Chleb orzechowy i kraniec Czarnego Lądu.

Nowy Rok 2014 zaczynamy od przepisu na danie w domu niezbędne...czyli na chleb. Jest to jednocześnie kolejna propozycja do akcji Wisly  NA ZAKWASIE I NA DROŻDŻACH,  dzięki której powstaje comiesięczny spis przepisów na pieczywo i wypieki drożdżowe, które pojawiają się na blogach. Przyznam, że ten chleb smakuje nam niesamowicie, a jego struktura pozwala na krojenie kromek o grubości liścia ;) Orzechowy smak świetnie łączy się z mąką żytnią. Zatem do dzieła...

Chleb żytni z orzechami włoskimi
(wg J.Hamelmana)
 
 


 
Składniki na 2 bochenki (o przykładowych wymiarach :długości 33 cm i szerokości11 cm):
 
zakwas:
 
272g mąki żytniej razowej
227g wody
14g żytniego, aktywnego zakwasu
 
Zakwas zmieszać z wodą, dodać mąkę (masa będzie bardzo zwarta i sucha) i całość dobrze wymieszać. Przykryć folią i odstawić na 14-16 godz.
 
Masa chlebowa:
 
500g gotowego zakwasu (odłożyć  1 dużą łyżkę od przygotowanej całości wg przepisu powyżej)
454g mąki pszennej chlebowej
181g mąki żytniej razowej
400g wody
17g soli
5g drożdży instant
227g włoskich orzechów
 
Wszystkie składniki oprócz orzechów wymieszać (jeśli robimy to robotem to ok. 3 min. na 1 prędkości i potem 4 min. na 2 prędkości). Jeśli robimy to ręcznie to dłużej, żeby wykształciła się siatka glutenowa. Po tym dodać orzechy i wymieszać masę tylko do momentu połączenia składników. Przykryć ciasto i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 1 godz.
Po tym czasie podzielić ciasto na dwie części i uformować bochenki. Ciasto jest dość zwarte i bez problemu daje się uformować. Odstawić bochenki w ciepłe miejsce na ok. 1 godz. do wyrośnięcia w temperaturze 25-27 stopni.
 
Piec w temperaturze 230 stopni przez 15 min. i 20-25 min. w temperaturze 220 stopni.
 
p.s. na zdjęciu są wrzosy zerwane z naszej skrzynki na balkonie, w której ciągle kwitną :)
 
 
*****
 
Nowy Rok to jak najbardziej właściwy moment , żeby "zabrać" Was na Przylądek Dobrej Nadziei do RPA. Niewiele jest miejsc na świecie o tak pozytywnej nazwie. Pierwotna była jednak zupełnie inna-Przylądek Burz. Nazwał go tak Bartłomiej Dias (Diaz) uważany  za pierwszego Europejczyka, który dotarł do tego miejsca. Ponieważ wyprawa Diasa była "kamieniem milowym" w poszukiwaniu drogi morskiej do Indii i jednym z najważniejszych wydarzeń wielkich odkryć geograficznych Portugalczyków, to król Portugalii Jan II Doskonały zmienił nazwę przylądka na bardziej optymistyczną. Bez wątpienia kolejna wyprawa Vasco da Gamy i dotarcie do Indii zapewniła Portugalczykom lata prosperity oparte na utrzymaniu wyłączności na tej trasie.
 
Dawana nazwa przylądka oddaje specyfikę tego miejsca. Podobno piękna pogoda nie jest tu często spotykana. My w tym względzie mieliśmy wielkie szczęście.
 
Na Przylądek Dobrej Nadziei dojechaliśmy samochodem, trudno tam dotrzeć w jakiś inny sposób. Wnieśliśmy stosowną opłatę, bo cały obszar to rezerwat przyrody będący częścią Parku Narodowego Góry Stołowej.
 
 
 
Dzięki pięknej pogodzie mogliśmy bez przeszkód nacieszyć się widokami Zatoki Fałszywej, której najbardziej znanymi "mieszkańcami" są rekiny-żarłacze białe. To głównie z ich powodu można zobaczyć przy brzegach oceanu (w drodze na przylądek) wybudowane baseny do których przelewa się woda i w których można się kąpać nie myśląc o tym, że można stać się rekinim posiłkiem.
 
 
Powietrze i wody oceanu są w tej okolicy niezwykle czyste.  Można wśród wielu gatunków roślin spotkać endemiczne, nie występujące nigdzie indziej. Dominuje tu fynbos czyli roślinność niska, karłowata i dobrze znosząca suchy klimat.
 

Jedziemy do celu. Po drodze mijamy rozjazd i kierujemy się najpierw na Cape Point czyli Punkt Przylądkowy.


To najdalej wysunięty ląd w tym krańcu Afryki. Kiedyś błędnie uznawano go z najdalszy południowy punkt kontynentu, a w rzeczywistości jest nim Przylądek Igielny położony z tego miejsca ok. 150 km na południowy wschód.


Postanawiamy wjechać na wierzchołek Cape Point  kolejką  Flying Dutchman, bo różnica wysokości jest niemała.




Na szczycie stoi latarnia morska z 1860r.


Z góry widać drogę, którą przyjechaliśmy oraz dwa oceany- po lewej Atlantyk, po prawej Ocean Indyjski.
 

Na szczycie Cape Point dociera do nas jak wielkie odległości dzielą nas od domu...


 i że tam....za tym cyplem jest już tylko Antarktyda...


Schodzimy w  dół patrząc na położoną nad Atlantykiem białą plażę Diasa oraz Przylądek Dobrej Nadziei/ Cape of Good Hope do którego niebawem dotrzemy.


Atlantyk jest tu wyjątkowo urokliwy.


Na Przylądku Dobrej Nadziei nie jesteśmy sami. Towarzyszą nam pawiany Chacma.


 Są bardzo sprytne i chętnie dobierają się do pozostawionych na parkingu samochodów. Byliśmy świadkami jak pawian wpadł na tył samochodu, w którym siedział kierowca, ale drzwi z tyłu vana zostały niezasunięte. Pawian złapał różne rzeczy i wyskoczył z samochodu. Na odzyskanie nie było szans...


Oglądaliśmy niedawno wyprodukowany w 2011 roku serial dokumentalny  o pawianach Chacma, składający się z ośmiu odcinków. Narratorem w filmie był brytyjski komik Bill Bailey, a sam film opowiadał losy trzech rodzin pawianów przylądkowych żyjących  właśnie w tym rejonie. Pokazywał niezwykłe  zdolności pawianów, ich skomplikowane życie społeczne i to jak współżyją na jednej przestrzeni z ludźmi. Szczerze powiedziawszy nie chciałabym być narażona na ich wizyty w domu i jego obejściu ;)


Pamiętam też ten niesamowity widok. Patrzący na ocean struś. Podejrzewamy, że nad wodę sprowadził go zew natury i chęć uzupełnienia minerałów.

 
Już wtedy wiedzieliśmy, że będziemy do tego miejsca tęsknić, patrząc na przeciwległy brzeg Zatoki Fałszywej gdzie zaczęliśmy swoją południowoafrykańską przygodę od spotkania z pingwinami...ale o tym innym razem ;)
 
 

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO W NOWYM 2014 ROKU, REALIZACJI POSTAWIONYCH CELÓW, SZCZĘŚLIWEGO DOCIERANIA DO ODLEGŁYCH PRZYLĄDKÓW  I UDANEJ 'ŻEGLUGI" PO OCEANIE RZECZYWISTOŚCI.

 

A  tu przypominamy posta z początkiem Chińskiego Nowego Roku, który obchodziliśmy w Singapurze w 2013 r.
http://www.akacjowyblog.blogspot.com/2013/07/ananas-i-singapur-na-poczatku.html
 


Komentarze

  1. Cudne zdjęcia!
    Taki chlebuś to pychota!
    Pozdrawiam Was-)))
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiamy Cię serdecznie Irenko :) dziękujemy, że do nas zawsze zaglądasz :)

      Usuń
  2. Chlebek wyglada obłędnie, ale te zdjęcia...jestem oczarowana! Mam nadzieję, że kiedyś wybiorę się w taką podróż :)
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkiego dobrego również i życzymy spełnienia podróży :)

      Usuń
  3. nie wiem co bardziej podziwiać. Zdjęcia z Przylądka czy zdjęcie chleba :) Chleb niezwykle urodziwy wyszedł.
    Wszystkiego najlepszego w nowym roku Małgosiu i Piotrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu-chleb jest pyszny, polecamy. Wszystkiego co najlepsze :)

      Usuń
  4. Pięknie zaczął się rok na Waszym blogu. Zdjęcie chleba świetne!
    Wszystkie pozostałe zdjęcia to termofor na moją zmarźniętą duszę i ciało. Zimno zaczął mi sie rok. Jeszcze tu wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wisełko-a co się stało ? Buziaki i ciepłe myśli....i wracaj do nas jak najczęściej :)

      Usuń
  5. Niesamowite są te Twoje posty, te wszystkie fantastyczne miejsca... Wzdycham z zachwytem :)
    A chleb cudny :) Muszę w końcu wyhodować zakwas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gin-chleb na zakwasie to zupełnie inna jakość pieczywa niż na drożdżach, chociaż ten akurat zawiera dodatek drożdży....jednak spróbuję zrobić go również bez. Pozdrawiamy

      Usuń
  6. Niesamowite widoki... swietny chleb...albo niesamowity chleb i swietne widoki...nie wiem jak bedzie lepiej... :) Bardzo lubie z Wami podrozowac :) Wszystkiego co najlepsze i duzo nadziei na nowy rok, Kochani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marghe-Tobie również życzymy wszystkiego co najlepsze :) dziękujemy, że nas odwiedzasz :)

      Usuń
  7. Chlebek jak marzenie :) będę musiała go upiec! z przyjemnością się Was czyta i ogląda zdjęcia :)
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Łucjo, wszystkiego najlepszego w Nowym Roku :)

      Usuń
  8. Wszystkiego najlepszego w Nowym 2014 Roku:) Niech przyniesie Wam wiele ciekawych podrozy i smakow kulinarnych.
    Pozdrozy tak udanych, jak ta przedstawiona powyzej, a smakow tak wspanialych i waznych w zyciu, jak ten najwazniejszy - smak chleba.
    Pozdrawiam goraco, ciagle noworocznie:)
    Grazyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Grażynko. Tobie również wielu wspaniałych podróży i wrażeń w Nowym Roku:) pozdrawiamy serdecznie

      Usuń
  9. Malgosiu, dziekuje Ci za ten przepis! Zytni chleb z orzechami to jest TO :)) Jeszcze nie wiem, czy bedzie w ten weekend czy w nastepny, ale bedzie :)
    A zdjecia z podrozy jak zwykle piekne! Niesamowite miejsce... Oby jak najwiecej takich podrozy w Nowym Roku :)
    Raz jeszcze wszystkiego dobrego dla Was Malgosiu!

    Milego weekendu

    (PS. Program o pawianach widzialam, ale tylko kilka odcinkow; tez nie chcialabym byc narazona na ich wizyty... ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Beo. Udanego wypieku chlebowego i weekendu :) pozdrawiamy noworocznie

      Usuń
  10. MAMMA MIA che bellissime foto! beautiful photo!!!
    bellissime anche le ricette però! and also recipes amazing!
    buon 2014!
    Sandra

    OdpowiedzUsuń
  11. Chlebek świetny, następny w kolejce do zrobienia :D pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Malgosiu - melduje, ze chleb jest pyszny!!! Popelnilam jednak jeden olbrzymi blad : upieklam go z polowy porcji :D Nie wiem jeszcze kiedy pojawi sie na blogu, ale pojawi sie, to pewne. Dziekuje za inspiracje! :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Beo-jakże cieszę się :D Nam też bardzo smakował :) Buziaki i pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  14. Malgosiu, nareszcie doczekal sie publikacji! :))
    http://www.beawkuchni.com/2014/03/chleb-zytni-z-orzechami-hamelmana.html
    Raz jeszcze dziekuje za motywacje do wypieku i pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Ogromnie cieszę się Beo :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz