Tarta cytrynowa. Na słodko w Paryżu.

Uwielbiam tarty cytrynowe. Jeśli gdzieś zamawiam coś słodkiego, a w menu jest tarta cytrynowa, to z niej nie rezygnuję :) Mam do nich słabość. Kilka lat temu obejrzałam film "Toast" ("Tost. Historia chłopięcego głodu"), opowiadającego o losach Nigela Slatera. Piekłam wtedy przez jakiś czas tarty z włoską bezą. Nie jest to jednak to czego szukałam. Wolę proste tarty cytrynowe. Dziś właśnie przepis na mój ideał. Tak...to trochę ryzykowne sformułowanie, ale w końcu smak to bardzo indywidualna sprawa.
 
 
Tarta cytrynowa
 
 
 
 
Składniki na lemon curd:
wg Davida Lebovitza
 
225 ml soku z cytryny
115g  drobnego cukru
150g masła
4 jaja
3 żółtka
 
Należy przygotować metalową miskę, w której można gotować na parze oraz garnek.
Otrzeć skórkę z dwóch wyparzonych cytryn do miski. Wycisnąć sok z tych i pozostałych owoców i wlać przecedzony do garnka, dodać cukier i masło, podgrzewać i mieszać aż masło i cukier rozpuszczą się.
W osobnym (dostatecznie dużym, żeby dodać masę z garnka) naczyniu ubić jajka z żółtkami. Kiedy mieszanina soku będzie ciepła (nie gorąca!) dodać ją strumieniem do jajek pamiętając o tym, żeby cały czas mieszać jajka na wysokich obrotach. Wlać mieszaninę do garnka i na małym ogniu podgrzewać cały czas mieszając do momentu aż zgęstnieje. Potrwa to kilka minut.
Otrzymaną masę wlać do miski z otartymi skórkami z cytryny (najlepiej to zrobić przez sito) i wymieszać. Zagotować trochę wody w garnku i ustawić na nim miskę z custardem. Mieszać cały czas (najlepiej trzepaczką rózgową) żeby dodatkowo go zagęścić. Jeśli miska będzie się mocno nagrzewać , to zdejmować ją na blat, ale nie przerywać mieszania. Po chwili znów ustawić ją na parującym garnku. Trwa to od 8-10 minut.
Otrzymany lemon curd można zużyć od razu lub po ostudzeniu włożyć do pojemnika z przykrywką i wstawić do lodówki.
  
 
Składniki na ciasto:
składniki na foremkę prostokątną o wymiarach zewnętrznych 35cm x 11cm lub okrągłą o średnicy 22cm 
 
170g mąki krupczatki
70g masła
40g cukru pudru
2 żółtka jaj L
szczypta soli
1-2 łyżki zimnej wody
 
 
 
Ciasto szybko zagnieść (lub zmiksować w melakserze), tylko do połączenia składników w gładką masę. Włożyć zawinięte w folię na godzinę do lodówki. Po odpoczynku w chłodzie wyłożyć ciasto i odczekać kilka minut. Rozwałkować i wyłożyć wysmarowaną tłuszczem formę do tarty. Nakłuć widelcem ciasto, przykryć pergaminem i obciążyć. Piec w nagrzanym piekarniku do 180 stopni przez 20 min.
Następnie na podpieczony spód wylać lemon curd i piec 8-10 minut.

 
 
Dodatkowe uwagi:
-smak tarty zależy od kwaśności cytryn, wybierajcie więc dojrzałe owoce i próbujcie sok,
-tartę można podać z małymi bezikami lub quenelle z bitej śmietany z cukrem, co złagodzi kwaśność.


***
 
We Francji trudno mi było przejść obojętnie obok pattiserie. Muszę chociaż popatrzeć, bo te wszystkie cukiernicze wyroby wyglądają jak małe dzieła sztuki.
 
 
W Paryżu mieliśmy dwa obowiązkowe punkty - cukiernie Laduree i Pierre Hermé. Obie firmy mają kilka punktów w Paryżu i wybraliśmy sobie te, które były dla nas przy trasie zwiedzania. Pierra Hermé nie trzeba przedstawiać miłośnikom słodkości. Jest autorem popularnej w Polsce książki "Desery". W czwartej generacji cukiernik dziś osiągnął już chyba wszystko. Uznanie w branży (określany jest jako Picasso cukiernictwa) i wśród klientów oraz butiki w kraju i poza nim ze swoimi wyrobami. Odwiedziliśmy salon przy 4 rue Cambon.
 
 
W miłym wnętrzu najpierw skupiliśmy się na oglądaniu.
 

Kusiły nas ciasta, ale nie miały one szans przy


czekoladach


i czekoladkach, którymi nas poczęstowano.


Ostatecznie kupiliśmy makaroniki. Zupełnie nieświadomie wybrałam dla siebie ispahan, nie wiedząc, że zostały one uznane jako najlepsze autorstwa Hermé. Zaintrygowała mnie nazwa i skład (róża, liczi i maliny). Piotr wybrał mogador - kombinację marakui i mlecznej czekolady i też były pyszne.

 
Ladurée jest wiekową marką. Początki cukierni sięgają aż 1862 roku. Są podobno najbardziej znanym wytwórcą makaroników i sprzedają ich 15 000 dziennie.  Tu wystawa w letnim klimacie.
 

Taka ilość sprzedaży mnie nie dziwi, gdyż Ladurée ma swoje salony na wszystkich kontynentach - najwięcej w Europie, nieco mniej w Azji. Łącznie jest ich 48.

 
Rozwój firmy nastąpił od 1993 roku, kiedy została ona przejęta przez Holder Groupe. My wybieramy cukiernię na rue Bonaparte (pod numerem 21). W środku prawdziwe cuda cukiernicze.


Kusimy się na makaroniki...ale bez wielkich szaleństw.



Ceny w salonach cukierniczych są adekwatne do sławy marki ;)


Odwiedzamy jeszcze niedaleko położony, bo pod numerem 27 salon  Richart słynący z czekoladek.


Misternie ozdobione wzbudzają zachwyt. Każdy kolor łączy się z innym smakiem.


Podziwiamy też makaroniki, ale nie kusimy się już na zakupy.

 
 
Namawiamy Was za to na domową tartę cytrynową ;)

Komentarze

  1. Tarta kusi, miałam ostatnio ochotę na podobną, ale jakoś tak wyszło, że nie zrobiłam!
    Tyle słodkości Małgosiu dziś pokazałaś, że nie wiem czy spokojnie zasnę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łucjo-namawiam Cię na upieczenie tarty :) mam nadzieje , że dobrze spałaś ;D

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia i ciekawa relacja :) Słodkości wygrywają!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekne te cukiernie. Makaroniki z platkiem róży-cudne.
    Tarta bardfzo przypadła mi do gustu. Upiekę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, mam nadzieję , że będzie Ci smakować :)

      Usuń
  4. Tarta wygląda wyśmienicie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekolad nawet nie oglądam, ale za makaroniki dam się pokroić żywcem i solą posypywać :) Te od Herme też znam, też kupowałam :)
    Tartę cytrynową bardzo lubię, ale inną, nie z lemon curdem. Dobrze, że mi przypomniałaś, upiekę moją ulubioną :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. upiecz i wstaw na bloga to i ja upiekę :) pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Małgosiu, mogłabym się podpisać pod każdym Twoim słowem ze wstępu :) Tarty cytrynowe uwielbiam i zdecydowanie wolę je w prostej, rustykalnej formie (ta z Toast w ogóle mnie nie zachwyciła). Receptury Davida Lebovitza bardzo cenię bo sprawdziły mi się nie raz. Tarta zatem musi być wyśmienita :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuziu-jesteśmy bratnimi duszami :) Tez bardzo lubię przepisy Lebovitza. Jednak przepis na ciasto do tarty jest mój i na razie nie szukam innego :) pozdrawiam

      Usuń
  7. O, smak cytryny w deserach jest moim ulubionym :)
    A za podróż po słodkościach Paryża dziękuję uniżenie, takie podróże możecie mi serwować za każdym razem, codziennie i w dużych ilościach :)) Choć ostatecznie wytrawne smaki francuskie czy włoskie też mogą być ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to jest nas więcej ;) ...przypomniałaś mi właśnie o sorbecie cytrynowym, mniam ;) pozdrawiamy

      Usuń
  8. Ależ słodkości!
    Wszelkie cytrynowe desery bardzo lubię.
    Słynne Luxemburgerli przypominają właśnie francuskie makarony.
    Opychałam się nimi w Zurichu,chociaż cena była adekwatna do ich sławy.
    Tutaj więcej:
    http://szwajcarsko.blogspot.com/2013/09/o-luxemburgerli-sow-kilka.html
    Serdeczności-)
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za linka Irenko :) Makaroniki to niestety drogie delicje. Najbardziej podobały mi się makaroniki Pierra Herme...sama takich smaków nie zrobię nigdy w domu. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  9. O mamuniu, jak Ty mi możesz takie rzeczy o tej porze pokazywać...? Od tej dawki cukru na zdjęciach już z pewnością nie zasnę! :)
    Jak ja bym się do tych cukierni wybrała, ach! Może kiedyś... :)
    A i tak z tych wszystkich słodkości najlepiej bym zjadła pyszną, słodko-kwaśną tartę cytrynową :)
    "Tost" i widziałam, i czytałam. Rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gin, to życzę Ci, żebyś te cuda cukiernicze zobaczyła na żywo i spróbowała :) pozdrawiam

      Usuń
  10. Czekolada i Paryz - nic wiecej nie potrzeba do szczescia.
    Pozdrawiam
    Grazyna

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale cukiernie ta francuskie , bajkowe wręcz
    A tarta cytrynowa wow

    OdpowiedzUsuń
  12. Twoja tarta cytrynowa jest po prostu idealna!
    A moja ulubiona cukiernia w Paryżu to Laduree.
    Niestety często trzeba tam stać w kolejkach...
    Ale warto!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale pięknie, i jak miło, dziękuję, lecimy do Paryża w kwietniu na Kongres Badminton Europe Confederation, jako były honorowy Vice Prezydent wiec pewnie wszystkie trzy adresy odwiedzimy , dziękuję, a tartę cytrynową może zrobię sama? przed wyjazdem mam akurat urodziny bardzo ale to bardzo okrągłe, niestety (70)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadwigo polecamy tę tartę i odwiedziny w cukierniach. Życzymy Ci udanego wyjazdu, pozdrawiamy serdecznie...a wiek...wspaniały :) jesteś tego dowodem :)

      Usuń
  14. No to widzę, gdzie na ziemi jest "mój raj" ;) Jakbym zawitał do tych cukierni to siłą musieliby mnie stamtąd wyciągać :) tarty cytrynowej jeszcze nie robiłem, ale jak patrzę na zdjęcie, które dołączyłaś, to czuję że to "jeszcze" zmieni się całkiem niedługo na "już zrobiłem" :) Bardzo podoba mi się wystawa Ladurée, niby to tylko makaroniki, ale tak ładnie zakomponowane, że cieszą oko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Damianie polecamy Ci tę tartę :) pozdrawiamy serdecznie

      Usuń

Prześlij komentarz