Ciasto drożdżowe mojej Mamy.

Ciasto drożdżowe mojej Mamy.

 Pewnie każdy, kto lubi ciasto drożdżowe  ma swój ulubiony rodzaj. Dla mnie ciasto, które piecze moja Mama jest tym najulubieńszym. Ma swój niezapomniany smak, który kojarzy mi się z latami dzieciństwa oraz ciepłem domu, który pachniał tym wypiekiem. Niby zwykłe ciasto, ale dla mnie to magia :) Koniecznym elementem jest gładka i błyszcząca skórka. Tak...wiem, pewnie większość z Was lubi ciasto z kruszonką. Ja jednak wolę takie, kruszonka nie jest tu konieczna, ale rodzynki tak. Uwielbiam je. Pamiętajcie, że robiąc ciasto drożdżowe z jakiegokolwiek przepisu, wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową.


Składniki na 2 keksówki

500 g mąki pszennej do wypieków drożdżowych
50 g świeżych drożdży
125 g rodzynek
3 duże jaja
1 duże jajo do wysmarowania ciasta
125 masła
200 ml letniego mleka
120 g cukru
cukier waniliowy
szczypta soli

Z 1 łyżki mąki i cukru oraz 2 łyżek mleka zrobić rozczyn z rozkruszonymi drożdżami. Odstawić aż wyrośnie. 
Rodzynki zalać wrzątkiem i odstawić. Przed użyciem kilka razy wypłukać w czystej wodzie.
Masło rozpuścić i odstawić do ostudzenia. 
Jaja utrzeć z resztą cukru i cukrem waniliowym na puszystą, jasną masę. Dodać rozczyn, pozostałe mleko, sól i stopniowo przesianą mąkę. Dolać przestudzone masło i wyrabiać aż masa stanie się gładka, elastyczna i będzie odchodzić od ścianek naczynia. Na koniec dodać rodzynki, osuszone na papierowym ręczniku. Ciasto odstawić pod przykryciem, aż podwoi swoją objętość. 
Przygotować foremki - natłuścić je i wysypać bułką tartą. Wyrośnięte ciasto odgazować, podzielić na dwie części. Zwinąć je i ułożyć w foremkach. Masa powinna sięgać do połowy form. Odstawić pod ściereczką do wyrośnięcia. Gdy wyrośnie ostrożnie posmarować powierzchnię roztrzepanym jajkiem. Piec ok. 45-50 min w temperaturze 190 stopni C. Po upieczeniu wyjąć z foremek i ostudzić na kratce. Smacznego :)
Chleb owsiany z migdałami i razowym orkiszem.

Chleb owsiany z migdałami i razowym orkiszem.

 W Czerwcowej Piekarni Amber zaproponowała przepis na chleb z bloga René - broot.de. To chleb pełen smaku i aromatu. Czytając przepis miałam obawy co do ciasta, ale nie sprawiło mi ono żadnych problemów. Może dlatego, że postanowiłam wyrabiać je ręcznie, żeby lepiej wyczuć gęstość i sprężystość masy. Cieszę się, że upiekłam ten chleb. Zawiera sporo błonnika, migdały, które w razie nietolerancji można zamienić na jakieś orzechy, które lubicie i orkisz, wartościowe ziarno ze zbóż pszenicznych. Popełniłam tylko jeden błąd, wzięłam zbyt dużą foremkę. Następnym razem masę chlebową umieszczę w zwykłej keksówce. 


forma na ok. 1 kg chleba

Składniki:

150 g płatków owsianych pełnoziarnistych
100 g posiekanych migdałów
300 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej, typ 2000
800 g wody 
14 g soli
20 g zakwasu żytniego (ew. w wersji na drożdżach 2 g świeżych drożdży)
trochę płatków owsianych do posypania

Przykładowy harmonogram pracy:
7:00 prażenie  płatków i migdałów
7:08 namoczenie płatków i migdałów 
7:10 przygotowanie ciasta wstępnego/zaczynu
14:00 odciśnięcie migdałów i płatków, zebranie pozostałej wody
14:10 - 14:30 przygotowanie ciasta głównego
15:30 delikatne rozciąganie i składanie
16:30 rozciąganie i składanie, uformowanie i włożenie do formy, odstawienie do wyrośnięcia
18:20 włączenie piekarnika
18:30 -19:30 pieczenie

7:00 rano
150 g płatków owsianych, uprażonych
100 g siekanych migdałów, prażonych

Zalać w oddzielnych naczyniach używając ok. 700 g wody i pozostawić pod przykryciem do spęcznienia.

Zaczyn 7:10
zakwas lub drożdże
100 g mąki orkiszowej razowej
100 g wody
20 g zakwasu (ew. w wersji na drożdżach 1 g świeżych drożdży)

Rozpuść zakwas (lub alternatywnie 1 g świeżych drożdży) w wodzie, a następnie wymieszaj z mąką i zagniataj, aż nie będzie widać mąki. Przykryj i pozostaw do dojrzewania.

Moczące się ziarna  14:00 

Odciśnij namoczone ziarna lub odsącz na sicie, nie wylewaj odsączonej wody.

Ciasto główne 14:00 - 14:30
200 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
odsączone i wyciśnięte migdały grubo posiekane oraz płatki
do 50 g wody z moczenia ziaren (nie użyłam na tym etapie w ogóle wody)
cały zaczyn 
12 -14 g soli 
(1 g dodatkowo świeżych drożdży jeśli wariant drożdżowy lub jeśli Twój zakwas nie jest najlepszy)

Mieszaj/wyrabiaj wszystkie składniki przez ok. 10 minut  robotem na poziomie 1. Jeśli ciasto jest zbyt twarde, w razie potrzeby możesz dodać odrobinę więcej wody, kropla po kropli. Ważne! Aby ciasto nie zrobiło się zbyt miękkie warto dozować nieco ostrożniej ilość wody. Lepiej na początku wziąć 20 g mniej wody i dodać później. Zwłaszcza, gdy jesteś na początku swojej kariery piekarskiej. Ciasto jest lepkie i nie rozciągliwe. Dlatego bardziej wymieszane niż naprawdę ugniecione. 

Moje uwagi - wyrabiałam ciasto rękoma. Miało bardzo dobrą strukturę. Płatki były mocno nasiąknięte wodą, dlatego nie dodałam wody z moczenia. Podczas wyrabiania przez ok. 15 minut ciasto zaczęło odchodzić od ścianek miski, stało się gładkie i sprężyste. 

Po 60 i 120 minutach ciasto jest delikatnie rozciągane i składane, dzięki czemu ciasto staje się mocniejsze, a także bardziej elastyczne. Tlen jest wprowadzany do ciasta przez rozciąganie i składanie. Struktura glutenu stabilizuje się.

Następnie ciasto połóż na lekko wilgotnej powierzchni roboczej. Zwilżonymi rękoma (nie używaj mąki!) należy teraz ostrożnie uformować kawałek ciasta w podłużny kształt. Jest to trochę trudne, ponieważ ciasto nie jest szczególnie łatwe w obróbce. Jest lepkie i mało rozciągliwe. Następnie podłużny kawałek ciasta obtaczaj w płatki owsiane rozsypane na talerzu.
Wysmarowaną tłuszczem formę ( wysyp płatkami owsianymi i przełóż do niej ciasto.
Forma do pieczenia jest przykryta i chroniona przed przeciągami (najlepiej w dużej torebce do zamrażania wypełnionej powietrzem).
Tam ciasto dojrzewa w pomieszczeniu przez około 2 godziny, aż wyraźnie wyrośnie, a testy palcowe wykażą, że jest w pełni wyrośnięte.
Oznacza to, że ciasto jest już trochę wełniste. Przy odpowiednim kształcie formy ciasto podejdzie do krawędzi.
Rozgrzej piekarnik do 230° na około 45 minut przed pieczeniem i umieść kamień jeśli na nim pieczesz. Wstaw naczynie z wodą. 
Formę wstaw do piekarnika. Piecz z parą przez 10 minut.
Otwórz na chwilę piekarnik, wyjmij naczynie z wodą i obniż temperaturę do 180°. Piecz kolejne 50 minut.
Wyjmij formę z piekarnika, wyjmij chleb z formy i pozwól mu ostygnąć na drucianej kratce.

Chleb na blogach:
* Akacjowy Blog
* Kuchnia Gucia
* Kuchennymi drzwiami
* Ogrody Babilonu

Chłodnik litewski. To już 10 lat blogowania :)

Chłodnik litewski. To już 10 lat blogowania :)

10 czerwca 2013 roku ukazał się w sieci nasz "Akacjowy Blog". Trudno uwierzyć, że minęło już 10 lat. Nie jesteśmy zbyt gorliwymi blogerami. Robimy to w wolnym czasie i nigdy dla jakiegokolwiek materialnego zysku. Nie zabiegamy o reklamę, lajki czy komentarze, choć rozumiemy, że dla innych blog może być źródłem utrzymania lub jakiejś gratyfikacji za swoją działalność i to normalne. Nasz  po prostu istnieje, a to co pokazujemy stanowi jedynie ułamek naszego życia. Lubimy tu sami zaglądać, bo cześć kulinarna stanowi  dla nas podręczny zbiór przepisów. Opisane podróże i spotkania z ptakami nie ulegają łatwo zatarciu w pamięci, ale to jedynie niewielka część tego co przeżyliśmy realnie. Nie da się przecież wszystkiego pokazać i opisać. Dziękujemy za Waszą obecność w naszym zakątku sieciowym. Dziękujemy, że ciekawi Was to o czym piszemy, że zaglądacie i w różny sposób zostawiacie po sobie jakiś ślad. Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy na nasze łamy. Dziś "częstujemy" przepisem na chłodnik litewski. W sam raz na tę porę :)

 

 składniki na 4 porcje:

350 g botwinki
250 g ogórków gruntowych startych na tarce jarzynowej
125 g rzodkiewek startych na tarce jarzynowej
1/4 cytryny
1 pieczony burak pokrojony w drobną kostkę
1 ząbek czosnku drobno posiekany
1/2 pęczka koperku posiekanego
1/2 pęczka szczypiorku posiekanego
500 g jogurtu greckiego
500 g mleka zsiadłego
sól

Botwinkę umyć i drobno posiekać. Szklankę wody zagotować w garnku i wrzucić na wrzątek botwinkę. Gotować jakieś 6-7 minut. Nie przejmować się, że wody jest mało. Wystarczy, żeby botwinka odpowiednio zmiękła. Na koniec wycisnąć sok z cytryny, odstawić do ostygnięcia. Jogurt i mleko zsiadłe wymieszać na gładką masę, dodać łyżeczkę płaską soli. Do garnka z ostudzoną botwinką dodać wszystkie składniki i wymieszać. Podawać z jajkiem ugotowanym na twardo (połówką lub całym, pokrojonym na ćwiartki). To wersja raczej na gęsto, jeśli lubicie rzadsze zupy proponuję zwiększyć ilość zsiadłego mleka. Wyczytałam, że na Litwie podaje się chłodnik zawsze z talerzem gorących ziemniaków. Smacznego :)
Wyjątkowa wystawa  obrazów Vermeera w Amsterdamie.

Wyjątkowa wystawa obrazów Vermeera w Amsterdamie.

Dziś chcemy opowiedzieć o wyjątkowej wystawie. Po raz pierwszy w historii w jednym miejscu zgromadzono 28 z 36 istniejących obrazów flamandzkiego malarza Johannesa Vermeera. Właśnie mija ostatni dzień wystawy dzieł autora "Dziewczyny z perłą", po którym obrazy wrócą na swe dawne miejsca, do muzeów na całym świecie.


Chleb pszenny z rozmarynem i cytryną.

Chleb pszenny z rozmarynem i cytryną.

 W Majowej Piekarni upiekłam chleb z przepisu Zorry, prowadzącej co roku akcję z okazji "Światowego Dnia Chleba".  Amber miała świetny pomysł, wybierając dla nas tę recepturę. Chleb ma subtelny aromat rozmarynu i cytryny. Ma piękny, "koronkowy" miękisz, daje się cieniutko kroić i choć jest bardzo smaczny, sprawdził się też jako podpiekany w tosterze.


przepis na jeden bochenek o wymiarach ok. 35cm x 18cm

ciasto wstępne
70 g mąki pszennej typ 550 (luksusowej)
40 g wody
1 g świeżych drożdży

zaparka
20 g semoliny z pszenicy durum
100 g wody

Zrób wstępne ciasto i zaparkę w wieczór poprzedzający dzień pieczenia chleba. Na ciasto wstępne dobrze zagnieć wszystkie składniki i pozostaw do wyrośnięcia w temperaturze pokojowej na 2-3 godziny, a następnie przykryte folią wstaw do lodówki, do rana następnego dnia.
Aby przygotować zaparkę, umieść semolinę z pszenicy durum i wodę w małym rondlu i zagotuj, ciągle mieszając. Mieszaj, aż powstanie ciasto, takie jak ciasto parzone. Pozostaw do ostygnięcia i zabezpieczone przed wysychaniem, przechowuj w lodówce do użycia następnego dnia.

ciasto właściwe
ciasto wstępne i zaparka
480 g mąki pszennej typ 550
270 g wody

ciasto końcowe
4 g świeżych drożdży
12 g soli
1 łyżka drobno posiekanego rozmarynu
1 łyżka skórki z cytryny, drobno startej


Następnego dnia do miski robota kuchennego włóż oba zaczyny z lodówki, mąkę pszenną, wodę i zagniataj na najniższych obrotach przez 4 minuty. Przykryj i odstaw na 15 minut. Dodaj pozostałe składniki na końcowe ciasto i zagniataj ciasto na poziomie 1 przez 8 do 10 minut.  Pozostaw ciasto w temperaturze pokojowej na 90 minut, rozciągając i składając dwukrotnie po każdych 30 minutach.

Ostrożnie uformuj z ciasta podłużny kształt. Umieść kawałek ciasta końcem złożenia do góry w podłużnym koszyku do wyrastania i pozostaw do wyrośnięcia na 60 do 75 minut (mój wyrastał 30 minut), w zależności od temperatury pokojowej. Rozgrzej piekarnik z blachą do pieczenia na dolnej półce do 250°C.

Ostrożnie przechyl ciasto z koszyka bezpośrednio na gorącą blachę. Spryskaj wodą ścianki piekarnika. Po 10 minutach otwórz na chwilę drzwi piekarnika, aby para mogła się wydostać i zmniejsz temperaturę do 220°C. Po kolejnych 10 minutach zmniejsz temperaturę do 200°C i ponownie zmniejsz po 10 minutach do 180° i piecz przez 20 minut. Całkowity czas pieczenia to 50 minut. Po upieczeniu pozwól chlebowi ostygnąć na metalowej kratce.

Majowi Piekarze:
Akacjowy Blog
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Ogrody Babilonu
Rogale chlebowe z ziemniakami.

Rogale chlebowe z ziemniakami.

 W Kwietniowej Piekarni wraz z innymi upiekłam te rogale. Są fantastyczne w smaku, mają doskonały miękisz. Po prostu idealne. Po upieczeniu skórka była chrupiąca i strzelała pod nożem. Kolejnego dnia rogale były świeże i równie pyszne. Pomysł na nasz kwietniowy wypiek pochodzi z bloga "Kuchnia Gucia", a jak napisała u siebie Amber "jego piekarskiemu gustowi można zaufać w ciemno". Oryginalny przepis jest z bloga Brooot.de. Upiekłam rogale na świeżych drożdżach, u Gucia znajdziecie też wersję na zakwasie. 

proporcje na ok.12 rogalików

suma składników potrzebnych do wykonania rogali:

700 g mąki pszennej do wypieków drożdżowych (typ 550)
150 g ugotowanych i ostudzonych ziemniaków w postaci puree
380-405 g letniej wody (w zależności od ilości wody w ziemniakach)
50 g mleka 3,5%
20 g masła lekko miękkiego
6 g świeżych drożdży 
16 g soli
przyprawy i sól gruboziarnista do posypania

ciasto wstępne
250 g mąki pszennej typ 550
165 g wody
1 g świeżych drożdży 

W wodzie rozpuścić drożdże, dodać mąkę i zagnieść ciasto (mokre ręce sobie poradzą). Przykryć i pozostawić na noc do dojrzewania w temperaturze ok. 21°.

ciasto główne

całe ciasto wstępne
5 g świeżych drożdży 
450 g mąki pszennej typ 550 
150 g puree ziemniaczanego
215 g wody (korygujemy konsystencję ciasta w trakcie mieszania)
50 g mleka
20 g masła (do zagniatania pod koniec wyrabiania)
16 g soli (do zagniatania pod koniec wyrabiania)

dodatkowo do posypania rogali
sól morska
czarnuszka
kminek

Mieszamy razem drożdże i ciasto wstępne, a następnie dodajemy wszystkie pozostałe składniki oprócz soli i masła. Wyrabiamy 7 minut na pierwszym poziomie i 2 minuty na drugim – ciasto przestanie się kleić do miski i będzie miało wyraźnie rozwiniętą siatkę glutenową (można już zrobić „test okna”). 

Następnie dodajemy sól, potem masło i wyrabiamy jeszcze 3 minuty. Jeśli ciasto jest nadal zbyt twarde, możemy na końcu dodać niewielką ilości wody. Temperatura ciasta powinna wynosić ok. 25°.

Przekładamy ciasto do wysmarowanego olejem pojemnika i zostawiamy do wyrośnięcia na 3-4 godziny w temp. pokojowej (ciasto przyrośnie ponad dwukrotnie). Rozciągamy ciasto po pierwszych 30 minutach i następnie po pierwszej godzinie (2×30 min).

Po wyrośnięciu przekładamy ciasto na omączony blat i dzielimy na porcje ciasta o wadze ok. 100 g. Każdą porcję formujemy w kulkę i pozostawiamy na 30 minut pod ściereczką.

Następnie kawałki ciasta spłaszczamy i wałkujemy owalne podłużne (około 15-20 cm) placki o grubości ok. 2 mm, które zwijamy w rogale. Układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i pozostawiamy do wyrośnięcia na ok. 45 min.

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 230° góra/dół.

Po 45 minutach spryskujemy rogale wodą i posypujemy solą morska oraz przyprawami.  Pieczemy z parą przez ok. 25 minut. Po 10 minutach możemy na krótko wypuścić parę.

Wyciągamy jak uzyskały ładny rumiany kolor. Pozostawiamy do ostygnięcia na ruszcie na 30-60 minut.

Tak rogal prezentuje się w przekroju :)


Kwietniowi Piekarze:
Akacjowy Blog
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Ogrody Babilonu
Zacisze kuchenne


Sernik z marakują.

Sernik z marakują.

 Uwielbiamy marakuje, dlatego postanowiłam na Wielkanoc, na nasze rodzinne spotkanie, zrobić sernik z tymi owocami. Wyszedł pyszny, wszyscy się zajadali. Zrobiłam ze świeżego miąższu owoców, razem z pestkami, bo z nimi owoc wydaje nam się kompletny w smaku. Jeśli jednak macie z nimi problem, wystarczy kupić więcej sztuk i przecedzić pulpę przez sito. Z pestkami polewa nie wygląda gładko, ale smakuje wybornie. Z małym poślizgiem wpisuję przepis, bo to sernik na każdą porę roku. Dekoracja w postaci pralinowych jaj jest świątecznym akcentem.


proporcje na tortownicę o średnicy 26 cm

na spód:

130 g mąki pszennej
70 g rozpuszczonego i ostudzonego masła
60 g drobnego cukru
1 pomarańcza - tylko otarta skórka
szczypta soli

Rozgrzewam piekarnik góra - dół  do 200 stopni C. Tortownicę wykładam papierem do pieczenia i dodatkowo smaruję masłem. Dobrze, gdy brzeg papieru nieco wystaje ponad formę. Jeśli macie blachę, z której sernik wyjdzie bez problemów, zrezygnujcie z tej czynności (poza smarowaniem). Składniki łączę ugniatając palcami, wykładam do tortownicy i równomiernie rozprowadzam i ubijam, pomagając sobie tłoczkiem cukierniczym (może być też wypukła strona łyżki). Piekę 10-15 minut do lekkiego zrumienienia. Odstawiam spód do ostudzenia. 

na masę serową

1 kg sera wiaderkowego
210 g drobnego cukru
3 duże jaja
40 g mąki tortowej
150 g kwaśnej, gęstej śmietany
80 ml likieru Cointreau
szczypta soli

Do piekarnika wstawiam żaroodporne, nieduże naczynie z gorącą wodą i zwiększam temperaturę do 220 stopni C. 
Do misy, która pomieści całą masę wrzucam ser. Rozluźniam go przy pomocy łopatki silikonowej.  Dodaję sypkie składniki - sól, cukier i mąkę i mieszam, żeby masa się połączyła. Następnie dodaję kwaśną śmietanę i po jednym jajku. Po wmieszaniu jednego jaja, dodaję kolejne. Bardzo dobrze robi się to trzepaczką rózgową. Na koniec wlewam likier Cointreau. Cały czas mieszam ręcznie i tylko do połączenia składników, żeby nie napowietrzać masy. Przelewam ją do formy, wyrównuję wierzch i wstawiam do nagrzanego piekarnika. Po 10 minutach zmniejszam temperaturę do 150 stopni C i piekę ok. 30-35 minut. Po upieczeniu wyciągam sernik z piekarnika i odstawiam do ostudzenia. Robię to razem z formą i papierem. Gdy przygotuję polewę, będzie ona tylko na wierzchu, jak na zdjęciu. Jeżeli zależy Wam, żeby polewa spłynęła po bokach to musicie wyjąć sernik z formy (radzę po ostudzeniu) i użyć zimnej polewy, której trzeba zrobić ciut więcej.

polewa z marakują

200 ml miąższu z  owoców marakui
3 jaja + 1 żółtko
drobny cukier*
60 g zimnego masła pokrojonego w kosteczki

*Nie podaję ilości cukru, bo to zależy od słodkości owoców i preferencji smakowych. Ja tym razem dałam 30 g.

  W małym rondelku dobrze rozgrzać sok z marakui z cukrem (nie dopuszczając do zagotowania). W misce ubić widelcem jaja z żółtkiem. Następnie cienką strużką wlewać gorący sok cały czas mieszając. Uzyskaną masę przelać do rondelka, postawić na małym ogniu i gotować, cały czas mieszając, dopóki masa nie osiągnie 77 stopni C. Przyda nam się tu termometr cukierniczy, ale jeśli go nie macie to temperaturę poznacie po tym, że masa gęstnieje jak budyń. Zdjąć z ognia, dodać porcjami zimne masło, mieszając, by się roztopiło. Nieco ostudzić. Na ostudzony sernik wylać ciepłą (nie gorącą) glazurę, rozsmarować. Sernik wstawić do lodówki przynajmniej na 5 godzin. Najlepiej na noc. Ciasto podajemy w temperaturze pokojowej. 
Pasztet z grochu z żurawiną.

Pasztet z grochu z żurawiną.

 To danie raczej niefotogeniczne, ale pyszne. Przepis zaczerpnęłam od naszych gdyńskich mistrzów kulinarnych - Joli Słomy i Mirka Trymbulaka, których bardzo cenię. Wszystko co wymyślą  w ramach wegańskiej i bezglutenowej kuchni jest pyszne. Korzystam z ich przepisów, nieco je modyfikując. Dodaję m.in. jajka, których ze zrozumiałych względów w przepisach nie ma. Dlatego receptura jest nieco zmieniona, a wersja autorów jest tu - klik. 

Nie obawiajcie się, że pasztet zrobiony na bazie grochu będzie wzdymający. Jeśli zastosujecie glon kombu, nie ma z tym problemu.


Składniki na ok. 2 litry masy ( u mnie na 4 foremki 0,5 l):

500 g łuskanego grochu 
330 g marchwi 
250 g brukselki (użyłam rozmrożonej)
250 g selera 
125 g suszonej żurawiny 
100 g ziaren słonecznika
2 duże jaja 
0,25 szklanki zmielonego siemienia lnianego
1,5 łyżki pieprzu ziołowego
1 łyżka lekko czubata mielonego kminku
1 łyżeczka startej gałki muszkatołowej
1 łyżeczka świeżo zmielonego czarnego pieprzu
sól
sos sojowy
olej do smażenia
bułka tarta do wysypania foremek
kilka kawałków suszonych glonów kombu (1 - 1,5 łyżki)

Wykonanie:

W odrobinie wody, w której będziemy gotować groch namoczyć na ok. 30 min glon kombu.

Groch opłukać na sicie i zalać wodą w ilości 2 razy większej niż jego objętość. Dodać  namoczony glon kombu. Doprowadzić do wrzenia i gotować na małym ogniu ( u mnie ok. 40 minut), aż wchłonie wodę i stanie się miękki. Należy obserwować groch, bo jeśli damy za mało wody groch może się przypalić, a jeśli za dużo wyjdzie nam zupa, a nie o to chodzi ;) Groch może wymagać różnej ilości wody w zależności od tego czy jest świeży czy już trochę leży, dlatego trzeba mieć to na uwadze.

Warzywa pokroić na drobne kawałki i  dusić na oleju, aż zmiękną. Jeśli się nieco skarmelizują to jeszcze doda im smaku. Na koniec dodać przyprawy i sos sojowy, odstawić na bok. 

Ugotowany groch zmiksować partiami z duszonymi warzywami i jajami w melakserze. Wyłożyć do miski, dodać sól i sos sojowy, spróbować i ewentualnie doprawić. Dodać siemię lniane i całość dokładnie wymieszać. Na koniec dodać do masy podprażony słonecznik oraz suszoną żurawinę. 

Masę przełożyć do  foremek wysmarowanych olejem i wysypanych bułką tartą. Piec ok. 50 minut w temperaturze 180 stopni C. Podawać, gdy pasztet całkowicie wystygnie i ściśnie się, najlepiej kolejnego dnia.