Tanzania - śladem wielkiej migracji gnu.

Dziś będzie post o spełnionym marzeniu :) 



Pięknie jest marzyć, a jeszcze piękniej spełnić marzenia. Naszym wielkim marzeniem było zobaczenie wielkiej migracji gnu-największej naturalnej wędrówki zwierząt na Ziemi. Dziś więc o tym...


Co roku na obszarze sawanny Kenii i Tanzanii dochodzi do widowiskowej wędrówki ok.1,5 mln gnu, a wraz z nimi różnych antylop...gazeli Thomsona


bawolców


i zebr.



Rytm wędrówki po Serengeti (nazwa pochodzi z języka Masajów i oznacza bezkresne równiny) wyznacza pora opadów. Trasa zwierząt prowadzi zgodnie z ruchem wskazówek zegara (mapa ze strony klik). Podobno wędrują tak od lat sześćdziesiątych XX wieku, gdyż to właśnie wtedy ich liczba stała się tak duża, że przetrwanie suchej pory okazało się niemożliwe.


Od grudnia do marca zwierzęta przebywają najdalej na południu w okolicach Ngorongoro Conservation Area i Ndutu. To wtedy mieliśmy okazję je obserwować. Jest to również okres rozrodu zwierząt. Okres godowy przypada na koniec pory deszczowej- maja i czerwca. W ciągu kilku tygodni 90% samic jest ciężarnych. Po ok. 8 miesiącach ciąży rodzą młode. Taka synchronizacja narodzin źrebiąt powoduje, że mają one większe szanse na przetrwanie. Przez ok. 3 miesiące pozostają na pastwiskach, żyją jednak w ciągłym zagrożeniu ze względu na towarzystwo drapieżników, przede wszystkim dużych kotów.




To  lwy,


gepardy


i lamparty (ten na zdjęciu obserwuje okolicę z kiełbasianego drzewa).


Lwy bardzo lubią przesiadywać na kopjes, granitowych skałkach z których można obserwować okolicę. Na poniższym zdjęciu widać na najwyższej skale dwa lwy.


Jeden jednak leżał na plecach i nie zmienił swojej pozycji ani razu. "Lenistwo" lwów wynika m.in. z tego, że po posiłku trawią ponad 20 godzin i nie tracą energii na nic innego.


Wędrowcy zbliżając się do kopjes zachowują się z wielką rezerwą. Obserwowaliśmy to stado zebr, które dłuższy czas stało, zanim ruszyło koło kępy drzew i skał obawiając się czy nie wypadnie z ukrycia jakiś drapieżnik.


Wracając jednak do gnu...Małe gnu w tłumie zwierząt porozumiewa się z matką za pomocą głosu i są w stanie rozpoznać się wśród tysięcy innych. Drugim ważnym zmysłem jest dla nich zapach. Podobno po tygodniu od narodzin młode potrafi biegać z imponującą prędkością 50 km/h(w przeciwieństwie do dorosłego osobnika, który potrafi rozwinąć prędkość nawet do 80 km/h).


Gnu to typowi roślinożercy. Jedzą  trawy...a im więcej jedzą tym więcej trawy przyrasta. Mają jednak słaby wzrok i wraz z nimi w symbiozie wędrują zebry, które dużo lepiej widzą i są w stanie wypatrzeć zagrożenie.


Zebry nie są konkurencją dla gnu, gdyż jedzą niższe części tej samej  trawy. Gazele Thomsona jedzą trawy pozostawione przez obydwa gatunki.


Gnu jedzą przede wszystkim młode i miękkie pędy, stąd istnieje konieczność wędrówki. Gdyby jadły każdą trawę, to wędrówka nie byłaby tak wielką koniecznością. Przeciętne stado gnu spożywa dziennie ok. 6 tyś ton trawy, co podobno odpowiada 3 olimpijskim stadionom.

Na przełomie maja i kwietnia gnu zaczynają wędrować na zachód i północ. Pod koniec lipca trawy tam usychają i zwierzęta ruszają na równiny rzeki Mara. Na przełomie października i listopada z Kenii ruszają w stronę Tanzanii.


Podczas całej wędrówki  wynoszącej prawie 3000 km umiera ok. 250 tyś. tych zwierząt, a w sezonie rozrodczym pojawia się  ok. 400 tyś. młodych. Poszukiwanie młodych traw i wody są nieustannym bodźcem do wędrówki.


Zdobywając  informacje dotyczące wielkiej migracji gnu spotkaliśmy różne teorie dotyczące motywów wędrówki. Najczęściej przyjmuje się, że zwierzęta skłania do tego poszukiwanie wody i trawy. Są jednak i inne. Potwierdza to fakt, że gnu nie przebywają wcale na obszarach gdzie pada deszcz, ale wybierają te gdzie deszcz jest najmniejszy.


Podobno na zbyt mokrych terenach nabawiają się często chorób kopyt wywołanych grzybicą. Do tego zbyt bujne trawy takie jak na opuszczonych już przez stada obszarach Serengeti powodują, że nie widać w nich drapieżników. Tu widać jak trawy Serengeti są wysokie przy rozmiarach słonia.


Na obszarach gdzie trawa świeżo wyrosła, drapieżniki widać na dużą odległość. Jest jeszcze jeden powód. W niskich trawach  podobno jest ok. 30 g substancji odżywczych na 1 m kwadratowy.  Najwięcej jest w nich fosforu, który jest niezbędny zwierzętom w okresie ciąży i karmienia. Dzięki takim trawom matki nie muszą pozbywać się fosforu zgromadzonego w kościach.


Gnu są bardzo spokojne i dość płochliwe. Mieliśmy okazję oglądać je o każdej porze dnia. O poranku w lekko zamglonym, wilgotnym powietrzu wyglądały szczególnie ciekawie.


Na noc pozostawaliśmy na terenie Parku Ndutu i tam gnu żerowały obok naszego domu. W styczniu opady na południowym Serengeti są "chwilowe", ale to zapewnia wilgoć i rześkość zieleni.


Podobno jednym z obszarów dość niebezpiecznych dla tych zwierząt jest pokonanie sodowego  zbiornika Jeziora Ndutu. Mieszkaliśmy w jego pobliżu, ale nie widzieliśmy tam żadnych brodzących w tej parzącej wodzie zwierząt.


Mieliśmy za to możliwość oglądania mnóstwa różnych ptaków, szczególnie flamingów, dla których taka woda to naturalne środowisko do żerowania.


A na drzewach w okolicach Ndutu siedziało sporo marabutów.


Czujemy się szczęśliwi, mogąc oglądać ten niezwykły przyrodniczy spektakl. Tym bardziej, że podzielamy słowa Bernharda Grzimka, założyciela Narodowego Parku Serengeti : " za pięćdziesiąt lat nikogo nie będzie interesować wynik konferencji, które dzisiaj wypełniają nagłówki gazet. Ale jeśli w czerwonawym świetle poranka wychyli się zza krzewów groźnie porykujący lew, to nawet za pięćdziesiąt lat ludziom mocniej zabiją serca. I wszystko jedno, czy będą to bolszewicy, czy demokraci, czy mówią po angielsku, rosyjsku, niemiecku, czy w suahili. I będą stać oniemiali, ściskając sąsiada za rękę, gdy po raz pierwszy w życiu ujrzą stado dwudziestu tysięcy zebr ciągnących przez bezkresną sawannę".


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza