Konfitura pomarańczowa i wspomnienia z Sewilli

Trwa sezon pomarańczowy. Można kupić tanie i bardzo soczyste pomarańcze. Proponuję Wam dziś zrobienie konfitury jeśli lubicie takie dodatki do śniadania (i nie tylko ;).

Konfitura pomarańczowa


Składniki na 2 małe słoiczki:

2 kg pomarańczy
0,5 kg cukru
1 strączek zielonego kardamonu (tylko ziarenka)
1 łyżka likieru pomarańczowego
1/3-1/2 startego ziarna tonki (niekoniecznie)

Pomarańcze dobrze umyć. Dwie dodatkowo sparzyć i zetrzeć z nich cieniutką skórę pomarańczową, wrzucić ją do garnka, w którym będziemy gotować konfiturę.
Na desce skroić nożem dokładnie skórę z każdej pomarańczy tak, żeby obkroić albedo (białą warstwę pod skórką). Ma zostać sam miąższ. Wykroić segmenty między błonkami (nad garnkiem, żeby nie tracić soku), a resztę odłożyć do naczynia wyłożonego gazą. Po okrojeniu dwóch pomarańczy, to co odkładamy wyciskać dokładnie przez gazę nad garnkiem, żeby wykorzystać sok (powtarzać z pozostałymi owocami).
Po przygotowaniu owoców dodać do całości cukier i zagotować. Następnie wyjąć łyżką cedzakową owoce i zredukować sok o 1/3-1/2. Następnie dodać owoce i przyprawy. Ziarenka kardamonu rozgnieść wcześniej na proszek w moździerzu, a tonkę zetrzeć na drobnej tarce. Gotować na wolnym ogniu do zagęszczenia masy i uzyskania "szklistego" wyglądu konfitury. Zrobić próbę na talerzyku. Jeśli skapnięta z łyżki konfitura zestala się na nim  po chwili i jest lepka to znaczy , że konfitura jest gotowa. Na koniec dodać łyżkę likieru, zamieszać i gorącą nakładać do słoików.  Po zakręceniu odwrócić do góry dnem i zostawić do ostygnięcia.
Nie pasteryzuję dodatkowo całości w piekarniku, bo ta konfitura nie ma szans na długi żywot ;)


***

 
Skoro dziś jest przepis z pomarańczami w roli głównej, pomyślałam o Sewilli. To andaluzyjskie miasto jest w stanie oczarować nas wszystkimi charakterystycznymi aspektami przypisywanymi Hiszpanii. Słynie również z pomarańczy, gdyż w granicach miasta rośnie około 25 000 drzew pomarańczowych.  Dziś jednak o dwóch ciekawostkach nie związanych z tymi owocami.


Pierwsza dotyczy opery "Carmen", a jako wielbiciele tej formy sztuki nie mogliśmy oprzeć się, żeby nie wytropić w Sewilli tego, co z nią związane.

Tytułowa bohaterka opery Bizeta - piękna, zmysłowa i dumna Cyganka  pracowała w  Fabrica Real  de Tabacos  (Królewskiej Fabryce Cygar) w Sewilli, zatrudniającej wtedy ok. 3000 robotnic. Najpierw jednak bohaterką swojej noweli uczynił ją francuski pisarz Prosper Mérimée. Po raz pierwszy opublikował ją w 1845r. Georges Bizet zachwycił się na tyle tą dramatyczną, pełną namiętności opowieścią, że napisał na jej podstawie swoje najsłynniejsze operowe dzieło. Niestety współcześni przyjęli "Carmen" z niezrozumieniem, a niektórzy biografowie kompozytora uważają, że niechęć publiczności przyczyniła się do załamania nerwowego  i przedwczesnej śmierci kompozytora w wieku 37 lat (premiera opery była 3 marca 1875r., a kompozytor zmarł 3 czerwca tego samego roku).


Podobno fabryka, z którą związana jest akcja opery wytwarzała trzy czwarte europejskich cygar w ówczesnym czasie. W XVII i XVIII w. zatrudniano do produkcji cygar wyłącznie mężczyzn, dopiero w XIX wieku okazało się, że kobiety są bardziej wydajne w tej pracy i mniej wymagające finansowo.


Neoklasycystyczny budynek dawnej Królewskiej Fabryki Cygar, w której  pracowała bohaterka opery- Carmen, powstał w latach 1728 - 71.


Architektem był Sebastian van der Brocht. Warto dodać, że jest to drugi co do wielkości (185 na 147m) budynek w Hiszpanii (po madryckim Eskurialu).


Dawniej fabrykę stanowił cały kompleks, w skład którego wchodziły m.in. stajnie, spichrze a nawet areszt i budynek policji.


Dziś jest to budynek należący do uniwersytetu. Niestety podczas naszej wizyty w Sewilli był zamknięty


i zostało nam tylko zajrzenie przez dziurkę do klucza ;)


Druga ciekawostka dotyczy tapas czyli hiszpańskich przekąsek. Bardzo podoba nam się hiszpański sposób biesiadowania. W Andaluzji gdzie narodził się zwyczaj wędrowania od baru do baru (tapeo) i próbowania potraw oraz spędzania w ten sposób wolnego czasu, zwłaszcza w gronie znajomych tapas stały się symbolem stylu życia.
Słowo tapa oznacza po hiszpańsku wieko lub przykrywkę. Pojęcie to prawdopodobnie powstało od zwyczaju przegryzania pitego alkoholu (sherry, wina) drobną przekąska - tapar el apetito (dosłownie - położyć pokrywkę na apetycie) lub od tego, że barmani przykrywali copas (kieliszki) spodkiem czyli tapa aby zabezpieczyć napój przed muchami. Z czasem kładziono na spodku plasterek wędliny, sera czy oliwki. Okazało się, że bary podające smaczne tapas  sprzedawały więcej wina niż inne. To spowodowało rozpowszechnienie  przekąsek.


W Sewilli znajduje się El Rinconcillo - bar, którego początki sięgają 1670 r. i jest uważany za miejsce, gdzie po raz pierwszy zaczęto podawać  tapas.


Jego staroświeckie wnętrze dodaje mu wiele uroku (poza wiszącymi hamonami pod sufitem...ale to moje subiektywne odczucie).


Zamawiając przekąski na stojąco  czy przy barze płaci się mniej niż siedząc przy stoiku.

 
My zajęliśmy miejsce przy barze, żeby podejrzeć co się tam dzieje. Rachunki podliczane są kredą na barze.  


Tapas Hiszpanie podają najczęściej do sherry. Ponieważ sherry to wino wzmacniane spirytusem winnym,  jest znacznie mocniejsze niż zwykłe wino. Zjedzenie do sherry tapas podkreśla smak wina i łagodzi działanie alkoholu.


Jeśli kiedyś wrócimy do Sewilli, to z pewnością wybierzemy się na tapas i sherry lub czerwone wino do El Rinconcillo :) 

Komentarze

  1. Dzięki Wam przeniosłam się znowu do cudownej i mojej ulubionej Andaluzji ! Mam z nią mnóstwo wspomnień :).
    A, że i pomarańcze mam domu dziś robię konfiturę !
    Małgosiu, czy ja dobrze zrozumiałam, że ścieramy skórkę z 2 pomarańczy, a resztę pomarańczy dajemy bez skórki ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gatito-ścieramy skórkę cieniutko z 2 pomarańczy, żeby dodać aromatu, potem je obieramy i wykorzystujemy miąższ tak jak z pozostałych-bez albedo i błonek rozdzielających cząstki pomarańczy. Kochamy Andaluzję....mogłaby być naszym drugim domem :)

      Usuń
    2. Wszystko jasne !
      Tak... też mogłabym tam zamieszkać :)

      Usuń
    3. Jednak nie :)))) Strączek kardamonu to ile ziarenek, mniej więcej ?

      Usuń
    4. ok. 8-10 , jak nie masz w strączku to daj szczyptę w proszku, tak z pół łyżeczki do kawy :)

      Usuń
    5. albo lepiej dodaj troszkę, zamieszaj i sprawdź czy czuć delikatnie kardamon....najwyżej doprawisz jeszcze ciut

      Usuń
    6. Dałam pół łyżeczki, pachnie boskoooooo !

      Usuń
  2. Arcyciekawa opowiesc, pieknie ilustrowana:) Z zaciekawieniem przeczytalam i zajrzalam przez dziurke od klucza:)
    Bardzo lubie podrozowac w Waszym towarzystwie:)
    A co do konfitury, czy mozna dodac trosze limonki? tak tylko zeby zlamac slodycz?
    pozdrawiam:)
    Grazyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko-eksperymentowanie jest bardzo wskazane. Ja chciałam mieć taka bardzo pomarańczowa konfiturę...ale cytrusy można mieszać wszelakiej maści. Mam ochotę na Twoja konfiturę mandarynkową tylko nie mogę rozszyfrować wykrawania nożem miąższu. Może mi pomożesz ? Dziękujemy , że z nami podróżujesz . My tez lubimy Twoje towarzystwo ;)

      Usuń
  3. Uwielbiam konfitury,kiedys je namiętnie robiłam.
    Zdjęcia super.
    Pozdrawiam serdecznie.
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irenko-zrób sobie konfitury- to jak słońce w słoiku :) Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń
  4. Bylam ....widzialam... i serce zostawilam :) Bardzo mile wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) mamy same dobre wspomnienia z Andaluzji, pewnie nie raz o niej napiszemy :) pozdrawiamy

      Usuń
  5. Buon anno Margaret! E' un piacere conoscerti!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zwykle zdjecia cudne ,a konfitura pomarańczowa wygląda rewelacyjnie ,a ja lubię takie smaki , zwłaszcza na domowej chałce

    OdpowiedzUsuń
  7. ¡Hola!...:) bardzo ciekawa ta historia o Carmen i tapas, pozdrawiam Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pozdrawiamy Cię Iwonko i dziękujemy za odwiedziny

      Usuń
  8. Sevilla to jedno z moich ulubionych miast w Europie!
    Znam wszystkie miejsca,które pokazujesz.
    Pomarańcze gorzkie najlepsze na konfitury.Całe miasto w nich tonie.
    A historia arcyciekawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sewilla jest piękna :) Dziękujemy Amber za odwiedziny :)

      Usuń
  9. Ileż słońca dostarczyliście tym jednym postem - to niesamowite:-) Konfiturę chętnie bym skosztowała:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. konfitura zapowiada się fantastycznie, zjadłabym z domową bułeczką!

    OdpowiedzUsuń
  11. Konfitury zjedzone, trzeba zrobić kolejne ;) Łucjo, Marzeno-dziękujemy za odwiedziny, pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie też konfitury zjedzone :) Przepyszne !

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...