Anglia, okolice Edwinstone - w poszukiwaniu śladów Robin Hooda.

Dziś wracam pamięcią do naszych letnich wakacji w Wielkiej Brytanii. Jadąc przez Anglię postanowiliśmy odwiedzić lasy Sherwood, nieodłącznie związane z banitą, walczącym o sprawiedliwość społeczną.

"Uciszcie się dziś wszyscy wolni ludzie,
opowiem Wam o dobrym Robin Hoodzie"

Tak zaczyna się pierwsza, w pewnym sensie "kompletna" biografia Robin Hooda, która powstała ok. 1500 roku i na podstawie której powstawały kolejne opowieści, najczęściej ballady. Czy Robin Hood istniał naprawdę ? Na to pytanie nikt nie zna ostatecznej odpowiedzi. Najwięcej wyjaśnień w tym temacie, powstałych na podstawie źródeł historycznych zawdzięczamy angielskiemu historykowi. James Clark Holt znalazł pochodzące z 1225 r. informacje o Robercie Hode, wyjętym spod prawa i ukrywającym się w lasach do 1230r. Zachowały się również akta innej sprawy, pochodzące z 1261 roku, dotyczące Roberta, syna Williama Le Fevre, który obrabował opata w Yorku (Robin Hood był znany z niechęci do duchowieństwa) i z tego powodu stanął przed sądem. Podobno pomyłkowo zaanonsowano go przed sądem jako Robina. Być może obaj panowie byli pierwowzorami postaci banity z lasów Sherwood. Skąd takie przypuszczenia ? Najprawdopodobniej Robin Hood żył w  okresie panowania Ryszarda Lwie Serce. Pierwsze legendy pojawiły się bowiem w latach 1180-1280. Przypuszcza się, że pochodził z grupy zamożnych chłopów zwanych yeoman. Banicja była nie tylko wyjęciem spod prawa, ale i sposobem na uniknięcie kary. W czasach średniowiecza życie było niesłychanie trudne. Wystarczyło zebrać drewno w lesie lub zapolować na zwierzęta (za to groziła kara śmierci), by być ściganym i ukaranym przez sheriffa. Reprezentował on władzę króla w terenie pod względem wojskowym, finansowym i prawnym. Okrucieństwo było standardem w traktowaniu poddanych. Las zatem stanowił świetną kryjówkę w beznadziejnej walce z władzą. Jeśli ktoś dał się złapać, to był to zazwyczaj początek jego końca.



Obszar lasu Sherwood stanowi dziś zaledwie kilka procent tego sprzed setek lat. Warty jest jednak odwiedzenia, ze względu na swój urok i naturalność.  Sporo w nich starych, dostojnych dębów, rosnących wśród pól paproci i jeżynowych dywanów. Gdy trafiliśmy do Edwinstowe, rozpoczynał się akurat trwający tydzień czasu Festiwal Robin Hooda. Istna "cepelia".


Nie przepadamy za takimi imprezami, ale okazało się, że aby zobaczyć ulubione brytyjskie drzewo, które rośnie w  środku tego lasu (wybrane w plebiscycie w 2002 roku), trzeba mimo woli wziąć w nim udział.






Doświadczenie nie okazało się w żaden sposób przykre. Dotarliśmy w końcu do Major Oak, około osiemsetletniego dębu szypułkowego. Niektórzy sugerują, że był on kiedyś używany jako kryjówka Robin Hooda. Zapewne nie miał on  wtedy  pustego w środku pnia, jak teraz, gdy ma w obwodzie ok. 10 m. 


Postać Robin Hooda ostatecznie pojawiła się w "Kronice Szkocji" pisanej w latach 1377-1450. Oprócz Robin Hooda jest tam również Mały John i ich towarzysze, dla których dąb był miejscem spotkań. Określenie "wesołej kompanii" po raz pierwszy pojawiło się w balladzie "Robin Hood i garncarz". Jadąc do Edwinstowe zatrzymaliśmy się po drodze w Blidworth.



Uważa się, że na cmentarzu przy kościele został pochowany Will Scarlett, bratanek i przyjaciel Robin Hooda.


Grób jest charakterystyczny, schowany wśród cisów,  zwieńczony przez element dawnej wieży kościelnej. Bildworth uznawane jest za rodzinną wioskę Marion, ukochanej Robin Hooda, której postać w legendzie pojawiła się dopiero w XV wieku.


W centrum Edwinstowe można zobaczyć współczesną rzeźbę, przedstawiająca oświadczyny. Autorem jej jest Neale Andrew.


Zapewne scena oświadczyn jest związana z tym, że w lokalnym Kościele Mariackim, zbudowanym w 1175 r. Marion i Robin mięli wziąć ślub.


Udało nam się uciec od przybywających coraz liczniej na festiwal


i pospacerować  po lesie Robin Hooda, wspominając to co nam jest najbardziej znane. Dzieje banity pokazane w filmowych wersjach :)


Kolejne ekranizacje historii Robin Hooda są dowodem, że jego legenda wciąż rozbudza ludzką wyobraźnię.


Dlatego i my nie pozostaliśmy wobec niej obojętni :)


*zdjęcie Russela Crowe jako Robin Hooda pochodzi ze strony -Klik


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz