Krewetki w marynacie mojo podane na fenkule z czosnkiem i owocami cytrusowymi.

Krewetki w marynacie mojo podane na fenkule z czosnkiem i owocami cytrusowymi.

Na zewnątrz siarczysty mróz i snieg. Niech więc dla pokrzepienia ciała i ducha pojawi się tu danie wprost z Kuby jak wulkan goracej.

Składniki (na 2 porcje):

8 bardzo dużych surowych krewetek (około 600g)
dwie łyżki masła klarowanego

na marynatę:
4 ząbki czosnku, drobno posiekane
sok z limetki
sok z pomarańczy
starta skórka z limetki i z połowy pomarańczy
łyżeczka brązowego cukru
sól, pieprz do smaku
50 ml oleju roślinnego

dodatki:
fenkuł
ząbek czosnku
łyżeczka kuminu starta w moździerzu
łyżka masła klarowanego

Wykonanie:

Przygotować marynatę, mieszając ze sobą wszystkie składniki.

Krewetki rozciąć wzdłuż grzbietu tak, aby prawie przeciąć mięso na pół (zobaczcie w internecie: how to butterfly prawns). Wyciągnąć jelito. Natrzeć marynatą (szczególnie czosnkiem od strony mięsa) i marynować przez kilka godzin.

Fenkuł przekroić na pół i każdą z części pokroić na drobne paski. Smażyć na patelni na maśle klarowanym z czosnkiem i kuminem, aż się lekko skarmelizuje (około 5 minut). Doprawić solą i pieprzem. Dodać marynaty z marynowania krewetek i dusić przez chwilę.

Krewetki usmażyć w dwóch partiach po około 3 minuty z każdej strony, zaczynając od strony mięsa. Dobrze przycisnąć je smażąc od strony mięsa.

Krewetki podawać na uduszonym fenkule z bagietką.
Pissaladière - prowansalski płaski chleb z cebulą, anchois i oliwkami.

Pissaladière - prowansalski płaski chleb z cebulą, anchois i oliwkami.

Pissaladière piekę od wielu lat. Uwielbiam tę tradycyjną, prowansalską "pizzę". Z pewnością każdy będzie miał takie skojarzenie, patrząc na jej wygląd. Słodycz skarmelizowanej cebuli dobrze kontrastuje ze słonymi filetami anchois. Kiedyś wykorzystywano specjalną, sfermentowaną pastę rybną, którą smarowano ciasto i na to wrzucano cebulę. Pasta ta zwana pissalat (w dialekcie nicejskim - peis salat - solona ryba) wzorowana była na rzymskim garum. Używano do niej głowy i wnętrzności ryb takich jak sardele i sardynki, które utarte z solą i przyprawami ulegały fermentacji. Intensywny smak dziś czerpiemy z filetów anchois, choć w Prowansji można  zjeść z robioną jak dawniej pastą pissalat. Dodam jeszcze, że rzymskie garum przeżywa dziś swój renesans w sztuce kulinarnej.
Zima to świetny czas na pissaladière. Zwykle robię porcję na dużą blachę z piekarnika. Koniecznie na cieniutkim spodzie. Nie polecam tego dania jeść zbyt późno. Podajcie ją koniecznie z czerwonym winem. Spośród wielu przetestowanych przepisów najbardziej odpowiada mi pochodzący z jednej z moich ulubionych książek kulinarnych (z drobnymi zmianami ;) - "Moja kuchnia w Paryżu" D. Lebovitza. Dodam, że warto zrobić dużą porcję, bo odgrzana też jest pyszna.

Pissaladière

proporcje na dużą blachę z wyposażenia piekarnika:

ciasto:
280 g mąki pszennej
18 g świeżych drożdży
180 ml letniej wody
3 łyżki oliwy
1 płaska łyżeczka soli

Z wody, 70 g mąki wziętych z podanej porcji i świeżych drożdży zrobić rozczyn. Odstawić, aż drożdże rozmnożą się i powstanie napowietrzona masa.
Rozczyn połączyć z pozostałymi składnikami i zagnieść ręcznie lub w misie robota gładkie ciasto (robotem ok. 5 minut na średnich obrotach). Uformowaną kulę pozostawić w misie wysmarowanej odrobiną oliwy, przykryć folią i odstawić w ciepłe miejsce na ok. godzinę lub do podwojenia swojej objętości.
W czasie gdy rośnie ciasto zrobić nadzienie. 

nadzienie:
1250 g cebuli obranej, poszatkowanej w półplasterki
10 gałązek tymianku
4 ząbki  czosnku, obrane i pokrojone w cieniutkie plasterki
1 płaska łyżeczka cukru
świeżo zmielony czarny pieprz
sól
ok. 20-25 czarnych oliwek z pestkami
fileciki anchois (ok. 25 lub więcej)
oliwa/olej

Rozgrzać olej/oliwę na dużej, głębokiej patelni. Wrzucić na rozgrzany tłuszcz poszatkowana cebulę. Dodać cukier, sól (odrobine, bo fileciki są bardzo słone, podobnie z oliwkami), gałązki tymianku, czosnek i mieszamy. Cebuli będzie bardzo dużo, ale stopniowo, podczas smażenia będzie ona zmniejszać swoją objętość. Cały czas mieszamy, a gdy zacznie mięknąć częściej, żeby się nie przypaliła. Po usmażeniu dodać świeżo zmielony pieprz i odstawić do ostygnięcia. Po ostygnięciu wyjąć gałązki tymianku (zostaną patyczki/ gałązki, a listki opadną same).

Blachę z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia. Wyrośnięte ciasto przekładamy na blat delikatnie posypany mąką. Formujemy owal o długości ok. 30 cm i odstawiamy pod ściereczką na ok. 15 min.

Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni C. Ciasto układamy na papierze i rozciągamy palcami na całą powierzchnię. Układamy równomiernie na wierzchu cebulę, a na nią fileciki anchois w kratkę lub nieregularnie oraz oliwki. Pieczemy 20 minut i po upieczeniu wyjmujemy i zsuwamy na kratkę. Brzegi ciasta smarujemy cieniutko oliwą. Kroimy na kawałki i podajemy. Smacznego!
Bułki rustykalne

Bułki rustykalne

Bardzo cieszę się, że znów mogę brać udział we wspólnym wypiekaniem pieczywa z innymi blogerami. W ostatnim  kwartale 2020 roku różne sprawy tak zdominowały nasze życie, że prowadzenie bloga było niemożliwe.  Tym chętniej wracam tu, bo bardzo za tym tęskniłam. W styczniowej Pikarni Ania wybrała dla nas bardzo udany przepis, pochodzący z bloga Oli Cake&Bread. Autorem przepisu jest J. Hamelman.  Bułki przypominają w wyglądzie i smaku ciabattę. Każda ma swój indywidualny kształt. Są bardzo smaczne i chętnie będę je piec ponownie.


Składniki na ok. 12 szt.

na zaczyn poolish:

345 g mąki chlebowej typ 750
345 g wody
1/8 łyżeczki drożdży instant

Drożdże łączymy z wodą, dodajemy mąkę i mieszamy do osiągnięcia gładkiego ciasta. Miskę przykrywamy folią i odstawiamy w temp. pokojowej na 10-12 godz.

na ciasto właściwe:
355 g mąki chlebowej typ 750 
zaczyn poolish – całość
135 g wody
15 g soli
4 g drożdży instant

Podczas wyrabiania stosujemy technikę autolizy. Do misy miksera wkładamy wszystkie składniki na ciasto właściwe oprócz soli i drożdży. Mieszamy na pierwszej prędkości miksera tylko do połączenia się składników. Przykrywamy miskę folią i odstawiamy na 20-30 minut. Po tym czasie dodajemy drożdże i sól i powtórnie mieszamy na drugiej prędkości około 6-8 minut. Ciasto powinno być elastyczne i niezbyt luźne.

Podczas wstępnej fermentacji, składamy ciasto dwukrotnie. Po 25 minutach i 50 minutach od rozpoczęcia fermentacji.  Ciasto składamy nie wyjmując go z miski. Zwilżonymi dłońmi naciągamy każdy bok ciasta do góry i nakładamy na środek jak kopertę, przykrywamy folią.

Wyrośnięte ciasto delikatnie przekładamy na blat obficie posypany mąką. Najlepiej misę przekręcić jak najniżej powierzchni blatu i dać mu się delikatnie wysunąć. Z ciastem obchodzimy się ostrożnie aby nie zniszczyć pęcherzyków powietrza znajdujących się w środku. Bryłę ciasta dzielimy na mniejsze prostokąty, kwadraty lub trójkąty. Bardzo przydatny jest tu skrobek cukierniczy. Przykrywamy ściereczką i zostawiamy jeszcze na 20-25 minut. Najlepiej ułożyć je na papierze do pieczenia na blasze z piekarnika.


W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 220ºC (z drugą blaszką w środku) i zaparowujemy go. Wyrośnięte bułeczki ostrożnie przenosimy na nagrzaną blaszkę znajdującą się w piekarniku razem z papierem i pieczemy około 15 min. 


Po upieczeniu studzimy na kratce. Potem już można jeść.


Styczniowi Piekarze:
Akacjowy Blog
Konwalie w kuchni
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Moja Akademia Smaku
Moje małe czarowanie
Ogrody Babilonu
Rodzinnie roślinnie
Tajemnice smaku
Takie tam moje pomysły
Weekendy w domu i ogrodzie
Zacisze kuchenne
Kebaby z ryby i kaparów z dipem z pieczonego bakłażana i kiszonej cytryny.

Kebaby z ryby i kaparów z dipem z pieczonego bakłażana i kiszonej cytryny.

Jest taka książka Yotama Ottolenghi, izraelskiego szefa kuchni, napisana wspólnie z palestyńskim znawcą smaków, Samim Tamimi. Nazywa się po prostu - "Jerozolima". Po naszym spotkaniu z kuchnią Bliskiego Wschodu w Sopocie, gdzie uczestniczyliśmy w kulinarnym kursie z palestyńską laureatką izraelskiego MasterChefa  i podróży po Izraelu, tamtejsze smaki mocno w nas utkwiły. Na prowincji nie były zbyt urozmaicone, choć bardzo smaczne, kojarzące się z kuchnia domową. Zaś Tel Awiw, Hajfa, czy Jerozolima pokazały jak urozmaicona jest to kuchnia i zdecydowanie skradły nasze kubki smakowe. Od tej pory wracamy regularnie do kuchni żydowskiej, czy też palestyńskiej, bo mimo politycznych różnic są one podobne, równie fascynujące i nawzajem się przenikają i uzupełniają. Gotujemy więc z radością korzystając z doświadczeń obu kultur.

Przechodzimy więc do dzisiejszej potrawy. Ciekawą informacją z książki "Jerozolima" jest fakt, że kapary choć niezbyt popularne w lokalnej kuchni rosną w całej Jerozolimie. Cała Ściana Płaczu jest pokryta małymi, kaparowymi zaroślami. Pączki kaparów należy zebrać  i zamarynować, zanim krzewy zakwitną. Ja oczywiście korzystam z gotowych, zamarynowanych.

Podobnie z cytrynami. Możecie przygotować swoje własne kiszone cytryny. Przepisów w internecie jest sporo. Ja kupuję je w sklepie specjalizującym się w kuchni arabskiej i nie narzekam, bo smak mają obłędny. 

No to do roboty.


Składniki (dla 5-6 osób):

na dip z bakłażana i kiszonej cytryny:
bakłażan
łyżka greckiego jogurtu
ząbek czosnku
łyżka posiekanej natki pietruszki
łyżka oliwy
1/2 kiszonej cytryny
sól i pieprz do smaku

na rybne kebaby:
600g filetów z dorsza, łupacza lub pstrąga bez skóry i ości
75g bułki tartej
małe, roztrzepane jajko
30g posiekanych kaparów
pęczek koperku, drobno posiekany
2-3 dymki, drobno posiekane
1,5 łyżki soku z cytryny
łyżeczka kuminu startego w moździerzu
łyżeczka kurkumy
trochę chili dla pikanterii
sól i pieprz do smaku

olej do smażenia

Wykonanie:

Przygotowujemy dip z bakłażana i kiszonej cytryny. Bakłażana pieczemy w całości w piekarniku w 200C przez ok. 40-50 minut (w zależności od wielkości). Przygotowałem w piekarniku stosując funkcję termoobiegu z grillem. Przekrawamy na pół i wydrążamy miąższ pozbywając się skórki.

Dodajemy pozostałe składniki (stałe siekamy wcześniej drobno) i miksujemy krótko w malakserze, tak by dip miał wyczuwalną strukturę i nie był papkowaty. 

Ryby oprawiamy pozbywając się ości i skóry. Siekamy drobno nożem. Dodajemy pozostałe składniki i mieszamy całość. Odstawiamy na kilka godzin do lodówki, by smaki się połączyły.

Formujemy kebaby wielkości ok.45-50g  (wyjdzie ok.15-20 sztuk). Smażymy na oleju na średnim ogniu przez ok. 6-8 minut przewracając, aż się zrumienią i usmażą w środku.

Podajemy po trzy kebaby na porcję z przygotowanym dipem i bulgurem, ryżem lub kuskusem oraz ze świeżym warzywem np. ogórkiem lub pomidorem. Dla smaku dodajcie jeszcze łyżeczkę siekanej kiszonej cytryny, by wzbogacić smak rybnych kebabów.
Sałatka ze szpinakiem, gruszką, serem halloumi, karmelizowanymi orzechami i gruszkowym winegretem.

Sałatka ze szpinakiem, gruszką, serem halloumi, karmelizowanymi orzechami i gruszkowym winegretem.

Sałatki są naszą ulubioną kolacyjną opcją. Lekki wieczorny posiłek, wino i pogaduchy przy smooth jazzowej muzyce to nasz ideał spędzania wieczornego czasu. Sałatki są jednak powtarzalne, a dni w roku jest przecież wiele. Dlatego też za każdym razem, gdy natkniemy się na coś w naszym przekonaniu niebanalnego staramy się to wypróbować i wprowadzić do naszego menu. A jak znaleźć taką niestandardową propozycję? Internet, tv, książki, czasopisma... Ile można jednak oglądać obrazów, czy kupować książek. Czasem po prostu decyduje przypadek. 

Podczas jednej z ostatnich podróży do RPA, na lotnisku w Kapsztadzie mieliśmy sporo czasu przed odlotem i weszliśmy do jednej z księgarń. Naszą uwagę przykuły książki i czasopisma kulinarne, które chętnie przejrzeliśmy. Części z nich zrobiliśmy zdjęcia telefonem. Dziś po dziewięciu miesiącach odkopaliśmy przepis, który nas zaintrygował. Nie wiem, kto jest jego autorem. Zmodyfikowałem go w niewielkim stopniu i oto moja interpretacja ciekawej sałatki ze szpinakiem.


Składniki (na 2 porcje):

60 g młodych liści szpinaku lub młodych liści zieleniny  (szpinak, botwinka, rukola)

200 g sera halloumi


duszone gruszki:

1 i 3/4 gruszki

100 ml białego wina

skórka z połowy cytryny

sok z połowy cytryny

świeżo mielony pieprz

gwiazdka anyżu


karmelizowane orzechy włoskie:

łyżka masła

łyżka cukru brązowego

30 g grubo posiekanych orzechów włoskich

chili w proszku


winegret gruszkowy:

1/4 ugotowanej gruszki

30 ml oliwy

1/2 - 1 łyżeczka musztardy Dijon

ząbek czosnku

łyżka czerwonego octu winnego lub soku z cytryny

1 łyżka wywaru z gotowania gruszek 


Wykonanie:

2 gruszki obieramy, wykrawamy gniazda nasienne i przekrawamy na ćwiartki, obieramy ze skórki i wykrawamy gniazda nasienne. Dusimy je (w zależności od wielkości) od 5-10 minut w winie i podanymi w przepisie przyprawami. Odstawiamy do ostudzenia. Następnie kroimy każdą ćwiartkę na 2-3 części i grillujemy na patelni grillowej. Ćwiartkę gruszki zostawiamy do winegretu.

Na patelni rozgrzewamy cukier. Kiedy zaczyna się karmelizować dodajemy masło i chwilę potem orzechy włoskie pokrojone na drobne kawałki. Posypujemy chili i mieszamy. Kiedy pokryją się karmelem przekładamy z patelni na deskę, by ostygły. Następnie je rozdzielamy.

Przygotowujemy winegret z podanych składników miksując w blenderze. 

Plasterki sera haloumi grillujemy na patelni (ser kroimy na 8 plastrów).

Składamy sałatkę układając na talerzu liście szpinaku, które wcześniej polewamy winegretem gruszkowym i mieszamy na innym talerzu, by dokładnie "oblepiły się". Na nich układamy ser i duszone, grillowane gruszki. Całość posypujemy karmelizowanymi orzechami i polewamy resztą winegrete.

W naszej opinii jest to bardzo ciekawa propozycja połączenia greckiego halloumi z owocem, czego wcześniej nie stosowaliśmy i dopiero teraz doceniliśmy. Ten oryginalny smak proponujemy połączyć z białym winem Verdejo, które idealnie współgra ze słodko-kwaśnymi smakami tej doskonałej sałatki. Świeża bagietka, jako dodatek, dopełni kulinarnej rozkoszy.

Jeżeli macie bardzo dojrzałe gruszki, nie wymagają one duszenia w winie. Po prostu zgrillujcie je na patelni. Co prawda nie przejdą aromatem wina i przypraw, ale sałatka będzie równie smaczna.

Migdałowa tarta ze śliwkami.

Migdałowa tarta ze śliwkami.

 Czas śliwek powoli się kończy i warto wykorzystać ostatnie chwile, żeby upiec coś z tymi owocami. W sobotę świętowaliśmy moje imieniny i postanowiłam upiec tartę z węgierkami. Stwierdziłam, że połączenie śliwek i migdałów, a zwłaszcza pasty migdałowej to dobry pomysł. Tarta bardzo szybko zniknęła - krucha, migdałowo-marcepanowa ze śliwkami okazała się połączeniem idealnym :) Polecam.


Migdałowa tarta ze śliwkami

proporcje na foremkę do tarty o średnicy 27 cm lub prostokątną o wymiarach 29 cm x 21 cm

na spod:
125 g mąki pszennej luksusowej
50 g mielonych migdałów
40 g drobnego cukru
szczypta soli
115 g twardego masła
2 łyżki  śmietanki kremówki
1 żółtko

na kruszonkę:
90 g mąki pszennej luksusowej
150 g pasty migdałowej - klik 
70 g cukru trzcinowego
85 g twardego masła

500 g wypestkowanych i pokrojonych na połówki śliwek
2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej

Pastę migdałową najlepiej zrobić dzień wcześniej i wstawić do lodówki. 

Przygotować spód. Składniki razem zmiksować w postać kruszonki przy pomocy melaksera. Zagnieść całość w jednolitą masę. Wyłożyć ciastem foremkę, nakłuć widelcem, zawinąć w folię i wstawić na przynajmniej godzinę do lodówki.
 Po tym czasie rozgrzać piekarnik do 200 stopni C z termoobiegiem.  Piec 10 minut z obciążeniem i 5 minut bez obciążenia. Po upieczeniu ostudzić.
Przygotować śliwki - umyć je, wypestkować i pokroić na połówki. Zrobić kruszonkę z podanych składników. Połowę równomiernie rozłożyć na ostudzonym spodzie. Śliwki wymieszać z mąką ziemniaczaną. Wyłożyć je na kruszonkę (nie muszą być ułożone), wyrównać i wysypać na wierzch pozostałą część kruszonki. Piec 35 minut w 180 stopniach C.
Źródło - z inspiracji przepisu z cincin.cc.


Pycha :) Polecamy.
Fouace - świętujemy Światowy Dzień Chleba - World Bread Day 2020.

Fouace - świętujemy Światowy Dzień Chleba - World Bread Day 2020.

Od początku istnienia naszego bloga bierzemy udział w World Bread Day. 16 października blogerzy z całego świata włączają się do akcji prowadzonej przez Zorrę, autorkę bloga "Kochtopf". Chleb to ważny wypiek w domu. Jego jakość nie da się porównać z tym, co możemy kupić z masowej produkcji. Zapach  kojarzy się nam z domowym ciepłem, bezpieczeństwem i rodzinnym klimatem. Dziś świętujemy pieczywem pochodzącym z  Francji - fouace. Najbardziej reprezentatywnym regionem dla niego jest Laguiole z departamentu Aveyron.

W czasach Cesarstwa Rzymskiego chleb pieczony w domu nazywano panis focacius, od którego pochodzi nazwa fouace lub fougasse. Początkowo był to zwykły placek, z czasem przybrał dzisiejszą postać. Ozdoby w postaci ślimaków - chignons dodaje się jednak tylko w Laguiole. Tam piecze się fouace w postaci puszystych wieńców. Przejrzałam kilkanaście przepisów, ale w końcu zrobiłam z własnego pomysłu trzymając się techniki i rodzaju składników, które powtarzały się w przepisach . Wieniec wyszedł bardzo smaczny i puszysty. Zatem świętujmy :)


Fouace


składniki na wieniec o średnicy 28 cm:

500 g mąki pszennej o dużej zawartości białka np. manitoby
10-12 g suszonych drożdży/ 7 g drożdży instant
3 jaja
125 ml letniej wody
50 g drobnego cukru
2/3 łyżeczki soli
100 g miękkiego masła
2 łyżki wody z kwiatów pomarańczy

dodatkowo - 1 jajo i 1 łyżka wody do posmarowania

Uwaga - ciasto wyrabiamy wieczorem, a pieczemy kolejnego dnia rano.

400 g mąki wsypać do dzieży robota. Dodać roztrzepane jaja i pozostałe składniki oprócz masła. Wyrabiać robotem na niskich obrotach. gdy ciasto zrobi się dość jednolite, dodawać po kawałku miękkie masło. Wyrabiać około 8 minut (lub dłużej) podsypując pozostałą mąką. Ostatecznie masa musi być gładka i elastyczna. Nie może lepić się do rąk czy misy robota. Tak wyrobione ciasto odstawić pod przykryciem, żeby podwoiło swoją objętość (około 1 godziny). Następnie ciasto odstawić do lodówki ( u mnie spędziło ten czas na balkonie, bo temperatura jest teraz podobna) na całą noc. Rano pozwolić masie osiągnąć temperaturę pokojową (ok. godziny). Następnie je odgazować wkładając dłoń od spodu masy. Zrobić gruby wałek o długości ok. 60 cm, odrywając najpierw 3 kawałki po 10 g na ślimaki. Zlepić końce tworząc wieniec. Ułożyć spiralnie ślimaki na wierzchu. Ułożyć wieniec na blasze z piekarnika wyłożonej papierem do pieczenia. Przykryć folią lub ściereczką, żeby urosło (ok. godziny). Przed pieczeniem wysmarować jajkiem roztrzepanym z 1 łyżką wody. Piec 30 minut w 180 stopniach C z termoobiegiem. Po upieczeniu wystudzić na kratce. Smacznego :) 


World Bread Day, October 16, 2020
Chleb pszenno - orkiszowy z siemieniem lnianym.

Chleb pszenno - orkiszowy z siemieniem lnianym.

W Październikowej Piekarni upiekłam chleb zaproponowany przez Gucia. Gucio umieszcza na swoim blogu ("Kuchnia Gucia") mnóstwo ciekawych przepisów na różne wypieki i ja odnajduję tam dużo inspiracji. Tym razem propozycja wspólnego pieczenia padła na chleb pszenno - orkiszowy na zakwasie. Bardzo się ucieszyłam, bo piekę głównie chleby żytnie i to miła odmiana w naszym jadłospisie. Chleb jest bardzo smaczny. To udany wypiek wart powtarzania. U Gucia jest on z kaszą jaglaną, której akurat nie miałam i wykorzystałam komosę ryżową (quinoa). Przepis cytuję za Guciem z moimi drobnymi zmianami.


Chleb pszenno - orkiszowy z siemieniem lnianym

proporcje na dwie nieduże keksówki o wymiarach ok. 24 cm x 11 cm (mierzone u góry)

ziarna
45 g złotego siemienia lnianego 
45 g kolorowej quinoa
90 g wody

Ziarna zmieszać, zalać wodą i pozostawić pod przykryciem na noc.

zakwas
50 g zakwasu żytniego z lodówki
100 g mąki pszennej typ 650
100 g mąki orkiszowej typ 1100
200 g wody

Wymieszać i pozostawić na noc w temperaturze pokojowej.

ciasto
400 g zakwasu
300 g mąki orkiszowej typ 1100
500 g mąki pszennej typ 650
1,5 łyżki soli morskiej
1 łyżka miodu
350-400 g wody (sprawdzamy konsystencję ciasta - powinno być dosyć luźne ale nie lejące)

Wykonanie:

W misie robota mieszamy wodę i zakwas a następnie dodajemy sól i miód. Mieszamy, dodajemy mąki i wyrabiamy na pierwszej prędkości ok. 5-8 minut a następnie na drugiej prędkości ok. 2 minuty. Po zakończeniu wyrabiania przekładamy ciasto do foremek wysmarowanych olejem. Ciasto smarujemy także olejem i przykrywamy folią spożywczą.

Czas rośnięcia ok. 2-3 godziny - ciasto rośnie stosunkowo wolno i trzeba odczekać do pełnego wyrośnięcia (można także wyrastać krócej w podwyższonej temperaturze np. 30 stopni C).

Chleby wkładamy do zimnego piekarnika (jeżeli mocno podrosną możemy włożyć do nagrzanego) nastawionego na 210 stopni C na 40 minut. Po pierwszych 15-20 minutach chleby spryskujemy wodą - będą miały ładny kolor i błyszczącą skórkę.

Październikowi Piekarze:
Akacjowy Blog
Kuchnia Alicji
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Moje małe czarowanie
Ogrody Babilonu
Weekendy w domu i ogrodzie
Zacisze kuchenne