Sałatka z mieszanej fasoli

Sałatka z mieszanej fasoli

Uff jak gorąco! W takie dni jak te warto zjeść coś lekkiego i oczywiście dobrze się nawadniać. Dzisiejsza propozycja jest świetna na obiad lub kolację, jeśli nie macie czasu zjeść czegoś pożywnego w ciągu dnia. Przepis z małymi modyfikacjami jest autorstwa Y. Ottolenghi i pochodzi z jednej z naszych ulubionych książek kulinarnych "Jerozolima". Danie lekkie i pożywne, do tego kolorowe i smaczne :)


Sałatka z mieszanej fasoli


proporcje na 2 dania:

po 140 g zielonej i żółtej fasoli szparagowej
1 czerwona papryka pokrojona na paski o szerokości 0,5 cm
2 łyżki oliwy + 1 łyżeczka do papryki
1 duży ząbek czosnku pokrojony w plasterki
25 g kaparów
1/2 łyżeczki ziaren kuminu
1 łyżeczka ziaren kolendry
1 mała czerwona cebulka
2-3 łyżki posiekanych świeżych ziół (natka pietruszki, estragon, koperek)
otarta skórka z połowy cytryny
sól i pieprz

Fasolki przygotować  myjąc je i obcinając końcówki. Wrzucić je na wrzątek z solą - najpierw żółte a po jakiś 2 minutach zielone. Gotować 4-7 minut, aż będą ugotowane ale i jeszcze chrupiące. Czas zależy od tego jak świeże i młode są strąki. Trzeba próbować. Po ugotowaniu zahartować pod zimną wodą, osuszyć i włożyć do miski. 
Nagrzać piekarnik do 220 stopni C. Paprykę wymieszać z łyżeczką oliwy, ułożyć na blasze i piec ok. 5-7 minut. Dodać po upieczeniu do fasolki. 
Do rondelka wlać 2 łyżki oliwy, podgrzać, dodać czosnek i posiekaną drobno cebulkę, smażyć ok. 20 sekund, następnie dodać kapary (osuszone, ale i tak mogą pryskać), smażyć ok. 15 sekund, dodać kumin i kolendrę, smażyć ok. 15 sekund. Zdjąć z ognia i wlać do fasolki. Wymieszać całość. Dodać skórkę z cytryny, sól i pieprz oraz drobno posiekane zioła. 
Danie można serwować od razu, albo wstawić do lodówki i zjeść kolejnego dnia, pamiętając żeby przed podaniem wyjąć wcześniej. Sałatka powinna mieć temperaturę pokojową, cokolwiek to dziś znaczy ;D. Smacznego !

Pai Bao - bułeczki z Hongkongu w Czerwcowej Piekarni.

Pai Bao - bułeczki z Hongkongu w Czerwcowej Piekarni.


Dokładnie sześć lat temu pojawił się w internecie "Akacjowy Blog". Tak się złożyło, że Amber zaprosiła mnie do Czerwcowej Piekarni nie tylko w roli uczestnika, ale i pomysłodawczyni wypieku. Dobrze się składa, bo udział we wspólnym wypiekaniu bardzo sobie cenię i mogę świętować "urodziny" bloga nie tylko w towarzystwie Piotra, ale i wszystkich pasjonatów domowego pieczywa.  

Pomyślałam, że skoro to ciepła pora, przyda się lekki wypiek. Bułeczki mają swój rodowód w Hongkongu. Są delikatne i puszyste. Ich charakterystyczną cechą jest podłużny kształt. To bułeczki do odrywania o miękkich brzegach. Piekłam je wiele lat temu, ale nie byłam w pełni zadowolona. Przejrzałam w związku z tym trochę przepisów i wybrałam ten z bloga Zoe. Przepis (jak dla mnie) okazał się bardzo dobrym wyborem. Bułeczki się udały, mięciutkie i puszyste szybko zniknęły. Polane przywiezionym z Australii miodem z kwiatów krzewu manuka smakowały idealnie. Przepis do powtarzania, zwłaszcza do letnich śniadań. 
Jestem ciekawa czy czerwcowi Piekarze też będą zadowoleni ?


Pai Bao 


Proporcje podane w przepisie dotyczą foremki o wymiarach łącznych 40 cm, u Zoe to 15 na 25 cm, u mnie 29 cm na 11 cm.

Potrzebujemy do ciasta:

210 g letniej wody, w temperaturze około 37 ° C
35 g mleka skondensowanego
300 g mąki pszennej z dużą zawartością białka (użyłam manitoby)
25 g cukru pudru
15 g mleka w proszku
4 g soli
50 g masła, zmiękczonego, w temperaturze pokojowej
1 łyżeczka suchych drożdży instant

Do posmarowania Pai Bao:

1 żółtko
1 łyżeczka mleka

Z podanych składników wyrobić ręcznie lub przy pomocy robota elastyczne i gładkie ciasto. Następnie odstawić je na 30 do 60 minut w celu podwojenia objętości w ciepłym miejscu pod przykryciem. 

Po tym czasie podzielić masę na 15 równych porcji, każdą uformować w kulę. Każdą porcję rozwałkować trzykrotnie i składać, wg instrukcji filmowej klik. Najpierw rozwałkowujemy i składamy jak papier listowy, krótszym bokiem, a ostatni raz wzdłuż długich boków, których długość powinna być dopasowana do szerokości foremki.

Złożone porcje ciasta ułożyć w formie w poprzek. Jeśli nie mamy powłoki zapobiegającej przywieraniu ciasta, foremkę trzeba wysmarować lub wyłożyć papierem do pieczenia. Wstawić pod żarówkę do piekarnika, żeby podwoiło objętość (od 30 do 60 minut). Po wyrośnięciu posmarować roztrzepanym żółtkiem z mlekiem i wstawić do nagrzanego do 180 stopni C piekarnika na 20 minut lub dłużej, żeby ciasto było wypieczone. Po wyjęciu z foremki ostudzić na kratce.

Bułeczki dobrze się odrywają, nie wymagają użycia noża, maja delikatną strukturę i lekko słodki posmak. Polecam. Smacznego :)


Podróż po Etiopii - część 14 - W stronę Yabello i ku dolinie Omo

Podróż po Etiopii - część 14 - W stronę Yabello i ku dolinie Omo

Wyruszając z okolic Wondo Genet czeka nas ponad 300 kilometrowy przejazd do Yabello, administracyjnej "stolicy" strefy Borena. To niezbyt spektakularne miejsce, ale chcąc dotrzeć do doliny Omo można pojechać główną drogą, bądź inną, prowadzącą przez plantacje kawy w okolicach Yirgalem i zapomniane okolice na południe od tychże terenów. Ta druga opcja wydaje się nam ciekawsza i mniej komercyjna. Plantacje kawy fotografujemy z drogi, nie odwiedzając ich. Właściwie nie wiemy dlaczego. Ponoć są jakieś rządowe restrykcje, czy inne niezidentyfikowane ograniczenia. 

Podróż po Etiopii - część 13 - W lesie Wondo Genet

Podróż po Etiopii - część 13 - W lesie Wondo Genet

Z lasu Harenna do lasu Wondo Genet jest jakieś 250 kilometrów, ale lata świetlne jeśli chodzi o charakter obu miejsc. Harenna to gęsty las deszczowy, Wondo Genet zaś, jest lasem górskim położonym na średniej wysokości, około 1700 m n.p.m. Temperatura panująca tu w ciągu dnia wzrasta do około 25 stopni, a w nocy potrafi spaść poniżej 10. 

Na deser truskawkowe "gazpacho".

Na deser truskawkowe "gazpacho".

To deser w sam raz na sezon truskawkowy. Piernik wzbogaca smak  miodem i korzennymi  przyprawami. Możecie go upiec wcześniej, a truskawkową "zupę" zrobić w ostatniej chwili. Nadwyżkę piernika można zamrozić i wykorzystać przy powtórce deseru lub zjeść go w towarzystwie ulubionej kawy lub herbaty. Podana ilość składników jest na niedużą foremkę, ale do deseru wykorzystamy go tylko trochę. 



Truskawkowe gazpacho

Składniki na piernik (foremka o wymiarach 22 cm na 12 cm lub zbliżonych)

100 g masła w temperaturze pokojowej
300 g płynnego miodu
1/2 łyżeczki cynamonu
1 duże ziarenko ziela angielskiego
1 goździk
po 1/4 łyżeczki mielonego imbiru, kardamonu, gałki muszkatołowej, tonki
szczypta soli
10 g proszku do pieczenia
300 g mąki pszennej
2 jaja

Składniki na "gazpacho"

po 200 g dojrzałych, słodkich truskawek na osobę
limonka (skórka i sok)
syrop ryżowy (lub po prostu cukier)
listki melisy lub mięty do przybrania
pomarańcza (skórka i sok)

Wykonanie piernika:

Masło roztopić na wolnym ogniu, dodać miód, razem wymieszać. Ziele angielskie i goździk zmiażdżyć i utrzeć w moździerzu. Przyprawy dodać wraz z pozostałymi do mieszaniny miodu i masła, wymieszać. Do mąki dodać proszek do pieczenia i sól, wymieszać razem. Roztrzepać mikserem jajka. Do masy z miodem dodać mąkę i zmiksować całość. Na koniec dodać jaja, zmiksować. Wlać masę do wysmarowanej tłuszczem foremki i wysypanej bułką tartą. Piec w nagrzanym do 170 stopni C piekarniku przez 50 minut. Pod koniec pieczenia sprawdzić patyczkiem czy jest upieczone. Ciasto po upieczeniu wyjąc z foremki i ostudzić.


Wykonanie "gazpacho":

Truskawki umyć, obrać i zmiksować. Dodać syrop ryżowy i sok z limonki. Nie podaję ilości dodatków bo wszystko zależy od naszego poczucia smaku i słodyczy owoców. Smak należy zrównoważyć. Dodać do masy startą skórkę z pomarańczy. Powinna być lekko wyczuwalna. U mnie na dwie porcje użyłam skórki z ok. 1/4 owocu.

Składamy danie:

Wlewamy miks truskawek do miseczek. Piernik kroimy w kostkę. Kostki skrapiamy obficie sokiem z pomarańczy. Kroimy w kostkę po dużej truskawce na 1 porcję do dekoracji. Układamy piernik i truskawkę na wierzchu "gazpacho". Ozdabiamy skórką z limonki i listkami mięty lub melisy. Smacznego :)