O chlebie i naturze...

Do "styczniowej piekarni" zaprosiła nas Amber z blogu "Kuchennymi drzwiami". Tym razem jest to propozycja chleba z  Kuchni Gucia.
 

Żytni chleb razowy
 



Składniki na jeden bochenek o wadze ok. 1 kg :
 
-zaczyn(375 g ciasta zakwaszonego po 3 fazie z mąki żytniej razowej*)
-450g mąki żytniej razowej
-15 g soli
-330 ml bardzo ciepłej wody (ok. 40*C)

W wodzie, dokładnie, rozpuścić sól. Dodać zaczyn i bardzo dobrze wymieszać (ok 5 min).
Do przygotowanej masy dodać mąkę, szybko i krótko wyrobić – do uzyskania jednorodnej konsystencji. Zostawić do fermentacji na ok. 2 godziny w temp. 30*C. Ciasto nieznacznie  urośnie i pojawią się pęcherzyki powietrza. Przełożyć do foremki wysmarowanej olejem (można wysypać mąką razową lub płatkami). Ciasto posmarować olejem  i przykryć szczelnie folią, pozostawić do wyrośnięcia w temp. 30*C na 35-50 min.
Piekarnik nagrzać do 260*C .Pieczemy 10-15 min w 260*C a następnie dopiekamy 40 – 45 min. W 200*C.
Natychmiast po wyjęciu z pieca posmarować/spryskać wodą. Jak każdy chleb żytni wymaga cierpliwości – można próbować następnego dnia .
 
Metodę trójfazową zakwaszania ciasta znajdziecie na blogu Małgorzaty Zielińskiej Chleb-moja domowa piekarnia
 
 
Moje uwagi po upieczeniu tego chleba :
 
-trzeci etap zakwaszania nie trwał u mnie tak szybko, potrzebował więcej czasu, podobnie było z wyrastaniem chleba,
-piekłam w niższej temperaturze (odpowiednio do podanych wartości-początek 240- dopiekanie 210 stopni),
-bochenek miał dość zwarty miąższ i wyrazisty smak, udał się, dobrze  się kroił.
 
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM UCZESNIKOM STYCZNIOWEJ PIEKARNI ZA WSPÓLNE EMOCJE PIECZENIA CHLEBA I NOWE DOŚWIADCZENIE PIEKARSKIE, A W SZCZEGÓLNOŚCI AMBER I GUCIOWI :)

Piekliśmy chleb w takim oto Towarzystwie :)

Aciri  http://bajkorada.blogspot.com/2014/01/zytni-chleb-radzieckiego-zonierza.html
Ania http://jswm.blogspot.com/2014/01/zytni-chleb-radzieckiego-zonierza.html
Alucha Alucha http://nieladmalutki.blogspot.com/2014/01/zytni-chleb-radzieckiego-zonierza.html
Amber http://www.kuchennymidrzwiami.pl/prosty-zytni-chleb-radzieckiego-zolnierza-styczniowy/
Anna http://ankawell.blogspot.com/2014/01/chleb-radzieckiego-zonierza.html
Arnika http://arnikowakuchnia.blogspot.com/2014/01/zytni-chleb-radzieckiego-zonierza.html
Basia http://mozaikazycia.blogspot.com/2014/01/zytni-chleb-zonierza-radzieckiego.html
Bea http://www.beawkuchni.com/2014/01/zytni-chleb-radzieckiego-zolnierza-czyli-styczniowe-wspolne-pieczenie.html
Bożena http://mojekucharzenie-bozena-1968.blogspot.com/2014/01/chleb-radzieckiego-zonierza-styczniowa.html
Bożenka http://www.smakowekubki.com/2014/01/prosty-zytni-chleb-radzieckiego-zonierza.html
Danusia http://prl-kuchniadanusi.blogspot.com/2014/01/chleb-radzieckiego-zonierza.html
Dosia http://dosismakolyki.blogspot.com/2014/01/zytni-chleb-radzieckiego-zonierza.html
Gatita http://kulinarneprzygodygatity.blogspot.com/2014/01/zytni-chleb-radzieckiego-zonierza-czyli.html
Gosia http://kochamgary.blogspot.com/2014/01/styczniowa-piekarnia-chleb-radzieckiego.html
Gucio http://kuchniagucia.blogspot.com/2014/01/styczniowa-piekarnia-zytni-chleb.html
Iga http://japoziomka.blogspot.com/2014/01/na-dobry-poczatek-roku.html
Jola http://smakmojegodomu.blox.pl/html
Kamila http://ogrodybabilonu.blogspot.com/2014/01/zytni-chleb-radzieckiego-zonierza.html
Karolina http://stokolorowkuchni.blox.pl/2014/01/Zytni-chleb-radzieckiego-zolnierza.html
Krecia http://bybyloprzyjemniej.blogspot.com/2014/01/zytni-chleb-radzieckiego-zonierza.html
Łucja http://fabrykakulinarnychinspiracji.blogspot.com/2014/01/zytni-chleb-radzieckiego-zonierza.html
Magda http://konwaliewkuchni.blogspot.com/2014/01/styczniowa-piekarnia-i-zytni-chleb.html
Małgosia i Piotr http://akacjowyblog.blogspot.com/2014/01/o-chlebie-i-naturze.html
Margot http://kuchniaalicji.blogspot.com/2014/01/zytni-chleb-radzieckiego-zonierza.html
Marzena zaciszekuchenne.blogspot.com/2014/01/zytni-chleb-radzieckiego-zonierza.html
Mysia http://www.pieczarkamysia.pl/zytni-chleb-radzieckiego-zolnierza/
Olimpia http://www.pomyslowepieczenie.blogspot.com/2014/01/zytni-chleb-radzieckiego-zonierza.html
 
 
*****
 
A skoro już zajrzeliście do akacjowego bloga, to zapraszam na kolejną wędrówkę.
Zima w pełni...choć nie bajkowo-biała. Krótkie dni, mało słońca i skąpa gama kolorów spowodowały, że na przekór aurze zapraszam Was na równik, gdzie pór roku nie ma. Miejsce, które odwiedzamy zaznaczone jest na  mapie.
 

zdjęcie ze strony klik
 
Singapur podziwiam pod wieloma względami. Ta wyspa-miasto-państwo-jedno z najbogatszych na świecie zapewnia swoim mieszkańcom możliwość życia na wysokim poziomie. Jest bardzo nowoczesny, ale można tam znaleźć sporo tradycyjnych zakątków. Cztery języki urzędowe- mandaryński, tamilski, angielski i malajski wskazują jak  jest to państwo ciekawe pod względem narodowościowym , kulturowym... i kulinarnym w szczególności ;) ale dziś nie o tym...
Zapraszam do Ogrodu Botanicznego w Singapurze, żeby nacieszyć oczy tym czego u nas właśnie brakuje. Pragnę również oświadczyć ;) że odwiedzamy ogrody botaniczne wszędzie gdzie jesteśmy. Dla nas to niezwykle przyjemne i edukacyjne doświadczenie, którym jeszcze nie raz będziemy dzielić się na blogu.
 
 
Obszar ogrodu to 63 hektary otwarte codziennie z wyjątkiem poniedziałków  od 5 rano do 7.30 wieczorem. Wstęp jest bezpłatny, ale jeśli chcemy odwiedzić Ogród Orchidei to musimy wykupić bilet. W rzeczywistości ogród składa się z kilku części- są tu palmowe aleje, Ogród Imbirowy, las deszczowy, Ogród Ewolucji i wiele mniejszych ale bardzo ciekawych miejsc.
 
 
Pokazana wyżej brama -TANGLIN GATE- została wykonana przez singapurskich rzemieślników i jest inspirowana tropikalnym pnączem bauhinia kockiana, które (zdjęcie ze strony klik), jest bardzo charakterystyczne dla tego klimatu. Brama jest jednym z wielu wejść. Sam ogród jest wspaniałą oazą spokoju, mimo że jest położony kilka minut drogi od jednej z głównych ulic miasta Orchard Road i otoczony ruchliwymi arteriami. W środku zapominamy, że jesteśmy w wielkiej azjatyckiej metropolii.
 
 
 
Mieszkańcy Singapuru przychodzą tu, żeby odpoczywać, piknikować czy posłuchać na żywo muzyki.
 
 
My przeszliśmy po ogrodzie wiele kilometrów i nie  był to tylko relaks. Alejki są tu dobrze oznakowane, a roślinność w tym gorącym i wilgotnym klimacie kwitnie i rośnie imponująco.
 

Nie sposób pokazać całego ogrodu. Wybór jest zatem czysto subiektywny i skupię się na kilku miejscach oraz moim zdaniem ciekawych roślinach.

 
Oto TEMBUSU. Drzewo, które rosło tu najprawdopodobniej zanim powstał Ogród Botaniczny w 1859r. Jest to drzewo naturalnie rosnące w tej strefie geograficznej o twardym drewnie, atrakcyjnych i przyciągających ćmy kwiatach i małych, przypominających pomarańczowe jagody owocach. Dokładnie to drzewo zostało umieszczone na singapurskim banknocie o nominale 5 $ ( zdjęcie ze strony klik). Dolny, odstający konar podparty jest (jak widać na zdjęciu) przed złamaniem. Widać tu również druty - to piorunochron, gdyż burze zdarzają się tu często i mogłyby uderzeniem pioruna zniszczyć to dobro narodowe.
 




Powyżej DRZEWO KAPOKOWE zwane w języku polskim puchowcem. Wytwarza nasiona, które otaczane są puchowym włóknem z ligniny i celulozy. Nazywa się je kapokiem  i cechuje się wielką odpornością na wodę. Stosowano je dawniej do wypełniania poduszek i materacy. Z czasem zastosowano je również do kamizelek ratunkowych w żegludze, stąd dziś nazwa tych kamizelek-kapok. Dziś wypierany jest przez różne sztuczne włókna.
 
 
 
Jeszcze jedno drzewo, którym zachwycam się od wielu lat. To CZERPNIA GUJAŃSKA  zwana w języku angielskim CANNONBALL  TREE czyli kula armatnia (widać owoce-kule na zdjęciu u góry).  Ma niezwykle piękne kwiaty, jednak sadzona w Azji rzadko kwitnie i owocuje, bo brakuje nietoperzy, które je zapylają w ich naturalnym środowisku czyli w Ameryce Południowej.


Trafiamy również do ogrodów FRANGIPANI. To drzewo zwane jest także PLUMERIĄ na cześć francuskiego botanika Charlesa Plumiera. Można też spotkać się z nazwą KWIAT LEI, gdyż na wyspach Pacyfiku takich jak Fidżi, Tonga, Hawaje, Tahiti czy Wyspy Cooka kwiaty drzewa wykorzystuje się do robienia naszyjników zwanych właśnie LEI.


Nauczono nas, na botanicznej wycieczce w Malezji, że nie należy ich zbyt mocno wąchać, gdyż w kielichach żyją mikroskopijne  owady, które po dostaniu się wraz z powietrzem do płuc mogą je uszkadzać. Plumerie mają kwiaty o bardzo różnych odcieniach - od bieli przez żółcie, pomarańcze aż do purpury.


Zaglądamy też do ogrodu bonsai. Powszechnie kojarzone jest z Japonią, ale sztuka miniaturyzowania drzew wywodzi się w rzeczywistości z Chin.


Pokażę Wam jedynie kwiat ADENIUM OBESUM zwanej MINI BAOBABEM, RÓŻĄ PUSTYNI albo IMPALA LILY. Ta roślina uważana jest za najłatwiej formowalne bonsai świata. Jeśli więc chcecie zająć się uprawą bonsai, może warto zacząć właśnie od niej ;) Należy jednak uważać, bo w łodygach i korzeniach ma trujący sok, który w Afryce, gdzie rośnie naturalnie, wykorzystywany był do zatruwania strzał podczas polowań na zwierzęta.


Ogromną część Ogrodu Botanicznego zajmuje GINGER GARDEN. Imbirowate rosną dziko głównie w Azji, a mniej licznie w Australii i Ameryce Południowej.


To rodzina licząca ponad 1500 gatunków roślin, których cechą wspólną jest zazwyczaj posiadanie olejków eterycznych, chętnie wykorzystywanych przez ludzi do produkcji leków i przypraw.


 
Należą do nich oprócz  różnych odmian imbiru
 
  







ku mojemu zaskoczeniu ;) również bananowce (tu na zdjęciu największy zbiór owoców bananowca jaki w życiu widziałam ;)
 

strelicjowate


oraz helikoniowate,
 
 
których cechą szczególną są niepozorne kwiaty ukryte w bardzo kolorowych i ozdobnych liściach przykwiatowych.
 

Po wyjściu z Ogrodu Imbirowego rozdzieliliśmy się. Piotr poszedł oglądać las deszczowy, a ja udałam się do prawdziwego raju ;D   Sami osądźcie...kto lepiej zrobił ;D
 
 
Ogród Orchidei to miejsce gdzie mogłabym zamieszkać...
 

Narodowa kolekcja storczyków jest imponująca i tu z pewnością można uwierzyć, że storczyki są jedną z dwóch największych rodzin roślin kwiatowych na Ziemi.


Obecnie jest  ponad 26 000 znanych  gatunków storczyków.

 
Orchidarium singapurskie posiada ponad tysiąc czystych gatunków oraz ponad dwa tysiące odmian hybrydowych (czyli sztucznych krzyżówek różnych gatunków).
 

 Orchidee rosną tu na drzewach...


na rabatach
 
 

oraz rozpięte na metalowych konstrukcjach.


Różnorodność i urok tych kwiatów jest  tak wielki, że nie wymaga to żadnego komentarza.
 











Niektóre hybrydy uzyskane w orchidarium noszą nazwy znanych osób. Ja sfotografowałam i chciałam Wam pokazać  spathoglottis Jane Goodall. To orchidea nazwana na znanej brytyjskiej badaczki nad szympansami.
 
 
Oczywiście Piotr nie nudził się w lesie deszczowym, ale w tych ciemnościach jakie tam panują nie da się normalnie robić zdjęć, więc pokazuję  tylko jedno  z FICUSEM VARIEGATA
 

To drzewo wydaje kwiaty zapylane tylko przez jeden rodzaj os- ceratosolen - i swoimi owocami karmi ponad 40 gatunków zwierząt- małp, torbaczy, nietoperzy i ptaków.
 
 
Gdy w ciągu dnia robi się bardzo gorąco, można udać się do wodospadu lub nad Eco Lake z pływającymi na jego powierzchni wiktoriami.
 
 
Ta wodna roślina doskonale unosi się na powierzchni nie tylko ze względu na konstrukcję. Liść wytwarza również gaz, który zbiera się pod spodem i ułatwia mu pływanie. Kwiat tej rośliny rozwija się po południu i zamyka nad ranem. Silny zapach i ciepło w jego wnętrzu, wyższe o kilka stopni od otoczenia, przyciąga chrząszcze. Zwabione zostają zamknięte nad ranem i wypuszczane są po południu, odpowiednio ubrudzone pyłkiem ;)
 

Zmierzając do Ogrodu Ewolucji natknęliśmy się na miły polski akcent (zresztą nie jedyny w Singapurze). Rzeźba przedstawia Fryderyka Chopina i George Sand. Jest ona darem polskiego rządu dla mieszkańców Singapuru i można ją znaleźć w sąsiedztwie amfiteatru.
 
 
W Evolution Garden jesteśmy prowadzeni ścieżką pokazującą  w czasie rozwój życia roślin na Ziemi. To wspaniałe miejsce, w którym w jasny i obrazowy sposób pokazano historię rozwoju naszej flory. Tablice zawierają podstawowe informacje niezbędne  do zrozumienia tematu.
 

Skamieniałe drzewa będące przedmiotem badań historii Ziemi. Pogrzebane w gruncie i nasiąknięte minerałami stają się twarde jak kamień.
 
 
Lepidendrony wykonane sztucznie. To wymarłe, pochodzące z karbonu drzewiaste widłaki dorastające do 30m wysokości i 2m szerokości u podstawy. Te zielone byliny w środku były puste i wbrew pozorom nie zwierały zbyt dużo materiału "drzewnego".
 

Poruszając się ścieżką mogliśmy również zapoznać się ze zmianami geologicznymi oraz odciskami nieistniejących już zwierząt.
 
 
Wzdłuż alejki rosną sagowce. Obecnie rosnące są bardzo podobne do tych z ery jurajskiej, stanowiących  źródło diety  roślinożernych dinozaurów. Niektóre, współczesne sagowce są jak te prehistoryczne źródłem skrobi (tzw. sago).
 
 
Warto pamiętać, że Ogród Botaniczny to wspaniałe miejsce do obserwacji  np. owadów i  ptaków.
 
 
Majna napuszona na gałęzi.
 
 
Motyl- cercyonis pegala
 
 
Troides amphyrysus ruficollis
 
 
skradający się po liściach PATYCZAK.
 
Szczęście mi dopisało, bo udało mi się zrobić jeszcze takie zdjęcie ;)
 
 
 
Zapraszamy również do obejrzenia wcześniejszego wpisu o Singapurze :

Komentarze

  1. Ostatnio widziałam całkiem solidny film poświęcony Singapurowi, trzeba przyznać, że może zachwycić i zaimponować. Niestety obawiam się, że to co tam osiągnięto wynika w dużej mierze z tego, że to tak małe Państwo - Miasto.
    A chleb wspaniale Ci wyszedł.
    Do następnego wspólnego pieczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może Basiu. Z pewnością Singapur jest azjatyckim ekonomicznym tygrysem, którego kiedyś pozbyła się Malezja....Wyszło im na dobre. Dziękuję za wspólne pieczenie, pozdrawiam

      Usuń
    2. Kucharz ze mnie marny, ale może spróbuję z chlebem razowym :) Co do Singapuru, w którym miałem okazję przebywać dłuższy czas, pozwolę sobie uzupełnić iż ojcem sukcesu tego mini-państwa był niejaki Lee Kuan Yew, człowiek który poprzez rygorystyczne przepisy zminimalizował korupcję i przestępczość, można by o nim długo. Dożywając całkiem sędziwego wieku popularnie zwany jako Harry, zmarł kilka lat temu i pomimo licznych obaw, widać, że pozostawił trwały ślad. Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Kiedyś oglądaliśmy świetny dokument o historii Singapuru i wymienionym przez Ciebie Harrym . Dziękujemy za odwiedziny, Singapur jest miejscem do którego chętnie wracamy. pozdrowienia

      Usuń
  2. Chleb udał się na 6 z plusem ,a te zdjecia takie do patrzenia i patrzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Margot, Twój wyszedł wspaniale. Zapraszam do oglądania :)

      Usuń
    2. Małgosi robicie takie zdjęcia ,ze trudno przejść obok nich obojętnie , ja w każdym razie zachwycam się

      Usuń
  3. chlebek piękny :) ale te zdjęcia z ogrodu! te kwiaty, ta roślinność :) wspaniałe!!! pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Łucjo :) uwielbiam ogrody botaniczne, to zawsze są wyjątkowe miejsca :) pozdrawiam

      Usuń
  4. Małgosiu, Piotrze - zaniemówiłam z wrażenia. Cuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuudnie. Ani się oderwać od tych zdjęć. Gapię się i gapię. Na chleb również :) Kiedyś i ja piekłam chleby zakwasowe. Zawsze były z dużym dodatkiem mąki żytniej, bo takie najbarzdiej mi smakują. Mam nadzieję, że jeszcze wrócę do pieczenia chleba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu-wróć do pieczenia chleba, tym bardziej , że pieczenie idzie Ci jak z płatka. Cieszę się zawsze z twoich odwiedzin i komentarzy, pozdrawiam

      Usuń
  5. Jestem pod wrażeniem! Chleb taki piękny, że aż miło :) A te kwiaty... Cudowne, kolorowe, jak w raju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu-Singapur jest cały niesamowicie piękny. mamy dużo wrażeń i zdjęć...tylko czasu za mało, żeby o tym pisać ...Kwiaty rosną tam wszędzie, bo klimat temu sprzyja. Na Filipinach storczyki w przydomowych ogródkach sa tak popularne jak nasze bratki i stokrotki, a w Malezji wspominam tysiące storczyków rosnących przy pewnej drodze...Tak bywa.Pozdrawiam

      Usuń
  6. Chleb najlepszy na swiecie:) Ulubiony:) Powszedni:)
    i bardzo znajome obrazy dzis firmuja podroz:) Cannonbal przywoluje w pamieci obraz milionow nietoperzy w tropikalnym Cairns:)
    pozdrawiam goraco - lato trwa:)
    Grazyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam Grażynko :) Kula armatnia to moje ulubione drzewo. Pierwszy raz widziałam je na Kubie. Jeśli chodzi o chleb....chętnie podpowiem jak zrobić zakwas....choć nie wiem czy zechcesz piec latem. U Ciebie pewnie gorąco. Taki pieczony chleb zimą daje mnóstwo aromatu w domu....uwielbiam ten zapach :) buziak

      Usuń
    2. chyba sobie poczekam, przy +43 nie wlacze piekarnika na pewno;) ale na chlebek narobilas mi smaka:) buziak goracy:)

      Usuń
    3. czyli nastało gorące lato...piekarnik musi poczekać , buziak :)

      Usuń
  7. Ten żytni chleb, bajeczny Singapur i niezima za oknem, to huśtawka doznań. Cudny ten ogród botaniczny. Dziekuję Ci za te wszystkie zdjecia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesiu-dziękuję za wspólne pieczenie. Musisz się kiedyś tam wybrać....koniecznie i nie odkładaj tego :) Buziaki

      Usuń
  8. Marzę,żeby kiedyś upiec chleb....
    Singapur mnie też zachwycił,zdjęcia cudne!
    Chyba tu zostane,bo zapachniało frangipani i chlebem...
    Serdeczności-)
    I.

    OdpowiedzUsuń
  9. Irenko-zrobienie chleba to jedna z prostszych rzeczy. Polecam Ci bardzo blog Wiesi "Zapach chleba". Wiesia nauczyła mnie piec i teraz nie kupuję pieczywa, sama piekę nasz chleb raz, dwa razy w tygodniu. To nie jest zajmujące zajęcie....a taki chleb nie pleśnieje, inaczej smakuje ...namawiam. Sama chętnie pomogę Ci. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będę miała swoje miejsce na ziemi to tak zrobię....
      Serdeczności przesyłam-))))
      I.

      Usuń
  10. Jakże mi miło, że i z Wami spotkałam się w naszej wirtualnej piekarni :)

    Podróżując, zwiedzając też zawsze odwiedzamy ogrody - botaniczne, zoologiczne i te mniejsze - miejskie.
    Pozwala to na poznanie przyrody, ale też na spotkanie z ludźmi, którzy przyszli w te miejsca tak jak my dla relaksu, odpocząć. To daje taką inną perspektywę; takie inne spojrzenie na ludzi i miejsce, które zwiedzamy - pozwala lepiej, głębiej je poznać.

    Cudowne zdjęcia Małgosiu
    Pozdrawiam serdecznie i jak zawsze niecierpliwie czekam na Waszą kolejną opowieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu-pozdrawiam Cię i zawsze bardzo cieszę się z Twoich odwiedzin :)

      Usuń
  11. Pyszny chlebek!
    Dziękuję,że spotykam Was w naszej piekarni.
    A singapurskie kolory są mi bliskie, wspominam ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amber- pozdrawiam i do następnego pieczenia. Bardzo lubię takie wspólne akcje :)

      Usuń
  12. Dzięki comiesięcznej akcji wypieku chleba przy okazji można z Wami być w różnych cudownych zakątkach świata:-) Pozdrawiam serdecznie i do następnego razu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do następnego razu Marzenko, również pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  13. Gosiu, piękny chlebek Ci wyszedł ! I zdjęcia, jak zwykle, niesamowite !
    Dziękuję za wspólny czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja dziękuję :) pozdrawiam i serdeczności ślę :)

      Usuń
  14. Piękny chlebek! Dziękuję za wspólne pieczenie:) Zdjęcia CUDOWNE...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Arniko, pozdrawiam i do następnego razu :)

      Usuń
  15. Chlebek piekny, a opowiesc o Singapurze i zdjecia wrecz przednie. Przypomnialy mi sie czasy, kiedy mieszkalam w tym pieknym miejscu, dawno, dawno temu. Dziekuje za to, ze moglam powspominac. Ide ogladac moje stare slajdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym tam pomieszkać :) Ciągle mam niedosyt Singapuru mimo kilku wizyt tam :) Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  16. Wspaniały chlebek! I cudny Singapur
    Dziękuję za wspólnie spędzony czas w kuchni i super zabawę.
    Pozdrawiam chlebowo ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również pozdrawiam i dziękuję :) do następnego razu :)

      Usuń
  17. Chlebek piękny.
    Dziękuję za wspólne pieczenie. :) I dziękuję za kolejną już wirtualną podróż! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja dziękuję , cieszę się , że nas odwiedzasz, pozdrawiam :)

      Usuń
  18. Przepiękny bochen, a te zdjęcia, te kolory:-), ach tylko podziwiać:-). Dziękuję za wspólne pieczenie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje i ja Olimpio, pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  19. Fajne przy okazji wspólnego pieczenia odwiedzic dzięki Wam Singapur :-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam Aniu i do następnego pieczenia :)

      Usuń
  20. Piekny chleb Malgosiu! U mnie tez potrzebowal dluzszego rosniecia.

    A fotorelacja po raz kolejny absolutnie niesamowita...Cudowny ogrod! Rosliny, kwiaty, orchidee, zwierzyna... ;) Prawdziwy rajski ogrod :)

    Pozdrawiam serdezcnie! I dziekuje za wspaniale towarzystwo :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Beo i cieszę się , że razem piekłyśmy...choć wirtualnie :) Dziękuję za miłe słowa, pozdrawiam ;*

      Usuń
  21. Byłam w Singapurze i jednym z nich w Botanic Gardens , to był ogród orchidei, mam równie piękne zdjęcia, ale niezwykle miło jest znowu podziwiać przez Twój obiektyw, dziękuję.
    Miło jest również piec w Twoim towarzystwie. Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogród Orchidei robi niesamowite wrażenie...po części to zasługa klimatu. Cieszę się , że oprócz emocji związanych z pieczeniem możemy dzielić się emocjami z podróży. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  22. Niesamowite zdjęcia! przyjemnie było popatrzeć na te wszystkie kwiaty i drzewa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i wspólny czas, pozdrowienia ślę :)

      Usuń
  23. U nas taka szarawka...idealny czas na taką wyprawę nawet palcem po mapie:)
    Dziękuję za wspólne pieczenie

    OdpowiedzUsuń
  24. Chlebek cudny... ale łatwo o nim zapomnieć jak wciągacie człowieka nagle w taką fantastyczną kolorową podróż :)! Och te storczyki....!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, pozdrawiam i cieszę się ze wspólnego pieczenia :)

      Usuń
  25. Podpisuję się pod powyższym komentarzem. Tak pięknie u Was na blogu, że zapomniałam o wspólnym pieczeniu chleba, a chlebek był pyszny. Wasz aż prosi się, żeby go skosztować. Bardzo mi miło, że mogliśmy wspólnie spędzić czas w tej wirtualnej piekarni.
    Pozdrawiam serdecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam częściej :) pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  26. Piękny bochenek i widoki! Dziękuję za wspólny czas!

    OdpowiedzUsuń
  27. Oj, jak mi dobrze te nasycone zielenią obrazy zrobiły!
    Chleba gratuluję i mam nadzieję, że następnym razem znów będę piekła z Wami :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też mamy taką nadzieję :) serdeczności :)

      Usuń
  28. Przepiękne zdjęcia!
    Dziękuję za tę podróż i za wspólne pieczenie!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy się ze wspólnego pieczenia i możliwości dzielenia się wrażeniami z podróży, pozdrawiamy :)

      Usuń
  29. Małgosiu i Piotrze, chleby żytnie razowe to właściwie pieczywo bardzo skromne - Wasz bochenek wygląda wyśmienicie ale zdjęcia i singapurska opowieść dają dużo więcej energii i ochoty na bardziej bogate pieczywo :-)
    Do spotkania przy następnym wypieku i życzę kolejnej zapierającej dech wyprawy i oczywiście blogowej relacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Guciu za wspólne pieczenie chleba i Twoja propozycję :) Pozdrawiamy Cię serdecznie :)

      Usuń
  30. Wspaniały kawał chleba Wam się upiekł. Zdjęcia cudowne!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Aciri :) pozdrawiamy serdecznie

      Usuń
  31. Dziękuję za przepiękną podróż po Świecie.chlebek zona piecze co tydzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiamy i życzymy udanych wypieków :)

      Usuń
  32. Ależ u Ciebie słonecznie i ciepło, wspaniale ucieszyć oko gdy zima za oknem:) A chlebek wspaniały, dziękuję za wspólne pieczenie i pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Przepiękna podróż:) dziękuję za nią,... bo w Singapurze to raczej nie uda mi się być w realu:) .... piękny równiez bochenek:) Dziękuję za wspólne chwile w kuchni:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie wiem czym mam się bardziej zachwycać - chlebem czy orchideami. Cudowne. Dziękuję za wspólne pieczenie i cudowną wędrówkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję Kabamaigo, cieszę sie , że mogłyśmy razem piec i zagościłaś tu na blogu, pozdrowienia M.

      Usuń
  35. KAPITALNIE OPRACOWANE. ZDJĘCIA PRZEPIĘKNE / CUDNY ŚWIAT! ♥♥♥♥♥
    ZOBACZ TEŻ INNY PRZEPIS.
    ___________________________________________________________________
    CHLEB ANTYNOWOTWOROWY-IRL. ANTYCUKRZYCOWY. ♥♥♥♥♥

    8.TEMAT.
    CHLEB. PRZEPIS WZORCOWY WYPIEKU CHLEBA ANTYNOWOTWOROWEGO-IRL (MINI CHLEBKI). *****

    SKŁADNIKI:
    Ryż biały __400g, Kasza gryczana __400g. Gotujemy w jednym garnku (pojemność 4,0 l.) przez ok. 15 minut. Do gotowania dodajemy 2,5 l. wody.

    PRZYPRAWY TO:
    Sól kamienna nieoczyszczona, również pieprz, kminek, ew. ziała wg uznania. Po zakończeniu gotowania całość pozostawiamy pod przykryciem na ok. 5-10 minut.

    UGOTOWANE RYŻ I KASZA (MASA RAZEM 800 GRAM), WCHŁANIAJĄ WTEDY:
    Całą użytą (2,5l.) do gotowania wodę, co następnie ułatwia formowanie i lepsze klejenie się tzw. mini chlebków. Do tego właśnie zestawu składników (kasza, ryż) dodajemy suchą masę: 150 gram otrąb pszennych i dokładnie mieszamy łyżką. Otręby chłoną wówczas dużo wody, którą uzupełniamy wlewając ok. 0,5 litra (przegotowanej).

    DUŻĄ ŁYŻKĄ STOŁOWĄ NABIERAMY ZMIESZANĄ MASĘ TJ. RYŻ Z KASZĄ ORAZ OTRĘBAMI:
    I z takiej objętości formujemy chleb tzw. cienkie mini chlebki (ugniatamy palcami). Kładziemy na papierze do pieczenia, którym uprzednio pokryliśmy powierzchnię blachy. Pieczemy w piekarniku (temp. 250oC przez ok. 50-60 minut) tj. do momentu uzyskania tzw. przyrumienienia.

    ISTOTNE:
    Wszelkie dodatki np. miód, rodzynki, wykluczone. Takie dodatki sprzyjają otyłości i cukrzycy typu 2.


    ___________________________________________________________________

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tę zdrową propozycję :) Chętnie wypróbuję :) pozdrawiam i proszę następnym razem o podpis

      Usuń

Prześlij komentarz