mi te miejsca i ożywił filmowe wspomnienia. Książka zapisana do wypożyczenia, film ponownie do obejrzenia. Przygotowuję pudełko chusteczek i ciasteczka lawendowe. Przenoszę się z Tobą do Afryki...
    Zdjecia piękne. Chciałabym, żeby mogły być jeszcze większe. Większe i większe, aby bez uruchamiania wyobraźni można było stanąć na ich progu, przejść na drugą stronę i być tam...bo wszystkie te kadry warte są aby w nie przeniknąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Afryka ma w sobie niepowtarzalną magię...choć jak wszystko na tym świecie posiada też ciemną stronę. jest jednak nieprawdopodobnie piękna i żadne zdjęcia...nawet formatu ściany nie oddadzą tego co czuje się będąc tam na miejscu. Często tęsknię za czarnym lądem...ale wrócę ...wiem , że inaczej być nie może. Karen Blixen jest mi bardzo bliska, kochała Afrykę, jej mieszkańców, fascynowała ją kuchnia, zbierała przepisy od szefów kuchni.Żałuję, że nie mam zdjęć z kuchni...ale wszystkie w środku zrobiłam i tak wbrew zakazom;)Pozdrawiam M.

      Usuń
  5. al piękne zdjęcia ., jak pachną afryką , cuda
    A z ciastek wszystkie fajne ,a te lawendowe , hmmmmmmmm.............

    OdpowiedzUsuń
  6. Zjadłabym z chęcią każdy rodzaj tych kruchych ciasteczek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczęstować- niestety- możemy tylko wirtualnie :) pozdrawiamy i cieszymy się z Twoich odwiedzin.

      Usuń
  7. Uroczy post: piękne zdjęcia, piękna opowieść. I ciasteczka kuszą. Lubię tu do Was zaglądać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Tarzynko. Odwiedziny u Ciebie są dla nas również wielką przyjemnością , pozdrawiamy

      Usuń
  8. Pięknie napisane, wspaniale się czyta, początek naprawdę potrzymał mnie w napięciu :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Karolino , również pozdrawiamy serdecznie :))))))))))

      Usuń
  9. Malgosiu,
    dziekuje za mily komentarz.
    Jezeli masz/macie ochote na wspolne pieczenie,wysle zaproszenie przy kolejnej piekarniczej akcji.
    Pozdrawiam.
    Amber

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy i polecamy się pamięci :) pozdrowienia MiP

      Usuń
  10. Przepis na ciasteczka interesujący, wybieram wersję z lawendą plus obowiązkowo lemon curd :)- muszę ten przepis koniecznie wypróbować któregoś dnia; relacja z pobytu w domu Karen Blixen również b. ciekawa, pozdrawiam Iwona

    OdpowiedzUsuń
  11. Iwonko-bardzo dobry wybór ;)pozdrawiamy MiP

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniała przygoda...zazdroszczę :) Pamiętam jak namówiłam rodziców na film Pożegnanie z Afryką...tata zasnął..film z pięknymi plenerami, ale był za długi :))

    OdpowiedzUsuń