Masala chai.

Masala chai.

Kiedy wstawaliśmy o świcie w Indiach i ruszaliśmy w trasę, natykaliśmy się na stojących wszędzie mężczyzn przy straganach, prowizorycznych kuchniach, którzy pili herbatę. Rozgrzewająca, aromatyczna jest napojem o wyjątkowym, złożonym smaku. My też ją pijaliśmy, w różnych okolicznościach. Czas na

MASALA CHAI


(przepis na 3 porcje)

200 ml mleka
200 ml wody
1,5 łyżki liści herbaty
1-2 łyżeczek cukru
kawałek imbiru
1 łyżeczka mieszanki przypraw

mieszanka przypraw:
czarny kardamon, zielony kardamon, goździki, ziarna czarnego pieprzu, cynamon, gałka muszkatołowa

Przyprawy ucieramy w moździerzu na pył.

Zagotowujemy herbatę w wodzie z łyżeczką przypraw i imbirem. Gotujemy 4 minuty. Dodajemy mleko oraz cukier. Gotujemy kolejne 3 minuty, pilnując, by napój nie wykipiał. Przecedzamy przez sito, odrzucając fusy. Przelewamy masala chai, by je lekko ostudzić i napowietrzyć. Najlepsza do picia jest ciepła, nie gorąca.

Co domostwo, to inny przepis. Każdy ma też swoją ulubioną mieszankę przypraw. Jedni lubią bardziej pikantną, inni słodką. Latem często czuć większą ilość orzeźwiającego imbiru, zimą dominuje kardamon.

Zachęcamy do eksperymentowania i znalezienia swojej ulubionej kompozycji. 
"Wsiąść do pociągu byle jakiego..." Indyjskie koleje.

"Wsiąść do pociągu byle jakiego..." Indyjskie koleje.

... nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet, trzymając w ręku kamyk zielony... No dobrze, bez bagażu i kamyka da się, ale zapomnijcie o podróży bez biletu i wcześniejszej rezerwacji. Najlepiej z miesięcznym, albo dwumiesięcznym wyprzedzeniem.

Jesteśmy dziś w Indiach i opowiemy o fascynującym zjawisku - indyjskiej kolei.


Duszony jeleń w pikantnym sosie winno-czekoladowym.

Duszony jeleń w pikantnym sosie winno-czekoladowym.

Kontynuujemy nasze kulinarne doświadczenia z dziczyzną. Dziś będziemy dusić udziec jelenia. To jeden ze sposobów na uzyskanie głębokiego smaku z dobrego jakościowo mięsa. Jeśli posiadacie tańsze części mięsa - karczek lub łopatkę jelenia, będą równie dobre. Uparcie promujemy to pyszne, choć trudno dostępne mięso, bo ma w sobie niezwykły aromat i jak rzadko które świetnie komponuje się z owocami ogrodowymi i leśnymi. Tym razem mięso wykorzystamy nieco inaczej. Wiedzcie też, że dziś możecie zastąpić je wołowiną.

Nigdy nie byłem przekonany do podawania mięs z sosem czekoladowym, choć od czasu do czasu słyszałem o takich próbach. Gdy zapoznałem się z przepisem z magazynu "Good Food" stwierdziłem, że zaryzykuję. Zmodyfikowałem nieco przepis dodając pikantnej nuty, która według mnie wspaniale komponuje się z gorzką czekoladą. Było pysznie, ale od razu uprzedzam - podajcie danie z warzywnym puree np. z selera, do tego intensywne w smaku czerwone wino, które zrównoważy mocny sos. I skromnie z czekoladą. W przepisie jest 1 deko, czyli 1/10 tabliczki czekolady. Uwierzcie, że tyle wystarczy.


PIKANTNY DUSZONY UDZIEC JELENIA W SOSIE WINNO - CZEKOLADOWYM Z WARZYWAMI


Spektakularne szkockie zamki - Eilean Donan.

Spektakularne szkockie zamki - Eilean Donan.

Szkocja to jeden z dwóch naszych ulubionych krajów europejskich. Jeśli zastanawiacie się jaki jest drugi - spójrzcie na ilość opowieści na naszym blogu. Choć Szkocja samodzielnym krajem nie jest (niewiele brakowało), to jej historia i tradycje zasługują na to, by ujrzeć w niej odrębność. Przemieszczając się drogami Szkocji spotykamy sporo zamków, twierdz, budowli obronnych. Oczywiście najbardziej znane, największe, to zamki w Edynburgu i Stirling. Inne zaś, choć mniejsze zachwycają położeniem, czy urokiem okolicy. Część popadła w ruinę, a i tak stanowi atrakcję. Zwłaszcza dla fanatyków historii i fotografii.

Eilean Donan położony na wyspie wdzierającego się w ląd fiordu Loch Duich, jest ponoć najczęściej fotografowanym szkockim zamkiem. Bo okolica spektakularna i położenie jego wyjątkowe.


Tarta cytrynowa, mój ideał.

Tarta cytrynowa, mój ideał.

Uwielbiam tarty cytrynowe. Jeśli gdzieś zamawiam coś słodkiego, a w menu jest tarta cytrynowa, to z niej nie rezygnuję :) Mam do nich słabość. Kilka lat temu obejrzałam film "Toast" ("Tost. Historia chłopięcego głodu"), opowiadającego o losach Nigela Slatera. Piekłam wtedy przez jakiś czas tarty z włoską bezą. Nie jest to jednak to czego szukałam. Wolę proste tarty cytrynowe. Dziś właśnie przepis na mój ideał. Tak...to trochę ryzykowne sformułowanie, ale w końcu smak to bardzo indywidualna sprawa.


Tarta cytrynowa


Składniki na lemon curd:
wg Davida Lebovitza

225 ml soku z cytryny
115 g  drobnego cukru
150 g masła
4 jaja
3 żółtka

Należy przygotować metalową miskę, w której można gotować na parze oraz garnek.
Otrzeć skórkę z dwóch wyparzonych cytryn do miski. Wycisnąć sok z tych i pozostałych owoców i wlać przecedzony do garnka, dodać cukier i masło, podgrzewać i mieszać aż masło i cukier rozpuszczą się.
W osobnym (dostatecznie dużym, żeby dodać masę z garnka) naczyniu ubić jajka z żółtkami. Kiedy mieszanina soku będzie ciepła (nie gorąca!) dodać ją strumieniem do jajek pamiętając o tym, żeby cały czas mieszać jajka na wysokich obrotach. Wlać mieszaninę do garnka i na małym ogniu podgrzewać cały czas mieszając do momentu aż zgęstnieje. Potrwa to kilka minut.
Otrzymaną masę wlać do miski z otartymi skórkami z cytryny (najlepiej to zrobić przez sito) i wymieszać. Zagotować trochę wody w garnku i ustawić na nim miskę z custardem. Mieszać cały czas (najlepiej trzepaczką rózgową) żeby dodatkowo go zagęścić. Jeśli miska będzie się mocno nagrzewać , to zdejmować ją na blat, ale nie przerywać mieszania. Po chwili znów ustawić ją na parującym garnku. Trwa to od 8-10 minut.
Otrzymany lemon curd można zużyć od razu lub po ostudzeniu włożyć do pojemnika z przykrywką i wstawić do lodówki.
  
Składniki na ciasto:
składniki na foremkę prostokątną o wymiarach zewnętrznych 35cm x 11cm lub okrągłą o średnicy 22cm 

170 g mąki krupczatki
70 g masła
40 g cukru pudru
2 żółtka jaj L
szczypta soli
1-2 łyżki zimnej wody

Ciasto szybko zagnieść (lub zmiksować w melakserze), tylko do połączenia składników w gładką masę. Włożyć zawinięte w folię na godzinę do lodówki. Po odpoczynku w chłodzie wyłożyć ciasto i odczekać kilka minut. Rozwałkować i wyłożyć wysmarowaną tłuszczem formę do tarty. Nakłuć widelcem ciasto, przykryć pergaminem i obciążyć. Piec w nagrzanym piekarniku do 180 stopni przez 20 min.
Następnie na podpieczony spód wylać lemon curd i piec 8-10 minut. Podawać całkowicie ostudzoną.

 

Dodatkowe uwagi:
-smak tarty zależy od kwaśności cytryn, wybierajcie więc dojrzałe owoce i próbujcie sok,
-tartę można podać z małymi bezikami lub quenelle z bitej śmietany z cukrem, co złagodzi kwaśność.


Chałupy zimą.

Chałupy zimą.


Nie mam na myśli chałup pokrytych śniegiem na Mazurach, ani tych spod których dachów w Zakopanem zwisają sople lodu. Wybraliśmy się na półwysep Helski. Piękna plaża, piękna pogoda i prawie brak śladu zimy. W sam raz na długi, trzygodzinny spacer. Okolice Chałup na Półwyspie Helskim są jednym z naszych ulubionych miejsc poza sezonem. Nie ciągnie nas do komercyjnej Jastarni, czy Juraty. Tu jest przyjemnie pusto. Wystarczy zatrzymać się na jednym z leśnych parkingów. Gdzie? Tam gdzie stoi zaledwie kilka samochodów. Czasem żaden.

Gdy dopisuje pogoda, świeci słońce i brak jest wiatru, trudno znaleźć bardziej pociągające miejsce w naszej strefie klimatycznej. Inaczej wówczas prezentuje się morze. Jest błękitne i zachęca, by się w nim zanurzyć. Tylko rozsądek podpowiada, że to nie ten czas.


Nawet ptaki wolą obserwować morską toń z drewnianych falochronów. A wcale nie muszą, bo wokół pustka i prawie nie ma ludzi. 


Widać jednak, że oprócz nas jakieś stworzenia korzystają z uroków spaceru zimową plażą. Przeszły ledwo chwilę temu. Moment i kolejne fale wyczyszczą ich świeże ślady.


Jesteśmy nad otwartym morzem, więc mimo braku wiatru spieniona woda dowodzi, że żywioł ma się dobrze. Czasem, zwłaszcza gdy dotrzemy tu w środku tygodnia, na horyzoncie widać przepływające statki. Dziś w to świąteczne popołudnie horyzont mieni się jedynie kolażem wydobytym z chmur i słonecznego światła. Dzień jest krótki, nie znaczy że nie jest piękny.


Pogoda potrafi zmienić się w chwil kilka. Dziś jest jednak bardzo łaskawa, mimo formującej się gdzieś w oddali warstwy chmur. Piasek o tej popołudniowej porze przybiera odcienie szarości, zaś woda pieszczona ostatnimi promieniami słońca mieni się różnymi kolorami. Pastelowymi, ciepłymi, zgoła innymi niż temperatura otoczenia.

Czas na powrót do domu.


Mija kolejny dzień. Przychodzi czas kolacji. Mewy, jak my, też pewnie myślą ... czas na rybę.

Marynowany, pieczony filet łososia z ziemniaczanym "risotto", mini fondantami ziemniaczanymi i świeżą sałatką z rukoli.

Marynowany, pieczony filet łososia z ziemniaczanym "risotto", mini fondantami ziemniaczanymi i świeżą sałatką z rukoli.

Mamy złe doświadczenia z konsumpcji łososia poza domem. Spora część naszych restauratorów nie potrafi dobrze go przyrządzić. To przykre, biorąc pod uwagę, jak nieskomplikowany to do przygotowania produkt. Przegotowują go, przesmażają, za długo trzymają w piecu. Efektem jest wysuszona i niejadalna dla nas ryba. Postanowiłem zatem podać łososia tak jak lubimy, by był pysznie soczysty. A podamy go z ziemniakami inaczej.


MARYNOWANY PIECZONY ŁOSOŚ Z ZIEMNIACZANYM "RISOTTO",
MINI FONDANTAMI ZIEMNIACZANYMI I SAŁATKĄ Z RUKOLI