Rustykalny chleb hiszpański i pueblos blancos.

Znów pieczemy razem chleb. Wyboru wypieku do Styczniowej Piekarni Amber dokonała Ania z Bajkorady. Przepis pochodzi z tej strony. Chleb pyszny, wdzięczny w wykonaniu, chętnie będę go powtarzać, polecam :)


Rustykalny chleb hiszpański/ Pan Rustico

 
 
 
Starter:

– 150 ml ciepłej wody
– 1 łyżeczka cukru
– 26 g świeżych drożdży

– 125 g mąki pszennej chlebowej (użyłam typu 650)

Wodę wymieszać z cukrem i drożdżami. Pozostawić w ciepłym miejscu około 10 minut. Wymieszać z mąką, uzyskując konsystencję  pasty. Przykryć folią i zostawić w temp. pokojowej na 24 godziny.

Ciasto właściwe:

– 200 ml ciepłej wody
– 1 łyżeczka cukru
– 9 g świeżych drożdży

– 275 g mąki pszennej chlebowej( typ 650) + do podsypywania
– 100 g mąki pszennej razowej (typ 1850)
– 1 łyżeczka soli
– 1 łyżka oliwy


Wodę wymieszać z cukrem i drożdżami. Odstawić na 10 minut. Mąki wymieszać z solą, starterem, rozpuszczonymi drożdżami oraz oliwą. Mieszać łyżką do osiągnięcia lepkiego ciasta. Przenieść na stolnice i zagniatać przez ok. 10 minut, aż będzie elastyczne i gładkie (rozciągać ciasto i składać z powrotem do siebie). Nie podsypywać zbyt dużo mąki, żeby ciasto nie zrobiło się za suche. Gotowe przełożyć do naoliwionej miski i odstawić na min. 1 godzinę do wyrośnięcia (podwojenia objętości)
Blachę wysypać mąką.
Ciasto przełożyć na blachę. Rozciągnąć na ok. 30 cm długości złożyć na pół – czynność dwukrotnie powtórzyć. Uformować bochenek i naciąć go kilkakrotnie ostrym nożem. Posypać mąką i odstawić w ciepłe miejsce na 45-60 minut (powinien dobrze wyrosnąć).
Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 240 stopni. Piec ok. 20-25 minut, aż się zarumieni, a spód będzie wydawał głuchy odgłos. Studzić na kratce.
 
 
p.s.
-do ciasta właściwego dodałam 50 g mąki, w oryginale jest to 225 g,
-gdy chleb wyrastał przed pieczeniem, ułożyłam go na blasze tuż przy brzegu i z drugiej strony położyłam zrolowaną, omączoną ściereczkę; dzięki temu chleb nie rozlał się i zachował ładny kształt (miał długość 38 cm).

Pan Rustico na blogach:

Akacjowy blog
Bajkorada
Eksplozja smaku
Fabryka kulinarnych inspiracji
Grahamka, weka i kajzerka
Jagodziana Coffee
Każdy ma jakiegoś bzika
Konwalie w kuchni
Kuchnia Alicji
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Kuchenne wojowanie
Kulinarne przygody Gatity
Leśny zakątek
Magnolia rozmaryn
Manufaktura Moni
Małe kulinaria
Mozaika życia
Nie tylko na słodko
Nieład malutki
Ogrody Babilonu
Posadzone i zjedzone
Proste potrawy
Smak mojego domu
Smakowity chleb
Smakowe kubki
Stare gary
Sto kolorów kuchni
W poszukiwaniu slowlife
Ugotujmy to
Zacisze kuchenne
Z miłości do słodkości


Chleb dodaję do comiesięcznej listy Wisly NA ZAKWASIE I NA DROŻDŻACH, która w styczniu gości u Agaty na blogu Kulinarne przygody Gatity oraz do PANISSIMO.

 
***

Hiszpański chleb rustykalny przywołał wspomnienia z Hiszpanii. Dziś zapraszam Was do pueblos blancos czyli białych miast Andaluzji.

 Gaucin

Tak nazywane są miasta i miasteczka, które leżą na terenie gór Sierra de Grazalema  oraz Parku Narodowego Andaluzji – Parque Natural de la Sierra Grazalema (prowincja Kadyksu i Malagi). 


Dawniej były to ufortyfikowane twierdze, które miały zapewnić mieszkańcom bezpieczeństwo.
 
Cortes de la Frontera
 
Ich nazwa wzięła się od bielonych wapnem ścian (mającego właściwości antybakteryjne), które odbijają słoneczne światło.
 
 
Wszystkie budynki mają dachy pokryte płytkami w odcieniach brązu.
 

 
Pierwotnie były to osady budowane i zamieszkiwane przez Berberów z północnej Afryki. Istniały już na początku pierwszego tysiąclecia. Podczas rekonkwisty chrześcijanie pokonali Berberów, przejęli miasta, ale zachowali w nich dawny układ architektoniczny i elementy architektury mauretańskiej. Wybudowano w nich przynajmniej jeden kościół, który zwykle góruje nad miastem, aby podkreślić zmianę jaka dokonała się na tych ziemiach. Tak jak tu w Casares.
 
 
Poniżej Olvera z widocznym na wzgórzu kościołem i arabską fortecą.


Wokół niej znajdują się największe na świecie plantacje oliwek.
 
 
Setenil de las Bodegas to wyjątkowe miasto rozciągające się wzdłuż rzeki Trejo. Niektóre z domów przylegają do nawisów skalnych wyrzeźbionych przez rzekę w wulkanicznym tufie.
 
 
 
Ronda to jedno z najefektowniej położonych miast nad urwistą, wapienną rozpadliną.  
 
 
Była jednym z ostatnich bastionów arabskich zdobytych przez chrześcijan. Z pewnością położenie miasta było wielkim atutem obrońców. 
 

Między pueblos blancos prowadzi malownicza trasa wśród pofałdowanych terenów rolniczych,
 
 
lasów z dębów korkowych,

 
łąk pokrytych późną zimą dzikimi narcyzami.


Przy drogach można zobaczyć budzące się do życia migdałowce


i odpoczywające po płodnej jesieni kasztanowce.

 

Komentarze

  1. Piękny chleb, a do Rondy chciałabym wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wspaniały wypiek no i te zdjęcia- zazdroszczę :) do wspólnego spotkania przy piekarniku! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Chleb prezentuje się świetnie! A zdjęcia powodują, że zaczynam myśleć o wakacjach. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo udany chleb!
    I środek wspaniale pulchny.
    A scenografia idealna do naszego wypieku.
    Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  5. Małgosiu, uwielbiam Twoje wpisy, szczególnie te o Hiszpanii :-)
    Chlebek piękny, dziękuję za wspólny czas.
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  6. I chleb i widoki niezwykle apetyczne
    Ja ten chleb piekłam już dwa razy , raz jako bochen , raz jako bułki , obie wersje znikały migiem

    OdpowiedzUsuń
  7. Chlebek imponujący :) I widoczki jak zawsze piękne, aż się tęskni do wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudny bochenek Ci się upiekł :) fajnie było piec razem!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudny chlebek i cudne wspomnienia. Po raz kolejny przenieśliście mnie do miłych chwil z przeszłości. Byłam w Rondzie i do dziś mam ciarki na plecach jak sobie przypomnę dojazd do tego miasteczka, ale warto było dla tych widoków:-))
    Do kolejnego razu:-)!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniały chleb i piękne hiszpańskie zdjęcia! Dziękuję za wspólny styczniowy czas!

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny bochenek chleba... no i te hiszpańskie krajobrazy :) Pozdrawiam ciepło i do następnego razu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniałe. Tradycyjnie zarówno chleb, jaki przecudne zdjęcia. W Hiszpanii mnie jeszcze nie było, więc czuję się niezwykle zainspirowana :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny chleb i wspaniała podróż. Dziękuję za wspólne pieczenie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Chleb z wirtualną wycieczką po Hiszpanii, to świetny pomysł, przeczytałam i obejrzałam z przyjemnością

    OdpowiedzUsuń
  15. Chleb piękny, a podróż marzenie, aż się zaczytałam i "zaoglądałam":-) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Imponujący bochenek.:)
    Dziękuję za wspólny czas i za tą malowniczą podróż do Andaluzji.:)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  17. Chleb piękny, a białe miasta Andaluzji zachwycają:). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziękuję za kolejne pieczenie :)
    Pierwsze zdjęcie jest przepiękne! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Rzeczywiście Twój dość długi. Dziękuję za wspólne pieczenie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Śliczny chleb, mam nadzieję iż z pieczeniem każdego następnego bochenka będzie lepiej , ćwiczenia czynią mistrza, pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Cóż za wspaniałe miasta te pueblos blancos, wyglądają niesamowicie! Dziękuję za cudowną wycieczkę i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. jednym chlebem sprawiłaś, że tak bardzo zatęskniłam za wakacjami:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękny chlebek i wspaniałe wakacyjne wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny chleb i piękne fotki :) Można się rozmarzyć tylko czemu u ans jest tak zimno? ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Witam
    Często chodzę po różnych blogach jak tylko mam czas oczywiście. U Ciebie zafascynowały mnie fotografie. Uwielbiam ludzi dla których fascynacją, hobby jest robienie zdjęć naturze. Z doświadczenia wiem , że to osoby otwarte na świat i na ludzi i chcą się tym dzielić a jednocześnie bardzo wrażliwe.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Pamiętam jak moja ciocia piekła taki chleb był fantastyczny do jedzenia. Pewnego dnia wróciłem z chłopakami jak byłem mały z piłki a to było na wsi i czekał na mnie właśnie taki chlebek. Nie łatwo go znaleźć w piekarniach i nawet jak się znajdzie to nie jest to samo. Do chleba trzeba mieć jednak wyrobioną rękę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Dziękuję za wspólne pieczenie :) Bochenek wyszedł Tobie idealnie :) Domowe pieczywo jest najlepsze a zapach roznoszący się po mieszkaniu bezcenny :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Piękny chlebek i cudowne widoki! Dziękuję za wspólne pieczenie i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  29. A wyszła Ci rustykalna bułka paryska, a nie chleb :D
    Miałem okazję byc w Casares, mistaeczko rzeczywiście jest prze-ślicz-ne!! Pamietam, że dojeżdżając do miastaeczka mozna napotkać pełno bezpłatnych parkingów z ogrmnymi tablicami typu "Turysto, zostaw tu swój samochód, parking jest bezpłatny, a uliczki w Casares są wąskie i możesz miec problemy z wjechaniem, zawróceniem i wyjechaniem". Ja oczywiscie to zignorowałem "Co?? Ja?? Taki swietny kierowca??? Ja wjadę wszędzie i wyjadę też. Zresztą samochód mikry, to wszędzie nim się zmieszczę" - bo jechałem pandziorem. No i oczywiscie parenascie minu później w brodę sobie plułem i z niemałym kłopotem udało mi sie wyjechac. Uliczki w kasares są tak wąskie, że stojąc i rozposcierając ramiona dłonmi dotyka się fasad domów po obu stronach uliczki. Na środku jest malutki ryneczek z fontanną pośrodku. tu na szczęscie mozna zawrócic, ale pod scianami stoją szeregiem ławeczki, na których siedzieli starzy mężczyźni obserwujacy, jak tacy durni turysci jak ja usiłują nawrócic.
    W Casares widziałem chyba njmniejszy plac na swiecie "Plaza de A.Galiano", który miał chyba miał chyba wymiary 2 na 2 metry, i jeszcze fontanienkę posrodku.
    Czym predzej zatem wyjechałem z Casares i na wspomnianym wczesniej parkingu stanąłem, aby potem stromymi schodkami zejśc do miasteczka, usiąść na jednej z ławeczek na centralnym placu, i spokojnie obserwowac, jak jacuś durni truści usiłują nawrócic samochodami ;)
    Z ciekawszych rzeczy - w Casares urodził się Blas Infante, osoba wazna dla Andaluzji, twórca tozsamości Andaluzyjczyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcinie, z tą bułką to mylne wrażenie, to kawał chleba :) Dziękuję za Twoje wrażenia z Casares, to jedno z piękniejszych miast pueblos blancos.

      Usuń
  30. Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, miło było razem piec chleb.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ale pięknie w środku wygląda Twój chlebek:)) Dziękuję za wspólne wypiekanie!

    OdpowiedzUsuń
  32. Ależ piękny ten chlebuś! :)
    Taki normalnie jak malowany, książkowy, a nie tam buła jak kolega wyżej napisał. Ja ostatnio przekonałam się do tego, żeby zrezygnować z pieczywka kupnego a poświęcić czas i samemu je piec. Więc przepis porywam i już niebawem "zawędruję" do Hiszpanii ;) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz